Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Szansa w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Szansa w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 sierpnia 2018


Pensjonat Pod Strzechą miejscem przyjaznym dla Szansy

            Celebracja Prezentacji koncertowej Szansowiczów rozpoczęta… Urokliwy letni wieczór w Ośrodku „Głębokie” w Pensjonacie „Pod Strzechą”, znani od lat przyjaciele, sympatycy ruchu na rzecz integracji społecznej. Coroczne spotkanie miłośników muzyki i muzykowania Stowarzyszenia „Szansa” – jak zwykle w rodzinnej atmosferze. We wspólnocie, z powodu powinowactwa w radości z wzajemnego szacunku i przyjaźni. Jej sens, wspólnoty zainteresowań, idei, jest zawsze pierwszy, najważniejszy, dla pojedynczego człowieka…
            Tego doświadczamy. Na XXIII już koncercie Stowarzyszenia Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie „Szansa” w Międzyrzeczu. By móc złożyć – bardzo zasłużone – gratulacje z powodu występu publicznego z piosenką, wobec widowni, rodziny i przyjaciół. Obecni są wierni zawsze słuchacze koncertu, i oczywiście uczestnicy, czekający przez cały rok na to święto wzajemnej empatii, którzy się do tego występu starannie przygotowują, w domu i także tuż przed koncertem. Bolesław Kołodziejski z Zielonej Góry, z zawodu terapeuta i nauczyciel, od kilku lat prowadzi te koncerty, a przedtem próby do nich – co jest pretekstem do uścisków i powitań, rozmów, do nacieszenia się sobą. Dzieje się to w przyjaznym dla inicjatyw społeczno - artystycznych Pensjonacie „Pod Strzechą” Jacka i Beaty Bełzów, w tym roku pan Bełz, by – jak powiedział – naładować na cały rok swe akumulatory – przerwał na ten czas swój krótki urlop i przyjechał by osobiście uczestniczyć w spotkaniu, nie chcąc nie być na Prezentacjach „Szansy” w jego Pensjonacie. Karolina Szulga, córka pani Hani Szulgi, wieloletniej byłej prezes Stowarzyszenia, działającej na rzecz osób z niepełnosprawnościami – pięknie śpiewająca Karolina (przy tylko kilku procentach słuchu w jednym uchu) zadedykowała swoje piękne pieśni właśnie panu Jackowi Bełzowi. Jest Karolinka modelowym przykładem, jak poprzez pracę, rehabilitację i opiekę artystyczną bardzo wiele można  osiągnąć nawet przy dużych uszkodzeniach sensorycznych i fizycznych.
            Spotkać się i zaśpiewać. Zaśpiewać i spotkać się… Z przyjemnością słuchamy niewidomej Moniki Kubiak z Międzyrzecza, śpiewającej (m.in.) „Zegarmistrza światła purpurowego”, znany przebój sprzed lat – dla nas popis umiejętności, bardzo dużych, wokalnych tej uroczej dziewczyny o mocnym czystym sopranie.  
Nasze gwiazdy Prezentacyjne to też n.p. Honoratka Frankiewicz z Ostrowa Wlkp. Słoneczko spotkań Szansowiczów, radość życia i docenienia jego esencji, tak myślę, promieniejące na nas wszystkich. Ciepły głos, wiele lat Honorcia przyjeżdża na Prezentacje, czekamy na nią zawsze. Ogromna wrażliwość, którą potrafi uzewnętrznić. Dobry warsztat piosenkarski… Zapamiętałam frazę z tekstu jednej z piosenek – w środku zimy - lato dać… Honorata powiedziała, że ludzie organizujący koncerty Prezentacji są, cytuję – wspaniali, dodam od siebie – że są mądrzy i wrażliwi. I zdecydowani, by czynić to nieustające dobro, jakim są spotkania artystyczne osób niepełnosprawnych – na koncertach i spotkaniach pokoncertowych, i jak bardzo dużo im to daje w osobistym rozwoju. Ta artystyczna emanacja wokalna, artykulacja dążeń do spełnienia się bardzo człowieczego – jej szybka droga. Do satysfakcji.
