poniedziałek, 20 maja 2019


Dotyk Kultury młodych


Fundację Dotyk Kultury tworzą młodzi ludzie we współpracy z doświadczonymi specjalistami, którzy rozumieją ich potrzeby i język.
Co Nam daje miejsce (mała, maleńka, (O)ojczyzna) – i czego nam nie daje… Na tarczy strzelniczej zasadnicza kwestia – czy warto pytać młodzież?
Każdy ma swoje zdanie, i są one, te zdania, różne.
Izabela Spławska, znana nam głównie jako instruktorka międzyrzeckich grup teatralnych, spektakle których nie raz zajmowały pierwsze miejsca na ogólnopolskich przeglądach, w sali kameralnej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury moderuje, razem z trojką swoich aktorów, Warsztaty, na które młodzieżowi liderzy zaprosili osoby społecznie czynne w życiu miasta: zaproszenie Szymon Michalak wystosował w internecie do tancerzy, sportowców, sympatyków śpiewu, jazdy na desce, harcerzy, uczniów, absolwentów, teatromanów, fotografów, malarzy, rzeźbiarzy, wszelkich artystów, poetów, młodzieżowych liderów, przedstawicieli wszystkich grup działających w naszym mieście...
Frekwencja była duża… I tematyka szeroka. Czy warto pytać ludzi (młodych, i nie tylko młodych – myślę…) o zdanie… Tak, jeżeli będzie ono wysłuchane… Izabela obiecuje, że po Diagnozie (stanu międzyrzeckiej kultury) odnośne wnioski będą przedstawione Radzie Miejskiej… Będziemy czekać!
Przestrzeń dyskusyjna (teatralna) jest uporządkowana. Na sznurku (metoda sznurkowa, mapowanie przestrzeni aktywności) przypięte klamerkami pytania i zagadnienia, inicjujące dyskusję. Na stolikach (metoda stolikowa – wyrażanie swojego zdania, dopisywanie się do inicjatyw i pomysłów innych) plansze, puste na razie. Będzie rozwinięty biały dywan brystolu – kawałek miejsca (w MOK), gdzie można rysować i pisać…Tematy naszych warsztatów: Twoje miejsce w mieście,  Młodzi w miejscowości, Relacje, Przestrzeń, Czas wolny, Kultura.
Całościowe rozpatrywanie kulturalnych (duchowych) potrzeb. Problemów i wyzwań (współczesnych). Przestrzeń sztuki – twórczej myśli młodych, skierowana wektorowo w różne kierunki. Skojarzenia, i rozważania.
Jak pomóc realizować pomysły?
Jest w tych napisach dużo emocji. Przy stolikach osoby uczestniczące w panelach dyskusyjnych będą wymieniać się (mentalne kłącze, rozbudowujące się o kolejne myślowe impresje), by nie było – myślę – grup nacisku, towarzyskich układzików, bo nie o to chodzi…  Będą doklejane kartki, jeśli skończy się miejsce do pisania. Są moderatorzy dyskusji (to akademicki eksperyment, przywieźli go z Poznania studiujący już aktorzy teatru Spławskiej; Szymon Michalak, Kuba Potyrcha oraz Julianna Cap).
            Twoje miejsce w mieście – powinni to czytać samorządowcy, etatowe osoby w naszym światku kulturalnym, ci, którzy z racji funkcji animują kulturę, organizują imprezy, dobierają repertuar, zapraszają gości… Dbają o podaż odpowiednio szerokiej w swym asortymencie (dla wszystkich) oferty kulturalnej.  
Ważna dla młodzieży rzecz. Zaplecze ekonomiczne – wynika z rozmów, które podsłuchałam, i zapisów, jest niewystraczające. Brak pracy. By zostać tu. Osiedlić się po studiach. Miasto nie jest bardzo performatywne. Nudzą się tu. Dziejące się imprezy nie są wystarczająco rozreklamowane. Niekiedy wcale nie ma o nich plakatowej, poza MOKiem, informacji.
            Szerokie spektrum zainteresowań zebranych. Podróże, sztuka, film… Dostali kilka kolorowych czasopism, klej, nożyczki i markery, interesujące ich tematy wycinają, malują, piszą o nich... Niektóre obrazki to małe dziełka sztuki. Rysują też szkice ze swojej komórki – dzisiejszego okna na swiat.
            Relacje. Liceum jest słabe, ale ludzie spoko. Jak wszędzie (to o ludziach). Wystarczy ich jednak wyrwać z marazmu, coś zaproponować – jak tutaj... Żeby się wypowiedzieli. Zabrali głos. A mają wiele do powiedzenia. Wystarczy słuchać (i potem zadziałać…). Jest też inne zdanie (może aktorów występujących w teatrze Izabeli) – urocze miasto pełne ciekawych ludzi. Relacje rodzinne. Przywództwo. Kompromisy, toksyczna babcia. Nieśmiałość. Kłótnia. Koleżeństwo (to materiał dla socjologa….)
Miejsce – czego nam nie daje? – Za mało miejsc NA TRYBUNACH… (moje podkreślenie). Za mało młodzieży w projektach dla młodzieży (jak w całym kraju). To o tych trybunach…
Ich (różne) wizje świata. Dużo jest o ekologii. To młodzież obchodzi. Świat, który będą budować, by w nim mieszkać.
            Wolny czas – spacery, nuda… Odlotowy Międzyrzecz (odlatujemy na studia…). Bez zadęcia. Międzyrzecz – soczewka społeczeństwa polskiego. Jak lubię coś – to to zrobię… (jak sprawić, by młodzi polubili ważne tematy…). O polityce też jest, rozmawia się o tym w rodzinie.
Czy jest (w Międzyrzeczu, w Polsce) miejsce dla Was, dla młodych? Dla Waszych potrzeb, jeśli chodzi o Edukację…? (O tym debatują obecnie poważne zespoły naukowców, polityków). Dopisać wątki.
Słuchać Młodych. Ciekawie jest słuchać młodych. Oni sami są także krytyczni wobec siebie – ich ogólna samoocena, jeśli chodzi o to pytanie, to nie same dziesiątki, także siódemki i ósemki.
Najprawdziwsza burza mózgów. Cyklon. I metoda, jak zrobić diagnozę stanu kultury. Warto robić dym!!! Tak sądzę.

