Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Patorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Patorski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2020


Fischerowie - rodzina międzyrzeckich fotografów


            Pan Ryszard Patorski trzyma w ręku zabytkowy album ze zdjęciami Fischerów (ojca i syna). Owalne, piękne fotografie, jak obrazy… Uchwycone w oku czasu wizerunki osób, które pozowały do zdjęcia nie będąc aktorami… Proszę powiedzieć – pytam Pana Ryszarda – jak on, Fischer, to robił? Mając do dyspozycji JEDNO ujęcie… Dzisiaj robiąc ich setki nie jest łatwo trafić migawką w tą jedną chwilę, zanotować na kliszy (dzisiaj cyfrowo) ten jedyny (jeśli ma się dobre intencje, jeśli nie ma to być karykatura czyjejś twarzy…) wyraz twarzy, będący zwierciadłem charakteru, osobowości… Światłocień doskonale naniesiony na papier (albo szkło) – bez lampy zasilanej prądem elektrycznym… I wody bieżącej, która – jak mówi pan Ryszard – była niezbędna dla fotografii analogowej, do dokładnego płukania zdjęć, jeżeli w ciepłej wodzie – to krócej, w zimie - dłużej. Byli profesjonalistami – odpowiada – zajmowali się fotografią, i tylko fotografią, zawodowo…
            W Czytelni Biblioteki Publicznej w Międzyrzeczu baner Towarzystwa Historycznego Ziemi Międzyrzeckiej. Historia, dziedzictwo, pamięć. Logo Dyskusyjnego Klubu Książki. Prof. UZ Marceli Tureczek, anonsując pana Patorskiego, dokumentalistę, regionalistę, archiwistę, historyka, muzealnika, osobę powszechnie w Międzyrzeczu znaną - swego współpracownika, z którym często wyjeżdża na naukowe rekonesanse do archiwów polskich, niemieckich – mówi: Biblioteka znamienita, w swej działalności statutowej, i wykładowca również, z jego działalnością wynikającą z potrzeby duszy, pasją…  Słuchałam nie raz pana Patorskiego w referatach wygłaszanych na kolejnych sesjach z historii regionalnej z cyklu „Ziemia Międzyrzecka w przeszłości”, gdzie zabierał głos na wiele tematów. Potem czytałam jego teksty w Zeszytach dostępnych w dniu Sesji. Dogłębna znajomość tematu, dużo szczegółów.
            Pasja i życie Pana Ryszarda Patorskiego to też fotografia. Zrobił ich przez kilkadziesiąt lat tysiące. Dokumentował Międzyrzecz. Wie o naszym mieście prawie wszystko.
