wtorek, 6 października 2026

 

Dla doktora Kazimierza Antonowicza


Festyn charytatywny dla znanego w okolicy pediatry Kazimierza Antonowicza, chorego na raka trzustki. Prowadzili imprezę znani w okolicy, także z działalności na rzecz innych, lokalni przedsiębiorcy: Żaneta Robak i Jacek Bełz. Piękna akcja solidarności wobec choroby przyciągnęła na plac za Międzyrzeckim Ośrodkiem Kultury dużo ludzi. Doktor Antonowicz przez wiele lat leczył dzieci, i nadal chce to robić, ludzie pamiętają o nim, pomóżmy mu zwalczyć chorobę.

W sprawnie zorganizowaną akcję włączyło się Studio Piosenki Ewy Witkowskiej, jej zdolne uczennice: śpiewały Hania Strychała, Dominika Gębska, Alicja Ciesielczyk-Olanin, Emilka Sekulska, Weronika Romaniuk, śpiewał Aleksander Adamiec. Zagrali i zaśpiewali: Ignacy Żak - saksofon, Michał Pilecki – gitara elektryczna, Kacper Baczyński - gitara basowa – są z Technikum w Bobowicku. Dominik Fryza, Mariusz Czujko, Rafał Marchewka, którym towarzyszył na saksofonie Czesław Nowakowski.

Przez kilka godzin przez plac za MOK-iem przewinęło się wielu ludzi. Przygotowano dla nich mega pokaz Strongman, trening fitness, strefa beauty – dobre kosmetyki. Degustację ciast, słodkości - Folwark Pszczew, smakowite kiełbaski z grilla z „Duetu”, bigos i grochówka, pierogi, tradycyjna pajda chleba ze smalcem i ogórkiem, zupy niedzielne po węgiersku. Obecne na każdym miejscu puszki, gdzie można było wrzucić monetę lub dwie dla Doktora Kazimierza.

O dzieciach też pomyślano, razem z rodzicami wzięły udział w grach i zabawach, dmuchańcach, robieniu fryzur z pasemkami, przejażdżkach quadem, animacjach, nauce udzielania pierwszej pomocy – strażacy z OSP Kęszyca pokazywali, jak może to zrobić także dziecko.

W kilku blokach licytacji oferowano rożne rzeczy; sprzęty gospodarstwa domowego, nawet poroże jelenia – osiągnęło dobrą cenę, czy obrazy z wernisaży organizowanych przez „Pensjonat Pod Strzechą” Jacka Bełza, vouchery na usługi, itd. Cały dochód, także ten ze sprzedaży gadżetów przez internet, zasili konto na leczenie pana Kazimierza – i niech nasze dobre życzenia także pomogą mu wyzdrowieć.


Iwona Wróblak

październik 2026 r.































 


środa, 30 września 2026

 

X Festiwal Muzyki Kameralnej w PSM


X Festiwal Muzyki Kameralnej w PSM, plakaty m.in. na drzwiach Biblioteki Publicznej, i oczywiście naszej Szkoły Muzycznej. Kolejne ważne w mieście wydarzenie kulturalne, PSM jest miejscem, gdzie dzieją się najważniejsze muzyczne eventy. To już 10 lat koncertów zorganizowanych przez Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Organowej i Kameralnej „Sauerianum”, gdzie Wiesław Pietruszak promuje młodych, ale już uznanych muzyków.

Rok 2026 jest rokiem Henryka Wieniawskiego, w Poznaniu będzie w dniach 8-25 X 2026 r. z tej okazji koncert, na który wybierają się uczniowie naszej Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Wandy Wiłkomirskiej. XVII Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego, organizowany od 1935 r., jest najstarszym spośród istniejących konkursów skrzypcowych na świecie oraz jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń w świecie muzyki klasycznej. Konkurs jest założycielem Światowej Federacji Międzynarodowych Konkursów Muzycznych (WFIMC) z siedzibą w Genewie, a pieczę nad jego organizacją sprawuje Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu.

„Przed konkursem Wieniawskiego” - to tytuł pierwszego z cyklu trzech, wypatrywanych niecierpliwie przez fanów, tegorocznych, Koncertów Muzyki Kameralnej w naszej PSM. Zgodnie ze zwyczajem – wystąpili najpierw uczniowie naszej Szkoły. Utalentowana młodziutka skrzypaczka Maria Albeus, której towarzyszyła na fortepianie nauczycielka w PSM Ekaterina Matokh; Marysi po koncercie uścisnął dłoń skrzypek Kuba Staszel z Akademii Muzycznej w Poznaniu, który wystąpi też na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego. Wielkie brawa publiczności dla Marysi, zasłużone.

Usłyszeliśmy utwory Henryka Wieniawskiego: „Fantazja Faustowska” i „Kaprys”. Wieniawski ludowy, i skoczny, i perfekcyjny. „Romans na skrzypce i fortepian”, i inne, panu Staszelowi towarzyszyła na fortepianie Joanna Zethey.

