poniedziałek, 31 sierpnia 2026

 

O Smoku Kubie i jego dzielnej broni – Uśmiechu


Jak to jest z tymi smokami? Groźne czy nie (archetypy strachu). Jak oswoić strach? Bardzo ważne dla młodego i bardzo młodego widza (i nie tylko...). Jak skutecznie uwolnić się od swojego (strasznego) smoka? I dlaczego jest on (straszny) – potrzebny (w mitologii)? Przynajmniej tak nam się wydaje... A bajki są mądre.

Leżaki z logo Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury w amfiteatrze na Podzamczu. Zawodowi aktorzy na scenie z Teatru „A” z Gliwic ze spektaklem „Bajka o Smoku Kubie”. Będzie o pięknie i sacrum, z przyjemnością zanurzymy się w temat – aktorzy: Andżelika Chirowska, Małgorzata Grunk-Bismor, Grażyna Styś, Marek Stecko, Leszek Styś, Adam Bismor, scenariusz i reżyseria Mariusz Kozubek. Na widowni dużo dzieci, także malutkich - w ramionach mam. Kilkuletnie rozłożyły się z kocykami tuż przed sceną, jest piękna późnosierpniowa pogoda, nieco wietrzna. Będzie interaktywnie, z zaproszeniami na scenę od aktorów, jak to dzisiaj bywa – widz powinien uczestniczyć.

Człowiek stworzył Smoka, jak i całą rzeczywistość, której doświadcza. Może więc ją też zmieniać. JAJO – czy arbuz?, niemalże kosmiczne, pośrodku sceny, smoczątko się wykluje. Jakie będzie jak dorośnie, zastanawiają się smoczy rodzice. Czy okrutne jak protoplasta Wujek? Czy – jak hippies, łagodny i dążący do zgody, z (głupawym?) uśmiechem. Dojrzały, który przerósł swoją „smoczą formułę”, ale czy społeczność smoczo-ludzka także dorośnie? Do kohabitacji. Do uśmiechniętego sacrum. Do zgody w przyrodzie; z żabkami, przy zbieraniu stokrotek i bratków, i z grą w koszykówkę z baranami – na bakier z wawelską tradycją pożerania się baranów wzajemnego, i dobrymi życzeniami wysyłanych na latawcach dla ludzi (też są Przyrodą), to wymagałoby zmiany paradygmatu. Schematu. Ekonomiki, bo królewny/księżniczki nie będą porywane (na żony), rycerze nie będą walczyć o nie dzielnie, Brumbrumy nie zawitają, by je uwolnić. Energia mająca swoje źródło w konfliktach nie będzie zasilać Mitu; Nuda bez igrzysk może zabić, bo frustracje trzeba uwalniać; mówią o braku tych rozrywek księżniczki Gryzelda i Brygida – Nuda nie jest dobra... Przepisać Bajkosferę i mity, praca to wielka, bo kto lubi sflaczałe (bez przemocy) bajki. Spróbujmy rozruszać ześwirowanego Kubę smoczego gamonia punka, przypomnieć mu o dziedzictwie... Obowiązkach straszenia małych dzieci...

Trzypalczasty zielonoskóry dziwny Kuba smok budzi swą konsekwentną nowatorską filozofią strach i przerażenie smoczych rodziców, i nie poddaje się reedukacji. Mądry - bo chiński - lekarz smoczy bada odmieńca, i orzeka, że ten jest beznadziejny i nie rokuje poprawy – powrotu do normy w społeczności. Do narady włącza się grecki chór kukiełkowy, a także dzieci poproszone o udział w badaniu delikwenta. Smocza telewizja zabiera głos w swej audycji o dziwolągu.