            Na spotkaniu w Bibliotece mówiliśmy o fotografii sprzed 200. lat. W XVIII i XIX wieku trwały intensywne prace nad sposobem zapisu obrazu. Od wieków pędzlem i farbą portretowano osoby na płótnie, desce, płycie metalowej (portrety trumienne). Louis Jacgue Daguerre w 1839 r. we Francji wynalazł obraz zapisany światłem. Dagerotypia to proces fotograficzny, w wyniku którego na metalowej płytce otrzymywany jest unikatowy obraz. Materiałem światłoczułym była warstewka jodku srebra naniesiona na powierzchnię polerowanej i posrebrzonej płytki miedzianej. Obraz po naświetleniu wywoływany był w parach rtęci. Zdjęcie charakteryzowało się dużą rozdzielczością i bogactwem szczegółów. Powierzchnia dagerotypu była bardzo wrażliwa na dotyk, stąd fotografie umieszczano za szkłem w specjalnym etui. Był to obraz jednostkowy, na jednej płytce, bez możliwości kopiowania.
Brytyjczyk William Henry Fox Talbot wynalazł negatyw. Sposób mechanicznej rejestracji obrazu otrzymywanego przy użyciu popularnych technik camera obscura i camera lucida, utrwalenie ulotnego obrazu metodą stykową. Stosowany od XIX wieku przyrząd rzucający obraz na podobrazie Talbot kładł bezpośrednio na papier (poddany wcześniej kąpielom w chlorku sodu i azotanie srebra), na liście, półprzezroczyste ryciny lub koronki, po czym wystawiał je na działanie promieni słonecznych. W ten sposób otrzymywał odwrócony obraz – negatyw. W 1841 roku Talbot opatentował proces negatywowo-pozytywowy i nazwał go kalotypią (talbotypią). Z negatywu można było otrzymać nieskończenie wiele pozytywów.
Konrad Adolf Fischer (1834-1924) w 1869 r. otworzył w Międzyrzeczu, na parceli o pow. 320 m2 przy ul. Szewskiej (dzisiaj ul. Wesoła) Zakład Fotograficzny, świadczący usługi dla ludności. Dwukondygnacyjny budynek, z piwnicą na ciemnię, miał 60 m2. Na piętrze atelier oświetlała naturalnym światłem od północy przeźroczysta szklana ściana. Jedno z jego siedmiorga dzieci Ryszard Herman Fischer w 1902 r. przejął Zakład po ojcu. Filie Fischerów znajdowały się w Skwierzynie, Międzychodzie, Wolsztynie. Do dziś w prywatnych zbiorach są zdjęcia kartonikowe z pracowni Fisherów przedstawiające osoby fizyczne; dzieci i osoby dorosłe, zdjęcia zbiorowe. Zachowały się rachunki za usługi Fischerów. Naturalistyczne zdjęcia na płytkach, papierze i szkle. Wieża ciśnień (1914 r), kadr z budowy wodociągu miejskiego. Reprodukcje wykorzystywane były w okresie powojennym do wydawnictw, pocztówek.
Drugim znanym fotografem w Międzyrzeczu był Friedrick Meyer. Prowadził zakład w nieistniejącej już kamienicy na skrzyżowaniu ul. Młyńskiej i Meszka I. Alf Kowalski, pierwszy po wojnie dyrektor Muzeum w Międzyrzeczu, pozyskał dla zbiorów z przedwojennego Heimat Muzeum kilka zdjęć. Najstarsze z nich jest z 1872 r. Na fotografii z 1885 r. uwieczniona została uroczystość otwarcia linii kolejowej Zbąszyń-Międzyrzecz. Barwne zdjęcia ukazują ulice miasta. Powstały na diapozytywach, barwnych przeźroczach.

