środa, 21 marca 2018


























Artystycznie o Wielkiej Nocy

            Hol Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Zastawiony gęsto stoiskami… Na czym by tu – najpierw - oko zawiesić… Wybór trudny.
Tyle tu piękności. Rękodzieła artystycznego na naprawdę dobrym poziomie. Opisać – nie będzie adekwatne… Lepiej oglądać. Można też kupić. Bardzo niedrogo, zwłaszcza że każde z tych dziełek jest niepowtarzalne…
            Przy drzwiach – torebki, saszetki, torby, etui różnych rozmiarów. Galanteria. Tworzywem jest chusta do… noszenia dziecka… Jest wizytówka tej Firmy: Pracownia Twórcza Czepirkowa. Właścicielka jest obecna, razem ze swoim dzieckiem – które nosiła przez trzy miesiące w takiej właśnie chuście – i spodobało jej się tworzywo. Odkryła też, że umie szyć, i umie robić to zarobkowo. Niebanalne wzornictwo, własne. Na wieszaku niemowlęce ubranka jej autorstwa. Wszystko ładnie wykończone.
            Pszczelarstwo Wiesław Korejwo, pszczelarz z dużym doświadczeniem. Litrowe słoiki miodów różnych rodzajów. Dalej Adam Janaszek – cukierkowe bukiety. Koszyczki, drzewka oraz inne dekoracje. Przyprawy z różnych stron, nasze również, z pól i łąk, wielka ich ilość, ogromny wybór. I fachowe doradztwo. Jest i poczęstunek. Smakowite ciasta, sernik bardzo puszysty; malinka - czyli dwie bezy z bitą śmietaną i malinami, jajka z koperkiem, kurkumą i szynką. Do posmakowania urocze dżemki, wspaniały ewentualny prezent na Święta – jest ich, nie przesadzam, kilkadziesiąt rodzajów, w malutkich słoiczkach – truskawkowe, bananowe, z kwiatu akacji, selerowe (!) itd., itd., jest możliwość degustacji. Książka z przepisami na nie Danuty Brzezińskiej ukaże się wkrótce na rynku księgarskim.
 Koszyczki wielkanocne – pieczone z ciasta drożdżowego… Wielkie kosze, smakowite… Wkłada się je do większego pieca i wypieka, potem suszy. Czy można je potem schrupać??? W środku listki bukszpanu, czy grynszpanu, zależy od rozmiarów.
            Wieńce i kwiaty. Wiosenne, letnie, przepyszne barwy. Ikebany. Z materiału. Wazoniki, zajączki, jaja po Wielkanocnemu przystrojone – feeria kształtów i barw, odcieni. Lawenda i zieleń, wszelakie róże, niebieskości, brązy, w barwach żółtych jak kurkuma, carsashi japońskie, kwiat jabłoni – bardzo realistyczny, z pręcikami... Ze wstążek zrobione, bo to tkanina dobrej jakości, ładnie się układa. Danuta Pastysiak – artystka o ogromnej wyobraźni, złote ręce…  Pytam kim jest, czy była, z zawodu (czy był ten zawód artystyczny) – skończyłam rachunkowość – odpowiada… Wstążka pasmanteryjna 6 mm do 5 cm. Nie wszystkie rzeczy, z racji szczupłości miejsca – i wielkiej ilości dziełek, które stworzyła, są wystawione na stole. Czekają w pudłach wielkanocne koguty w koszyku, w kolorze lawendowym - kaktus, itd…
            Następne stoiska są równie ciekawe. Rękodzieła wyszywankowe. Wydziergać można wszystko, od zastawy stołowej po kwiaty. Też ozdobne jaja tak powstały, z włóczki i szydełka. Wykrochmalone na blaszkę, doskonale owalne. Pudełka i inne precjoza ozdobione decupage. Wydmuszki jajowe, gęsie, kacze, indycze – to prawdziwe dziełka, zdumiewają precyzją i subtelnością rysunków, wykonane w różnych technikach, m.in., za pomocą pasty strukturalnej. Robi je Urszula Szadyko. Nie mogłam się napatrzeć, wszystkie warte są dłuższego podziwiania. Obrazki na nich to opowieści-ilustracje…  
Zwierzaki szyte z miękkich tkanin – przytulanki, filcowe milutkie zabawki, polarowe, różnych rozmiarów. Także torby na zakupy.
            Folwark Pszczew. Stoisko reprezentujące ofertę tej Firmy. Ze względu na tradycję miejsca (historyczną hodowlę winorośli przez biskupów poznańskich) na stole wina, białe i czerwone, odmiany, jak czytam na ulotce – Regent, Cabernet Cortis, Johanniter, Solaris i inne.
            Stowarzyszenie „Mam pomysł” szyje zabawki dziecięce z tkanin. Koralikowa biżuteria Teresy Ćwiertnia. Jarosław Ćwiertnia rzeźbi obok. Na stole gotowe ludowe figurki, autentyczna twórczość wiejska.
Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Bobowicku, klasa gastronomiczna (technik żywienia i usług gastronomicznych). Pięknie wyglądają ciasta  świąteczne, też w formie nie koniecznie klasycznej, i na pewno bardzo dobrze smakują. Są w dostępnej cenie.  Można także dowiedzieć się od uczniów Szkoły, jak je upiec.
Warsztat Terapii Zajęciowej w Międzyrzeczu. Znany ze swej zawodowej aktywności, i poczucia estetyki. Bierze udział, i organizuje ją, w corocznych zmaganiach Olimpiady Umiejętności Zawodowych, w Bibliotece czasami jest wystawa twórczości podopiecznych. Teraz też – Wielkanocnie – razem z instruktorem prezentują swoje dziełka, sztukę użytkową i artystyczną. Pracownia Dworzec-Tworzec i Alexandra Banak – jej wyobraźnia artystycznie świeża dziecięca niemalże, ozdoby świąteczne z gipsu, humorzaste, Święta na wesoło, byle radość w nas gościła, nie tylko świątecznie. Bo jest w życiu potrzebna.
Tak jak możliwość zrobienia samemu takiego dziełka. Na przykład palmy wielkanocnej. Halina Nowacka uczy chętnych w sali obok. Jak się okazuje, nie jest to takie trudne.


