poniedziałek, 12 września 2022

 

O parkach międzyrzeckich opowiadał prof. M. Tureczek


Trzeci spacer turystyczny z prof. Marcelim Tureczkiem – o potrzebie obecności parków w przestrzeni miejskiej....

Zaczynamy, już tradycyjnie, od Ratusza... Kilkanaście osób, do stałej ekipy dołączają nowi koneserzy historii naszego Międzyrzecza. Rzecz będzie o zieleni miejskiej.

W porównaniu do innych miast w okolicy serce naszego miasta, powojenne przyratuszowe planty, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego z 1957 r., z zawieruchy wojennej, i powojennej, wyszły obronną ręką. Planty dobrze wkomponowały się w organizację przestrzeni miejskiej, niezabudowane nowymi blokami dają też w przyszłości możliwość rozszerzania tej koncepcji, łączącej przeszłość i troskę o nią z wymaganiami współczesności. Po usunięciu niepotrzebnych elementów, przybudówek, utworzono oś widokową, nie zaburzając przy tym całości zastanej historycznie przestrzeni kulturowej. W miejscu po wyburzonych po wojnie ruin domów, z których pozyskany gruz, transportowany kolejką wąskotorową, przeznaczono na wzmocnienie wałów wylewającej Obry, „rozplantowano” (stąd nazwa miejsca) teren, poszerzono dzisiejszą ulicę Rynkową, tworząc też przestrzeń dla zieleni miejskiej.

Przedwojenny Międzyrzecz, jak inne miasta, był ciemny, z ciasną zabudową, i nie posiadał parków miejskich. Z tym problemem zmierzono się w latach 20. ubiegłego wieku, chcąc wykupić teren parkowy wokół prywatnego majątku Tempelhofów (dzisiejszy budynek Muzeum), by utworzyć tam park. Ostatecznie na dziedzińcu zamkowym utworzono strefę amfiteatru, gdzie odbywały się wydarzenia kulturalne. Aleja dostojnych platanów w parku koło Muzeum została utworzona w pocz. XX wieku. Ciekawostką jest, że w tym czasie powstało pojęcia drzewa - Pomnika Przyrody, jako swoistego „kościoła” biosfery.

Najstarszym parkiem w mieście był park przy kościele św. Jana, utworzony po zasypaniu w latach 40. XIX wieku w tym miejscu fosy miejskiej; przestrzeń zielona postrzegana była jako miejsce rekreacji – koniecznie z pierwotną narodową (niemiecką) funkcją symboliczną, z centralnym miejscem przeznaczonym na pomnik i fontannę – statuę Germania postawioną po 1870 r. jako symbol zjednoczenia Niemiec, a przy ulicy Staszica - Pomnikiem weteranów I Wojny Światowej, żołnierzy niemieckich pochodzących z Międzyrzecza.

Przełom XIX i XX wieku to okres zaczątków planowania przestrzennego w miastach, związanych z ergonomiką pojawiających się nowych ruchów społecznych. Potrzebą rekreacji dla tzw. klasy robotniczej, dotąd mieszkającej w ciemnych, ciasnych i brudnych domach, gdzie teraz byłoby więcej światła i świeżego powietrza, kanalizacja i woda bieżąca (mniej chorób-większa wydajność pracy). Zagospodarowania czasu wolnego, budowy obiektów sportowych, kortów tenisowych – u nas stadion na ul. Słonecznej zbudowany w związku z Olimpiadą w Berlinie w 1936 r. To czas inwestowania w infrastrukturę kolejową, nowoczesne ciągi komunikacyjne i piesze, teraz z towarzyszącą im aleją przydrożnych drzew. Powstawanie nie-prywatnych, jak to było dotąd, publicznych terenów zielonych; koncepcja miasta-ogrodu, widoczna u nas na przykładzie wzorcowo zaprojektowanej (architekci E.G. Zillmann) ul. Staszica i Poznańskiej, okolic gmachów publicznych dzisiejszego budynku L.O., Szkoły Podstawowej nr 2, dawniej Szkoły dla Dziewcząt, i za nimi - otulonych drzewami willi, np. należącej kiedyś do dr Podbielskiego. Teren przyległy, po drugiej stronie ulicy, dawniej na mapie widoczny jako ogrody, to łąka strzelecka i mleczna... Fosa przebiegająca przez park (widoczna jako ciąg studzienek) wyznaczała granice gruntów miejskich.

