wtorek, 28 lipca 2026

 

Międzyrzecz – ogromna masa tajemnic...


Zaczynamy od Domu Bramnego – dzisiaj wejścia na teren kompleksu muzealnego. Pamiętam, jak tutaj, w przejściu, był kilka lat temu remont nawierzchni, wymiany kamieni brukowych, płytko z punktu widzenia archeologów. W 1955 r. w okolicach zabytku, którego wiek sięga VIII stulecia, odkryto garnek. Na terenie muzealnym, na tych kilku procentach zbadanych miejsc, znaleziono, jak mówi Paweł Pawlak, historyk, pracownik Muzeum w Międzyrzeczu, 230 tys. pozostałości, międzyrzeckiej Historii, tzw. artefaktów, a Park Zamkowy, i Folwark Zamkowy, jak dotąd prawie jest nie ruszony łopatą archeologa.

W poprzednich wiekach Paklica opływała budynek dawniejszego starostwa, dopiero w XIX wieku została nieco ujarzmiona; Obra do XIX wieku była żeglowna, posiadała ruchome przęsła, by przepuszczać statki. Chodnik równoległy do budynku Muzeum, teraz suchy, był smugą bagienną, z czasem przekopano kanały. W okolicach dominowała hodowla zwierząt gospodarskich.

Spacer historyczny z panem Pawłem Pawlakiem. Międzyrzecz – ogromna masa tajemnic... Zamek z VIII i IX wieku, ułożony na wale ziemnym umocnionym dębiną, z resztami osady targowej z tego samego czasu, miejsce dobre dla obrony, od wieków krzyżowały się tu szlaki handlowe. Gród założony przez pierwszych władców państwa polskiego, dziadów Mieszka I, wiek szacowany na lata 830-950, z wyjątkiem dziedzińca zamkowego nie prowadzano tu badań na szerszą skalę.

Wychodzimy przez most. Na Podzamczu piękny w stylu dworcowym budynek z barokowymi pilastrami - siedziba byłego Kolegium Jezuickiego, gdzie poziom nauczania był wysoki, swoje dzieci wysyłali tam znamienici mieszczanie, liczyło 300. uczniów pochodzących z Brandenburgii i Śląska. Jezuicki kościół szachulcowy rozebrany po I rozbiorze Rzeczpospolitej w 1772 r. Pod naszymi stopami prawdopodobnie pierwsza osada przedpiastowska...

Idąc ulicą Młyńską mijamy pozostałości dawnego młyna przy bramie Frankfurckiej, niektóre elementy 6. kół wodnych są wystawione na ekspozycji muzealnej, np. folusz (do zagęszczania i oczyszczania tkanin), jest pozostałością po rzemiośle sukienniczym w Międzyrzeczu, wyroby były eksportowane przez rosyjską kompanię handlową daleko na wschód, słynny sukiennik i kupiec Volmer, jego rodzina, to ślad minionego dużego znaczenia miasta, jest obecny w postaci zabytku-plomby ołowianej rozpoznawalnej w Chinach czy Mandżurii. Wojna celna z Prusami spowodowała, że zostało w mieście tylko czterech majstrów, którzy potem przenieśli się pod Łódź i tam zapoczątkowali rozwój manufaktur, fabryk.

Ciekawostki, którymi sypie doskonały gawędziarz, pan Paweł Pawlak... Kat międzyrzecki rezydował przy wieży ratuszowej, patrzymy w tę stronę... Próbuję sobie wyobrazić historię naszego miasta jak przewijające się żywe karty filmu...

Karczma dzisiejsza, skrupulatnie restaurowana, kiedyś miała nazwę „Pod złotym lwem”, w czasach nowożytnych raczyło się w niej 15. beczkami piwa wojsko francuskie...