Nadciąga w końcu spodziewanie okrutny strasznie Brumbrum w kolczudze i z włócznią, widać go na horyzoncie, czyli z wysokiego jaworu, trzeba się przygotować. Król zamku ubrać się winien w zbroję - w srebrne czy złote prążki? Co jest bardziej medialne/zrobi wrażenie? Pozór jest ważny, wzbudza szacunek poddanych, social mediów, córki radzą, bo też ich głos jako następczyń jest ważny, no i są kobietami, a ich trzeba w kwestii modowej słuchać... I co wypatrzyły z drzewnej wieży wystraszone księżniczki? To że Król z narodem uciekł przed rycerzem, zapominając o córkach...

Oko w oko Ich dwóch – rycerz atakujący i Smok, ten się jak zwykle uśmiecha do Wszystkich, chce się zaprzyjaźnić, zupełnie nie interesując się, co ludzie powiedzą o Nim jako Smoku. Jest mu za to żal rycerza Brumbruma, ten – mile zdziwiony przyjęciem - płacze, chociaż, jak wiemy z różnych filmów, mężczyźni nie płaczą. Znaleźć Dobro w rycerzu i Smoku, mimo tylu Bajek. Jak orzeka bajkopisarz autor tekstu – popatrz w serce w każdym dobro jest zaklęte, musi być to naprawdę potężne spojrzenie o wielkiej mocy, jak myślę... Tyle bajek napisanych o smokach i rycerzach zaklętych w rytopisach nadawało tę moc postaciom, więc i Smok zmienił swą naturę.


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.
















 


środa, 19 sierpnia 2026

 

Georg Philipp Telemann i Georg Friedrich Händel – w Międzyrzeczu Muzyka w Raju

Całkiem spora grupa melomanów czekała w przedsionku przez wejściem na salę. Händel i Telemann na żywo w Międzyrzeczu. Trzeci z kolei koncert z tegorocznego festiwalowego cyklu Muzyka w Raju w naszym mieście. Doskonale słychać muzyków w kościele św. Jana, gdzie nie trzeba mikrofonów, bo akustyka renesansowej architektury kopuły katedry je zastępuje. W specjalnie na Festiwal przygotowanym programie koncertu „Telemann, Händel i sobowtór Händla”.

Słynna z Festiwali paradyskich Orkiestra „Kore” z Joanną Boślak-Górniok – klawesyn, kierownictwo muzyczne; w zespole czworo skrzypiec, kontrabas, wiolonczela. Clémence Niclas – flet prosty, sopran, Manon Papasergio – viola da gamba. Arcydzieła baroku, w wykonaniu znakomitych naszych gości. Georg Philipp Telemann, Georg Friedrich Händel, i kantata „Il Pianto di Maria” Giovanniego Battisty Ferrandiniego.

Umoszczeni w dźwiękach. Klasyka zawsze dobrze brzmi w naszym kościele św. Jana. Rozmowa-dyskurs instrumentów, dopowiadających sobie muzyczne historie. Doskonały, jak zawsze, klawesyn brzmiący jak stare srebro pani Joanny Boślak-Górniok, wprawnie towarzyszył orkiestrze, poprzez subtelny akompaniament nadając jej ton. Młode skrzypaczki, viola da gamba z patyną czasu. Pełen dramaturgii śpiew sopranistki, i flecistki: Clémence Niclas. Trzeci koncert Orkiestry „Kore”, na który tak wielu Międzyrzeczan czekało, niestety ostatni. Koncerty w tym roku odbywają się, oprócz Międzyrzecza, także w Brodach, Gorzowie Wlkp., Świebodzinie. Wszystkie na pewno doskonałe, warto się na któryś wybrać do 23. sierpnia, bardzo polecam.


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.



















 


wtorek, 18 sierpnia 2026

 

Muzyka w Raju, dzień następny - o Drogach i bezdrożach Hiszpanii


W kościele św. Jana Chrzciciela, gdzie miał miejsce drugi dzień międzyrzeckiej odsłony Festiwalu Muzyki w Raju w 2026 r. - instrumenty strunowe i francuski zespół „La Nébuleuse” w przygotowanym specjalnie na Festiwal programie „Drogi i bezdroża Hiszpanii”. Imanol Iraola – śpiew, instrumenty perkusyjne, Pierre Baptiste Brioude-Dhénain – gitara, colascione, i Gabriel Rignol – gitara, lutnia. Gości przywitała dyr. Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury Ewelina Izydorczyk-Lewy.

