Ziemia Międzyrzecka w przeszłości tom XXIII
Ostatnie XXIII wydanie „Ziemi Międzyrzeckiej w przeszłości” dedykowane jest pamięci doktora Stanisława Kowalskiego, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, dyrektora międzyrzeckiego Muzeum w latach 1984-1987, autora wielu publikacji. Książka została sfinansowana dzięki dotacji Powiatu Międzyrzeckiego.
Bardzo różne tematy artykułów. Jako pierwszy – z recenzowanych: „Linia kolejowa Zbąszyń-Międzyrzecz-Skwierzyna-Gorzów Wielkopolski” Roberta Michalaka.
Od średniowiecza Międzyrzecz był ważnym punktem na szlaku z Magdeburga przez Brennę, Lubusz i Poznań do Gniezna, zwanym Traktem Polskim. W 1826 r. przystąpiono do budowy ważnej z militarnego i administracyjnego punku widzenia szosy bitej, którą na odcinku Poznań - Kostrzyn oddano do użytku w 1833 r. Dalekobieżne połączenie kolejowe z Berlina do Królewca (1857 r.), miało służyć aktywizacji gospodarczej rolniczych i leśnych okolic ziemi zbąszyńskiej i międzyrzeckiej. Rozbudowano obie stacje końcowe, otwarcie nastąpiło w 1883 r. w międzyrzeckim Ratuszu. W 1891 r. parlament pruski uchwalił ustawę o budowie jednotorowej linii kolejowej Międzyrzecz-Skwierzyna-Gorzów Wielkopolski, ze stacjami w Zbąszyniu, Dąbrówce Wielkopolskiej, Chociszewie-Rogozińcu, Lutolu Suchym, Bukowcu Międzyrzeckim, Międzyrzeczu, Głębokim Międzyrzeckim, Popowie Skwierzyńskim, Skwierzynie, Trzebiszewie, Brzozowcu Gorzowskim, Deszcznie, Karninie, Zieleńcu, Gorzowie Wielkopolskim i samym Gorzowie, obsługującej ruch osobowy i towarowy.
Po zakończeniu wojny w 1918 r. i odzyskaniu przez Polskę niepodległości linia kolejowa Zbąszyń-Międzyrzecz-Gorzów Wielkopolski została przecięta polsko-niemiecką granicą państwową, część niemiecka została włączona w granice Dyrekcji Kolei Rzeszy, polska – w granice Dyrekcji Kolei Państwowych w Poznaniu. W 1944 r. na stacjach zaczęto urządzać schrony przeciwlotnicze dla kolejarzy i podróżnych, obowiązywało zaciemnienie w porze nocnej. Po ogłoszeniu powszechnej ewakuacji pociągi zabierały uciekinierów w kierunku centralnych obszarów Niemiec, przez Sulęcin i Rzepin.
W 1945 r. zniszczeniu wojennemu uległy urządzenia, budynki i dworce kolejowe, władze radzieckie przystąpiły do rozbiórki torów, urządzeń zabezpieczenia ruchu i łączności. Linia kolejowa stała się własnością Polskich Kolei Państwowych w Poznaniu, dokonano remontów, napraw mostów na Odrze. W 1960 r. przekazano do użytku budynek dworca w Gorzowie Wlkp., w 1965 r. - mostu kolejowego na Warcie w Gorzowie.
Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, wobec konkurencji transportu samochodowego, koleje traciły na znaczeniu, wobec braku pasażerów zawieszono ruch pasażerski na kilku stacjach. Dopiero w 2007 r. przywrócono ruch pasażerski na całej lokalnej linii kolejowej.
„Cmentarze gminy Bledzew” - Ryszard Patorski. Na terenie Gminy Bledzew zlokalizowano cmentarze 4. wyznań: katolickiego, ewangelickiego, żydowskiego i prawosławnego; we wsiach Bledzew, Chycina, Goruńsko, Nowa Wieś, Osiecko, Pniewo, Popowo, Sokola Dąbrowa, Stary Dworek, Templewo, Zemsko i Głazy. Po wojnie wszystkie cmentarze stały się własnością Skarbu Państwa i zostały przekazane samorządom, większość cmentarzy uległo degradacji, tereny przeznaczono na potrzeby samorządowe, materiały odzyskane z rozbiórki użyto na inne cele. W latach 80. i 90. ubiegłego wieku wykonano dokumentację konserwatorską i dendrologiczną zabytkowych parków, alei i cmentarzy, kontakty z byłymi mieszkańcami terenów stały się bardziej częste. Zaczęto publikować artykuły poświęcone lokalnym zabytkom. W artykule ciekawe informacje o dawnych założeniach cmentarnych w okolicach Bledzewa, kaplicach, nagrobkach – z ilustracjami i mapkami.