Plan J. Harnischa z 1780 r., pierwszy w historii miasta, jest stale pomocny w pracach archeologów podczas nadzorów, na nim widać nieistniejący już mur miejski, rozebrany doszczętnie w XIX wieku, z wałami średnich rozmiarów; półtora metra grubości i 6 metrów wysoki. U wejścia na Garncarską widzimy z daleka wieżę kościoła św. Jana, ten pochodzący z XVI wieku zabytek był początkowo bezwieżowy, wybudowaną potem wieżę zniszczyli Prusacy. Słynny jest z odkrytych kilka lat temu fresków renesansowych, które były tematem kilku prac doktorskich, widoczna data fundacji to 1545 rok – herb Wawrzyńca Myszkowskiego, gotyk wielkopolski, i gotyk małopolski - w prezbiterium... Miasto przeszło na luteranizm jako pierwsze w tym regionie.

Część najstarszego rejonu Międzyrzecza – ulica Garncarska, teraz przy targowisku miejskim, niedawno przy okazji przebudowy badanym, okazało się terenem dawnego rozlewiska Paklicy, jeden z trzech placów targowych w historii miasta, poprzedni targ miał swe miejsce na terenie dzisiejszego Osiedla Centrum (świński targ). Pan Pawlak wspomina o miejscach pobliskich pochówków 50. żołnierzy w czasach najnowszych, historia się przewija... Z daleka widzimy gmach Sądu międzyrzeckiego – znowu ciekawe anegdoty... Hrabia Mielżyński był tam w XIX wieku sądzony za zabójstwo, i uniewinniony przez Prusów, bo – był junkrem... chociaż też liderem Koła Polskiego w pruskim parlamencie, a potem jednym z głównodowodzących w 3. powstaniu śląskim... W gmachu Sądu toczyły się procesy w czasach stalinowskich, i było więzienie dla nieletnich.

Niedawno postawiony Pomnik oddziału obwodowego PZW „Maria” Polskiego Państwa Podziemnego naprzeciw budynku Poczty Polskiej – nazwa „Maria” była kryptonimem, oddział zajmował się ulotkową akcją propagandową przed Referendum w 1947 r.

Zatrzymujemy się przy narożniku budynku handlowego ulicy, w tym pustym wtedy miejscu około 2000 roku archeolodzy znaleźli w resztkach pieca „skarb” monet. Przy okazji pan Pawlak wspomina o konieczności wstrzymania ruchu ciężkich pojazdów w najstarszej części miasta, szkiełka umieszczone w pęknięciach budynku mają zawiadamiać o tym, że dalsza ich destabilizacja grozi zawaleniem. Po drugiej stronie ul. 30. Stycznia, kiedyś Wysokiej, dawne jednopiętrowe kamienice z krzyżowo-żebrowymi sklepieniami, teraz z dwiema kondygnacjami; stare miasto było szczelnie zabudowane, a w wolne po zniszczeniach struktury miejskiej w ostatniej wojnie przestrzenie zajęły kioski i skwerki.

Dom najbogatszego w mieście kupca Volmera z 1797 r. na tzw. międzyrzeckich plantach (obszar zniszczony przez sowieckich żołnierzy) był obszerny, jego plan jest w zbiorach muzealnych. Dzisiejsza ulica Różana, i naprzeciw, po drugiej stronie, w tym miejscu przebiegał mur miejski. Dawne prywatne domy przy ulicach były, z powodu naprężeń i niestabilności glinianego gruntu, nietrwałe. Zbliżamy się do dawnych przedmieść koło Osiedla Centrum – Brójeckiego i Poznańskiego. Nasze miasto, mimo tylu zniszczeń i pożarów, zachowało pierwotną siatkę ulic, nieco tylko poszerzonych.

Szpital polski, przytułek dla nieletnich. Komora Celna w okolicy mostu w dawnym Księstwie Warszawskim, Cmentarz Ewangelicki – ostatnie badania ratunkowe przy okazji przebudowy ulicy potwierdziły jego duży domniemamy zasięg; początki to pierwsze lata XVII wieku; karczma, ossuarium, kostnica... Wiemy o nich nieco więcej.