Iwona Wróblak
marzec 2018

niedziela, 18 marca 2018


POMOST - praca dla pokoju


            Wiele lat minęło od ostatniej wojny a szczątki ludzkie nadal są niepochowane. Leżą w przydrożnych rowach, lesie, tam gdzie je zastała nagła śmierć. Nie ma nad nimi tablicy informującej, do kogo należą – rodziny nie mogą opłakać swoich bliskich, żołnierskie nieśmiertelniki nie zostały symbolicznie przełamane. I nie jest już istotne, po tylu latach – po której stronie walczyli. W jednym z grobów , które odkryli archeologowie, leżą cztery niemieckie kobiety, zgwałcone a potem zamordowane przez radzieckich żołnierzy i dwóch Polaków, którzy chcieli je przed nimi bronić. Zdarza się, że razem, po śmierci, w odkopanej mogile leżą obok siebie czerwonoarmiści i niemieccy żołnierze – po TAMTEJ stronie wygasają spory.  Zmarłym (wszystkim) należy się godny pochówek. Niemiecki Cmentarz Wojenny, jeden z 13 takich w Polsce, gdzie przenoszone są ekshumowane szczątki niemieckich żołnierzy, znajduje się w Starym Czarnowie pod Szczecinem.
            Groby znajdują się w przestrzeni publicznej i trzeba się nimi zająć, otoczyć je opieką. Archeologia w służbie pojednania. Prace archeologiczno – ekshumacyjne od lat prowadzi Pracownia Badań Historycznych i Archeologicznych POMOST, którą reprezentuje na prelekcji w Muzeum w Międzyrzeczu  archeolog Maksymilian Frąckowiak. Na podstawie dokumentów, i relacji świadków, lokalizuje się wojenne mogiły, identyfikuje zmarłych, by pomóc rodzinom do końca przeżyć żałobę po starcie synów czy mężów. Na mocy porozumienia między Republiką Federacyjną Niemiec i Rzeczpospolitą Polską opieką objęte są groby wojenne odpowiednio na terenie Polski i Niemiec – przez te państwa.
„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Te znamienne i historyczne już słowa biskupów polskich skierowane do biskupów niemieckich w 1965 roku legły u podstaw zawiązania Stowarzyszenia POMOST. 12.11.1989 r. w Krzyżowej miało miejsce spotkanie kanclerza Helmuta Kohla z polskim premierem Tadeuszem Mazowieckim.
Pod koniec 2002 r. nawiązano kontakt z Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e.V. (Ludowy Związek Opieki nad Grobami Wojennymi), to organizacja utrzymująca się ze składek członkowskich, stowarzyszająca miasta i gminy, która wykonuje swoją pracę  publico bono. Zaproponowano Stowarzyszeniu POMOST współpracę, która miała polegać na przeprowadzaniu ekshumacji odnalezionych przez polskich archeologów grobów – we wspólnej polsko-niemieckiej idei pojednania i pracy dla pokoju, są one trwałym filarem mostu łączącego nasze narody. Bo trzeba żyć DZISIAJ – dla pokoju.
W poszukiwaniach mogił wykorzystywane są informacje od dawnych niemieckich mieszkańców i kwerendy archiwalne. Szczątki ludzkie identyfikuje się na podstawie znalezionych przedmiotów. Natrafia się na rzeczy osobiste - obrączki sygnety, dewocjonalia, pasy żołnierskie, menażki, portfele. Pan Frąckowiak, przedstawił niektóre z wyników działań Pracowni. Pracy jest bardzo dużo. Nie wszystkie informacje znajdują potwierdzenia w terenie. Udaje się jednak w wielu przypadkach pomyślnie zlokalizować zbiorową czy pojedynczą mogiłę, odtworzyć wydarzenia. W Lutolu Suchym w grobie masowym znaleziono szczątki 46. osób z niemieckiego szpitala polowego, ciężko ranni zostali zamordowani, razem z pielęgniarkami, przez jednego radzieckiego żołnierza. Tym razem udało się stwierdzić czas i miejsce zgonu osób, rodziny zostały powiadomione, gdzie leżą kości ich bliskich. W Kalsku to 2 mogiły masowe, znaleziono tam  niemieckie guziki od mundurów. W mogile w Brójcach leżeli żołnierze niemieccy, starsze kobiety, dzieci. W drodze z Policka do Pszczewa jest kilka masowych grobów, niemiecka kolumna żołnierzy i cywilów uciekała tamtędy przed wojskami radzieckimi, zlokalizowano 30 pochówków, ilość zabitych szacuje się na 150 osób.  W Łagowcu w zbiorowej mogile leżą cywilne osoby, to świadectwo zbrodni wojennej. Prowadzono – z sukcesem – prace ekshumacyjno – archeologiczne w Pieskach, Sierczu, Szierczynku. Według szacunków strony niemieckiej na ziemiach polskich zginęło 468 tys. Niemców. Ich mogiły są dziedzictwem kulturalnym ziemi, i źródłem informacji o historii.
Publikacje Pracowni POMOST ukazywały się w prasie regionalnej, tomach „Ziemi Międzyrzeckiej” i innych wydawnictwach.
Iwona Wróblak
marzec 2018