Iwona Wróblak
styczeń 2020








środa, 2 maja 2018


Wehikuł czasu – fotografie Ryszarda Patorskiego


            1. Maja – dzisiaj dla nas najważniejsze – to data wstąpienia Rzeczpospolitej Polskiej do Unii Europejskiej (2004 r.). 1. Maja to także Międzynarodowe Święto Pracy. W   Międzyrzeckim Ośrodku Kultury kapsuła czasu(ó)w tzw. słusznie minionych… Sentymentalna podróż w naszą młodość w Międzyrzeczu oczami Ryszarda Patorskiego, fotografa, jak sam mówi – jednego z wielu wtedy dokumentalistów. Obok niego byli np. Andrzej Mich, Julian Przeździak i inni. Większość zbiorów ich fotografii z historii miasta zaginęła, prośba od pana Patorskiego – o przekazanie takich zdjęć ze zbiorów rodzinnych Filipowi Pielesiakowi z MOK-u.
Kilkanaście fotografii w holu MOK. Wystawa z ilustracją przedmiotową w formie biurka oryginalnych kształtów z tamtych czasów, z szufladą wysuwaną, w której czeka na puszczenie winylowa płyta z Wydawnictwa „Muza” na kultowym wtedy gramofonie „Delfin”. Kolorowa butelka z oranżadą, paluszki – delicje PRL. Fotele z lat 60.70., obok magnetofon szpulowy ZK 140T ,4. ścieżkowy. Bawiliśmy się przy tej muzyce na prywatkach… Dołożony do tych akcesoriów czasów zostaje świetny wtedy – tak mówi pan Ryszard – aparat fotograficzny, małoobrazkowy „Zorka” z automatycznym dalmierzem, produkcji ZSRR. Też robił takim aparatem zdjęcia… Potem była to (zapisuję) – „ Praktica” i „Pentacon Six”.
 Ci z pokolenia, którzy obejrzą wystawę, na pewno się rozpoznają na tych fotografiach. Przaśność naszego życia w latach PRL-u w Międzyrzeczu, i sentyment… Szerokie spodnie (tzw. szwedy) – to był szpan…  Zdjęcia są robione z przodu pochodu. 
Wielkie litery. Uczestnicy niosą logo, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, najważniejszych wtedy w Międzyrzeczu zakładów pracy. Zakład Produkcji Odzieżowej - Pracując dla kraju pracujemy dla siebie! – głosi z czeluści historii niesione przez lud pracujący hasło. Nie ma w tym kłamstwa i dzisiaj… Confex, Szkoła Podstawowa nr 4 Obrzyce. Dziewczynki w białych odświętnych bluzeczkach. Harcerskie mundurki. 
Pani Aldona opowiada… Była wtedy kilkuletnią dziewczynką. Adres: Rynek 15. Dzisiaj Rynek 3. Mieszkali z rodziną na piętrze. Stąd oglądali pochody. 1. Maja na dole otwierano sklep, były piwo, kiełbasa i oranżada. W przeddzień święta budowano trybunę, na placu przed Ratuszem, biegali po tym placu (nie było wtedy tylu samochodów), ścigali się po drewnianej konstrukcji, pamięta drzazgi, które im się wtedy wbijały w stopy…  Akcesoria czasu – Aldona pamięta herbatę „Ulung”(w torebce) – pospolitą wtedy, i „Madras” – tę z wyższej półki… Zostały po nich ładne metalowe pudełeczka.
Na zdjęciach równe szeregi (ładnych) dziewcząt z Liceum Pielęgniarskiego, ktoś z mężczyzn mówi, że powszechnie chodziło się pod ten budynek w celach poznawczych…
Na stadionie miejskim pochód się zaczynał. Udawali się tam z zakładów pracy i ze szkół. Na czele oczywiście aktualne władze, poprzedzone Orkiestrą Wojskową. Punkt docelowy to Komitet Powiatowy PZPR – dzisiejszy Urząd Skarbowy.  Rozwiązanie pochodu następowało koło Muzeum lub na ulicy Ogrodowej – i tam konsumowano rzeczone piwko z kiełbaską. Z samochodu ciężarowego marki Star sprzedawano kiełbasę marki „zwykła” i piwo (marki „piwo”). Dopytywałam obecnych na wystawie, czy pamiętają – za ile… 3 złote. Czy to było dużo wtedy? Nie, nie dużo.

