Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kabarety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kabarety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Kabaret Hrabi w Międzyrzeczu


            Jak powiedziała tego wieczoru kier. Klubu Garnizonowego Wiesława Murawska – dobry kabaret do bardzo poważna sprawa. Przez dobre półtora godziny w pękającej w szwach sali mieliśmy niewątpliwą przyjemność spotkać się na żywo, już po raz wtóry, ze słynnym kabaretem „Hrabi” z Zielonej Góry.
Temat był odwieczny: Kobieta i mężczyzna. Inteligentny i pogodny humor obyczajowy. Cenne obserwacje na temat współistnienia dwóch tak różnych płci, które dzieli bardzo wiele, począwszy od wyglądu… Osoby o odmiennych płciach zawierają czasami związki małżeńskie, z czego potem wynika wiele zabawnych sytuacji. Obie strony operują odmiennym językiem, co z tego, że to polski język, jeżeli słowom i frazom przypisują jakże różne znaczenia.
Parodia piosenki miłosnej. Wspaniała gra aktorska naszych gości. Świetne dialogi pisane przez Władysława Sikorskiego znanego z kabaretu „Potem”. Oczekiwania i marzenia zderzają się z realizmem cech osobowych partnera czy partnerki. Wpatrzeni w siebie nie zauważamy osoby, z którą spędzamy życie. Wszystkie te cenne życiowe rady otrzymujemy w lekkiej zabawowej formie. Możemy się na chwilę zatrzymać, pokusić o refleksje i  zadumę bardzo dobrze się przy tym bawiąc. Nie było na sali osoby, która chociaż kilka razy serdecznie nie roześmiałaby się. A śmiech to zdrowie, szczególnie śmiech z samych siebie.
Na bis przypomnieliśmy sobie skecz na temat literackich czy paraliterackich tzw. wartości tutaj piosenki biesiadnej. Z poważną miną, z zapalonymi świeczkami, aktorzy recytowali fragmenty, niekiedy obscenicznych, piosenek, niczym poważne hymny.
            „Hrabi” naładował nas energią, dzięki której świat staje się, za sprawą naszego doń dystansu, bardziej strawny i oswojony.

Iwona Wróblak
styczeń 2010

środa, 18 maja 2016

Kabareton na Podzamczu


Bulwar nad rzeką dzisiaj w deszczu. Mimo to zmoknięte ławeczki przed sceną będą gościć ludzi spragnionych dobrej kabaretowej rozrywki. Zielonogórskie zagłębie kabaretowe – tak mówią o naszym lokalnym potencjalne artystycznym znawcy tematu. Jako pierwsze wystąpią „Babeczki z  Rodzynkiem”, czyli, jak mówią o sobie, osiem cycków, w tym jedne nieżeńskie. Na początek zderzenie klasycznie polskiej starej kultury i obyczajowości wilniuka z równie starą, jeśli nie starszą, tradycją najstarszego zawodu świata, czyli - z prostytutką rozmowy przy szosie. Wilniuk radzi sobie w tej  konwersacji bardzo dobrze. Karuzela słownych niedopowiedzeń i synonimów. Męsko - damskie flirty i przekomarzania.
Kultura miejska i wiejska, przepaść między nimi zdaje się nie znikać.
Bezkompromisowość, „szczerość” aż do chamstwa – dzisiaj jest moda na brak hipokryzji, do jakiego stopnia można być otwartym i jak wiele znieść od innych. I po co…Kobiety to lubią (?), ten sposób na podryw, ale nie wszystkie chyba…? W każdym razie śmiechu jest dużo, a o to głównie chodzi.