poniedziałek, 12 marca 2018








Muzykowanie pasyjne

Muzyczna sztuka sakralna na najwyższym poziomie – w Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu. Ten wspaniały koncert właśnie przeżyliśmy w naszej monumentalnej międzyrzeckiej bazylice. Wykonawcy śpiewali bez mikrofonów.
Wydarzenie odbyło się w ramach koncertowego towarzyszenia „Międzynarodowemu Szczecińskiemu Festiwalowi Muzyki Pasyjnej”. Nie ominęło ono międzyrzeckich fanów muzyki za sprawą inicjatywy Stowarzyszenia „Międzyrzecki Chór Kameralny” - dyrygent Paulina Staniec, który oprócz śpiewania na profesjonalnym poziomie animuje w regionie koncerty, współpracując z prof. Iwoną Wiśniewską – Salamon, dyrygentem chóru ZUT w Szczecinie.
Chóry, które u nas wystąpiły: Wzorowy Chór Dziecięcy „Wiszenka” z Mińska z Białorusi - dyrygent Tatiana Brytko, Dziecięco-Młodzieżowy Chór „Lira” z Mińska na Białorusi - dyrygent Julija Papowa i Zespół Wokalny „Tonika” z Mińska z Białorusi – zdobyły 1. miejsce i „ Grand Prix” tego Festiwalu, a w drodze powrotnej dały koncert w naszym Sanktuarium, w pięknym akustycznym wnętrzu gmachu bazyliki.
Szkolone dziewczęce głosy. Pieśni łacińskie i utwory sakralne w obrządku prawosławnym. Dominus Deus, a‘capella przeważnie, wielogłosowo, także polskojęzyczna pieśń, ze wschodnim kresowym zaśpiewem. Ze skupieniem wysłuchaliśmy tego niecodziennego widowiska muzycznego z udziałem dziewcząt z podstawowych i średnich szkół w Mińsku. Ich wielkiej kultury muzycznej. Ciekawy układ choreograficzny jednej z pieśni o ludzkim losie, o Fortunie, niestatyczny, sugestywny, pełen dynamiki, współczesne sacrum, obok tego historycznego, związanego z tradycyjnym kultem religijnym. Duże wrażenie zrobił Zespół „Tonika”, starsze dziewczęta wchodzące w skład Chóru „Wiszenka”, wycyzelowane warsztatowo głosy, dbałość o każdą nutę – piękne widowisko.
Nasz „Międzyrzecki Chór Kameralny” wpisał się w Sanktuaryjny koncert kilkoma utworami. Zaprezentował kilka swoich etiud, myślę, że poziomem interpretacji nie odbiegały zbytnio od umiejętności białoruskich chórów.
Organizatorzy - ustami prezesa Stowarzyszenia Piotra Czajkowskiego,  podziękowali za wsparcie finansowe burmistrzowi Międzyrzecza Remigiuszowi Lorenzowi, Stowarzyszeniu "Forum Międzyrzeckich Inicjatyw 2016", także gospodarzowi obiektu ks. kustoszowi Markowi Rogeńskiemu SAC, i innym osobom - za pomoc w organizacji koncertu.

