wtorek, 9 czerwca 2026

 

Dać Dziecku narzędzie... i Nauczyciela


W MOK-owskiej Galerii – prace dziecięce, jak barwne firanki rozwieszone pod sufitem, jest ich kilkaset. To efekt całorocznej pracy sekcji plastycznej w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury działającej pod kierownictwem pani Doroty Ruty - Zdanowicz, malarki uznanej na licznych wystawach w kraju i za granicą; szczególnie - pięknych wielowymiarowych portretów Kobiety. Artystka jako wytrawny pedagog chętnie dzieli się swoją wiedzą z kolejnymi pokoleniami dzieci i młodzieży, ma talent ku temu; umie wydobyć z Dziecka artystę, pozwolić mu tworzyć, dodając do dzieła nieco dobrego warsztatu. Takie też nagrody przygotowano dla uczestników - małych i większych (wzrostem) artystów; palety tubek z kolorowymi farbami akrylowymi.

Z wizją tak dobrze dobranego prezentu dla dzieci na Dzień Dziecka przechadzam się po wystawie. Kolorowo jest, i dziecięco... I nie-infantylnie. Artystycznie. Portrety świata zastanego przez dziecko, od wizerunków, czasami bardzo dobrych, po udane studium ciała ludzkiego. Elementy krajobrazu i bajkowe motywy, niekiedy zadziwiające tematem. Dziecięcy świat, którego dorosły człowiek nie stara się ograniczać, widziany z wielu perspektyw, także – kubistycznych... Kod do tych światów na pewno zna Pani Dorota, my normalsi możemy tylko podziwiać... W ołówku i farbami, słynne martwe natury, nieodzowny element szlifowania warsztatu. Autorami są dzieci od kilku do kilkunastu lat.

Wystawa to jedna z wielu imprez związanych z tegorocznym Dniem Dziecka, międzynarodowym świętem, międzyrzeckie obchody miały miejsce w kilku miejscach. Profesjonalną oprawę muzyczną wydarzenia w MOK stworzył Czesław Nowakowski, nauczyciel klasy gry na saksofonie w naszej PSM I stopnia.


Iwona Wróblak

czerwiec 2026 r.

























 

wtorek, 2 czerwca 2026

 

W międzyrzeckim Muzeum – o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, patronie działania ponad podziałami


Jarosław Wróblewski, pisarz, dziennikarz i historyk z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, gościł w naszym Muzeum ze swoją książką „Niezniszczalny. Rozmowy o rotmistrzu Pileckim”.

Wykład okraszony piękną muzyką, oratoryjną. Fragmenty życiorysu sławnego rotmistrza. Witold Pilecki, polski rotmistrz, kawalerzysta i żołnierz Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierz Powstania Warszawskiego, rysownik, malarz i poeta, ziemianin budujący lokalną społeczność, dobrowolnie dał się uwięzić w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, by zorganizować tam ruch oporu i sporządzić pierwsze raporty o Holokauście. Po wojnie aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, po brutalnym śledztwie, w wyniku sfingowanego procesu, skazany na karę śmierci, wyrok wykonano 25. maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.

Witold Pilecki urodził się 13. maja 1901 r. w Ołońcu na północy Rosji. Witold rozpoczął naukę w Wilnie w szkole handlowej w gimnazjum komercyjnym, po 1919 r. kontynuował w gimnazjum im. Joachima Lelewela. W okresie szkolnym związał się z ruchem skautingu Andrzeja Małkowskiego, założył pierwszy zastęp harcerski, zaczął współorganizować kółka samokształceniowe. O środowisku wileńskim wschodnich kresów byłej Rzeczpospolitej autor mówi jako o skomplikowanej mozaice narodowościowej, tyglu, gdzie wrogami bywali i Litwini, Żydzi, Ukraińcy i inni. Pilecki był ponad podziałami. Rodzina Pileckich pochodzi z okolic Nowogródczyzny, w wyniku represji za udział w Powstaniu Styczniowym część rodzinnego majątku uległa konfiskacie, dziadek po powstaniu został zesłany do Tomska. Ojciec Witolda, Julian Pilecki po ukończeniu studiów w Instytucie Leśnym w Petersburgu przyjął posadę leśnika na północy Rosji w Zarządzie Lasów Państwowych w Ołońcu, matka Ludwika Pilecka wraz z dziećmi w 1910 r. przeprowadziła się do Wilna, uczyła okoliczne dzieci historii.

