Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura ludowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura ludowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2024

 

W narodzie nie umierają tylko przyśpiewki


W Pieskach – muzycznie; ludowo i biesiadnie. Jubileusz, XX Muzyczne Spotkania z Folklorem w Pieskach, gdzie co roku spotykają się miłośnicy tańca i śpiewu ludowego. Znana od lat na tym festiwalu, i nie tylko na tym, para niezmordowanych tancerzy: Zenon i Grażyna – już przed sceną, są niesamowici...

„...(...) takiego Janicka...” słyszymy „Ale Babki” z Piesek, gospodarzy Festiwalu, przy instrumentach klawiszowych, jak widzę, Kamil Dziembowski, więc - dbałość o stronę muzyczną, staranne wykonanie... „Starodworzanki” ze Starego Dworku - „(…) w moim ogródecku (…)”. Wszystko co swojskie i ludowe, znane od pokoleń.

Piosenki biesiadne i ludowe. Wojciech Witkowski dyryguje w Pieskach zespołem z Domu Dziennego Senior Plus z Międzyrzecza z Ośrodka Pomocy Społecznej. Stale słychać ich śpiewających w centrum miasta, tam się dużo dzieje...

Przechadzam się po boisku w Pieskach. Jarosław Ćwiertnia, lokalny rzeźbiarz, jest obok swojego stoiska, prezentuje nie tylko swoje rzeźby, także – dumny - rysunki, portrety w ołówku swojej córy, są bardzo dobre... Sam także umie dobrze rysować, pytam o rodzinną tradycję, czy może dziadek też umiał...? Obok dziełka innych naszych lokalnych artystów.

Smakowitości ze stoisk Kół Gospodyń Wiejskich – Nietoperek, Kęszyca, Święty Wojciech, Kaława. Sama zajadam się Zboczonym (przez boczek/dobrą kiełbaskę) Ziemniakiem, skórka jest przyjemnie chrupiąca... Są zupki - serowa, ogórkowa, świetnie przyprawione, lody itp. Na stoiskach umieszczonych na obrzeżach placu, gdzie dzieje się festyn, mnogość przypraw z kuchni domowej, i przetwory domowe.

Kilkuletnia Zosia z „Małej Tęczy” z Olbrachtowa - Stowarzyszenie „Mała Wielka Tęcza”, przykłada smyczek do skrzypiec. Dzieci uczą się gry ze słuchu, chodzą też do szkoły muzycznej. Wiązanki pieśni ziemi żywieckiej, kierowniczką zespołu jest od 4. lat Krystyna Starosta, której mama była też animatorką kultury ludowej. Zespół działa 21 lat. Dzieci spontanicznie zatańczyły do którejś z piosenek słyszanych ze sceny, za inicjatywę nagrodzone zostały brawami przez festiwalową publiczność.

Kontynuatorami tradycji Wichowskiej są wnuki i prawnuki bardzo już starszych pań Wichowianek, z Zespołu Pieśni i Tańca Górali Czadeckich „Żródełko” z Wichowa - Urząd Gminy w Brzeżnicy, wytrawnych śpiewaczek, które często podziwialiśmy w Pieskach za ich przeponowy naturalny wokal, piosenki, które przywiozły na nasze tereny z odległych miejsc, a kulturę śpiewaczą odziedziczyły po przodkach.

Wśród zespołów – bardzo różnych – też cenny prasłowiański ryt; „Macierzanki” (nazwa może w hołdzie tej użytecznej rośliny leczniczej...) z Gościmia, grupa nieformalna, śpiewający piosenki ludowe z Lubelszczyzny, też piosenkę ludową z Ukrainy tłumaczoną na język polski; prezentują 6 wsi z Powiatu Strzelecko-Drezdeneckiego, i dużą wiedzę etnograficzną, związaną, jak myślę, z cierpliwością przy przeszukiwaniu źródeł, bardzo nielicznych...