Jest też druga strona medalu, wszak to żeński kabaret. Chłopcy w wojsku emablowani przez panie oficerki, w sposób nieskrępowany wyrażające niedwuznaczne propozycje. Parytet się ziścił… Mięsiste dialogi. Tak jest, może być, nie tylko w wojsku. Na co jest w pracy facet narażony, ze strony swojej szefowej na przykład, czy może się jej oprzeć, jako podwładny? Jedynie szantaż i kamery tak chętnie instalowane, mogą służyć nie tylko kontrolowaniu pracowników…
            Bardzo duża córeczka (jedna z aktorek wykorzystuje swoje naturalne atrybuty) i tatuś, który się jej fizycznie boi. Nie wrodziła się w kulturalnych rodziców, bo jest in vitro z próbówki. Jakże proste wytłumaczenie…
Świetne dialogi w wykonaniu kabaretu „Babeczki…”, nowe, nie słyszeliśmy ich jeszcze w telewizji. Bardzo miło, że artyści przyjechali do nas  .
Zabawny monolog wygłasza Katarzyna Piasecka. Dialogi rodzinne okazjonalne – dziwne i - normalne. Koloryt obyczajowości naszej współczesnej. Spotkania rodzinne, które muszą cieszyć, bo są rodzinne, a przynoszą zazwyczaj małe i większe upokorzenia. Na wesoło są bardzo ciekawe. Materiał dla socjologa.
Bardzo dobry kabaret „Made In China” był już w Międzyrzeczu w Klubie Garnizonowym. Zapamiętaliśmy inteligentne teksty, dobrą grę  aktorską. To ostatnie się nie zmieniło. Dzisiaj repertuar nieco lżejszy, nie znaczy jednak, że mniej śmieszny. Dialogi małżeńskie męża, który wraca z  kompanem w stanie wskazującym. Skruszony tłumaczy się żonie. Mimo ilości promili nie brak mu logiki i swoistego poczucia humoru.
Mecz piłki nożnej oglądają razem – żona i mąż. Ona nie wszystko z regulaminu gry na boisku rozumie, ale również kibicuje, nie zawsze tym, co  trzeba. Ale to już drobiazg…
Szał sprzedaży wszystkiego i wszystkim. W banku kredyt może dostać też menel, w końcu napije się do syta. Sprzedawca ma płacone od utargu, a  czy klient spłaci kredyt? Nie jego sprawa… Trawestacja znanego coveru kabaretu Dudek. Współczesna wersja sławnej rozmowy telefonicznej o Sęku w  desce. Realia dzisiejsze, poczucie humoru sytuacyjnego równie duże. Panowie z „Made In China” są równie dobrzy jak ich słynni poprzednicy.
Dobre małżeństwo jest też złe. On jej nie bije, zamiast się upić idzie do biblioteki, naprawdę, trudno to żonie znieść. Co powiedzą sąsiedzi – na to  odstawanie od normy. Prawie niebezpieczne… Bardzo zabawna, może najlepsza z przedstawianych, historia nowa o Romeo i Julii. Odrobina liryki z  przyrodą w tle, czyli buczącymi jeleniami pod Balkonem. Tak głośno ryczącymi, że liryka przemienia się w gonitwę za jeleniowatym. Miejsca wokół sceny na bulwarze jest dużo, więc aktorzy nie żałują sobie ruchu, ku uciesze widowni.
            Ostatni tego wieczoru, w dwu i półgodzinnym programie, kabaret „Chlynur”. Stosunki pracy i realia pośrednictwa pracy. Chińczyk zakneblowany na sznurku, którego przyprowadza się, jak zwierzę, do pracodawcy.
 Ekonomiczne realia wielu rodzin, ich dostosowanie do otoczenia. Po odsiadce mąż dowiaduje się od swojego dziecka o wizytach - bardzo częstych - męskich przedstawicieli różnych instytucji. To alternatywna forma płacenia rachunków przez żonę. Rachunki muszą być zapłacone, żeby dom funkcjonował.
Jak można zarobić? Dać się adoptować… Bezdzietnej rodzinie. Bezczelnością osiąga się bardzo wiele. Za to słodkość jest nie do strawienia. Lukier i  cukier. Widowni rozdaje się torebki dla wiadomych celów… Po zgnieceniu można nimi rzucać w słodkich kiczowatych aktorów. Sentymentalizmu nie zniesie nawet Anioł skrzydlaty.