Fundacja „Dotyk Kultury” została założona przez Szymona Michalaka. Na stronie autor pisze o niej jako o procesie poszukiwania swojej drogi, (…) kreacja osobowości i realizacja pasji związanej z kulturą, teatrem i społecznictwem. Chce kreować (własny) pewien format rzeczywistości, i umożliwić to innym…
Zdaniem Szymona w naszym regionie wiele rzeczy wymaga zmian, a społeczeństwo (w szczególności młodzi ludzie) - integracji i uświadomienia mu możliwości działania.

Iwona Wróblak
maj 2019








niedziela, 19 maja 2019


Noc Kultury - w odsłonie Bibliotecznej

II Noc Kultury - z poezją, muzyką i sztuką, w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu. Zaproszona została, mieszkająca obecnie w Gorzowie, Irena Zielińska. Irena spędziła w Międzyrzeczu kilkadziesiąt lat swojego życia, przychodziła do Biblioteki – miejsca przyjaznego, nie tylko książkom, kulturze, gdzie od lat placówka ta realizuje profesjonalnie swoje misje statutowe. Irenę znamy z obrazów w stylu Witkacowskim, z bibliotecznych ekslibrysów. Swoje utwory, o dużym lądunku emocji, o roztrzaskanym egzystencjalnie święcie, z człowiekiem odzierającym się w pisaniu, z jego pytaniami o cierpienie własne i innych, i o miejsce w relacjach z absolutnym Zapytaniem, często wykrzyczane. Biblioteka ma te wiersze w księgozbiorze, Irena wydała je w 5. tomach.
 Do tekstów Ireny śpiewała Dominika Hoffman. Spotkanie było otwarte, inne osoby – Wiesława Murawska, Maria Marciniak, Dorota Ruta – Zdanowicz, Aleksandra Biela, Marzena Wieczorek - czytały teksty Ireny, również swoje własne. Spotkanie z poezją naszą lokalną zostało okraszone muzycznymi popisami na flet i saksofon braci Tomasza i Macieja Puka.
Jest pomysł, by regularnie spotykać się w gronie osób piszących (także, myślę, sympatyków), by wymienić się uwagami, podzielić pasjami czytelniczymi.
Posłuchałabym jeszcze kiedyś innych wierszy Aleksandry Bieli, młodej nauczycielki z SP nr 2 w Międzyrzeczu, utworów o dużej kulturze literackiej, wydaje mi się – gotowych do papierowego czy innego wydania. Zawsze z ciekawością oglądam obrazy Doroty Ruty – Zdanowicz, malarki, wieloletniej nauczycielki, obecnie instruktorki plastycznej w MOK; piewczyni naturalnego piękna szczególnie kobiecego ciała. Do stelaży z realistycznymi grafikami układającego się do tanecznego transu ludzkiego ciała usłyszeliśmy słowną ilustrację - wiersz jej autorstwa, o anatomii życiowego wygięcia ciała w tańcu i ruchu.

Iwona Wróblak
maj 2019














           

