Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Urbanek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Urbanek. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2024

 

Powiat Międzyrzecki w międzywojniu był bastionem niemczyzny... Książka Grzegorza Urbanka



W Bibliotece Publicznej spotkanie z pisarzem regionalistą dr Grzegorzem Urbankiem. Prowadziła je dr Katarzyna Sanocka-Tureczek. Pana Urbanka znamy ze spotkań Towarzystwa Historycznego Ziemi Międzyrzeckiej, przez kilka lat publikował artykuły, prace o dziejach Środkowego Nadodrza, rzeczowe, pisane nienaganną naukową polszczyzną, imponujące ogromem wiedzy w nich zawartą; był też, razem z prof. Marcelim Tureczkiem, współredaktorem Zeszytów. Od 2020 r. pracuje w Bibliotece Wojewódzkiej i Miejskiej w Gorzowie jako kierownik działu zbiorów regionalnych.

„Bastion niemczyzny na nowym pograniczu. Powiat Międzyrzecki w latach 1918-1939”, to jego ostatnia książka, wydana przez Bibliotekę w Gorzowie, efekt rozprawy doktorskiej; kwerend archiwalnych – dotyczących np. fortyfikacji niemieckich, sfery życia lokalno - społecznego, polityczno – gospodarczego. Urbanek korzystał z materiałów lokalnych polskich i niemieckich, biblioteki cyfrowej, książka ma ponad 1100 przypisów, obszerną bibliografię, to publikacja stricte naukowa. Pan Urbanek mówi, że ważna jest systematyczność w pracy przy porządkowaniu gromadzonej wiedzy.

Okres 20. lecia międzywojennego ujęty jest wielopłaszczyznowo. W ówczesnym Powiecie Międzyrzeckim realizowano politykę pamięci dla czasów, kiedy ten obszar był w całości niemiecki, ówczesny Meseritz, niewielkie miasto, miało ogromne aspiracje polityczne. W tle narastał konflikt polsko – niemiecki, ale w dobie powojennego kryzysu ekonomicznego decydowały kwestie bytu, względy pragmatyczne. Granica międzypaństwowa ustalona w Traktacie Wersalskim zniszczyła istniejące od wieków połączenia, poprzedzielała na pół majątki, zerwała szlaki komunikacyjne, zaopatrzeniowe, odcięte zostały wschodnie rynki zbytu. Pojawił się handel nieewidencjonowany, artykułami nielegalnie pozyskiwanymi, przemyt.

W 1915 roku władzę przejęły rady robotniczo-chłopskie. Z ciekawostek - Winnica i osiedle zamkowe, Obrawalde, były odrębnością administracyjną, przeżywały boom gospodarczy, osadnicy otrzymywali pole, budynek, dom.

Wcześniej dominowała w powiecie egzystencja ponad partykularna – przykładem jest pomnik ku czci wszystkich ofiar I wojny na dzisiejszej ul. Staszica, administracja niemiecka starała się do 1925 r. godnie wszystkich, bez względu na narodowość - uczcić, z czasem narastały rozmaite tarcia, polskie wiece wyborcze były tłumione. 1933 rok to narodziny nazizmu, z początku NSDAP nie była bardzo chciana, duże poparcie mieli katoliccy centryści SPD, ludowcy, związki zawodowe; organizacje mocno germanizowały inne nacje, nie życzyli sobie u siebie Polaków, Żydów. Naziści w sejmikach mieli większość, z łatwością odnaleźli się w nacjonalistycznym klimacie; partie niemieckie łączyły się w ramach jednego stanowiska. Proces germanizacyjny był systematyczny i długotrwały, wcześniej w latach 20. ludzie w Meseritz byli związani z tradycjami monarchicznymi, co czyniło dla nazistów podatny dla ich ideologii grunt. Społeczeństwo w swej większości ewoluowało z Niemców narodowych do narodowo-socjalistycznych.

Legitymizacją nazizmu był mit o krwawiącej granicy niemieckiej. Przedstawiono swoje racje do spadku po polskich zabytkach kultury. Budownictwo lokalne miało być związane z potrzebami przesiedleńców z poznańskiego, mosty przystosowane tonażem do potrzeb militarnych, od poł. lat 20. szykowano się do nowej wojny niemieckiej, dużym zaufaniem cieszyli się wojenni oficerowie niemieccy, tworzono arsenały broni, amunicji, powstawały towarzystwa strzeleckie, strzelnice we wsiach, w szkołach, gdzie uczono rusznikarstwa.