Jak w życiu jest? W pracy? Co myślimy a co mówimy? Taki dwugłos wygłoszony przez nasze alter ego. Co wypada a co nie wypada mówić, a  jednak kisi się nam w sercu. Odarcie z hipokryzji kościelno – religijnej. Show pochodzenia amerykańskiego, komercja nastawiona już tylko na pieniądze, żerująca na pustce i poszukiwaniu duchowości. „Ziarno” siejemy, jakie… razem z kapłanami nowoczesnej religii. To nas to nie dotrze, bo cieszy i śmieszy, czy na pewno? Bardzo odważne, inteligentne i śmieszne, każdy zrozumie, co chce, ale śmiać się będą wszyscy, wszyscy, a to tu chodzi – w Kabaretonie międzyrzeckim pierwszym.


Iwona Wróblak
wrzesień 2010

sobota, 30 stycznia 2016

Z Kabaretem Adin…


            Sala kameralna Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Rozrywka dzisiaj na bardzo dobrym poziomie. Dla koneserów. Kabaret „Adin”. Programowo ambitny, poznańsko-zielonogórski.
Działał od listopada 2007 do grudnia 2010 r., wznowił działalność w maju 2012. Wystąpi Władysław Sikora, kojarzony jako lider słynnego kabaretu „Potem”, znanego z niekonwencjonalnego czerpania ze skarbnicy mądrości kanonu bajek nie tylko dla dzieci, tych z gatunku archetypicznych. Odkurzający je, analizujący pod względem logicznym, w głębokiej zgodzie z psychologią i współczesnymi realiami. Najambitniejszy wśród śmiesznych i  najśmieszniejszy wśród ambitnych – jak przeczytałam w Internecie. Bardzo trafne… „Adin” kontynuuje najlepsze tradycje grupy „Potem”.
Władysław Sikora to także reżyser kilku filmów, autor tekstów, reżyser, teoretyk. Bardzo błyskotliwy i inteligentny facet. Towarzyszyć mu będą Andrzej Piątek, Barbara Tomkiewicz, Marcin Osiewicz.
            Nie ma takich wiele kabaretów na naszej scenie, w zielonogórskim bogatym zagłębiu kabaretowym również. Humor przewrotny i nicujący. Teksty Sikory są jedyne w swoim rodzaju. Współczesne bajki Ezopa, mądre, śmieszne i inteligentne. Warte powtórnego i wielokrotnego oglądania. Coś więcej niż kabaret, na pograniczu czy wręcz w obrębie dobrej literatury. Teksty lapidarne z miejscem na dobrą grę aktorską. Sikora jest rozpoznawalny.
„Zależy od punktu siedzenia” – to hasło na dzisiejszy program. Skecze „Adin” charakteryzuje szacunek dla indywidualnych opcji rozumienia świata, zrozumienie faktu istnienia wielu sposobów percepcji jest wstępem do humanizmu myślenia o świecie. Przedstawienia różnych racji bytu, odmiennych od naszej ścieżek logiki wewnętrznej, nieraz bezlitośnie obnażonej hipokryzji, a wszystko w błyskotliwej inteligentnej formie -- co pewnie Sikora w którymś skeczu z lubością by wyśmiał… Nasuwają mi się skojarzenia z tuzami literatury światowej, z nich wzorce i inspiracje czerpie pewnie artysta. Zostanie nam po nim kawałek dobrej literatury, nie tylko kabaretowej.
            O kobiecie świadczy przepastna zawartość jej torebki, o mężczyźnie (równie przepastna… - co to słowo tu znaczy…) zawartość konta bankowego.
Dogadać się jak przysłowiowy Polak z Polakiem – czy chcemy… używamy tzw. nowomowy by zaciemnić sprawy, uniemożliwić dialog uważany w  istocie za niecelowy. Sikora zawsze oprócz współczesnych kontekstów przemyca wartości, które idą o krok dalej, uniwersalizując temat przy  pozostawaniu zrozumianym w konkretnych odniesieniach. Tak tworzy dwa piętra percepcji…
Tak więc wszystko o treści i trochę o formie…Dałoby się, jeśli ktoś chce, włożyć w to wiele poważnej filozofii.
