Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2026

 

Aleksandra Dajworska – błogosławieni bogaci w byt...


Ola Dajworska - Quintet na scenie dziedzińca dawnego warownego zamczyska okalającego grubymi murami otwartą akustyczną salę koncertową, z pochylającymi się nad nami w górze koronami drzew... Miękka trawa i leżaki z logo Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, wykorzystywane tutaj także w czasie wieczornych pokazów seansów kina.

Instrumenty na scenie, podwyższeniu z ciosanych kamieni, fundamentów dawnej kasztelanii starosty. Czekamy na muzyków. Wystąpią: Aleksandra Dajworska i Weronika Sabatowska (wokal) i zespół w składzie: Kuba Kolanko – piano, Tomasz Markowski – gitara, Wojciech Zatwarnicki – gitara basowa, Przemysław Niemiec – perkusja. Piosenka polska, ambitniejsza; tekstowo i muzyczne: m.in. z repertuaru Grażyny Łobaszewskiej, Hanny Banaszak, Ewy Bem, Mieczysława Szcześniaka. Także własne kompozycje Oli, np. do poezji K. K. Baczyńskiego „Kołysanka” - oddające mistycyzujący klimat utworów tego wybitnego poety.

Wysublimowany wybór repertuaru. Uroda prostych praw przedwiecznych, ale taka jest dobra poezja. I muzyka. Nieprosta, do niej starannie dobrana.

Miasteczko cud” - o miłości bardzo zwyczajnej, która nie słucha przestróg, nie przejmuje się stanem rzeczy, istnieje mimo przeszkód. Cisza – może być bardzo głośna, zwłaszcza między dwojgiem ludzi, którzy przestali ze sobą rozmawiać. Słowo rozminuje świat, ból jest słony – jak łza... Dobre solówki muzyków; Tomasza Markowskiego na gitarze. Przeboje polskiej sceny muzycznej, standardy jazzowe – Aleksandra dobrze się w nich czuje, i w swingu...

„Błogosławieni bogaci w byt” – i w jego odczuwanie... „Trzeba marzyć”..., by zdarzyła się miłość, wierzyć w nią, i w siebie, by ją odczuć... Odważyć się na swój los, świadomie przeżyć swoje życie. Smakować je, jakiekolwiek jest... Błękitne niebo nad naszą sceną, i nad koncertem Oli Dajworskiej.

Fala w morzu też wraca w rytmie wiecznej tęsknoty. Grawitacji. Myśli zawzięte, które towarzyszą nam przed snem. Lekka piosenka sceniczna – „ja dla Pana czasu nie mam..” – pamiętamy te nuty...

Cichy długi sen słońca, gwiazdy naszej, uwić pole złotych róż – piękne strofy poetyckie, zaśpiewane. Róże – trzeba je w słońca gnieździe wić...

Mietek Szcześniak śpiewał - „nie bój się nocy, miłości nie dla ciebie, czekania na nikogo, bo to co nas spotyka, jest spoza nas”; w strumieniach przeobrażeń. Tekst z tych nieoczywistych, czyli będących stricte poezją. Aleksandra ma do nich słuch, i umie je zaśpiewać.

O zakochaniu, miłość to taki standard. Zdarza się - „taki cud i miód”.

Autorski utwór Aleksandry - „ Znikam” - czyli trzymam w garści cały wszechświat, by go nie zgubić, mglisty wszechświat. Ontologia Osobnego Bytu.

Bossanova, jest jak migdałów smak. Dajworska świetnie czuje te klimaty, dobrej niebanalnej piosenki z równie ciekawym tekstem.


Iwona Wróbla

sierpień 2026 r.









