Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gimnazjum nr 1 w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gimnazjum nr 1 w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2016

Jak uczyć - Centrum Nauki Kopernik

            Wystawa objazdowa z „Centrum Nauki Kopernik” ponownie zawitała do nas, tym razem S.P. nr 3 i Gimnazjum nr 1. Przed kilkoma laty także przyjechali z eksponatami, pamiętamy to  niezwykłe wydarzenie, nauka podana w atrakcyjny sposób przez kilka dni dostępna do zwiedzania.
Jak uczyć? Teraz też na lekcjach nauczyciele sięgają po różne pomoce dydaktyczne, potrzebne szczególnie w naukach ścisłych. Centrum Nauki Kopernik ma specjalnie W TYM CELU wykonane eksponaty, z tablicami z krótkim treściwym wyjaśnieniem. Na miejscu są studenci, osoby objaśniające dane doświadczenie. Można ich pytać o wszystko. Ich głównym zadaniem jest przekonać zwiedzających, że nauka jest ciekawa…
            Twierdzenie Pitagorasa. Jak je zobrazować, by je łatwiej można było zrozumieć… Raczej obrazowo trudno wytłumaczyć, co to są liczby niewymierne… Te pojęcia siłą rzeczy abstrakcyjne tutaj przelewają się (dosłownie) na czerwono – tak się podkreśla być może znaczenie tego prawa fizycznego - w wynik równania. Wspaniały pomysł! Myślę, że wiele niematematycznych umysłów od tej pory będzie wiedziało, o co chodzi z tym Pitagorasem.
Mój wielki podziw dla autorów tych eksponatów.
Centrum jest instytucją powołaną przez miasto stołeczne Warszawa, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Celem jest promowanie i popularyzacja komunikacji naukowej. Zwiedzający poznają prawa przyrody poprzez samodzielne przeprowadzanie doświadczeń na interaktywnych wystawach.
            To fajna zabawa przede wszystkim. Dzieci i młodzież zwiedzający ekspozycję przede wszystkim się dobrze bawią. Nauka może być zabawą (wtedy jest efektywna). Obserwuję tę uciechę, ich opiekunowie mówią, że nie zawsze czytają objaśnienia… Zabawa bardzo dobra, bo zabawki są  mądre… Jeżeli tylko okruch z wiedzy tam zgromadzonej przeniknie do umysłów, będzie to sukces…
Ale są do dyspozycji studenci - animatorzy, lubią niekończące się pytania, mają ogrom cierpliwości dla zwiedzających.
            Co to jest moment pędu? Drapiemy się po głowie… Coś tam słyszeliśmy w szkole… Kojarzy nam się przeważnie… z nudą na lekcjach fizyki… Ale jak się weźmie do ręki koło (z małego roweru np.), pokręci nim mocno, zawiruje i usiądzie z nim na stołeczku, a ten stołek zacznie się kręcić samoistnie, koherentnie z naszymi działaniami z kołem, no to wtedy!!! Inna mowa. Podziw i zadziwienie prawami natury, a są one, w tym przypadku, bardzo zasadnicze…  Niby proste, a ktoś musiał to wymyśleć – twórca pomysłu był wspaniałym pedagogiem.
Jak lata samolot? Że nie spada. Przecież powietrze jest prawie puste. Podobnie spadają na cztery łapki nasze poczciwe koty. Dużo wiedzą o żyroskopie i  grawitacji… Takie inżynieryjne ciekawostki. Ufam, że wybór zagadnień z fizyki i innych nauk wybranych do przedstawienia za pomocą eksponatów został bardzo starannie przemyślany. A nauka gna naprzód i wiedza co roku nam się zwiększa w sposób wykładniczy – a ciągle, jak mówiła mi pewna nauczycielka fizyki z liceum, nasza filozofia nauki jest filozofią ryby, która uważa, że wszędzie jest woda…
Lokalnie jednak… Człowiek to układanka bardzo logiczna (biologicznie). Wszystkie nasze organy mieszczą się w naszym ciele ściśle do siebie pasując. Mamy - bez krwawych przeżyć -  możliwość poukładania sobie organów, z mózgiem włącznie, w formie ciała człowieka z plastiku. To przydatna wiedza, orientowanie się gdzie znajduje się serce, płuca, wątroba itd.