Łukasz Janeczek „Rozwój banków ludowych na terenie Niemiec w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku na przykładzie Banku Ludowego w Pszczewie”.
Kooperatyzm był znany jeszcze przed XIX wiekiem, na tej idei zasadzały się cechy rzemieślnicze, spółki gwareckie, gildie kupieckie. Spółdzielnię w rozumieniu współczesnym założono w Rochdale w 1844 r., głównym jej celem było obniżenie kosztów działalności spółdzielni kredytowych do minimum. Cechował je, neutralny politycznie i religijnie, demokratyczny ustrój, praca oświatowa, ograniczone oprocentowanie udziałów. Rozwój bankowości spółdzielczej był symbolem przemian zachodzących w gospodarce i społeczeństwie XIX wieku, większego dostępu do bezpiecznego i taniego kredytu bez konieczności zaciągania lichwiarskich pożyczek.
Polski ruch kredytowy na terenie zaboru pruskiego odznaczał się zaangażowaniem politycznym i społecznym. Mimo antypolskiego charakterze polityki pruskiej wykorzystano aparat prawny państwa i działano zgodnie z nim. W 1877 r. powołano spółdzielnię kredytową w Pszczewie, która przystąpiła do Związku Spółek Zarobkowych szybko zwiększając liczbę członków i deponentów. Rozwinął się nawyk oszczędzania, gospodarności i przezorności, inwestowania nawet niedużych sum, wzrósł poziom ogólnej zamożności społeczeństwa. Bank w Pszczewie wypłacał odsetki od lokat, dostarczał taniego kredytu, wzrastała wysokość funduszu rezerwowego, nadwyżki wypracowanych zysków, przy małym udziale kapitału zewnętrznego. Był instytucją wspierającą ekonomicznie lokalną społeczność.
Marceli Tureczek „Jaki regionalizm jest nam potrzebny?”. Zainteresowanie regionalizmem w wymiarze społecznym i naukowym pojawiło się na przełomie XVIII i XIX i w XX wieku, w Prusach miało oblicze protestanckie, i propaństwowe - jako ugruntowywanie niemczyzny. Polski regionalizm w Wielkopolsce miał za cel działalność naukową, mecenat artystyczny, i edukację, budowanie świadomości, patriotyzmu - w warunkach przemian społeczeństwa doby braku niepodległości.
Regionalizm – w znaczeniu zainteresowania historią regionalną lub lokalną ulegał przeobrażeniom na przestrzeni lat i wydarzeń – na rzecz budowania edukacji obywatelskiej oraz ekonomicznej, wychodząc poza wąskie ujęcia tradycyjne, w stronę uwarunkowań interdyscyplinarnych.
Polska zachodnia jest obszarem odrębnym ze względu na swój charakter postimigracyjny. Uwzględniając kwestie demograficzne, migracje do większych ośrodków itp. województwo lubuskie jest słabym liczebnie regionem, ukształtowanym po 1945 r., o niskim poziomie usług publicznych, dostępności technologii informatycznych. Czym powinien być regionalizm na Ziemi Lubuskiej? W wymiarze edukacji mamy do czynienia z faktycznym eliminowaniem znaczenia regionów i regionalizmu; szanse dowiedzenia się o własnej i rodziny przeszłości, o poniemieckim dziedzictwie jako istotnym składniku krajobrazu materialnego i niematerialnego nie są duże.
Szanse ku poprawie jakości edukacji regionalnej jako prorozwojowej i prospołecznej? Twórcza afirmacja środowisk lokalnych, budowanie lokalnej marki, promowanie różnorodności, umacnianie znaczenia małych grup. Działania te nie wykluczają takich wartości jak państwo czy naród. Nie zawsze tę funkcję pełnią inicjatywy rozwojowe ruchu turystycznego - wewnętrznie nie zintegrowane ze sobą, i słabo rozpoznawalne, bez wystarczającej bazy komunikacji, i infrastruktury społecznej - lubuskie to raczej region tranzytowy. Mniejsze ośrodki gminne i miejskie borykają się ze zjawiskiem wykluczenia na poziomie lokalnym i regionalnym, degradacji na poziomie społeczno-gospodarczym, braku lokalnych więzi społecznych. Receptą może być polityka budowania tożsamości nie tyle historycznej ile społeczno-gospodarczej, jako podstawa kształtowania postaw obywatelskich na rzecz lokalnego rozwoju.