 


sobota, 8 sierpnia 2026

 

Region, historycznie szerzej rozumiany, jego zabytki, łączy jego miłośników, nie - dzieli


Wspaniała lekcja historii sztuki w murach, podziemiach wystawienniczych, naszego nobliwego Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej w Międzyrzeczu. Okraszona stosowną oprawą muzyczną; występem wokalnym Laury Kobylnik, młodej utalentowanej sopranistki koloraturowej, uczennicy Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia, której talent szlifuje pani Ewa Witkowska - pianistka, flecistka, wokalistka, kompozytorka w swojej Szkole śpiewu i gry „Muzyczny Zakątek” - akompaniowała Laurze; jak mówi pani Ewa: perły trzeba szlifować... Dodam, że na przykład na takich imprezach kulturalnych jak ta; na wernisaż zaprosił je dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej Rafał Mikuła. Wykonały średniowieczny utwór „Gaude Mater Polonia” , hymn wykonywany na uczelniach, „Panis Angelikus” z 1872 r., „Ave Maria” F. Schuberta z 1825 r., w kilku wersjach.

Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej i Museum Viadrina – wernisaż wystawy

Sztuka i architektura biskupstwa lubuskiego. Śladami zapomnianego dziedzictwa”. Wspólne nasze pograniczne na przestrzeni wieków dziedzictwo – plansze z informacjami o zabytkach i ciekawy, obszerny, erudycyjny wykład kuratorki wystawy dr Agnieszki Lindenhayn-Fiedorowicz - pracownika naukowego Museum Viadrina, poprzedzony wstępem, po polsku, dyrektora Museum Viadrina doktora Tima Müllera.

Dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej Rafał Mikuła przywitał gości.

Dr Agnieszka Lindenhayn-Fiedorowicz opowiedziała też o swojej 8. krotnej pra...babci Barbary z Załuskich, której portret trumienny zdobi salę w naszym Muzeum, historię rodzinną, ze słynnymi przodkami – senatorami.

Ziemie dawnego biskupstwa lubuskiego, założonego około 1125 roku z inicjatywy Bolesława III Krzywoustego, i zabytki regionu, zazębiające się wpływy architektury, sztuki, kultury materialnej śląskiej, wielkopolskiej, brandenburskiej, których nie zniszczył czas i różna przez wieki przynależność państwowa, gdzie krzyżowały się szlaki handlowe i wpływy kulturowe.

Zabytki architektury, kościoły, ich historie opowiedziane przez kuratorkę Wystawy, ekspozycję można zwiedzać w Muzeum, także odwiedzać te miejsca osobiście, obecność dr Agnieszki Lindenhayn-Fiedorowicz dawała okazję do zadawania pytań.

Biskupstwo lubuskie z siedzibą w Lubuszu, będącym ongiś pomostem między Polską a Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego, miało pełnić funkcję misyjną; chrystianizację plemion słowiańskich nad środkową Odrą. Burzliwe były dzieje biskupstwa, przeniesiono je do Górzycy, potem z powrotem do Lubusza, i na stałe do Fürstenwalde – biskupstwo zamożne ale ubogie w klasztory. Jedynie rycerskie zakony templariuszy, potem joanitów miały tu stałe siedziby. Katedra w Fürstenwalde była symbolem dawnej duchowej i świeckiej władzy biskupów, chociaż sama diecezja w wyniku wydarzeń związanych z Reformacją przestała istnieć. Na planszach 450 lat historii pełnych dramatycznych przemian, ścierania się sił politycznych, religijnych i kulturalnych Europy Środkowej, których znaczenie odzwierciedla się w sztuce i architekturze.

Lubusz – relikty reprezentacyjnej katedry, z pochówkami świadczącymi o istnieniu jeszcze wcześniejszego drewnianego kościoła katedralnego. Murowana katedra z XIII wieku poświęcona była św. Wojciechowi; późnoromańska świątynia ceglana z transeptem i fasadą dwuwieżową nawiązywała do równoczesnych fundacji w Trzebnicy i Legnicy, i do katedr w Gnieźnie, Poznaniu i Wrocławiu, związana ze śląskimi Piastami; księciem Henrykiem I Brodatym. W wyniku przewagi w regionie margrabiów brandenburskich katedrę przeniesiono do Górzycy. Po najeździe na Marchię Brandenburską i zniszczeniu katedry przez Karola IV w 1373 r. rezydencja zyskała charakter reprezentacyjny jako centrum administracyjne diecezji.