W młodości Witold walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, m.in. w obronie Wilna w oddziałach samoobrony, w skład których weszła grupa starszych harcerzy. Pilecki walczył do jesieni 1919 r., po ustabilizowaniu się frontu został zdemobilizowany, ale na wieść o wojnie polsko-bolszewickiej w lipcu 1920 r. ponownie wstąpił w szeregi wojska polskiego. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. jako żołnierz 26. Pułku Ułanów Wlkp. Po klęsce wrześniowej był szefem sztabu w tajnej armii polskiej, pod pseudonimem Tomasz Serafiński.

Patron działania dla Polski ponad podziałami. Witolda Pileckiego – nie da się zaszufladkować. Ułan i wrażliwy malarz-artysta, niekwestionowany bohater do dzisiaj. Spadkobierca kultury romantycznej w jej najlepszym wydaniu, ziemianin zamieszkały w rodzinnym majątku Sukurcze w okresie II Rzeczpospolitej działał na rzecz lokalnej społeczności zakładając spółdzielnie produkcyjne, podnosząc kulturę rolną okolic.

W swoich raportach z Auschwitz pisze o totalitarnej praktyce dążącej do szybkiego złamania człowieka. O długich apelach obozowych, o więźniach, którzy chcieli za wszelką cenę przeżyć, i tych, którzy pomagali innym. Refleksje o pułapie pojednania dla Polaków osiągalnym dopiero w obliczu stosów trupów... O zatarciu różnicy między prawdą a fałszem, który zabija relacje między nami, potrzebie bycia koleżeńskim, o tym że nie należy ludzi traktować z wyższością z powodu na przykład posiadania wyższego wykształcenia, bo egoizm prowadzi do zagłady, o potrzebie uczciwości - ponad zwykłym matactwem. Solidnym wykonywaniu swojego zadania, nie odkładaniu działań na ostatnią chwilę. Stworzył w obozie siatkę konspiracyjną; zaprzysiężono około 400-500 osób. Po ucieczce z obozu w Warszawie uratował rodzinę żydowską z rąk szmalcowników.

Dla podkomendnych był „tatą” opiekuńczym, dbał o relacje międzyludzkie, skromny i uczynny, wyrozumiały wobec innych. Po wojnie znalazł się we w korpusie we Włoszech, wrócił stamtąd do kraju, by budować sieć konspiracji. Aresztowany w wyniku zdrady został zamordowany przez UB.


Iwona Wróblak

czerwiec 2026 r.










 


niedziela, 31 maja 2026

 

Całkowicie inny sposób życia – rozmawia o tym z J. Krishnamurtim prof. A. Anderson


Rozmawia dwóch nauczycieli-tutorów wywodzących się z kręgu kultur wschodniej i zachodniej; filozof J. Krishnamurti i prof. Allan Anderson, wzajemnie się słuchają... Rozmowa o cywilizacji technologicznej, zagubionej jedności człowieka z naturą. Książka „Całkowicie inny sposób życia” - w sposób poważny traktująca czytelnika.

Co to znaczy by świadomym, co to znaczy być odpowiedzialnym, i co znaczy religios. Boga(ó)w stworzyliśmy na podobieństwo własne. Krishnamurti nie jest religijny, o ile taki jest buddyzm czy hinduizm, kultury mające ponad 3000 lat. Świadomość jako zawartość „ja” z wszelkim bogactwem inwentarza – czym jest? Światem, jedynym, jaki się posiada. I o śmierci jest, ważnym wydarzeniu...

