Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klub Wojskowy 17 WBZ w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klub Wojskowy 17 WBZ w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 sierpnia 2021

 

Powstańcze pamiątki na wystawie w Klubie Wojskowym


Marek Wojdan instruktor Klubu Wojskowego przy 17 WBZ w Międzyrzeczu zaprasza do środka...

W gablotach powstańcze pamiątki kiedyś osobiście przekazane przez powstańca warszawskiego por. Mariana Sedlaczka, dowódcę kompanii harcerskiej w batalionie „Gustaw”, zmarłego w 2013 r. Sedlaczek walczył w Powstaniu Warszawskim jako podchorąży, był ciężko ranny w walkach, w zbiorach oryginalna przepustka ze szpitala polowego.

Listy ze stalagu, następnego etapu dziejów wojennych. Metalowa tabliczka znamionowa, tzw. „nieśmiertelnik”, z numerem jednostki wojskowej, i inne pamiątki.

Wydawnictwa traktujące o walkach powstańczych – publikacje pochodzące ze zbiorów prywatnych, które ukazały się w 1957 r. po Odwilży, kiedy można już było mówić więcej niż pozwalała powojenna PRL-owska propaganda, są także współczesne opracowania historyków, i świadków tamtych wydarzeń.

Mundur powstańczy na manekinie, z pistoletem maszynowym MKSten, używany m.in. przez powstańców - replika broni brytyjskiej z alianckich zrzutów, pamiętny z filmów i literatury „sten” był też, jako prosty w produkcji, składany w podziemnych warsztatach w czasie okupacji. Powstańcy warszawscy walczyli w ubraniach cywilnych, w mundurach z kampanii wrześniowej lub częściach umundurowania pozyskanych ze zdobytych niemieckich magazynów.

Wystawa jest czynna w godzinach pracy Klubu Wojskowego do 12.08.2021 r.


Iwona Wróblak

sierpień 2021














poniedziałek, 9 grudnia 2019


Rafał Bryndal – jestem niesformatowany…


            Na zaproszenie Klubu Wojskowego gościł w Międzyrzeczu, w Restauracji „Neo”, Rafał Bryndal (ur. 1960 r.), satyryk, dziennikarz, twórca poezji, felietonów, tekstów piosenek i scenariuszy. Bryndal jest redaktorem naczelnym miesięcznika kulturalnego „Bluszcz” i magazynu literacko-kulturalnego „Chimera”. Napisał książki: „Święty Mikołaj”, „Krawiec i Kutno”, „Limeryki. O pewnych panach i paniach, czyli numery z każdej sfery”, „Księga dobrych tekstów” - najciekawsze teksty z programu Bryndala w Radiu Zet, „Roz(g)rywka partyjna czyli książka politycznie niepoprawna” (razem z Henrykiem Sawką).
            Jeszcze w czasie studiów (prawniczych) razem z Mariuszem Lubomskim stworzył kabaret „I z Poznania i Torunia”, który zdobył pierwsze miejsce na przeglądzie zespołów kabaretowych PAKA w Krakowie. Pisze teksty do piosenek dla swoich braci – aktywnych muzyków (Zespół „Kobranocka” – przebój „I nikomu nie wolno się z tego śmiać”, Zespół „Róże Europy”). Jest współtwórcą  grupy „Atrakcyjny Kazimierz”. Jego pasją jest muzyka jazzowa, hokej na lodzie. Współpracował ze znanymi postaciami filmu i telewizji -  Alicją Resich-Modlińską, Anną Popek, Edytą Jungowską, Borysem Szycem, Martą Lipińską, Krzysztofem Materną, Hanną Śleszyńską. Pisze felietony do miesięczników „Twój Styl” i „Machina”. Wystąpił w filmie Bogusława Lindy, w serialu kabaretowym w TVP2. Jest we władzach ZAIKS-u, stowarzyszenia broniącego praw autorskich.  Laureat nagrody „Mediatorów 200” w kategorii: „akumulaTOR”. Aktualnie współprowadzi programy: „Tydzień z Głowy” i „Dzień z Głowy”.
Od wielu lat pracuje w Radiu ZET. Prowadzi m.in. program „Rozmowy notowane” - wypowiedzi znanych polityków.
            Obecnie tworzy współczesny „Melosłownik”, czyli notuje zabawne neologizmy tworzone przez młode pokolenie. Jesieniara- to osoba lubiąca jesień i jesienne poetyczne obszerne szale obwiązane na szyi, smartwica to choroba  nałogowa użytkowników smartfonów, macanka to inaczej – klawiatura komputerowa, altenatywka albo alternatywek to osoba inna od wszystkich, dystansująca się od obowiązujących topowych zwyczajów, mieć gastrofazę – to być głodnym...
             Pisze inteligentne teksty, pełne humoru i dowcipu, niewolne od autoironii (człowiek popularny – celeBryndal), językiem codziennym, lapidarnym.
            Rafał Bryndal jest zdania, że warto żyć dla realizowania własnej pasji życiowej. W tym sensie: być sobą – doświadczyć: zobaczyć, poczuć, zrozumieć, przeżyć. Czuć się spełnionym. Pomagać innym, czytać książki. I nie być... sformatowanym...