Ciekawa jest historia zabytkowego budynku, gdzie teraz ma swoją siedzibę Parafia Greckokatolicka przy ul. ks. Ściegiennego. W 1838 roku była siedzibą parafii staroluterańskiej, wierni wyjechali stamtąd do Australii, międzyrzeckie ślady są tam obecne; w postaci na przykład winnic. Prawobrzeżna Winnica należała do miasta w X wieku, łączy się historię Pięciu Braci z gałązkami winogron, które mnisi zabierali ze sobą na ziemie słowiańskie, nie tylko w celach religijnych, ale też by zakładać winnice... ciekawe....

Ulica Staszica i Nikiszowce dla robotników, słynne na Śląsku... znani międzyrzeccy, tu urodzeni, architekci bracia E.G. Zillmannowie, szkoła na tej ulicy jest ich autorstwa. Ulica była siedzibą prestiżowego Bractwa Kurkowego.

Straż Pożarna, ta dawna, w pobliżu Pomnika Tysiąclecia, kiedyś pod Znakiem polskiego Rodła, ma 100 lat. W Pszczewie, Stołuniu, Dąbrówce przed ostatnią wojną działał bank założony przez Polaków, w odpowiedzi na próby marginalizowania udziału Polaków w życiu gospodarczym okolicy.

Jesteśmy koło mostu, dawniej był być może ładniejszy, wąski i drewniany, jest na starych rycinach; poszerzyli go i przebudowali już Niemcy, bo nie spełniał potrzeb miasta. Międzyrzecz, jako miasto przed wojną – na rubieżach Prus, był biedny, hakatyści, potem naziści mieli tu duże poparcie społeczne.

Jeszcze wracamy do odleglejszej historii... Przez miasto przewijali się z biegiem wieków Olędrzy, Niemcy, Szkoci... ci jako najemnicy opłacani przez wielmożów, także znani w pobliskich wioskach jako handlarze obnośni; sprzedawali po wsiach różne rzeczy potrzebne w gospodarstwach, jak garnki itp. Handel w mieście regulowano przywilejami, innymi dla Żydów, którzy mieli na przykład, w zamian za ten przywilej, obowiązek stróżowania przy Bramie Oberskiej, z bronią, na wałach miasta. W budynku Bramnym były ganki strzelnicze. Dzisiejsza wijąca się obok zamku ulica Ogrodowa jest pozostałością ścieżki, którą opatrywali w czasie służby obrońcy. Ciekawe, co zawiera ziemia pod nią...

Nie dość nam opowieści pana Pawlaka, został jeszcze cały gród-zamek do opowiedzenia, być może uda się namówić dyrektora Muzeum, by zgodził się na kolejny spacer...


Iwona Wróbla

lipiec 2026 r.





















 

środa, 22 lipca 2026

 

Pszczew Jarmark Magdaleński 2026 – miejsce znane nie tylko okolicznym mieszkańcom


Do Pszczewa na Jarmark – najprawdziwszy jarmark różnorodności, gdzie jest „mydło i powidło”, i igrcy, jak za dawnych czasów bywało, przyjechać należy. Jarmark Magdaleński, z górującą nad okolicą wieżą kościoła p.w. św. Magdaleny, tu już od lat trzydziestu dwóch przyjeżdża tysiące gości, a na urokliwych uliczkach miasteczka stoją w ilości znacznej, w te dwa dni, samochody – mimo przygotowanego dla nich wielkiego parkingu. U stóp wzgórza rozsiadło się obszerne wesołe miasteczko, z zamkami dmuchanymi, karuzelami itp. Wokół imprez sprawnie krząta się nie tak liczny znowu zespół pracowników Gminnego Ośrodka Kultury - wsparcie Euroregion PRO EUROPA VIADRINA (rocznica 25 współpracy gmin Pszczew i Letschin). Środki pozyskane z programu Ministerstwo Edukacji Narodowej „Kompas młodego obywatela”.

