Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folklor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folklor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2025

 

Folklor fascynuje i uczy...


Dyskusyjny Klub Książki przy Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu. Dzisiaj o folklorze w świecie współczesnym. Spotkaniu towarzyszy mała, bo w tym momencie do wypożyczenia – z bogatej oferty księgozbioru, wystawa książek o tematyce folkowej. Na stoliku prelegentka Renata Dyla, pracownica naszej Biblioteki Publicznej, ustawiła, oprócz cennych tematycznych pozycji, kilka książek Olgi Tokarczuk, m.in. epickie, dodające do szkolnej wiedzy ważne uzupełnienia: „Księgi Jakubowe”, i inne pozycje autorki; na dowód wzajemnego przenikania się w twórczości noblistki intuicyjnie zaznaczonych nurtów filozofii przyrody i kultury, związanych z historią i tradycją pokoleń naszego europejskiego, czy indoeuropejskiego, kręgu kulturowego.

Akurat trwa coroczny „Tydzień Bibliotek i Bibliotekarzy”, pracowników tych placówek stricte oświatowych, którzy mają, muszą mieć, szeroką wiedzę w różnych dziedzinach (bo takie są książki....), i umieć zachęcać do czytania, etc. W międzyrzeckiej Bibliotece Publicznej, za ich sprawą, niemal codziennie mają miejsce różnorakie imprezy kulturalne, czytelnicze, eventy itp. dla różnych grup wiekowych. Spotkanie prowadzone jest wspólnie z Księgarnią „Bestseller” Tadeusza Taborowskiego, zaopatrującej obydwie bardzo dobre międzyrzeckie biblioteki; Biblioteka Wojskowa też posiada książki dla koneserów literatury pięknej, popularnonaukowej.

Folklorystyka jest jedną z dziedzin etnografii i antropologii kulturowej. Folklor jest elementem kultury ludowej, a ta jest przedmiotem badań etnografii; mechanizmu ich funkcjonowania w kulturze oraz relacji zachodzących między folklorem a literaturą i kulturą masową; zwyczajami, wierzeniami, współcześnie oparty jest na analizach porównawczych i badaniach terenowych. Folklorystyka jest nieustającym źródłem inspiracji artystycznych, i odkryć z wielu dziedzin nauki. Wzbogaca nas – jest wiedzą o przeszłości, o kulturze, rozwoju człowieka jako części przyrody, okruchy tej wiedzy są obecnie pieczołowicie zbierane i analizowane.

W literaturze polskiej folklor jako motyw tradycji ludowej pojawił się w „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” J. Kochanowskiego w XVI wieku. W epoce oświeceniowej folklor był synonimem ciemnoty i zabobonu, tym, co odrzucała rodząca się wtedy nauka zapatrzona w człowieka „oświeconego”, pojmowanego jako szczytowe osiągnięcie rozwoju i postępu cywilizacyjnego. W literaturze zaistniał jako programowy motyw w nurcie romantyzmu (np. Z. Krasiński, C. Norwid, A. Mickiewicz, J. Słowacki). W epoce rozbiorów „na ludowo” znaczyło zgodnie z polską tradycją narodową, odwoływano się do pominiętej w poprzednim okresie Natury (bóstw-Boga) jako do tej, co pomaga rozsądzić co dobre, a co złe.

Był obecny w muzyce (F. Chopin), tańcu, sztuce ludowej – potem stając się inspiracjami, w malarstwie, rzeźbie, ceramice. Folklor był wiedzą historyczną na poły baśniową, zbiorem pieśni i legend. Ważną od tysiącleci tożsamością bardziej czy mniej lokalną danej grupy społecznej, plemienia, czy narodu. Folklorem jako dziedziną wiedzy zajął się brytyjski pisarz William John Thoms (1803-1885), od 1846 roku folklor stał się terminem naukowym. Badaniami folkloru zajmował się np. Oskar Kolberg, Józef Lompa, Anna Czekanowska - Kuklińska – etnomuzykolog.