Iwona Wróblak
grudzień 2019


           

niedziela, 7 lipca 2019


17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana świętuje razem z międzyrzeczanami

            4-5. lipca - Święto 17 WBZ. 75 lat minęło od chwili, kiedy 5.07. 1944 r. w Harytanówce k. Żytomierza sformowany został 17 pułk piechoty, przemianowany w 1957 r. na 17 Pułk Zmechanizowany. Od zakończenia wojny jednostka stacjonuje w Międzyrzeczu.
Po raz 23. - 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana obchodzi swoje święto. Z rozmachem pomyślana i zorganizowana przez gospodarzy dwudniowa impreza. Z należytą celebrą defilad wojskowych, wojskowym ceremoniałem, przemówieniami i wręczaniem odznaczeń na placu. Złożono wieńce pod pomnikiem patrona 17WBZ gen. broni Józefa Dowbor-Muśnickiego. Był obecny dowódca 17 WBZ gen. bryg. dr Robert Kosowski, oficjele, władze miasta i przedstawiciele organizacji samorządowych. Poprzedniego dnia miał miejsce uroczysty capstrzyk przy Pomniku poświęconym Żołnierzom 17 WBZ poległym na zagranicznych misjach.
A w następny dzień szereg koncertów, zabawy dla dzieci, walki rycerskich i pokazy grup rekonstrukcyjnych. Na scenerię wybrano Zamek i Podzamcze.
            U wejścia na most zwodzony zamczyska grupy rekonstrukcyjne. Wronieckie Stowarzyszenie Historyczne „Historica” z Wronek. Samochód terenowy GAZ 69 Czapajew, taki sam występował w kultowych „Czterech pancernych i psie”, ma na przodzie napis w cyrylicy, żołnierz i żołnierka obok w stroju z epoki. Z innej (zachodniej) epoki, jest Jeep Willis MB z 1942 r., takim jeździli żołnierze z II Pułku I Dywizji Pancernej gen. Maczka.
            Skoro (obronny) Zamek to i jego niegdysiejsi gospodarze, rycerstwo i giermkowie na dziedzińcu prezentowali dawny fechtunek. Średniowieczne miasteczko, stanowisko kowala, warsztat tkacki, stanowisko wikliniarskie, młyno-piekarnia. Będzie też o męstwie jeszcze starszym, wszechepokowym, które zaśpiewa „Roderyk”, takim mitologizującym, sięgającym po znaki i ślady kultury ludzkiej współpracy i wojny, dwóch nieoddzielnych od siebie stron naszej cywilizacji… „Roderyk” w klimacie muzycznym pieśni wieków średnich, pomostowych między dziś i jutro eposów – na flety (Mariusz Rodziewicz), skrzypce…Tkanka  fraz muzycznych, powtórzonych po wielokroć, jak echa, jak rytm tańców dworskich, figury ponadczasowego carnavale, te