W Górzycy odkryto rozległą nekropolię z XII-XIII wieku, liczne artefakty – w tym pieczęć kanonika lubuskiego. Na ruinach zespołu katedralnego rozwinął się kult maryjny, Górzyca, późnogotyckie sanktuarium, stała się miejscem pielgrzymkowym.

Fürstenwalde, ufortyfikowane miasto nad Szprewą, było od 1354 r. własnością biskupów lubuskich, z trójnawową świątynią z kwadr granitowych, chórem, do dziś zachowały się relikty z kamieniem szachownicowym. W 1385 r. dobudowano reprezentacyjną dwukondygnacyjną zakrystię przykrytą sklepieniem krzyżowo-żebrowym z wysokiej klasy rzeźbami na wspornikach, biskupią biblioteką. W 1455 r. powstała monumentalna późnogotycka świątynia, z cennymi rzeźbami, pozostała duchowym centrum do czasów Reformacji w 1598 r. W 1945 r. uległa poważnym zniszczeniom, z biegiem czasu odbudowywana.

Na początku XVI w. siedziby biskupie zmieniły charakter ze średniowiecznych warowni na wygodne rezydencje – zamek w Beeskow, dom zamkowy tzw. Stary Zamek, zamek w Storkow.

Założony w 1253 r. Frankfurt nad Odrą był tętniącym życie miastem handlowym o niespełnionych, w wyniku sprzeciwu ówczesnych władców, marzeniach o własnej katedrze, wyjątkiem jest wzniesiona w XVI wieku zakrystia z chórem, wybitne osiągnięcie późnogotyckiej architektury w Brandenburgii. Godny uwagi jest np. halowy trójnawowy kościół św. Michała. Frankfurcki cech sukienników ufundował kościół św. Gertrudy. Kościół franciszkanów miał szczególne znaczenie, jako jedyna świątynia zakonu żebrzącego, z kunsztownymi sklepieniami o układach gwiaździstych i sieciowych nawiązujących do wzorców z Górnej Saksonii. Odosobnieniowy z powodu reguły Zakon kartuzów został w 1432 r. spalony przez husytów, obiekt odbudowany w XV wieku był ważnym ośrodkiem duchowym i intelektualnym Frankfurtu, po sekularyzacji klasztoru przekazany uniwersytetowi.

Ceglane kościoły, jak np. kościół św. Jakuba w Ośnie Lubuskim, układ przestrzenny wskazują na wpływy z Myśliborza i Gorzowa, forma filarów – wzorce z Frankfurtu i Eberswalde, salowy kościół w Sulęcinie nawiązuje do budownictwa marchijskiego, jego wnętrze kiedyś zdobiły bogate sklepienia gwiaździste. Kościół Mariacki w Müncherbergu jest granitową świątynią przekształconą w dwunawową halę ceglaną, to klasyczny gotyk zachodnioeuropejski. Wysokim poziomem artystycznym wyróżnia się kościół w Ostrowie, m.in. starannie wykonane sklepienia nawiązują do kaplicy templariuszy w Chwarszczanach. Ówczesne warsztaty budowlane miały ponadregionalny zasięg; Güldendorf – wschodni szczyt jest powtórką frankfurckiego kościoła św. Michała, w Drogominie są formy hanzeatyckie, wiejskie kościoły w Siennie, Gronowie i Połęcku, też w Saschendorfie i Hathenow otrzymały dekoracyjne szczyty inspirowane wzorcami sasko-śląskimi. Niezwykłe bogactwo form i wpływów z Marchii Brandenburskiej, Saksonii, Śląska, Dolnych Łużyc i strefy nadbałtyckiej .

