Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepelnosprawni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepelnosprawni. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2018


Drzwi Otwarte

            Na drzwiach Biblioteki Publicznej - plakat zapraszający do odwiedzenia Domu Pomocy Społecznej na ul. Podbielskiego - Drzwi Otwarte. Dla osób kończących szkołę specjalną w SOSW, by zapoznali się z ofertą pracowni Warsztatu Terapii Zajęciowej – i dla międzyrzeczan, którzy chcieliby zajrzeć tam, gdzie powstają, profesjonalne nierzadko, dziełka sztuki użytkowej, wystawiane niejednokrotnie w holu Biblioteki i innych miejscach. W celach integracyjnych jednak są te Drzwi otwarte – przede wszystkim…
            Osoby z WTZ, kilka osób, pracują w naszych zakładach pracy, dzieje się tak dzięki staraniom osób i przychylności kierownictwa Essel Propack. Mają za co żyć. To jednak wyjątek. Nie ma zakładów pracy chronionej. Poza tym nie wszyscy niepełnosprawni mogą wykonywać jakąkolwiek pracę. Renta socjalna dorosłej osoby niepełnosprawnej wynosi 745 zł 18 groszy, poniżej 16 roku życia to kwota - 153 zł… Nie mogło być tak, żeby temat protestu osób niepełnosprawnych, 40. dniowego protestu z żądaniem 500 zł dodatku, nie był poruszony na naszym międzyrzeckim forum, w miejscu, gdzie od wielu lat instytucja ta prowadzi wiele działań służących dobru osób z niepełnosprawnościami, przygotowując je do funkcjonowania na rynku pracy, w społeczeństwie.
            Kiełbaski się piekły w pięknym kominku, urządzono zabawy i gry w podchody, z szukaniem, przez 4 grupy, tzw. skarbu, według mapy, wzdłuż rzeki Obry, liter do hasła, które miało brzmieć DRZWI OTWARTE DPS. Dla godnego życia w naszym społeczeństwie, gdzie oprócz idei, programu rehabilitacji, rewalidacji, warsztatów zajęciowych, potrzeba jeszcze minimum socjalnego, by osoba mogła zapłacić za mieszkanie, jedzenie, o wydatkach na sprzęt i opiekę rehabilitacyjną nie mówiąc. Rodzice osób niepełnosprawnych na spotkaniu w międzyrzeckim DPS były jednomyślne -  500 zł dodatku, którego domagano się na korytarzu sejmowym, to kwota bezdyskusyjna. To kwestia godności osoby niepełnosprawnej.
            Nasz Warsztat Terapii Zajęciowej, w swoich statutowych ramach, działa bardzo dobrze. Organizuje Olimpiady Umiejętności Zawodowych, wyroby podopiecznych znajdują zbyt na lokalnym rynku. Nie ma jednak rozwiązań systemowych – a takie byłyby niezbędne. Rodzice mówią mi też o skomplikowanym systemie orzecznictwa o niepełnosprawności, o Komisji Orzeczniczej i ZUS-owskiej (czy KRUS-owskiej), na które trzeba się stawiać co dwa lata, jakby orzeczona niepełnosprawność intelektualna mogła się cofnąć. Gorący czas mamy, nareszcie problem osób z niepełnosprawnościami zaistniał na korytarzach sejmowych, nie tylko w murach DPS-ów, czy szkół specjalnych, oby trafił w końcu do sejmowych komisji, przedtem będąc przedtem omówionym w dyskusjach społecznych, w panelach zajmujących się tą tematyką specjalistów.  
            Uroczy zakątek wokół budynku naszego DPS, zadaszenie, gdzie zorganizowano, terapeutyczną też, zabawę w grupowe bębnienie. Prowadzi Jan Schneider, jeden z terapeutów. Rodzinna atmosfera, jak zawsze na tych organizowanych od kilku lat spotkaniach. Grać równo i słuchać tego, co mają do zagrania – do powiedzenia inni koledzy bębniarze – to instrukcja (jak w społeczeństwie). Uczestniczy około 20. graczy. Obłaskawiamy instrument, zapoznajemy się z fakturą jego powierzchni. Rytmicznie i zdecydowanie.
 Razem gramy, jako  społeczność, gdzie wszyscy obywatele mają równe prawa, przecież płacimy podatki…
I wszyscy mamy prawo do radości. Do zabawy. Tą zabawą, muzyką, tańcem, zaczynają się zwykle spotkania rodzinne w DPS. Ta instytucja, podobnie jak ŚDS, jest soczewką naszego społeczeństwa, gdzie inność nie wyklucza, gdzie pod spodem, w głębokim centrum, jest zawsze wspólnota ludzi mających te same, takie same, serca i potrzebę społecznej akceptacji dla swojej godności. Również ekonomicznej.