czwartek, 16 maja 2019


Uratować człowieka i kawałeczek świata
           

W ramach „Tygodnia Bibliotek” Biblioteka Publiczna w Międzyrzeczu zaprosiła na spotkanie z międzyrzecką młodzieżą Szymona Hołownię – dziennikarza (m.in „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek Polska, „Rzeczpospolita”, „Przewodnik Katolicki”, „Wprost”, „Więź”, „Tygodnik Powszechny”), pisarza i działacza społecznego. Prowadzi audycje w radiu i telewizji. Wydał wiele książek, z których kilka jest w naszej Bibliotece. Hołownia jest laureatem kilku nagród a także posiadaczem „Odznaki Honorowej za Zasługi dla Ochrony Praw Dziecka”.
Na świecie 40 mln dzieci pracuje jako niewolnicy czy półniewolnicy. Hołownia odwiedził kraje, w których skrajna bieda jest na porządku dziennym. To widziany jego oczami „świat na parterze”.
Świat dzisiaj jest absolutnie nie-europocentryczny – i tak powinniśmy również w Polsce myśleć… W tej chwili żyje na naszym globie 8 mld ludzi, większość poniżej wszelkiego progu ubóstwa. Ogólnoświatowa produkcja żywności mogłaby zaspokoić potrzeby nawet 15 mld ludzi, duża część produktów jest marnowana. Dziennie umiera z głodu 10 tys. dzieci. Przyczyną niepotrzebnej śmierci tylu istnień ludzkich jest brak wody, jedzenia, dostępu do toalety, antybiotyków.
Marnotrawione są zasoby wody, głównie z powodu nadproducji mięsa. Dieta krajów zamożnych (jesteśmy między 28 a 40 miejscem na świecie) zawiera zbyt wiele białka (zapotrzebowanie organizmu to 50-60 gramów dziennie), co jest niezdrowe, a także jest przyczyną cierpienia zwierząt hodowlanych, odbierania im prawa do życia godnego istot czujących. Takie mamy niestety nawyki żywieniowe – w Polsce dość jeszcze świeża pamięć o kartkach na mięso… Przygotowanie potrawy z mięsem poza tym jest – najprostsze… (i ceny warzyw w Polsce ostatnio poszły bardzo w górę…), chociaż dostępne są w internecie przepisy na dania wegetariańskie. Cóż, (staro)polska tradycja taka nie jest, incydent z ogródkiem warzywnym królowej Bony nie wpisał się trwale w skład narodowego menu. Popyt napędza produkcję (mięsa), która zanieczyszcza metanem skład atmosfery i powoduje zużycie przez wielomilionowe fermy zwierzęce ogromnych ilości wody – przy jej ograniczonych globalnych (szczególnie w Polsce następuje stepowienie gleby) zasobach. W Polsce też bardzo dużo ludzi (około połowa) przyznaje, że wyrzuca żywność, za dużo jej kupuje…
 Narastającym problemem jest globalne ocieplenie, w które – mimo badań i naukowych dowodów - nie wierzy jeszcze wielu polityków. Średnia temperatura powierzchni Ziemi rośnie o 2 st. C rocznie. Spala się też, co powoduje ulatnianie się w atmosferę ton dwutlenku węgla, ogromne ilości kopalin. Morza zalegają miliony ton nierozkładalnego przez wiele setek lat plastiku. Recykling w Polsce obejmuje małą część tych toksycznych odpadów, magazynowanych na wysypiskach. Mikroplastik zatruwa glebę i wodę. Wyjściem jest wielokrotne używanie plastiku, także zmniejszenie produkcji ubrań i innych dóbr.
Rezerwy zalegają w naszym myśleniu, w samoograniczeniu posiadania (nadmiaru) rzeczy materialnych – na rzecz świadomości ekologicznej, która dzisiaj jest wyzwaniem chwili. Czasu do końca procesu zmierzającego do zagłady gatunku ludzkiego, którego już, jak twierdzą niektórzy, nie mamy zbyt wiele.
Problemem już stają się uchodźcy nie tylko z krajów ogarniętych wojną, także uchodźcy tzw. klimatyczni. Szykuje nam się ekonomiczna wędrówka ludów, jakiej dawno nasza cywilizacja nie widziała, walka ludzi o wodę i pożywienie. To zadanie dla młodego pokolenia – zacząć myśleć o tym, jak naprawić świat, żeby zmieścił się na nim jeszcze jeden człowiek… Szykuje nam się szóste w dziejach planety wielkie wymieranie gatunków. Ziemia to zwarta współzależna od wielu czynników ekosfera.