Pastisze scenek filmowych, w czym lubuje się Sikora, z napadu na bank, konwencja obowiązująca, klisze z filmów tak mocno weszły nam w krew, że  rabuś nie potrzebuje pistoletu, by przestraszyć, bazuje na naszej wyobraźni, jak p o w i n i e n wyglądać napad.
            Melodramaty w filmie, dramatyczne opowieści o zdradzie – czy kochankę zdradza się z własną żoną? Polska emigracja za chlebem – totalna i  masowa. Kto zostanie w kraju. Sam rząd, premier?  Nienormalności, do których się przyzwyczailiśmy. Opieszałość i bierność Policji, które wybaczają ofiary przestępstw. Nasz kochany Zakład Ubezpieczeń Społecznych i jego beneficjenci – emeryci. Temat niewyczerpany dla autorów tekstów kabaretowych.
           
Iwona Wróblak
wrzesień 2012




wtorek, 20 października 2015

Witamina U - jak uśmiech. Jak tabletka zdrowia


            Kabarety, kabarety… Niecodzienne wydarzenie w sali widowiskowo-kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Długo wyczekiwane i o dużej wartości, również teatralnej, komediowej, literackiej. Takie jest ze względu na osoby, które je realizowały – instruktorów i aktorów, i na (wspaniały) efekt (artystyczny), który powstał w wyniku ich działań. Szereg, kilkanaście Efektów, w postaci spektakli – etiud na Wojewódzkim Przeglądzie Kabaretów Osób Niepełnosprawnych.
            Szesnaście zespołów przyjechało do nas – sprawiła to osoba pani dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Międzyrzeczu Anny Kwiecińskiej, jej osobisty, i zespołu ludzi z Nią pracujących, autorytet (organizowana od kilkunastu lat Olimpiada Umiejętności Zawodowych, w tym roku pod nazwą: Olimpiada Rękodzieła Artystyczno – Użytkowego, i inne przedsięwzięcia) – z Szarcza – dyrektor Weronika Reichert, z Rokitna – 38 – kierownik Maria Błajet-Sekuła, z Rokitna – 58 – dyr. Bogdan Macina, z Turska – dyr. Dariusz Obiegło, z Miłowic – dyr. Barbara Litewka, z Kożuchowa – dyr. Aldona Romanowska, z Kamienia Wielkiego – dyr. Julita Karasińska, ze Szczawna – dyr. Aneta Bencar, z Trzebiechowa – dyr. Agnieszka Szeląg, z  Powiatowego Ośrodka Wsparcia „Razem Raźniej” w Skwierzynie – kier. Bożena Adamiec, z Jordanowa – dyr. Barbara Daukszewicz, z Jasieńca – dyr.  Hanna Szymczak, i z międzyrzeckich 3. placówek – ze Środowiskowego Domu Samopomocy – kier. Katarzyna Nyczak-Walaszek,  ze Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego – dyr. Arletta Stachecka  i z DPS - gospodarzy z Międzyrzecza.
            Jak powiedziała na wstępie Anna Kwiecińska – śmiech łączy i jest poza wszelkimi podziałami. Nie ma nic piękniejszego od śmiechu, zwłaszcza że  jesteśmy w gronie osób z niepełnosprawnościami i ich instruktorów. Pracowników DPS się starannie, do tej bardzo trudnej, i jakże twórczej pracy, dobiera, oddani są jej sercem i umysłem. Obowiązuje tu idea szacunku, szczerości – ta natychmiast zostaje przez osoby z dysfunkcjami zweryfikowana. W  imprezie Przeglądu spektakli kabaretowych królował zdrowy rubaszny nawet śmiech, megaterapeutyczne przedsięwzięcie, zarówno dla środowiska jak i  procesu integracji społecznej jest ono nie do przecenienia.
