poniedziałek, 14 września 2026

 

Zanim zniknę – z Tu i Teraz

Czy zniknę (całkiem na zawsze) – ja, inni, babcia Dawida, jak wszyscy ludzie..? Temat niepokojący, frustrujący; umieranie, czy mentalne czy tzw. zwyczajne, był i jest domeną duchowych dociekań, przeczuć i doświadczeń od milionów lat (może nie tylko ludzi?). Struktury zaprogramowanej. „Zanim zniknę” - opowiedzieć chcę o znikaniu swojej Babci... - wystawa fotografii Dawida Kownackiego absolwenta Liceum Ekonomicznego Technikum nr 1 w Międzyrzeczu CKZiU na kierunku fotografia i multimedia, który od października rozpoczyna edukację w Akademii Sztuki w Szczecinie.

W Galerii Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury – także uczniowie międzyrzeckiego Technikum, rozmawiam z ich nauczycielką panią Martyną Skrzypkowską, o technikach fotografii, naświetlaniu, podwójnej ekspozycji. O temacie, który wybrał Dawid, filozoficznym, z pogranicza ontologii bytu, dojrzałego spojrzenia na sztukę. O jego potrzebie zadawania – ważnych – pytań. O kondycję ludzką. Pytań zasadniczych, będących domeną prac badawczych wielu umysłów, w przeszłości - i teraz, w dobie wielkich postępów w naukach ścisłych.

Czy człowiek umiera do końca; jego mózg, czy jest NIM, mózgiem? Nie wszystek umrę... Osoba odchodzi nie-natychmiast, o tym jest wystawa w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury. Choroba Alzheimera postępuje, babcia Dawida odchodzi powoli żyjąc – w świat inny, Dawid jej towarzyszy, oboje – On obserwator, konieczny jako punkt odniesienia dla kreacji światów odrębnego wglądu, w relacjach jako konstrukcji Bytu, i Ona – bliska jemu osoba z rodziny, są tematem wernisażu.

Człowiek stara się utrzymywać NIĆ, coraz cieńszą, trzymającą go w kontakcie z tym znanym mu światem, mózg człowieka – którego treści, myślę – są częścią wielkiego i ciężkiego swą masą atomową zbioru Informacji. Twarze Osoby powoli znikającej, cykl znikania, proces. Filozofia wyrosła z badań nad fizyką kwantową mówi coraz wyraźniej; mózg ludzki jest odbiornikiem, skomplikowaną wiązką subcząstek bardzo elementarnych; siecią współzależną ciemnej materii czy ciemnej energii - z tą zwykłą skłonną się zważyć, znaczącą częścią masy wszechświata, Jaźnią ziemskiego stopnia.

Dramatyczne zanikanie w czasie, danym tu i teraz. Jest Jej uważne spojrzenie, może próbujące dostrzec tę Jej ścieśniającą się ścieżkę, strunę wiązki energii, przebijającą się – jak smutek - poprzez mrok światów pośrednich, i towarzyszący temu obserwator. To nie tylko fotograf, to – jak pisała O. Tokarczuk w jednym ze swych opowiadań – czuły narrator. Bo uczucia ważą bardzo wiele - dosłownie, może prawie wszystko...

Długie czasy naświetlania, fotografia analogowa. Klisza fotograficzna czarno biała, obiektu rozmyte smugi, kiedy patrzy na Nią obserwator, bo położenie, energia nie są do jednoznacznego zanotowania przeznaczone, a Czasu nie ma w ogóle, jako zegarka. Maska z ciała ludzkiego, twarzy, która chce sobie coś przypomnieć, co było udziałem przez kilka dekad życia, a może jeszcze wcześniej, a teraz się pojawia jak mgnienie. Przypomina, że się Odchodzi, ale – może być też wstępem do następnego życia. Do czegoś innego. Twarz zostaje wyjęta z sylwetki, jest mniej wyraźna, bladawa, zostaje Ubiór, szata wierzchnia, wnętrze jest w środku, nieuchwycone przez nasze ludzkie oczy, ale wieszak jest solidny, a trzyma go - nie wiem czy rękami (czy ma coś takiego jak ręce) Umysł, czyli ten-który-jest... Dysk twardy Informacji wszechświata.

Osoba cielesna wkomponowana jest – od zawsze - w strukturę liścia/liści, kobieta znikająca w cegle kruszącego się muru, w pnie drzew/Naturę. Kobieta wyraźna w mieszkaniu/ludzkim krzątająca się, pośrodku naczyń i sprzętów domowych jak w gnieździe, bezpiecznym, udomowionym przez pokolenia. Jest w walącym się, zupełnie jak jej pamięć doczesna, budynku, miejsca związane z Nią, ze wspomnieniami. Sama wobec rozlewiska rzeki, może szukająca twardego gruntu dla stóp. Nakładają się obrazy na siebie w trakcie realizacji jednej z technik fotograficznych.

