Usłyszeć obraz, zobaczyć słowo - czyli V Międzyrzecki Festiwal Sztuki
Z okazji Nocy Bibliotek 2026 – w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu spotkanie z Iloną Turczyn i Katarzyną Muraszow, prowadziła je Renata Dyla. Obie zaproszone panie są lokalnymi twórczyniami, malarkami, ilustratorkami.
Ilona Turczyn napisała kilka powieści fantasy („Dziedzictwo Pandory”, „Upadek Pandory”, „Szafirowe kości”), widać w nich rozmach wyobraźni tej architektki z zawodu, z ilustracjami jej autorstwa; jak katedra gotycka, wspaniałe dzieła ludzi sprzed kilkuset lat, dość skomplikowane technicznie, tworzące świat wymyślony – z tęsknoty za boskim Absolutem. Stwory ptakopodobne, magia i moc człowieczych marzeń. Odskocznia od rzeczywistości. To się nie zmieniło u ludzi od setek lat.
Pani Ilona tworzy najpierw kontury. Szkic – podobnie jak tworzy się pierwotny rysunek budowli. Patrząc na Księżyc też można dostrzec tę architekturę Przyrody, jej cząstkę najbliższą nam na Ziemi, antycypując też przyszłe dni, ich kształt, bo Czasu, jako takiego, przecież nie ma, jest tylko nasze Bycie, w którym układamy zdarzenia w ciągu przyczynowo-skutkowym. Pisząc powieść, szczególnie fantasy, możemy sami świadomie próbować tworzyć nasz prywatny wszechświat.
Najpierw był obraz. Nabierał kształtów i treści, uzupełniał się, konkretnił. Rysunek to totalna wolność twórcza, nieokiełznana. Katarzyna Muraszow pracuje z ołówkiem, jest w tej technice miejsce na szczegół, na cieńsze ostrze szarości. Na bliskość. Rysunek nie jest nigdy skończony, jako dzieło czy myśl, jest w nim miejsce na jeszcze jedno pociągnięcie, w pustej cząstce niezapełnionej kartki, w jej, tej bieli, potencjalności – na dopowiedzenie. Piękne ilustracje do tomików poezji, będące, jak myślę, samodzielną, czy współistniejącą wartością równoważną słowu pisanemu. Jej grafika wnika w patrzącego ciepłem przekazu. Pani Katarzyna lubi też palety barw, uczucia zobrazowane – te empatyczne, pozytywne, spotkania z ludźmi, światło i przestrzeń, które (sama) w nie w nosi, swoją Osobą.
Słowa są jak klucze, do obrazów, moszczących się w naszym odbiorze – przy czytaniu. Do uczuć, w jakie w nas wyzwalają obrazy-frazy słów. Składamy się – być może – ze zmysłów, ale nie tylko. Też z czegoś, co je scala, w Rysunek, nasz świat, Oczy, dziedzictwo, które po sobie pozostawimy.
Iwona Wróblak
październik 2026 r.

















