            Wielki szacunek u mnie budzi mistrzostwo w wyszukiwaniu i adaptacji scenariuszy do etiud, ich przeróbek dla potrzeby (amatorskich, i  niepełnosprawnych) aktorów. Nie ukrywa się ich dysfunkcji, przedstawia je, zgrabnie wplata w scenariusz. A Słowo tu musi być szczególnie cenione, jak  perełki w naszyjniku starannie wyszlifowane. Zapewne, te małe spektakle, zdaję sobie sprawę, mają przede wszystkim funkcje rehabilitacyjne dla  uczestników, pomagające się im lepiej poczuć w społecznościach DPSów, ale przez to, że taką właśnie rolę mają, stają się, poprzez swoją uniwersalność, wydarzeniami z pogranicza prawdziwego teatru, ciekawymi dla osób spoza środowiska, które także lubią dobrą, wolną od hipokryzji, nieskłamaną zabawę.   
            Podobno Lubuskie, jak powiedziała wicemarszałek naszego województwa Elżbieta Polak, to miejsce wyjątkowo pełne dobrych serc. Ze sceny witają nas dekoracje w postaci masek teatralnych, na tym Przeglądzie Kabaretów mają szczególny wydźwięk, to megateatr z aktorem niepełnosprawnym w roli głównej, teatr Życia jako takiego – radości życia jako takiego, bez względu na posiadaną normę zdrowia i sprawności – na poważnie zupełnie, dzięki sieci naszych Domów Pomocy Społecznej, gdzie żaden człowiek nie pozostaje sam, dana mu jest z urzędu niejako rehabilitacja i rewalidacja. Bardzo wszechstronna, także – przede wszystkim - społeczna. Stwarzająca warunki możliwe do uzyskania dystansu do siebie (i swoich dysfunkcji) –  przez sztukę i teatr. Kabaret jako forma ekspresji jest świetną ku temu okazją.
            Eksplozja twórczości śmieszącej zaczęła się od gospodarzy – DPS międzyrzeckiego. Osoba odpowiedzialna za grupę: Karolina Guzek „Królewna Śnieżka” to źródło inspiracji niewyczerpanej. Dziecięcego niemalże w swej zdroworozsądkowości postrzegania toposu przymierzania złotego pantofelka. Trzeba mieć czyste nogi, żeby Książę zechciał się pochylić nad małą stópką i włożyć na bucik…? Bezsprzecznie, trzeba o to zadbać, bo nigdy nie  wiadomo, kiedy pojawi się królewicz, nie znamy dnia ani godziny… Wspaniały pomysł na bajkę, a ileż to może zawierać podtekstów… Marcin Mazurkiewicz bardzo wczuł się w rolę czarnoksiężnika w roli posłańca z odzieżą dla Kopciuszka.
            DPS Szarcz. Tytuł przedstawienia „Grunt to rodzinka” – s.m.Stella. Bardzo dobra dykcja aktorów, zwłaszcza że sprawa dotyczy przysłów polskich. Są recytowane jako odpowiedzi męża na codzienne zapytania jego żony. Ma facet ich całe naręcza, chyba sam z siebie nie umie za wiele myśleć… Przychodzą mi na myśl facebookowe Demotywatory… Szablony myślenia zamiast rzeczywistej rozmowy w rodzinie. Humor sytuacyjny i  poważny problem kontaktów międzyludzkich. Zalewu fałszu i hipokryzji. W lekkiej kabaretowej inteligentnej formie.
            DPS Rokitno 38. „Balanga” – Justyna Pietrzak. Podwarszawska knajpka, folklor kapeli podwórkowej. Byle muzyczka rżnęła… Jest wesoło – przy  okazji muzycznie profesjonalnie: słyszymy akordeon, skrzypce. Jest wesoło, ale o niczym. To jest dobre, ale też nijakie, bezbarwne (to drugie dno). Ale  bawmy się, taka rozrywka podoba się wszystkim – po jednym czy drugim drinku na przykład, i bardzo dobrze. To nic, że ktoś wyniesie z zabawy siniak czy podbite oko, taka jest ta podkultura… Na półserio.
            DPS Rokitno 58. „Biesiada na wesoło” – Monika Gmerek, Danuta Chudziak. Myślę, że chodzi o to, że wspólne radości biorą się z tego samego źródła, prostych nieskomplikowanych melodii, najlepiej ludowych (bo te znamy najdłużej w naszych dziejach). Takie są festyny ludowe i tam możemy się  wszyscy, sprawni i mniej sprawni, zadowalająco bawić.