            Kolejne nudne, chyba już z poziomu studiów, zagadnienie. Elementy rachunku prawdopodobieństwa – aż ciarki biorą, kiedy się wypowiada te  słowa… MY się tego nie nauczymy, nie zrozumiemy, co to za zwierzę… Nieprawda. Wybierz najszybszą trasę zjazdu między dwoma punktami. Elipsoidalne rynny, w które wpuszcza się kuleczki, i obserwuje, jak zjeżdżają na drugi koniec. Można zobrazować, jak się okazuje, takie straszne pojęcia, jak rachunek różniczkowy. Isaac Newton nie straszny (powszechne prawo ciążenia) i Gotfried Leibniz i jego odwrócone cykloidy. Przesuwające się walce różnią się miejscem ich obciążenia – o to chodzi w pojęciu momentu bezwładności. Proste?... Prostsze…
            Mechanika i biologia – dziedziny pokrewne… Serce to wspaniałe urządzenie. Czytam, że łączy najlepsze cechy mięśni dynamizujących, napędzających - pracę narządów wewnętrznych, i cechy stabilizujące właściwe dla mięśni oddechowych, które działają niestrudzenie i długo. Dynamika i  stabilność…. Czcijmy nasze serce. Jak ono się kurczy i rozkurcza możemy zaobserwować wkładając ręce w urządzenie, które emuluje rzeczywistą pracę organu, i wciskając odpowiedni guzik jego aktywności – podczas snu, pracy dziennej czy wysiłku. Towarzyszy temu bluesowy rytm bicia serca, tym szybszy im częściej ściskamy pompkę. Podczas wysiłku wydajność jego rośnie 7 razy.
            Wiedza na pograniczu psychiki czy psychotroniki i biologii. Techniczna niezupełnie… I ciągle się rozwijająca. Co to jest pamięć krótkotrwała? Co  zapamiętujemy? W przestrzeni błysków sygnałów elektrycznych, krążących w komórkach? Wiedza prawie tajemna… Pamięć trwała jest rezultatem zmian w połączeniach między komórkami nerwowymi, a jest ich mózgu 7 mld…  Nasz czas reakcji zależy od średnicy włókiem nerwowych, i wydłuża się, jeśli mamy podjąć decyzję. Jeśli zrobią nam się pętle w obwodach…
            Prawa statystyki. Och, jak to brzmi… Strasznie, wydawałoby się. A tu fajne urządzenie. Przesypujące się w dół kuleczki, które spadają z pozycji startowej na dół i układają się tam – w pozycji dzwonu… Statystycznie można przewidzieć ich gromadne spadanie, indywidualnie – jak spada pojedyncza kuleczka – już nie… Nauka ta ma wielorakie zastosowanie.
            Bardzo lubiane doświadczenie. Piłka, kiedy zostaje wypchnięta przez strumień powietrza z dmuchawy, nie spada na ziemię w sposób przypadkowy. Trzyma się jakby w objęciach strumienia powietrza, które ją oplata. Echo naszego głosu (w słuchawkach) jest opóźnione czasowo, szczegół, który jest często doświadczany, tutaj, dzięki eksponatowi, chwilę nas zatrzymuje…
Najpiękniejszy, jak mówią, eksperyment z fizyki. Przy przechodzeniu przez pryzmat światło białe się rozszczepia i tworzy swe barwne pochodne. Zadziwienie nad urokiem naszego lokalnego świata, inne są być może równie fascynujące, może już niedługo prawa te poznamy, na pewno będą tak  dziwne, jak na przykład fizyka kwantowa. Do niedawna komórka, telefon komórkowy czy tablet byłyby dla naszych przodków diabelskim żartem…   
            Zabawa stricte dziecięca… Taką jest NAUKA. Układanie puzzli kształci umysł dziecięcy (jesteśmy dziećmi Nauki), ćwiczy umysł – jak kostka Rubika, uczenie myślenia przestrzennego, którego nie sposób dzisiaj przecenić. W środku sali, na poczesnym miejscu, cała rodzina różnych puzzli. Ćwiczenia z logiki – starożytne, nic nie straciły ze swej cennej dydaktyki. Która z bogiń jest Prawdą a która Kłamstwem? Starożytna filozofia aktualna jak struktury naszego biologicznego mózgu, musimy pamiętać, że składamy się z białek – w jednej z warstw transportowych…

Jednak… Od pedagogów zależy, jak będziemy wspominać szkolne lata, ile wyniesiemy wiedzy – i chęci niestannego uczenia się przez całe życie. Może też od tego – czy Zapytamy…
Poszukamy nauczycieli… Idź i pytaj, przeczytałam w jednej z książek. Idź aż znajdziesz tego, który da odpowiedź… Chodzę i pytam.