Pytam odwiedzających o wrażenia z wystawy… Wzruszenie…. Obiektywny zapis historii naszego miasta – istota fotografii jako środka artystycznego. Kapsuła czasu zaklęta w kliszy. Czarno – biała.   
Czarno – biały świat. Świat państwowych świąt. Uczestniczyliśmy w nim, zanurzeni w swoich życiorysach… W sali kinowej MOK wyświetlane są oficjalne Kroniki Polskie z lat 60.70 i 80. Celebryckie Pochody Pierwszomajowe, z władzami partyjnymi na czele, i współczesny ich komentarz; codzienność - kartki na żywność, kartkowa karuzela, na papierosy, na proszek do prania, na papier toaletowy (przypomnienie tym, którzy mają do tych czasów zbytni sentyment…). Karne oczekiwanie na podstawowe produkty w tasiemcowych kolejkach. Już nie było przecież wojny, ani powojnia, były późne lata 70… Dzieje polskiego przemysłu motoryzacyjnego. W 1947 r. mieliśmy już prawie podpisaną umowę licencyjną z włoską firmą samochodową „Fiat”, ale towarzysz Stalin zakazał… Były za to przaśne Warszawy, Syrenki. Wyroby czekoladopodobne, tzw. słodkie bloki. Proszek niebieski Ixi. Pralka wielofunkcyjna „Frania”. Zielone i kwaśne pomarańcze z bratniej Kuby, używane z braku cytryn jako cytryny… Guma do żucia Donald, Bubble Gum, potem swojska Bolek i Lolek, wata cukrowa – smak dzieciństwa… Lody Bambino i Calypso, oranżada w proszku  w torebkach, którą się wyjadało z opakowania palcami, uliczny saturator z wodą gazowaną. Słynna godzina 13.00, po której już wolno było kupić alkohol… Zestaw rozrywkowy to był: setka, ogórek kiszony i papieros. Komiksowy, do stanu wojennego, (dobry) milicjant kapitan Żbik.
Sentymentalna podróż w krainę historii motoryzacji - przed budynkiem MOK. Na parkingu – stare samochody, motocykle. Wypucowane, z nowym lakierem. Przyjechały samodzielnie. Są też ich właściciele. I oglądający.

Iwona Wróblak
maj 2018

















środa, 17 lutego 2016

Wystawa fotografii Ryszarda Patorskiego


            - To bardzo dobry pomysł – tak dr historii Marceli Tureczek skomentował inicjatywę pana Ryszarda Pastorskiego, który wpadł na pomysł zrobienia wystawy 1.majowych fotografii autorstwa swojego i pana Andrzeja Niczewskiego. Dzięki życzliwości kierowniczki Klubu Wojskowego Wiesławy Murawskiej mogliśmy je oglądać w Klubie Wojskowym.
Wszystkie fotografie, jak mówi ich autor, zostały zrobione w 1974 r. Dzisiaj mają sentymentalną wymowę, to soczewka czasu. Odwiedzający rozpoznają młode wtedy twarze swoich znajomych i sąsiadów. Przede wszystkim kojarzą się im ze swoją młodością. Na polską historię najnowszą nie ma  co się obrażać – już się zdarzyła. Na sytuację polityczną mieliśmy wtedy ograniczony wpływ. Majówka to był festyn. Widzimy zapełnione ludźmi fotografie naszego międzyrzeckiego stadionu, ludzi z małymi dziećmi na ulicach miasta, młodzież. Po przemówieniach i pochodach spotykali się ze  znajomymi, potem koło Ratusza było piwo i kiełbaski.
            Wystawa to kronika czasu, tak teraz trzeba na to patrzeć. Bez ocen, bez wartościowania, tym zajmują się historycy. Fotografie Ryszarda Patorskiego to kronika naszego miasta. Ma ich w swoich bogatych zbiorach setki. Kilkanaście wypożyczył na potrzeby wystawy w miejscu, gdzie  zaczynał swoją fotograficzną przygodę.
            Młodsze pokolenie nie zna już tych ludzi. To historia. Wielu firm i instytucji, których członkowie wtedy maszerowali ulicami, też już nie ma. A  przecież tworzyły dzieje gospodarcze miasta, wielu ludzi spędziło tam kilkadziesiąt lat swojego aktywnego zawodowego i towarzyskiego życia. Nie  można tych lat wyciąć, wprost przeciwnie, nie ma takiej potrzeby. Historie indywidualne i zbiorowe już się wydarzyły. Z dobrze uchwyconych twarzy osób fotografowanych można wiele wyczytać. Fragmenty tamtejszej rzeczywistości, zatrzymanej w kadrze. Przede wszystkim ich młodzieńcze marzenia i  nadzieje. I nasze miasto, ulice, domy. Zauważając wszystko - hasła propagandowe, osoby oficjeli na trybunach, pegeerowskie ciągniki „Ursus”, taksówki marki „Warszawa”, słysząc orkiestry dęte z Obrzyc i z jednostki wojskowej, podziwiając krochmalone białe bluzeczki dzieci ze szkół podstawowych – należy patrzeć na kronikę czasu autorstwa naszego pasjonata regionalisty Ryszarda Pastorskiego jak na historię dwóch pokoleń, która już istnieje.
            W przygotowaniu wystawy pomagali Inga Murawska i Tomasz Nowak.

