środa, 21 października 2026

 

We wnętrzu powieści boga-autora scenariusza... Czyli Kebab story


Bóg-autor/autorka (powieści-scenariusza) wymyśla kreuje wydarzenia, i przede wszystkim Ich - postaci w nich grające... Czy autorowi starczy weny? Jak nie, to można coś rozwalić, scenę – bar kebab...

Kebab jak miejsce, gdzie aktorzy są powoływani do (życia) swych ról. Dla nich uliczny bar jest codzienną oczywistością, jak kontuar sprzedawcy, oferujący mięsne i na wpół mięsne potrawy, i coś wege też.

Jest trochę nudno na początku, nic się specjalnego nie dzieje, stali bywalcy tego kebabowego świata; międzychodzka wróżbiarka (Daria Elżbieta Bielejewska) zamawia kawę, dosiada się – nie ma w pobliżu wolnego stolika – przypadek? do ubranego na czarno mężczyzny (Dawid Stacewicz) i dzieje się kebabowy flirt (jak normalnie dobra ze złem...). Przy sąsiednim stoliku dziewczyny (Jagoda Kuczyńska – Inka i Julianna Cap – Alicja) rozmawiają, Słowa się zaczepiają, lgną do siebie. Nie-zobowiązują rozmówc(y)a, bo jedno Ucho, do-ciągniecia do Słów może niezbyt świadome, i tylko my w trzecim wymiarze to słyszymy, reakcję na ostatnie Słowo z sąsiedniego stolika, bo sztuka musi się dziać, jak piosenka - posiadać tekst...

Prawie pełna widownia w sali widowiskowo-kinowej Międzyrzeckim Ośrodku Kultury, spektakl Teatru „Pinokio”w reżyserii Izabeli Spławskiej pt. „Kebab story, czyli krótka rozprawa o życiu, śmierci i Kebabie”. W trójwymiarze widzowie, obserwatorzy poza wymyśleniem powieściopisarki, zapłacili za bilet, więc obserwują (warto było!!)

... o psie jednej z dziewczyn, ważnej istocie, której kiedy zabrakło w Dziurze, było smutno i żal, nawet kiedy wcześniej pociągnął za mocno smycz (drugie dno!? Czy tylko rytualny spacer?). Wróżby wiedźminki z Międzychodu zwabiają barmana (Szymon Michalak – Filip Prażyna, czyli... prażący kebaby?), któremu biznes nie za bardzo się wiedzie, pyta czy można wywróżyć wizytę Sanepidu. Knajpka jest upadająca, a inspektor nadzoru budowlanego o adekwatnym nazwisku Anatol Cegiełka (Antoni Kraśnicki), nie doczekawszy się materiałów do sprawozdania jednym pchnięciem biurokratycznego palca rozwala cegiełkę w ścianie baru, która jako element kebabiczny wydawała się stabilna. Następuje ciemność (Ciemność), dziura taka, że wpadają do niej wszyscy (kosmiczna). Wróżbiarka Aurora w sukni długiej medytuje, lamentuje barman Prażyna, co marzył o sprzedawaniu kebabu po międzyrzecku w sosie pięciu braci – produkcie lokalnym (wspaniałe lapidarne rymowanki, i cały tekst, autorstwa Zespołu); o podejściu biznesowym do interesu; w naszym poczciwym Międzyrzeczu miasteczku typowym dla działalności klasy tzw. średniej. Prażyna lamentując nad przepaścią Dziurową, uwieszony na drabince, mówi o swoich małych, dla niego dużych, marzeniach o tym, że chciałby i dla siebie ten bar z kebabem, i dla innych ludzi też coś dobrego robić – ale ma lęk wysokości.

Ten Upadek. Spadek w Dziurę. Kebabu. Chcą się obudzić ze snu, przecież nie dzieją się upadki kebabów normalnie!? (Czyżby?) Obudzić się – może wróżbiarka? Ona się na tym powinna znać... Na podniesieniu się z Dziury, nie wiadomo jak głęboko piekielnej... Każdy ma marzenia, które w takiej chwili wypływają tyradami scenicznymi. Autor(ka)-bogini (Katarzyna Ewa Budych) się cieszy pewnie, że może się wypisać-wygadać...

Kariera rappera nie jest mi pisana, więc wracam do spadania... To polskie, traumoidalne... Kompleksowate. Wiedzą kim są i kto je słyszy (na FB na przykład). Strona Dobra i strona mniej dobra, jak dwie odsłony człowieczo-bosko-pisarskie tęsknoty - za wyrażeniem (wyrażaniem słowem). O tym, co przysłania horyzont, ale nie zgasi obietnicy... Nie jest się ojcem cierpienia ale początkiem... czy brzmi dobrze jako monolog sceniczny...? Krajobraz fatamorgany na ścianie - olbrzymie, symboliczne Drzewo, ptaki, trawy etc... I ciemności na widowni.