Iwona Wróblak
marzec 2018

niedziela, 11 marca 2018


Jakub Porada i pasje podróży. I kwiatek od burmistrza…

 Zacząć podróżować… Marzenie… Czy trzeba dużo na to oszczędzać? Niekoniecznie. Jakub Porada, dziennikarz TV24 doradza, jak robić to taniej… Przedtem - przygotować się logistycznie. Czytać przed wyjazdem o miejscu, kraju, dokąd chcemy wyjechać. Skorzystać z internetowych zasobów informacji – o tanich, czy wręcz darmowych  miejscach noclegowych. Na świecie, nieraz w krajach bardzo odległych, bywa znacznie taniej niż w kraju…
Jakub Porada na Dzień Kobiet, na Międzynarodowe Święto, taki prezent. Może wtedy zacząć… - marzyć… Osobiście ja, i inne niewiasty, które przyszły tego dnia do naszej pięknej sali kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, obdarowane zostały osobiście – kwiatkiem, przez burmistrza Remigiusz Lorenza. Kwitnie mi jeszcze w wazoniku.

Jakuba Porady książki: „Sztukmistrz w Tczewie” i „Niezły numer czyli dziewczyny w białych tenisówkach”, dobrze się czytające, były do nabycia, wyłożone na ladzie w holu MOK. Przedsmak tego, co można i trzeba by zrobić, by dobrze (lepiej) wykorzystać swoje życie (na poznawanie ludzi i miejsc).
            Urocze krótkie filmiki, które prezentują nam się na ekranie. Sympatyczne, bez ideologii, za to bardzo poznawcze. Dobra robota dziennikarska. Podróżować nie tylko za granicę, do miejsc egzotycznych – także u nas w kraju wystarczy dobrze przyjrzeć się naszym zasobom miejsc turystyki, umiejętnie zdarzenie sfilmować, zaprosić elokwentnego lektora.
            Podróże rowerem są bardzo kształcące. Na pewno. Lepiej wszystko widać, słuchać i czuć. Nawet jak się jest z miasta… Jak Porada. Można wybrać się na szlak górski w naszych przecudnych Bieszczadach na przykład. Można zrobić dobry wywiad z właścicielem gospodarstwa agroturystycznego. Dowiedzieć się ciekawych rzeczy od zielarza na Podlasiu.
            Można pojechać do Tbilisi. Obejrzeć, posmakować kulinarnie kaukaskiego folkloru, kuchni. Posiorbać pierożka. Można podróżować świadomie. Nauczyć się – ciągle się uczyć – jak nie mierzyć wszystkich jedną (swoją) miarą. Nie uogólniać, czy przestać to robić, przykrych (osobistych) doświadczeń na całą społeczność, czy narodowość. Nie ukorzeniać w sobie stereotypów…
Poznawać, podróżując, (także symbolicznie – myślę) rzeczy wzniosłe i tzw. niskie jednocześnie, w tym samym miejscu i czasie. Obok monumentalnych zabytków sakralnych, muzeów – smakować kuchnię regionalną. Historia regionu – poprzez człowieka w nim żyjącego. Nauczyć się (chociażby) kilku słów w danym języku, zwrotów grzecznościowych przede wszystkim. Empatia i uśmiech otwiera niejedne drzwi, które wydają się przymknięte – dla nas.