Iwona Wróblak
czerwiec 2012


wtorek, 13 października 2015

Międzyrzecz - moje, nasze miasto - jest jak piękny stary obraz…


            Międzyrzecz jest jak stary piękny obraz. Nie można go zmieniać. Trzeba go konserwować. Zmieniać się winno jego ramy, na ładniejsze…Tak powiedział Alf Kowalski w 1986 r., pierwszy i długoletni dyrektor naszej perły międzyrzeckiej, Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego. Stworzył tą kulturalną placówkę z niczego, uratował wiele zabytków kultury….
            Dwa piękne woluminy składają się na „Kronikę siedemdziesięciolecia. Niedokończoną kronikę. Międzyrzecz w fotografii i dokumentach z lat 1945  – 1089” Ryszarda Patorskiego i dr Marcelego Tureczka. Fascynującą dla międzyrzeczanina, i nie tylko myślę, lekturę o jego mieście. To już któraś z kolei książka o regionalnej historii, którą pisze ten historyk – tym razem ze znanym międzyrzeckich regionalistą, długoletnim pracownikiem Muzeum, Ryszardem Patorskim. Mamy szczęście, że w naszej społeczności są osoby, które tak żywo angażują się w zachowanie pamięci wspólnej historii.
Książka bogato inkrustowana dokumentami, pomyślałam, że sam fakt wydania tak dużej ilości dokumentów na dobrym papierze, w książce o twardej oprawie, to już jest sukces. Są do dalszego opracowywania przez naukowców różnych dziedzin, a i teraz czytanie komentarza o nich daje ogromnie dużo satysfakcji.
            Jak pisze we wstępie Tureczek, niedokończoność tej Kroniki ma związek z budowaniem, jako procesem ciągłym i sięgającym w przyszłość, naszej wielorakiej tożsamości, tym razem mojeniem, nie tylko - zapisem chronologicznych - wydarzeń. Programowo subiektywnym, bo tylko takie jest  prawdziwe i nieskłamane. Nieuchronnym znajdowaniem się ludzi w powojennej społeczno-polityczno-kulturowo-gospodarczej rzeczywistości, z  otaczającą wokół spuścizną materialną, w atmosferze nasyconej przeszłością byłych niemieckich mieszkańców, z którą mierzymy się do chwili obecnej… Poboczność i codzienność, bardzo prywatna, jest tu jakby na planie jednym z pierwszych.
            Jest w tej książce także codzienność niemiecka, nie pomija się jej, mówi o repatriacjach-wypędzeniach Niemców, legalnych i na pół legalnych, także dzikich – dlatego warto jest czytać tę monografię. Jest niedokończona może w tym wypadku także o dzieje tych ludzi, dla których Międzyrzecz też  jest/był małą ojczyzną, przecież nie można im tego zabrać…? Mała ojczyzna może być wspólna, chociaż obszarowo mała, tą większą jest może ludzkość?? ? A może – jeszcze więcej???
            Publikacja ta to spojrzenie okiem historyka, dla którego wszystko, słowna relacja, resztki architektury, pożółkły świstek papieru, plakat, bilet kolejowy, fotografia itd., oraz ich wzajemne relacje – relacje rzeczy i ludzi do nich przynależących (nasz świat jest światem rzeczy, które mamy), każdy strzęp informacji jest dokumentem, źródłem wiedzy, którą się z nami czytelnikami dzieli. I dotyczy to naszego miasta, które staje się U-moje/one, czy  Moje Jeszcze Bardziej, bo ja w nim staję się poprzez to bardziej zakorzeniona – wiedzą wyniesioną z tej książki… A ta wiedza - pamiętajmy – to  soczewka historii naszego kraju. Naszej cywilizacji w końcu, jej garści naszej własnej, zbudowanej przez ojców i dziadków, sąsiadów – czyli prawie-rodziny (skoro mieszkamy obok siebie/razem 30 lat?). Dużo jest prywatnych fotografii, dokumentują te dwie ważne rzeczy-nasze miasto i NAS w naszym mieście. Na przestrzeni lat ostatnich siedemdziesięciu.