Lokalna społeczność żydowska; w przededniu Nocy Kryształowej - jej status do lat 30. był niezagrożony. W 1933 r. w ratuszowej piwnicy Żydów obrzucono cuchnącymi bombami, uważano ich za splamionych genetycznie, podobnie jak w Obrawalde, były plany przymusowej sterylizacji. Po 1935 r. Żydzi zrezygnowali z utrzymywania swojej synagogi, część z nich wyjechała do Palestyny. Narastała podsycana propagandowo psychoza strachu, wydawano okólniki, rozporządzenia informujące o zachowaniu w czasie bombardowania lotniczego – powstał schron naprzeciw Urzędu Pracy, o ewakuacji, dystrybucji żywności, trasach powrotu do domów po ustaniu zagrożenia.

Pytanie jedne z ostatnich - co pozostało nam po Niemcach? Grzegorz Urbanek - ślady materialne. Bogata infrastruktura; komunikacyjna, która się oparła zębowi czasu, drogi, budownictwo mieszkaniowe – dla przesiedleńców z poznańskiego, osiedle Sienkiewicza wybudowane dla weteranów wojennych. Koszary wojskowe, przestronne budowle w Kęszycy Leśnej.

Podejście społeczeństwa polskiego do Powstania Wielkopolskiego... Im dalej na wschód tym więcej było w powiecie ludności narodowości polskiej. W Pszczewie mieszkali Polacy, ale nie mieli wiele do powiedzenia. W Trzcielu tłumiono, wyciszano propolskie sympatie. W Zbąszyniu siły niemieckie były dobrze zorganizowane.


Iwona Wróblak

październik 2024 r.