Piosenki poetyckie nieodmiennie śpiewa Kasia Leśkiewicz z Trzciela. „Czerwone korale” pięknie ze znawstwem tematu interpretowane, aż chce się tańczyć… Ania Ilminowicz – z chwilą wejścia na scenę „zapomina” o swoich schorzeniach, jest tylko dla śpiewania, dla wykonania… chyba profesjonalnego, zadania, które sobie przedstawiła ćwicząc je bardzo długo, w domu akompaniując sobie na fortepianie. Jest ambitna, wydaje się być całkowicie zanurzona w klimacie wykonywanej kompozycji. Śpiewa trudną technicznie pieśń z musicalu amerykańskiego, to wysoka poprzeczka. Doceniamy to, jesteśmy pod wrażeniem wysokiego szkolonego głosu Ani i jej wrażliwości, która dopiero na scenie jest należycie eksponowana. To najgłębszy sens Prezentacji, występy sceniczne Ani Ilminowicz.
Basia Borowicz z Poznania to następna z gwiazd, które widzimy na Prezentacjach już któryś raz z kolei. Utalentowana, i niewątpliwie lubiąca śpiewać, robi to z taką łatwością, jakby jej przeznaczeniem było dawać radość słuchaczom. Przemyślane interpretacje, ciepły głos, duże możliwości wokalne. Śpiewa utwór „Dokąd idziesz wędrowcze”, bardzo odpowiedni w dzisiejszych skomplikowanych czasach, gdzie trudnych pytań nie powinno się unikać.  
Mieliśmy niewątpliwą przyjemność słuchać kilku innych wykonawców, większość znamy z poprzednich koncertów. Bardzo stremowani, przejęci, oklaskami dodawaliśmy im odwagi. Rafała Adama z Pszczewa, Władysława Kaczmarka z Poznania – wybierającego piosenki filozoficzne, trudniejsze, Izabelę Jakubowską z Przylepu, Przemysława Sokołowskiego z DPS Międzyrzecz, tańczącą grupę dziewcząt ze Środowiskowego Domu Samopomocy z Międzyrzecza - Magdalenę Wróbel, Dominikę Kaczmarek, Helenę Szczyrbak, Ewę Tuczyńską. Mała Jagódka Pospieszna w piękny dykcyjnie sposób, ze zrozumieniem, zaprezentowała nam swoje możliwości deklamacyjne, jak się dowiedziałam, dziewczynka już występowała w konkursach recytatorskich. Tancerz breake dance Grzegorz Nowakowski z DPS Międzyrzecz wystąpił ze swoim autorskim układem, jak zauważyłam, ma ich spory wachlarz, nigdy nie są takie same. Niewątpliwie Grzesiu ma duży słuch muzyczny i łatwość przetwarzania melodii na ruch ciała. Ostatnią piosenkę zaśpiewała Karolina, razem z Bolesławem Kołodziejskim, dobrze im wychodzi ten duet – o tym była pieśń, że życie tylko wtedy szybko upływa, jeżeli ma treść… Wtedy biegnie bardzo szybko, smakujemy go, zauważając wszystko, co w nim piękne, jak myślę.
Po koncercie – jeszcze kilka słów od organizatorów, kwiaty, którymi obdarowywali się wzajemnie uczestnicy i gospodarze. Jesteśmy zwierciadłem tych, którzy nam pomagają… mówili zaproszeni goście. Podziękowania od Sylwii Guzickiej, prezes „Szansy”, dla Jacka Bełza i Kacpra Bełza. Pensjonat „Pod Strzechą” jest szczególnym miejscem na mapie lokalnej. Nie tylko miejscem biznesu turystycznego, z jego eksponowaną możliwie szeroką ofertą miejsc, które mogą turyści zwiedzać. To tam są rokrocznie plenery artystyczne – i spotkania niepełnosprawnych osób, które zaprasza Stowarzyszenie „Szansa”. Państwo Bełzowie stali się mecenasami lokalnej kultury i sztuki, a także propagatorami działań na rzecz integracji, wieloaspektowej, środowiska.
Bez mecenatu sponsorów działania stowarzyszeń nie byłyby możliwe. Jest ich długa lista: Starostwo Powiatowe – PCPR, Urząd Gminy Międzyrzecz, Gospodarczy Bank Spółdzielczy, Fundacja „Serce na dłoni” ze Skwierzyny, Wodociągi Międzyrzecz, Drukarnia „Jadar”, Katarzyna Wiese, Zofia Plewa, Beata i Jacek Bełzowie, Mirosław Szulga, Sławomir Guzicki, ZLOP, Edward Toczyński, B.H. Szmulkis, MOK, Rejonowy Sztab Ratownictwa Społecznej Krajowej Sieci Ratunkowej w Międzyrzeczu.
Organizatorzy (Stowarzyszenie „Szansa” i Agencja Usługowa „Duet” Jacek Bełz”) dziękują – wykonawcom, współorganizatorom, darczyńcom 1%  od podatku, wolontariuszom, instruktorom, pracownikom „Pensjonatu „Pod Strzechą”, pracownikom MOK, członkom i sympatykom Stowarzyszenia „Szansa”, instruktorom ŚDS Międzyrzecz, lokalnym mediom.
Czekamy więc na następne Prezentacje… To już za rok.