            Co wybrali autorzy, jakie daty – filary ich spojrzenia na historię? Rok 1945 – zakończenie II wojny światowej, rzecz oczywista, koniec hekatomby, rzezi, cierpień i nieszczęść dziesiątków milionów ludzi. Druga data – 1995 r.- odsłonięcie pomnika na byłym cmentarzu ewangelickim, przy obecności nieżyjącego już Konrada von Tempelhofa, ostatniego właściciela międzyrzeckiego zamku i przewodniczącego Heimatkreis Meseritz, organizacji byłych niemieckich mieszkańców Międzyrzecza, oraz ówczesnego burmistrza miasta Władysława Kubiaka, jako symbol otwarcia wrót wspólnej przeszłości, gest  stricte europejski. Trzecia cenzura to rok 1989, wielkie przemiany ustrojowe i polska najnowsza historia, w której wciąż życiorysami tkwimy, bynajmniej nie jednoznaczni w jej ocenie, bowiem ta książka jest o codzienności i poprzez codzienność przez nas postrzeganą – przez te fotografie prywatne, w tle  politycznych symboli i pochodów pierwszomajowych, dla wielu po prostu jest sentymentalnym wspomnieniem towarzyskich wydarzeń festynowych, podczas których być może poznali swe pierwsze miłości. Należy o tym wiedzieć, że ludzie nie byli nigdy papierowymi postaciami nawet na stalinowskich plakatach, przekazywać historię to mówić o kontekście ich istnienia jako pojedynczego życiorysu osoby w całym jego skomplikowaniu.
            Burmistrz Remigiusz Lorenz podczas promocji książki w Bibliotece Publicznej – 25. rocznica samorządnych wyborów, odrodzona samorządność to jeden z największych sukcesów przemian. Nie zawsze doceniana, nieuchwytna, jest wartością tak niewymierną, że walczyć o jej osobistą i gminną artykulację – myślę – trzeba każdego dnia. I świętować kolejne rocznice jej narodzin. Ryszard Patorski, współautor książki, podziękował Urzędowi Miasta i burmistrzowi za wspaniałą inicjatywę wydania „Kroniki..”. To dzięki aktualnemu Samorządowi – powiedział Tureczek – możemy obecnie jako pokolenia wymieniać się doświadczeniami. Przekazywać je sobie.  Z kart książek patrzą na nas oklejone plakatami wyborczymi słupy ogłoszeniowe z 4. Czerwca 1989 r.  
            Jednym z punktów milowych naszej samorządności były wolne media, jedna z pierwszych gazet międzyrzeckich, kultowy „Kurier Międzyrzecki” (miesięcznik niestety już nie wychodzący). Jako kronika aktywności obywatelskiej po roku 1989 został obecnie zdygitalizowany przez Bibliotekę Cyfrową Uniwersytetu Zielonogórskiego – dyrektor Ewa Adaszyńska. Prezentację projektu przedstawiły Małgorzata Kuncewicz i Joanna Buczkowska. Wszystkie numery pisma będą w zasobach biblioteki cyfrowej ZBC, która należy do Federacji Bibliotek Cyfrowych (około 100 bibliotek w kraju) i jest  dostępna na portalu dziedzictwa kulturowego Europy, w wirtualnej przestrzeni światowej.