same, czy podobne, nuty śpiewane i grane przez ludzkość od czasów mitycznych… Komnaty króla Aleksandra, epos Wiedźmiński, podobny jak bajkowy czas z obrazów Dariusza Milińskiego. Czas wzięty z rodzimych polańskich bagien Kraka potwora smoka z głębin chtonicznych ziemi. Pomroki dziejów kultury sapiens. Skrzypce, które przejmują rolę kulturową przymglonych tysiącleciami opowieści… Dudy i dudziarz Darek, czyli celtycki, szkocki przyczynek ilustracyjny do poetyki muzyki „Roderyka”. Mitra, stare może pierwsze orientalne monoteistyczne bóstwo irańskie, jaka muzyka towarzyszyła obrzędom?... Jest i krąg kultury iberyjskiej. Portugalskie tańce tradycyjne, partytury skądś wykopane przez tych Roderykowych bywalców kultur wszelakich. Ballada epicka opowieść na skrzypcach, która nie potrzebuje słów, bo dotyczy emocji – doskonale zagranych na smyczkach.
            Na Podzamczu tego dnia jest też współczesny - na wieki, Klub Judo „Herosi” ze Świebodzina, najmłodsze pokolenie sztuk walk samoobronnych na matach. Wspinaczkowi herosi ubrani w zabezpieczające uprzęże na ściance wspinaczkowej, mają po kilka lat, dziewczynki również biorą udział w zabawie…
            Bronić się to znaczy godnie żyć. Pamiętać o historii. Pod Pomnikiem gen. Józefa Dowbor- Muśnickiego, ze świeżymi wieńcami u stóp Postaci, dostojna starsza pani z wnuczką, Maria Urbaniec – Downanowicz ps. „Muszka”, walczyła w Powstaniu Warszawskim w Batalionie „Zośka”… Słucham i pytam, i zapisuję … Przykro jest, że naród taki skłócony… Dodaje po chwili – ale spotyka wspaniałą młodzież… To lekcja pokoleń, i lekcja nadziei.
Na stoisku pamiątki Marka Wojdana pracownika klubu Wojskowego WBZ. Stare książki, broń, można je obejrzeć, dotknąć historii pisanej.
Na scenie od godzin popołudniowych występy wokalne. Śpiewali: Lidia i Paweł Ulatowscy, Natalia Lopart, Zuzanna Melcer, Kalina Tomysek, Marcin Stachowiak ps. „Pesos” (recital na saksofon), Papa D. Była i muzyka wojskowa. Orkiestra Wojskowa z Wrocławia, Zespół Wokalny Klubu Marynarki Wojennej „Riwiera”.
Podzamcze tętniło życiem. Dla dzieci przygotowano zamki dmuchane, zabawy i konkursy, malowanie twarzy, balonowe zoo, konkursy sportowe i plastyczne, ścianka wspinaczkowa, Paitball. Późnym wieczorem imprezę uświetnił widowiskowy Teatr Ognia. I grochówka wojskowa dla wszystkich, rzecz jasna, z kuchni polowej.