Miejskie tereny rekreacyjne były też nad Obrą, kąpielisko widoczne jest na widokówkach z tego okresu.

Stare lipy za dzisiejszym Międzyrzeckim Ośrodkiem Kultury to pozostałość terenu zielonego – budynek MOK-u zaczęto budować przed wojną, inwestycję skończono dopiero w 1972 r. - przy po Domu Bractwa Strzeleckiego (przeniesionym z ulicy Staszica), jego mury to część dzisiejszej Przychodni „Provita”.

Parki w miejscach dawnych cmentarzy... W 1967 r. zapadła państwowa decyzja o likwidacji – zapuszczonego z racji wymiany ludności na naszym terenie, i związanego z tym braku zainteresowania ludzi obiektem obcym im kulturowo – byłego cmentarza ewangelickiego przy Osiedlu Centrum. Niestety nie zachowała się jego najbardziej zabytkowa, najstarsze XVII wieczne nagrobki, w tym miejscu zbudowano restaurację „Tequila” - wcześniej Klub Młodzieżowy i restauracja „Zamkowa”. Dawne cmentarze stosunkowo łatwo – z uwagi na czytelne założenia przestrzenne – dało się przekształcić na parki. Nie można tego powiedzieć o przyszłości aktualnie używanego cmentarza...

Pytanie o dzisiejszą politykę zieleni – czy odpowiedź jest satysfakcjonująca... Powszechne wygodne (brak spadających liści) iglaki wokół nowych domów... Chociaż świerki występują naturalnie na naszej szerokości geograficznej. Jak pogodzić współczesne potrzeby industrialne ze zdrowiem ludzi, potrzebą - jak czytałam – uniwersalnej naszej codziennej, „leśnej kąpieli” w zieleni, japońskiej shinrin joku - tu koncepcji głęboko związanej z kulturą dalekowschodnią,... U nich to państwowa doktryna. W Polsce na razie obserwujemy zanikanie występowania w krajobrazie szlachetnych drzew liściastych. I tegoroczna susza... Drzewa poprawiają bezpieczeństwo przy drogach, znacząco obniżają temperaturę powietrza ww lecie. W naszej europejskiej kulturze podporządkowania biosfery doraźnym ekonomicznym celom jednego gatunku – mimo naukowej wiedzy o konieczności współistnienia Wszystkich elementów naszego świata, to ciągłe wyzwanie, też logistyczne, dla samorządów, i władz państwowych...


Iwona Wróblak

wrzesień 2022













czwartek, 8 września 2022

 

Dni Międzyrzecza – było coś dla dużych i małych


W ciągu 3. dni maraton imprez. W kilku miejscach w Międzyrzeczu, czasami jednocześnie. Koncerty – Pauliny Gołębiewskiej i Sylwii Grześczak, Proxima, CeZeT DJ HAY, DJ Soina, donGuralesko, Sarius, Marc van Linden, Shaun Baker. Gry miejskie, turnieje: tenisa ziemnego, szachowy, otwarte zawody spławikowe, Festiwal rowerowy, rodzinna gra z tabletami. Dla dzieci - Wesołe miasteczko, Zamki dmuchane. Warsztaty z Kicią Kocią i Bajanką. Spotkanie z podróżniczką Olą Mae (i kotem Fryderykiem). Dla podniebienia - Międzyrzecki Festiwal Smaków Świata...

W strefie koncertowej za budynkiem Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury na scenie wystąpiły dzieci uczestniczące w zajęciach gimnastycznych i tanecznych. Ważność rozwoju fizycznego jest doceniana w naszym mieście, poprzez mnogość propozycji dla najmlodszych. Artystyczne Formy Ruchu, sekcja w MOK pod kierownictwem Bożeny Liberskiej. Studio Tańca „Gold”, gdzie chodzi około 100 dzieci w czterech grupach wiekowych – Wioletta Robak-Gabarkiewicz; szykowne suknie starszej grupy, radość z tańca i ruchu. Kolorowe stroje najmłodszych dzieci. Taniec Nowoczesny z elementami hip-hopu z elementami rytmiki - Justyna Wittchen.