Iwona Wróblak
październik 2016












czwartek, 13 października 2016

I różnice kulturowe stają się akceptowalne

            Tutoring (tutor - z łaciny: opiekun) metoda dydaktyczna będąca czymś więcej niż tylko przekazaniem i weryfikacją wiedzy. Metoda uczy samodzielnego myślenia, budowania opinii opartych na wiedzy i publicznej ich obrony. Mocną stroną tutoringu jest jego dydaktyczna skuteczność i  długotrwałość efektów. Jest metodą rozwijającą talenty i zainteresowania uczniów, pomagającą odnaleźć im swoją ścieżkę rozwoju osobistego i  edukacyjnego.
            JEDYNKA. Gimnazjum nr 1 w Międzyrzeczu. Ubiegły tydzień był szczególnie bogaty w wydarzenia w życiu Szkoły. Gościli uczniów z  holenderskiej szkoły SG Marianum z Groenlo. Jak mówi mi dyr. Szkoły, mgr Joanna Obrębska - Spychała, w wymianie chodziło (także) o wprowadzenie w gimnazjum elementów tutoringu jako metody nauczania. W planie Wymiany ujęto, wspólne z polskimi uczniami, zadania do wykonania, w tym celu uczniowie z obu krajów zwiedzali miasto i okolice, MRU, Muzeum im. Alfa Kowalskiego, gdzie poznali m.in. technikę zdobienia sukna za pomocą zabytkowych kołtryn. Tę wiedzę wykorzystywali na warsztatach plastycznych prowadzonych przez plastyka Krzysztofa Kostrzewę. W efekcie tych działań powstał ciekawy mural na terenie szkoły. W następnych dniach grupa polsko - holenderska udała się na wycieczkę do Wrocławia. Projekt podsumowywali na uroczystej Prezentacji w Muzeum.
            To ich, Holendrów, któraś z kolei wizyta w zaprzyjaźnionej partnerskiej szkole za granicą. My w Polsce, w Międzyrzeczu, nie mamy tak długiej, jak tam, tradycji wymiany międzynarodowej (20 lat) w szkołach na poziomie gimnazjalnym. Groenlo to małe miasteczko, rolniczy rejon na północy przy  granicy w Niemcami. Miasto bardzo holenderskie, ale nie ma tam wielu obcokrajowców, widoków tak charakterystycznych dla wielkich miast europejskich, czyli tradycyjna Holandia w pigułce. Jacy więc są? Dzieci, młodzież holenderska?
Zwykłe, takie jak nasze. Dzieci poznały się wirtualnie w czerwcu, na wakacjach pisały do siebie na portalach społecznościowych. Pytam uczniów, o czym rozmawiali ze sobą na Facebooku czy Snapczacie. – Wzruszają ramionami - o życiu szkolnym, o ich mieście. W kwietniu tego roku były pierwsze kontakty między nauczycielami obu szkół, na jesieni nastał czas na rewizytę. Teraz polskie rodziny goszczą u siebie holenderskie dzieci. Pytam rodziców o wrażenia – niczym się nie różnią od naszych. Dzieci z Groenlo są grzeczne, nie ma z nimi problemów. Jak się z nimi dogadują? Jedna z mam mówi, że była zaskoczona, jak dobrze jej córka zna angielski – była w domu tłumaczką… - Poza tym mamy dwie ręce – i uśmiech… Powstają zabawne anegdotki, rodzinne opowieści - zwyczaje kulinarne obu nacji – o tym, jak Polacy starali się, w myśl polskiej gościnności, przyjąć ich, przede wszystkim – nakarmić… No cóż… taka tradycja nasza… Holendrzy potem, w czasie finalnej Prezentacji, mówili o tym, że Polacy… kładą duży nacisk na jedzenie… Takie kulturowe anegdotki… Atmosfera była wspaniała, i nie ma jak to szczerość bez uprzedzeń… Jak powiedział mi jeden z wychowawców młodzieży holenderskiej – Ian Koojers, taka wymiana, już nie wirtualna, lecz spotkania personalne, służą – może przede wszystkim temu – żeby różnice kulturowe stały się akceptowalne…