W XIII wieku templariusze założyli swoje komandorie w Lietzen, Chwarszczanach i Sulęcinie, rozległe dobra mieli np. koło Kostrzyna, po kasacie zakonu w 1312 r. majątki przeszły w ręce joanitów, zakony rycerskie odcisnęły w krajobrazie kulturowym trwały ślad. Słońsk należący do joanitów był miastem z zamkiem, potem stał się rezydencją wielkich mistrzów baliwatu brandenburskiego. Na terenie dóbr zakonnych powstały liczne kościoły wiejskie. Komandoria w Chwarszczanach należała do najważniejszych siedzib templariuszy w Europie Środkowej, to jeden z najwybitniejszych przykładów architektury zakonnej w biskupstwie lubuskim, klasyczny gotyk świątynny na wzór tej z rycin przedstawiającej Jerozolimę. Szlachetna gotycka surowość, forma rzutu i układ przestrzenny są nawiązaniem do francuskiej architektury z czasów Ludwika IX (XIII wiek), jako średniowieczne wyobrażenie o świątyni jerozolimskiej – istota tożsamości templariuszy mentalnie usytuowanych pomiędzy zachodnioeuropejską kulturą a dziedzictwem Ziemi Świętej, jest kluczowym ogniwem dla zrozumienia architektury sakralnej biskupstwa lubuskiego.

Średniowieczne malarstwo łączy łączy funkcję liturgiczną, przekaz teologiczny i piękno malarskiego wyrazu. Bogate polichromie są nie tylko w kościołach we Frankfurcie, także w wiejskich zabytkach sakralnych – w nieistniejącej już świątyni w Starkowie, w Biegen, w Siennie i Dolgetinie i innych miejscach. Łączą tematykę zbawienia z lokalną tożsamością.

Początkowo świątynie powstawały niemal wyłącznie z ciosów granitowych, głazów narzutowych, podstawy struktury parafialnej w regionie, kultury budowlanej późnego średniowiecza; regularnie opracowanych kwadr; kościoły salowie z półkolistą absydą i budowle z prostokątnym węższym chórem. Fara w Rzepinie była pierwotnie rozległą budowlą granitową z okazałym chórem. Od XIV wieku upowszechniło się stosowanie ciosów nieregularnych i łączonych z cegłą jako bardziej ekonomiczne i praktyczne. Kamienie szachownicowe, obecne się też w Danii, Szwecji, Meklemburgu, na Pomorzu i w Marchii Brandenburskiej, to pojedyncze kwadry z wyrytym kontrastowym wzorem w formie kratki lub szachownicy, można je odnaleźć w wielu miejscach np. w Fürstenwalde, Radowie, Kowalowie, pochodzą z XIII wieku, kiedy budownictwo granitowe w biskupstwie osiągnęło najwyższy poziom techniczny, to część szerokiej tradycji budowlanej regionu nadbałtyckiego. W społeczeństwie stanowym szachownica była postrzegana jako boska plansza, gra dobra i zła o ludzkie dusze. W kościele w Tempelbergu zachował się kamień z krzyżem jerozolimskim – templariuszowskim patronatem nad świątynią.

Ołtarze były głównym elementem wyposażenia świątyni, malowidła ścienne figuralne - obraz dawnej różnorodności i wysokiego poziomu artystycznego, jak ołtarz główny kościoła Mariackiego we Frankfurcie nad Odrą z 1489 r., naturalnej wielkości rzeźby Madonny i patronów diecezji, sceny z życia Chrystusa i rozbudowany cykl pasyjny, importowane prace norymberskich rzeźbiarzy – południowoniemiecka rzeźba monumentalna i malarstwo śląsko-frankońskie. Retabulum św. Tomasza w kościele ufundowanym przez sukienników. Niezachowany ołtarz główny w kościele św. Mikołaja w Sulęcinie, renesansowe retabulum w kościele w Dębnie z 1562 r. Średniowieczna sztuka ołtarzowa i protestancka kultura obrazowa.