Nasza eksportowa Grupa Taneczna „Trans” Anny Bubnowskiej, i jej wychowanych przez nią w ciągu lat istnienia Zespołu (od 2000 r.) kilku instruktorek, tancerek młodego pokolenia, m.in. Karolina Piechowiak, Anna Osipiuk, Marta Trochimczuk... ze wspaniałymi układami choreograficznymi, których widzieliśmy już wiele. Zawsze świeżymi pomysłami na nowe... Podziwiamy – nie tylko my - Grupa od lat bierze udział w prestiżowych festiwalach w kraju i za granicą (ostatnio w Kostrzynie, gdzie zdobyła Złoty i Srebrny Aplauz, w Hiszpanii, Turcji – Grand Prix, występy w Polsacie, TVN, Gali Miss Polski, teledyski i reklamy itp...) – profesjonalizm tancerzy, styl tego Zespołu, niepowtarzalny; istota przekazywania przez ruch; oszczędny, wyważony, różnych treści. Teatr taneczny... Obiecujemy sobie nowe wspaniałe widowisko, bowiem „Trans”, i inne zespoły taneczne, będą uczestniczyć w spektaklu Izabeli Spławskiej o bajkowej opowieści z Narni, który już we wrześniu na scenie MOK... Transowe dzieci zachwycają swoim urokiem, umiejętnie podkreślanym kostiumami, dodatkami; zwierzęcym puszystym ogonkiem kocim, czy czarnymi wąsami... Transowe mistrzostwo wyczucia, w jaki sposób przedstawić nieskalany urok dziecięcości...

Nasza Szkoła Muzyczna I stopnia to kuźnia talentów muzycznych. Kilku uczniów Szkoły mogliśmy słuchać na scenie w czasie Dni Międzyrzecza; wiolonczelistki  Mai Dutkiewicz, młodziutkich skrzypaczek – Alicji Juralewicz i Liwii Gągały, oraz saksofonistki Klaudii Nowackiej, która wystąpiła w duecie razem ze swoim nauczycielem instrumentu Czesławem Nowakowskim. Muzykom towarzyszyła na instrumencie klawiszowym Ekaterina Matohk. Finałem polsko-niemieckiego Projektu Muzycznego na Lato był występ młodzieży z obydwu krajów, razem z nauczycielkami śpiewu Pauliną Staniec i Ewą Witkowską.

W amfiteatrze na Podzamczu oglądaliśmy spektakl pt „Turyści”. Zawodowi aktorzy, na szczudłach, świetnie operujący ruchem i mimiką twarzy. Przedwieczna złota patyna czasu, sepiowe kolory w charakteryzacji i kostiumach z przełomu XIX i XX wieku. Przedwojenna prasa, czytana na jednym z dworców, gdzie zajeżdża stara poczciwa lokomotywa obwieszczająca swe przybycie gwizdem pary, a okoliczni mieszkańcy wypatrują turystów, jako możliwości zarobku... Wyraziste postacie i charaktery. Młody Cwaniak, czyścibut z atrybutami zawodu w starej walizce, Kobieta, którą kompani stroją w biżuterię i lusterko, i małą torebkę... Turysta przyjeżdża, pewny swojej pozycji, rozdający sute papierowe napiwki... Starodawny aparat trzaska zdjęcia, pozują wszyscy zainteresowani, to duża atrakcja w małym miasteczku, np. na prowincji austro-węgierskiej... Wśród radości z napiwków znika walizka Turysty, kto ją ukradł... Turysta domaga się zwrotu pieniędzy. Pliki banknotów znajdą się w małej torebce Kobiety... Jeszcze raz zabytkowy aparat analogowy jest w użyciu, tym razem fotki będą też zarejestrowane we współczesnych aparatach komórkowych wysyłanych znajomym na portale społecznościowe...

Tuż obok sceny amfiteatru - Akademia Cyrkowa. Jak się okazuje nasze współczesne dzieci umieją nie tylko wpatrywać się w ekran smartfonu. Wystarczy im tylko trochę pomóc – w chodzeniu po linie, ćwiczeniach na kole czy szarfie podwieszonej na stelażu. Kręcenie talerzyka na tyczce też nie jest takie trudne. Świat cyrku odczarowany... Młodzi cyrkowcy dzielą się wiedzą, i asekurując dzieci - zachęcają do prób... Chętnych jest wielu.



Iwona Wróblak

wrzesień 2022
































środa, 31 sierpnia 2022

 

Piotr Rogala – akustycznie. Skocz w pudło gitary


Kończące się lato i ostatnie – oby nie – koncertowanie na świeżym powietrzu... Piotr Rogala – akustycznie na zamczysku naszym, szacownym dziedzińcu.

„Na wschód od Edenu”. Tam gdzie wschodzi słonce poezji. I śpiewania. Rodzinnego, bo prawie cała rodzina Rogalów to pieśniarze... Dwie gitary klasyczne i instrumenty klawiszowe na scenie, kamiennych fundamentach budynku starosty.

Dawniej trubadur, jeśli – jak śpiewa Piotr w „Balladzie o trzech trubadurach” Wojciecha Młynarskiego - nie ukontentował słuchaczy, mógł za ten despekt nawet zapłacić głową... Sztuka musi być dobra. Piotr starannie się przygotował do recitalu, wybrał piosenki, które coś dla niego znaczą. Może zamykają pewne etapy w życiu.

„Wolna Grupa Bukowina”. Pamiętam ten zespół z dawnych lat, wtedy był synonimem autonomicznej wolności. Zapomnianej historii i przestrzeni, która bierze się z płuc oddychających pełnym powietrza wnętrzem. Żywiołu wody przepływającej potokami przez zdarzenia niczym czas nasz osobisty.

Dobrze, z wyczuciem gatunku, zagrany „Czarny blues o czwartej rano” Adama Ziemianina i Krzysztofa Myszkowskiego. Pochwycić chwile bezsenne, tęsknoty nieobecne z racji osoby, której dotyczą.

Klasyczna poezja śpiewana, czyli piosenki Zespołu „Stare Dobre Małżeństwo”. Na scenę jest proszony (przez ojca) junior Tomek Rogala, także – dobrze – śpiewa i gra na gitarze. Skocz w pudło gitary – to pomysł, jak przeczekać zawirowania miłosne. Wyjść z tym pięknie brzmiącym instrumentem w słońce – by pomóc słońcu lśnić... Kolejny „Blues dla małej”. Etiuda o miłości. Pewne listy być może nie powinny być wysyłane, po osiągnięciu adresata swoim zaistnieniem nie wyjaśnią spraw... Czy „Jest już za późno”? By odnaleźć się w dżungli świata. Jeśli czas ma dwa wektory. W świecie nieuporządkowanym przedmioty, które używamy, powinny stworzyć dla nas (bezpieczne?) miejsce. Zachwycić – coś, siebie - by nie zniszczył nas czas.

Pożegnania bywają bezsłowne.

Straże ustawione są wokół snów mężczyzny, kiedy pilnuje ich kobieta. Zmiany w polach widzenia – czy nastąpią? Zmiany – w strukturze własnej osobowej strażników... Szuka się, kiedy - „Szukania mi trzeba” – domu, gitarą i piórem. Wtedy niebo jest nad śpiewającym. Prześwit, kolumna oddechu.

Co jest ze wskazówkami Z(z)egara? Niepokój – odliczania, upływu, czy względności... Receptą może być nie-wyosabianie się z nurtu wskazówkowego. Nasiąkanie tarczą zegarową jak pobliskie ściany. Gra zbudowana z cegiełek, które same są szukaniem (sensu).

Znów twórczość Wojciecha Młynarskiego. „Ballada o torreadorze”, który uczył się od swego nauczyciele sztuki uników – z szacunku dla siły byka... Młody torreo chce postawić się w sytuacji byka, a zwierzę tym samym skłonić do (człowieczego, słabszego) zachowania unikowego.

Utopia systemów społecznych. Stanisław Klawe „U nieba wrót” opowiada o swoim życiu ziemskim poświęconym budowie socjalizmu rozumianego w założeniu ideologów jako tworzenie ustroju sprawiedliwego dobrobytu, niestety rewolucja nie pozwoliła na polepszenie życia człowieka, w zapędach działań biurokratycznych i totalitarnych nie starczyło czasu na wypełnienie ich pożądaną pierwotnie treścią.

Piotr Rogala zaprosił do udziału w swoim koncercie pianistę Dominika Fryzę z Pszczewa. Razem wykonali „Blues dla robotnika”. Także pamiętny utwór krakowskiego „Starego Dobrego Małżeństwa” o „Bieszczadzkich aniołach”, którzy swoje skrzydła mają schowane w plecakach, by nimi nie epatować... Braterstwo skrzydeł to radość nieukierunkowana, śpiewania, muzykowania, bycia pod niebem świata. Czasami muskają otoczenie tymi skrzydłami, zapalając w nas przyjazny wspierający ogień. Dominik też gra na ukulele. Razem z Piotrem zaśpiewali uroczą szantę. O podróży „w keji”, od której można Odbić (w podróż); Ona keja gdzieś jest i czeka, i podróżnik też jej wygląda, tej Bramy w wielkie Nieznane. W szeroki świat.

Nie tylko świat zwierzęcy tka nas w swej sieci, także fonosfera; kwiaty pielęgnowane przez ogrodnika zostały zaskoczone jego śmiercią. Na wszystkim zostawiamy swój odcisk bycia, pełnoprawni jako cząstki przynależnego nam czasu przestrzennego. We mgle naszych niewysłanych listów, wiadomości niedotarłych do adresatów.

Z ciekawością czekałam, jak Piotr zaśpiewa słynne Solidarnościowe „Mury” Jacka Kaczmarskiego. W "Obławie" był żal zabitych młodych wilczków i męska rozpacz starego wilka walczącego z gończymi psami i brutalnym bezwzględnym człowiekiem-myśliwym. Na koniec usłyszeliśmy pieśni o stosunkach sąsiedzkich, emocjach niekoniecznie dobrych, mających swe źródło pewnie w traumatycznych przeżyciach wyniesionych może z dzieciństwa. Dobitne i wyraziste było męskie granie w „Miłe tango” - o mężczyźnie, wojnie i kobiecie uprzedmiotowionej z tej racji... Niesentymentalna, bardzo ciekawa piosenka. Na bis – o szczerości wzajemnej, jej nieoczywistej potrzebie – utwór Stanisława Sojki pt. „Tolerancja”.

Ciekawy wieczór. Zanurzyliśmy się na godzinę w poezji, jej wizji przedstawionej przez Piotra, mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś dla nas zaśpiewa.

Iwona Wróblak

sierpień 2022










wtorek, 30 sierpnia 2022

 

Coś dla dzieci, coś dla dziecięcości. Centrum Rozwoju Bliżej Siebie.


Pętla malarska, przeźroczysta folia jak sztaluga rozpięta jest na grubych pniach drzew. Są też większe płachty papieru, można na nie napryskać... nasprayować, powstaną kompozycje. Pani Asia (logopedka) nakłada na małe talerzyki farbę . - Zaraz dostaniesz pędzelek, możesz go sobie wziąć do rączki... będziesz malować...? Łączenie kolorów. Percepcja. Kontatybilny ze sobą wszechstronny rozwój dziecka. Artreterapia. Tu MOŻNA się ubrudzić. Tu można Dotknąć Faktury świata, można Go posłuchać, samemu zabębnić – swe istnienie. Usłyszą. Dziecko też – Siebie usłyszy.

Centrum Rozwoju Bliżej Siebie dziś na zewnątrz. Upał jest, ale pod drzewami nad Obrą chłodniej... Mamy i tatowie. Babcie i dziadkowie też. Jest Uśmiech. Odprężenie – Radość. Zanurzamy się w niej my tzw. Dorośli. Piknik rodzinny. Bardzo rodzinny.

Z wielkiego kubełka wyczarowywane są duże bańki mydlaste lśniące kolorowe... Mieniące się piękną barwą światy nasze potomne... Uciechą jest je zniszczyć-rozprysnąć za pomocą łapki na muchy... Stworzone mogą zniknąć za naszą sprawą, ale pojawią się nowe! Nasze. I są! Stwarzamy świat dla Dzieci. (Na chwilę) powracamy z powrotem do tego dziecięcego edenu, oby dłuższą... Nie zaburzać świata dzieciom...

Piłeczki Sprawny nieco Maluch może „wyłowić” małym rybackim podbierakiem z suchego baseniku - i wrzucić do mniejszego, albo – co jeszcze ucieszniejsze – co wnętrza parasola podwieszonego rączką na sznurku... T tym parasolem to tak poważnie uczone, to prywatny pomysł jednej z pań pomagających w Pikniku, bo przez to podwieszenie fajna miska się robi we wnętrzu czaszy parasola... Wyjęte piłeczki można przykleić na taśmie rozpiętej na stelażu. Poza tym tutaj wszystko jest gruntownie według zasad nauk pedagogicznych przemyślane. Centrum Rozwoju Bliżej Siebie to zajęcia, których celem jest zapewnienie warunków do wszechstronnego wzrastania małego dziecka, wspierającego jego rozwój motoryczny, intelektualny, poznawczy i emocjonalny. Rozwoju mowy, integracji sensorycznej, poprzez różnorodność doświadczeń. Powtarzalność dobrych doświadczeń, tak myślę.

W klimatycznym parku nad Obrą małe dzieci, królestwo dzieciątek, niektóre nie mają chyba dwóch lat... I ich dorośli. Niektórzy przychodzą tu systematycznie, raz w tygodniu, inni przyszli z ciekawości. Zajęcia są oparte na autorskim programie właścicielki i pomysłodawczyni Pauliny Ciesielczyk-Olanin od 2017 roku.

Jest i tunel. Jak dla złowionych rybek. Gdzie można się wczołgać, i na chwilę schować... Taki figiel, a i też ćwiczenie – być może – poczucia bezpieczeństwa, dla Siebie, podstawowej rzeczy dla człowieka w jego cywilizacyjnym rozproszeniu, nieogarnianiu świata, oby tylko dziecięcym...

Pachołki. Hula-hop, mniejsze i większe, można je wrzucić na pachołka, to lekcja motoryki.

Roksanka, jak mówi jej babcia, ma niecałe dwa latka, ale już wie, że najporęczniej przysunąć sobie maleńkie krzesełko, usiąść na nim, by dostać się do wielkiego (dla Niej) djembe, i rączkami podotykać dźwięków. Próbuje, a za chwilę będzie koncert z Ewą Skrzek- Bączkowską. Czy będą grać? Ewa mówi, że nie wie, co się będzie działo, tu jest spontan. Ważne, że jest na czym... W koszu, i mandalowato ułożone na kocyku – wkrótce ten doskonały porządek ulegnie zaburzeniu; bębny djembe, drobne instrumenty perkusyjne - marakasy, kabasy, quira, tank drum, balafon... Każdy, duży i mały, w niebieskim Kręgu - ważnym spotkaniu społecznym przez to, że tu wszyscy są Ważni. Rodzice fotografują, ja też...

Postarajmy się MIEĆ coś w łapkach... Na djembe można usiąść jak na koniku. Dziecko i dorosły, już trzyma w ręku coś wydającego odgłos; jakąś piszczałkę klekoczącą drewnianą naturalną wibracją. Piękne obrazki rodzinne, bo gdzie jest wiedza, JAK się z dzieckiem bawić... Dotykamy opuszkami palców instrumentów, przeczuwamy niemal, jak na nas wpłyną. Metalowe srebrzyście brzmiące kuleczki w okrągłym temborku uspokoją świat... Zasiąść z tymi dźwiękami jak w półkolu, uderzyć pałeczką... Ewa ze swoją radością Wewnętrzną, Ewa z Uśmiechem niewyczerpanym, niespożyta w energii czynienia Jogi z Dźwiękiem, gdzie jest czyniony wgląd w swoje wnętrze, uczy rozpoznawać i nazywać emocje. Naśladując zwierzęta i rośliny... To czego nas uczą zwierzęta, a myśmy zapomnieli już, że też jesteśmy (Z)Nimi, jako homo sapiens, JEDEN z gatunków (tylko jeden z...). I czy to nie te pradawne Totemy (zwierzęce), naśladowanie i nauka, zanim rozpęknięcie się na MY i Oni (reszta natury) nastąpiło...? Umiejętność skupienia. Czyli nie-wędrówki myśli. Empatia i uważność. Odreagowanie i relaksacja. Powtarzalny ściśle wyliczony stymulowany (i odwrotnie) uderzeniem serca rytm. Wziąć głęboki oddech trzonem piersiowym, taki regulujący energię. Niech współgra oddech, niech współgra energia. Dostrajamy się, porządkujemy się w rytmie świata jego pulsowania. Malutka dziewczynka tańczy w środku; tworzy własny dla siebie osobisty krąg – wokół swojego centrum. W Centrum Rozwoju Bliżej Siebie na zajęcia Jogi mogą chodzić dzieci od 8 miesiąca do 12 roku życia, w różnych grupach.

Kilkuletni chłopcy zawzięcie boksują się z Gladiatorem - z wizerunkiem starożytnego wojownika. Nadmuchanym workiem z wbudowaną na dole komorą wodną dla stabilności; nieograniczone uderzenia, ciosy i kopnięcia – dobry sposób na emocje, które trzeba wypuścić jak powietrze z płuc – w formie społecznie akceptowalnej (jak dorosłe sporty walki). Zabawa rozwija zdolności motoryczne, stymuluje kontrolę nad swoim ciałem i ruchem, zachęca do marzenia o nowych sposobach widzenia otaczającego świata. Także - wzmacnia poczucie własnej wartości, poprzez aktywną zabawę.

Ewa na kolorowej chuście – bawimy się w śledzenie ruchów kotka, machamy rękami jak ufoludki. Śpiewa. To (każdego) joga. Czyli ćwiczenie. Uważność Tu i teraz. Jasny umysł. Mam go płynę sztorm mi nie straszny. Zwykła chusta a tyle zabaw można w związku z nią wymyśleć... Podnosimy nogi, bo tu chodzą mrówki! Wyobraźnia na temat owadzich odnóży działa. To jest mój świat. Afrykańskie pierwotne czyli pierwsze rytmy. - Bicie serca wyznacza w życiu rytm – piękny werset.

Wata cukrowa sprzedaje się koło siedziby Centrum Rozwoju, trochę słodkości zawsze przyciąga.

Kamienie sensoryczne. Plastikowe twarde trójkąty nakładane większy na mniejszy. By poczuć stopami nierówności. Akupresura stópek dziecięcych.

W „Centrum Rozwoju Bliżej Siebie”, jak czytam w ulotce, są też prowadzone przez Blankę Ciesielczyk warsztaty dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym rozwijające kompetencje matematyczne poprzez ruch, zabawę, twórczość czy piosenkę. Dzieci rozwijają myślenie przyczynowo-skutkowe. Poprawiają swoje kompetencje społeczne, emocjonalne i samoocenę. „Akademię Malucha” prowadzi Paulina Ciesielczyk-Olanin. „Sprawny Maluch” to zajęcia, gdzie dzieci rozwijają motorykę dużą i małą oraz kształtują nawyk aktywności fizycznej – prowadzi je Karolina Kaczmarek. W programie zajęć „Centrum...” jest jeszcze: Zabawa z literkami, Masaż Shantala dla niemowląt oraz Masażyki, kołysanki i wierszyki, animacje na urodzinach i innych imprezach okolicznościowych i koncerty relaksacyjne dla dorosłych.


Iwona Wróblak

sierpień 2022