Folklor w naszej Bibliotece i warsztaty wyplatania wianków z panią Aliną Bondar-Ginowicz. Wianek będziemy pletli z ziół napotkanych na łąkach, polach, czy ogródkach działkowych... Z tzw. chwastów, mających też właściwości prozdrowotne, czy wręcz lecznicze. Wianek nobilitujący osoby zajmujące się na przestrzeni – tysięcy lat – różnymi funkcjami społeczno-magicznymi. W obyczajach był przez wieki dla niezamężnej kobiety synonimem niewinności, czystości. Naręcza kolorowych ziół na stoliku do naszej dyspozycji, wysuszone oregano, tamaryszek, świeże iglaki, kilka gałęzi brzozy i wierzby, czerwony głóg... Wite na kole, który można też samemu zrobić, lub zakupić... Jaki wianek powstanie, zależy tylko od naszej wyobraźni, podejrzewam, że nasze marzenia, psyche, będą miały w tej kompozycji duży udział... I ładnie się wygląda w wianku na głowie.


Iwona Wróblak

maj 2025 r.
















wtorek, 23 października 2018


Ludowa muzyka, ludowy etnos w Muzeum międzyrzeckim

Nie ma wspólnego mianownika kulturowego dla naszej ziemi, nie ma lubuskości.., z tej przyczyny, że po 1945 roku nastąpiła prawie całkowita wymiana ludności – powiedział dyrektor Muzeum Andrzej Kirmiel. Nasza lokalna spuścizna kulturowa składa się ze zlepków różnych tradycji przyniesionych tu po wojnie przez osiedleńców; zabużan, osób z kieleckiego, lubelskiego i innych regionów Polski. Tym niemniej – myślę - temat etnosu naszego, słowiańskiego, europejskiego kręgu kulturowego jest zawsze bardzo ważny. Doceniany jest na licznych organizowanych festiwalach muzyki ludowej. Panie z Zespołu Śpiewaczego „Ale Babki” z Piesek koło Międzyrzecza są inspiratorami inicjatywy, i współorganizatorami od 2003 r. (razem z sołtysem wsi, Gminą Międzyrzecz, KGW w Pieskach, Sołectwem w Pieskach, Urzędem Miasta w Międzyrzeczu) Muzycznych Spotkań z Folklorem w Pieskach. Ich instruktorem od 29.01.2014 r. jest Kazimierz Dziembowski, długoletni nauczyciel klasy fortepianu w Szkole Muzycznej w Międzyrzeczu, przedtem także dyrektor tej Szkoły. Zespół liczy 16 osób, wykonuje pieśni, także ludowe, opracowane na głosy z towarzyszeniem akordeonu, do tekstów także własnych. Biorą udział w innych festiwalach muzyki ludowej, są nagradzani i wyróżniani. W 20. Lecie istnienia „Ale Babek” Zespół został odznaczony Honorową Odznaką za Zasługi dla Województwa Lubuskiego.
 Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest, swoje – obowiązkiem – powiedział Zygmunt Gloger (1845 – 1910) historyk, etnograf, folklorysta, krajoznawca, autor „Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej”, cennego przewodnika po kulturze staropolskiej.
Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego, obok kolekcji portretu trumiennego, działu archeologiczno-historycznego, ma dział etnograficzny - kolekcję strojów ludowych, instrumentów, narzędzia pracy ludności wiejskiej używane przy uprawie pola, hodowli, w rybołówstwie, pszczelarstwie, plecionkarstwie, obróbce lnu, rzemiośle wiejskim, oraz model izby mieszkalnej z końca XIX wieku.
„Kurna chata i „inne rzeczy ludowe” – spotkanie z muzyką i kulturą ludową w sali starościńskiej w Muzeum przygotowała i prowadziła Maria Marciniak. Oskar Kolberg (1814 – 1890) - polski etnograf, folklorysta i kompozytor, zbieracz pieśni ludowych – prelegentka sięgnęła do pism tego tytana pracy nad dokumentacją (33 tomy) naszej kultury ludowej, także do Jana Karłowicza (1836 – 1903) - etnografa, muzykologa, językoznawcy, folklorysty; ojca kompozytora Mieczysława Karłowicza i wspomnianego Zygmunta Glogera. Chata „kurna”, sięgając do etymologii słowa, znaczy tyle co zadymiona, dymna… Strzecha - pochodzi od słowiańskiego słowa strzeć, które znaczy: rozpostrzeć, rozpościerać (słomę na dachu), dach rozpostarty słomą… Ciekawostki etymologiczne…