W tym roku gości, są elegancko ubrani w kamizelki, dwóch kataryniarzy - z 30.letnią katarynką i bogatym repertuarem pieśni granym na tym stylizowanym na dawny, autorstwa rzemieślnika z Bawarii, instrumencie, taka muzyka też winna tu być...

Rynek Gmina Pszczew Folk Art – to tam dzieje się w lipcu każdego roku – corocznie ponad 100. wystawców i rękodzielników; jest WSZYSTKO – biżuteria, kamienie bardziej czy mniej szlachetne, i te jeszcze nieobrobione. Świeże sezonowe owoce, ubrania dla dorosłych i dzieci, galanteria skórzana, zabawki, sprzęty do ogrodu, starocie – bardzo ciekawe.... Przyprawy, kilka stoisk z miodem i wyrobami z pasiek, wyrobów zielarskich; np. hydrolaty jako toniki do twarzy, mgiełki zapachowe – kosmetyki dawne. Książki, też J.P. Sochackiego, charytatywny Kiermasz książek po niskich cenach, o różnej tematyce, z którego dochód przeznaczony jest na rehabilitację Pszczewianki Mirki Górnej. Ponadto -buty. Kapelusze. Okulary. Chemia gospodarcza. Góralskie wyroby spod samiuśkich Tatr być może, itd...

Miejsca, liczne, gdzie można zjeść i posmakować specjałów; chałwy w kilku rodzajach, przekąsek, pachnącej wędzarnią wędliny swojego wyrobu, lodów...

Koncerty przykuwają uwagę licznej publiczności: Gro Brass koncert Orkiestry Dętej, „Mojka” Kapela Góralska, bardzo dobra, mocne głosy, skrzypce, akordeon, kontrabas. Koncerty gwiazd, i folk - „San Remi Show” włoskie piosenki Kariny Andreo. Vibe Brothers Band koncert country. I Maraquja Folk Show, Siedleckie Koziołki i Perły Sumsiodki; muzyka ludowa. „Bubliczki” koncert folkowy, a na koniec dnia drugiego - DJ Tonovak dyskotekowe konfrontacje.

Nie brakuje też innych ofert. Rozpoczynają Zawody Wędkarskie o Puchar Wójta Gminy Pszczew. Atrakcje dla całych rodzin, też ze swoimi zwierzakami. Spektakl dziecięcy „Skarb to nie tylko złoto”. Warsztaty dla dzieci i młodzieży, warsztaty bicia monet, Eco przystanek Sireco, warsztaty upcyklingowe – zasiąść za kierownicą najprawdziwszej śmieciarki... co za przygoda! Itera – Bio – nóżki (stopy) wkładamy we własne SPA (urządzenie), bo zdrowie zaczyna się od stóp. Fale terahercowe eliminują nieprawidłowe lub zmutowane komórki, jony ujemne wspomagają układ krążenia, grafenowe promieniowanie dalekiej podczerwieni podnoszą temperaturę powierzchni skóry, co przyspiesza przepływ krwi, zmniejsza napięcie mięśni i łagodzi ból.

W Parku Zamkowym „Zakątek Kultury” szeroko pojętej rycerz Mateusz odziany w zbroję prowadzi walki, sam też weźmie do ręki oręż. W dyby można zakuć... żonę (męża), to ulubiona rozrywka takich pokazów... Jest też dyżurny kowal ze swoim warsztatem, na prośbę gawiedzi może wykuć tu żelazne serduszko na przykład.