Uratować człowieka i kawałek świata… Czyli - żyć uważnie. W łonie swoich przekonań (religijnych), bo są one domeną twórczości duchowej – tak sądzę – człowieka. Są jego tożsamością. Hołownia jest chrześcijaninem. Jego religia – jak mówi – pojawia się, uzewnętrznia, tam, gdzie drugi człowiek jest taki sam, jak my (on). Katolicyzm w szczególności powinien być taki, jak był pierwotny Kościół, bez pieniędzy i władzy, i  (wbrew etymologii swojej nazwy) w mniejszości... Powinien nieść pomoc uchodźcom (którymi Polacy wielokrotnie sami byli) – bo tego uczy (a przynajmniej powinno uczyć) chrześcijaństwo – jak mówi Hołownia.
Uratować człowieka. Podróżować ucząc się, jak pomagać. Wypełnić swój Czas… W 2013 r. Szymon Hołownia założył fundację „Kasisi”, a w następnym roku fundację „Dobra Fabryka”. Fundacje www.dobrafabryka.pl, (zakładka CHCĘ POMÓC) internetowo zbierają fundusze na zakup żywności, środków pielęgnacyjnych, leków, środków na wsparcie dla ubogich rodzin, szkoły zawodowe dla dziewcząt, na szpitale, projekty rolnicze, ambulatoria - dla Afrykańczyków, Azjatów; w Kongu, Zambii, Mauretanii, Togo, Senegalu, Bangladeszu, Chinach, także na zimowe akcje pomocy bezdomnym w Polsce. (Fabrycznie) PRODUKUJ z NAMI dobro w miejscach, gdzie zło odbiera ludziom nadzieję, zdrowie, radość i życie. Pięć złotych, czyli Przybij piątkę, stałe co miesiąc pięć złotych (przybijnam5.pl.). Długofalowe wspieranie Dobrej Fabryki pozwoli przeżyć dzieciom w ostrej fazie niedożywienia. Te pieniądze zostaną (na miejscu - bez zbędnych kosztów pośrednich), wydane mądrze.
 Hołownia opowiadał młodzieży o swoich przeżyciach, o przyjaźniach, o radościach, także o urzędniczych przeszkodach w działalności Fundacji, i o chwilach, kiedy – pomimo pomocy medycznej - umierał ktoś z podopiecznych. Dla Hołowni było to doświadczenie, że najważniejsze jest, aby ludzie wiedzieli, że ktoś o nich pamięta, że są kimś ważnym dla kogoś. Upodmiotowionym.
Szymon uczył się szacunku dla kultur, dla azjatyckiej prastarej kultury chińskiej, społecznej sztuki życia we wspólnocie, która przejawia się słynnym chińskim uprzejmym uśmiechem, który nie jest sztucznością, czy służalczością, ale niezbędną i konieczną (w ich kompleksie wierzeń religijnych) sakralną kulturą bycia wśród ludzi…
Formą naszego życia jest to, czym się zajmujemy - wypełniając je, starość nie jest czcigodna przez długowieczność, a szacunek nie mierzy się ilością przeżytych lat.
Pytanie – bardzo ważne z sali młodego człowieka – czy Świat, jego kształt, zależy ode mnie? – Tak, odpowiedział gość. Nasze (indywidualne) życie jest potrzebne na tym świecie. Od pracy młodego pokolenia, każdego człowieka, pracy dla ich dzieci, zależy przyszłość świata. Jak inspirować ludzi do zmian? I jak reagować na tych, którzy chcą nam przeszkadzać? Nie dać się zbijać z tropu. Najważniejsze, żeby nie zmieniać zdania, robić swoje, i poszerzać swoją wiedzę o świecie. Pokazać innym, że się zajmujemy poważnym zadaniem. Z czasem - na pewno dołączą do nas inni.
Uczyć się, że Europa (my, nasza kultura) nie jest centrum świata. Teraz jest nim Azja i Pacyfik, tak się rozgrywa nasza globalna przyszłość, a Polska jest po szczęśliwszej, mimo wszystko, stronie rzeczywistości. I powinniśmy się dzielić dobrami, które mamy, naszym czasem poświęconym innym, i pracą dla nich.
Świat nigdy się nie zatrzymuje. Czy zostaniemy biernymi widzami tego współczesnego nieba-ziemi? Czy jednak czynnymi Jego, tego kosmicznego spektaklu, aktorami? To tylko od NAS zależy… Wystarczy znaleźć stronę w internecie. Wpłacić pięć złotych, albo pojechać razem z Szymonem do Afryki, są wolne miejsca pracy w Fundacji…