Iwona Wróblak
maj 2018






piątek, 17 lutego 2017

Ludzie obok nas - Hanna Szulga

            Opasły tom Kroniki. Artykuły w Gazecie Lubuskiej, Kurierze Międzyrzeckim, Powiatowej, w którejś z niemieckich gazet lokalnych, o  Stowarzyszeniu, o Karolinie, o pani Hannie i innych działaczach. Wklejone widokówki świąteczne, zrobione przez dzieci z „Szansy”, zaproszenia na  imprezy organizowane przez stowarzyszenie, zdjęcia uczestników. Fotografie Anety, Grzegorza, Tomka. Listy sponsorów pomagającym dzieciom niepełnosprawnym. Pani Hanna jest domatorką, ale nie lubi żyć sama. Potrzebuje ludzi, chociaż lubi spokój.
            - Jestem przede wszystkim matką, dlatego bliskie mi są problemy związane z wychowywaniem dziecka niepełnosprawnego. Jeżeli wiem, jak pomóc, nie trzymam tej wiedzy tylko dla siebie – mówi. – Marzyło mi się, żeby działalność Stowarzyszenia nie kończyła się na corocznych Prezentacjach Twórczości Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Żeby spotykać się częściej, co tydzień, rozmawiać, pomagać sobie. Wiem, co pomyślą sobie rodzice – po  co moje dziecko tam pójdzie, jeśli nie jest artystą... Tutaj nie chodzi tylko o talent, nie mamy takiego nastawienia. To ma być zabawa, rehabilitacja, a przy okazji, jak coś z tego wyjdzie, to dobrze... I najważniejsze, chodzi o emocje, o przeżycia dzieci. Ich prace są wykorzystywane na wystawach, oni sami są  docenieni, obdarowuje się ich mamy, prace są sprzedawane przy okazji np. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie da się tego opisać, jak one, te  dzieci się cieszą, że ich prace sa wystawiane...
            Ludzie niepełnosprawni mają swój świat. Świat konkretów, bezpośrednich dotknięć, doświadczeń. Kwestią naszej kultury jest umieć go dostrzec, zauważyć, docenić.
            Sylwia Guzicka, nauczycielka nauczania początkowego – Dziecko obserwować trzeba codziennie, by je poznać. Te dzieci realizują się na zajęciach plastycznych czy muzycznych, a organizowane później wystawy ich prac to dla nich ważna mobilizacja, osobisty sukces. Mogą się poprzez plastyką czy  muzykę – wyrazić. W pracowni plastycznej mogą spokojnie rysować na wielkich płachtach papieru bez obawy, że się pobrudzą.
            Pani Hania – Przy okazji spotkań dzieci z naszej pracowni ich mamy również się spotykają. Rozmawiamy o wszystkim. Zbieramy czasem te tematy, pytania, zanoszę je do OPS, czy Centrum Pomocy Rodzinie, zapraszamy specjalistów od rehabilitacji, lekarzy, psychologów. Jako zorganizowana grupa łatwiej jest nam się przebić, być bardziej skutecznymi w załatwianiu spraw w urzędach. Ja, jako matka, wyszłam z Karoliną na zewnątrz, teraz wychodzimy jako Stowarzyszenie wraz z innymi rodzicami – do ludzi, do instytucji. Pani Guzicka – Mając dziecko niepełnosprawne rodzice powinni dążyć, żeby wychowywało się w środowisku, które pomaga, które nie niszczy, nie zaburza rozwoju dziecka. Wskazuje na właściwe zachowania, a przede wszystkim akceptuje dziecko takim, jakie jest.
            Pani Hanna – Wszystko, co Karolina osiągnęła (a jest tego wiele, w pokoju Karolinki widziałam mnóstwo dyplomów i podziękowań – od autora), to efekt pracy, mojej i jej. Można osiągnąć wiele – pracując, współpracując z nauczycielami, rehabilitantami. Jest czasem ciężko, bardzo ciężko. Ale zawsze trzeba nie stwarzać, swoim zachowaniem, wokół dziecka nerwowej atmosfery. Tutaj wszyscy ciągle dużo się uczymy, jak sobie nawzajem pomagać. Po to  się spotykamy co czwartek.
            Pani Hanna opowiada o jednej z matek: Kiedy dziecko jej idzie bawić się do sali obok, ona może wtedy swobodnie usiąść przy kawie, odprężyć się,  popłakać, wyrzucić z siebie gorycz codziennych trudów. I wtedy, już lżejsza, wraca do domu, by mieć więcej siły na życie  Ale często tez razem się, w  naszym gronie, śmiejemy... – dodaje.
            Byłam w pracowni plastycznej. Wchodzi się przez boczne drzwi w MOK. Trzy pomieszczenia czynne w czwartki od 14 – do 18.00. Mała kuchenka, obok salki z wielkimi stołami do pracy. Na ścianach rękodzieła wykonane przez dzieci. Grafiki dyżurów wolontariuszy. W dzienniku zajęć nazwiska 10. dzieci. Jedna z mam opowiada mi, że jej Marcin dużo zyskał na tych zajęciach, bo rączki bardzo mu się wyrobiły. Jest tu serdeczna atmosfera. I dzieci, i mamy - są tu blisko siebie. Pani Iza – Przyjście do pracowni to korzyść dla siebie i dla dziecka. Nie ma po co siedzieć w domu, trzeba wyjść do ludzi. Pomysł Hani ze świetlicą jest świetny.
            Monika opowiada mi, na czym dzieci obecnie pracują. Każde z nich ma teczkę z rysunkami. Stowarzyszenie ma też i inne prozaiczne problemy. Pani Hania mówi o potrzebie remontu, o wypaczonych oknach. O codziennych sprawach ludzi niepełnosprawnych, ich integracji ze środowiskiem zdrowych. Marzenia pani Hani: zachować status quo, żeby było jak dotychczas, żeby matki tu przychodziły z dziećmi, żeby się spotykać i być razem.
            Spotykają się też na zebraniach. Jestem na takim zebraniu rodziców i działaczy w gościnnej dla „Szansy” restauracji „Tequila”. Jej właściciele, państwo Dudzińscy, bezpłatnie udostępnili salę, podobnie jak inni sponsorzy, pomagają w organizacji corocznych Prezentacji. Cieszymy się w wszyscy z  kolejnego sukcesu Karoliny. W Busko – Zdroju na Spotkaniach Artystycznych otrzymała główną nagrodę – będzie druga już płyta.
           

Iwona Wróblak
grudzień 2004

środa, 7 września 2016

Przygotowujemy podopiecznych do podjęcia pracy na wolnym rynku


            Coroczne integracyjne spotkanie sportowo – rekreacyjne dla osób niepełnosprawnych, ich rodzin i otoczenia w Domu Pomocy Społecznej w  Międzyrzeczu. W tym roku w dniu 31.06., na styku dwóch rodzinnych świąt – Dnia Matki i Dnia Dziecka. Celebrowanie wzajemnych najlepszych życzeń, aktywny – poprzez wspólną zabawę, wypoczynek. Nawiązywane są nowe znajomości i przyjaźnie – w znanym, bezpiecznym środowisku Domu Pomocy Społecznej.
            Gości, przyjaciół, rodziny i podopiecznych wita Anna Kwiecińska. Jest starosta Remigiusz Lorenz, przew. Rady Powiatu Zofia Plewa, radna Wacława Kuczyńska. Okazja do wymiany informacji, rozmowy.
            W części mniej oficjalnej najpierw dobre wspomnienia, które trzeba utrwalić. Jak bawiliśmy się na ubiegłorocznym Spotkaniu – w holu, przy ciasteczkach i kawie oglądamy zdjęcia wyświetlane na wielkim ekranie. Grupowe, z rodzinami i przyjaciółmi, występy zaproszonych gości i  podopiecznych, sytuacje niekiedy zabawne. Z sali głośne komentarze. W tym roku także przygotowany jest program artystyczny. Śpiewa Krzysiu Górny (pochodzi z muzycznej rodziny). Scenki teatralne w reżyserii instruktor Martyny Białas – mojej Kochanej Mamusi najlepsze życzenia... Tańczy, swój autorski układ, Grzegorz Nowakowski. Piękne konie ze stadniny w Bobowicku paradują po trawnikach DPS. Na Karinie, Tukanie i Blekim chętni mogą się przejechać. Wsiąść na wierzchowce pomagają instruktor Bernard Rutkowski, Lilia Kasprowicz, Emilia Pawlak. Wojsko z naszej jednostki przyjechało z najnowszym sprzętem strzeleckim: karabinami, pistoletami, granatnikami. Broń można wziąć do ręki, żołnierze wyjaśniają, jak się jej używa.
            Loteria fantowa (DPS zbiera fundusze na spływ kajakowy), festyn strzelecki, strażackie sikawki (mimowolny prysznic nie jest przykry – tego dnia upał jest dokuczliwy), ratownicy medyczni pokazują, w jaki sposób udziela się pomocy rannemu w wypadku, jak używa się sprzętu pierwszej pomocy.
            Po za tym – co nowego dzieje się w DPS? Ludzie – zawsze to oni są największym bogactwem. Ci, którzy nie poprzestają na wartościach, osiągnięciach zastanych, mają ambicje wniesienia swojego wkładu. Mają pomysły, wychodzą z własną inicjatywą. I wsparcie w kierownictwie DPS. Pan  Andrzej Stroiński zna środowisko DPS, przychodzą tu członkowie jego rodziny. Pan Andrzej pracuje w Essel Propack. – Jeżeli ja pomogę ludziom – mówi – oni też mi kiedyś pomogą... Swemu pracodawcy dyrektorowi Aleksandrowi Roszykowi przedstawił pomysł zatrudnienia osób z DPS. Teraz jest swego rodzaju samozwańczym łącznikiem między DPS a Essel Propack, z racji stanowiska opiekuje się nowo zatrudnionymi. Nowe zakłady mają inny stosunek do zatrudniania niepełnosprawnych osób, nie mają obaw, że ci nie sprawdzą się na prawdziwym rynku pracy. Pan Roszyk w swojej karierze menadżerskiej miał już dobre doświadczenia w tym zakresie. W Warsztatach Terapii Zajęciowej podopieczni, w wyniku długotrwałego procesu rehabilitacji, zostali przygotowani, nie tylko manualnie, do podjęcia zatrudnienia na otwartym rynku pracy. Zdyscyplinowani, sumienni, staranni, nauczeni, by zostawiać po sobie sprzątnięte stanowisko pracy, chętni do pracy – czekający na zauważenie swojej przydatności w tzw. normalnym świecie, niecierpliwie czekający. Gotowi od dawna. Pan Stroiński – kontrola jakości nie ma czego po nich poprawiać. Obca im jest zawiść, kłamstwo. Także spóźnienia, absencja, w ciągu dwóch miesięcy nie opuścili ani dnia. Są konkurencją dla innych pracowników... no cóż, trudno... To dla reszty załogi motywacja, by lepiej pracować... Oni pracują solidnie, niby nic nadzwyczajnego, po prostu pracują. Po to tam przychodzą. Dziesięć osób pracuje w Essel Propack, są to uczestnicy WTZ i mieszkańcy DPS. Pracują głównie przy segregacji, weryfikacji jakości tubek. Szef zakładu chce przedłużyć im umowę, jest z nich zadowolony. Honorata – fajnie się pracuje, atmosfera jest dobra, chciałabym dalej pracować. Honorka wygrała konkurs na najsprawniejszego pracownika, przebiła swoich kolegów z DPS – mężczyzn. Paweł – tutaj w Warsztatach już mi się nudziło. Tam jest ciekawie. Są Niemcy, Polacy, Hindusi. Wtrącam – jak się z nimi dogadujecie? – Pan Stroiński, chwyta pomysł – taak, od poniedziałku będziemy się uczyć obcego języka, codziennie po jednym słowie... Paweł dostał uprawnienia do jeżdżenia wózkiem. Zarabiają tam już niezłe pieniądze, ich własne. To pełnowartościowi pracownicy i tak są  traktowani.
            Kierownik WTZ Iwona Bącela – Im brakowało samorealizacji. Pracy. I wynagrodzenia za nią. Dlatego tak dobrze pracują. Są spragnieni dowartościowania siebie. Zbytnia stabilizacja już ich zmęczyła. Ideą przewodnią Warsztatów jest uczenie obowiązkowości, punktualności, wytrwałości, jest nią przygotowanie do podjęcia przez uczestnika pracy na zewnątrz, jego rehabilitacja zawodowa i społeczna. Pracuje na to codziennie gro ludzi. Przez dłuższy okres. Instruktorzy, pracownicy, kadra. Poczucie bezpieczeństwa, ochronę, d o m, mają zapewnione, mogą wrócić. Ale zachęcamy ich do  stopniowego wychodzenia na zewnątrz, rozmawiamy o tym z nimi.
Projekt zrealizowano przy pomocy finansowej Województwa Lubuskiego. Impreza została zorganizowana i przeprowadzona przy współudziale członków międzyrzeckiego koła Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem


Iwona Wróblak
lipiec 2008