Wianek przez siebie upleciony nosi na głowie wiele niewiast, na stoisku jest wybór roślin i kwiatów, tylko wybierać i pleść... Na przykład z wikliny nauczyć się można wyplatać kosze – rzemiosło jeszcze niedawno praktykowane. Jest zielarka; z legendarnej prasłowiańskiej nawłoci w tygielku rozdrabnia, uciera się to zioło - na kadzidełko, i na inne rzeczy zdrowotne. Płatki róży, bylica, mięta mają wiele zastosowań, to stara wiedza naszych prababć, dzisiaj nieco zapomniana, ale powoli doceniana powraca do łask. Z kolorowej wełny czesankowej z owcy, mięciutkiej w dotyku, można uprząść wiele rzeczy – od ubrań, kapeluszy, szalików do namiotów, nawet buty – tzw. jeszcze dzisiaj walonki, nieprzemakalne i bardzo ciepłe, na mrozy. Wełnę można farbować używając na przykład wrotycza, lub trzciny, która daje zieleń, albo czarnego bzu, i powstaje kolor bordowy... Można poza tym zobaczyć jak się lepi na kole gliniane garnki, spróbować swoich sił w tym prastarym rzemiośle.

W sąsiedztwie Muzeum „Dom Szewca” Paździorka umieszczono stoiska artystów i rękodzielników. Tylko podziwiać... Akwarele, wiele innych obrazów, kolorowa ceramika, rzeźby. Misterne firanki, dziergane obrusy, zastawa z utkanych z grubych nici naczyń, pięknie zdobione świece, kolorowa ceramika – dzieła rękodzielników.

Na scenie w Zakątku Kultury – koncert Tolkienowskich „Śpiewów Śródziemia”. Marcin „Baltazar” Gąbka z zespołem, poezje J.R.R Tolkiena w jego tłumaczeniu. Przewijają się postacie z kultowej powieści „Władca pierścieni”, hobbity, elfy i różne stwory o cechach na poły ludzkich i bajkowych – co naturalne... Bez-czasowość i bard nucący eposy na wielkiej scenie Historii ludzkości, czy w jej nordycko-brytyjskiej odsłonie. Za zakrętem być może tkwi przeczuwany intencyjny przestwór wodny. Muzycy, śpiewacy w strojach wiecznych pątników, Marcin, jak na hobbita przystało, boso i żółtej pelerynie. Skrzypce, harfa, gitara klasyczna, flet, mandolina, perkusja, grzechotki, klawisze, bęben. Zew zaświatów, obecnych tuż wokoło nas słuchających. Opowieść z wnętrza kurhanów, nie wiadomo jak starych, może sprzed ujęcia zegaromierza.... Krasnoludy w rytmie nieco irlandzkim. Piwo szlachetne w starej karczmie, gdzie stwory, w tym człowiek, są na wpół oswojone, mają swoje światy, ze sobą wpół przeniknięte. Wędrują One czasem jako przebrani za żebraków królowie lub książęta, na razie obdarci z dóbr tego świata, by kiedy przyjdzie ich epoka, z powrotem zasiąść na tronie, a złamany miecz odzyska moc i król oczekiwany przez pieśni bardów wróci na tron... Żartobliwe fidrygałki hobbitów o strachach w kniejach, wielkich pająkach – rada na to, już poważna, to nie czuć się nigdy jak ofiara niedźwiedzia, bo jest być może, pająkiem...

Elementy kultury przestrzeni wielkich piasków pradawnych szlaków, zew pustyni, jak pieśń wygrana na rogu bydlęcym. Podróżna poezja, przez Mordor, gdzie nie wszystko będzie stracone, bowiem dzieje toczą się nieustannie. Odgłosy dawnych bitew, co brzmią jeszcze w pokoleniach ich słuchaczy, oblężonych pradawnych miast i odsieczy armii wojsk z czasów, gdy w Gondorze nastał czas ostrych mieczy; cierpienie rannych i modlitwy uzdrowicielskie, płacz wdów po poległych wojownikach, treny poezji żałobnej...

Talent muzyczny – dobry głos, też talent komiczny, aktorski, Marcina „Baltazara” Gąbki, i Zespołu, ciekawe widowisko, które sprowadziło do Parku Zamkowego wielu gości.

Wspaniała Pszczewska impreza, jak zawsze w tym malutkim przytulnym, a kulturalnie tak wielkim miejscu, jakim jest Pszczew i jego prężnie działający Gminny Dom Kultury.


Iwona Wróblak

lipiec 2026 r.