Iwona Wróblak
lipiec 2019















niedziela, 9 czerwca 2019


Dobre serce Pirata

            Charyzmatyczny Pirat – świetna kreacja młodego krakowskiego aktora, znany jest w pirackim środowisku z nadmiernego spożycia (pewnie) rumu, z czym wiąże się jego pseudo: Wiejący Smród… oraz z życiowej niefrasobliwości… Ogółem facet jednak budzi sympatię, zwłaszcza kiedy okazuje się, że wbrew jego zapewnieniom serce ma dobre (lub skore do dobrych zmian), wystarczy tylko, by w jednym z portów poznał sympatyczną córkę rybaka Kostkę.
            Dziewczyna jest rezolutna i, znudzona codziennością małej wioski rybackiej, gdzie ojciec pracuje na łodzi, pragnie morskich przygód. Przybicie do brzegu najprawdziwszego Pirata jest okazją do rozpoczęcia wędrówki po zamorskich krajach. Kostka zna się na mapach, na nawigacji, na kompasie, i wie, jak szukać skarbów. Obiecuje Piratowi pomóc znaleźć skarb, ofiarowuje mu tajemniczy kompas, jeżeli ten zabierze ją ze sobą… Mapa w skrzyni Pirata mówi o egipskim skarbie, ale trasę dojścia do niego trzeba odczytać… Cóż takiego cennego znajdzie Pirat, kiedy przybędzie do Egiptu? I kogo spotka?
            Najpierw trzeba skompletować załogantów: kucharza, dowódcę artylerii, sternika, majtka. W stosowne czapki zostaną ubrane dzieci, teraz są częścią pirackiej załogi… Marynarskie szanty z irlandzkim podkładem muzycznym towarzyszą akcji przedstawienia.
            Ster prawo na burt… Wyruszamy do Egiptu, miejsca gdzie zazwyczaj znajdują się cenne skarby… Po drodze śpiewają na morzu syreny-wieloryby, jest tawerna, gdzie Pirat idzie na parę głębszych i gdzie okrada go Cyganka. Pirat, by dalej móc prowadzić poszukiwania skarbu, wymienia Kostkę na wielbłąda.
            Dzieci formują karawanę na pustynnym piasku, wydmach falujących w saharyjskim wietrze... Klejnotu Nilu pilnuje starożytna mumia, skarb obłożony jest odwieczną klątwą. Owinięta w białą płachtę postać zadaje pytanie, na które odpowiedź zdejmie zaklęcie: Jeżeli nie wiesz, gdzie iść, jaki kompas wskaże ci drogę? Dzieci odpowiadają - Kompas nazywa się  - Serce…
            Bajki są bardzie mądre. Przekazują odwieczne prawdy w prosty, przejrzysty i zrozumiały dla każdego sposób. Tak od wieków, czy tysiącleci, uczono się od gawędziarzy, opowiadaczy starych podań. Największa i najważniejsza wyprawa po cenny (dla nas) skarb wiedzie w głąb swojego serca… Bajki zmieniają formę, ale treść przekazu jest od wieków ta sama…
            Darowany przez dziewczynę (postać kobiecą wieloraką, o różnych twarzach i osobowościach: rybackiej córki, Cyganki, mumii, egipskiej księżniczki) kompas, jeśli ten ma wskazać drogę do skarbu, trzeba potrzeć o miejsce, gdzie u człowieka jest serce… Kompas jest sercem (drogą i celem), skarbem jest przyjaźń i miłość, a Kostkę trzeba znaleźć, wyzwolić z niewolniczej pracy i - przeprosić… Co też jest uczynione. Spektakl kończy ogólna zabawa z dziećmi.
            By bardziej jeszcze pomóc poczuć się załogantem pirackiej karaweli, Dworzec-Tworzec przygotował dla dzieci do założenia na siebie ubrania pirackie, kapelusze z czaszkami, co zostało wykorzystane, by rodzinne albumy poszerzyły się o zdjęcia w twarzowych kostiumach.
Krakowski Teatr Krak-Art często gości w Klubie Wojskowym 17 WBZ w Międzyrzeczu, duety aktorskie przyjeżdżają do dziecięcej widowni z przedstawieniami bajek. Na frekwencję nie mogą narzekać… Tym razem Bajka o Piracie wystawiona została w większej sali w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury.
            Dobra gra aktorska – to należy podkreślić, zawsze towarzyszy wizytom Krak-Art, spektakle prezentowane są w konwencji średniowiecznego przedstawienia jarmarcznego – minimum dekoracji, którymi są zmieniane z danym aktem, sceną, kolorowe plansze na ramach, oraz charakteryzujące grane postacie kostiumy młodych aktorów. Zakłada się interaktywność dziecięcej widowni.