Podmiotowość naszych zabytków, przede wszystkim porządkowanie ich sytuacji prawno-własnościowej. Definiowanie form współczesnego regionalizmu, jako narzędzia kreowania warunków prorozwojowych, budowanie infrastruktury dla naszego dziedzictwa. Polityka kreowania lokalnych potencjałów – dostępność komunikacyjna, zaplecze dla turystyki kwalifikowanej, możliwości inwestowania i promocja infrastruktury wokół dziedzictwa kultury i społeczności.
W dziale – Komunikaty: Andrzeja Chmielewskiego „Wojna siedmioletnia na środkowym Nadodrzu (1756-1763) – zarys problematyki”. Ta wojna była jednym z największych konfliktów zbrojnych XVIII wieku między wrogimi sobie koalicjami: habsburskiej (Austria, Wielka Brytania, Rosja, Szwecja, Saksonia) i antyhabsburskiej – Prusy i Francja; państw obejmujących posiadłości na wszystkich kontynentach. Rzeczpospolita Obojga Narodów pod rządami króla Augusta III Sasa w czasie Wojny Siedmioletniej była w unii personalnej z Saksonią. Przez kraj maszerowały pochody wojsk z państw ościennych, toczyły się krwawe bitwy, ściągano kontrybucję i żywność od lokalnej ludności.
Dariusz Brożek „Upamiętnienia dawnej granicy polsko-niemieckiej w powiecie międzyrzeckim”. Linia podziału administracyjnego z 1999 r. - powiat międzyrzecki sąsiaduje z powiatami nowotomyskim i międzychodzkim (woj. wielkopolskie), pokrywa się w dużym stopniu z granicą polsko-niemiecką z okresu międzywojennego, z Republiką Weimarską, na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego z 1919 r., wytyczyła ją Komisja Delimitacyjna. Dawna granica jest widoczna w kilku miejscach w gminach Trzciel, Pszczew i Przytoczna. Międzyrzecki odcinek miał 155 km, odznaczono go 883 znakami – kamieniami granicznymi (kamieniami wersalskimi), blokami kamiennymi o bokach 40 na 40 cm, o wysokości 75 cm. Granicę oznaczono też kopcami i mniejszymi kamieniami. Znaki graniczne były często niszczone przez Niemców nie mogących się pogodzić z ustaleniami Traktatu Wersalskiego.
W Trzcielu jest replika szlabanu granicznego przy budynku dawnej strażnicy, rozdzielającego kiedyś miasto na dwie części, i rzeźba polskiego pogranicznika, w 100. lecie tego wydarzenia Rada Miejska miasta nadała ulicy nazwę Graniczna. Reliktem związanym z byłą granicą jest pas umocnień polowych zwany Trzcielską Pozycją Przesłaniania. W Sterkach jest budynek dawnej niemieckiej strażnicy granicznej.
Grzegorz Urbanek „Jeszcze o sprawie Karla Selkiego proboszcza zboru w Strychach. Suplement do opracowania z 2023 r.”. Chodziło o przyłączenie Ewangelickiego Dzieła Młodzieży do Kościoła Rzeszy, przeciw któremu protestował pastor Karl Selke w 1933 r., zachęcając do tego też młodzież niemiecką. W czasie nabożeństw modlił się za pięciu pastorów Kościoła Wyznającego przetrzymywanych w areszcie, występował przeciwko kontrolowaniu nabożeństw przez policję NSDAP, nie odpowiadał też przy powitaniu niemieckim pozdrowieniem. Dostał za to naganę i ostrzeżenie przez zwierzchność kościelną. Wroga ówczesnemu państwu niemieckiemu działalność pastora, głoszącego Ewangelię tak jak ją rozumiał, podzieliła lokalne nadgraniczne społeczeństwo w Strychach.
