Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lutnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lutnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2018


Lutnia francuska – Michał Gondko

            Koncert Przedsionkowy, pierwszy z dwóch międzyrzeckich. Recital lutniowy Michała Gondka. Gości u nas najbardziej znany polski muzyk zajmujący się muzyką średniowieczną i renesansową.
Lutnia - to niezwykły instrument… Gondko, w przerwach miedzy utworami, bawi nas oryginalnymi cytatami przetłumaczonymi z tekstów francuskich kompozytorów lutniowych…
… lutnie z Bolonii mają kształt przekrojonej gruszki (taki instrument chyba trzyma muzyk), w ciemnoczerwonym kolorze, lutnie padewskie są zaokrąglone, i głośniejsze nieco… Najpiękniej oczywiście brzmią lutnie stare, wykonane przez mistrzów…
…Pierwszymi mistrzami lutni były Włosi, ale Francuzi rozsmakowali się w tym instrumencie.. Jest on, lutnia, jak ocean, który nie wysycha. W nim jest dostatek dźwięków… Różnorodność motywów, inspiracji, i możliwości, jakie daje ten instrument, kuzyn gitary. Tonacji… Podobno C - dur jest boską tonacją…
Recital jest ułożony według tego klucza, tonacji. Utwory w D-moll, w A-moll i C-dur (boskie…) Na pewno lepiej byłoby je smakować wielokrotnie… Z ciekawością wsłuchuję się we francuską wrażliwość muzyczną dawnych epok. Czuję się jak królewskim kameralnym koncercie… W utworach grupy staranie dobranych fraz, kilka nutek cyzelowanych w przemyślne, choć z pozoru proste, formy, pieczołowicie odtworzone przez Gondka. Wgląd w epokę, w styl, w upodobania. Francuską XVII. wieczną modę… Francuzi kochali ten instrument… Wyobrażam sobie trubadurów grających przed damami swego serca…
            Autorzy: Ennemond „Le Vieux” Gautier (ok.1575-1651), Francois Dufaut (przed 1604-ok. 1672), Charles Mouton (1617-ok.1699), Alexandre Gallot (ok. 1625/30-1684), Jacques de Gallot (ok.1625-ok.1695), Denis Gaultier, Robert de Viesèe (ok.1650/5-po 1732), Reveneau (XVIII w.). Prelude, menuety, sarabandy, gavotte, courante…  

Iwona Wróblak
sierpień 2018






środa, 17 sierpnia 2016

Anna Kowalska i Anton Birula


            Wiesława Murawska kierownik Klubu Garnizonowego – Witam na pierwszym koncercie z  zaplanowanego cyklu koncertów edukacji historyczno – artystycznej.
            Najdawniejsza historia lutni wiąże się z cywilizacją starożytnej Mezopotamii. Na przestrzeni wieków lutnia używana była obok gitary. 24 struny, 13 różnych dźwięków.
Warszawski duet lutniowy: Anna Kowalska i Anton Birula w godzinnym programie zagrali utwory romantyczne, renesansowe i wczesnobarokowe na  instrumenty niezwykle rzadkie: lutnię, gitarę barokową i teorbę. Mieliśmy szansę usłyszeć brzmienie instrumentów z epoki i przepiękną muzykę tamtych czasów, poznać nieco zapomniany repertuar przeznaczony dla lutni i innych podobnych instrumentów szarpanych dawnych epok.
            Jako Duet Lutniowy muzycy współpracowali z wieloma zespołami muzyki dawnej i  kameralnej oraz słynnymi solistami. Wielokrotnie brali udział w rozmaitych festiwalach muzyki dawnej i kameralnej w Holandii, Niemczech, Belgii, Bułgarii, Rosji, Polsce, Francji na Łotwie i Litwie. Wyjątkowe miejsce zajmuje stała współpraca artystów z Warszawską Operą Kameralną.
W duecie grają od 8 lat. Anna Kowalska studiowała grę na lutni u prof. Toyohiko Satoh (Japonia) w Królewskim Konserwatorium w Hadze i u Nigela Northa (Wielka Brytania) oraz gitarę klasyczną u prof. Anatolija Cwetkowa i Michaiła Radiukiewicza (Rosja) Takie rozległe wykształcenie umożliwia jej wykonywanie kompozycji od renesansu do współczesności. Anton Birula studiował grę na lutni u prof. Toyohiko Satoh (Japonia) w Hadze i u prof. Konrada Junghänela (Niemcy) w Kolonii. Występował jako solista i kameralista. Realizując na teorbie basso continuo koncertował z wieloma zespołami. Wielokrotnie uczestniczył w wykonaniu wszystkich oper Claudio Monteverdiego w Warszawskiej Operze Kameralnej.
            Pan Anton Birula prezentuje nam instrumenty. Opowiada o nich. Pierwszy utwór – barokowy, J. S. Bacha. Suita francuska, miękkie dźwięki. Pierwotnie napisana na klawesyn. Klasycznie romantyczna, spokojna i elegancka. Dialog dwóch lutni, rozmawianie ich ciche i naprzemienne. Trzy części, opowieści muzyczne, różne. Nie brzmiały mniej pięknie niż na klawesyn. Cisza nastała w sali Klubu Garnizonowego, słuchamy z przejęciem, mamy dzisiaj szczególny koncert.
            Teorba – lutnia basowa o wydłużonej szyi. Struny zrobione są z jelit, długie - nisko brzmią. Teorba zabrzmi nam w duecie z gitarą barokową. Ta jest prawie bez basów. Ma struny jelitowe i jedwabne owinięte srebrem. Bardzo dźwięczna. Późniejsze gitary tak zwane klasyczne są zupełnie inne. Nisko brzmiący temat i wtórujące wyższe dźwięki, jak ornamentacje. Słuchamy utworów włoskich kompozytorów, fantazji.
            Nie możemy się rozstać z artystami. Brawami bardzo gorącymi prosimy muzyków o bis. Obecna na widowni kierowniczka Zespołu Muzyki Dawnej pani Katarzyna Chmielewska, wraz z młodymi muzykami, dziękuje artystom za wieczór z lutnią – To niesamowite – mówi – że w  Międzyrzeczu mogą grać tacy artyści – na takich instrumentach... Myślę – czemu nie? Międzyrzecz ma prawo do nietuzinkowych koncertów. Nasze małe i większe sale koncertowe widziały ich już wiele.


Iwona Wróblak
luty 2009