Biblioteka Publiczna w Międzyrzeczu, i książka leżąca spokojnie, na podorędziu, oddana niedawno. Czekająca książka na mnie, wyciągnęłam po nią rękę. Akapity, zdania podkreślone (ołówkiem), ja podkreśliłabym inne...

Na przykład to, że świat jest mną, a ja jestem światem, oby się nie zagubił we mnie w mojej świadomości (moim „ja”). Ciekawe, że naukowcy z dziedzin tzw. ścisłych mówią podobne rzeczy – matematycznie je uwiarygadniając... Można dzisiaj zwłaszcza żyć, jak myślę, korzystając z obydwóch ścieżek dostępu – zachodniej technologicznej i tej wewnątrz, znanej od tysiącleci z samoobserwacji medytacyjnych – jak je rozmówcy rozumieją; po prostu słuchania czegoś ponad paplaninę zmęczonego mózgu (i ciała, do którego mózg należy). One, te ścieżki, się bynajmniej nie wykluczają. Przestać być niewolnikiem myśli i czasu, obserwować rzeczywistość taką jaka ona jest, będąc obserwowanym (przez siebie).

Bardzo polecam przepastne zbiory naszych obydwóch bardzo dobrych bibliotek – Publicznej i tej przy Klubie Wojskowym, także dostępnej.


Iwona Wróblak

maj 2026 r.


 

niedziela, 24 maja 2026

 

Muzyka jest naszym językiem - miłości


Jest pewna artystyczna odświętność w tym miejscu... Aula Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Międzyrzeczu im. Wandy Wiłkomirskiej. W przededniu Dnia Matki – koncert, jak przystało na miejsce, dla Mamy i Taty.... Na widowni – dzieci-uczniowie, i Rodzice; ci którzy wspierają swoje pociechy w nauce trudnej sztuki muzykowania. Mamy, dla Nich będzie dany symboliczny bielutki kwiatek, wręczony im publicznie przez ich dzieci. Czy rozpoznają się na rysunkach na specjalnej galerii podwieszonej na ścianie auli...?

Wzruszenie. Podziękowanie za życzliwość i starania rodzicielskie od prowadzącej koncert nauczycielki klasy skrzypiec Kamili Susowicz-Żmijak. Muzyka jest naszym językiem – językiem miłości. W pierwszych rzędach najmłodsi, kilkuletni adepci szkoły muzycznej. Na koniec wystąpią w chórze szkolnym dyrygowanym przez Wandę Kuryłowicz-Król, która zaprosi ich na scenę – uśmiechem akceptacji nieuwarunkowanej.

Przegląd umiejętności muzycznych dzieci, które już mają się czym pochwalić. Zaczęło się od Orkiestry smyczkowej – skrzypce, wiolonczela, saksofon, flet, klarnet, też perkusja... Uczniowie starannie wykonują utwory. Orkiestra szkolna.

Uczniom akompaniuje Ekaterina Matokh. Słuchamy występów. Uczniowie: Hannah Humeniuk, Franciszek Lipski, Eliot Kaush, Noemi Kaush, Karolina Sabacińska, Alicja Rodzeń, Marta Zielińska, Kajetan Nieckarz, Antonina Kaczmarek, Zofia Madaj, Zuzanna Brzezińska, Anastazja Babkina, Nicola Szmalenberg, Melania Michałowska, a na koniec Zespół akordeonowy - z nauczycielką Aliną Plebanek. I najmilszy widok – śpiewające najmłodsze dzieci z chóru Wandy Kuryłowicz-Król. Dyrektorka Szkoły Małgorzata Telega-Nowakowska podziękowała za pracę nauczycielom, rodzicom i uczniom.


Iwona Wróblak

maj 2026 r.