            DPS Tursk – „Ale wkoło jest wesoło” – Łukasz Łyczkowski. Eksploatuje przebogaty materiał pod tytułem: przychodzi baba do lekarza. Znów starannie wypracowana przez amatorskich aktorów dykcja. Scenki – skecze – żarty bardzo dobrze zagrane, aż musiałam spytać instruktora Łukasza, czy ta  Baba to kobieta. Nie – odpowiada – to Jacek Kruszczyński. Turski zespół medyczny jest przedni.
            DPS Miłowice – „Wspaniałe minuty” – Joanna Karaszewska. Pastisz popkultury disco polo, jak mi się wydaje (muzyka), ale niekoniecznie tylko o  to pewnie chodzi. Też o dobrą zabawę z przymrużeniem oka. Marzenia kibica zasypiającego przed ekranem, śniącego o rajskich hurysach w  muzułmańskim niebie, ostatecznie budząc się czule obejmuje swoją żonę w wysokiej ciąży. Marzenia trzeba mieć, i (wirtualne) przyjemności, kiedy się  przychodzi z pracy, włącza mecz z ulubioną drużyną i zasypia na chwilę snem sprawiedliwym…
            DPS Kożuchów – „Więzienna biesiada” – Iwona Biadała. Sceneria celi więziennej. Czarne koszulki z napisem SW i czapki bejsbolówki. Niemalże rodzinna atmosfera w celi, każdy – więźniowie i strażnicy, grają swoje codzienne role i czują się w tym grypsowym teatrzyku bezpieczni na swój sposób. Zgrabnie wplecione w więzienne dialogi fragmenty popularnych powiedzeń i przebojów muzycznych („nie pal nie pal szlugów, bo będzie źle, jak spacer to z psem (strażnikiem), pogoda w kratkę (wyglądając przez więzienne okno). Jest okazja, by się niezobowiązująco pośmiać, co czynimy. (nawet)  Więzienie (własnego ciała – ale może to moja nadinterpretacja) nie jest straszne, jeżeli mamy tam przyjaciół. Rosyjski przebój okresu Pierestrojki – Nas nie  dogoniat – może jako parabola ucieczki od uznania faktów istniejących? Treści, których można się domyślać (jeśli się chce to robić) w formie zabawnej i  niegłupiej, muzycznie ciekawej, starannie przygotowanej i przemyślanej od początku pierwszego wersa scenariusza. Końcowa pieśń żydowska wspólnie śpiewana jako zakorzenienie w danej, przynależnej być może, kulturze sakralnej regionu, mimochodem zaznaczone, całość bez dydaktyzmu.
            DPS WTZ Kamień Wielki – „Kopciuszek” – Aneta Migdał. Ponownie Bajkowy Kopciuszek na tapecie teatralnej. Humorki dziewuszki, która się  PRZEBIERA. Skrócenie fraz akcji Bajki do pojedynczych głosek w odsłonach scen (moje skojarzenia z literaturą bardzo poważną…). Komunikatywnie jest bardzo. Dowodzi to tego, że Bajka ta jest od wieków dobra i można wiele z niej jeszcze wynieść zastosowań. Znowu, jak mi się wydaje, pastisz kultury disco polo, na półserio, wyraźnie dzisiaj ulubiony przez instruktorów scenarzystów temat.
            DPS Szczawno. „Bractwo Teatralne – „Kebab u Sulejmana” – Jagoda Łowkis i Ewelina Garbacz. Widoczna troska autorek o scenografię, układy choreograficzne i klimat bliskowschodni przedstawienia. Taniec brzucha świetnie zagrany. Humoreska haremowa skrzy się dowcipem. Kobiety rządzą królestwem Ibrahima Paszy Sulejmana. Kebab w roli głównej (tuczy Pierwszą żonę, przez to jest winny jej złych nastrojów) oraz jest nim – potencjalnie - latający dywanik. Przychodzą na myśl „Baśnie tysiąca i jednej nocy”, ich mądrość i dystans do siebie i kultury, którą reprezentują. Dzisiaj te gadżety są na  sprzedaż dla turystów (tabliczki na szyjach aktorów z kwotą za fotografowanie).