            Wielka przygoda naszych dzieciaków trwa. Może nauczymy się od Holendrów nieco luzu – nie tylko tego kawiarnianego, po lekcjach, ale tego życiowego, by lęk przed nauczycielem nie paraliżował… By nauczyciel nie był tak bardzo ex katedra, wykładający przy tablicy, co nie znaczy bynajmniej, że takie nauczanie jest mniej efektywne, wprost przeciwnie… Wiek gimnazjalny jest szczególny, warto być może ukierunkować tę naturalną energię, pozwolić jej się kanalizować bardziej swobodnie… Nasi nauczyciele nie mają nic przeciwko temu, tylko ta – zbyt bujna – podstawa programowa, którą muszą realizować, mnóstwo dokumentacji do zrealizowania, niestety… Przeładowany program, którego kolejne reformy szkolnictwa nie chcą odchudzić…
            Trwa też przygoda holenderskich dzieci. Zostało postawione młodym Holendrom zadanie – odnaleźć się w nieznanym dla nich środowisku – w  Polsce. To kolejny dla nich kraj, który odwiedzają. Byli już np. w Czechach, we Włoszech, w Hiszpanii. Ian, nauczyciel o szpakowatych włosach, starannie się przygotowuje do tych wizyt. Wie o odwiedzanych krajach prawie wszystko – myślę, że nie tylko z jednego źródła – i dlatego być może, kiedy go pytam o to, odpowiada, że nie jest zaskoczony tym, co zastał przyjeżdżając do nas ze swoimi uczniami.          
            Monika Szypszak i Jagoda Boczula – Kermel, nauczycielki z Gimnazjum, starannie przygotowały program Wymiany. Zakładał obok edukacji –  kulturowej, historycznej, zajęcia integracyjne w grupach. Sprawny międzynarodowy tutoring… Możliwie kompleksowy. Obok zajęć sportowych, wspólnych polsko-holenderskich meczy piłki siatkowej, poznawanie kuchni narodowych i zwiedzanie zabytków. Wizyta w naszym Muzeum, w  Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym – trudno nie skorzystać z miejscowej oferty. Wrocław, starówka wrocławska, zwiedzanie Afrykarium. Biegle władające językiem niemieckim i angielskim panie pośredniczyły w obu grupach – jak same podkreślały, głównym celem zajęć jest nauczenie komunikacji. Nauka języka w taki sposób, by nie był obcy… by był narzędziem komunikacji personalnej. By znajomość języka była Drzwiami otworzonymi dla  przyszłej kariery zawodowej i innej, osobistej, młodego człowieka, jego samorealizacji na terenie Unii Europejskiej – i nie tylko zapewne.
Także promocja naszego regionu, Międzyrzecza, jego historii, kultury dnia codziennego.
            Kształcenie metodą PROJEKTU. W szkołach zachodnich, też w Skandynawii, realizowana od dziesięcioleci. Zagadnienie, zadanie, przedstawione do rozwiązania, jest punktem wyjścia – jest pretekstem i powodem podawania wiedzy teoretycznej, ta wtedy lepiej i szybciej jest wchłaniana… Projekt realizowany w polskim Gimnazjum, razem z uczniami polskimi, jest dla Holendrów częścią systemowego egzaminu szkolnego. Dąży się do przeniesienia części tego systemu do naszego sposobu wychowania, uczenia, ku nauczenia większej samodzielności. Obdarzania młodych ludzi większym zaufaniem. Dotyczy też kształcenia modelu domowego wychowania…
            Projekt wykonywany w małych grupach, prezentowany w uniwersalnym dzisiaj języku angielskim, obowiązywał i tutaj. Także praca w grupach. Nauczenie się tej ważnej umiejętności jest priorytetowe. W ten sposób się pracuje na uczelniach, w grupach badawczych, potem w pracy. Wzajemne interakcje, umiejętność słuchania, panowania nad emocjami. Cechy, których można się nauczyć. Po to jest tutor… Ważne jest pozbycie się stereotypów narodowościowych, kulturowych. Ćwiczenie otwartości poprzez osobiste kontakty. Odkąd trzeba się tego uczyć? Pan Marcin Jędrowski, nauczyciel w  Gimnazjum, mówi mi, że nie ma granicy wieku. Kontakty trzeba zacząć możliwie wcześnie, już na poziomie przedszkolnym. Maleńkie dzieci nie mają oporów w akceptacji np. kolegi czy koleżanki o różnym kolorze skóry, dopiero z wiekiem pojawiają się, mogą się pojawić, ciągoty dyskryminacje, wiek lat  kilkunastu – gimnazjalny - jest ostatnim dzwonkiem… Należy walczyć z zahamowaniami (polskimi, „narodowymi”), kompleksami, uodporniając na  deprymujące poczucie – w rzeczywistości chwilowej – klęski. Trzeba też nadmiernie nie upajać pochwałami maleńkich sukcesów…