Ten Zły-przeciwny, czy tylko Inny (taką mu dała kwestię bogini Sztuki sceny) mówi, że oddycha wielkim czarnym NIC (taka koncepcja kosmologiczna), nazywają to niektórzy np. piekłem... Świat- kosmos i dialektyka. Diabełka. Lucjan (Lucyfer...?) Pokusiński, czyli kuszący-prowokujący oczywiście jak na Lucka tego marnotrawnego syna przystało...

Sprawozdania, jak monologuje Inspektor Cegiełka, nie można napisać, więc wraca się do normalności. (Zaprzecza biurokracji...? czy potwierdza jej siłę)

Na scenę wkracza Boginia-Autorka niosąc pod pachę plik Kartek. Jak dusz ludzkich. Postaci dyskutują żywo ze swoją Stwórczynią, powołane przez nią jak sztuczna samo powielająca się inteligencja mają jej do powiedzenia swoją mowność... Czego chce czytelnik (płacący bilet-kupujący książkę), o to chodzi w tej odysei-kebabie story... Chce patrzeć w niebo, czy wybije się On Czytelnik na własne rozumienie świata na przykład. Napisze-wymyśli własną kosmologię, rozprawę o Jego życiu?

Bardzo dobry inteligentny spektakl, błyskotliwe dialogi, świetna dykcja, i takaż reżyseria Izabeli Spławskiej. Pytanie – czy będą powtórki, tak by ci, którzy nie widzieli premiery, będą mogli zobaczyć spektakl. Bo warto. Aktorzy: Daria Elżbieta Bielejewska – Aurora, Jagoda Kuczyńska – Inka, Julianna Cap – Alicja, Szymon Michalak – Filip Prażyna,

Dawid Stacewicz – Lucjan Pokusiński, Katarzyna Ewa Budych – pisarka i Antoni Kraśnicki – inspektor Anatol Cegiełka.


Iwona Wróblak

 październik 2026 r.
















 

 

poniedziałek, 19 października 2026

 

Usłyszeć obraz, zobaczyć słowo - czyli V Międzyrzecki Festiwal Sztuki


Z okazji Nocy Bibliotek 2026 – w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu spotkanie z Iloną Turczyn i Katarzyną Muraszow, prowadziła je Renata Dyla. Obie zaproszone panie są lokalnymi twórczyniami, malarkami, ilustratorkami.

Ilona Turczyn napisała kilka powieści fantasy („Dziedzictwo Pandory”, „Upadek Pandory”, „Szafirowe kości”), widać w nich rozmach wyobraźni tej architektki z zawodu, z ilustracjami jej autorstwa; jak katedra gotycka, wspaniałe dzieła ludzi sprzed kilkuset lat, dość skomplikowane technicznie, tworzące świat wymyślony – z tęsknoty za boskim Absolutem. Stwory ptakopodobne, magia i moc człowieczych marzeń. Odskocznia od rzeczywistości. To się nie zmieniło u ludzi od setek lat.

Pani Ilona tworzy najpierw kontury. Szkic – podobnie jak tworzy się pierwotny rysunek budowli. Patrząc na Księżyc też można dostrzec tę architekturę Przyrody, jej cząstkę najbliższą nam na Ziemi, antycypując też przyszłe dni, ich kształt, bo Czasu, jako takiego, przecież nie ma, jest tylko nasze Bycie, w którym układamy zdarzenia w ciągu przyczynowo-skutkowym. Pisząc powieść, szczególnie fantasy, możemy sami świadomie próbować tworzyć nasz prywatny wszechświat.

Najpierw był obraz. Nabierał kształtów i treści, uzupełniał się, konkretnił. Rysunek to totalna wolność twórcza, nieokiełznana. Katarzyna Muraszow pracuje z ołówkiem, jest w tej technice miejsce na szczegół, na cieńsze ostrze szarości. Na bliskość. Rysunek nie jest nigdy skończony, jako dzieło czy myśl, jest w nim miejsce na jeszcze jedno pociągnięcie, w pustej cząstce niezapełnionej kartki, w jej, tej bieli, potencjalności – na dopowiedzenie. Piękne ilustracje do tomików poezji, będące, jak myślę, samodzielną, czy współistniejącą wartością równoważną słowu pisanemu. Jej grafika wnika w patrzącego ciepłem przekazu. Pani Katarzyna lubi też palety barw, uczucia zobrazowane – te empatyczne, pozytywne, spotkania z ludźmi, światło i przestrzeń, które (sama) w nie w nosi, swoją Osobą.

