poniedziałek, 12 października 2026

 

Muzyka sposobem na życie Pani Donaty


Pani Donata Marzec-Pawłowska wychowała trzy pokolenia nauczycielek muzyki. Przez 9 lat prowadziła Zespół „Bel Canto”, występowały w Pszczewie i innych miejscach, wyszkolone przez nią głosy, śpiewające nauczycielki, trzy przyjechały specjalnie na recital Pani Donaty: Ewa Łazarska, Zofia Michoń, Anna Marciniak-Kochman.

Pani Donata ciągle pisze muzykę. Klasyczne, zgodne z prawidłami kompozycje, do tekstów swoich, a także do utworów znanych poetów. Bogaty w wydarzenia Tydzień Seniora, w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu zagrała nam je na instrumentach klawiszowych. Spotkanie prowadziła kierowniczka Biblioteki Krystyna Pawłowska, która też – z piękną dykcją - czytała teksty do piosenek pani Donaty.

45 lat pracy – pasji nauczania muzyki, i komponowania. Ponad sto utworów jest zarejestrowanych w ZAIKS-ie. Złoty Krzyż Zasługi, Nagroda Ministra Oświaty i Wychowania. Na międzyrzeckim Uniwersytecie Trzeciego Wieku także prowadziła zajęcia. Panią Donatę zna prawie każdy.

Śpiewnik „Melodie chwytaj sercem”. Muzyka leczy i koi nerwy, z muzyką żyje się lżej. Muzyka do słów Karola Wojtyły; wybrane teksty mówią o głębi doświadczeń mistycznych, słyszymy je w akordach... Słowa, jak je oddać muzycznie...? Teofoniczna muzyka. Przestrzeń w środku człowieka pusta czyli gotowa do przyjęcia Treści, głębia, z której zacznie się dzbanem czerpać. Słynna fraza - ...o Miłości co wszystko wyjaśniła... Muzyka jest napisana do 30 wierszy K. Wojtyły.

„Pan Tadeusz” A. Mickiewicza, muzyczność żabich rozmów koncertów wieczornych w sitowiu – fale dźwięków w nich zanurzonych, ich konwersacji wielogłosowej, muzyka ukołysania, gdzie nie ma podziału na obiekt i środek. A. Górczyński - teksty. St. Witwicki – kolega F. Chopina, ulubiony utwór Pani Donaty - „Do sosny polskiej” świadka trudnej ojczystej historii, tradycja muzyczno-poetycka romantyzmu. 5 wierszy o naszym Międzyrzeczu, w którym mieszka wiele lat, o jego długiej historii. Subtelność, i konsekwencja tonalna w wyborze tekstów do muzyki, którą tyle lat komponuje. Wielodźwięki Pani Donaty, jak ptaki skaczące z listka na listek.

Panie z MUTW: Zofia Antonowicz, Teresa Sokół i Zofia Ziarkowska recytowały teksty, Agata Kowalska z Dyskusyjnego Klubu Książki, śpiewali Anna i Ryszard Regentowie, Pani Donata grała. Spokojne dojrzałe afirmacje życia jako takiego, codzienności... Czesława Miłosza teksty, dostosowane metrum do tej poezji, z właściwą mu wielością wątków. Lustra patrzące, szepty, zjawiska poboczne. Walce Pani Donaty, z ich wielosetletnim bagażem znaczeń, ich tonacje i odniesienia do tekstu, bardzo różne, na pewno zgodne ze sztuką kompozytorską, którą Pani Donata studiowała, a potem przez dziesięciolecia doskonaliła. Walc jak coś bardzo uniwersalnego, muzyka ma wielką siłę, potrafi rozbawić i cieszyć.

O nutkach żartobliwie pod palcami Pani Donaty, kiedy nieużywane, zabierają głos, bo nie są wykorzystywane na pięciolinii; ich wiedzy o potencjalnym miejscu, gdzie byłyby użyteczne... Kluczu wiolinowym Pani Donaty.

Kochaj życie – tak Pani Donata gra. Trzeba zadbać o nie codziennie, o miłość między ludźmi, między przyjaciółmi. Dobry dzień – każdy dzień może być takim – mówi Pani Donata. Afirmacja jak ukojenie.

Muzyka – sposób na życie.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.














 

piątek, 9 października 2026

 

Podróżniczka Anna Szamreta – jestem wiatrem..


Anna, pies Oro i koń Mango – troje towarzyszy podróży... Traktowanych przez nią z szacunkiem, i miłością, który się należy wszystkim istotom czującym. Człowiek i zwierzęta – i przyroda – którą SĄ, tak jak Anna... U nas w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu pani Anna, podróżniczka, trenerka koni i instruktor jazdy konnej, opowiadała – sugestywnie – o swojej podróży z koniem i psem wokół Bałtyku; przez Norwegię i jej głęboki śnieg, Szwecję, Litwę, Łotwę... Aż do północno-wschodnich krańców Polski, gdzie ludzie mówią jeszcze starodawną polszczyzną, i są gościnni.