Iwona Wróblak
marzec 2018




sobota, 10 marca 2018


Krajobraz kulturowy... nowa publikacja Marcelego Tureczka


            Kolejna publikacja do regionalnej, i nie tylko, biblioteczki – „Krajobraz kulturowy i zabytki Ziemi Międzyrzeckiej” autorstwa dr Marcelego Tureczka. Książka została wydana ze środków publicznych dzięki Starostwu Międzyrzeckiemu, starosta Grzegorz Gabryelski od lat wspiera inicjatywy kulturalne M. Tureczka i Stowarzyszenia Regionalistów. Jest u nas klimat na działania w zakresie ochrony walorów dziedzictwa kulturalnego.
            M. Tureczek mówi, że nie chodzi tu tylko o finasowanie, promocję, edukację. Także jest rzecz w naszej - podmiotowości. Obecności… w krajobrazie kulturalnym. Niezbędna jest nasza społeczna opieka i ochrona tego dziedzictwa. Obiekty architektury, krajobrazu powinny żyć w świadomości społecznej. Omawiany obszar obejmuje współczesny powiat międzyrzecki – z niektórymi przyległościami znajdującymi się na terenie powiatów sąsiednich: międzychodzkiego, nowotomyskiego, sulęcińskiego, świebodzińskiego. Wydawnictwo jest podsumowaniem realizacji „Programu Opieki nad Zabytkami Powiatu Międzyrzeckiego 2014-2017”. Książka powstała dzięki wielu osobom, którzy udostępnili swoje zbiory prywatne.  Kwerenda została przeprowadzona w instytucjach i bibliotekach państwowych.
            Czytałam tę książkę… Ciekawe, nie zawsze dostrzegane na co dzień układy urbanistyczne, otwarte koligacje wiejskie, zabytkowe kościoły, założenia pałacowe, dawne i opuszczone dziś cmentarze, dziedzictwo militarne – MRU, zabytki techniki; obiekty dworcowe i obiekty technicznego) zaplecza kolejowego – takie jak elektrownia wodna w Bledzewie…. Obiekty sepulkularne (cmentarz ewangelicki w Bledzewie, cmentarz żydowski w Skwierzynie), zespoły komponowanej zieleni – aleje owocowe, aleje przydrożne… Zasoby ujęte w całość jako pojęcie dziedzictwa kulturowego i krajobrazu kulturowego – na tle społecznym, gospodarczym… Koloryt krajobrazu małej ojczyzny… Jej dawna wielokulturowość, wielobarwność – materialna i niematerialna, czyli wyobrażenia, przekazy, praktyki, wiedza i umiejętności: instrumenty, przedmioty, wytwory człowieka i związana z nimi przestrzeń kulturowa – które wspólnoty, grupy oraz jednostki, uznają za część swojego dziedzictwa – jak mówi konwencja UNESCO z 2003 r... Polifonia wartości… Krajobraz kulturowy, czyli fizjonomia środowiska, jest dynamiczny – i uwarunkowany sposobem obserwacji… Identyfikowanie się z tą spuścizną, różnorakimi walorami kulturowymi, sprzyjają budowaniu potencjału gospodarczego wokół dziedzictwa. Co wymaga jednak zdecydowanej zmiany postaw – wobec tego dziedzictwa.
            Na spotkaniu była obecna Małgorzata Kuncewicz z biblioteki Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikacja jest digitalizowana w Zielonogórskiej Bibliotece Cyfrowej, z której można korzystać ze smartfona na całym świecie. Podobnie jak np. już nie wychodzący „Kurier Międzyrzecki”, nieodżałowany miesięcznik informacyjny mieszkańców naszej gminy, który powstał w czasie formowania się społeczeństwa obywatelskiego po przemianach ustrojowych w 1989 r.
            Wielkie znaczenie mają fotografie zamieszczone w książce. Wyjęte z prywatnych archiwów, zebrane w jednym tomie i dołączonej do książki płycie, mogą mieć duże znaczenie prawne przy odzyskiwaniu utraconych w czasie historycznych i innych wydarzeń dzieł sztuki. Dobra kultury należą do danego terytorium – tak mówi przepis w prawie międzynarodowym. Wykorzystane zostały ilustracje i zdjęcia Zenona Plewy, Dariusza Brożka, Małgorzaty Gularek, Tomasza Kozłowskiego, Ryszarda Patorskiego, zasoby Instytutu Zachodniego w Poznaniu, Brandenburskiego konserwatora Zabytków w Zossen, Muzeum Lubuskiego w Gorzowie Wlkp., materiały kartograficzne Biblioteki Uniwersytetu Zielonogórskiego i inne.