W narodzie, czy narodach, nie umierają tylko przyśpiewki, reszta, siłą rzeczy się zmienia w czasie... Myślę, że taki jest sens festiwali folkloru ludowego – zachować cenne kulturowe dziedzictwo, wyłuskać z niego ziarna... Starannie dobrane teksty, złożone z ocalałych ludowych przyśpiewek, ślady kultów prasłowiańskich czy może jeszcze – dawniejszych...? Bogów z gajów leśnych, Deli, Leli, Jaszy, Swarożyca czy Żywie, nadjeziornych beregiń, i nawarstwień znaczeń na nich późniejszych wczesnochrześcijańskich, już tzw. diablich... Motywy, jak echa z zarania dziejów, szeroko rozumianego opola, z naszo-sąsiedzkich ojczyzn, gdzie osadnictwo można liczyć w wielu stuleciach, jeśli nie tysiącleciach. Szkolone głosy męskie, i ciekawe kostiumy stylizowane na prasłowiańszczyznę. Ich korzenie są głęboko wrosłe w nasz prechrześcijański, kupalny bogaty świat domowych bogów, zantropomorfizowanych, i nie-centrystycznych.

Ciekawe kostiumy, proste stylizowane na lniane koszule z wyszywankami, z naszyjnikiem o symbolice lunarnej i takim kształcie - niepełnego Księżyca, stary symbol płodności – ducha witalnego opiekującego się satelitą Ziemi. Pani Alina z Zespołu w białej sukni/koszuli ma przepasaną wokół pasa chustę kolorową z powiewnego tiulu, kiedyś były z naturalnej tkaniny, i sakwę uplecioną z koralików drewnianych. Na głowach szeptuch/wiedzących (kapłanek) duże wieńce – dzieło ich znajomego leśniczego, uplecione z ziół rosnących od dawien dawna w gajach i puszczach – rumianku, ruty, tymianku...

Zespoły śpiewacze z towarzyszeniem innych instrumentów, z instrumentem akustycznym, z towarzyszeniom innych instrumentów, z towarzyszeniem kapeli;

łącznie 17 kapel przyjechało w tym roku do Piesek, i jako Gość Specjalny „Kotkowiacy” ze Zbąszynka; każdy niepowtarzalny, i z pasją zespołowego muzykowania. Oprócz wymienionych wystąpiły: Zespół „Echo” z Międzyrzecza, Zespół „Poziomeczki” z Bobowicka – Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Zesłańców Sybiru, Zespół „Trzebiechowanie” z Trzebiechowa - Trzebiechowski Ośrodek Kultury im. Tadeusza Wojtera, nauczyciel: Szymon Opara, kierownik: Teresa Rożek, Zespół „Fryderyki” z Nowej Jabłonnej z Gminnego Ośrodka Kultury w Gościeszowicach.

Bardzo dobry Zespół „Obrzanie” ze Skwierzyny - Stowarzyszenie Miłośników Zespołu Obrzanie, Zespół „Polne Kwiaty” z Wymiarek; z Gminnego Ośrodka Kultury i Biblioteki w Wymiarkach; panie w wieku eleganckim, Zespół „Ulala Kęszyca Leśna” z Kęszycy Leśnej, „Pstre Wianki” z Pszczewa; Gminny z Ośrodka Kultury w Pszczewie, śpiewający utwory współczesne, ludowe i autorskie instruktora Eustachego Kucharskiego, kierowniczką Zespołu jest Ewa Walkowska, mająca wielkie zasługi dla kultury pszczewskiej.

Pamiętamy Zespół „Pod Kasztanem” z Templewa - Gminna Biblioteka Publiczna w Bledzewie, jego bardzo dobre wykonania, zdobył wiele nagród na festiwalach i przeglądach, Zespół powstał w 2006 r. przy KGW w Templewie, kierowniczka Joanna Twardosz, instruktor muzyczny: Alojzy Schleer. Zespół Śpiewaczy „Osoria” ze Szczańca - Szczeniecki Ośrodek Kultury, powstał w 1999 r., nazwa nawiązuje do pielęgnowanej w Szczańcu historii rodu Szczanieckich herbu Osoria, założycieli Szczańca. Instruktor muzyczny „Osorii” - również utytułowanej, to Zdzisław Dziekan. Ze Skwierzyny jest też

Zespół „Jarzębina” - Stowarzyszenie Zespołu Jarzębina, mają w dorobku 4 nagrane płyty, kierowniczką Zespołu jest Teresa Starzyńska, instruktorem: Zdzisław Dziekan.