Ludzie podróżowali od wielu (dziesiątków, czy setek) tysiącleci, także – jak myślę – z tych powodów, dla których pani Anna Szamreta, trawestując E. Stachurę – bo wiatr jest... Ważne są kopyta Mango, muszą być fachowo opatrzone, bo niosą cały świat naszej podróżniczej trójki. Ważne, którędy się idzie – czy po polskim piachu, kamienistej północy czy skwarnej Litwie. Po drogach bitych czy bezdrożami – tymi najchętniej, żeby Mango się nie płoszył, chociaż jest przez panią Annę, trenerkę koni, przyuczony do cywilizacji... jak żartuje nasza prelegentka, bardziej niż ona...

Z koniem trzeba się przyjaźnić, bo Nas niesie na grzbiecie, dbać o optymalny ciężar siodła na grzbiecie, jego jakość, dostępność w trasie trawy i wody, odrastające, jak paznokcie u człowieka, kopyta, umiejętnie podkute przez kowali. Dla celów estetycznych – widoki i zapachy lasu, dobrze jest wędrować szlakami leśnymi, z dal od dróg szybkiego ruchu. Ludzie, koniarze, zapraszali ją i Towarzyszy do swoich stajni i domostw, częstowali Mango jabłkami, które uwielbia... Piesek Oro dzielnie dreptał koło nich, a kiedy jego łapa uległa wypadkowi, był wieziony w wózku; Mango z infekcją skóry grzbietu szedł bez siodła, a Anna szła obok pieszo, dopóki rana się nie zagoiła...

Trasa około 2000 km. Pielgrzymi starodawny szlak Konia i Człowieka, piękne widoki, piękne istoty czujące – przebywanie z nimi wzbogaca nas, jak powrót do źródeł, kiedy czuliśmy się jednością z naturą, a świat był nie tyle większy, ile bardziej intensywnie, wszystkimi zmysłami, przeżywany. Pani Anny filozofia czerpania ze świata, z jego oferty spontanicznej emocji - garściami, gdzie trzeba się cieszyć chwilą, czasami zapłakać, kiedy dzieje się nie najlepiej, a bywa w każdej podróży, jak w życiu; i to złe minie, można być pewnym. Lekcja jest dla wszystkich nas, może nie tak odważnych, jak podróżniczka. I jej uśmiech, ciepły-promienny, jaki ma i dla swego konia, i psa oczywiście, i dla nas, i innych ludzi. Anna-wiatr. Co rozsiewa radość istnienia.

Spotkanie zostało zorganizowane dzięki pomocy Stowarzyszenia „Twórcze horyzonty”.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.

















 


wtorek, 6 października 2026

 

Dla doktora Kazimierza Antonowicza


Festyn charytatywny dla znanego w okolicy pediatry Kazimierza Antonowicza, chorego na raka trzustki. Prowadzili imprezę znani w okolicy, także z działalności na rzecz innych, lokalni przedsiębiorcy: Żaneta Robak i Jacek Bełz. Piękna akcja solidarności wobec choroby przyciągnęła na plac za Międzyrzeckim Ośrodkiem Kultury dużo ludzi. Doktor Antonowicz przez wiele lat leczył dzieci, i nadal chce to robić, ludzie pamiętają o nim, pomóżmy mu zwalczyć chorobę.

W sprawnie zorganizowaną akcję włączyło się Studio Piosenki Ewy Witkowskiej, jej zdolne uczennice: śpiewały Hania Strychała, Dominika Gębska, Alicja Ciesielczyk-Olanin, Emilka Sekulska, Weronika Romaniuk, śpiewał Aleksander Adamiec. Zagrali i zaśpiewali: Ignacy Żak - saksofon, Michał Pilecki – gitara elektryczna, Kacper Baczyński - gitara basowa – są z Technikum w Bobowicku. Dominik Fryza, Mariusz Czujko, Rafał Marchewka, którym towarzyszył na saksofonie Czesław Nowakowski.

Przez kilka godzin przez plac za MOK-iem przewinęło się wielu ludzi. Przygotowano dla nich mega pokaz Strongman, trening fitness, strefa beauty – dobre kosmetyki. Degustację ciast, słodkości - Folwark Pszczew, smakowite kiełbaski z grilla z „Duetu”, bigos i grochówka, pierogi, tradycyjna pajda chleba ze smalcem i ogórkiem, zupy niedzielne po węgiersku. Obecne na każdym miejscu puszki, gdzie można było wrzucić monetę lub dwie dla Doktora Kazimierza.

O dzieciach też pomyślano, razem z rodzicami wzięły udział w grach i zabawach, dmuchańcach, robieniu fryzur z pasemkami, przejażdżkach quadem, animacjach, nauce udzielania pierwszej pomocy – strażacy z OSP Kęszyca pokazywali, jak może to zrobić także dziecko.

W kilku blokach licytacji oferowano rożne rzeczy; sprzęty gospodarstwa domowego, nawet poroże jelenia – osiągnęło dobrą cenę, czy obrazy z wernisaży organizowanych przez „Pensjonat Pod Strzechą” Jacka Bełza, vouchery na usługi, itd. Cały dochód, także ten ze sprzedaży gadżetów przez internet, zasili konto na leczenie pana Kazimierza – i niech nasze dobre życzenia także pomogą mu wyzdrowieć.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.