Czułam się nasycona wiedzą zawartą w tej publikacji. Kompendium. Cechy przyrodnicze, geograficzne. Historyczne, społeczne. Cechy społeczno – gospodarcze, klimat. Ich wpływ na cechy i warunki ochrony dziedzictwa i krajobrazu kulturowego. Uwarunkowania historyczne w procesie kształtowania się i postrzegania dziedzictwa kulturowego. Dziedzictwo archeologiczne. Przegląd zabytków naszej Ziemi Międzyrzeckiej. Publikacja stricte naukowa, którą należałoby bezsprzecznie posiadać w swojej domowej bibliotece. Przejrzyście ułożona, okraszona dużą ilością zdjęć, z dodatkiem płyty, na której jest ich jeszcze większa ilość. A także obfitą bibliografią. Autor wymienia ważniejsze nazwiska badaczy naszej ziemi, od tych przedwojennych, poprzez dzieło Alfa Kowalskiego, pierwszego dyrektora Muzeum w Międzyrzeczu, twórcę kolekcji portretów trumiennych, poprzez badania archeologiczne zamku i terenu miasta Międzyrzecz – tu: Stanisław Kurnatowski, Jerzy Nalepa, Edward Dąbrowski, i wielu innych, jak Stefan Cyraniak publikujący historyczne artykuły w „Kurierze Międzyrzeckim”, Ryszard Patorski i autor omawianej publikacji.
Ciekawy rozdział o układach urbanistycznych, architekturze przestrzeni miast (o każdym z nich osobno), analiza historyczno – społeczna. Burzliwy rozwój przemysłu w XIX wieku. Rozwój kolejnictwa miał wielkie znaczenie dla postępu cywilizacyjnego, zburzył jednakże dawny układ ulic mający korzenie jeszcze średniowieczne. I okres „nowożytny” przełom roku 1945, z jego prawie stuprocentową wymianą ludności, trwający po dzień dzisiejszy.
Osadnictwo o charakterze wiejskim – ruralistycznym, historia procesów rozwojowych na wsi, gdzie łatwiej jest odczytać cechy starszej zabudowy, i relacje przestrzenne określające dominanty, procesy budowlane i cechy gospodarcze – dawne i współczesne. Założenia dworskie i folwarczne oraz towarzyszące im kompozycje ogrodowe – jako ich, tych procesów, element.
Wreszcie duży rozdział poświęcony zabytkom sakralnym – dominantom w obrębie historycznych układów przestrzennych miast i wsi. Z uwzględnieniem także tych współczesnych. Omówione zostały poszczególne świątynie, z ich zabytkami i historią. Zwiedzając je, po lekturze tej książki, możemy w pełni docenić piękno dawnej architektury, głębiej zanurzyć się w historii ziemi, której jesteśmy gospodarzami i użytkownikami.   
Oprócz kościołów mijamy po drodze przydrożne figury, przydrożne kapliczki, bardzo interesujące, jeżeli towarzyszy temu fachowy komentarz. Niematerialnym walorem dziedzictwa ziemi są cmentarze – katolickie, ewangelickie i żydowskie. Definiują wielokulturowość terenu, dzisiaj zachowaną w wymiarze naukowym i muzealnym…  Tworzenie miejsc grzebalnych – wokół świątyń – zawsze było zjawiskiem naturalnym… trafimy tu wszyscy. Pasjonująca jest historia powstawania tych miejsc, w Międzyrzeczu, i w innych opisanych miastach i wsiach. Miejsc pamięci ludzi, po których zostały np. zabytki techniki, sieć dróg od czasów średniowiecznych – ich geograficzne uwarunkowania – po współczesne szlaki drogowe, kolejowe, drogi wodne – kiedyś miały większe niż dzisiaj znaczenie gospodarcze, wiejskie drogi gruntowe i ich wielosetletnia historia. Elektrownie wodne, dawne młyny – wodne i wiatrowe, cegielnie, zabudowania po zamkniętych kuźniach, fabrykach.
Dziedzictwo militarne - Międzyrzecki Rejon Umocniony, opowieść o naszym znanym w Europie zabytku, który co roku przyciąga wielu turystów. Są organizowane co roku sesje historyczne, w których biorą udział pasjonaci tego działu historii najnowszej. Zawsze jestem pod wrażeniem ogromu wiedzy, którą dysponują.
Wspaniała książka, bardzo obszerna, satysfakcjonująca dla czytelnika ze względu na swoją interdyscyplinarność. Bardzo polecam. Jest w zbiorach naszych bibliotek.