Iwona Wróblak
sierpień 2018


















wtorek, 29 sierpnia 2017

Ośrodek Głębokie gościł PREZENTACJE SZANSY

            Pensjonat "Pod Strzechą" państwa Jacka i Beaty Bełzów nad Jeziorem Głębokie - po raz kolejny – gościł niepełnosprawnych muzyków, którzy przyjechali do naszego Stowarzyszenia Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej „Szansa” na coroczny, w tym roku już XXII, koncert z cyklu „Prezentacje”.
Dla osób, które śpiewają na koncercie - ta jedyna w roku chwila - będzie zapamiętana na długo. Moment, kiedy mogli, MIMO swojej niepełnosprawności wystąpić na scenie, zaśpiewać – a do tej chwili przygotowują się długo, kilku z nich w ciągu roku kształci się w sztuce wokalnej, a po wydarzeniu – nastąpiły równie ważne wzajemne spotkania - w gościnnej Restauracji i Pensjonacie „Pod Strzechą” u państwa Bełzów, i rozmowy. W tym roku mieliśmy przyjemność słuchać, spotkać znowu Monikę Kubiak, Grzegorza Nowakowskiego, Karolinę Szulgę, Izabelę Jakubowską, Barbarę Borowicz, Władysława Kaczmarka, Honoratę Frankiewicz, Annę Ilminowicz i Katarzynę Leśkiewicz oraz uczestników zajęć w DPS Jasieniec i ŚDS Międzyrzecz.
            Urokliwa przyroda Ośrodka Wypoczynkowego „Głębokie”, cień wysokich drzew, w piątkowe pogodne popołudnie - kameralny charakter spotkania, niezbędny dla charakteru tej imprezy, dla prezentacji osobistych możliwości, mimo uszkodzeń organicznych, który od lat jest ideą realizowaną przez Stowarzyszenie. Artystyczne spełnienia są możliwe (chociaż trudne), co widać dobitnie na przykładzie Karoliny Szulgi, która od lat śpiewa, interpretuje w sposób nierzadko aktorski – trudne technicznie piosenki. Dlaczego tak się dzieje, że śpiewa tak dobrze mając tak znaczny ubytek słuchu, jest dla mnie tajemnicą… Niemniej faktem jest, że dziewczyna jest twórcza, i tę jej wrażliwość widać na scenie, i tym samym to, że słuch muzyczny nie jest dokładnie tożsamy ze zwykłym naszym (tak przez laików interpretowanym ) tzw. usznym słuchem, że zmysły mogą się zastępować – w tak dużym stricte artystycznym stopniu…
            Podobnie jest z Anią Ilminowicz. Smukła drobna dziewczyna, także z licznymi uszkodzeniami… Kiedy wchodzi na scenę, braki te stają się nieistotne – skoro potrafi zaśpiewać piosenkę z repertuaru słynnej z wokalnych możliwości Whitney Houston…  Scena, śpiewanie, to Ani żywioł… Również pracowitość, z jaką podchodzi do pracy nad własnym rozwojem. To dobrze, że nasze Prezentacje rozumieją, i podzielają, pasje Ani, i jej podobnych młodych ludzi, dając szansę samorealizacji na koncertach. Śpiewająca nieustannie, w duszy i sobą, jest Basia Borowicz, osłuchana z muzyką otaczającą ją zewsząd, ciągle nucąca – jak mówią jej przyjaciele i znajomi, głęboko zanurzona w tej formie osobistej ekspresji. Basia najlepiej docenia kunszt muzyczny utworów emitowanych w mediach, ich warstwę słowną, teksty, wsłuchuje się w nie uważnie - śpiewając, interpretując, przeżywając te dzieła osobiście. Jest w tym dojrzała afirmacja życia - sądzę, zrozumienie dla tematów, które zajmują wybitnych twórców form muzycznych – tak to widzimy na scenie, chociaż jej mama mówi, że na co dzień Basia jest zupełnie zwyczajna, w dodatku musi się zmagać z dolegliwościami fizycznymi, które większości z nas nie dotyczą… Stowarzyszenie „Szansa” doskonale rozumie rolę rodziny, zwłaszcza tej najbliższej, w rozwoju, rehabilitacji, osoby niepełnosprawnej, tej komunikacji wzajemnej, skutecznej, która obejmuje, powinna obejmować wiele stron – społeczną (szeroko pojęta integracja z osobami bez (dużych) uszkodzeń fizycznych czy psychicznych) i środowiskową – rodzinną, najbliższą, także instytucji tym się zajmujących… Karolina dedykowała piosenkę swojemu Tacie, który w czasie poprzednich Prezentacji leżał w szpitalu – teraz był obecny (i filmował śpiewającą na scenie córkę…). Także mamy wokalistek (mi znanych od lat kilku czy kilkunastu) Basi i Karoliny – wspaniałe mądre kobiety, od których nauczyć się można bardzo dużo… I które nie skupiają się wyłącznie na swoich dzieciach – więcej, poprzez wzmożoną troskę o nie, z powodu ich niepełnosprawności, wkładają swój olbrzymi wkład w poznawczy aspekt dotyczący sposobu i metod adaptacji osób z niepełnosprawnością w społeczeństwie – jak jest od lat w przypadku pani Anny Szulgi.