Słowa są jak klucze, do obrazów, moszczących się w naszym odbiorze – przy czytaniu. Do uczuć, w jakie w nas wyzwalają obrazy-frazy słów. Składamy się – być może – ze zmysłów, ale nie tylko. Też z czegoś, co je scala, w Rysunek, nasz świat, Oczy, dziedzictwo, które po sobie pozostawimy.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.














 

środa, 14 października 2026

 

Nie pytać Seniora o wiek...


Gwarno i rojno w holu Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Przed dwugodzinnym koncertem w okazji Tygodnia Seniora przy stolikach degustacja tortów ufundowanych przez burmistrza Miasta i Gminy Remigiusza Lorenza, który patronował wydarzeniu. Bardzo smaczne torty, z owocami; malinami, truskawkami, borówkami i listkiem bukszpanu. Krzątają się pracownicy Centrum Usług Społecznych, instytucji, która bardzo prężnie działa inicjując liczne wydarzenia. To tam przez kilka dni miały miejsce spotkania, gdzie poznawano smaki kuchni polskiej, był taniec joga dla seniorów, spotkanie z pracownikami Nadleśnictwa, warsztaty rękodzielnicze. Dzień otwarty DDS+, dzień zdrowia i urody, z fizjoterapeutą i trenerem medycznym, spotkanie z dietetykiem.

Tydzień Seniora – kulminacją był starannie przygotowany koncert pt. „Muzyczne spotkania pokoleń”. Koncert otworzyła – razem z burmistrzem – dyrektorka MOK Ewelina Izydorczyk-Lewy. Na widowni była Agnieszka Czaczkowska dyr. Centrum Usług Społecznych, także Tomasz Markiewicz, Ewa Walkowska, i radni międzyrzeccy.

Na początek Studio Tańca „Gold” Wioletty Robak-Gabarkiewicz, liczące obecnie 150. tancerzy. Piękne dziecięce kostiumy, i witalność najmłodszych tancerzy. Starsi tancerze także zaprezentowali swoje niemałe umiejętności.

Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia w Międzyrzeczu – jej uczeń Piotr Hak młodziutki akordeonista, adepci gry na tym instrumencie wystąpili także ze swoją nauczycielką Aliną Plebanek – Zespół Akordeonowy kwartet. Jakub Banasiak z saksofonem i jego dwoje tańczących dziadków, sprawnych tanecznie i muzykalnych tak jak ich wnuczek. Urocze występujące na festiwalach folkloru, np. w Pieskach, „Poziomeczki” instruktorów Grzegorza Szauro i Barbary Gruszy, którzy mają wielkie zasługi w kultywowaniu ludowych tradycji muzycznych, z Technikum z ZSKR w Bobowicku, dziewczyny muzykalne, śpiewające ludowe piosenki z akompaniamentem akordeonu, klarnetów, skrzypiec.

Klub Sportowy „Fantazja” ze Skwierzyny i tańce klasyczne, tu latynoamerykańskie. U nas w MOK też jest sekcja tańca - Piotr Soja, seniorzy nauczyli się tańców latino – staranne kreacje. O 50. letnim stażu Zespół Wokalny „Echo” z Klubu Seniora w Międzyrzeczu, pełne temperamentu przeboje z dawnych lat. Z Klubu Wojskowego 17 WBZ Aleksandr Adamiec, mocny głos, już zdobywa aplauz w wielu miejscach, zaśpiewał znaną piosenkę „Biały krzyż”. W Dziennym Domu Seniora+ Wojciech Witkowski, nasz międzyrzecki dyrygent wielu chórów, prowadzi i tam zajęcia, muzykujących seniorów słychać w mieście prawie codziennie. Muzyczny Zakątek Szkoła Śpiewu i Gry na Instrumentach Ewy Witkowskiej – z Zakątka wyszło już wielu dobrych śpiewaków. Pani Ewa ma dar ich wyszukiwania, i szkolenia. Śpiewały dla seniorów Lena Szuman i Weronika Romaniuk.

Międzypokoleniowy pokaz mody. Różne pokolenia, różne style i pomysły na modę. Koronkowe stroje i parasolki, wszystko wygląda na dziergane ręcznie. Seniorzy na sportowo, dbają o kondycję fizyczną – razem z wnukami. Chodzą też z nimi na zakupy, są praktyczni i uważni wobec młodszego pokolenia; w kuchni także – twarzowe fartuszki przy pracach domowych. Obrazki z rodzinnego grzybobrania – z wielkimi koszami, na pewno pełnymi. Seniorzy sylwestrowi, w kreacjach balowych. Seniorzy na wakacjowych wojażach...

...nie pytam panią o wiek..., śpiewał na koniec programu „Muzyczne spotkanie Pokoleń” Andrzej Terejko. ...za młodzi na sen... nasi seniorzy, witalności im nie brakuje, pomysłów na życie też, i odwagi, by korzystać z dni, które są człowiekowi dane.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.