Iwona Wróblak
marzec 2018








środa, 7 marca 2018


Puszczamy OKO dla chorej pani doktor Stoińskiej

            „Oczy”, czy – oka, plakietki z „oczami”, rozłożone są na siedzeniach sali kinowej Samodzielnego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Obrzycach - Międzyrzeczu. Koncert dla pani Teresy Stoińskiej zorganizował Jacek Borowiak, który już wiele dobrych koncertów dał naszemu miastu i okolicy. A okazja jest wyśmienita. My widzowie i słuchacze wysyłamy te „oczne” gesty empatii, bowiem tylko tak możemy się w tej chwili porozumieć z chorą. Sygnały empatii – która, jak wiemy, jest wielką siłą i może bardzo wiele, zwłaszcza zbiorowa, tak by pani Teresa nas słyszała i czuła ciepło naszych dobrych życzeń. Lekarka przez całe swoje zawodowe życie pomogła wielu swoim pacjentom, była ordynatorem 11 Oddziału Psychogeriatrycznego w Szpitalu w Obrzycach i pracę zawodową traktowała jako pasję pomagania.
W związku z ciężką chorobą Teresy Stoińskiej zwracamy się z prośbą o pomoc.
WPŁAT na „Fundację Życie i Pasja” ul. Menonitów 2a/1 80-805 Gdańsk MOŻNA DOKONYWAĆ WYŁĄCZNIE PRZELEWEM NA KONTO: 11 2030 0045 1110 0000 0395 6440 KONIECZNIE Z DOPISKIEM: REHABILITACJA TERESY STOIŃSKIEJ.
            Paweł Stoiński, lekarz, syn pani doktor, o matce - po pierwszym cyklu chemioterapii nowotworu złośliwego w 13.11. 2017 r. nastąpił najgorszy z możliwych udarów - udar pnia mózgu, ze skutkiem paraliżu czterokończynowego z tzw. zespołem zamknięcia, który polega na tym, że pacjent ma całkowitą świadomość, ale nie może porozumiewać się z otoczeniem. Jedyną formę kontaktu stanowią ruchy powiek. Pani Stoińska była leczona w Klinice Neurologii w Szczecinie, gdzie została wyprowadzona ze stanu zagrożenia życia.
Po 5. tygodniach leczenia w klinice rodzina została poinformowana, że w warunkach oddziału neurologicznego nie uda się nic więcej osiągnąć. Obecnie pracują z nią wynajęci rehabilitanci i neurologopeda. Pojawił się ślad ruchu w zakresie głowy i kończyn. Podejmowane są próby wysadzania na wózek inwalidzki. Rodzina pracuje z chorą za pomocą urządzenia zwanego cyber-okiem.
            Wielu ludzi przyszło na koncert charytatywny dedykowany pani Stoińskiej. Przygotowano dla nich wiele atrakcji – ciasta i napoje, wiele gadżetów, które były licytowane. I karteczki z numerem konta Fundacji „Życie i Pasja”, z prośbą, by w ten sposób pomóc naszej lokalnej lekarce. Udaje mi się usiąść obok członków rodziny pani Stoińskiej, jej dzieci, którzy też są z zawodu lekarzami. Mieszkają daleko, w Gdańsku, przyjechali z maleńkim dzieckiem. Są wzruszeni siłą naszej małej lokalnej społeczności, jej solidarnością, tym że umiemy się odwdzięczyć za troską pani doktor z Obrzyckiej „Jedenastki” o swych chorych, osoby w starszym często wieku. Dziękują przede wszystkim Jackowi Borowiakowi, który mimo że na co dzień pracuje w Norwegii, wiele czasu poświęcił organizacji koncertu i jest też pomysłodawcą wydarzenia.
            Koncert jest przedni. Różnorodność zaproszonych gości. Muzyka dla wielu gustów. Mała Kalina Tomysek, mimo niewielu lat już laureatka lokalnych konkursów wokalnych. Łukasz Łyczkowski z Sulęcina, wokalista zespołu „5 Rano”, śpiewał w kultowym międzyrzeckim Klubie Muzycznym „Kwinto”, nota bene też m.in. tam w koncercie charytatywnym dla Mirki Górnej, ostatnio kibicowaliśmy mu na Facebooku w zmaganiach programu TV The Voice of Poland, gdzie zdobył drugie miejsce. Wokalista bardzo zdolny i gorąco życzymy mu dalszych sukcesów. Łukasz ma wrażliwość społecznika, pracuje jako terapeuta i opiekun w DPS w Tursku, zajmuje się starszymi ludźmi. „Łyczek”, podobnie jak inni goście, wybrał na koncert pieśni stosownie do klimatu – refleksyjne, trudniejsze – też z najnowszego albumu. Akompaniował sobie na gitarze klasycznej, akustycznie, podobnie jak potem Klimaszewski i Borda. Mieliśmy tego dnia moc – czynienia dobra, za pomocą muzyki i sztuki muzycznej. Ta anielskość jest – myślę – wpisana w nasze dusze, i umysły, mówi się w wielu systemach religijnych i filozoficznych, że są pierwotne.
            Zespół Śpiewaczy „Kęszyczanki” wybrał na koncert piosenki, które lubi pani doktor Teresa – melodyjne, śpiewne. Zostaną odtworzone dla niej na DVD, jak cały koncert.
Wyrafinowany repertuar Międzyrzeckiego Chóru Kameralnego, którym dyryguje Paulina Staniec, piosenki różne, np. góralskie ludowe – z wyczuwalnym oddechem wysokich skalistych turni, bardzo profesjonalnie wykonane przez nasz najlepszy zespół chóralny. Końcowym akcentem ich występu był zabawny monolog Wiesławy Murawskiej o anatomii człowieczej.
            Poznaliśmy jeszcze jedną artystyczną twarz Remigiusza Bordy z „Domu Sztuk” w Kęszycy, śpiewającego malarza – jak mówił o sobie, artysty, instruktora sztuk walk wschodnich – tym razem jako wokalisty z gitarą klasyczną, śpiewającego, z dużą kulturą sceniczną - dobre, własnego autorstwa teksty. Jego wystawy prac oglądamy w czasie corocznych spotkań w „Domu Sztuk”. Zanotowałam jedną z fraz – hoduję radość zamarłą… Doniosły tekst mówiący o próbie wpływania na osobę chcącą odebrać sobie życie – nie odbieraj innym swego istnienia, to nie prywatna twoja rzecz. To piosenka o nadziei i jej źródle. Dajmy odpocząć katom…  Wyspowiadać się należy (z motywacji) – do naszej ziemi, naszym bliźnim tym niekochanym i (B)bogu. Więcej miłości trzeba ofiarować samemu sobie, wyspowiadać się z tego grzechu – że siebie nie kocham i NIC z tym nie robię… Autonomiczny Remigiusz Borda, jedna z ciekawszych postaci naszego życia kulturalnego.
            Równie interesujący był Michał Klimaszewski, który już także występował u nas, na zamku i w „Kwinto” – także dzisiaj akustycznie z gitarą klasyczną, na której grał jeden z członków zespołu „Bordello a’ capello”. Aktorskie wykonania kilku piosenek. Teksty pisze Marek Klimaszewski, są o sprawach tak zwyczajnych, że są przez to doniosłe w swej ważności. Filozofia ważnych lapidarnych pytań i odpowiedzi  na niej. O gonitwie człowieka, powiedzeniu mu, że przecież Mamy czas – i życie jest do wykorzystania.
            Tomasz Jarmoliński (lekarz pediatra) z żoną Elżbietą Jarmolińską podjęli się trudnego zadania prowadzenia aukcji przedmiotów ofiarowanych przez międzyrzeczan na leczenie rehabilitację chorej. Cenne przedmioty, niejednokrotnie o dużej wartości, dzieła sztuki lokalnych artystów, obrazy z kolekcji państwa Stoińskich, płyty i książki, albumy, piłka z Mistrzostw Świata Fifa 2016 , zdjęcie z autografem Roberta Lewandowskiego,  koszyk wielkanocny z Folwarku Pszczew, tort czekoladowy pani Jagody Nycz, vouchery na usługi kosmetyczne i inne od lokalnych firm, wszystko zostało sprzedane. Losowano cenne nagrody. Wieczór niedzielny był długi i obfity we wrażenia. Mamy nadzieję, że wkrótce pani Stoińska obejrzy relację z imprezy.
Organizatorzy podziękowali pracownikom MOK i Szpitalowi Obrzyckiemu, oraz wszystkim osobom, którzy ich wsparli.

