Integracja i więzi rodzinno-przyjacielskie – najważniejsze
Urokliwe, zadbane zaplecze Domu Pomocy Społecznej w Międzyrzeczu. Upał nie jest tak dotkliwy w cieniu drzew na alejkach okalających DOM. Ciastka na stołach, powitanie znajomych, czekamy na nieodzowny zawsze na tym corocznym Spotkaniu program artystyczny. Sztuka, ta tak zwana niematerialna strona rzeczywistości od eonów czasu zawsze budowała spoistość wspólnot. Budujemy te więzi, zaciera się granica między tymi, co stąd, i tymi - co z zewnątrz. Śpiew okolicznych ptaków nam akompaniuje.
Dyrektorka Domu Pomocy Społecznej Anna Kwiecińska, z Polskim Towarzystwem Walki z Kalectwem Koło w Międzyrzeczu, Warsztatem Terapii Zajęciowej, powitała gości; m.in. starostę Agnieszkę Śnieg, która wspomniała o wielkim znaczeniu dbania o relacje łączące ludzi, nie tylko tutaj, jak myślę. Przywitano także Rodziny podopiecznych. Razem podobno na tegorocznym Spotkaniu było około dwustu gości... Nie ma w tym przypadku, to wieloletnia konsekwentna polityka integracji społecznej na poziomie lokalnym.
Podopieczni naszego DPS są widoczni w mieście. Zapraszani na wiele spotkań, na przykład do Centrum Wsparcia Rodziny – w naszej małej społeczności ośrodki społeczne współpracują ze sobą, w CWR w dawnym starym ogrodzie, odrestaurowanym, z roślinnością, pod drzewkami, jest miejsce, gdzie można na zewnątrz przy stoliku posiedzieć na krzesełkach; wziąć udział w różnych imprezach organizowanych dla mieszkańców. Sztuka, kultura, wyższa, ma się w DPS bardzo dobrze – dzięki kompetentnym instruktorom, terapeutom zajęciowym. Widziałam już tu kilka dobrych skeczy, kabaretów, nagradzanych na przeglądach i konkursach. Są też talenty muzyczne, wokalne, wśród podopiecznych.
Widuję ich, z okolicznych DPS-ów, z naszego ŚDS, Rokitna, na spotkaniach w Dyskusyjnym Klubie Książki, gdzie sami wybierają tematykę. Współpraca z gościnną Biblioteką Publiczną jest od długiego czasu częsta, i to nie tylko spotkania w DKK, różne projekty, widzę wśród gości kier. Biblioteki Publicznej Krystynę Pawłowską. Przychodzą z opiekunami licznie, czytają fragmenty literatury, jak mówi kier. WTZ Beata Romanowska, to ważne spotkania, szczególnie integrujące, na bazie Książki jako wartości samej w sobie, wyczekiwane wydarzenia kulturalne, na których czują się częścią społeczeństwa – co jest celem samym w sobie; uczestnictwo w życiu miasta, nawiązanie bliskich przyjacielskich relacji. Poczuć się śmielszym w tych relacjach. Poćwiczyć pamięć, co jest zawsze dobre, wystąpić przed publicznością. Wykorzystać jak największy wachlarz oferowanych możliwości.
Program artystyczny jest pod znakiem elegancji - tak się przyjmuje gości, i wyszukanego humoru. Smoking i garnitur z białym krawatem, kreacje damskie (pani Mirella Mikulska), i sukces instruktorki Agnieszki Tratowskiej i WTZ Międzyrzecz, której – razem z DPS-ową kostiumolożką M. Mikulską, krótkometrażowy filmik pt. „Miłosne loty” zdobył drugie miejsce na III Edycji Festiwalu „Warsztaty Filmowe” w Lesznie. Dziewięć minut szesnaście sekund... przedniej zabawy, pastiszu kryminału z lat dawnych, może Polski przedwojennej... Ponadczasowego, gdzie mafiozi są dobrze ubrani, jak ferajnie przystało, ich kroki wyraźnie słyszalne, na pierwszym tle – by nadać „grozy” akcji – a chodzi o zwycięstwo właściciela gołębi odpowiednio witaminowo karmionych. Oszczędne dobre dialogi, miny naturalistycznie marsowe, berety na głowach przechylone pod odpowiednim kątem... I miłość też jest – zakazana oczywiście, między parą z dwóch konkurujących rodzin. Film robiony komórką pani Agnieszki, powstawał przez dwa miesiące, z dużą ilością dubli, i wieloma smaczkami, jak starodawny telefon, czy zabytkowa skórzana walizka, cenna, z karmą dla ptaków... Interesy mafijne i randki, pastisz oper mydlanych. Oglądaliśmy ten filmik kilka razy, także panowie z Klubu Motocyklowego „Village Riders” z Nowin Wielkich, odwiedzający DPS od kilku lat, byli ubawieni. Po czym przyłączyli się do wspólnego tańczenia w rytm starych i dobrych przebojów...
Krzysiu Białecki w smokingu, Przemysław Sokołowski w garniturze i białym krawacie, elegancki Marcin Serkis przy klawiszach – w twarzowej peruce, śpiewali przeboje K. Krawczyka „Chciałem być...”, pytali widownię – „... gdzie się podziały tamte prywatki...”, i „Kawiarenki ...” I. Jarockiej, w scenerii kawiarni z lat 70... „Biały miś dla dziewczyny...” – nigdzie tak nie bawił, jak tu.
Rozmowa i wspólnie spędzony czas. Gry i zabawy dla dzieci – w siatkówkę, czy puszczanie baniek mydlanych. Ciepła atmosfera wśród przyjaciół spotykających się od długiego czasu. Twórcze ambicje podopiecznych – jak prawo do godnego życia - realizowane w niebanalnych prezentacjach artystycznych, w planie są następne, bo nie brak chętnych, są też pomysły na skecze i kabarety. Dzień Rodzin i Przyjaciół w DPS to czas wypoczynku, poznania nowych ludzi, uśmiechu, szacunku dla KAŻDEGO bez względu na jego sprawność fizyczną czy umysłową.
Iwona Wróblak
czerwiec 2026 r.




















































