Dobry temat na zdjęcie - wernisaż
W Galerii 30 Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury wernisaż. Wystawa jest efektem rocznej pracy młodych fotografików z Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Międzyrzeczu, ostatnich klas uczniów Technikum Fotografii i Multimediów. Znamy niektórych z nich, odbywają praktyki zawodowe przy okazji imprez kulturalnych w naszym mieście. Tytuł wystawy - „Dobry temat na zdjęcie” – czyli jaki? O czym. Ich autorskie osobiste spojrzenie na fotografię. Na soczewkę świata. Ich świat jest też cyfrowy. To ważne. Czy wszechświat obojętny jest na ludzi, jak to widzą. Jak fotografia oddziaływuje na – twórcę...? I odbiorcę... Jak każda sztuka. Jest terapeutyczna.
Szkoleni pod okiem doświadczonych nauczycieli praktyków wykorzystują różne techniki. Przyglądam się niektórym zdjęciom, Osoba na zdjęciu rozmyta, uchwycona teleobiektywem w jakieś części sekundy, rozdzielona na trzy, na pół-trzy i inne ułamki, niczym dawne prasłowiańskie, może indoeuropejskie, bóstwo. Pola energii, przeniknięte ze sobą. Tak jest się widzianym, tak otoczenie nas odbiera? Co po niej, po nich – osobach – pozostanie... Energia, którą świat zapisze? Dojrzałe przemyślenia o czasie, miejscu i okolicznościach.
Oczy – zwierciadła, źrenice szeroko otwarte, na co patrzą? Na relacje wewnątrz- rodzinne. Ręce domowników, ich zajęcie, palce skupione na czynnościach. Splecione z innymi palcami. Osoby bliskie, przyjaciele.
Pani Martyna Skrzypkowska nauczycielka fotografii i reklamy – mówi mi: Zapytać autora, to ci z kwiatkami. O ich próby odnalezienia własnej drogi, pokazania wrażliwości. Talentu.
Jest Lala na zdjęciach, o platynowych włosach, z wypuszczonym ze środka powietrzem marionetka, której ucięto sznurki. Ona żyje dzięki Temu, kto za nie pociąga, bez nich jest bezwolna jak lalka - jak Bóstwo demon nie-Żywy w mitologiach. Świat wokół niej, scenografia się zmienia, domowy kot nie niepokojony przechodzi przed nią, a Ona TRWA...
Jest – atmosfera miejsca, niewyczuwalna aura scenerii. Jakiś świat, się chyba – oczami młodych – kończy, jak rozpadające się, zaniedbane wnętrze budynku. Jest świadomość dziedzictwa historii, elementów architektonicznych starych klatek schodowych, ich półcieni.
Szklarnia, którą zbudował ojciec i dziadek – rośliny i Ona, w środku, dziewczyna. Pochylona, w półobrocie, spogląda na widza, jak wieczne Dziecko. Uśpione zimą drzewa, woda jako żywioł, jako część widzialna element zastanej natury. Koty własne w ogrodzie, ich puszyste przyczajone piękno.
Roślina – jako element przyrody, może partner Człowieka? Jesienne zmiany koloru liści. Murale miejskie, napisy, popkultura. Przestrzeń miasta. Motocykle i samochody – nimi się fotograf porusza – na przestrzeni nieba widoczne jak manifest wolności. Widok z okna na światła miejskie, na nasze otoczenie. Także opuszczone budynki, pustostany, z efektem rozpadu – wszystko mija, jeśli ludzie są nieobecni. Miejsce jako część podróżna, zanim będzie opuszczona jest stanem zachowania wspomnień.
Bardzo ciekawa wystawa.
Iwona Wróblak




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz