Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubuskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubuskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2016

Uszanować jedną chwilę, która lśni

            Katarzyna Nowak śpiewając opowiada. Muzyka jest tworzeniem obrazu miłości – mówi. Stara się uciekać od nastrojów smutnych. Śpiewanie jest dodaniem ludziom radości, to opowieść o nastroju, gawęda o poszukiwaniu siebie. Twórczość skłania do refleksji, zmusza wyobraźnię do wysiłku intelektualnego.
Kasia Nowak, gość specjalny XIII Prezentacji Artystycznych Stowarzyszenia Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie „Szansa”, jest z Wrocławia. Z zawodu kulturoznawca, po szkole muzycznej II stopnia. Koncertowała już z wieloma znanymi muzykami, swoje piosenki dedykuje pani Hani Szuldze i Karolinie, które ją zaprosiły na międzyrzeckie Prezentacje Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie.
            Kasia przywiązuje dużą wagę do tego, co robi. Kształci emisję głosu, starannie dobiera repertuar. Jest skupiona, uważna. Skromna, ujmująca. Z  miejsca zjednuje sobie serca słuchaczy. Włada kilkoma językami, u nas śpiewa po francusku, ukraińsku, rosyjsku. Po polsku prezentuje swoje fascynacje poezją śpiewaną przez ulubionych przez siebie autorów, niekoniecznie najbardziej znanych.
Pełna pogody afirmacja, którą tak często widzimy, nieco zakłopotani własnym oglądem świata, u osób z niepełnosprawnościami. Ballady, w których szarobury świat nabiera kolorów, są rosnące kwiaty na ścianach, galopujące pstrokate konie i dumni ludzie, w snach. „Jeść, pić, kochać” – zwłaszcza do  tego ostatniego nakłania Kasia. Do podziękowań losowi za dary, które otrzymujemy. Uszanować jedną chwilę, która lśni. Słuchamy pieśni z repertuaru grupy „Pod Budą”, wierszy Kamila Baczyńskiego. Znów wędrujemy ciepłą ziemią, krajem, malachitową łąką morza...
            Kasia, pełnokrwisty recital poezji śpiewanej, którego dalszy ciąg upraszamy po koncercie, w Hotelu i Restauracji „ Duet” pana Jacka Bełza. Na  każdych Prezentacjach, a było ich już trzynaście, przy muzyce spotykamy się, by poznać ludzi o ogromnej wrażliwości, których niepełnosprawność skompensowana jest w dwójnasób. Dzisiejszy koncert dedykowany jest choremu na mukowiscydozę Hubertowi Kominiarczykowi, kwoty na operację można wrzucić do puszki w holu lub zakupić przyniesione przez dzieci ze Stowarzyszenia „Szansa” prace plastyczne. Renoma Prezentacji jest wysoka. Impreza znana jest w środowisku ze sprawnej organizacji. Wśród gości koncertu jest, mimo natłoku spraw bieżących, komisarz rządowy Marian Sierpatowski, Zdzisław Jarmużek – patron prezentacji, Remigiusz Lorenz starosta międzyrzecki, Zofia Plewa, Barbara Kazimierczak z PZN, Anna Kwiecińska dyr. DPS, Donata Grol z S. P. nr 2, Arleta Stachecka – dyr. S. P. nr 5 Włodzimierz Szopiński – ZLOP, Agata Raciborska z TPG. Nie  zawiodła publiczność i media.
            Goście z Kwilcza, Maria Mitręga i Karol Musiał, pierwszy raz są u nas, bardzo stremowani. Witamy ich oklaskami, tym gorętszymi. Marysia jest w specjalnym kostiumie, sukni stylizowanej na arabską, będzie tańczyć. Profesjonalny podkład muzyczny zapewnia para naszych akustyków: Rafał Gojdka i  Przemysław Podębski. Magda Hęćka z Wrocławia, na wstępie spontanicznie w stronę widowni rzuca zwyczajowe „cześć”, jest u nas nie pierwszy raz, zawsze chętnie witana przez międzyrzecką publiczność. Pierwszy raz śpiewa na Prezentacjach Basia Kłos z Międzyrzecza. „Pasaż”, liryczna, piękna pieśń wspaniale wykonana. „Zagraj mi pasaż na strunach wiolonczeli...”. Dynamiczny Tomasz Baranowicz, znany tancerz breake dance zaczyna od  widowiskowego szpagatu. Z naszego DPS są: Adriana Stachecka, Paweł Grzeszczak, Marcin Mazurkiewicz i Martyna Białas. Ten kabaret widzieliśmy już, teraz jeszcze raz posmakować możemy dobry tekst i niezłe wykonanie. Cegła na cegle czyli Wieża, topos uwięzionej księżniczki. Dla rycerza z  Sierocińca jej życzenie uwolnienia jest ... nieprzyjemne, bo...  przyziemny jest facet, i cegły wieży twarde, głową nie chce mu się ich rozbijać. Niewiele ma rozumu, w przeciwieństwie do odwagi, nie chce go stracić w tym heroicznym akcie. Nie głupie to... Historia miłosna współczesna.
            Śpiewający goście Prezentacji dalej to Anna Warzyniak z Krosna Odrzańskiego. Dwie piosenki. „Bez ciebie umieram”, spokojna pieśń miłosna i  znany przebój „Ale to już było”. Monika Kubiak, następna wykonawczyni z Międzyrzecza. Dźwięczny głos, uśmiech i sympatię zdobywa natychmiast. Do śpiewających przyłącza się chórek. Kasia Leśkiewicz z Trzciela. Dość trudna muzycznie piosenka, znana wielbicielom poezji. „Znam ludzi z kamienia...” Pogrążamy się w słuchaniu i kontemplacji, my „dosłowni zbyt”, a „świat jest między wierszami...”. Dźwięczny srebrzysty głos to na pewno Honorata Frankiewicz z Sieroszowic. Cokolwiek Honoratka zaśpiewa, będzie wyborne, a śpiewa, jak zauważyłam, na Prezentacjach zawsze bardzo pogodne i zabawne piosenki. Pewnie nie przypadkiem.
            Osoba znana nam wszystkim. Karolina. Mały procent słuchu nie przeszkadza jej w aktorskiej interpretacji trudnych piosenek. Ta wrażliwość bierze się z innego, ponad piątego zmysłu. Zawsze jest ciekawe, jak Karolinka Szulga zaśpiewa, za każdym razem inaczej, i co, bo stale rozszerza swój niebanalny repertuar.
            Pani Hanna Szulga, główny inicjator idei Prezentacji, dziękuje wykonawcom, goszczącym w naszym mieście, bez nich Prezentacje nie odbyłyby się. Wolontariuszom: Katarzynie Nyczak – Walaszek, Julii Suchorzewskiej z Ostrowa Wlkp., Zuzannie Marzoł z TPG, Kamili Matacz, Dominice Nestorowskiej. Pracownikom hali sportowej i Hotelu „Duet”, w której od kilku lat są Prezentacje, za domową atmosferę, tak miło potem wspominaną. Rejonowemu Sztabowi Ratowniczemu, Policji, członkom Stowarzyszenia „Szansa”, Rafałowi Gojdce, za akustykę i oprawę muzyczną, Bolesławowi Kołodziejskiemu, za reżyserię i prowadzenie. Uczestnikom i pracownikom Środowiskowego Domu Samopomocy. Specjalne podziękowania składa pani Szulga panu Jackowi Bełzowi, za otwartość, serce, pracę osobistą, wkład finansowy i zaangażowanie.  Sponsorzy imprezy: Zdzisław Jarmużek, Krystyna i  Tadeusz Kuikowie, Gospodarczy Bank Spółdzielczy w Międzyrzeczu, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Międzyrzeczu, Urząd Miasta i Gminy, Ewa i Mieczysław Lamcha, Anna i Kazimierz Puchan, Beata i Jacek Bełz, Sławomir Guzicki, Mirosław Szulga, „Foto Joker” Grzegorz Paczkowski, darczyńcy 1% podatku od dochodów, ZLOP Zielona Góra, „Pers 2” – Sklep z dywanami, Starostwo Powiatowe, Jarosław Leśniewski.
            Komitet organizacyjny XIII. Prezentacji: Hanna Szulga, Sylwia Guzicka, Iwona Stachowiak, Grażyna Kobierska, Katarzyna Nyczak – Walaszek, Jacek Bełz, Janusz Iwiński.
            Na operację Huberta Kominiarczyka zebrano 940 zł. 


Iwona Wróblak
wrzesień 2009

wtorek, 23 lutego 2016

Kęszyca Leśna i Zespół Kęszyczanki

10 lat istnienia Koła Gospodyń Wiejskich i Zespołu Śpiewaczego „Kęszyczanki”. Aktywności społecznej Urszuli Grybskiej.
            Plac główny w Kęszycy Leśnej. Miejscu, które nie jest wsią ani miastem, powstało niedawno, nie ma długich tradycji. Pani Urszula Grybska od 10  lat spontanicznie pracuje na rzecz lokalnej społeczności, stara się zintegrować ludzi, którzy przyjechali tu z różnych stron kraju. Założyła Koło Gospodyń Wiejskich, zainicjowała powstanie Zespołu „Kęszyczanki” i śpiewa w nim. Tworzy lokalną tradycję.
Kęszyca ma ciekawą historię współczesną. W latach 1927-35 Niemcy rozpoczęli zabudowę terenów z przeznaczeniem na cele szkoleniowe Werhmachtu. Do zakończenia II. wojny światowej mieścił się tu garnizon wojsk niemieckich. W leśnej bazie „Regenwurmlager” – obóz Dżdżownicy (nazwa przejęta od rzeczki Struga Jeziorna) w latach 1941-42 i do poł.1943 r. obozowały wojska hinduskie. W Kęszycy Leśnej razem z innymi kolaboracjonistami: Tadżykami, Persami, Uzbekami uczyli się prowadzenia dywersji, łączności radiowej, ćwiczyli skoki spadochronowe. Obiekty Kęszycy Leśnej w styczniu 1945 r. w stanie prawie nienaruszonym zostały opuszczone przez wojska niemieckie. Po wojnie do 17.12.1956 r.. był tu garnizon Wojska Polskiego. Na podstawie umowy między rządami PRL i ZSRR z dnia 12.12.1956 r. obiekt przejęła Północna Grupa Wojsk Radzieckich. Stacjonowała tu duża jednostka – brygada zabezpieczenia łączności frontu. Rosjanie wszechstronnie zorganizowali garnizon uruchamiając w nim szkołę podstawową, sklepy, klub oficerski, dom kultury, pralnie, łaźnie, mieszkania dla kadry oficerskiej, funkcjonował też obóz pionierski dla dzieci kadry zawodowej. Po awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu ze skażonego terenu przywożono tutaj dzieci. Rada Miejska w Międzyrzeczu 11.02.1991 r.  zobowiązała Zarząd Miasta i Gminy do podjęcia starań o skomunalizowanie całości mienia po stacjonującej tam brygadzie łączności Wojsk Federacji Rosyjskiej. 18.05.1993 r. podpisano ostateczny protokół przejęcia garnizonu Kęszyca. Wojska rosyjskie opuściły garnizon 5.05.1993 r. Nastąpił wtedy początek wykupu nieruchomości i osiedlania się pierwszych mieszkańców, także z odległych zakątków kraju i zza granicy. Nazwę „Kęszyca Leśna” wieś  otrzymała w 1995 r. Jedynym zewnętrznym symbolem stacjonujących tu kiedyś wojsk rosyjskich jest Pomnik Łącznościowca. Powstało Koło Gospodyń Wiejskich, Ochotnicza Straż Pożarna z remizą, jest hotel, restauracja i sklepy. Kęszyca Leśna jest specyficznym sołectwem. Mieszkańcy nie utrzymują się  z rolnictwa, wielu z nich to emeryci i renciści, pozostali dojeżdżają do pracy w Międzyrzeczu i Świebodzinie. Kęszyca jest czymś na kształt małego miasteczka wyposażonego w infrastrukturę komunalną, którego poszczególne obiekty rozmieszczone są w lesie w bezpośredniej bliskości Jeziora Kęszyckiego. Znajduje się tam 20 budynków mieszkalnych, 20 budynków koszarowych i szkoleniowych, 2 budynki szkolne, 2 budynki sklepowe, budynek i sala widowiskowo-kinowa na 500 miejsc, hala sportowa itd. Część gospodarcza Kęszycy składa się głównie z dwóch obiektów: dużego magazynu paliw oraz blisko 30 pomieszczeń garażowych i magazynowych. Jezioro Kęszyckie (Krzewie) położone jest 8 km na południowy zachód od  Międzyrzecza. Ma charakterystyczny podłużny kształt i otoczone jest Strugą Jeziorną, która płynie dalej przez jeziora Kursko, Długie i Chęcińskie, aż do  Zalewu Bledzewskiego. Jezioro łącznie ze Strugą Jeziorną i systemem kanałów wchodziło w system Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego.
To było zadanie - zintegrować ludzi, którzy przyjechali tu z różnych stron. Nie były to migracje grupowe, z jednego regionu, wsi, ulicy. Ludzie dopiero niedawno zaczęli się poznawać. Po sąsiedzku. Pomagać sobie. Utrzymywać towarzyskie stosunki.
Koło Gospodyń Wiejskich. Staram się zrozumieć, co to jest. Obok mnie na ławeczce siedzi pani Antonina Kowalska – Korban, przewodnicząca Wojewódzkiej Rady Kobiet Kół Gospodyń Wiejskich w Gorzowie. I inne panie, z okolicznych KGW – Nietoperka, Kaławy, Bukowca i Pniewa – Co to  właściwie jest Koło? – pytam. Żarty, dowcipy. Kobieta we wsi jest do wszystkiego. Nie ma bez niej Dożynek. Przekazuje tradycje swojego domu. Koła to  formy sąsiedzkiej samopomocy. Matriarchat w najlepszym wydaniu. Podpory mężczyzn. Twórczynie kultury materialnej i duchowej. Kultury bardziej świadomej niż nieświadomej. Nie wszystkie mówią o tym tak jasno jak pani Antonina, emerytowana nauczycielka, dyrektorka szkoły, wieloletnia działaczka kultury. Patrzą na mnie, kiedy je pytam i uśmiechają się. Znają te odpowiedzi. Koła Gospodyń Wiejskich to kuźnia bogatej kultury ludowej, tak bogatej jak w naszym kraju… Rzadko która jest taka, jak Nasza. Śpiewają dzieciom przy kołysce kołysanki, które usłyszały od matki. Na terenie ziemi gorzowskiej jest 198 KGW. Przy wielu z nich są zespoły śpiewacze, ludowe. Pieśń jednoczy najbardziej. Zespoły promują gminę. Koła Gospodyń Wiejskich są formą samorządowej organizacji. Rozumie to burmistrz Tadeusz Dubicki gratulując dzisiaj rocznicy 10.lecia działalności pani Urszuli Grybskiej i „Kęszyczankom”, Kołu Gospodyń Wiejskich w Kęszycy Leśnej. Składając najlepsze życzenia. Razem z przew. Rady Miasta i Gminy Maciejem Rębaczem, Lucyną Nowak, Romanem Rojkiem, Jarosławem Pilarczykiem, Zofią Plewa, przedstawicielami Wojewódzkiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, Jerzym Kordelą, Zbigniewem Smejlisem itd.
Umiejętność współpracy z ludźmi jest cenną zaletą. Słucham pięknej pieśni, którą wspólnie wykonują na koniec mszy św. inaugurującej obchody 10.lecia KGW i Zespołu „Kęszyczanki” pani Ula Grybska i ks. proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Kęszycy Leśnej Jacek Błażkiewicz. Ksiądz – na  gitarze, pani Urszula – swym mocnym głosem: „Jezu jesteś moim życiem/nie zostawię Cię samego/w małej hostii ukryty”. Pieśń jest tak piękna, przy tym  łatwo wpadająca w ucho, że być może stanie się przebojem muzyki religijnej. Ksiądz opowiada mi potem, że usłyszał ją od kobiet. Ksiądz Jacek – z  zamiłowania muzyk – w niekonwencjonalny sposób zachęca parafian do lokalnej aktywności. Teraz organizuje Festiwal poezji śpiewanej. W parafii jest  człowiekiem o dużym autorytecie. Otwartym, zaangażowanym. Ten duet z panią Urszulą bardzo mi się podoba. Podoba mi się – muzycznie, i z punktu widzenia dobra lokalnej społeczności.
Na rocznicy powstania Zespołu śpiewaczego trzeba być. To niepisana zasada, której przestrzegają inne grupy śpiewacze. W strojach ludowych śpiewają w  czasie mszy a potem podczas Koncertu „Ale Babki” z Piesek. Oprócz śpiewania i zdobywania nagród na festiwalach mają kobiety ogromne zasługi organizując coroczny duży festiwal ludowy w Pieskach. Jest z nimi sołtys Piesek Edward Suchecki. Przybyli „Bledzewiacy” z Bledzewa i delegacje zespołów – Chóru „Echo” z Klubu Seniora w Międzyrzeczu, bardzo dobrego utytułowanego Zespołu „Pod Gruszą” z Kurska. Kultowa „Kapela Wujka Felka z Templewa” z rozpoznawalnym brzmieniem chórku wokalistek i saksofonem Piotra Grządko. To typowa rodzinna kapela, z ambicjami grania dobrej autentycznie ludowej muzyki. Pan Piotr opowiada mi legendy rodzinne o jednorękim ojcu pana Wacława – akordeonisty. Zespół ma 6 lat.  Śpiewają w nim: żona pana Piotra – Magdalena, mama, jego ciocia, tata, który gra na bębnie, być może syn też będzie kontynuował rodzinne muzykowanie… Pięknie – myślę. Pytam o plany. Kontrabas by się przydał. Grają na prywatnych instrumentach. Próby odbywają się w sali w Templewie. Pan Jan Tomczak sołtys Templewa, Rada Sołecka interesują się zespołem, pomagają, to dobrze, kapela dzięki staraniom i ambicjom pana Piotra wszędzie, gdzie występuje, jest dobrze zapamiętywana, budzi sympatię. Pan Piotr starannie dobiera utwory, ze względu na ich tonację, rytm, chce, by były na dwa  głosy. I dobre przaśne ludowe niebanalne teksty. Chce być rozpoznawalny. Folklor powinien być autentyczny. Dodam, że Zespół powstał oczywiście przy Kole Gospodyń Wiejskich. Tej instytucji, która jest jak podglebie naszej wsi i liczy sobie jako forma w naszej polskiej tradycji 150 lat.
Pani Ula prowadzi uroczystość, przemawia, śpiewa, wita gości, pełni honory Pani Domu. Dziękuje ze sceny osobom, które pomogły w organizacji rocznicy: wymienia też Mirosława Berezińskiego, państwo Grzywna, oczywiście sołtysa Kęszycy Leśnej Andrzeja Paszowskiego, Radę Sołecką, ks.  proboszcza z Templewa, Kazimierza Czułupa, Jana Maksymiuka, seniorów z bloku 27 (za ciasta), pani poseł Bożenę Sławiak z Sulęcina (za tort i nie  tylko). Na koniec dołącza do koleżanek z Zespołu. „Kęszyczanki”, jak przystało na gospodynie uroczystości, kończą koncert występem, krótkim recitalem. Na osobnym stole wystawione są pamiątki ich śpiewaczej aktywności. Puchary. Dożynki Gminne Bledzew 28.08.2010. XI Festiwal Zespołów Śpiewaczych „Szparagowe Żniwa” 3.06.2007 r. VI Świebodziński Przegląd Zespołów Śpiewaczych „Złoty Liść 2009”. Dzień Kultury Wsi na Pograniczu Niemiecko – Polskim 26.06.2005 r. X Festiwal Śpiewaczy „Szparagowe Żniwa” Trzciel 2006. XII Ogólnopolskie Spotkanie Grup Śpiewaczych Szprotawa „Życie i Pieśń” 2004. Polsko – Niemiecki Dialog Społeczny 1000.lecie historii Międzyrzecza. XIV Festiwal Grup Śpiewaczych „Ziemia i  Pieśń” 2006. Szprotawa. Biesiada Andrzejkowa Zespołów Śpiewaczych Regionu Kozła 25.XI.2011 r. Angelana 2007. Złota Fanfara 2011. Gala Biesiadna dni Ziemi Szczanieckiej 2007.VII Festiwal Zespołów Śpiewaczych „Szparagowe Żniwa” Trzciel 2004. II Festiwal w Gorzyniu „Mundurowo na ludowo” 17.06.2007. VIII Festiwal Zespołów Śpiewaczych ”Szparagowe Żniwa” Trzciel 2004. Puchar – laureat „Szparagowe Żniwa” Trzciel 13.06.2010 r. Dzień Kultury Wsi Pieski 2005. Dożynki Gminne Bledzew 28.08.2010 r. I Cysteriada Bledzew 2009. Wymieniam te daty i wydarzenia, by pokazać, ile rzeczy dobrych dzieje się w wyniku śpiewania w Zespołach ludowych, śpiewaczych. Przemnożyć to trzeba przez indywidualne i grupowe spotkania, przyjaźnie i znajomości. Pasje ludzi, samorzutnie zawiązujące się organizacje samopomocowe, pączkujące wystawy rękodzieła artystycznego, inne inicjatywy. Jak ta kęszycka – pomoc finansowa choremu na nowotwór dziecku, małemu Adasiowi, za którą matka, ze wzruszenia roniąc łzy, ze sceny dziękuje.

Iwona Wróblak
czerwiec 2012


sobota, 6 lutego 2016

Muzyczne Spotkania z Folklorem – Pieski


            Pieski – nieduża wieś koło Międzyrzecza. Słynie z organizowania festiwali folkloru. To jeden z największych i najbardziej znanych przeglądów folklorystycznych w naszym rejonie. Pomysł na festiwal - jak opowiada mi pani Danuta Roszak, od 15 lat przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich, narodził się 5 lat temu, z okazji rocznicy powstania w 1997 r. Zespołu Śpiewaczego „Ale Babki”. Miała być to okolicznościowa wspólna biesiada z innymi zespołami. Narodził się festiwal folklorystyczny.
 Festiwal się przyjął. W organizacji spotkań z folklorem bierze aktywny udział Koło Gospodyń Wiejskich, Ochotnicza Straż Pożarna, mieszkańcy wsi – młodzież, dzieci. To święto wsi. Cała wieś żyje przygotowaniami do koncertu, uczestniczy. Zwożą produkty spożywcze na przyjęcie gości, sprzątają plac. Jak mówi pani Danuta – jeden dzień w roku tego naszego szczęścia. Potem są bardzo zmęczeni, ale zostaje satysfakcja. I podziękowania od gości. Za  sprawną organizację, za rozrywkę.
Na festiwal przyjeżdża duża liczba ludzi. Śpiewanie, słuchanie innych zespołów jest odskoczną od codzienności. W Pieskach mieszkańcy są  szczęśliwi, że mogą sprawić słuchaczom radość, przyjąć ich z typową naszą polską gościnnością.
Pomaga im oczywiście Międzyrzecki Ośrodek Kultury, i Miasto i Gmina Międzyrzecz, w części logistycznej, ale cała pozostała praca na miejscu, oprawa festiwalu jest wykonana przez nich, przez mieszkańców wsi. Przez dziesięć lat nabrali w tym wprawy, każdy wie, co ma robić, by festyn służył ludziom.
Mózgiem i duszą przedsięwzięcia jest pani Genowefa Suchecka. Artystyczna niepokorna dusza, którą coś wiecznie nosi. Podobają jej się kolory, chciałaby nieustannie malować, i pisać. Oryginalna coroczna scenografia, rzeźby obrazujące życie na wsi to jej zasługa. Znalazła upodobanie w  etnograficznych nurtach plastycznej ekspresji. Krajobrazy i codzienność wsi i muzyka ludowa, którą śpiewa w zespole. Pisze teksty do piosenek. Są o  tym, że lubi wieś, lubi ludzi, jest i chce wśród nich być, chce dać im radość, którą sama odczuwa. Radość bycia z nimi. Teksty zawsze aktualne, opowiadają o rzeczach zwyczajnych, to małe obrazki obyczajowe, tak jak jej obrazy olejne – pejzaże, wizerunki artystyczne jej Domu – małej ojczyzny, okolic, jeden z nich rozwieszony jest dzisiaj jako tło, idea festiwalu. Pani Genowefa jest zdania, że sami sobie stwarzamy kulturę. Z połączenia dziedzictwa pokoleń, które otrzymujemy w spadku – należy je pielęgnować, przypominać nieustannie – i przyszłości zawartej w dniu dzisiejszym, satysfakcji ze społecznej aktywności. Śpiewanie, tworzenie łączy – w rodzinie, w sąsiedztwie, we wsi. Jest wielki sens w lokalności, idei robienia czegoś razem, to prastara uniwersalna sprawa. Dobrze, że w Pieskach to trwa już tyle lat, rozwija się.
Pan Kazimierz Krupnicki kierownik muzyczny zespołu „Ale Babki” mówi mi o niegasnącym społecznym zapotrzebowaniu na ten rodzaj muzyki. Ludzie lubią słuchać melodyjnych, łatwo wpadających w ucho piosenek, wypoczywają przy nich. Mogą potańczyć przy nich. Pan Kazimierz gra od  najmłodszych lat, pracował jako nauczyciel w wiejskiej szkole. Dzisiaj jest na emeryturze, ciągle szuka nowych inspiracji muzycznych, do tworzenia czy  przetwarzania muzyki, szuka właśnie w motywach ludowych. W domu ma dość spory zbiór płyt znanych zespołów ludowych.
Zgrany kwartet dopełnia sołtys pan Edward Suchecki. Pełniącego obowiązki gospodarza udaje mi się złapać na chwilę rozmowy. Opowiada nieco o kuchni przygotowań do festiwalu. To praca na około 2 miesiące. Festiwale łączą mieszkańców. Wieś jest zgrana. Starsze panie plotą wieńce, nawet dzieci pytają, w czym mogą być pomocne. Każdy chce uczestniczyć. I jaka promocja dla wsi… Nie zatrzymuję pana Edwarda, bo biegnie już witać gości, przyjeżdżające zespoły, dogląda obsługi festynu (zajmują się tym, ubrane w ludowe stroje, śpiewaczki z „Ale Babek”). Sekunduje też meczowi piłkarskiemu As Pieski – Znicze Meszno (oldboye) dziejącemu się obok na obszernym boisku…
Jak co roku do Piesek przyjechali twórcy ludowi, by zaprezentować swoje rzemiosło. Edyta Dubojska z Czesławą Kacmajor zachęcają do  oglądania, i być może do nabycia, swoich ślicznych rękodziełek własnoręcznie wydzierganych czy zrobionych z różnych materiałów. Szydełkowe zastawy stołowe, wykrochmalone na blaszkę filiżanki, spodeczki, motylki do przypięcia na ubranie (dostaje mi się taki w prezencie…), kwiaty piękniejsze niż prawdziwe, bo tworzone z artystyczną wizją. Hafty pani Edyty, jej kartki okolicznościowe, niepowtarzalne, każda inna, pomniki jej bogatej wyobraźni. Katarzyna Buczek ma kolekcję ciekawych wazonów, kieliszków z przepięknymi ornamentami. Wzorów jest bez liku, nawet najbardziej wybredny klient może znaleźć tu coś dla siebie. Edyta Adamus przyjechała ze swoimi aniołami z drewna i masy solnej. Rzeźby są stylizowane na sztukę ludową.
Jest też coś dla ciała. Julian Natoński ma na sprzedaż dorodne warzywa, także dla hodowców rozsady szałwi, papryki ostrej, aksamitku, poziomek.
Chodząc po placu, gdzie odbywa się festiwal, trudno nie podziwiać stylizowanych figur. Sowa, kot, pies, postacie zwierząt domowych, stylizacja uzewnętrznia ich ukryte osobowości… I stosunek do świata ludzi. Są bardzo zabawne. Wykonane z dużym poczuciem artyzmu, pozornie proste, ale  pomysł na nie musiał się zrodzić w prawdziwie artystycznej duszy (pani Genowefy Sucheckiej). Wielki Królik mrużący jedno oko, wioskowe Strachy na  wróble. Na placu widzę zamek dmuchany dla małych gości festiwalu, żeby się nie nudziły, kiedy dorośli będą tańczyć.
W tym roku na Festiwalu Muzycznym w Pieskach wystąpiło 12 zespołów. W kilku odsłonach zagrali nam i zaśpiewali; „O Sole Mio” z Goruńska, Zespół Górali Czadeckich „Wichowianki” – Wichów, Zespół „Echo” z Międzyrzecza, Zespół „Rudniczanki” - Krzeszyce, Zespół „Ale Babki” z Piesek. „Świdnica” ze Świdnicy; panowie z zespołu wystąpili w stylowych kowbojskich kapeluszach. Zespół „Kłodawianki” z Kłodawy prezentował własny repertuar. Na scenie wielopokoleniowy skład, ludowe stroje. Potem wystąpiły „Kęszyczanki” z Kęszycy Leśnej – pani Urszula Grybska i kierownik artystyczny Stanisław Nikolin. Ciekawa była „Fajna Ferajna” z Wiechlic. Folklor ludowy rodem ze Lwowa i Beskidu Niskiego, matecznika Łemków. Bębenki, akordeon, dwoje skrzypiec, flet, gitary klasyczna i akustyczna. Chórek dziewcząt w stylizowanych na prasłowiańskie kostiumach. Ciepłe pieśni o miłości. „Nietkowiaki” z Nietkowa – pieśni ludowe, biesiadne, tez cygańskie, przaśny ludowy folklor.
Coraz więcej par tańczących na placu przed sceną. Jest tradycją w Pieskach aktywne uczestniczenie w festiwalu. Na scenie „Osoria” ze  Szczaniec. 30. osobowy zespół z repertuarem patriotyczno – sakralnym, też biesiadnym. Chór o dużej kulturze muzycznej. Na koniec Zespół Śpiewaczy „Melodia” z Płot. Zespół zasłużenie otrzymywał już liczne nagrody i wyróżnienia. Żywiołowe rytmy cygańskie i biesiadne. Akompaniuje kierownik Domu Kultury w Płotach Iwona Klamecka. Wokalista Mariusz Nojszewski gra też na gitarze. Country zaśpiewane współcześnie, bardzo ciekawe. Muzycznie niebanalne, mamy nadzieję, że usłyszymy ich jeszcze na festiwalach i koncertach.
Po obradach Rada artystyczna w składzie: Kazimierz Dziembowski, Sławomir Filus, Krystyna Pawłowska postanowiła nagrodzić tytułem laureata:
Górali Czadeckich „Wichowianki” z Wichowa, Zespół „Fajna Ferajna” z Wiechlic oraz Zespół „Ale Babki” z Piesek. Wyróżnienia otrzymały: Zespół „O  Sole Mio” z Goruńska, Zespół „Echo” z Międzyrzecza, Zespół „Nietkowianki” z Nietkowa oraz Zespół Śpiewaczy „Melodia” z Płotów.

Iwona Wróblak
sierpień 2012