Iwona Wróblak
maj 2019










poniedziałek, 13 maja 2019


Terra Australis – nieznana ziemia południowa

Terra Australis Incognita (z łac. nieznany południowy ląd) – legendarny kontynent z mapy Ptolemeusza (II w. n.e.).  Australia oglądana oczami emigrantów z XIX wiecznych terenów Prus wschodnich (Brandenburgia, Śląsk i Wielkopolska) była tematem wykładu dr Anitty Maksymowicz (z Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze) pt. „Emigracja ze Środkowego Nadodrza w XIX w. do Australii” w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego. Australijska w tym roku - „Noc Muzeów”.
W XIX wiecznym państwie pruskim przeludnienie, głód, wojny, uciążliwa służba wojskowa, klęski nieurodzaju były na porządku dziennym. Emigracja wydawała się jedyną nadzieją na lepsze życie. Bezpośrednim impulsem masowych wyjazdów stał się konflikt religijny. Pruski król Wilhelm III, kalwin, forsował swoją wizję religii, z osobą króla jako głową Kościoła, narzucając bardzo pobożnym luteranom sztywne, dla nich niemożliwe do zaakceptowania, zasady sprawowania kultu państwowego. Czarę niezadowolenia przechylił w 1830 r. przymus przystąpienia poddanych do unii religijnej, nieposłuszeństwo woli władcy kończyło się prześladowaniami, więzieniem, karami pieniężnymi. Następca Wilhelma III Fryderyk Wilhelm IV był bardziej tolerancyjny, ale emigracja ekonomiczna nie ustała.  
W latach 1838 – 1914 emigranci – niekoniecznie będący protestantami, w tym także polscy poddani króla pruskiego, razem ze swoimi opiekunami - pastorami, wozami dojeżdżali do dzisiejszych Cigacic, potem na łodziach „odrzankach” płynęli kanałami do Hamburga, po czym, na 4. wielkich żaglowcach należących do jednego z angielskich właścicieli wielkich posiadłości ziemskich w środkowo – południowej Australii, udawali się drogą morską na południe. Uzupełniając w portach zapasy żywności zahaczali o Amerykę Północną, A. Południową, opływali Afrykę kierując się ku południowym wybrzeżom Australii. Z ówczesnego Międzyrzecza wyjechało 181 osób, grupa z Klępska, Dąbrówki Wlkp., Gorzowa i innych miejsc. Jak czytamy w zachowanych pamiętnikach, ludzie podróżowali w trudnych warunkach, ściśnięci na małej przestrzeni w 3. klasie na międzypokładziu, po 200 osób na statku, podczas długiej, często wielomiesięcznej, monotonnej podróży jedyną ich aktywnością ruchową było wyjście na pokład, co czynili na zmianę. Ci rolnicy, rzemieślnicy, zwykle zajęci pracą od rana do wieczora, nie przyzwyczajeni do braku zajęcia, wpadali w depresję, zdarzały się choroby, zgony, ale także urodzenia na statku. Towarzyszący im pastorzy odprawiali nabożeństwa, ale także uczyli ich angielskiego. Płynęli w nieznane, nie mając pojęcia, jak wielką odległość w milach przyjdzie im przebyć, i co zastaną na miejscu. 
Ich ziemią obiecaną była Adelajda, port. Osiedlali się w miejscach, które nazywali tak, jak miasta czy wsie, skąd przybyli; Klempzig, Handorf (od imienia pastora). Polacy początkowo zamieszkali w Clare. Do dzisiaj w Australii istnieje polska osada – Polish Hill River, założona przez polskich osadników z zaboru pruskiego, około 140 lat temu, gdzie znajduje się polskie muzeum. Następne fale polskiej emigracji najliczniej przybywały na mały kontynent po 1945 r. i po 1989 r. Niestety polonia australijska, jak prawie wszędzie za granicą, jest nieskonsolidowana, rozproszona, w odróżnieniu od emigracji niemieckiej, od zarania posiadającej – niezależne od państwa - szkoły luterańskie.
Sytuacja Niemców po 1914 roku, wraz z wybuchem I wojny światowej - niesłusznie – jak mówi pani Maksymowicz – uległa znacznemu pogorszeniu, bo Niemcy byli lojalni wobec nowej ojczyzny, czuli się Australijczykami, wnieśli wkład w nowożytną w historię kraju (Wilhelm Bem – pedagog, Emanuel Reimann – muzyk, Jakub Henschke, Kurt Johanson). Zamknięto niemieckie szkoły, gazety, kościoły, zmieniono nazwy geograficzne na anglojęzyczne lub tubylcze. Obecnie swobodnie działają emigranckie stowarzyszenia kulturalne, kluby, ludzie pielęgnują pamięć o swych środkowoeuropejskich przodkach, piszą rodzinne monografie sięgające kilku pokoleń wstecz. W odwiedziny przyjeżdżają potomkowie osadników.
Wykładowi Anitty Maksymowicz – towarzyszyła wystawa autorki pt. „W Gruenbergu na Antypodach” oraz fotografie fauny i flory australijskiej Marka Niedźwieckiego pt. „Australia okiem Niedźwiedzia”. Wydarzenie w Muzeum objęte jest Patronatem Starosty Międzyrzeckiego.
Związek Australijski, państwo kontynentalne, liczące obecnie 33 miliony mieszkańców, to kraj nowoczesny i dobrze zarządzany. Osiem regionów administracyjnych, sześć stanów i dwa terytoria federalne, każde z osobną konstytucją, rządem i gubernatorem; Australia Południowa, Zachodnia, Terytorium Stołeczne, Nowa Południowa Walia, Queensland, Tasmania, Terytorium Północne oraz Wiktoria. Najbardziej znane miasta to Sydney, Melbourne i Brisbane, stolicą kraju jest Canberra. Pierwsi biali ludzie, Holendrzy, odkryli kontynent w 1606 r., w 1770 r. podróżnik James Cook ogłosił nową ziemię własnością Kolonii Brytyjskiej, a do dzisiejszego Sydney zaczęto zsyłać brytyjskich skazańców, co trwało do 1868 roku. Odkryte złoża złota wywołały następne masowe fale migracji.
Aborygeni, prawowici mieszkańcy Australii od kilkudziesięciu tysięcy lat, byli przez kolonizatorów wywłaszczani ze swych ziem i masowo zabijani, niezliczone ilości rodzin zostały na zawsze rozdzielone, dzieci pozbawione przynależności społecznej, a plemiona i społeczności odcięte od korzeni i historii. Dopiero w 1967 r. tubylcy zostali wykreśleni z australijskiej Księgi Fauny i Flory i -  uznani za ludzi... Rdzenni mieszkańcy kontynentu zostali oficjalnie przeproszeni za krzywdy wyrządzone im przez białych dopiero w 2008 r.
Wielokulturowe dzisiaj społeczeństwo to w większości biali potomkowie zesłanych tu Brytyjczyków, Greków, Włochów, Wietnamczyków, Niemców, Polaków. Na kontynencie liczebnie dominują chrześcijanie - protestanci, są buddyści, żydzi, muzułmanie. Najliczniej zaludnione jest wschodnie i południowo-wschodnie wybrzeże kontynentu. W szkole uczyliśmy się o australijskich Polakach - Pawle Edmundzie Strzeleckim, badaczu, geologu, zdobywcy najwyższej góry Australii, którą nazwał Górą Kościuszki (1839 r.), historyku Polonii australijskiej Lechu Paszkowskim, powstańcu i podróżniku Bolesławie Dolańskim. Znane są australijskie epizody w twórczości Josepha Conrada Korzeniowskiego, który spędził w portach Australii prawie całe życie, dzieła antropologa i teoretyka kultury Bronisława Malinowskiego - razem ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem w lipcu 1914 roku zwiedzali zachodnią część kontynentu, felietony Stefana Kisielewskiego itd.