wtorek, 4 lutego 2020


O elektryfikacji i elektrowni wodnej w Bledzewie. Prelekcja Grzegorza Urbanka

            Grzegorza Urbanka znamy z prelekcji wygłaszanych na sesjach organizowanych przez Towarzystwo Historyczne Ziemi Międzyrzeckiej. Merytoryczność, olbrzymia wiedza, oraz -  przy czytaniu referatu w publikacji - kultura języka.
Pamiętam pana Urbanka mówiącego o militariach, i innych zagadnieniach związanych z Międzyrzeckim Rejonem Umocnionym. Tym razem obiektem jego zainteresowań jest tematyka związana z elektryfikacją Ziemi Międzyrzeckiej, rozumianą jako obszar pomiędzy południowym skrajem Puszczy Noteckiej a linią Gościkowo-Zbąszynek i okolicami Pszczewa i Osiecka.
Tematem spotkania była promocja książki Grzegorza Urbanka: „Elektrownia wodna w Bledzewie i elektryfikacja Ziemi Międzyrzeckiej 1906-1990”). W książce - obfite przypisy, ślady kwerendy po polskich i niemieckich archiwach – sprawozdaniach z posiedzeń Zarządu Spółki, i zbiorach prywatnych; fotografie, dane techniczne, dane statystyczne, prawne ramy działania spółki, dokumentacja projektowa, wykonawcza, zdjęcia, pocztówki i źródła kartograficzne. Datą graniczną elektryfikacji ziemi międzyrzeckiej było powstanie spółki Űberlandzentrale (1906 r.), wchłoniętej w 1930 r. przez Marchijską Spółkę Elektryfikacyjną, ówczesnego potentata na rynku. Jak mówi pan Urbanek, w złożonym obrazie specyfiki dziejów gospodarki, polityka i energia elektryczna zawsze były ze sobą powiązane… 
            Terenem działalności wzmiankowanej spółki, której istotą działalności były oddolne potrzeby kreowane przez kulturę rolną, były trzy sąsiadujące ze sobą powiaty: międzyrzecki, międzychodzki i skwierzyński. W wieku pary - pomysł na zaspokojenie zapotrzebowania przemysłu rolnego na energię; nie tylko zwierzęcy sprzężaj i ludzkie mięśnie – także mobilne urządzenia rolnicze z pasami transmisyjnymi; lokomobile, pługi elektryczne… Z czasem, w naszym zalesionym regionie, przetwórstwo drewna i inne gałęzie rozwijającego się przemysłu, jak np. kolejnictwo, cegielnie, gorzelnie, drobna przedsiębiorczość.
            Elektrownie wodne i parowe – uzupełniające braki w podaży energii w razie niskiego stanu wód, podłączone taśmociągami do pobliskich kopalń węgla (Kęszyca). Regulacja Obry, budowanie zbiorników retencyjnych. Na potrzeby elektrowni – perełki architektury przemysłowej, czynnej kilka dziesiątków lat, także po II wojnie, w powstanie Zalew Bledzewski. W regionie poczyniono poważne długofalowe inwestycje, trasowano linie wysokiego napięcia, budowano transformatory. Wykonanie zadań powierzano uznanym na rynku europejskim niemieckim firmom. Przygotowano 4 miejsca na turbiny o wielkiej, wtedy, mocy ponad 500 KM, skutecznie, i małą ilością szkód – w postaci zalewania pól, dystrybuując energię do abonentów, których liczba szybko rosła. W ciągu następnych lat urządzenia i linie przesyłowe wydłużano i modernizowano.
            W Międzyrzeczu elektrownia parowa powstała na przełomie XIX/XX wieku w budynku dzisiejszych Warsztatów Doskonalenia Zawodowego, przedtem w mieście (od 1845 r.) ulice oświetlano lampami olejowymi i naftowymi. Na początku elektrownia obsługiwała kilka głównych ulic (oświetlenie), Pocztę, Sąd i Areszt. Dyrekcja pobliskich Obrzyc (lata 20/30 ubiegłego wieku) zamontowała własne zaplecze energetyczne, przy zamianie prądu stałego na zmienny były znaczne straty energii.        
W dziejach skwierzyńskiej elektryfikacji, z uwagi na niezachowanie się dokumentów magistrackich, niewiele wiadomo. W 1909 r. zelektryfikowano główne ulice Pszczewa i kilka domów mieszkalnych, podobnie w Brójcach, Lubniewicach i Bledzewie. W Trzcielu była duża konkurencja lobby gazowego. Z czasem podciągnięto linie do większych gospodarstw rolnych w okolicznych wioskach. Modernizacja elektrowni Kęszyckiej zbiegła się (1922 r.) z wybuchem kryzysu ekonomicznego w Niemczech, inflacji, rosnących cen węgla i wzrostu płac, niedoboru specjalistów; z czasem w bliskim sąsiedztwie zakładu rozpoczęto budowę MRU. Dystrybucja energii elektrycznej została przyporządkowana celom militarnym, montowano w obiekcie niezależne agregaty mające zapewnić oświetlenie drążonych korytarzy, zasilanie podziemnych kolejek i wind. Próbowano ratować finanse Spółki obniżając stawki za energię. Od 1926 roku przybywa punktów świetlnych, silników i mocy, zakłady niemieckie się modernizują. Powstało osiedle w Zbąszynku, dworzec kolejowy, nowe stacje transformatorowe, niektóre przetrwały do czasów współczesnych.
            Po II wojnie światowej powtórna elektryfikacja ziemi międzyrzeckiej (1948 r.) powiązana była – na potrzeby propagandowe – z radiofonizacją, głośnikami umieszczanymi w zakładach pracy i instytucjach. Elektrownia Bledzewska, po wojnie przejęta przez Zjednoczenie Energetyczne Okręgu Poznańskiego (ZEOP), jest symbolem uprzemysłowienia naszego regionu, sięgającego początków ubiegłego wieku, także przykładem estetyki w budownictwie tamtych czasów, kiedy koncepcję bryły budynku starano się wkomponować w architekturę środowiska naturalnego. Po elektrowni w Kęszycy zostały dzisiaj resztki fundamentów, zarośnięte i mało czytelne w krajobrazie w sezonie letnim.
Książka Grzegorza Urbanka, doktoranta Uniwersytetu Zielonogórskiego: „Elektrownia wodna w Bledzewie i elektryfikacja Ziemi Międzyrzeckiej 1906-1990” będzie dostępna w naszych bibliotekach i zasili zbiór wydawnictw regionalnych. Druk został sfinansowany ze środków publicznych przez Urząd Miejski w Międzyrzeczu.

Iwona Wróblak
styczeń 2020