W Galerii MOK artystyczne fotografie, wernisaż trzyletniej pracy autora nad projektem fotograficznym, wart obejrzenia. Historia o człowieku poprzez kliszę. Polecam.


Iwona Wróblak

wrzesień 2026 r.


























 


poniedziałek, 7 września 2026

 

Czytamy Mickiewiczowskie „Dziady”...


Narodowe wspólne czytanie arcydzieł literatury polskiej zapoczątkował 14 lat temu prezydent Bronisław Komorowski. 5. września tego roku miało miejsce 15. Ogólnopolskie Czytanie „Dziadów” Adama Mickiewicza – to cykl dramatów romantycznych publikowany w latach 1823–1860. W Międzyrzeczu wydarzenie miało miejsce w Czytelni Biblioteki Publicznej.

Starannie przygotowana klimatyczna dekoracja; scena okolona z trzech stron; niczym stary dom, chata w lesie z oknem w stronę światów pośrednich, z zegarem odmierzającym przedwieczność. Prawieczne, jak temat ludowych wierzeń, wielkie drzewo w prasłowiańskim borze, wianki wite podczas obrzędów. Brzozowy krzyż, jak symbol ofiar bojowników o wyzwolenie ziem spod zaborów, palące się świeczki-znicze pamięć prastara ziemi ojczystej – i ptaki nad polską ziemią...

Będzie nam towarzyszyć, w trzech odsłonach, równie klimatyczna muzyka na flet w wykonaniu Tomasza Puki: „Syrinx” - Claude Debusy, „Elegie” - J. Donjon i „Hypnosis” - Jean Claude. Śpiewali także nasi młodzi bardzo obiecujący wokaliści, uczniowie pani Ewy Witkowskiej z „Zakątka Muzycznego” - jak Weronika Romaniuk. Poezja Mickiewicza przysposobiona do gustów współczesnych, z repertuaru M. Grechuty, Sanah, N. Kukulskiej, wersy także słyszane w przeróbkach kabaretowych.

Spotkanie prowadziła dyr. Biblioteki Krystyna Pawłowska. Wśród czytających osoby dorosłe – z Dyskusyjnego Klubu Książki, z Międzyrzeckiego Saloniku Literackiego, uczniowie z naszych szkół podstawowych i średnich: Szkoły Podstawowej nr 1, SP nr 2, SP nr 3, SP nr 6, Szkoły Podstawowej z Bukowca, ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego – deklamatorzy w kostiumach pielgrzyma i dziewczyny w wianku na głowie, Kącika Twórczego z SP nr 2, Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki, Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego.

Co wybrali: przeważnie fragmenty z Części II dramatu o wiejskim obrzędzie wywoływania dusz w kaplicy cmentarnej w Dzień Zaduszny, któremu przewodniczył Guślarz. Świat duchów i świat żywych – ci pierwsi opowiadają. ...Myśli ich nazbyt skrzydlate, wietrzne, nie dotykają, jak mówią, ani nieba ani ziemi, i nie są przez to szczęśliwi, bo ziemi trzeba dotykać...

„...zaczną się obrzędy: ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie... o ranach duszy zadanych, które uleczy śmierć, dusze skatowanego przez służbę ubogiego dziecka, które chciało zabić głód jabłkami z pańskiego sadu; krzywdy ludu odwieczne, które muszą być odkupione, i panicze nie znający litości dla poddanych, teraz ogniem męczeni płoną wiecznym, i wiatrem gnani. Czy niepotrzebni ludzie mają swój raj? Na głowie mam wianek, w ręku badylek – tęsknota za niedokonanym życiem... Jest też samobójca; upiór, nocny człowiek nie zaznający ukojenia...

Czytał Andrzej Sołoducha, Halina Gorzko. Panie Agata Kwiatkowska, Beata Kwiatkowska czytały trudniejsze fragmenty dramatu Mickiewicza; wątki mesjanistyczne i prometejskie, dotykające nurtów filozofii romantycznej, symboliki Mickiewiczowskiej liczby czterdzieści i cztery...

„Dziady” Mickiewiczowskie, jedna z – myślę – trudniejszych lektur szkolnych, nie tylko dlatego, że powstała około 200 lat temu. Lektura szkolna przez dziesięciolecia obrosła komentarzami filologów, historyków literatury, czy wiele ma wspólnego ze współczesnymi zainteresowaniami młodych ludzi? Wątki ludowych wierzeń i mądrości, te pozostaną pozaczasowe, jak filozofia Romantyzmu, nie tylko tego Mickiewiczowskiego.


Iwona Wróblak

wrzesień 2026 r.