Katarzyna Sztuba-Frąckowiak: „Udział personelu żeńskiego w akcji „Zdecentralizowanej eutanazji” w Szpitalu Psychiatrycznym Obrawalde w latach 1939-1945. Przykład pielęgniarki Marty Elisabeth Glawinski”. Ideologia nazistowska pozbywania się „bezużytecznych zjadaczy chleba”, poświecono jej wiele opracowań naukowych, czy lekarze i pielęgniarki z Obrawalde poddali się jej dobrowolnie czy pod naciskiem? Symptomy zwrotu w stronę „zmedykalizowania mordowania” pojawiły się już po I wojnie, w okresie kryzysu finansowego lat 20; potem był tajny Dekret Hitlera o zadawaniu „śmierci z łaski” chorym nieuleczalnie, traktowanym jako balast społeczny. Akcja T4 – masowe zabijanie w komorach gazowych, przerwana na chwilę w 1940 r. po protestach kleru i wiernych katolickich i protestanckich w Niemczech przeszła w fazę utajoną, w Obrawalde została wdrożona w chwili objęcia stanowiska dyrektora przez członka NSDAP Waltera Grabowskiego. Na bocznicę szpitala zaczęto zwozić pacjentów przeznaczonych do uśmiercenia, do akcji eutanazji został włączony radca medyczny dr Theofhil Mootz i narodowa socjalistka dr Hilde Wernicke, wyznaczona do selekcji pacjentów.
Marta Elisabeth Glawinski ur. w 1905 r. w Międzyrzeczu, katoliczka, córka niezamożnego rzeźnika, miała polskie pochodzenie, skończyła szkołę podstawową i zajmowała się, jak matka, gospodarstwem domowym. W 1926 r. zaczęła pracę w Obrawalde jako salowa, zaliczyła 2 lata szkoły pielęgniarskiej, od 1927 r. zatrudniona jako pielęgniarka. W 1937 r. musiała, jak inne pielęgniarki, złożyć przysięgę wierności Hitlerowi. W 1943 r. dostała polecenie podania pacjentom zastrzyków skopolaminy z morfiną i luminalem, po których umarli. Początkowo nie zdawała sobie sprawy, że zabija ludzi.
Glawinski nie wykazywała entuzjazmu w akcji eutanazji pacjentów, czuła się zmuszona do tego przez zwierzchników. Nie mogła się zwierzyć z wyrzutów sumienia duchownemu katolickiemu. Dr Wernicke mówiła pielęgniarkom, że w czasach wojennych najważniejsza jest opieka nad rannymi żołnierzami niemieckimi. Marta starała się uciec na zwolnienia lekarskie, ale po trzech miesiącach wróciła na Oddział VIII.
28. stycznia 1945 r. personel medyczny uciekł z Obrawalde, Marta także wyjechała – najpierw do innego szpitala, potem do katolickiej Bawarii. W 1965 r. w procesie przed Sądem Krajowym w Monachium udowodniono jej uczestnictwo w zabójstwach pacjentów w 28. przypadkach. Zeznała, że czując się urzędniczką państwową uważała, że musi przestrzegać przepisów prawa. Podobnie jak inne pielęgniarki została uniewinniona z powodu przedawnienia zarzutów.
Jolanta Skierska „Bierut skurczybyku szlak cię trafi bolszewiku”. Społeczeństwo wobec śmierci Bolesława Bieruta na przykładzie powiatu międzyrzeckiego”. W materiałach Komitetu Wojewódzkiego PZPR z 1956 r. - meldunki dotyczące nastrojów ludności wobec zgonu pierwszego sekretarza PZPR Bolesława Bieruta w wyniku ciężkiego zapalenia płuc, informacje na temat sposobu uczczenia zmarłego. Nakazano uruchomić zakładowe i wiejskie radiowęzły, w Zielonej Górze, powiecie międzyrzeckim, nadano specjalny apel, w czasie którego wysłuchano wystąpienia o życiu i pracy B. Bieruta. Ludność z własnej inicjatywy wystawiła portrety Bieruta, honorową wartę przy nich, wysyłano kondolencje do władz PZPR. Robotnicy podejmowali dodatkowe zobowiązania produkcyjne, wzrasta liczba członków kandydujących do Partii.
Pojawiały się jednakże w społeczeństwie wątpliwości związane z okolicznościami choroby i śmierci Bieruta, zauważano brak wcześniejszych wzmianek o jego postępującej chorobie. Część społeczeństwa wyrażała radość i zadowolenie ze śmierci sekretarza, pojawiały się ulotki i napisy na murach.
Iwona Wróbla
luty 2026 r.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz