Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miedzyrzecz historia regionalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miedzyrzecz historia regionalna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2023

 

Miejsce które kochamy


Miejsce, które kochamy, nasz Międzyrzecz, teraz polski. Międzyrzeckie wspomnienia Martina Meißnera w sali starościńskiej Muzeum w Międzyrzeczu; miłość do małej ojczyzny poza sztywno zakreślonymi granicami państwowymi.

Pan Martin Meißner – honorowy kustosz Muzeum im. Alfa Kowalskiego, dawny mieszkaniec Międzyrzecza, wtedy Meseritz, mimo wieku (rocznik 1934), wiele pamięta ze swego międzyrzeckiego dzieciństwa. Teraz mieszka w Niemczech, wyjechał stąd, kiedy miał 10 lat, musiał opuścić swoje miasto, ale nie zapomniał o nim. Spotkanie prowadziła Katarzyna Sztuba-Frąckowiak.

Jest hojnym darczyńcą zbiorów muzealnych, obecnie w gablotach, antyramach oglądamy w podziemiach Muzeum kolekcję pocztówek z dawnego Międzyrzecza, dzięki niemu jest bogatsza o 3500 różnych pozycji.

Przodkowie pana Martina mieszkali we wsi Pąchy od XVIII wieku. Dziadek należał do Związku Weteranów z I wojny światowej. Mama Joanna pracowała jako sekretarka w szkole ludowej, obecnie to budynek L.O. przy ulicy Staszica, ojciec był pracownikiem banku – budynek koło dzisiejszego dworca kolejowego. Siostra pana Martina mieszka obecnie w zachodnich Niemczech, ma 82 lata. Mieszkali przy Lutherstraße 8 – dzisiaj to ulica ks. Ściegiennego. Pan Martin chodził do Volkschule (szkoły ludowej), razem z bratem Gerhardem było dwóch Meißnerów w tej szkole – rozrabiaków w jednej klasie, więc ich rozdzielili do dwóch klas... Jego dawni koledzy i przyjaciele już nie żyją. Pan Martin niedawno odwiedził swoją dawną szkolę, teraz to Szkoła nr 1, gdzie dyr. jest Monika Szypszak.

Meißner nie był zbyt religijny, do kościoła chodził tylko w Zielone Świątki, a na msze – jedynie w niedziele. Pamięta trawiasty Plac Majowy – stadion, miejsce okolone wodami rzeki Obry... Pamięta, jak w czasie jednej z uroczystości miejskich Obrą płynęły pontony 122 pułku wojsk niemieckich, miały miejsce pokazy umiejętności kierowania pojazdami, na przykład jazdy motoru z przyczepą, którym kierował niewidzialny dla widzów kierowca, dzieci myślały, że pojazd sam jedzie – taka sztuczka...

Pan Martin pamięta pomniki międzyrzeckie, w mieście było ich kilka. Np. ku czci poległych w I Wojnie światowej, pomnik Germiania przy kościele katolickim (św. Jana), Cesarza Wilhelma II na koniu, artystyczny, przyjechał do miasta po I wojnie z Bydgoszczy, pomnik Bismarcka na Winnicy, Pomnik Kersta, który działał w czasie rewolucji 1848 r., został dowódcą straży obywatelskiej w Meseritz, potem wybrany na członka Zgromadzenia Narodowego we Frankfurcie nad Odrą z okręgu Birnbaum-Meseritz. W tym miejscu obecnie stoi koło dworca Pomnik Powstańców Wielkopolskich.

Wybetonowane łagodne zejście z brzegu Obry było miejscem kąpieli, kiedyś z kolegami zrobili drewnianą tratwę z drzwi, która się popsuła... Pobierano stąd też wodę z rzeki. Dworzec był ukochanym miejscem pana Martina, na przeciw budynku mieszkał jego dziadek, była tam nastawnia - parowozownia; małemu chłopcu kojarzyła się z karuzelą. Przed wojną dworzec był dużym centrum kolejowym z połączeniami do Poznania, Berlina, jako chłopiec jeździł do laryngologa do Gorzowa, miał też rodzinę w Toporowie, Boryszynie, Staropolu. Dworzec się spalił. Meißner ubolewa, że po wojnie budynek, i tory, były zaniedbane, a przejściu podziemnym zalegały śmieci.

Restauracji w przedwojennym Międzyrzeczu było kilka. Reicherta na Rynku, gdzie jego wujek był starszym kelnerem, małemu Martinowi przynoszono do picia ciepłą czekoladę, a tacie – kawę. Na Kaczym Dołku przy moście było kino, które dzisiaj już nie istnieje. Niemieckie dzieci musiały tam chodzić na propagandowe filmy, które zapamiętał jako pełne przemocy i okrucieństwa, wychodził z tych seansów z płaczem... Jak powiedziała pani Sztuba-Frąckowiak, po wojnie, przed wypędzeniem, pokazywano tam Niemcom filmy o wojnie, którą wywołali.

Pan Martin – wszystko pamięta z lat dziecinnych... Obrazy, sytuacje... Zamek międzyrzecki, gdzie jako 9-10 latki lubili się bawić w okolicach ruin zamkowych.

Martin Meißner – na koniec spotkania, powiedział, że trzeba porzucić wszelką nienawiść i pielęgnować miłość do Międzyrzecza – nie porzuca się ojczyzny/nie odchodzi na obczyznę... Międzyrzecz tak dobrze pamięta, bo to dla niego raj z lat dzieciństwa.

Wzruszające były wzajemne uściski i życzenia, drobne podarunki – od współczesnych obecnych na spotkaniu włodarzy naszego miasta; ze starostwa Powiatowego, mieszkańców, taki pielęgnowany most przyjaźni międzyludzkiej w mieście, które jest naszym domem, i teraz my się nim opiekujemy. Jak powiedział dyr. Muzeum Andrzej Kirmiel – Międzyrzecz zawsze był wieloetniczny, ciekawy i twórczy przez to, że tu przez wieki różne kultury się wzajemnie przenikały, nawzajem wzbogacały, tak było przez wielką część jego długiej historii.


Iwona Wróblak

listopad 2023 r.






















sobota, 18 marca 2023

 

Polski Związek Wojskowy Obwód Maria


Wokół Oddziału „Maria”, formacji wojskowej działającej w okolicach Międzyrzecza tuż po wojnie przez niespełna rok, narosły legendy... Paweł Pawlak, po kwerendzie w gorzowskim archiwum IPN, na wykładzie dla Międzyrzeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w międzyrzeckim Muzeum, rzucił nieco światła na ten okres powojennej regionalnej historii...

W każdym przekazie ustnym jest zazwyczaj nieco ziarn prawdy, w przekazach wiążących się z kontaktami ludności z żołnierzami danej formacji – o jednym z nich, postaci kontrowersyjnej, wspomniał pan Pawlak. Zawiłe, niejednoznaczne życiorysy ludzkie... Ciemne strony burzliwego okresu powojennego.

Kim byli żołnierze Oddziału „Maria”? Byli partyzantami, AK-owcami przybyłymi z powiatu Bielsko-Biała, ludźmi, którzy doświadczyli bezpośrednio negatywnych skutków okupacji niemieckiej, a potem sowieckiej. Struktury AK-owskie należały do najlepiej zorganizowanych na Lubelszczyźnie, Armia Krajowa w pierwszym okresie pomagała Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski. Żołnierze AK brali udział w akcji „Burza” na Podlasiu, i w Powstaniu Warszawskim. W działaniach mających na celu samoobronę Polaków. Zostali zaskoczeni tempem zwycięskiego marszu bojowego Armii Czerwonej.

Jeden z dowodzących Oddziałem - Stefan Wyrzykowski ps. „Zenon” był legendą tamtych lat. Inicjował liczne akcje partyzanckie. Oddział „Maria” początkowo współpracował z Sowietami, ale na terenach wyzwolonych NKWD nakazało rozwiązać wszystkie tajne organizacje, rozpoczęto się aresztowania i wywózki, represje osób związanych z państwem podziemnym. Zaczęły się brutalne przesłuchania, do donoszenia na żołnierzy niepodległościowego podziemia zmuszano pod groźbą śmierci. W związku z nadchodzącym terminem referendum na temat poparcia dla nowych władz komunistycznych nasilał się terror. W odwecie miały miejsce akcje odbijania więźniów z rąk Urzędu Bezpieczeństwa.

Zbrojne polskie podziemie czekając na decyzję rządu w Londynie przeszło do konspiracji. Zakonspirowano struktury organizacyjne, zabezpieczono broń i radiostacje. Czekano na rozwój sytuacji politycznej w Europie... Ewakuowano za zachód młodych żołnierzy.

Decyzją Sądu RP w 1946 roku wyrok śmierci wykonano na 10. żołnierzach PZW Oddziału „Maria”, kilkunastu skazano na kary więzienia, w tym długoletnie.


Iwona Wróblak

marzec 2023 r.








poniedziałek, 7 listopada 2022

 

Spuren - ślady wspólnej, też żydowskiej, historii Środkowego Nadodrza


W sali starościńskiej Muzeum niemiecki kwartet smyczkowy „Das Diplomatische Streichquartett” (Dyplomatyczny kwartet smyczkowy) z Berlina – w dwóch wejściach - gra muzykę kompozytorów żydowskich. Wsłuchuję się w kompozycje, szukam muzycznych kulturowych śladów historii narodu, który ma 4000 lat, śladów Jego religii, tropów inspiracji kulturą ludów ościennych, na które napotykał w swojej długiej historii. Zanotuję monumentalizm, i wewnętrzną radość spełnienia cechującą osobowości wielkich rabinów. Dramaturgię żydowskiej historii, wyraźne nuty opowieści epickiej o dziejach najnowszych. Współczesne kompozycje... Nie ma ucieczki od historii, bo ona nas definiuje... Fanny Hensel - Adagio i Allegretto z Kwartetu smyczkowego Es-dur, Alexander von Zemlinsky - Allegretto z I Kwartetu smyczkowego op.4 (1896), Kurt Weill - Youkali - Tango Habanera (1934), Szymon Lacks - Vivace non troppo z III Kwartetu smyczkowego - na temat polskich melodii ludowych (1945). Skład kwartetu: Matthias Hummel - skrzypce, Felix Klein – skrzypce, Ernst Herzog – altówka, Petra Kießling – wiolonczela.

Autorem publikacji „Spuren – ślady życia żydowskiego na Środkowym Nadodrzu”, która jest dostępna dla słuchaczy po wykładach i koncercie, jest hamburski dziennikarz Hilmar Schulz. Miejsca w Niemczech – Adlerquelle, Bad Freienwalde, Beeskow, Eberswalde, Frankfurt – Słubice, Groß Neuendorf, Märkisch Bucholz, Odenberg, Schwedt/Oder, Storkow, Wriezen. Miejsca w Polsce - Glisno, Gorzów Wielkopolski, Krzeszyce, Międzychód, Międzyrzecz, Ośno Lubuskie, Pszczew, Skwierzyna, Trzciel, Trzemeszno Lubuskie, Witnica, Zbąszyń, Zielona Góra.

To coś jak katalog – miejsc i zabytków, które przetrwały... nazistów i Noc Kryształową w 1938 r.; niewiele zostało synagog i innych budowli, zwłaszcza tych w większych ośrodkach, i jeszcze mniej cmentarzy-kirkutów, które według judaizmu powinny być wieczne, a stały się miejscem wybierania żwiru, jak ten w Międzyrzeczu, ogródkami działkowymi, stacjami benzynowymi, skwerami, parkami itd., miejsca śladów życia społeczności żydowskich przez setki lat, trwale – zdawałoby się – zintegrowanymi z sąsiadami wyznającymi inne religie, gdyby nie ten, tkwiący głęboko, po obu stronach Odry, antysemityzm, dający o sobie znać przy okazji wojen czy kryzysów gospodarczych... Pretekst do wypędzeń i pogromów, a w XX wieku do realizacji „ostatecznego rozwiązania”, etnicznej nazistowskiej doktryny czystki, której rezultatem był Holokaust.

Za mównicą w sali starościńskiej – nasi goście, muzycy. Nie tylko grają nam piękną muzykę klasyczną. Feliks Klein – książka „Spuren...” mówi o życiu Żydów w Niemczech na przestrzeni 700 lat. I o ile o kahałach, gminach wyznaniowych w dużych ośrodkach miejskich wiele napisano, mniejsze ośrodki życia żydowskiego w małych miasteczkach nie są jeszcze dostatecznie naukowo opracowane. XIX wiek był czasem pokojowego współistnienia społeczności, po pruskim edykcie, zrównującym Żydów z chrześcijanami w ich prawach do swobodnego przemieszczania się, nastąpiła masowa emigracja Żydów z małych miast i wsi na zachód; na niemieckich cmentarzach są ślady tej migracji z XIX wieku – nagrobki z nazwiskami Żydów mówiące z ich pochodzeniu. Migracja dała impuls do rozwoju gospodarczego w większych ośrodkach miejskich, ale też małe ośrodki, kiedyś pulsujące życiem żydowskim, zaczęły się wyludniać... Dojście w 1933 r. do władzy NSDAP brutalnie zaburzyło, zniszczyło ten proces. Niemcy – dzisiaj – nie chcą zapominać o swoim bogactwie kulturowym, który przez setki lat współtworzyła też społeczność żydowska, chcą odbudować historyczną różnorodność religijną i kulturalną regionu Środkowego Nadodrza. Pan Klein zapytał, co możemy – wspólnie z Polakami – zrobić pozytywnego, budując, kształtując nowy wymiar teraźniejszości, z wizją przyszłości naszego regionu? Bo oprócz obciążenia pamięcią naszych doświadczeń pustki (fanatyzmu religijnego, nazistowskiego) nienawiści i przemocy, mamy – też historyczną – bazę wzajemnego, mimo różnic, szacunku i tolerancji, szansę ich dalszego przepracowania...?

Ernst Herzog – „Spuren...” jest bardziej przewodnikiem niż publikacją naukową. Zaprasza do odwiedzenia miast i miasteczek po obu stronach granicznej dzisiaj, po II wojnie światowej, Odry, która kiedyś także łączyła ludzi – Niemców, Słowian, Żydów, hugenotów; właścicieli firm i pracowników, sąsiadów z drugiej strony ulicy, czy innej wsi, miasteczka, i przypomnienia okruchów śladów historii żydowskich. Region, kiedyś mocno wewnątrz powiązany siecią kontaktów gospodarczych, kulturalnych, stracił dawne oblicze różnorodności kulturowej, spolaryzował na polski i niemiecki, na dwa różne systemy polityczne, a historia Żydów popadła w zapomnienie. Od czasów średniowiecznych Żydzi mieli dobre warunki do osiedlania się w naszym regionie, wnosili do gospodarki swój potencjał intelektualny, umiejętności, kreatywność, z epizodami nędzy i wypędzeń, wykluczenia społecznego. Edykt rządu pruskiego w 1812 r., zrównujący prawa Żydów z innymi nacjami, dał ludziom nowoczesną wolność wyboru miejsca zamieszkania. Emigracja Żydów nasiliła się po 1933 r. - panował wtedy ostry kryzys gospodarczy, dobry pretekst do obwiniania Żydów, i po roku 1938, czasu Nocy Kryształowej, kiedy płonęły w całych Niemczech synagogi. Po bogatej kulturze żydowskiej pozostały nieliczne zabytki, opisane w książce; domy przedpogrzebowe, gdzie dokonywano ablucji ciała zmarłego, bowiem po śmierci, czyli opuszczeniu przez duszę, ciała stawały się nieczyste, łaźnie rytualne – mykwy, szałasy, zwoje Tory, niektóre z nich znajdują się w zbiorach muzealnych czy w innych miejscach. Należy zachować pamięć o kulturze, którą Niemcy tacy, jak myślę, jak Ernst Herzog, traktują jako część własnego niemieckiego dziedzictwa.

Andrzej Kirmiel – dzisiejsze województwo lubuskie to sztuczny twór złożony z historycznych kawałków dawnej Wielkopolski, Śląska, Brandenburgii i Saksonii. W Skwierzynie była największa gmina żydowska. Synagoga nie zachowała się, ale cmentarz – tak, jest drugą największą po Wrocławiu nekropolią, liczącą ponad 500 nagrobków. Opiekują się nim organizacje niemieckie („Znaki Pokuty”), Fundacja „Judaika”. Międzyrzecka synagoga ocalała w czasie Nocy Kryształowej, po wojnie budynek był wykorzystywany jako magazyn, obecnie jest chińskim sklepem, ale zachowane są dawne elementy architektoniczne, jak Szafa Ołtarzowa, gdzie były zwoje Tory. Po kirkucie pozostała pamięć w postaci Kamienia postawionego w 2015 r. W latach 70.ubiegłego wieku na mocy Ustawy z 1959 roku o cmentarzach i chowaniu umarłych, która zezwalała na to przez wzgląd o „Użyteczności publicznej, czy realizowaniu planów gospodarczych państwa”, kirkut został zniwelowany - bez ekshumacji, płyty nagrobne rozkradzione, jak na innych nekropoliach tzw. poniemieckich. W Trzcielu stoi budynek dawnej synagogi, przebudowany na remizę strażacką, i zachował się cmentarz na górze żydowskiej.

Najbardziej znaczącymi gminami żydowskimi były społeczności w Berlinie, Frankfurcie i Gorzowie. Po wojnie do Frankfurtu przyjeżdżali Żydzi z ZSRR (z Ukrainy), obecnie jest tam gmina żydowska.

Książka „Spuren – ślady życia żydowskiego na Środkowym Nadodrzu” jest dostępna w naszych bibliotekach.


Iwona Wróblak

listopad 2022 r.











poniedziałek, 12 września 2022

 

O parkach międzyrzeckich opowiadał prof. M. Tureczek


Trzeci spacer turystyczny z prof. Marcelim Tureczkiem – o potrzebie obecności parków w przestrzeni miejskiej....

Zaczynamy, już tradycyjnie, od Ratusza... Kilkanaście osób, do stałej ekipy dołączają nowi koneserzy historii naszego Międzyrzecza. Rzecz będzie o zieleni miejskiej.

W porównaniu do innych miast w okolicy serce naszego miasta, powojenne przyratuszowe planty, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego z 1957 r., z zawieruchy wojennej, i powojennej, wyszły obronną ręką. Planty dobrze wkomponowały się w organizację przestrzeni miejskiej, niezabudowane nowymi blokami dają też w przyszłości możliwość rozszerzania tej koncepcji, łączącej przeszłość i troskę o nią z wymaganiami współczesności. Po usunięciu niepotrzebnych elementów, przybudówek, utworzono oś widokową, nie zaburzając przy tym całości zastanej historycznie przestrzeni kulturowej. W miejscu po wyburzonych po wojnie ruin domów, z których pozyskany gruz, transportowany kolejką wąskotorową, przeznaczono na wzmocnienie wałów wylewającej Obry, „rozplantowano” (stąd nazwa miejsca) teren, poszerzono dzisiejszą ulicę Rynkową, tworząc też przestrzeń dla zieleni miejskiej.

Przedwojenny Międzyrzecz, jak inne miasta, był ciemny, z ciasną zabudową, i nie posiadał parków miejskich. Z tym problemem zmierzono się w latach 20. ubiegłego wieku, chcąc wykupić teren parkowy wokół prywatnego majątku Tempelhofów (dzisiejszy budynek Muzeum), by utworzyć tam park. Ostatecznie na dziedzińcu zamkowym utworzono strefę amfiteatru, gdzie odbywały się wydarzenia kulturalne. Aleja dostojnych platanów w parku koło Muzeum została utworzona w pocz. XX wieku. Ciekawostką jest, że w tym czasie powstało pojęcia drzewa - Pomnika Przyrody, jako swoistego „kościoła” biosfery.

Najstarszym parkiem w mieście był park przy kościele św. Jana, utworzony po zasypaniu w latach 40. XIX wieku w tym miejscu fosy miejskiej; przestrzeń zielona postrzegana była jako miejsce rekreacji – koniecznie z pierwotną narodową (niemiecką) funkcją symboliczną, z centralnym miejscem przeznaczonym na pomnik i fontannę – statuę Germania postawioną po 1870 r. jako symbol zjednoczenia Niemiec, a przy ulicy Staszica - Pomnikiem weteranów I Wojny Światowej, żołnierzy niemieckich pochodzących z Międzyrzecza.

Przełom XIX i XX wieku to okres zaczątków planowania przestrzennego w miastach, związanych z ergonomiką pojawiających się nowych ruchów społecznych. Potrzebą rekreacji dla tzw. klasy robotniczej, dotąd mieszkającej w ciemnych, ciasnych i brudnych domach, gdzie teraz byłoby więcej światła i świeżego powietrza, kanalizacja i woda bieżąca (mniej chorób-większa wydajność pracy). Zagospodarowania czasu wolnego, budowy obiektów sportowych, kortów tenisowych – u nas stadion na ul. Słonecznej zbudowany w związku z Olimpiadą w Berlinie w 1936 r. To czas inwestowania w infrastrukturę kolejową, nowoczesne ciągi komunikacyjne i piesze, teraz z towarzyszącą im aleją przydrożnych drzew. Powstawanie nie-prywatnych, jak to było dotąd, publicznych terenów zielonych; koncepcja miasta-ogrodu, widoczna u nas na przykładzie wzorcowo zaprojektowanej (architekci E.G. Zillmann) ul. Staszica i Poznańskiej, okolic gmachów publicznych dzisiejszego budynku L.O., Szkoły Podstawowej nr 2, dawniej Szkoły dla Dziewcząt, i za nimi - otulonych drzewami willi, np. należącej kiedyś do dr Podbielskiego. Teren przyległy, po drugiej stronie ulicy, dawniej na mapie widoczny jako ogrody, to łąka strzelecka i mleczna... Fosa przebiegająca przez park (widoczna jako ciąg studzienek) wyznaczała granice gruntów miejskich.

Miejskie tereny rekreacyjne były też nad Obrą, kąpielisko widoczne jest na widokówkach z tego okresu.

Stare lipy za dzisiejszym Międzyrzeckim Ośrodkiem Kultury to pozostałość terenu zielonego – budynek MOK-u zaczęto budować przed wojną, inwestycję skończono dopiero w 1972 r. - przy po Domu Bractwa Strzeleckiego (przeniesionym z ulicy Staszica), jego mury to część dzisiejszej Przychodni „Provita”.

Parki w miejscach dawnych cmentarzy... W 1967 r. zapadła państwowa decyzja o likwidacji – zapuszczonego z racji wymiany ludności na naszym terenie, i związanego z tym braku zainteresowania ludzi obiektem obcym im kulturowo – byłego cmentarza ewangelickiego przy Osiedlu Centrum. Niestety nie zachowała się jego najbardziej zabytkowa, najstarsze XVII wieczne nagrobki, w tym miejscu zbudowano restaurację „Tequila” - wcześniej Klub Młodzieżowy i restauracja „Zamkowa”. Dawne cmentarze stosunkowo łatwo – z uwagi na czytelne założenia przestrzenne – dało się przekształcić na parki. Nie można tego powiedzieć o przyszłości aktualnie używanego cmentarza...

Pytanie o dzisiejszą politykę zieleni – czy odpowiedź jest satysfakcjonująca... Powszechne wygodne (brak spadających liści) iglaki wokół nowych domów... Chociaż świerki występują naturalnie na naszej szerokości geograficznej. Jak pogodzić współczesne potrzeby industrialne ze zdrowiem ludzi, potrzebą - jak czytałam – uniwersalnej naszej codziennej, „leśnej kąpieli” w zieleni, japońskiej shinrin joku - tu koncepcji głęboko związanej z kulturą dalekowschodnią,... U nich to państwowa doktryna. W Polsce na razie obserwujemy zanikanie występowania w krajobrazie szlachetnych drzew liściastych. I tegoroczna susza... Drzewa poprawiają bezpieczeństwo przy drogach, znacząco obniżają temperaturę powietrza ww lecie. W naszej europejskiej kulturze podporządkowania biosfery doraźnym ekonomicznym celom jednego gatunku – mimo naukowej wiedzy o konieczności współistnienia Wszystkich elementów naszego świata, to ciągłe wyzwanie, też logistyczne, dla samorządów, i władz państwowych...


Iwona Wróblak

wrzesień 2022













wtorek, 19 lipca 2022

 

Turystycznie po międzyrzeckich zakamarach...


Powiat międzyrzecki wcześniej był dużo większy, jesteśmy w historycznej Wielkopolsce, termin Ziemia Lubuska to sztuczny twór powojenny. Miasto, jak historia, są dynamiczne, naszym zadaniem jest zachować wartości pierwotne w nowożytnym układzie urbanistycznym. Klimat tu był na tyle ciepły że z powodzeniem uprawiano winorośle. Mała epoka lodowcowa w XVI i XVII wieku zapisała się w kronikach Johanna Zacherta notatkami o pękających z mrozu w oknach szybach.

Niedzielne przedpołudnie, spacer po międzyrzeckich zakamarach, turystyczny, z Marcelim Tureczkiem, prezesem Towarzystwa Historycznego Ziemi Międzyrzeckiej, zapowiada się ciekawy dzień... Wyciągam notatnik... Jest grupka nas, ciekawskich; kilkoro dzieci, i pies (też ciekawski). Celowo nie mamy w planie hitów turystycznych w rodzaju Muzeum, Zamku czy kościoła św. Jana z jego unikalnymi renesansowymi freskami, nie mamy dlatego, że tam KAŻDY chodzi... MY pójdziemy w Miasto, szlakiem jego dawnych murów obronnych.

Międzyrzecz to ładny obraz, który potrzebuje dobrej ramy... W jakiej przestrzeni Jesteśmy, i jak się ta przestrzeń, w ciągu wieków, zmieniła... ?A było tych lat wiele setek... Zajrzyjmy w kapsułę czasu.

Międzyrzecz nie był lokowany na tzw. surowym korzeniu, proces osadniczy zachodził tu wcześniej. Miasto miało mury miejskie, ale nie cały obszar był nimi otoczony, bo to była droga inwestycja.

Rozpoczynamy od Rynku. Ratusz to obraz przestrzeni XIX wiecznej, budynek, wielokrotnie przebudowywany, powstał w XVIII stuleciu. Instytucja Ratusza była wyrazem samodzielności miasta, symbolem jego statusu ekonomicznego, wcześniej posiedzenia rady miejskiej miały miejsce w kościołach, które spełniały również funkcje publiczne.

Stoimy... na dawnym cmentarzu przykościelnym, kilka pochówków odkryto ponad 20 lat temu w czasie remontu nawierzchni Rynku, zabytki nie są do końca wyeksplorowane. W XIII wieku, w zachodnim narożniku placu, tam gdzie dzisiaj jest kamienica, stał kościół - kaplica św. Walentego i św. Krzyża, zabytek ten zniknął w XV wieku w związku z budową późnośredniowiecznego kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela, pierwszej parafialnej świątyni w mieście. Pobliskie ulice Chłodna i Garncarska to najstarsze – X-XI wiek, i najwyżej położone części miasta, to dawne osady okołozamkowe, rzemieślnicze. Wieś Winnica została włączona do miasta dopiero w 1924 r., do tego roku funkcjonowała niezależnie, jako ogród zamkowy.

Północna pierzeja Rynku - były protestancki kościół św. Wojciecha. XIX wieczny Międzyrzecz był w dużej mierze protestancki. Jest tradycja istnienia świątyni protestanckiej w tym miejscu, pierwszy kościół ewangelicki, drewniany, powstał w 1609 roku,.

Historia o Pięciu Braciach, my tu mówimy – międzyrzeckich... to element tożsamości lokalnej. Chrześcijańskich eremitów, benedyktynów, przybyłych ze św. Wojciechem, w 1003 r. obrabowano i zabito w pobliżu dzisiejszej wsi św. Wojciech. Relikwie samego św. Wojciecha zostały nam zrabowane w czasie najazdu Brzetysława (1036-38), w Międzyrzeczu uroczystości sprowadzenia ich z powrotem z okazji 1000. lecia chrztu Polski odbyły się pod Pomnikiem Tysiąclecia w 1966 r., tym ważnym elementem współczesnej przestrzeni miasta. Pomniki zazwyczaj stoją zawsze w tych samych miejscach... z wiekami zmieniają się ich fundatorzy. Tak jest z Pomnikiem Pionierów na ul. Staszica, przedtem w tym samym miejscu na dawnej Bismarckstrasse stał pomnik upamiętniajacy niemieckich żołnierzy. Ulica Staszica to cenne architektonicznie założenie urbanistyczne zaprojektowane przez architektów E.G. Zillmannów, z parkiem po prawej stronie zaprojektowanym na wzór XIX wiecznego, nowoczesnego jak na owe czasy, angielskiego miasta-ogrodu przeznaczonego dla robotników, z uwzględnieniem przestrzeni zielonej, dalej - w stronę dworca ciągiem willi z ogrodami, willa prezesa Sądu Powiatowego. Pamiątką fosy miejskiej są betonowe studzienki biegnące przez park w kierunku stacji Orlenu.

Dzisiejsze centralne miejsce miasta, okolice Ratusza i droga, uległy po 1945 r. znacznemu przekształceniu. Budynki przy plantach zostały zniszczone w wyniku podpaleń dokonanych przez oddziały sowieckie; mieszczańskie kamienice i sklepy, słynny 3 kondygnacyjny dom bogatego sukiennika, kupca J. Volmera – nocował u niego Napoleon. Z Napoleonem wiąże się legenda mówiąca o próbie zamachu na cesarza Francuzów, próbie nieskutecznej, podjętej przez pruskiego patriotę, dla którego francuscy żołnierze byli okupantami jego kraju... Volmer fundował szpitale międzyrzeckie, też opłacił pozłacaną kulę na szczycie wieży kościoła św. Wojciecha. Projektantem bryły kościoła był znany z oferowania sprzedaży swych gotowych projektów urbanistycznych pruski architekt K. F. Schinkel, jego dzieła stoją w Torzymiu, Glisku, Rogozińcu, a przede wszystkim w Berlinie. Uszkodzone domy po wojnie zostały wyburzone, a gruz z nich, w czynie społecznym wieziony przez mieszkańców wagonikami z Rynku, posłużył do wzmocnienia wału nad Obrą. Jezdnia jest przez to szersza, w porównaniu z przedwojenną – przy okazji nadzoru archeologicznego kilka lat temu odkryto tam pięknie sklepione renesansowe piwnice.

W ciągu wieków ciasno zabudowane drewnianymi domami – z kominami w środku, miasto płonęło często, po pożogach odbudowywano domy. W XIX wieku wprowadzono w Prusach przepisy przeciwpożarowe, państwo dofinansowało stosowanie materiałów bardziej odpornych na ogień.

W naszej wędrówce po mieście zatrzymujemy się nad Obrą, spoglądamy na Winnicę po drugiej stronie rzeki. Nazwa dzisiejszej dzielnicy miasta jest średniowieczna, oznacza „wzgórza winne”, też ma konotacje sakralne, w XV wiecznych źródłach historycznych jest określana jako „przestrzeń za rzeką”. To być może pierwsza lokalizacja miasta – na górce (Górka Miejska). Należała do dóbr miejskich. Zniszczył ją najazd brandenburski w 1260 r. W badaniach archeologicznych występuje tu typowa dla średniowiecza szara ceramika. To osada służebna, zalewany często wylewami Obry folwark zamkowy, z gorzelnią. Teren jest nasycony wilgocią, rzeka wylewała bardzo często, pisze o tym międzyrzecki kronikarz Johann Zachert.

Nasze współczesne wędrówki po Międzyrzeczu wiodą – przez dawne cmentarze... W drodze na Gorzów róg ul. Chrobrego – teraz galeria, dawniej kaplica św. Jana z cmentarzem przykościelnym; w piwnicy jednej z kamienic znaleziono szczątki ludzkie. Zwłoki były składane do dołów przeważnie anonimowo, w kilku warstwach. Cmentarz nie był, jak dzisiaj, miejscem tak sakralnym, na terenie wypasano krowy, handlowano produktami. Od 1604 r. w mieście były dwa kościoły, ten przynależał do Winnicy.

Jesteśmy na Przedmieściu Świętojańskim, dalej na mapie Harnisha figurują ogrody miejskie. W miejscu dzisiejszych drzew było kino i restauracja, toczył się powojenny proces pielęgniarek z Obrawalde oskarżonych o mordowanie pacjentów w wyniku akcji T4.

Międzyrzecki stadion wybudowano w 1936 r., był jedną z wielu pruskich inwestycji w lokalny sport. Wieża ciśnień powstała w 1916 r., rozwiązała problem niskiego poziomu wody w mieście, przedtem wodę czerpano ze studni. W sąsiedztwie był kompleks przemysłowy, dzisiaj to Warsztaty Doskonalenia Zawodowego – dawniej rzeźnia

miejska, i elektrownia parowa. W latach 30. ubiegłego wieku opracowano projekt kompletnej kanalizacji miasta, do dzisiaj nie zrealizowany... Szkoła Podstawowa nr 2 to kiedyś Szkoła dla dziewcząt, budynek wybudowany według projektu Zillmanów.

Bramy do miasta, relikty murów – zniknęły w XVIII wieku, bo ograniczały przestrzeń w mieście, układ ulic dostosowywano do ich przebiegu, z tego właśnie powodu łukiem biegnie ul. Ściegiennego. Park przy kościele św. Jana jest najstarszym miejskim parkiem, założyło go w XIX wieku Towarzystwo upiększania miasta. Była tam narożna basteja, fosę zasypano w 1840 roku. Park przy zamku był miejscem prywatnym, w latach 20. XX wieku - bezskutecznie - miasto chciało go odkupić od ówczesnego właściciela zamku Tempelhofa, na dziedzińcu utworzono letni amfiteatr, uwieczniony na przedwojennych widokówkach.

Ściśle centrum miasta to dwie miejskie łąki – mleczna i strzelecka. Na miejscu dzisiejszej Przychodni „Provita” miało do końca XIX wieku siedzibę Bractwo Strzeleckie, w tym, powstałym w XVIII wieku w budynku, była sala taneczna i przedszkole. Budowę MOK-u rozpoczęto w latach 30. ubiegłego wieku jako halę Marchii Granicznej, inwestycji do wojny nie ukończono. Piękne lipy za MOK-iem to pamiątka po ogrodzie przy Domie Strzeleckim.

Poznańskie Przedmieście leżało poza historycznymi murami miasta. Teraz jest to parking na oś. Centrum, kiedyś – kościół św. Ducha, i cmentarz, plac grzebalny, miejsce spokojnego umierania. Za Biblioteką Publiczną (Brójeckie Przedmieście) – ulica Strzelecka i szpital katolicki Augusty i Wiktorii, przestał działać w 1909 r. Restauracja „Tequilla” stoi na najstarszej części byłego cmentarza ewangelickiego, spoczywali tu najbogatsi mieszkańcy miasta, w kaplicach grobowych. Budynek restauracji powstał w 1967 r. i początkowo był domem Młodzieży, która budowała go w czynie społecznym. Dalej, tam gdzie jest Budowlanka, był średniowieczny cmentarz epidemiczny, do dołów wysypanych wapnem składano zwłoki, i zasypywano wapnem, w epidemiach cholery i dżumy ginęła znaczna część mieszkańców. W XVIII wieku przyniesiona z wojskiem epidemia zabrała 2500 z 3000. ówczesnych mieszkańców. Katolicki cmentarz mieszczący się przy dzisiejszym domu kultury powstał na pocz. XIX wieku, bo nie było już miejsca na cmentarzu przy kościele św. Jana.

Z innych ciekawych miejsc do odwiedzenia jest Mostek Niedźwiedzia przez Paklicę przy drodze na Kuźnik; dlatego tak nazwany, bo podobno obóz wędrownych Romów odwiedził niedźwiedź...

PKO – to dawny świński targ, plac wyłożony kamieniami, też znajdujący się już poza murami miasta. Szkoła Muzyczna to dawny Kościół Nowoapostolski działający do końca II wojny. Przystajemy na nasypie w Centrum na wysokości Tesco – ten niepozorny podłużny wzgórek to dawny mur miejski. Blisko, w starej kamienicy odlewano miedź, był warsztat... Kościół św. Jana stoi tuż przy murach miejskich, budowano go etapami od pocz. XVI wieku, wieżę przebudowano w 1924 r. Kamienica Telekomunikacji została postawiona na zabytkach z XV wieku. Budynek Poczty stoi w poprzek murów miejskich. Ściana koło Muzeum to pozostałość po budynku Kościoła Jezuitów.

Spacer kończymy przy figurze założyciela i pierwszego dyrektora Muzeum Alfa Kowalskiego, w zamyśleniu przedwiecznym siedzącego na ławeczce na Plantach międzyrzeckich. Kowalski, artysta malarz, początkowo inspektor do spraw kultury w Urzędzie Powiatowym, do Międzyrzecza w grudniu 1945 roku przyszedł na pieszo ze Zbąszynka. Zastał Zamek w kiepskim stanie. W ciągu wielu lat zbierał zabytki wiejskich kościołach, chroniąc je przed wywiezieniem, kradzieżą, gromadził naszą cenną największą w Polsce kolekcję portretów trumiennych, tablice inskrypcyjne. Pierwsza siedziba muzeum miała miejsce w budynku Kasyna Wojskowego, teraz Willi Starosty. Postać zasłużona dla miasta. Był dyrektorem naszego Muzeum do lat 80. ubiegłego wieku, dzięki jego staraniom miały miejsce na dziedzińcu zamkowym kompleksowe badania archeologiczne. Miedziany Alf siedzi z ramą malarską pod ręką, bo Międzyrzecz wymaga Dobrej Ramy malarskiej... Zatrzymujemy się jeszcze przy schematycznym planie miasta, którego wielkość w obrębie murów nie sięgała więcej niż 500 – 700 metrów... Planie naszej Wędrówki w przeszłość naszego miasta, jego nieoczywistych - jak mówi pan Tureczek - zakamarów...

Iwona Wróblak

lipiec 2022