Iwona Wróblak
maj 2019












czwartek, 9 maja 2019


Wybudźmy się z zimowego snu

            Klubokawiarnia „Poziomka” (w miejscu dawnego Klubu Muzycznego „Kwinto”) na ul. St. Staszica gościła dr Anitę Kucharską – Dziedzic z Zielonej Góry, z wykształcenia polonistkę, działaczkę w organizacjach pozarządowych, osobę dotąd nie angażującą się w działalność polityczną, ale teraz – czołową kandydatkę do Europarlamentu na liście „Wiosny” Roberta Biedronia, oraz towarzyszącą jej Monikę Drubkowska, zajmującą się osobami niepełnosprawnymi. Spotkanie zorganizowała Irena Buzarewicz. Dr Anita Kucharska – Dziedzic pracuje jako wolontariuszka w organizacjach samopomocowych, od 20. lat zajmuje się poradnictwem prawnym i psychologicznym osobom, które doświadczyły różnych form przemocy, w tym młodzieży spotykającej się z cyberprzemocą.
            Bardzo ciekawe spotkanie. Przy okazji (międzyrzeckie) pytanie, czy Wiosenne przebudzenie - to ruch kobiet… W Międzyrzeczu przyszły na nie przede wszystkim kobiety… Bo takie jesteśmy. Praktyczne…
O czym było spotkanie? Problemy gminne, miejskie, środowiskowe, których będzie coraz więcej, sprawy czekające z utęsknieniem na rozwiązanie. Każdy Region musi mieć dobrych gospodarzy. Europejska, także w kontekście najbliższych wyborów, tematyka; ekonomika i środowisko, zagadnienia ściśle ze sobą splecione, nasza przyszłość… Polityka unijna się przekłada na życie codzienne, 70 % obowiązującego u nas prawa to przepisy implementowane z UE. Obecnie bulwersują społeczeństwo czekające nas olbrzymie podwyżki cen za wywóz śmieci. Będą następne, w związku z niedotrzymywaniem przez państwo polskie zawartych z Unią Europejską umów dotyczących rzeczywistego recyklingu, za co zostaniemy w 2021 r. obłożeni ogromnymi karami pieniężnymi. Doświadczamy na co dzień zanieczyszczonego dymem z pieców węglowych powietrza, wzrostu zachorowań na choroby cywilizacyjne, coraz częstszych przypadków alergii. Przyjęty lokalnie system unijnych dopłat do wymiany pieców jest wysoce niezadawalający w naszych warunkach ekonomicznych, niewielu indywidualnych odbiorców, a oni generują smog w mieście, stać na kosztowne wysokie technologie, dochodzi do tego kiepska lokalna innowacyjność – instalacje są drogie, mało jest polskich producentów tych urządzeń… Jest problem sprawniejszego lokalnego zarządzania dystrybucją środków na ten cel...
Płoną wysypiska śmieci – nieprzypadkowo, taniej jest je podpalić niż utylizować... Polska nie wypełnia tzw. norm smrodowych. Nasz kraj i Bułgaria to państwa, gdzie najwięcej miast jest zanieczyszczonych. Duże środki z UE, które wzięliśmy na ten cel, nie zostały wykorzystane zgodnie z celem. Nie było woli politycznej ku temu. Zaniedbano kwestię zapewnienia dostępu do czystej wody. Szczególnie w nas w Lubuskiem uwidacznia się problem powtarzającej się corocznie dotkliwej suszy, przy braku struktur tzw. małej retencji. Klimat się zmienia, naukowcy mówią o tym od lat – przeważnie nie są słuchani przez ośrodki decyzyjne. Warto by zapytać ich na przykład, jak zatrzymać wodę w glebie. Trzeba by natychmiast zaprzestać wycinki alei drzew przydrożnych, co wydatnie przyspiesza erozję gleby. Stopniowo zastąpić węgiel (wbrew silnemu lobby węglowemu, i polskiej tzw. tradycji) innymi, odnawialnymi źródłami energii, tym bardziej, że ekonomicznie wydobycie tego surowca jest coraz mniej uzasadnione, dopłacamy miliardy zł do kopalń, a potem do transportu z południa Polski (stąd import w północnej części kraju gorszego, ale tańszego węgla z rosyjskiego Donbasu).
Brak całościowego długoterminowego patrzenia na logicznie powiązane ze sobą sprawy środowiska i ekonomiki, brak odwagi w podejmowaniu strategicznych dla gospodarki decyzji. Państwo jest też słabe w kontrolowaniu jakości pracy swoich służb, być może to się, szczególnie teraz, nie opłaca... Jako organizacja państwowa nie wypracowaliśmy (co wynika być może ze specyficznej historii polskiego tradycyjnego odruchu sprzeciwu wobec narzuconej społeczeństwu obcej władzy…) ważnego dla rozwoju gospodarczego zwyczaju zaufania obywatela do władzy, i nieuchronnego karania za nieprzestrzeganie prawa. Kolejne po 1989 r. rządy dotąd nie podpisały Karty praw podstawowych, w tym praw kobiet, prawa do związków partnerskich, co ma dalekosiężne konsekwencje dotyczące równości naszych obywateli w UE. Czas skończyć z dominacją światopoglądu nad prawami człowieka w Polsce…