Muzyka – sztuka, mają to do siebie, jak powiedział Wiesław Pietruszak, że nie ma jednoznacznego na zawsze wyrazu, każdy z nas sam dookreśla jej kolejny wymiar.

Wieczór w Szkole Muzycznej na skrzypce i fortepian. Zapraszamy na pozostałe dwa tegoroczne koncerty.

Patronat Honorowy: Burmistrz Miasta i Gminy Międzyrzecz Remigiusz Lorenc, dyrektor artystyczny dr Alina Kubik. Rada Programowa: Celina Kotz, Alina Kubik, Joanna Kędzior, Marcin Baranowski, Piotr Szychowski. Komitet Organizacyjny: Ewa Zdrowowicz-Kulik, Małgorzata Telega-Nowakowska, Ryszard Szydełko.


Iwona Wróblak

wrzesień 2026 r.












 


poniedziałek, 28 września 2026

 

Spotkanie w DKK - Stanisław Barańczak, poeta, tłumacz, badacz literatury


Stanisław Barańczak – ur. w Poznaniu w 13.11.1946 r., zm. 26.12.2014 r. w Newtonville pod Bostonem. Tłumacz, poeta, eseista i krytyk literacki, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników. Rok 2026 został ustanowiony przez Sejmik Województwa Wielkopolskiego „Wielkopolskim Rokiem Stanisława Barańczaka”.

Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, w 1973 r. doktoryzował się pisząc pracę o twórczości Mirona Białoszewskiego. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Usunięty z uczelni za działalność w Komitecie Obrony Robotników, skazany na rok więzienia w zawieszeniu, Barańczak należał do sygnatariuszy„Listu 59” protestującego przeciwko dokonywanym wówczas (1975/1976) zmianom w konstytucji i domagającego się od władz respektowania wolności obywatelskich. Publikował w drugoobiegowym kwartalniku literackim „Zapis”.

Od 1981 r. wykładał na Uniwersytecie w Harvardzie. Jego teksty pojawiały się w kraju m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i w „Aneksie”. Od 1983 r. wchodził w skład zespołu redakcyjnego paryskich „Zeszytów Literackich”. W 1990 r. Barańczak otrzymał nagrodę PEN Clubu za przekłady, a w 1999 - nagrodę „Nike” za tomik „Chirurgiczna precyzja”. W listopadzie 2006 roku odznaczono go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, jest również honorowym obywatelem miasta Poznania oraz doktorem Honoris Causa Uniwersytetów: Śląskiego i Jagiellońskiego. W 2009 r. otrzymał Wrocławską Nagrodę Poetycką „Silesius” za całokształt twórczości.

Spotkanie w Dyskusyjnym Klubie Książki prowadziła Renata Dyla. Kilka faktów z życiorysu, i poezja jest autorstwa, czytana na żywo przez klubowiczów.

Stanisław Barańczak ma szczególne zasługi jako tłumacz. Według niego „tłumaczenie jest [...] interpretacją w sensie tym samym, co w wypadku interpretacji rozumianej jako eksplikacja tekstu przez krytyka...”; jako zdolność przetłumaczonego tekstu do takiego funkcjonowania w obrębie języka i kultury przekładu, jak oryginał funkcjonuje w swojej kulturze.

Zadebiutował w miesięczniku „Odra”, w latach 1967-1971 wchodził on w skład redakcji miesięcznika „Nurt”. Był uznawany za jednego z czołowych przedstawicieli Nowej Fali. Jak etyk uważał, że wyrażanie prawdy jest obowiązkiem...

Erudycyjna twórczość Barańczaka, autor korzystał nie tylko ze swojej perfekcyjnej znajomości języka obcego, czerpał obficie z kultury innych kręgów europejskich dając czytelnikom możliwość wglądu w system wartości literatury jako takiej, w jej uniwersalizmie ludzkiego doświadczenia. Czytamy, tłumaczone przez niego, wiersze autorów z ubiegłych wieków, jakby nie dzieliła nas bariera języka i kultury, zachęcani jednocześnie do sięgnięcia do oryginału.

Barańczak bardzo restrykcyjnie rozumiał wolność osobistą jako taką; pisał w czasach, kiedy deprecjacja swobód obywatelskich w naszym kraju była nagminna, jako intelektualista definiował te fakty w swoich wierszach i esejach, w wydarzeniach dnia codziennego siermiężnej socrealistycznej rzeczywistości sprzed przemian lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku – w sposób, w jaki przekładał literaturę – szukając słów i fraz docierających do szerszej publiczności.


Iwona Wróblak

wrzesień 2026 r.