            Informacje dotyczące instytucji pomagających rodzinie są sygnalizowane na tablicy: Lubuskie Inicjatywy Młodzieżowe (Budżet Inicjatyw Obywatelskich), Barwy Wolontariatu – Razem Inaczej, SP nr 2 w Międzyrzeczu im. Szarych Szeregów, Grupa Nieformalna; nauczyciele, terapeuci, opiekunowie Samorządu Uczniowskiego w SP nr 2 – gdzie Stowarzyszenie „Szansa” ma siedzibę, Młodzież On-Life, ZLOP, Lubuskie Warte Zachodu. Na koncercie byli obecni przyjaciele i osoby wspierające Stowarzyszenie – dyrektorzy SOSW, PCPR, SP nr 2 i inni, którzy otrzymali symboliczne upominki w kształcie uroczej Nutki wiolinowej, także stały przyjaciel – od wielu lat, pan Jacek Bełz. Organizatorzy podziękowali też innym sponsorom, bez których Prezentacje nie mogłyby się odbyć: Starostwo Powiatowe, Urząd Gminy Międzyrzecz, Gospodarczy Bank Spółdzielczy, Międzyrzecki Ośrodek Kultury, ZLOP Zielona Góra, Międzyrzeckie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, „JADAR” Drukarnia Międzyrzecz, Ewa i Włodzimierz Szopińscy, Elżbieta Górna, darczyńcy 1 % od podatku dochodowego, Beata i Henryk Szmulkis, Katarzyna Wiese, Anna i Mirosław Szulga, Sylwia i Sławomir Guziccy.
            Bolesław Kołodziejski – konferansjer wieloletni Prezentacji, z zawodu terapeuta i nauczyciel (także instruktor muzyczny naszych wokalistów) zapowiedział i przedstawił kolejnych wykonawów. Monika Kubiak z Międzyrzecza. Także uczy się śpiewać – to dobrze, bo ma dobry słuch, i jak słyszymy, z każdym występem widać duże postępy, także w doborze trudniejszego repertuaru. Ślepota – prawie od urodzenia, zupełnie jej nie przeszkadza, nam także, Monika ma piękny wysoki głos, udziela się artystycznie na większości lokalnych imprez. Teraz też przybyła do nas ze swoim ojcem. Wykonawcom ponadto opiekują się wolontariusze.
             Izabelę Jakubowską z Zielonej Góry także znamy, jest żywiołowa, radosna i takie też wybiera piosenki. Władysław Kaczmarek śpiewał nam piosenki z repertuaru Bułata Okudżawy. Dowiadujemy się, że mimo widocznej niepełnosprawności skończył studia i pracuje nad licencjatem. Wsłuchujemy się w teksty, smakujemy poezję śpiewaną, którą nas co roku Władek raczy. Radość i spontaniczna empatia to Honorata Frankiewicz, także dobry głos, wrażliwość, kochamy za to Honoratę, to dobry duszek Prezentacji. W programie słyszymy również następną odtwórczynię poezji śpiewanej, wykonywanej z naturalnością wynikającą ze zrozumienia istoty gatunku – Katarzynę Leśkiewicz. Katarzyna mówiła mi kiedyś, że mimo wózka jest mobilna i samodzielna, także gotowa do uczestnictwa w koncertach poza Trzcielem, z którego pochodzi. Myślę, że wykonawcy Prezentacji z powodzeniem mogliby śpiewać z koncertach spoza formuły dla osób niepełnosprawnych, i tak też się w wielu przypadkach dzieje.
            Między poezją były też żartobliwe choreograficzne pastisze oparte na temacie z popularnego kiedyś serialu „Bonanza” rodem z Dzikiego amerykańskiego Zachodu, w kostiumach z epoki, z rewolwerami rzecz jasna, w wykonaniu uczestników zajęć w Środowiskowym Domu Samopomocy w Międzyrzeczu, autorski układ choreograficzny w wykonaniu Grzegorza Nowakowskiego z międzyrzeckiego DPS, a także pokaz tańca klasycznego, południowoamerykańskie rytmy – w sukniach  i pantofelkach, z wysoko upiętych fryzurach, prezentowały się w swej kobiecości panie z Domu Pomocy Społecznej w Jasieńcu. Szyk i elegancja.
            Koncert szybko minął… pan Bełz i organizatorzy; Sylwia Guzicka, prezes Stowarzyszenia „Szansa”, zaprosili gości na wykwintny poczęstunek do Restauracji „Pod Strzechą”. Wielka uroczystość, feta z okazji wzajemnych znajomości, przyjaźni wieloletnich, miała się ku końcowi. Wysiłek organizacyjny, hojność i zrozumienie sponsorów… Pani Guzicka, jak napomknęła, pisze nowy projekt unijny… Aby samorealizacja uczestników Prezentacji była nieustająca i jeszcze głębsza, przynosiła satysfakcję wielu stronom. Podziękowano za przybycie i obecność – wykonawcom z opiekunami, Halinie Pilipczuk ze Starostwa Powiatowego, Jarosławowi Szałacie – przewodniczącemu Rady Powiatu, Zofii Plewa - członkowi Zarządu Powiatu, Elżbiecie Górnej – dyrektor PCPR Międzyrzecz, Annie Wasiluk-Sawka – sekretarzowi Gminy Międzyrzecz, Katarzynie Dymel - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu, Lesławowi Hołowni – burmistrzowi Skwierzyny, Ewie Zdrowowicz-Kulik - prezesowi Fundacji „Serce na dłoni”, Katarzynie Drejer – z Fundacji „Pomagamy”, Annie Kwiecińskiej – dyrektorowi DPS Międzyrzecz, Arlecie Stacheckiej – dyrektorowi Ośrodka Szkolno – Wychowawczego oraz przedstawicielom lokalnych mediów.


Iwona Wróblak
sierpień 2017
















czwartek, 23 lutego 2017

Koncert VII Prezentacji Szansy

            Widownia dopisała przed sceną na placu przy Restauracji „Tequila”. Przy ławach dużo zaproszonych gości, sympatyków i widzów. Powitanie przybyłych przedstawicieli instytucji przyjaznych środowisku dzieci i młodzieży niepełnosprawnej oraz osób prywatnych.
            W czasie koncertu za niedużą kwotę można zakupić prace plastyczne dzieci. Wywieszone obok sceny oglądałam w przerwie między występami. Są jedyne i niepowtarzalne. Podpisane inionami i nazwiskami. Międzyrzeckie Stowarzyszenie Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie „Szansa”, które było organizatorem całości koncertowych atrakcji artystycznych, od dawna działa na rzecz dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Prowadzi zajęcia plastyczne, i inne, przez cały rok
            Tymczasem na scenie trwa koncert, niepełnosprawnym wykonawcom, w pokonywaniu schodków pomagają żołnierze z naszej jednostki. Łukasz Żakowski, recytator kilku wierszy, jeden z nich dedykuje żołnierzom. Piosenki wykonali: Ada Dobrzyńska z Nietoperka, Aneta Żakowska z Bobowicka, Karolina Ossowska z Gorzowa, Honorata Frankiewicz z Ostrowa, nasza Karolina Szulga z Międzyrzecza, która dedykowała piosenkę państwu Dudzińskim, Gabrysia Przygoda. DPS Rokitno wystąpiło z przedstawieniem: „Chłopska nadzieja”. Aktorzy byli ucharakteryzowani, na scenie działa się  akcja. Uczestnicy włożyli w spektakl dużo pracy.
            Pod koniec imprezy widzowie mieli możliwość obejrzeć próbkę umiejętności rosyjskiego zespołu „Poteshki”, jednego z uczestników Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Dziecięcego. Kultywujący tradycję skomoruchów – dawnych wędrownych wagabundów, cudaków, błaznów, zespół liczy łącznie ok. 70 osób. Chłopcy w wieku od 8 do 16 lat prezentują akrobatyczne umiejętności, bardzo muzykalni - śpiewają na wiele głosów, każdy gra na kilku instrumentach. Wszyscy uczą się w szkołach muzycznych, jeżdżą z przedstawieniami po krajach na całym świecie. W bogatym programie mają klasykę i folklor rosyjski, pieśni stare i nowe, ich trawestacje, często żartobliwe. Pochodzą z okręgu wołogockiego (600 km na północ od  Moskwy). To, co zobaczyliśmy na scenie, to był folklor żywy, pokazany w sposób oryginalny, ciekawy i bardzo profesjonalny. Doskonałe jest aktorstwo młodziutkich wykonawców, dopracowane, przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Zespół prowadzą państwo Boruccy.
            Dziękując wszystkim wykonawcom pezes „Szansy” Hanna Szulga złożyła serdeczne podziękowania również MOK w Międzyrzeczu, pracownikom restauracji „Tequila”, ŚDP, mediom, rodzicom, członkom i sympatykom „Szansy”, sponsorom, żołnierzom, za ich nieocenioną pomoc, zrozumienie idei Stowarzyszenia w realizowaniu programu, m. in. poprzez VII Prezentacje. Kończąc zaprosiła wszystkich na „Prezentacje” za rok.


Iwona Wróblak
wrzesień 2003

piątek, 17 lutego 2017

Ludzie obok nas - Hanna Szulga

            Opasły tom Kroniki. Artykuły w Gazecie Lubuskiej, Kurierze Międzyrzeckim, Powiatowej, w którejś z niemieckich gazet lokalnych, o  Stowarzyszeniu, o Karolinie, o pani Hannie i innych działaczach. Wklejone widokówki świąteczne, zrobione przez dzieci z „Szansy”, zaproszenia na  imprezy organizowane przez stowarzyszenie, zdjęcia uczestników. Fotografie Anety, Grzegorza, Tomka. Listy sponsorów pomagającym dzieciom niepełnosprawnym. Pani Hanna jest domatorką, ale nie lubi żyć sama. Potrzebuje ludzi, chociaż lubi spokój.
            - Jestem przede wszystkim matką, dlatego bliskie mi są problemy związane z wychowywaniem dziecka niepełnosprawnego. Jeżeli wiem, jak pomóc, nie trzymam tej wiedzy tylko dla siebie – mówi. – Marzyło mi się, żeby działalność Stowarzyszenia nie kończyła się na corocznych Prezentacjach Twórczości Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Żeby spotykać się częściej, co tydzień, rozmawiać, pomagać sobie. Wiem, co pomyślą sobie rodzice – po  co moje dziecko tam pójdzie, jeśli nie jest artystą... Tutaj nie chodzi tylko o talent, nie mamy takiego nastawienia. To ma być zabawa, rehabilitacja, a przy okazji, jak coś z tego wyjdzie, to dobrze... I najważniejsze, chodzi o emocje, o przeżycia dzieci. Ich prace są wykorzystywane na wystawach, oni sami są  docenieni, obdarowuje się ich mamy, prace są sprzedawane przy okazji np. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie da się tego opisać, jak one, te  dzieci się cieszą, że ich prace sa wystawiane...
            Ludzie niepełnosprawni mają swój świat. Świat konkretów, bezpośrednich dotknięć, doświadczeń. Kwestią naszej kultury jest umieć go dostrzec, zauważyć, docenić.
            Sylwia Guzicka, nauczycielka nauczania początkowego – Dziecko obserwować trzeba codziennie, by je poznać. Te dzieci realizują się na zajęciach plastycznych czy muzycznych, a organizowane później wystawy ich prac to dla nich ważna mobilizacja, osobisty sukces. Mogą się poprzez plastyką czy  muzykę – wyrazić. W pracowni plastycznej mogą spokojnie rysować na wielkich płachtach papieru bez obawy, że się pobrudzą.
            Pani Hania – Przy okazji spotkań dzieci z naszej pracowni ich mamy również się spotykają. Rozmawiamy o wszystkim. Zbieramy czasem te tematy, pytania, zanoszę je do OPS, czy Centrum Pomocy Rodzinie, zapraszamy specjalistów od rehabilitacji, lekarzy, psychologów. Jako zorganizowana grupa łatwiej jest nam się przebić, być bardziej skutecznymi w załatwianiu spraw w urzędach. Ja, jako matka, wyszłam z Karoliną na zewnątrz, teraz wychodzimy jako Stowarzyszenie wraz z innymi rodzicami – do ludzi, do instytucji. Pani Guzicka – Mając dziecko niepełnosprawne rodzice powinni dążyć, żeby wychowywało się w środowisku, które pomaga, które nie niszczy, nie zaburza rozwoju dziecka. Wskazuje na właściwe zachowania, a przede wszystkim akceptuje dziecko takim, jakie jest.
            Pani Hanna – Wszystko, co Karolina osiągnęła (a jest tego wiele, w pokoju Karolinki widziałam mnóstwo dyplomów i podziękowań – od autora), to efekt pracy, mojej i jej. Można osiągnąć wiele – pracując, współpracując z nauczycielami, rehabilitantami. Jest czasem ciężko, bardzo ciężko. Ale zawsze trzeba nie stwarzać, swoim zachowaniem, wokół dziecka nerwowej atmosfery. Tutaj wszyscy ciągle dużo się uczymy, jak sobie nawzajem pomagać. Po to  się spotykamy co czwartek.
            Pani Hanna opowiada o jednej z matek: Kiedy dziecko jej idzie bawić się do sali obok, ona może wtedy swobodnie usiąść przy kawie, odprężyć się,  popłakać, wyrzucić z siebie gorycz codziennych trudów. I wtedy, już lżejsza, wraca do domu, by mieć więcej siły na życie  Ale często tez razem się, w  naszym gronie, śmiejemy... – dodaje.
            Byłam w pracowni plastycznej. Wchodzi się przez boczne drzwi w MOK. Trzy pomieszczenia czynne w czwartki od 14 – do 18.00. Mała kuchenka, obok salki z wielkimi stołami do pracy. Na ścianach rękodzieła wykonane przez dzieci. Grafiki dyżurów wolontariuszy. W dzienniku zajęć nazwiska 10. dzieci. Jedna z mam opowiada mi, że jej Marcin dużo zyskał na tych zajęciach, bo rączki bardzo mu się wyrobiły. Jest tu serdeczna atmosfera. I dzieci, i mamy - są tu blisko siebie. Pani Iza – Przyjście do pracowni to korzyść dla siebie i dla dziecka. Nie ma po co siedzieć w domu, trzeba wyjść do ludzi. Pomysł Hani ze świetlicą jest świetny.
            Monika opowiada mi, na czym dzieci obecnie pracują. Każde z nich ma teczkę z rysunkami. Stowarzyszenie ma też i inne prozaiczne problemy. Pani Hania mówi o potrzebie remontu, o wypaczonych oknach. O codziennych sprawach ludzi niepełnosprawnych, ich integracji ze środowiskiem zdrowych. Marzenia pani Hani: zachować status quo, żeby było jak dotychczas, żeby matki tu przychodziły z dziećmi, żeby się spotykać i być razem.
            Spotykają się też na zebraniach. Jestem na takim zebraniu rodziców i działaczy w gościnnej dla „Szansy” restauracji „Tequila”. Jej właściciele, państwo Dudzińscy, bezpłatnie udostępnili salę, podobnie jak inni sponsorzy, pomagają w organizacji corocznych Prezentacji. Cieszymy się w wszyscy z  kolejnego sukcesu Karoliny. W Busko – Zdroju na Spotkaniach Artystycznych otrzymała główną nagrodę – będzie druga już płyta.
           

Iwona Wróblak
grudzień 2004

sobota, 14 stycznia 2017

Nie bójmy się żyć


            Już 5 lat istnieje i działa Stowarzyszenie „Szansa” Na Rzecz Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie. Hanna Szulga jest tu od początku, założyła „Szansę”. Dzisiaj w dzień jubileuszowy wspomina początki działalności Stowarzyszenia, rozmowy z ludźmi, pierwsze pomysły. Słuchając jej zauważam, że używa ona często pewnych słów – kluczy. Pani Hania odmienia przez czasy i osoby frazę „ZROBIĆ COŚ DLA INNYCH”, sama jest chęcią uczynienia czegoś dla innych. Mając dziecko niepełnosprawne zna od podszewki problemy związane z wychowywaniem tych dzieci, codzienność życia takich rodzin. Nieustannie, co dnia zmagając się z codziennością pragnie dla swej córki i innych dzieci coraz więcej. Chce pokazać te  dzieci światu, wspomagając ich rewalidację inspirować do działalności artystycznej. To może dać osobom radość i szczęście. Samospełnienie, na które zasługuje każdy człowiek, i uśmiech, jaki człowiek spełniony może darować drugiemu. Tak myślę – słuchając naszej międzyrzeckiej muzycznej osobowości Karoliny Szulgi, która śpiewa z dużym poczuciem rytmu, wrażliwością – „dźwigam uśmiech/ by każdemu nadzieje dać/ uśmiech to lekarstwo/ może ktoś potrzebuje mojego uśmiechu/”.
            „Szansa” – to szansa na uśmiech spełnienia, darowany sobie i przy tej okazji własnej radości także i innym. Rozsiewany beztrosko i nieznużenie. Człowiek nie jest drugiemu wilkiem (wilki też nie zawsze są krwiożercze), przynajmniej być nie musi, nie jest to regułą, jak chcieliby niektórzy. Jest wśród nas, w naszym mieście grono ludzi, kilka mądrych kobiet, których tor myślenia, podobnie jak pani Hani, pani Sylwii Guzickiej – przewodniczącej Stowarzyszenia „Szansa”, tor działania idzie w kierunku pracy na rzecz innych. Tak są ci ludzie zbudowani i, co ciekawe, udaje im się przyciągnąć do  siebie serca i myśli, pomocne dłonie innych. Warto jest poznać ich, spotkać przy okazji np. takich jubileuszy, aby przyswoić i zachować w pamięci te ich  filozofię, właśnie tego rodzaju nastawienie do świata. Pobyć w atmosferze chęci zrobienia czegoś dobrego, nie waham się powiedzieć – próby stworzenia sobie i innym świata, gdzie można liczyć na wzajemna pomoc i wsparcie. Działać bez zbędnej nieśmiałości tak charakterystycznej dla naszej kultury, która bywa naznaczona tłamszeniem prób własnej twórczości i ekspresji artystycznej. Tutaj starają się realizować artystyczne aspiracje i marzenia, tkwiące głęboko w każdym z nas. I nie całkiem zniszczy je choroba, niepełnoprawność, bo może będą, staną się dźwignią naszej emocjonalnej inteligencji i takiej też sprawności? Po to właśnie trzeba wziąć do ręki pędzel, glinę, gobelin czy gitarę, mikrofon – i wyjść – zaśpiewać, zatańczyć. Zaistnieć.
            Dzięki uprzejmości gospodarzy siedzimy dzisiaj przy urodzinowym torcie „Szansy” w Środowiskowym Domu Samopomocy, tort wykonała młodzież z Zespołu Szkół Budowlanych. Słuchamy i podziwiamy Anetę Żakowską i wspomnianą już Karolinę Szulgę. Wśród gości krąży kronika Stowarzyszenia, oglądamy uwiecznione na kasecie wideo fragmenty corocznych „Prezentacji Artystycznych”. Zdmuchnięte zostają świeczki na torcie. Czy nowe czasy nastaną dla wolontariatu? Pani Szulga jest optymistką (pewnie powiedziałaby – inaczej nie można żyć...) Mówi, że młodzież – to szansa na przyszłość – dużo pomaga, że ma nowe pomysły. Nowe czasy to także inne nastawienie wobec ludzi niepełnosprawnych.
            Zostają wręczone pamiątkowe dyplomy – „glejty”, w uznaniu zasług w zakresie niesienia pomocy, życzliwości i uśmiechu – tytuły człowieka wielkiego serca. Panie kierujące Stowarzyszeniem otrzymują podziękowanie i gratulacje, wyrazy uznania i szacunku, m. in. od MOK, Związku Emerytów i Rencistów, w imieniu Rady Miasta od jej przewodniczącego Bogusława Czopa. Od Zarządu Stowarzyszenia płyną podziękowania, ich długa lista, dla  osób i instytucji, przyjaciół i sponsorów... i prośby o dalsze wsparcie.


Iwona Wróblak
kwiecień 2005

wtorek, 15 listopada 2016

Z wizytą u państwa Elżbiety i Krzysztofa Kondracików

            Mieszkanie na parterze. Z daleka widać podjazd dla wózków inwalidzkich. Pan Krzysztof – Burmistrz Dubicki pomógł i starosta Puchan pomógł. Przy zezwoleniach budowlanych. I jeszcze mój szef z pracy bardzo mi pomaga, pan Stefan Bożobohaty z Energetyki, to uczuciowy człowiek, zna życie...- Pan też pomaga ludziom...
-  Staramy się pomagać. Ciałem i duchem. Wspierać ludzi psychicznie, żeby się nie załamywali...Trzeba cieszyć się ze wszystkiego, co się ma. Nie można w  taki sposób mówić – o swoim życiu, o sobie - czemu właśnie mnie spotkało to czy tamto. Nie wolno tak mówić.
Dar boży, dar tego typu, to dodatkowa lekcja miłości. Dziecko niepełnoprawne daje rodzicom możliwość ciągłej nauki pokory i miłości, oddania wzajemnego, cieszenia się z drobiazgów, bycia na co dzień szczęśliwym.
            Dzwonek do drzwi. Przyszła pani Basia Furede, logopeda. Zajmie się Damiankiem, a potem Weroniką, dwojgiem niepełnosprawnych dzieci państwa Kondracików. Pan Krzysztof opowiada o Weronice, o ciąży żony, o zagrożeniu życia dla nich obydwóch. Mówi – dużo modlitwy trzeba, Bóg dał  lekarzy, którzy uratowali obydwa życia...
Pani Elżbieta jest proszona do pokoju, gdzie logopedka pracuje z dzieckiem. Po chwili pani Ela wraca do nas. – Wiesz - mówi do męża - Damianek powiedział „mamo”, dlatego pani mnie zawołała. Pan Krzysztof wstaje – idę mu pogratulować,(do żony) wiesz, kochanie, doczekaliśmy się...
Pani Kondracik: - Trzeba, (powtarza) t r z e b a  prowadzić rehabilitację.
            Wracamy do rozmowy. Pani Słomińska, dyrektorka szkoły nr 2, umożliwiła dzieciom państwa Kondracik indywidualne nauczanie. Poprzednio mieszkali w Kęszycy Leśnej (teraz w Międzyrzeczu), dzieci ich podlegały obowiązkowi szkolnemu w Kaławie, tam też im  pomogli. Pani dyrektor powiedziała im, że mogą sami wybrać szkołę, że rodzice mają takie prawo. Ona przeszkoli nauczycieli dla potrzeb dzieci niepełnosprawnych (których jest  coraz więcej...). Nauczycielki w S. P. nr 2 dzisiaj mają specjalizacje. Panie: Dorota Zielińska, Beata Kwiatkowska, Ewa Nostorowska i Grażyna Kobierska pracują z dziećmi państwa Kondracików. - Dzięki nauczycielkom – mówi pan Krzysztof – my się dobrze porozumiewamy z dziećmi. Rewalidatorki też dużo się od nas uczą... Kochania dzieci, tego, co my z żoną umiemy, i umieliśmy zawsze.... Poprzez praktykę jesteśmy dla nich podpowiedzią i przykładem.
Pani Elżbieta –Nauczycielki, te, które ja znam, lubią dzieci, lubią swoją pracę.
Jak dawno znacie się z panią Szulgą? (pani Szulga od wielu lat działa w Stowarzyszeniu na Rzecz Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie)
Pan Krzysztof: - panią Hannę Szulgę poznałem dawno, jeszcze jako kawaler, zakładałem jej licznik. Mała jeszcze wtedy jej córeczka Karolinka podeszła do  mnie, dała się wziąć na ręce. Podziwiam panią Hanię za jej upór i determinację - w rehabilitacji Karoliny. I za jej pracę w Stowarzyszeniu „Szansa”.
Mąż miał zawsze dobry kontakt z dziećmi - mówi pani Elżbieta. Droczy się z mężem – zapisano cię do szkoły na etat Mikołaja. Pan Krzysztof nie  pozostaje w komplementach dłużny żonie – dzięki tobie, swojej wspaniałej małżonce jestem taki. ( do mnie) Ja pogodny byłem zawsze. I jestem.
To postawa wobec życia. Iść zawsze do przodu. Uśmiechać się do ludzi. Każdy ma swój krzyż, jeden lekki, drugi mocniejszy.
Pan Krzysztof: - Znałem kobietę, która ze swoim dzieckiem niepełnosprawnym wychodziła z domu w nocy. Mówiłem do niej – ty musisz ludzi przyzwyczajać do siebie. Wzrokowo też. Pokazywać się, chodzić na spacery. Jedna pani emerytka – opowiada – tak się zapatrzyła na niepełnosprawne dziecko, w jej pojęciu „dziwactwo”, że wpadła na drzewo. Wtedy żona powiedziała do niej – niech się pani napatrzy. To jest wspaniałe dziecko, ma  kochających rodziców.
My uśmiechamy się do wszystkich. My nie jesteśmy biedni, bo uczucia mamy duże. Za to Bóg odpłaci nam dziesięciokrotnie i będzie nam pomagał. Takie uwagi jak tej pani trzeba obrócić w żart. Ja wtedy mówię – Damianku, gdzie ty brudny jesteś, że ta pani się tak patrzy?... Słyszałem, jak żona rozmawiała z  jednym dzieciakiem. Pytało, dlaczego jest inne niż wszystkie. Odpowiedziała, że ono już takie jest, takie się urodziło, i że nie każdy musi być zdrowy. A nam, dorosłym, Bóg daje dzieci, żebyśmy się nimi opiekowali...
            Widziałam pana z żoną – mówię – na Balu Karnawałowym Stowarzyszenia „Szansa”, był pan za klauna przebrany. Pan Krzysztof: - Trzeba się  przebierać na balach karnawałowych. Rodzic powinien bytować z dziećmi, umieć się przebrać, nie tylko być tyranem, który ma władzę rodzicielską, przewagę nad dzieckiem. Musi udowadniać ciągle, że potrafi się bawić, pokazywać swoje inne oblicza. Trzeba się w sobie dokopać do tych innych twarzy. Rodzice nie mogą w takim wielkim stopniu poświęcać się pracy zawodowej. Muszą mieć czas, żeby przekazać dziecku empatię. Społeczeństwo, szkoła, tego nie zrobi. Rodzic musi to zrobić. Dać coś od siebie.
Pani Kondracik - patrzy na męża. Mówi – masz rację, kochanie...
Pan Krzysztof: - Miałem dużo rodzeństwa. Myśmy radość życia wynieśli z domu. Rodzice potrafili z nami jeździć na sankach w nocy przy pełni księżyca. Teraz żona jest dla mnie wsparciem, a ja dla niej. Zdarza się, że mężczyźni zostawiają kobietę, bo urodziła niepełnosprawne dziecko. Myślą, że to ich  przerasta, że nie podołają. Trzeba zrobić rachunek sumienia. To jest ich dziecko, wspaniałe dziecko, mężczyzna powinien się cieszyć, że ono żyje, że  potrzebuje go jako ojca. Nie można iść na wygodę. Żeby przed śmiercią nie powiedzieć sobie, że nic się nie zrobiło, że się nie walczyło. Mężczyzna powinien pomagać żonie - kobiecie, która urodziła mu dziecko, rozumieć ją. Wiedzieć, że kobieta ma dużo uczucia, że nie jest przedmiotem, nie jest po to, by mu usługiwać. Ojciec powiedział mi kiedyś: kobieta daje ci uczucia, szanuj ją...
Byliśmy kiedyś całą rodziną w Wiśle w górach. Uznaliśmy, że musimy wspiąć się na szczyt. Niosłem Damianka na plecach. Turyści robili nam zdjęcia. Pojechaliśmy też wyciągiem, Damianek miał specjalne szelki. My – mówiliśmy – jesteśmy papużki nierozłączki, jedziemy razem. Jeździmy na basen, do cyrku, nie ma dla nas przeszkód...
            Oprócz biurokracji. Która przeszkadza też lekarzom. Żeby się zgrali – mówi pan Krzysztof – urzędnicy - z Narodowego Funduszu Zdrowia i  Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych.
            Pani Elżbieto – pytam – czy bywa pani zmęczona. Całodobowa praca przy dzieciach, siedem dni w tygodniu. – Tak – odpowiada po prostu pani Kondracik. - Mąż mówi do mnie wtedy – idź na miasto, na spacer, odpocznij. Mam – uśmiecha się – „wychodne” raz w tygodniu, nauczycielki też dają mi godzinę, dłużej zostają, rozumieją... Ja mam męża, który mnie podbuduje w trudniejszych chwilach, czasem idziemy razem – tylko obydwoje - na kawę.
Tak się kręci życie, czasami jest ciężej, trzeba też popłakać, wyładować emocje. Dobre są na to spacery. Idziemy całą rodziną. Im więcej się bytuje z  przyrodą tym więcej ma się pogody ducha. Natura jest jak życie. My umiemy się cieszyć, że ptak śpiewa. Cieszyć się z tego, co mamy. I że mamy...

Iwona Wróblak
luty 2007