Iwona Wróblak
marzec 2018
















poniedziałek, 5 marca 2018


Konstytucja to My, też w Międzyrzeczu

            Nowa międzyrzecka (też) tradycja, nowożytna. Trzymamy wartę. Co miesiąc tak się dzieje.
Jest nas grupa. Białe róże, otrzymujemy je, przewiązane, biało-czerwoną wstążką. Słoneczny dzień, dzisiaj cieplejszy. 4. marca. Literiada bowiem jest dzisiaj – ogólnopolska. Wpisujemy się.
 Ratusz międzyrzecki. Punkt 14.00. Jacek Bełz (Nowoczesna) niesie pod pachą kartony z napisem KONSTYTUCJA TO MY.
Jesteśmy tu po to, by Jej bronić. Bronić przestrzegania Ustawy zasadniczej. Konstytucja jest w Nas, też w Międzyrzeczu, w naszym mieście, w naszej społeczności. Flaga unijna, i polska, towarzyszy nam. Nie damy się wypchnąć z Europy przez jedną partię frustratów, przez PIS. Białe róże i litery napisu, pod Ratuszem, głównym budynkiem miasta.
Z głośnika pieśni jednego z nowożytnych naszych bardów, o żądaniu oddania tego, co rządzący chcą nam zabrać. Zabrać to, co jest zapisane w Konstytucji. Mówi o tym Preambuła Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Jej frazy wybrzmiewają po raz kolejny – na comiesięcznych Międzyrzeckich Literiadach. Mamy w naszej Konstytucji zapisaną możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o przyszłości naszej ojczyzny, jako prawa podstawowe dla Państwa polskiego, prawa Jego obywateli do wolności i godności.

Iwona Wróblak
marzec 2018