Ta Wystawa objazdowa gościła już we Frankfurcie nad Odrą w kościele Mariackim, w Ośnie Lubuskim – kościół św. Jakuba, Kostrzynie nad Odrą – Muzeum Twierdzy Kostrzyn, w zamku w Beeskow - Dom Solny, w katedrze w Fürstenwalde, w Zielonej Górze w Muzeum Ziemi Lubuskiej, w Lubuszu w Domu Kultury, i u nas – w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej, gościć będzie w Gorzowie Wlkp. - Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, w klasztorze w Neuzelle, w Górzycy w w Gminnym Ośrodku Kultury, i w Sulęcinie – Sulęciński Ośrodek Kultury.

W naszym międzyrzeckim Muzeum – szersze spojrzenie na architekturę, sztukę. Kompleksowe, ponadregionalne. Europejskie. Edukacyjne.


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.































  

wtorek, 28 lipca 2026

 

Międzyrzecz – ogromna masa tajemnic...


Zaczynamy od Domu Bramnego – dzisiaj wejścia na teren kompleksu muzealnego. Pamiętam, jak tutaj, w przejściu, był kilka lat temu remont nawierzchni, wymiany kamieni brukowych, płytko z punktu widzenia archeologów. W 1955 r. w okolicach zabytku, którego wiek sięga VIII stulecia, odkryto garnek. Na terenie muzealnym, na tych kilku procentach zbadanych miejsc, znaleziono, jak mówi Paweł Pawlak, historyk, pracownik Muzeum w Międzyrzeczu, 230 tys. pozostałości, międzyrzeckiej Historii, tzw. artefaktów, a Park Zamkowy, i Folwark Zamkowy, jak dotąd prawie jest nie ruszony łopatą archeologa.

W poprzednich wiekach Paklica opływała budynek dawniejszego starostwa, dopiero w XIX wieku została nieco ujarzmiona; Obra do XIX wieku była żeglowna, posiadała ruchome przęsła, by przepuszczać statki. Chodnik równoległy do budynku Muzeum, teraz suchy, był smugą bagienną, z czasem przekopano kanały. W okolicach dominowała hodowla zwierząt gospodarskich.

Spacer historyczny z panem Pawłem Pawlakiem. Międzyrzecz – ogromna masa tajemnic... Zamek z VIII i IX wieku, ułożony na wale ziemnym umocnionym dębiną, z resztami osady targowej z tego samego czasu, miejsce dobre dla obrony, od wieków krzyżowały się tu szlaki handlowe. Gród założony przez pierwszych władców państwa polskiego, dziadów Mieszka I, wiek szacowany na lata 830-950, z wyjątkiem dziedzińca zamkowego nie prowadzano tu badań na szerszą skalę.

Wychodzimy przez most. Na Podzamczu piękny w stylu dworcowym budynek z barokowymi pilastrami - siedziba byłego Kolegium Jezuickiego, gdzie poziom nauczania był wysoki, swoje dzieci wysyłali tam znamienici mieszczanie, liczyło 300. uczniów pochodzących z Brandenburgii i Śląska. Jezuicki kościół szachulcowy rozebrany po I rozbiorze Rzeczpospolitej w 1772 r. Pod naszymi stopami prawdopodobnie pierwsza osada przedpiastowska...

Idąc ulicą Młyńską mijamy pozostałości dawnego młyna przy bramie Frankfurckiej, niektóre elementy 6. kół wodnych są wystawione na ekspozycji muzealnej, np. folusz (do zagęszczania i oczyszczania tkanin), jest pozostałością po rzemiośle sukienniczym w Międzyrzeczu, wyroby były eksportowane przez rosyjską kompanię handlową daleko na wschód, słynny sukiennik i kupiec Volmer, jego rodzina, to ślad minionego dużego znaczenia miasta, jest obecny w postaci zabytku-plomby ołowianej rozpoznawalnej w Chinach czy Mandżurii. Wojna celna z Prusami spowodowała, że zostało w mieście tylko czterech majstrów, którzy potem przenieśli się pod Łódź i tam zapoczątkowali rozwój manufaktur, fabryk.