Musieliśmy nieco czekać, aż minie burza, by usłyszeć w godzinnym koncercie Gościa Specjalnego - Kapelę Koźlarską „Kotkowiacy” ze Zbąszynka.

Tytuł Laureata XX Muzycznych Spotkań z Folklorem zdobyły zespoły: „Mała Tęcza” z Olbrachtowa, „Fryderyki” z Nowej Jabłonny, „Macierzanka” z Gościmia i „Jarzębina” ze Skwierzyny.

Wyróżnienia dla zespołów: „Echo” Międzyrzecz, „Poziomeczki” z Bobowicka, „Ale Babki” z Piesek, Dziennego Domu Senior+, „Trzebiechowianie” z Trzebiechowa, „Brzezinki” z Santocka, „Starodworzanki” ze Starego Dworka, „Obrzanie” ze Skwierzyny, „Polne Kwiaty” z Wymiarek. „Ulala Kęszyca Leśna”, „Źródełko” z Wichowa, „Pstre Wianki” z Pszczewa, „Pod Kasztanem” z Templewa i „Osoria” ze Szczańca.

Iwona Wróblak

lipiec 2024
































wtorek, 23 października 2018


Ludowa muzyka, ludowy etnos w Muzeum międzyrzeckim

Nie ma wspólnego mianownika kulturowego dla naszej ziemi, nie ma lubuskości.., z tej przyczyny, że po 1945 roku nastąpiła prawie całkowita wymiana ludności – powiedział dyrektor Muzeum Andrzej Kirmiel. Nasza lokalna spuścizna kulturowa składa się ze zlepków różnych tradycji przyniesionych tu po wojnie przez osiedleńców; zabużan, osób z kieleckiego, lubelskiego i innych regionów Polski. Tym niemniej – myślę - temat etnosu naszego, słowiańskiego, europejskiego kręgu kulturowego jest zawsze bardzo ważny. Doceniany jest na licznych organizowanych festiwalach muzyki ludowej. Panie z Zespołu Śpiewaczego „Ale Babki” z Piesek koło Międzyrzecza są inspiratorami inicjatywy, i współorganizatorami od 2003 r. (razem z sołtysem wsi, Gminą Międzyrzecz, KGW w Pieskach, Sołectwem w Pieskach, Urzędem Miasta w Międzyrzeczu) Muzycznych Spotkań z Folklorem w Pieskach. Ich instruktorem od 29.01.2014 r. jest Kazimierz Dziembowski, długoletni nauczyciel klasy fortepianu w Szkole Muzycznej w Międzyrzeczu, przedtem także dyrektor tej Szkoły. Zespół liczy 16 osób, wykonuje pieśni, także ludowe, opracowane na głosy z towarzyszeniem akordeonu, do tekstów także własnych. Biorą udział w innych festiwalach muzyki ludowej, są nagradzani i wyróżniani. W 20. Lecie istnienia „Ale Babek” Zespół został odznaczony Honorową Odznaką za Zasługi dla Województwa Lubuskiego.
 Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest, swoje – obowiązkiem – powiedział Zygmunt Gloger (1845 – 1910) historyk, etnograf, folklorysta, krajoznawca, autor „Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej”, cennego przewodnika po kulturze staropolskiej.
Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego, obok kolekcji portretu trumiennego, działu archeologiczno-historycznego, ma dział etnograficzny - kolekcję strojów ludowych, instrumentów, narzędzia pracy ludności wiejskiej używane przy uprawie pola, hodowli, w rybołówstwie, pszczelarstwie, plecionkarstwie, obróbce lnu, rzemiośle wiejskim, oraz model izby mieszkalnej z końca XIX wieku.
„Kurna chata i „inne rzeczy ludowe” – spotkanie z muzyką i kulturą ludową w sali starościńskiej w Muzeum przygotowała i prowadziła Maria Marciniak. Oskar Kolberg (1814 – 1890) - polski etnograf, folklorysta i kompozytor, zbieracz pieśni ludowych – prelegentka sięgnęła do pism tego tytana pracy nad dokumentacją (33 tomy) naszej kultury ludowej, także do Jana Karłowicza (1836 – 1903) - etnografa, muzykologa, językoznawcy, folklorysty; ojca kompozytora Mieczysława Karłowicza i wspomnianego Zygmunta Glogera. Chata „kurna”, sięgając do etymologii słowa, znaczy tyle co zadymiona, dymna… Strzecha - pochodzi od słowiańskiego słowa strzeć, które znaczy: rozpostrzeć, rozpościerać (słomę na dachu), dach rozpostarty słomą… Ciekawostki etymologiczne…