            DPS Trzebiechów – „Wały jagiellońskie. Muszka Plujka i Żuczek Gnojarek” – Magdalena Kaźmierczak. Uroczy kanon kabaretowy z dawnych lat  Mucha i Żuczek czyli polubmy siebie, jakikolwiek status mamy. Rzecz dzieje się na łące, wokół dużej Krowiej kupki. Powszedniość rzeczy, ich śmieszność i patos jednocześnie. Niestety biologia i małe rozmiary zabijają, co nikogo zresztą nie przygnębia, podobnie jak głównych „zabitych” aktorów. Trzeba umieć wziąć pewne rzeczy, na które nie mamy wpływu, takimi jakimi są. Urocza etiudka. Zabawne kostiumy aktorów.
            Powiatowy Ośrodek Wsparcia „Razem Raźniej” Skwierzyna – „Weselny klimat” Izabela Skorupa. Weselny przyjęciowy klimat uroczystości młodożeńców. Panna młoda w sukni i męsko damskie przymiarki do pełnienia swoich ról. Nie dotyczą zresztą tylko ich, druhnom, druhom tez się udziela weselna atmosfera, że są czy będą im przypisane role, w które miło jest wejść – przy okazji weseliska. Energetyczne czerwone suknie druhen jak  utożsamienie z energią płci, kulminacją jest biała suknia Panny młodej. Ważna jest wspólna zabawa, integracja towarzyska, wszystkich uczestników wesela.
            DPS Skwierzyna – „W kolejce” – Barbara Koman. Pełen niepokoju klimat przychodni lekarskiej – niczym na targowisku chorób (sztuczny ruch na  scenie generowany przez nieustanny spacer – na pierwszym planie - aktora z balkonikiem). Obojętność – wzajemna (zdrowotnie każdy ma tak samo) – i  lekarzy, do których przychodzi pacjent. Masz piasek w nerkach, wapno w żyłach – to na budowę… Jesteśmy budulcem… Potocznie doświadczana rzeczywistość Służby Zdrowia w krzywym zwierciadle groteski.
            DPS Jordanowo - „Przychodzi kobieta do lekarza” – Dominika Puls. Znowu śmieszne kalambury słowne – czarny humor: pomyłki lekarza leżą na  cmentarzu. Schematyzm działania rządowej maszynerii mającej nas leczyć. Niezborność porad udzielanych przez medyków i brak (dobrych) przykładów od nich płynących. W zakresie żywienia, unikania używek i zachowań przynoszących ryzyko.
            DPS Jasieniec – „Co z tym zrobić” – Halina Napierała i Roman Pielesiak. Kultura ludowa czyli koła gospodyń wiejskich. W tle przebój znanego tenora „Kochane baby”. Protekcjonalna ludowość, czy ludyczność, naszych urzędów miejskich i gminnych, które przedłużają sobie i tak długie urzędowe weekendy, pretekstów mają ku temu dużo. Za to lubią się filmować i być chwalone w mediach…
            ŚDS Międzyrzecz – „Przygody Szreka” – Anna Skotnicka. (przytłusty) Szrek jako reklama niezdrowego odżywiania. Szrek Gruby rycerz na ośle  niezdarnie wyzwalający pannę (Sanczo Pansa pretendujący do donkichoterii – dwie połówki jednego jabłuszka kulturowego hiszpańskiego). Szrek taki jest – i taki właśnie musi wyzwalać księżniczki współczesne. Mądra treść w jeszcze mądrzejszej, i zabawnej przy tym, formie.
            I ostatni spektakl z SOSW Międzyrzecz – „Pożegnanie lata” – Anna Pielesiak. Zespołowe taneczne etiudki, bardzo zgrabne, związane z nastrojem pożegnania upalnych wakacyjnych dni. Letnich miłości i przyjaźni, które na pewno będą znowu za rok.