Iwona Wróblak
czerwiec 2019













poniedziałek, 27 maja 2019


Festyn dla mam


            Nie trzeba bardzo dużo miejsca, by wykreować chodnikowy plener malarski. Wystarczy trochę kolorowej kredy, płaska polbrukowa kostka na kilku metrach terenu wjazdu/wejścia do Klubu Wojskowego i gromadka chętnej dziatwy, by powstało na bruku pierwsze złote słoneczko dla Mamy, pomysł na laurkę. Pomysł Klubu Wojskowego na (militarne) obchody Dnia Matki, kiedy miejsca w środku nie jest wiele, ale za to pomysłów organizatorom na zabawę nie brakuje. Wprawdzie nam uciekł spektakl inspirowany twórczością Sł. Mrożka o Matce, który przygotowała żagańska grupa teatralna, nie wystawiony z powodu silnych podmuchów wiatru mogących poprzewracać dekoracje – ale mamy gorącą nadzieję, że przedstawienie to, nagrodzone na przeglądzie, jeszcze – jak obiecała kierownik Klubu Agnieszka Perz – w Międzyrzeczu zobaczymy.
            Przygotowano słodkie babeczki dla małych uczestników konkursów, którzy przyszli ze swymi mamami, i napoje, dla nabrania sił do następnych zmagań. Warunkiem był udział dziecka w konkurencji. Ubrać się w wianek/perukę/czapkę/kapelusz (piracki), spódnicę itp. i pozować do zabawnego zdjęcia rodzinnego… Rozminować wojskową trawę przy Klubie Wojskowym 17 WBZ – za pomocą najprawdziwszego urządzenia, jakiego używają saperzy, tego trudnego rzemiosła wojskowego rzetelnie uczył Marek Wojdan. Na dziecięcych uszach zakładane były słuchawki, w których piszczał dźwięk oznajmiający znalezienie metalowego szukanego przedmiotu, mama pomagała nieść, trochę ciężki, wykrywacz metalu.
Najważniejszą konkurencją było namalowanie kredą kwiatka dla mamy. Bo to święto Mamy! Tym z uczestników, którzy do końca nie wierzyli w swoje plastyczne talenty, podpowiadano, że można kwiatka stworzyć np. z kółka i trójkąta (jak na lekcjach matematyki), najważniejsze są dobre chęci uzewnętrznienia swojej ochoty do manifestowania miłości do Mamy.
Trawki przed Klubem Wojskowym było dość, by ustawić tor przeszkód do biegu slalomowego wokół piłeczek, i potem wrzucania ich do skrzynek. Fajowa była kolorowa wielka chusta, na której dzieci zajmowały – rozpoznając je - miejsca na danym kolorze. Można też było przebiegać pod chustą, chować się pod nią czy być zawijanym przez, trzymających ją za uchwyty, towarzyszy zabawy, pomagały mamy. Tylko baloniki przypięte na płocie raz po raz pękały trzaskająco na wietrze uderzając o ogrodzenie, ale i tak sporo ich zostało do rozdania dla dzieci.
Gościem specjalnym była tancerka flamenco, pani Lidia z Żarskiego Domu Kultury, w czarnej sukni z czerwonymi dodatkami, i takim kwiatem we włosach, i czerwonym wachlarzem, i chustą, która nie tylko pokazała kilka układów tego hiszpańskiego tańca, ale także uczyła kobiety paru podstawowych ruchów i kroków. Miękkie okrągłe ruchy rąk i palców, nóg i stóp, trzeba robić kwiatki stopami, wachlarz w dłoń, łokieć nieruchomy, tańczmy; ręce i biodra w ruch, noga lekko do przodu, półksiężyc… Aby Mamy w tym Dniu poczuły się kobietami pięknymi, namiętnymi i spontanicznymi w twórczym tańcu o swej kobiecości.
Chyba wszystkie dzieci tego dnia miały noski i buzie pomalowane – w kocie wąsy na przykład, i inne motywy roślinne… Dziecięce rączki całe w kredzie… Uciecha i fotografie rodzinne… Zabawa zorganizowana została przez Klub Wojskowy przy 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej, 11. Lubuską Dywizję Kawalerii Pancernej z Żagania oraz Lokalną Grupę Rybacką Obra-Warta.

Iwona Wróblak
maj 2019