 


poniedziałek, 14 września 2026

 

Zanim zniknę – z Tu i Teraz

Czy zniknę (całkiem na zawsze) – ja, inni, babcia Dawida, jak wszyscy ludzie..? Temat niepokojący, frustrujący; umieranie, czy mentalne czy tzw. zwyczajne, był i jest domeną duchowych dociekań, przeczuć i doświadczeń od milionów lat (może nie tylko ludzi?). Struktury zaprogramowanej. „Zanim zniknę” - opowiedzieć chcę o znikaniu swojej Babci... - wystawa fotografii Dawida Kownackiego absolwenta Liceum Ekonomicznego Technikum nr 1 w Międzyrzeczu CKZiU na kierunku fotografia i multimedia, który od października rozpoczyna edukację w Akademii Sztuki w Szczecinie.

W Galerii Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury – także uczniowie międzyrzeckiego Technikum, rozmawiam z ich nauczycielką panią Martyną Skrzypkowską, o technikach fotografii, naświetlaniu, podwójnej ekspozycji. O temacie, który wybrał Dawid, filozoficznym, z pogranicza ontologii bytu, dojrzałego spojrzenia na sztukę. O jego potrzebie zadawania – ważnych – pytań. O kondycję ludzką. Pytań zasadniczych, będących domeną prac badawczych wielu umysłów, w przeszłości - i teraz, w dobie wielkich postępów w naukach ścisłych.

Czy człowiek umiera do końca; jego mózg, czy jest NIM, mózgiem? Nie wszystek umrę... Osoba odchodzi nie-natychmiast, o tym jest wystawa w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury. Choroba Alzheimera postępuje, babcia Dawida odchodzi powoli żyjąc – w świat inny, Dawid jej towarzyszy, oboje – On obserwator, konieczny jako punkt odniesienia dla kreacji światów odrębnego wglądu, w relacjach jako konstrukcji Bytu, i Ona – bliska jemu osoba z rodziny, są tematem wernisażu.

Człowiek stara się utrzymywać NIĆ, coraz cieńszą, trzymającą go w kontakcie z tym znanym mu światem, mózg człowieka – którego treści, myślę – są częścią wielkiego i ciężkiego swą masą atomową zbioru Informacji. Twarze Osoby powoli znikającej, cykl znikania, proces. Filozofia wyrosła z badań nad fizyką kwantową mówi coraz wyraźniej; mózg ludzki jest odbiornikiem, skomplikowaną wiązką subcząstek bardzo elementarnych; siecią współzależną ciemnej materii czy ciemnej energii - z tą zwykłą skłonną się zważyć, znaczącą częścią masy wszechświata, Jaźnią ziemskiego stopnia.

Dramatyczne zanikanie w czasie, danym tu i teraz. Jest Jej uważne spojrzenie, może próbujące dostrzec tę Jej ścieśniającą się ścieżkę, strunę wiązki energii, przebijającą się – jak smutek - poprzez mrok światów pośrednich, i towarzyszący temu obserwator. To nie tylko fotograf, to – jak pisała O. Tokarczuk w jednym ze swych opowiadań – czuły narrator. Bo uczucia ważą bardzo wiele - dosłownie, może prawie wszystko...

Długie czasy naświetlania, fotografia analogowa. Klisza fotograficzna czarno biała, obiektu rozmyte smugi, kiedy patrzy na Nią obserwator, bo położenie, energia nie są do jednoznacznego zanotowania przeznaczone, a Czasu nie ma w ogóle, jako zegarka. Maska z ciała ludzkiego, twarzy, która chce sobie coś przypomnieć, co było udziałem przez kilka dekad życia, a może jeszcze wcześniej, a teraz się pojawia jak mgnienie. Przypomina, że się Odchodzi, ale – może być też wstępem do następnego życia. Do czegoś innego. Twarz zostaje wyjęta z sylwetki, jest mniej wyraźna, bladawa, zostaje Ubiór, szata wierzchnia, wnętrze jest w środku, nieuchwycone przez nasze ludzkie oczy, ale wieszak jest solidny, a trzyma go - nie wiem czy rękami (czy ma coś takiego jak ręce) Umysł, czyli ten-który-jest... Dysk twardy Informacji wszechświata.

Osoba cielesna wkomponowana jest – od zawsze - w strukturę liścia/liści, kobieta znikająca w cegle kruszącego się muru, w pnie drzew/Naturę. Kobieta wyraźna w mieszkaniu/ludzkim krzątająca się, pośrodku naczyń i sprzętów domowych jak w gnieździe, bezpiecznym, udomowionym przez pokolenia. Jest w walącym się, zupełnie jak jej pamięć doczesna, budynku, miejsca związane z Nią, ze wspomnieniami. Sama wobec rozlewiska rzeki, może szukająca twardego gruntu dla stóp. Nakładają się obrazy na siebie w trakcie realizacji jednej z technik fotograficznych.

W Galerii MOK artystyczne fotografie, wernisaż trzyletniej pracy autora nad projektem fotograficznym, wart obejrzenia. Historia o człowieku poprzez kliszę. Polecam.


Iwona Wróblak

wrzesień 2026 r.