Subtelności brzmień muzyki XVII- i XVIII-wiecznej Hiszpanii, z jej emocjonalnością, rozpoznawalnej poprzez rytm i lirykę. Muzyka hiszpańskiego baroku. Późnorenesansowy, wczesnobarokowy colascione tzw. lutnia żyrafy, z gruszkowatym korpusem przypominającym lutnię i z niezwykle długim gryfem, wywodzący się prawdopodobnie od bliskowschodnich tanburów, którą wysoki Pierre Baptiste Brioude-Dhénain stroił na stojąco. Okrągły ruch ramion Imanol'a Iraola, kiedy uderzał o siebie dwoma kastanietami (idiofonami) - połączonymi sznurkiem wklęśniętymi drewnianymi muszelkami; tradycyjnymi instrumentami perkusyjnymi kojarzącymi się dzisiaj też z hiszpańską kulturą i muzyką ludową. Flamenco bardzo klasyczne, akademickie...

Dzięki niepowtarzalnej akustyce świątyni śpiew, kastaniety i gitary rozchodziły się po naszej sali sali koncertowej docierając do każdego zakątka, otulając nas od podłogi po sufit i prezbiterium z renesansowymi freskami. Delikatne subtelne kaskady fal dźwiękowych, skąpani w nich, wtopieni, słuchamy wyraźnych tembr bębna podkreślającego gorący hiszpański temperament, taneczny folkowy rodowód tej muzyki.

Liczna publiczność nie mogła wypuścić młodych muzyków bez bisu, kilkukrotnego. Czekamy na trzeci ostatni koncert Muzyki w Raju w Międzyrzeczu, program zapowiada się intrygująco.


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.









 


poniedziałek, 17 sierpnia 2026

 

Vidimus stellam. Pieśni pielgrzymujących do Gwiazdy - Muzyka w Raju


Coroczne celebrowanie Festiwalu Muzyka w Raju, po raz XXIV, w odsłonie międzyrzeckiej w tym roku trzykrotne, w kościele p.w. św. Jana Chrzciciela, najstarszej gotyckiej świątyni, gdzie ze ścian patrzą na nas unikalne renesansowe freski. Nasza najbardziej akustyczna sala koncertowa w Międzyrzeczu, która widziała już tak wiele wydarzeń kulturalnych.

Pierwszy koncert. Dwa szkolone głosy, tenory/basy z dużą skalą: zespół Les Trouveurs: Mathias Lunghi – śpiew i Camile Macinenti – śpiew i daf – perski jednostronny bęben ramowy, i pięknie brzmiące dzwoneczki. Program „Vidimus stellam. Pieśni pielgrzymujących do Gwiazdy”. Muzyczna, i mentalna, podróż przez średniowieczne utwory inspirowane motywem gwiazdy prowadzącej pielgrzymów i Trzech Króli. Świat dawnej muzyki wykonywanej na historycznych instrumentach i w autentycznym brzmieniu, kompozycje pochodzące z najcenniejszych europejskich rękopisów, m.in. Codex Calixtinus, Llibre Vermell de Montserrat czy Codex Las Huelgas.

Wsłuchujemy się w średniowieczne pieśni. Rozmowa-dialog opowieść o dawnej religijności i muzyce Niebos, jak ją nasi przodkowie rozumieli. Modlitwa-pieśń... Rytmy Boga, i epoki. Śpiew-wezwanie do modlitwy, do wzniesienia się Wzwyż, jak pod sklepienie naszej świątyni. Z daf muzycy krążą po sali, dźwięk się roznosi – słyszalny w różnych miejscach, bo taka jest filharmoniczna architektura gotyckiego kościoła. Nabrzmiewa dwugłosem śpiewaków wykonujących utwory wymagające dobrego warsztatu. Klimat prawie bezmowny, uduchowiony, łacińskie teksty pieśni okraszone krótkim anglojęzycznym komentarzem, biblijnym. Jeszcze u nas czegoś takiego nie było...