Gęsi hodowano w domu nie tylko dla mięsa, dostarczały pierza, które kobiety darły, by wypełnić nim pierzyny (np. weselne, na wiano), co było częścią ówczesnego życia towarzyskiego na wsi. Pierzyny, i inny dobytek, chowane były w skrzyniach (kilka z nich znajduje się w międzyrzeckiej kolekcji muzealnej), potem zastąpiły je kufry. Swaty, zmówiny, dziewosłęby, zrękowiny, przedtem zaloty pana młodego, prezenty dla przyszłych teściów to część obyczajów, jak symboliczne rozplatanie warkocza dziewiczego, wesele („Wesele” St. Wyspiańskiego”) i oczepiny, zwyczaje już dzisiaj zanikłe, znamy je z powieści i przekazów.
Muzyka, kultura ludowa wpłynęła na wielkich kompozytorów, poetów,  pisarzy, dramaturgów etc., odcisnęła się piętnem na ich twórczości, czy to bezpośrednio, czy poprzez inspiracje. „Ale Babki” przedstawiły nam kilka pieśni ze swojego bogatego repertuaru – z właściwą im dbałością o stronę muzyczną, tekstową. Sielanka F. Karpińskiego „Laura i Filon”- sentymentalny nurt epoki romantycznej, w muzyce i literaturze, pamiętamy z lektur szkolnych... Perełki literatury ludowej, obyczajowe piosenki w życia wzięte, o miłości, pracy na wsi – „Czemu nie orzesz Jasieńku”, „Hej tam w dolinie”, żartobliwa pieśń – „Wyszłabym za dziada” - jedna z tych, które „Ale Babki” chętnie śpiewają na festiwalach ludowych, i zawiązana z kulturą rolniczą „Ten chleb”.  
Spotkanie zakończyły pieśnią „Oj chmielu, chmielu”, mającą bardzo stary rodowód, tysiącletni, przedchrześcijański, z uwagi – jak powiedział pan Dziembowski – archaiczną, najstarszą budowę melodii - skalę muzyczną pentatoniczną (grecką) i modalną (pieśni religijne).  Pieśń obecna była na obszarze całej Polski, co oznacza, że była śpiewana jeszcze w czasach pogańskich - podczas oczepin, czyli dawnego obrzędu weselnego, kiedy panna młoda przechodziła ze stanu panieńskiego w stan zamężny. Biesiadnicy śpiewali pieśń ku czci słowiańskiego bóstwa Chmielu (wzrostu i rozwoju). W wierzeniach przedchrześcijańskich chmiel odgrywał magiczną rolę. Ziarno, rzucane na młodych, mogło pełnić rolę pokarmu dla duchów przodków, przemienionych po śmierci w ptaki-dusze. Mogło też być przebłagalną ofiarą składaną im i demonom, by nie szkodziły młodej parze. Podczas obrzędów weselnych używano piwa robionego właśnie z tej rośliny. Jeszcze z końcem XIX pieśń chmielowa była powszechnie znana na dworach szlacheckich i w chłopskich domach. Później zwyczaj utrzymał się tylko wśród chłopów. Jeszcze w XX wieku matka oblubienicy, wprowadzając nowożeńców do domu, obsypywała ich chmielem…
Piwo było ulubionym trunkiem wśród Słowian, wytwarzano je w domu korzystając z prostej i sprawdzonej receptury polegającej na uwarzeniu zboża z dodatkiem drożdży. Piwo obok wody, mleka i soków było podstawowym napojem spożywanym na co dzień przez Słowian. Posługiwano się również udoskonaloną recepturą korzystającą ze słodu, który uzyskiwano podczas moczenia ziarna. Taki słód następnie suszono, mielono i zalewano wrzątkiem. Słowianie ze wschodu z czasem przyjęli chmiel, który to właśnie dzięki nim na stałe odnalazł zastosowanie w piwowarstwie.
Odkopujemy zamierzchłą nieraz przeszłość - kultywując tradycję, obyczaje. Śpiewając, czy słuchając piosenek ludowych, sięgając do etymologii, skansenu mowy polskiej, zerkamy w głąb naszej lokalnej, opolnej, Kultury, jej pierwocin. Poznajemy korzenie, swoje korzenie…