Nie jest utopią ekonomiczną wprowadzenie tzw. minimalnej emerytury obywatelskiej. Działalność aparatu biurokratycznego ZUS i KRUS generuje ogromne koszty. Mamy jeden z najwyższych w Europie wskaźników osób na (przeważnie niskich) rentach, niewielki jest też procent osób niepełnosprawnych, które mają pracę (bardzo ważną też z rehabilitacyjnego punktu widzenia)… wiele spraw w Polsce, ekonomicznych, społecznych, jest postawionych na głowie, dużo anachronicznych, niespójnych przepisów prawa, chociażby 196 art. KK o obrazie uczuć religijnych, bardzo dowolnie interpretowalny, przepisu dotąd legislacyjnie politycznie nie do ruszenia przez kolejne rządzące opcje, także lewicowe, niechęć, sprzeciw społeczny budzi władza polityczna Kościoła Katolickiego, jego ingerencja w politykę, indoktrynacja religijna, nauczanie religii w szkole świeckiej  – rzecz niespotykana w nieteokratycznych państwach europejskich.
 Zagadnienia te dotychczasowe rządy dotąd odsuwały od siebie na czas – u nas permanentnych – wyborów, do władz samorządowych, parlamentarnych, europejskich... Albo też – jak uważają samorządy – zostawiały im ten problem… A w samorządach tak też przecież (często) bywa, że toczy się gra mikropolityczna, spłaca się wyborcze długi… Nigdy w Polsce nie ma odpowiedniego czasu, by zacząć próbować rozwiązywać rzeczywiste problemy obywateli… Ideologia i tzw. polski światopogląd (wartości…) stały się zasłoną dymną dla kurczliwego trzymania się władzy przez te same grupy osób o podobnych konserwatywnych poglądach.
Ze sprawami środowiskowymi jest podobnie, jak było z ostatnią (d)reformą, jak mówią nauczyciele, szkolnictwa, czyli rozwiązaniem gimnazjów, o których dr Anita Kucharska – Dziedzic mówi, że placówki te zmniejszyły dystans między dostępnością do edukacji między dziećmi ze wsi i mniejszych ośrodków miejskich a tymi z dużych miast, z bogatszych rodzin, gimbusy przewietrzyły zamknięte uboższe środowiska, poziom oświaty na etapie dzieci 11-12 letnich znacznie się podwyższył, gimnazja zostały bardziej dofinansowane – ze środków unijnych… pieniędzy, które teraz może trzeba będzie zwrócić. Niestety – wietrzenie polskiego szkolnictwa nie objęło szkół podstawowych i ponadpodstawowych, studiów i programów kształcenia nauczycieli, wreszcie sławetnej świętej podstawy programowej, nienaruszalnej, często w swym duchu XIX wiecznej, „Ferdydurke” W. Gombrowicza wiecznie żywa…
Zarzut jeden z ważniejszych – w szkole, na każdym stopniu, nie uczy się, jak sprawować kontrolę nad władzą, nie ma lekcji o prawie polskim (i unijnym), nie uczymy się, jak być społeczeństwem obywatelskim – tego NIE MA na maturze…  Żyjemy na poziomie płytkiej teraźniejszości, nie inwestujemy w nowoczesne szkolnictwo, w oświatę (w naukę), nie robimy tego ani intelektualnie, ani finansowo.
Problemów codziennych, lokalnych i ogólnopolskich jest bez liku. Wielu z nas nie stać na leki… Ceny leków zależą od zdolności negocjacyjnych rządu z producentami – konsorcjami. Unia wspiera małe, takie jak nasze, państwa, w ich walce z gigantami ekonomicznymi. Dyrektywy w Parlamencie Europejskim podejmuje się na drodze negocjacji i konsensusu, jest możliwość zablokowania danej ustawy, jeśli wypowie się za tym 30% ludności UE, dlatego warto iść na wybory.
WIOSNA na plan całościowej regeneracji naszego państwa. Jest ku temu potencjał intelektualny w Polsce. To nowa umowa dla Polski, gdzie człowiek jest najważniejszy i każdy ma prawo do szczęścia, wolności i bezpieczeństwa. Demokracja to wspólnota nas wszystkich. W programie WIOSNY podano też sposoby sfinansowania postulatów; program oszczędności, uporządkowania spraw publicznych, likwidacji zbędnych instytucji, i planów inwestycyjnych w struktury nowoczesnego państwa, cyfryzacji procedur itd. Pensja minimalna wynosić będzie 2700 zł. Edukacja antyprzemocowa i bezpłatne obiady w każdej szkole. Nakłady na innowacyjną naukę – 2% PKB. Podwojenie liczby lekcji języka angielskiego. 250 tys. miejsc dla dzieci w żłobkach. Minimalna emerytura 1600 zł. Komunikacja autobusowa w każdej gminie. Wsparcie asystentów codziennych czynności dla osób z niepełnosprawnością – podwyżka świadczeń o 500 zł. Równość małżeńska dla wszystkich. Jednolity system emerytalny. Ogólnopolski budżet partycypacyjny. Projekty ustaw poddawane konsultacjom publicznym. Likwidacja uciążliwych procedur i barier pomiędzy obywatelami a państwem. Stworzenie mechanizmów efektywnych działań i kontroli wydatków publicznych. Stabilny system prawny. Alimenty ściągane jak podatki. Rozdział państwa od Kościoła. Wycofanie religii ze szkół, a zaoszczędzone pieniądze przekazane zostaną na edukację i ochronę zdrowia. Opodatkowanie duchownych tak, jak innych obywateli państwa. Renegocjacja konkordatu. Bezpłatna kultura i media bez cenzury. Komisja Sprawiedliwości i pojednania przeprowadzi audyt stanu praworządności w Polsce. Przywrócenie ładu konstytucyjnego. Odpowiedzialni za naruszenie Konstytucji staną przed Trybunałem Stanu.  