            W holu Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, w przerwach i po występach, mogliśmy oglądać rękodzieła artystyczne twórczości użytkowej, także obrazy wykonane podczas ostatniej wrześniowej Olimpiady Warsztatów Terapii Zajęciowych. Były do zakupienia w tym dniu, także można je nabyć w  naszym DPS na ul. Podbielskiego. Na pewno mają wartość artystyczną.
            Gościem DPSowskich kabaretów był znany komik Władysław Sikora (kabaret „Potem” i „Adin”). Po spektaklach spotkał się z instruktorami i  podopiecznymi naszego DPS na godzinną wymianę doświadczeń scenicznych. Mówił o kuchni tworzenia dobrego kabaretu. To np. nagle przełamanie schematu, do którego się przyzwyczailiśmy. Pomyślałam, że jest to w przypadku kabaretów tworzonych z myślą o uczestnictwie w nich osób z  niepełnosprawnościami szczególnie ważne. Przełamać schemat patrzenia na osoby z różnymi dysfunkcjami, nietuzinkowe formy artystyczne jak teatr kabaretowy mogą zrobić w tym kierunku wielki krok – bo nic tak nie łączy ludzi, jak dobry zdrowy śmiech, też z siebie, a forma kabaretowa pozwala zrobić to dosadniej, tym samym przeciąć tendencje do okazywania np. niezdrowej litości czy innych uczuć, czasem niezupełnie nawet uświadomionych. Zasady (współżycia społecznego) jak powiedział Sikora, są po to, aby o nich wiedzieć. A kiedy skostnieją, trzeba je łamać. 
            Organizatorem Prezentacji Kabaretowych pod hasłem „Śmiejmy się”  jest Polskie Towarzystwo Walki z Kalectwem oddział w Gorzowie Wlkp.  koło w Międzyrzeczu, przy współpracy Domu Pomocy Społecznej i Warsztatu Terapii Zajęciowej w Międzyrzeczu. Projekt dofinansowany został pod  hasłem „Trampolina – regionalny program wspierania inicjatyw obywatelskich”. Projekt realizowała grupa nieformalna składająca się z osób, terapeutów,  na co dzień w swojej pracy zawodowej stykających się z problematyką niepełnosprawności i znających problemy grupy ludzi będących adresatem zamierzonych działań. Chodziło o zorganizowanie wydarzenia obejmującego swym zasięgiem zarówno osoby niepełnosprawne jak i pozostałą część  społeczności lokalnej – w celu tworzenia prawdziwie integracyjnej przestrzeni dialogu i wspólnych doświadczeń. Zapobiegania zjawisku społecznego wykluczenia i postawom niechęci wśród osób niepełnosprawnych, normalizacji ich obecności w środowisku społecznym. Wspólnym doświadczaniu sztuki i pośrednio – edukacji teatralnej.
            Projekt został objęty patronatem honorowym Marszałka województwa lubuskiego. Wydarzenie zrealizowane zostało przy wsparciu Związku Lubuskich Organizacji Pozarządowych.
            W prezentacjach kabaretowych uczestniczyli: wicewojewoda lubuski Jan Świrepo, starosta pow. Grzegorz Gabryelski, sekretarz gminy Międzyrzecz Anna Sawka, radna sejmiku woj. lubuskiego Barbara Kucharska, przedstawiciel ZLOP Włodzimierz Szopinski, członek zarządu Powiatu Zofia Plewa, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego Grażyna Jelska, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie  – Anna Chudzińska, dyrektorzy Domów Opieki Społecznej z województwa lubuskiego.
            Organizatorzy dziękują za pomoc i wsparcie Andrzejowi Sobczakowi dyrektorowi Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury i pracownikom, młodzieży z  „Caritas” Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej - opiekun: Janusz Rutkowski przy gimnazjum nr 1, z Liceum Ogólnokształcącego., z Centrum Kształcenia Ustawicznego, Sztabowi Ratownictwa Medycznego, burmistrzowi Międzyrzecza Remigiuszowi Lorenzowi - za upominki dla zespołów.

Iwona Wróblak
listopad 2015