Iwona Wróblak
październik 2018










środa, 7 grudnia 2016

IV Muzyczne Spotkania z Folklorem

            Dziewczynki pięknie ubrane w ludowe krakowskie stroje. - Ile masz lat, Daria? Dwa i pół. To jedna z najmłodszych MALWINEK. Pani Henryka Janas poprawia jednej z nich wyprasowany bielutki fartuszek. Sama też jest „w pełnym rynsztunku”, w stroju ludowym. W Pieskach występować będą jako pierwsze.
Wianki na głowach. Jedna z mam poprawia małej artystce kucyki, wiąże serdaczek. Rajstopy – czy wszystkie dzieci mają białe rajstopy? – pyta pani Henia. To nic, że dzisiaj bardzo gorąco, przecież to koncert. Ach, to życie artysty... Pani Janas taszczy wielkie torby. Kilka zapasowych fartuszków czy innych niezbędnych rzeczy trzeba mieć zawsze przy sobie.
Czekamy na autobus, i na pozostałe dzieci z opiekunami. 31 dzieciaków w „małych” MALWINKACH, w „dużych” 10. Wiktoria ma też prawie trzy lata.
W autobusie wiozącym nas do Piesek atmosfera „śpiewająca”. „Bo moim gąseczkom do domu pora” – słyszę. Pani Henia szykuje podobno nowy repertuar, być może ludowe pieśni ukraińskie, dostała niedawno oryginalny śpiewnik. Po drodze zabieramy pięknie ubrane kęszyczanki z Kęszycy Leśnej i kilku chłopców – widzów i kibiców.
            Wkrótce napis – Pieski – Muzyka Folkloru – To tu (strzałka). Spory plac przed sceną, gdzie już wszystko gotowe do rozpoczęcia imprezy. Namioty rozstawione na obrzeżach: Stowarzyszenie Pomocy Szkole „Międzyrzeckie Koło Wspieramy Młode Talenty”. Pani Czesławy Kacmajer miseczki i inne śliczne drobiazgi dziergane, usztywnione na blaszkę metodą na cukier i wodę, serwety, pisanki, dużo motyli. Pana Tomasza Owsiannego malowane kolorowe dziełka na szkle.
            Prowadzą dzisiejszy koncert panie Hanna Barczewska i Maria Sobczak – Siuta. Zaczynają od korowodu. Na głowach wianki. Pytam – z czego są te wianki. Oczywiście, jakżeby inaczej, - „ z dziewczęcych marzeń”... - odpowiadają. Klimat ludowych tradycji wielopokoleniowych musi być zachowany. Te pieśni folkloru naszych ziem z czegoś wyrastają, z jakiegoś podglebia. Z prawd ludzkich, doświadczeń minionych wieków. Czy wiemy, jak wielką i ważną spuścizną dysponujemy...
Blisko realnie loteria fantowa, popcorn, wata cukrowa, baloniki, napoje. Kuchnia dla niemieckich gości z Berlina, którzy przyjechali zobaczyć, jak pielęgnuje się tradycję ludową w Polsce (i jak organizuje się imprezy kulturalne – to znaczy, jak organizować je bardzo sprawnie).
 Pani Edyta Dubojska z międzyrzeckiego Koła Diabetyków „Jeż” prezentuje rzeczy, które tworzy u siebie w domu od wielu lat – wyszywanki haftem krzyżykowym, piękne kartki świąteczne, butelki z kolorowym wypełniaczem w środku i wiele innych pamiątek. Najbardziej sprzedają się woreczki z lawendą.
            Gospodarstwo Rolne Mistrz Pszczelarski pan Wiesław Dudek z Gralewa. Co trzeba zrobić, by zostać pszczelarzem? –„ Trzeba nie być uczulonym na jad pszczeli”. Poza tym 6 lat udokumentowanej praktyki, jeździ się na kursy. Obok litrowych słoi z miodem woskowe figurki sów i innych postaci. – „Trzeba walczyć o produkt regionalny” – mówi. Nieopodal stoisko Koła gospodyń Wiejskich z Kęszycy Leśnej. Dalej naczynia i noże kuchenne z Tupperware. Jeszcze tylko sesja zdjęciowa młodszych MALWINEK i rozpocznie się.
Przemówienie burmistrza miasta Tadeusza Dubickiego. Otwarcie, wraz z panią Jolantą Pacholak – Stryczek i, oczywiście, współgospodarzami – Kołem Gospodyń Wiejskich, Radą Sołecką i społecznością Piesek - IV już, Muzycznych Spotkań z Folklorem w Pieskach. Zaczynają MALWINKI – Dziecięcy Zespół – grupa młodsza z MOK Międzyrzecz. Po nich wystąpią: Kapela MAŁE CISY ze Szkoły Podstawowej w Boleszkowicach, Dziecięcy Zespół LASGAMA – Sołectwo Kęszyca Leśna, Zespół WESOŁA GROMADKA – Gminny Ośrodek Kultury w Krzeszycach, Dziecięcy Zespół MALWINKI – grupa starsza – MOK Międzyrzecz, Kapela CISY – Gminny Ośrodek Kultury w Boleszkowicach, Zespół BRZEZINKI – Urząd Gminy Kłodawa, Zespół Śpiewaczy OSORIA – Szczaniecki Ośrodek Kultury w Szczańcu, Zespół ALE BABKI – Koło Gospodyń Wiejskich w Pieskach, Zespół RUDNICZANKI – Gminny Ośrodek Kultury w Krzeszycach, Zespół BLEDZEWIACY – Koło Gospodyń Wiejskich w Bledzewie, Zespół ECHO – Klub Seniora w Międzyrzeczu, Zespół PROMYK – Ośrodek Pomocy Społecznej – Centrum Usług Socjalnych w Kruszynie, Zespół KĘSZYCZANKI – Międzyrzecki Ośrodek Kultury w Międzyrzeczu, Zespół POD RÓŻĄ – Żagański Pałac Kultury w Żaganiu, Zespół CANTO – Koło Gospodyń Wiejskich w Kamieniu Wielkim, Zespół WICHOWIANKI – Urząd Gminy w Brzeźnicy, Zespół POD GRUSZĄ – MOK Międzyrzecz, Zespół śpiewaczy NIEZAPOMINAJKI – Świebodziński Dom Kultury w Świebodzinie, Zespół DRZEWICZANIE – Kostrzyńskie Centrum Kultury w Kostrzynie i Zespół GUBIŃSKIE ŁUŻYCZANKI.
Sponsorzy dzisiejszej imprezy: RSP i OSP Pieski, Ireneusz Pietrasz, Mariusz Batura, Piotr Rogala, M. S. Pastuszyńscy, firma Osadkowski, Marian Pawłowski, Henryk Witkowski, Bernard Lachman, Kazimierz Sobota, Suszarnia Międzyrzecz, Edward Suchecki, Firma Wiewład, Roman Tobiasz, D. R. Czarneccy.


Iwona Wróblak
sierpień 2006