Iwona Wróblak
maj 2019 




sobota, 4 maja 2019


Trzeci Maja to Rocznica naszej Pierwszej Konstytucji

            W Dniu 3. Maja, rocznicy uchwalenia w 1791 r. przez Sejm Czteroletni pierwszej polskiej Konstytucji – celebra, na szczeblu państwowym, to w Warszawie wielka defilada wojskowa, i u Nas – w Międzyrzeczu, tradycyjnie, pod Pomnikiem Tysiąclecia Państwa Polskiego. Uroczystość złożenia w miejscu pamiątkowych wieńców - przez władze miasta, władze samorządowe, poczty-delegacje instytucji, organizacji społecznych, pozarządowych, międzyrzeckich szkół, poprzedzona defiladą kompanii honorowej 17 WBZ, Orkiestry Dętej z Grochowa, od kilku lat zapraszanej na nasze uroczystości. Uroczystość okraszona krótkim programem artystycznym w wykonaniu Chóru Dziecięcego „Piccolo” i „Międzyrzeckiego Chóru Kameralnego” pod batutą Wojciecha Witkowskiego, z akompaniamentem Ewy Witkowskiej; kilka starannie przygotowanych, profesjonalnie zaśpiewanych pieśni patriotycznych, których zawsze z przyjemnością słuchamy.
            Mimo zimnego dnia wielu ludzi, razem z rodzinami, przyszło na plac z biało-czerwonymi chorągiewkami, z kotylionami z orłem w barwach narodowych wpiętymi w ubranie. Z uwagą śledziliśmy ceremoniał składania wiązanek, odbieranych i składanych u stóp Pomnika przez harcerzy z Hufca ZHP Międzyrzecz z rąk delegacji osób i instytucji, wcześniej krótkie okolicznościowe przemówienie wygłosił burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz. Czy wiemy, co dzisiaj – w tym czasie, który 228 lat temu stał się narodowym sacrum, świętowaliśmy? Tak. Narodziny nowoczesnego państwa z własnym zbiorem praw, i obowiązków, podstawowych. Wydarzenie graniczne, od którego mogłoby, gdyby historyczne okoliczności pozwoliły, rozwijać się nasze państwo jak każde inne. Od tego czasu (z przerwą na 123 lata niewoli) uchwalono następne akty prawne; tzw. Mała Konstytucja z 1919 r., Konstytucja marcowa z 1921, Konstytucja kwietniowa z 1935 r.,  Mała Konstytucja z 1947 r., Konstytucja PRL z 1952 r. i obecnie obowiązująca Konstytucja RP z 1997 r.
           Konstytucja jest wymiarem relacji między Państwem a Obywatelem, mówiącym o ograniczeniu ingerencji Jego aparatu w nasze prawa i wolności – ograniczaniu praw człowieka pojedynczego ponad miarę… Państwo w Ustawie Zasadniczej jest silne, ale nie wszechmogące…  Konstytucja to także relacje pomiędzy obywatelami. To umowa społeczna, słowo dane sobie, że pomimo wszelkich różnic będziemy siebie szanować, a wartości – takie jak godność każdego z nas – nie będą poddawane w wątpliwość. Myślę – że temu właśnie, tym wartościom, złożono wieńce, wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Tysiąclecia. Konstytucję można oczywiście zmieniać (mając stosowną większość), ale najpierw – trzeba Jej przestrzegać.
            Zatknięte biało-czerwone flagi pod pomnikiem. Warta honorowa złożona z harcerzy i żołnierzy polskich. Werbel Orkiestry maszerującej ulicami miasta. Defilada wojskowa, w tym przypomnienie o miejscu w pododdziale dla naszych poległych na misjach zagranicznych żołnierzy. Ceremoniał. Apel pamięci o bojownikach o Konstytucję – tych za czasów Sejmu Czteroletniego, i późniejszych. Sztafeta nie zakończona – nigdy. Nie pozostaną w naszej niepamięci.
            Podniesienie Flagi Państwowej na maszcie, Hymn Państwowy, który wybrzmiewa równolegle do wędrującej w górę flagi. Tamta, sprzed 228 lat, Konstytucja, zapoczątkowała dalsze reformy, stworzyła nowe państwo, nowe społeczeństwo. To testament dla następnych pokoleń – tym jest dzisiaj, oprócz lekcji historii. Lekcja małej, czy mniejszej (mniej globalnej) ojczyzny, którą każdy obywatel powinien odrobić. By pozostawić po sobie znak twórczej obecności. Ślad swojej tożsamości, bardzo ważny.
            Przychodząc 3. maja na plac pod Pomnik 1000.lecia pamiętamy o 20. latach obecności Rzeczpospolitej Polskiej w strukturach NATO, gwaranta naszego bezpieczeństwa, o 15. latach przynależności do Unii Europejskiej, wielkiego pokojowego projektu, o który trzeba dbać, wspólnoty wartości obowiązujących w nowoczesnych państwach europejskich, z ich zbiorem praw, których częścią jesteśmy - z naszą polską Konstytucją obecnie obowiązującą.

Iwona Wróblak
maj 2019