            Szkoła organizuje taką międzynarodową wymianę, by pokazać jacy są inni ludzie, z innych krajów, i też w jaki sposób inni reagują na nas. Tworząc swobodną atmosferę, bez scholastycznej presji, która u nas czasami krępuje młodego człowieka. Kształtować brak postaw lękowych (przed szkołą) przed podejmowaniem decyzji, dokonywaniem wyborów, by strach nie był paraliżujący… Czujne oko pedagogów - koordynatorów sprzyja wszechstronnemu osobistemu społecznemu rozwojowi – jeszcze raz: nacisk kładzie się na język, jego znajomość komunikatywną, komunikację werbalną między uczniami. Polacy są dobrzy z logistyki. Zdyscyplinowani, pracowici. Mają dużą wiedzę teoretyczną. Uczymy się od siebie nawzajem. Zarówno my jak i Holendrzy mamy nadzieję, że współpraca będzie trwała dłużej, znajomości i przyjaźnie się już zawiązały.
            Poznajemy kulturę innego kraju. By ta wiedza stała się inspiracją do twórczości, materiałem. POLEN IS GEWELGING (hol. „Polska jest  wspaniała”) – takie hasło wypisali uczniowie na Tablicy Prezentacyjnej, myślę, że podobnie było w innych krajach, szkołach, które odwiedzali.
            Grupy młodych ludzi pochylone nad stołami. Krzysztof Kostrzewa, nauczyciel plastyki, technicznie pomaga wykonać artystyczne zadanie. Mimochodem zapoznają się z technikami plastycznymi służącymi do wykorzystania patronów drukarskich, jakie widzieli w Muzeum. Kultura renesansowa na murach, być może temat na współczesne graffiti… Inspiracją może być wszystko. Punktem wyjścia jest serwetka stołowa. Wykorzystanie sztuki ludowej, rękodzieła, w sztuce współczesnej miasta, to się nazywa - Folk Street Art. Szkolny płot będzie piękniejszy. Murale są cool. Pod palcami młodych ludzi powstanie coś pięknego na murze. Widzieli zabytki muzealne, drewniane zabytkowe formy, którymi odciskano obraz na materiale. Mogą stworzyć własny wzór, lub odwzorować ten muzealny. Rysowanie na brystolu. Podkładanie tafli szkła i wycinanie form, szablonów do muralu. Piętrzą się  pudełka farb, wałki do malowania, pędzle. Tylko ten wiatr przeszkadza, cóż, trudno to było zaplanować… Ale część muralu powstała. Renesansowe motywy roślinne w niebiesko-zielonym kolorze są na murze. Integracja międzynarodowa poprzez sztukę, piękna idea…
            Jak mi mówią uczestnicy Projektu, w głowach Holendrów zamieszkaliśmy teraz w Europie w sposób pełnoprawny, jesteśmy podobni do innych Europejczyków, miłe dla nich zaskoczenie - nie różnimy się od nich (rówieśnicy, ale nie tylko) niczym szczególnym – co nie było dotąd takie oczywiste… Wiedza o naszym kraju uległa znacznemu poszerzeniu, złamane zostały (w Groenlo) schematy myślenia o Polsce – w wyniku doświadczeń osobistych kontaktów, kto wie, czym zaowocują w przyszłości te wizyty, na co się  - obopólnie – przydadzą…
            Rozmawiam z panią Szypszak. Jaki dzisiaj powinien być nauczyciel, w Polsce, w gimnazjum? Głęboki oddech. – Powinien kochać młodzież (to  oczywiste…), i iść z duchem czasu, mądrze przekazywać wiedzę i wspierać. Nauczanie metodą Projektu edukacyjnego jest w podstawie programowej gimnazjum, jest realizowane w Gimnazjum nr 1 od kilku lat. Projekt uczy pewności siebie – to bardzo ważne. I samodzielności. Ten jest wyjątkowy, bo  oparty na wymianie międzynarodowej. 
