wtorek, 2 czerwca 2026

 

W międzyrzeckim Muzeum – o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, patronie działania ponad podziałami


Jarosław Wróblewski, pisarz, dziennikarz i historyk z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, gościł w naszym Muzeum ze swoją książką „Niezniszczalny. Rozmowy o rotmistrzu Pileckim”.

Wykład okraszony piękną muzyką, oratoryjną. Fragmenty życiorysu sławnego rotmistrza. Witold Pilecki, polski rotmistrz, kawalerzysta i żołnierz Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierz Powstania Warszawskiego, rysownik, malarz i poeta, ziemianin budujący lokalną społeczność, dobrowolnie dał się uwięzić w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, by zorganizować tam ruch oporu i sporządzić pierwsze raporty o Holokauście. Po wojnie aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, po brutalnym śledztwie, w wyniku sfingowanego procesu, skazany na karę śmierci, wyrok wykonano 25. maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.

Witold Pilecki urodził się 13. maja 1901 r. w Ołońcu na północy Rosji. Witold rozpoczął naukę w Wilnie w szkole handlowej w gimnazjum komercyjnym, po 1919 r. kontynuował w gimnazjum im. Joachima Lelewela. W okresie szkolnym związał się z ruchem skautingu Andrzeja Małkowskiego, założył pierwszy zastęp harcerski, zaczął współorganizować kółka samokształceniowe. O środowisku wileńskim wschodnich kresów byłej Rzeczpospolitej autor mówi jako o skomplikowanej mozaice narodowościowej, tyglu, gdzie wrogami bywali i Litwini, Żydzi, Ukraińcy i inni. Pilecki był ponad podziałami. Rodzina Pileckich pochodzi z okolic Nowogródczyzny, w wyniku represji za udział w Powstaniu Styczniowym część rodzinnego majątku uległa konfiskacie, dziadek po powstaniu został zesłany do Tomska. Ojciec Witolda, Julian Pilecki po ukończeniu studiów w Instytucie Leśnym w Petersburgu przyjął posadę leśnika na północy Rosji w Zarządzie Lasów Państwowych w Ołońcu, matka Ludwika Pilecka wraz z dziećmi w 1910 r. przeprowadziła się do Wilna, uczyła okoliczne dzieci historii.

W młodości Witold walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, m.in. w obronie Wilna w oddziałach samoobrony, w skład których weszła grupa starszych harcerzy. Pilecki walczył do jesieni 1919 r., po ustabilizowaniu się frontu został zdemobilizowany, ale na wieść o wojnie polsko-bolszewickiej w lipcu 1920 r. ponownie wstąpił w szeregi wojska polskiego. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. jako żołnierz 26. Pułku Ułanów Wlkp. Po klęsce wrześniowej był szefem sztabu w tajnej armii polskiej, pod pseudonimem Tomasz Serafiński.

Patron działania dla Polski ponad podziałami. Witolda Pileckiego – nie da się zaszufladkować. Ułan i wrażliwy malarz-artysta, niekwestionowany bohater do dzisiaj. Spadkobierca kultury romantycznej w jej najlepszym wydaniu, ziemianin zamieszkały w rodzinnym majątku Sukurcze w okresie II Rzeczpospolitej działał na rzecz lokalnej społeczności zakładając spółdzielnie produkcyjne, podnosząc kulturę rolną okolic.

W swoich raportach z Auschwitz pisze o totalitarnej praktyce dążącej do szybkiego złamania człowieka. O długich apelach obozowych, o więźniach, którzy chcieli za wszelką cenę przeżyć, i tych, którzy pomagali innym. Refleksje o pułapie pojednania dla Polaków osiągalnym dopiero w obliczu stosów trupów... O zatarciu różnicy między prawdą a fałszem, który zabija relacje między nami, potrzebie bycia koleżeńskim, o tym że nie należy ludzi traktować z wyższością z powodu na przykład posiadania wyższego wykształcenia, bo egoizm prowadzi do zagłady, o potrzebie uczciwości - ponad zwykłym matactwem. Solidnym wykonywaniu swojego zadania, nie odkładaniu działań na ostatnią chwilę. Stworzył w obozie siatkę konspiracyjną; zaprzysiężono około 400-500 osób. Po ucieczce z obozu w Warszawie uratował rodzinę żydowską z rąk szmalcowników.