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.








 


wtorek, 11 sierpnia 2026

 

Aleksandra Dajworska – błogosławieni bogaci w byt...


Ola Dajworska - Quintet na scenie dziedzińca dawnego warownego zamczyska okalającego grubymi murami otwartą akustyczną salę koncertową, z pochylającymi się nad nami w górze koronami drzew... Miękka trawa i leżaki z logo Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, wykorzystywane tutaj także w czasie wieczornych pokazów seansów kina.

Instrumenty na scenie, podwyższeniu z ciosanych kamieni, fundamentów dawnej kasztelanii starosty. Czekamy na muzyków. Wystąpią: Aleksandra Dajworska i Weronika Sabatowska (wokal) i zespół w składzie: Kuba Kolanko – piano, Tomasz Markowski – gitara, Wojciech Zatwarnicki – gitara basowa, Przemysław Niemiec – perkusja. Piosenka polska, ambitniejsza; tekstowo i muzyczne: m.in. z repertuaru Grażyny Łobaszewskiej, Hanny Banaszak, Ewy Bem, Mieczysława Szcześniaka. Także własne kompozycje Oli, np. do poezji K. K. Baczyńskiego „Kołysanka” - oddające mistycyzujący klimat utworów tego wybitnego poety.

Wysublimowany wybór repertuaru. Uroda prostych praw przedwiecznych, ale taka jest dobra poezja. I muzyka. Nieprosta, do niej starannie dobrana.

Miasteczko cud” - o miłości bardzo zwyczajnej, która nie słucha przestróg, nie przejmuje się stanem rzeczy, istnieje mimo przeszkód. Cisza – może być bardzo głośna, zwłaszcza między dwojgiem ludzi, którzy przestali ze sobą rozmawiać. Słowo rozminuje świat, ból jest słony – jak łza... Dobre solówki muzyków; Tomasza Markowskiego na gitarze. Przeboje polskiej sceny muzycznej, standardy jazzowe – Aleksandra dobrze się w nich czuje, i w swingu...

„Błogosławieni bogaci w byt” – i w jego odczuwanie... „Trzeba marzyć”..., by zdarzyła się miłość, wierzyć w nią, i w siebie, by ją odczuć... Odważyć się na swój los, świadomie przeżyć swoje życie. Smakować je, jakiekolwiek jest... Błękitne niebo nad naszą sceną, i nad koncertem Oli Dajworskiej.

Fala w morzu też wraca w rytmie wiecznej tęsknoty. Grawitacji. Myśli zawzięte, które towarzyszą nam przed snem. Lekka piosenka sceniczna – „ja dla Pana czasu nie mam..” – pamiętamy te nuty...

Cichy długi sen słońca, gwiazdy naszej, uwić pole złotych róż – piękne strofy poetyckie, zaśpiewane. Róże – trzeba je w słońca gnieździe wić...

Mietek Szcześniak śpiewał - „nie bój się nocy, miłości nie dla ciebie, czekania na nikogo, bo to co nas spotyka, jest spoza nas”; w strumieniach przeobrażeń. Tekst z tych nieoczywistych, czyli będących stricte poezją. Aleksandra ma do nich słuch, i umie je zaśpiewać.

O zakochaniu, miłość to taki standard. Zdarza się - „taki cud i miód”.

Autorski utwór Aleksandry - „ Znikam” - czyli trzymam w garści cały wszechświat, by go nie zgubić, mglisty wszechświat. Ontologia Osobnego Bytu.

Bossanova, jest jak migdałów smak. Dajworska świetnie czuje te klimaty, dobrej niebanalnej piosenki z równie ciekawym tekstem.


Iwona Wróbla

sierpień 2026 r.