            Jedna z uczennic: Marleen Horbers – rozmowę z nią tłumaczą mi jej polskie koleżanki. Pytam o wrażenia z pobytu u nas. Podoba jej się nasza przyroda. Kolorowe tynki na domach. Fajni są ludzie. Wiele się o Polsce dowiedziała, w podręcznikach szkolnych nie ma tych wiadomości. Umie mówić po polsku: tak, nie, cześć.
            W Holandii kształceniem językowym objęte jest całe społeczeństwo.
            Zostawić holenderski ślad w naszym Gimnazjum nr 1. Nauczyciele, moi rozmówcy, tak mówią o długofalowych skutkach Wymiany międzynarodowej: chodzi o to, żeby nasi uczniowie nie bali się podróżować do innych krajów, bo będą wiedzieli, że ludzie tam mieszkający są tacy sami jak oni. By w ten sposób zdobywali doświadczenie, uczyli się tolerancji dla innych sposobów myślenia. By w wyniku kontaktów Strach przed Obcymi był  możliwie mały… Żeby posiedli wiedzę taką, że owszem, różnimy się od nich kulturowo, ale te różnice są – dla nas i dla nich – akceptowalne, kiedy inny kraj poznajemy od kuchni – czasami dosłownie…
            Muzeum. Finalne Prezentacje mieszanych zespołów młodzieży polsko – holenderskiej. W ciągu wspólnie spędzonego tygodnia różnice między Polakami i Holendrami, widoczne na początku – nasze skrępowanie, nieśmiałość, choć nie u wszystkich – nieco zanikły. Nasi też dobrze mówią po  angielsku. Pani Dyrektor także wygłasza – za uczniami - kilka zdań wstępu (podziękowania i podsumowanie) po angielsku. Uczmy się wszyscy wspólnego uniwersalnego dzisiaj języka… Dzieci odwiedziły miejsca użyteczności publicznej – bank (bardzo ważne), hale fabryczne Międzyrzeckiego Parku Przemysłowego, byli w polskich domach – mieszkali tam, siedzieli przy wspólnym stole na obiedzie. Najważniejsze – poznali naszą lokalną regionalną kulturę, obok tej z większego miasta, wrocławską, wysłuchali koncertu Zespołu Muzyki Dawnej „Antiquo More”. Zostało im w głowach na  pewno dużo – co? – warto by, po jakimś czasie, zapytać…
Ostatni cytat z wypowiedzi Iana Koojers’a, jednego z holenderskich wychowawców – podoba mu się - mówi -  otwartość naszej szkoły. Naszego polskiego Gimnazjum nr 1.

            Obowiązek szkolny w Holandii dotyczy dzieci między 5. i 16. rokiem życia. Można go realizować w szkołach publicznych i prywatnych, przy czym oba typy szkół są w równym stopniu dofinansowywane przez państwo. Szkoły mają dużą swobodę zarówno w układaniu własnych programów, jak  i w metodach nauczania, limitowane są tylko ministerialnymi standardami wymagań edukacyjnych.
Na system edukacyjny w Holandii składają się szkoły podstawowe dla dzieci między 4. (w tym wieku dzieci mogą już iść do nieobowiązkowej klasy przygotowawczej) a 12. rokiem życia (basisscholen), szkoły średnie o charakterze ogólnokształcącym - preuniwersyteckim (WVO) dla młodzieży między 12. a 18. rokiem życia, szkoły średnie ogólnokształcące przygotowujące do studiów zawodowych (HAVO) dla młodzieży między 12. a 17. rokiem życia, szkoły niższe średnie przygotowujące do kontynuacji kształcenia w szkołach zawodowych stopnia średniego (MAVO) dla młodzieży między 12. a 16.  rokiem życia i szkoły preorientujące zawodowo o charakterze praktycznym (VBO) dla młodzieży między 12. a 16. rokiem życia.













Iwona Wróblak
październik 2016