Gęsi hodowano w domu nie tylko dla mięsa, dostarczały pierza, które kobiety darły, by wypełnić nim pierzyny (np. weselne, na wiano), co było częścią ówczesnego życia towarzyskiego na wsi. Pierzyny, i inny dobytek, chowane były w skrzyniach (kilka z nich znajduje się w międzyrzeckiej kolekcji muzealnej), potem zastąpiły je kufry. Swaty, zmówiny, dziewosłęby, zrękowiny, przedtem zaloty pana młodego, prezenty dla przyszłych teściów to część obyczajów, jak symboliczne rozplatanie warkocza dziewiczego, wesele („Wesele” St. Wyspiańskiego”) i oczepiny, zwyczaje już dzisiaj zanikłe, znamy je z powieści i przekazów.
Muzyka, kultura ludowa wpłynęła na wielkich kompozytorów, poetów,  pisarzy, dramaturgów etc., odcisnęła się piętnem na ich twórczości, czy to bezpośrednio, czy poprzez inspiracje. „Ale Babki” przedstawiły nam kilka pieśni ze swojego bogatego repertuaru – z właściwą im dbałością o stronę muzyczną, tekstową. Sielanka F. Karpińskiego „Laura i Filon”- sentymentalny nurt epoki romantycznej, w muzyce i literaturze, pamiętamy z lektur szkolnych... Perełki literatury ludowej, obyczajowe piosenki w życia wzięte, o miłości, pracy na wsi – „Czemu nie orzesz Jasieńku”, „Hej tam w dolinie”, żartobliwa pieśń – „Wyszłabym za dziada” - jedna z tych, które „Ale Babki” chętnie śpiewają na festiwalach ludowych, i zawiązana z kulturą rolniczą „Ten chleb”.  
Spotkanie zakończyły pieśnią „Oj chmielu, chmielu”, mającą bardzo stary rodowód, tysiącletni, przedchrześcijański, z uwagi – jak powiedział pan Dziembowski – archaiczną, najstarszą budowę melodii - skalę muzyczną pentatoniczną (grecką) i modalną (pieśni religijne).  Pieśń obecna była na obszarze całej Polski, co oznacza, że była śpiewana jeszcze w czasach pogańskich - podczas oczepin, czyli dawnego obrzędu weselnego, kiedy panna młoda przechodziła ze stanu panieńskiego w stan zamężny. Biesiadnicy śpiewali pieśń ku czci słowiańskiego bóstwa Chmielu (wzrostu i rozwoju). W wierzeniach przedchrześcijańskich chmiel odgrywał magiczną rolę. Ziarno, rzucane na młodych, mogło pełnić rolę pokarmu dla duchów przodków, przemienionych po śmierci w ptaki-dusze. Mogło też być przebłagalną ofiarą składaną im i demonom, by nie szkodziły młodej parze. Podczas obrzędów weselnych używano piwa robionego właśnie z tej rośliny. Jeszcze z końcem XIX pieśń chmielowa była powszechnie znana na dworach szlacheckich i w chłopskich domach. Później zwyczaj utrzymał się tylko wśród chłopów. Jeszcze w XX wieku matka oblubienicy, wprowadzając nowożeńców do domu, obsypywała ich chmielem…
Piwo było ulubionym trunkiem wśród Słowian, wytwarzano je w domu korzystając z prostej i sprawdzonej receptury polegającej na uwarzeniu zboża z dodatkiem drożdży. Piwo obok wody, mleka i soków było podstawowym napojem spożywanym na co dzień przez Słowian. Posługiwano się również udoskonaloną recepturą korzystającą ze słodu, który uzyskiwano podczas moczenia ziarna. Taki słód następnie suszono, mielono i zalewano wrzątkiem. Słowianie ze wschodu z czasem przyjęli chmiel, który to właśnie dzięki nim na stałe odnalazł zastosowanie w piwowarstwie.
Odkopujemy zamierzchłą nieraz przeszłość - kultywując tradycję, obyczaje. Śpiewając, czy słuchając piosenek ludowych, sięgając do etymologii, skansenu mowy polskiej, zerkamy w głąb naszej lokalnej, opolnej, Kultury, jej pierwocin. Poznajemy korzenie, swoje korzenie…