Dla podkomendnych był „tatą” opiekuńczym, dbał o relacje międzyludzkie, skromny i uczynny, wyrozumiały wobec innych. Po wojnie znalazł się we w korpusie we Włoszech, wrócił stamtąd do kraju, by budować sieć konspiracji. Aresztowany w wyniku zdrady został zamordowany przez UB.


Iwona Wróblak

czerwiec 2026 r.










 


niedziela, 31 maja 2026

 

Całkowicie inny sposób życia – rozmawia o tym z J. Krishnamurtim prof. A. Anderson


Rozmawia dwóch nauczycieli-tutorów wywodzących się z kręgu kultur wschodniej i zachodniej; filozof J. Krishnamurti i prof. Allan Anderson, wzajemnie się słuchają... Rozmowa o cywilizacji technologicznej, zagubionej jedności człowieka z naturą. Książka „Całkowicie inny sposób życia” - w sposób poważny traktująca czytelnika.

Co to znaczy by świadomym, co to znaczy być odpowiedzialnym, i co znaczy religios. Boga(ó)w stworzyliśmy na podobieństwo własne. Krishnamurti nie jest religijny, o ile taki jest buddyzm czy hinduizm, kultury mające ponad 3000 lat. Świadomość jako zawartość „ja” z wszelkim bogactwem inwentarza – czym jest? Światem, jedynym, jaki się posiada. I o śmierci jest, ważnym wydarzeniu...

Biblioteka Publiczna w Międzyrzeczu, i książka leżąca spokojnie, na podorędziu, oddana niedawno. Czekająca książka na mnie, wyciągnęłam po nią rękę. Akapity, zdania podkreślone (ołówkiem), ja podkreśliłabym inne...

Na przykład to, że świat jest mną, a ja jestem światem, oby się nie zagubił we mnie w mojej świadomości (moim „ja”). Ciekawe, że naukowcy z dziedzin tzw. ścisłych mówią podobne rzeczy – matematycznie je uwiarygadniając... Można dzisiaj zwłaszcza żyć, jak myślę, korzystając z obydwóch ścieżek dostępu – zachodniej technologicznej i tej wewnątrz, znanej od tysiącleci z samoobserwacji medytacyjnych – jak je rozmówcy rozumieją; po prostu słuchania czegoś ponad paplaninę zmęczonego mózgu (i ciała, do którego mózg należy). One, te ścieżki, się bynajmniej nie wykluczają. Przestać być niewolnikiem myśli i czasu, obserwować rzeczywistość taką jaka ona jest, będąc obserwowanym (przez siebie).

Bardzo polecam przepastne zbiory naszych obydwóch bardzo dobrych bibliotek – Publicznej i tej przy Klubie Wojskowym, także dostępnej.


Iwona Wróblak

maj 2026 r.


 

niedziela, 24 maja 2026

 

Muzyka jest naszym językiem - miłości


Jest pewna artystyczna odświętność w tym miejscu... Aula Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Międzyrzeczu im. Wandy Wiłkomirskiej. W przededniu Dnia Matki – koncert, jak przystało na miejsce, dla Mamy i Taty.... Na widowni – dzieci-uczniowie, i Rodzice; ci którzy wspierają swoje pociechy w nauce trudnej sztuki muzykowania. Mamy, dla Nich będzie dany symboliczny bielutki kwiatek, wręczony im publicznie przez ich dzieci. Czy rozpoznają się na rysunkach na specjalnej galerii podwieszonej na ścianie auli...?

Wzruszenie. Podziękowanie za życzliwość i starania rodzicielskie od prowadzącej koncert nauczycielki klasy skrzypiec Kamili Susowicz-Żmijak. Muzyka jest naszym językiem – językiem miłości. W pierwszych rzędach najmłodsi, kilkuletni adepci szkoły muzycznej. Na koniec wystąpią w chórze szkolnym dyrygowanym przez Wandę Kuryłowicz-Król, która zaprosi ich na scenę – uśmiechem akceptacji nieuwarunkowanej.

Przegląd umiejętności muzycznych dzieci, które już mają się czym pochwalić. Zaczęło się od Orkiestry smyczkowej – skrzypce, wiolonczela, saksofon, flet, klarnet, też perkusja... Uczniowie starannie wykonują utwory. Orkiestra szkolna.

Uczniom akompaniuje Ekaterina Matokh. Słuchamy występów. Uczniowie: Hannah Humeniuk, Franciszek Lipski, Eliot Kaush, Noemi Kaush, Karolina Sabacińska, Alicja Rodzeń, Marta Zielińska, Kajetan Nieckarz, Antonina Kaczmarek, Zofia Madaj, Zuzanna Brzezińska, Anastazja Babkina, Nicola Szmalenberg, Melania Michałowska, a na koniec Zespół akordeonowy - z nauczycielką Aliną Plebanek. I najmilszy widok – śpiewające najmłodsze dzieci z chóru Wandy Kuryłowicz-Król. Dyrektorka Szkoły Małgorzata Telega-Nowakowska podziękowała za pracę nauczycielom, rodzicom i uczniom.


Iwona Wróblak

maj 2026 r.

































 

czwartek, 14 maja 2026

 

Nasi Niemcy Macieja Falkowskiego


Solidna porcja wiedzy o historii powszechnej – przystępnie, w formie reportażowej, podana. Historia Polski, wiedza konkretna, daleka od szkolnych uproszczeń. Bogata w fakty; o Niemcach mieszkających na ziemiach polskich, z Polakami, i nie tylko, na przestrzeni ostatnich 300. lat. Kolonistach, osadnikach zapraszanych przez królów i władców do zagospodarowywania podmokłych nieużytków. Autor pisze, że z ogólnej populacji I Rzeczpospolitej przyjechawszy tu jako „Olędrzy” z Niderlandów, potem z Niemiec – to ok. 10 procent. Bauerzy, co znaczyło bogaci gospodarze, wyróżniali się pracowitością, zaradnością, wolnością majątkową i osobistą, w porównaniu z polskimi sąsiadami odrabiającymi pańszczyznę - bogactwem, którego im zazdroszczono.

Wielu było lojalnymi poddanymi Rzeczpospolitej, byli też i tacy, których uwiódł nazizm. Tryby historii mocno ich doświadczyły. W XX wieku musieli opuścić swoje gospodarstwa, gdzie żyli i pracowali od kilku pokoleń, podpisać bardziej lub mniej dobrowolnie volkslistę, i wygnani, bez majątku, uciekać do Reichu, gdzie też byli obcy...

Fascynująca opowieść Macieja Falkowskiego o „naszych” Niemcach, książka z Biblioteki Publicznej w Międzyrzeczu; podkarpackich Głuchoniemcach i poznańskich Bambrach. Konieczna dla Polaka wiedza o Polsce – nie tej sztucznej czystej narodowo katolickiej od króla-Piasta, ale wieloetnicznej i wielowyznaniowej – ciekawe informacje o ewangelikach, braciach morawskich i mennonitach – część naszej historii, która tkanką ludzką splata się z historią powszechną.

Osobiste śledztwo autora dotyczące jego własnej rodziny, siedem pokoleń, podróże po archiwach i małych zagubionych miasteczkach z niemiecka brzmiącymi nazwami, dzisiaj spolszczonymi, tych którzy stali się integralną częścią polskiego społeczeństwa. Milion polskich obywateli narodowości niemieckiej, pozostały po nich zapomniane cmentarze, kanały melioracyjne, i wierzby. Specyficzne, solidne domostwa rozpoznawalne dzięki swojemu stylowi. Bardzo polecam.


Iwona Wróblak

maj 2026 r. 


 

środa, 13 maja 2026

 

Myśliwska Noc Muzeów po raz czwarty


Echo rogów myśliwskich wybrzmiewa na terenie Kompleksu Muzealnego. Trwa przegląd zespołów trębaczy myśliwskich. Międzyrzeckie Dni Kultury Myśliwskiej zaczynają się muzycznie. Mały róg myśliwski to pless, duży parforce – jak informują mnie słuchacze z Zespołu Szkół Leśnych z Rogozińca, jednej z placówek biorących udział w konkursie. Ocenia trębaczy jury, bardzo skrupulatnie, wśród grających na rogach jest wiele kobiet.

Kompleks koło dawnego budynku starosty jest dobrze utrzymanym terenem, jeszcze tydzień temu stało tam wiele namiotów wczesnośredniowiecznych wojów, blisko jest obszerny parking, zadrzewiony park to miejsce gniazdowania na przykład dorodnych łabędzi, niedługo będą przychówki.

Przy jednej z alejek stoisko - „Dobre z lasu”; produkty regionalne z Droszkowa; wyroby z dziczyzny (sarna, dzik, jeleń - pięknie opakowane, ekologiczne), produkty runa leśnego i inne – wszystko smakowite, sprawdzone, i ma stałą klientelę. To zapowiedź kulinarnego oblicza Dni Kultury Myśliwskiej, bowiem na dziedzińcu w kazanie – to wielki garnek, pyrka mięsko gulaszowe z sarny i jelenia - w warzywach (cebulce, czosnku, ziemniakach, papryce, marchewce)... oby tylko zamkowy rudy kot, węszący koło garnka, nie wpadł do niego przypadkiem.

Koło Muzeum - strefa edukacyjna. Polski Związek Łowiecki LCPR w Zielonej Górze, Lasy Państwowe, RDOŚ w Gorzowie Wlkp, ZPK Województwo Lubuskiego, LOP Gorzów Wlkp. przygotowały dla dzieci ciekawe i uczące gry i zabawy. Na przykład strefa sensoryczna – wielkie stopy ze ściółką leśną, jej różnymi odmianami, dobre zdrowotnie dla naszych zmęczonych butami nóg. TAXUS to innowacyjny Monitoring Zwierząt – na filmikach leśne zwierzęta w swoim naturalnym środowisku uchwycone zainstalowaną przemyślnie kamerką.

Małżeństwo sokolników „Grabiec”, w strojach z dawnych epok, w namiocie - u stóp fundamentów dawnej siedziby starosty - prezentują ptaki; urocza sowa uszatka, sokół wędrowny, który mimo że jest małym ptakiem rozwija wielkie prędkości. Białozór żyje za kołem podbiegunowym, jest duży i silny, w lecie poziomym dogania każde zwierzę. Raróg to ulubiony ptak nomadów arabskich. Jest też myszołów towarzyski, puszczyk zwyczajny. Ptaki dzisiaj wykorzystywane są nie tylko do pokazów, także ochraniają uprawy. Pan sokolnik prezentuje nam ptaki w ich żywiole, szybują nad zamkiem, dostojnie jak kiedyś.

W budynku Muzeum wystawa i prelekcja, wernisaż wystawy fotograficznej - 50 lat Gorzowskiego Okręgu Łowieckiego „Ocalone nie tylko w obiektywie”. Polski Związek Łowiecki zajmuje się współcześnie także wspomaganiem gatunków, np. introdukcją - po II wojnie łosi. Leśnicy mają ogromną wiedzę o przyrodzie, i chętnie się nią dzielą. Na wystawie fotografie, i artystyczne wizerunki zwierząt i ptaków w lesie; cietrzewi, głuszca, W gablotach cenne łowieckie wydawnictwa z okresu przedwojennego, informacje o Włodzimierzu Korsaku – przyrodniku, podróżniku, pisarzu, fotografie, rysowniku. Wystawa będzie dostępna do 15.06. 2026 r.

Psy myśliwskie, bardzo piękne, i dobrze ułożone, paradować będą na dziedzińcu. Na koniec ogłoszenie wyników i wręczenie nagród z Konkursu Fotograficznego. I koncert galowy w wykonaniu trębaczy myśliwskich.


Iwona Wróblak

maj 2026 r.