            Andrzej Świder, były współwłaściciel miesięcznika, mówił o wyjątkowości K.M. Był prywatnym przedsięwzięciem, wolnym od nacisków politycznych i biznesowych, ukazywał się do 2014 r. Dla wielu lokalnych dziennikarzy był szkołą obywatelskiej odpowiedzialności za słowo pisane. Miesięcznik organizował zbiórki publiczne, koncerty, fundował stypendia. „Kurier M”. ogniskował się wokół głównej osoby: redaktor naczelnej Anny Kuźmińskiej – Świder oraz Danuty Sokołowskiej, już nieżyjącej.
            Jeszcze 8000 negatywów zdjęć spoczywa w prywatnych archiwach... jest w planie kontynuacja „Niedokończonej historii Międzyrzecza…”. Oglądając książkę, rozpoznając siebie na fotografiach czujemy niedosyt… Sami autorzy zachęcają obecnych do uzupełniania historii opowiedzianych obrazami, komentowania zdjęć, może zmiany podpisów pod nimi czy szczegółowych dat… Mimo wielu tematów – rozdziałów jest jeszcze kilka, które sama widziałabym tam dodatkowo… Każdy ma (swój) kawałek Międzyrzecza, przez co wcale Międzyrzeczowi miejsca nie ubywa…
            Pierwszy rozdział – jak sensacyjna historia. Nieznana bliżej postać Lucjana Brudły – międzyrzeckiego Pełnomocnika R.P. na Województwo Poznańskie (w nim wtedy mieszkali międzyrzeczanie). Boksowanie z radzieckimi komendantami wojennymi, w tle polityki walka o w miarę godne życie i  egzystencję mieszkańców, ich podstawowe potrzeby. Dokumenty z epoki, pewnie na papierze z poniemieckiego odzysku… Legitymacje, zezwolenia, pisma urzędowe, wiele jest o osobistych tarciach, układach – te są w każdej epoce… Plakaty propagandowe, konwencja socrealistyczna. Także Heimatgruss – czasopismo byłych mieszkańców Międzyrzecza z 1949 r. Teksty źródłowe z Archiwum Państwowego w Gorzowie Wlkp.
            Odsłona następna – życie religijne, ważna sfera aktywności ludzkiej. Ksiądz dr Henryk Hilchen – wybitna postać, też mało znana. Na fotografiach uroczystości Bożonarodzeniowe, Komunie Św. , w tle nasze międzyrzeckie kościoły.
            Materialna sfera życia – handel i rzemiosło. Odradzanie się gospodarcze. Kserokopie Rachunków i Kart rzemieślniczych, pieczęci, Statutów cechowych. Fotografie wnętrz sklepowych (jakże ubogo wyglądają w porównaniu z dzisiejszymi marketami…), witryny sklepów. Partyjne materiały sprawozdawczo-propagandowe o handlu i przedsiębiorczości. Banknoty polskie, z czasem denominowane.
            Niematerialna sfera życia (?) gospodarka centralnie planowana – czyli międzyrzeckie zakłady pracy (w których pracowała większość mieszkańców). Nieistniejąca Spółdzielnia Mleczarska od wewnątrz i ludzie pracy – przy pracy. Oficjele partyjni fotografowani za stołem, przy flagach, ściskający sobie dłonie, przecinający wstęgi.
            Największy międzyrzecki zakład pracy czyli 17 Pułk Piechoty (dzisiaj 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana). Historia powstania jednostki, medale i odznaczenia wojenne, stare fotografie ze szlaku bitewnego, wizyty generałów, wojskowe uroczystości.
            Miejskie pierwszomajowe festyny. Pochody. Relacje prasowe. Manifestacje władzy na trybunach. W pochodach brały udział szkoły i zakłady pracy. Wielu międzyrzeczan się na tych zdjęciach rozpoznaje. Archiwalna pierwsza „Gazeta Międzyrzecka” – kronika codzienności w połowie lat 50. XX  wieku, nie lada gratka dzisiaj! – czytamy w niej – łączy nas wspólny cel – pokój i socjalizm. Są też inne czasopisma; „Gazeta Lubuska”, „Gazeta Zielonogórska”, „Tygodnik Demokratyczny”, „Nadodrze”. Na zdjęciach obszerne szpalty, wspaniały materiał dla historyków.   