Iwona Wróblak
październik 2018










sobota, 13 sierpnia 2016

Henryka Janas – nie wstydzę się ubrać w strój ludowy...


            Henryka Janas prowadzi Dziecięcy Zespół Ludowy „Malwinki”. – Dzieci, jestem pewna, będą mile wspominać, że był taki okres w ich życiu, kiedy należały do zespołu ludowego. Śpiewały na koncertach...
Dzisiejsze trendy – to małe ojczyzny... A Większa ojczyzna?... Nie. Jest taki wiersz Tuwima, zastanawiający w nim akapit: - „Rzadko na moich wargach”... – Pani Henia – My reprezentujemy polski folklor w zespołach ludowych.
Jak mówić o ojcowiźnie dzieciom. Może tańcząc z nimi krakowiaka... Ucząc poprawnie śpiewać ludowe pieśni...
Dlaczego takie małe dzieci zaprasza do swojego zespołu? – Nie należy przekreślać współczesności – mówi – ale obok tego nie można zapominać, skąd jesteśmy. Nie wstydźmy się być, na przekór opiniom. Trzeba pomóc dziecku przełamać bariery, rozwinąć się muzycznie. Uwierzyć w siebie.
- Wszystko się dzieje poprzez zabawę - mówi o pracy z dziećmi. O osiąganiu zamierzonego rezultatu. Pani Henia – Wychowywałam się na folklorze. Należałam jako dziecko do zespołu, grałam i tańczyłam mając 11 lat. Kim się czuje? – Polką-nauczycielką, która nie wstydzi się założyć stroju ludowego. I  mam z tego wielką satysfakcję.
            Nie dajmy się wyrzucić, mówiąc kolokwialnie. Z kultury polskiej. Nie udawajmy, że ona nie jest nasza. Bądźmy sobą. Być sobą znaczy być  Polakiem.
Im bardziej cywilizowany kraj, tym większy kładzie nacisk na kulturę przez duże „K”. Kultura to język, historia, zwyczaje. – Przed wprowadzeniem dzieci do nowej piosenki opowiadam im o obrzędach. Rodzice nie zawsze im o tym mówią.
Spotyka się z opiniami, że polskość może być czymś, czego należy się wstydzić. - Trzeba wyjechać za granicę, na przykład z koncertami, żeby przekonać się, jak tam ludzie cenią identyfikowanie się z własnym krajem pochodzenia, jak interesują się ludźmi prezentującymi swoje tak zwane korzenie. Tam darzy się wielkim szacunkiem ludzi, którzy nie dają się wynaradawiać. Jak zapomnimy, skąd się wywodzimy, kim się staniemy?
Te malutkie dzieci chcą należeć do zespołu, bo dostają kolorowe fartuszki, bo chcą tańczyć. Bycie w zespole folklorystycznym to zaszczyt. - Możemy pokazać, co się u nas tańczy i śpiewa, jaka jest muzyka. I jacy my jesteśmy.

Iwona Wróblak
marzec 2009