Ciekawostki, którymi sypie doskonały gawędziarz, pan Paweł Pawlak... Kat międzyrzecki rezydował przy wieży ratuszowej, patrzymy w tę stronę... Próbuję sobie wyobrazić historię naszego miasta jak przewijające się żywe karty filmu...

Karczma dzisiejsza, skrupulatnie restaurowana, kiedyś miała nazwę „Pod złotym lwem”, w czasach nowożytnych raczyło się w niej 15. beczkami piwa wojsko francuskie...

Plan J. Harnischa z 1780 r., pierwszy w historii miasta, jest stale pomocny w pracach archeologów podczas nadzorów, na nim widać nieistniejący już mur miejski, rozebrany doszczętnie w XIX wieku, z wałami średnich rozmiarów; półtora metra grubości i 6 metrów wysoki. U wejścia na Garncarską widzimy z daleka wieżę kościoła św. Jana, ten pochodzący z XVI wieku zabytek był początkowo bezwieżowy, wybudowaną potem wieżę zniszczyli Prusacy. Słynny jest z odkrytych kilka lat temu fresków renesansowych, które były tematem kilku prac doktorskich, widoczna data fundacji to 1545 rok – herb Wawrzyńca Myszkowskiego, gotyk wielkopolski, i gotyk małopolski - w prezbiterium... Miasto przeszło na luteranizm jako pierwsze w tym regionie.

Część najstarszego rejonu Międzyrzecza – ulica Garncarska, teraz przy targowisku miejskim, niedawno przy okazji przebudowy badanym, okazało się terenem dawnego rozlewiska Paklicy, jeden z trzech placów targowych w historii miasta, poprzedni targ miał swe miejsce na terenie dzisiejszego Osiedla Centrum (świński targ). Pan Pawlak wspomina o miejscach pobliskich pochówków 50. żołnierzy w czasach najnowszych, historia się przewija... Z daleka widzimy gmach Sądu międzyrzeckiego – znowu ciekawe anegdoty... Hrabia Mielżyński był tam w XIX wieku sądzony za zabójstwo, i uniewinniony przez Prusów, bo – był junkrem... chociaż też liderem Koła Polskiego w pruskim parlamencie, a potem jednym z głównodowodzących w 3. powstaniu śląskim... W gmachu Sądu toczyły się procesy w czasach stalinowskich, i było więzienie dla nieletnich.

Niedawno postawiony Pomnik oddziału obwodowego PZW „Maria” Polskiego Państwa Podziemnego naprzeciw budynku Poczty Polskiej – nazwa „Maria” była kryptonimem, oddział zajmował się ulotkową akcją propagandową przed Referendum w 1947 r.

Zatrzymujemy się przy narożniku budynku handlowego ulicy, w tym pustym wtedy miejscu około 2000 roku archeolodzy znaleźli w resztkach pieca „skarb” monet. Przy okazji pan Pawlak wspomina o konieczności wstrzymania ruchu ciężkich pojazdów w najstarszej części miasta, szkiełka umieszczone w pęknięciach budynku mają zawiadamiać o tym, że dalsza ich destabilizacja grozi zawaleniem. Po drugiej stronie ul. 30. Stycznia, kiedyś Wysokiej, dawne jednopiętrowe kamienice z krzyżowo-żebrowymi sklepieniami, teraz z dwiema kondygnacjami; stare miasto było szczelnie zabudowane, a w wolne po zniszczeniach struktury miejskiej w ostatniej wojnie przestrzenie zajęły kioski i skwerki.