            Rozdział o zmianach w krajobrazie międzyrzeckim. Zmianach urbanistycznych, pokazanych z lotu ptaka. Obrazy Alfa Kowalskiego ze zbiorów Muzeum Międzyrzeckiego, na nich perełki architektury w stylu impresji, charakterystycznym dla tego malarza. Fotografie z powojennego odgruzowywania centrum miasta. Budynki, których już nie ma, fragmenty nie istniejącego przedmieścia Brójeckiego (dzisiejsze Osiedle Centrum), budynek gimnazjum (ul. Świerczewskiego), niemiecki cmentarz ewangelicki, Rynek w 1957 r., niemieckie pomniki. Stopniowe powstawanie nowych budowli, osiedla Kasztelańskiego.  
            Międzyrzeckie szkoły i nauczyciele w nich uczący, fotografie zbiorowe z uczniami. Historia szpitala i jego rozbudowy, sylwetki lekarzy. Życie kulturalne miasta. Festyny i wystawy. Międzyrzeccy fotograficy – dokumentaliści: Marek Mich, Ryszard Patorski i Andrzej Niczewski. Klub Garnizonowy i Dom Kultury. Postać Alfa Kowalskiego, jego zasługi dla kultury i muzealnictwa, dla badań naukowych na terenie zamku – obszerny rozdział.
            Pamiętny debiut miasta w TV – Bank Miast, w którym konkurowaliśmy ze Śremem. Telewizja rezydowała w sali muzealnej. Słynne osobowości o  rodowodzie międzyrzeckim – Teresa Tutinas i Zenon Laskowik.
            Międzyrzecki sport i imprezy sportowe. Fotografie zawodników i legitymacji członkowskich. Klubów sportowych. Przez Międzyrzecz przejeżdżał „Wyścig dookoła Polski” i Ryszard Szurkowski. Historia międzyrzeckiej Straży Pożarnej. Historia komunikacji. Taksówki. Kartonowe bilety na pociąg. Cały rozdział o prywatności, dziecięce buzie na zdjęciach szkolnych. Paleta międzyrzeckich wydawnictw. Wreszcie kronika budowy elektrowni atomowych i obywatelski protest przeciwko pomysłowi składowania odpadów w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, zakończony powodzeniem. 
            Kulminacja przemian i 4. Czerwca, czyli wkraczamy w drugi tom – pt. „Trudny czas przemian – Międzyrzecz w latach 1990-2015”. Tu także fotografie i dokumenty. Nasze miasto współczesne. Jego Herb i Hejnał (zapis nutowy), wzór pieczęci Gminy Międzyrzecz, jej flaga.
            Najnowsza historia gospodarcza – ciekawostka; reklamy międzyrzeckich firm w latach 90. ubiegłego wieku, obficie zacytowane… Wykaz dokumentów i przedmiotów umieszczonych w kuli wieży ratuszowej po zakończeniu jej remontu w dniu 25. października 1994 r. Opuszczenie przez  wojska radzieckie garnizonu w Kęszycy Leśnej i proces zasiedlania osady. Rocznice międzyrzeckich szkół. Remonty głównych budynków. Budowa Parku Przemysłowego, Komendy Powiatowej Policji, remont po katastrofie budowlanej Domu Kultury. Imprezy miejskie. Historia bogata. Odkrycie bezcennych renesansowych fresków w kościele św. Jana. Wiele wydarzeń, współpraca z miastami partnerskimi… Słowem zachęcam do lektury publikacji, będzie w naszych bibliotekach. Obiecuję, że będzie frapująca.


Iwona Wróblak
wrzesień 2015