Dom najbogatszego w mieście kupca Volmera z 1797 r. na tzw. międzyrzeckich plantach (obszar zniszczony przez sowieckich żołnierzy) był obszerny, jego plan jest w zbiorach muzealnych. Dzisiejsza ulica Różana, i naprzeciw, po drugiej stronie, w tym miejscu przebiegał mur miejski. Dawne prywatne domy przy ulicach były, z powodu naprężeń i niestabilności glinianego gruntu, nietrwałe. Zbliżamy się do dawnych przedmieść koło Osiedla Centrum – Brójeckiego i Poznańskiego. Nasze miasto, mimo tylu zniszczeń i pożarów, zachowało pierwotną siatkę ulic, nieco tylko poszerzonych.

Szpital polski, przytułek dla nieletnich. Komora Celna w okolicy mostu w dawnym Księstwie Warszawskim, Cmentarz Ewangelicki – ostatnie badania ratunkowe przy okazji przebudowy ulicy potwierdziły jego duży domniemamy zasięg; początki to pierwsze lata XVII wieku; karczma, ossuarium, kostnica... Wiemy o nich nieco więcej.

Ciekawa jest historia zabytkowego budynku, gdzie teraz ma swoją siedzibę Parafia Greckokatolicka przy ul. ks. Ściegiennego. W 1838 roku była siedzibą parafii staroluterańskiej, wierni wyjechali stamtąd do Australii, międzyrzeckie ślady są tam obecne; w postaci na przykład winnic. Prawobrzeżna Winnica należała do miasta w X wieku, łączy się historię Pięciu Braci z gałązkami winogron, które mnisi zabierali ze sobą na ziemie słowiańskie, nie tylko w celach religijnych, ale też by zakładać winnice... ciekawe....

Ulica Staszica i Nikiszowce dla robotników, słynne na Śląsku... znani międzyrzeccy, tu urodzeni, architekci bracia E.G. Zillmannowie, szkoła na tej ulicy jest ich autorstwa. Ulica była siedzibą prestiżowego Bractwa Kurkowego.

Straż Pożarna, ta dawna, w pobliżu Pomnika Tysiąclecia, kiedyś pod Znakiem polskiego Rodła, ma 100 lat. W Pszczewie, Stołuniu, Dąbrówce przed ostatnią wojną działał bank założony przez Polaków, w odpowiedzi na próby marginalizowania udziału Polaków w życiu gospodarczym okolicy.

Jesteśmy koło mostu, dawniej był być może ładniejszy, wąski i drewniany, jest na starych rycinach; poszerzyli go i przebudowali już Niemcy, bo nie spełniał potrzeb miasta. Międzyrzecz, jako miasto przed wojną – na rubieżach Prus, był biedny, hakatyści, potem naziści mieli tu duże poparcie społeczne.

Jeszcze wracamy do odleglejszej historii... Przez miasto przewijali się z biegiem wieków Olędrzy, Niemcy, Szkoci... ci jako najemnicy opłacani przez wielmożów, także znani w pobliskich wioskach jako handlarze obnośni; sprzedawali po wsiach różne rzeczy potrzebne w gospodarstwach, jak garnki itp. Handel w mieście regulowano przywilejami, innymi dla Żydów, którzy mieli na przykład, w zamian za ten przywilej, obowiązek stróżowania przy Bramie Oberskiej, z bronią, na wałach miasta. W budynku Bramnym były ganki strzelnicze. Dzisiejsza wijąca się obok zamku ulica Ogrodowa jest pozostałością ścieżki, którą opatrywali w czasie służby obrońcy. Ciekawe, co zawiera ziemia pod nią...

Nie dość nam opowieści pana Pawlaka, został jeszcze cały gród-zamek do opowiedzenia, być może uda się namówić dyrektora Muzeum, by zgodził się na kolejny spacer...


Iwona Wróbla

lipiec 2026 r.