piątek, 18 stycznia 2019


Matrycą liść kapusty…

Łódzka Grupa Kreatywna – w osobie Konrada Michalaka (w zastępstwie Anny Kaznodziej) - prowadziła w te ferie warsztaty z dziećmi w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury. Konrad Michalak jest muzykiem jazzowym, młodym człowiekiem o szerokim spectrum zainteresowań, interesuje się też plastyką. Także – z sukcesem – pedagogiką… Jak wnoszę ze sposobu prowadzenia zajęć z dziećmi w pracowni plastycznej MOK.
Warsztaty druku na tkaninie. Jedna z wielu propozycji spędzania zimowego czasu wolnego od szkoły. Co nie znaczy, że dzieci się w tym czasie niczego nie uczą… 
            Podstawowe pojęcia, jak płaskodruk, matryca – uczą tego studentów na zajęciach w akademiach artystycznych… Absorbować większe fragmenty wiedzy należy małymi cząstkami… Michalak się przygotował metodycznie do zajęć, chociaż nie jest z zawodu pedagogiem, przeczytał kilka tematycznych pozycji, cytuje mi nawet ich autora… Podoba mi się też, że zwraca uwagę dzieciom, by używały prawidłowej formy czasownika „wziąć” zamiast potocznego i niedobrego „wziąść”… Na zajęciach – mówi do dzieci – nie rozmawiamy niepotrzebnie, szanujemy się, słuchamy… Zwłaszcza że warsztaty polegać będą na głośnym z natury młotkowaniu różnych roślin (przez folię) na lnianej szmatce w celu uzyskania ich pigmentowanego obrazu.
            Prosta technika, znana przynajmniej od kilkuset lat, a jakże skuteczna… Przyglądamy się przy okazji uważniej roślinom nas otaczającym. Fraktalom ich kształtów, które można przenieść na nasze dziełko artystyczne. Bo to właśnie dzieci będą tworzyć – własne dzieło artystyczne. Dlatego ważny jest plan działania, zamiar, intencja…
Na razie z ciekawością patrzą, co wyłoni się spod młoteczka pana Konrada…
            Płaskodruk uzyskuje się na jednowymiarowej powierzchni. Przyglądamy się swoim ubraniom… Są na nich wzorki. Przeważnie wykonano je nowoczesną techniką laserową termodruku. Dzieci będą pracować za pomocą najstarszej z technik drukowania wzorów na tkaninie.
Jaki jest cel pracy? Osiągnąć mistrzostwo… Kiedy takowe osiągamy? Kiedy można powiedzieć, że coś umiemy?? Muszę przyznać, to bardzo ciekawe pytanie… Otóż wtedy, mówi Konrad, kiedy potrafimy kogoś NAUCZYĆ tego, co robimy…Uczyć się małymi częściami dużych partii wiedzy…
Dziecko otrzymuje informacje za pomocą różnych bodźców.
Cząstki wiedzy wyniesionej z tych warsztatów są bardzo cenne…
Warsztaty będą obejmować dwie techniki. Druku na tkaninie z jednorazowym użyciem danej rośliny – matrycy, oraz użyciem twardszej matrycy – wielokrotnie. Kwiaty i rośliny w druku zachowują się, każda z nich, inaczej… Na wielkim stole w pracowni plastycznej – koperek, natka pietruszki, szczypior, kapusta pekińska…  Rozdawane są małe fragmenty folii i lniane szmatki, na których będzie młoteczkiem nanoszony roślinny pigment. Michalak dosypuje na stół płatki różane i inne, bardzo niebieskie… Nie wiedziałam, że nasze działkowe roślinki takie mogą mieć zastosowanie…
            Twardość rośliny i jej napigmentowanie, tego będziemy doświadczać… Technika pracy z młotkiem wymaga precyzyjnego i stabilnego uderzania – i nie we własny palec… Przykładamy do tkaniny bardziej zieloną stronę naszej jednorazowej na razie matrycy. Wyjdzie plama czy kontur? Płatek różany po nadrukowaniu młotkiem będzie na obrazie bardziej jasny i ciemny? Róż przechodzi w wiśnię… Wysycenie kolorem.
            Znów dawkowane starannie mądrości instruktora. To nie tylko przekazanie rzemiosła, technik. Rzemiosło artystyczne polega na posługiwaniu się emocjami - przenieśmy je na materiał, w sposób zamierzony, dokładny i precyzyjny, umiejętnie. Emocje to wspólny stan intelektu, w pracach zarówno kompozycyjnych jak i abstrakcyjnych. Młody twórca powinien zrozumieć swe emocje… Pokaz artystyczny wykonuje dzieła odrębne od twórcy…
            Pukanie ogólne zawzięte, bardzo głośne. Oglądając powstające osobne od twórców dzieła artystyczne próbuję sobie wyobrazić emocje dzieci… Oglądam w inny sposób zieloności przyrody. Multum kształtów, tyle ich ma natura… Okrągłość płatków, strzępiastość łodyg… Piękno niebieskości kwiatostanów…
            Farba akrylowa. Trzeba uważać, żeby nie została na ubraniu, bo będzie tam długo… Nie kolor tubki (na razie) jest ważny, ale technika nabierania farby (nieobfitego) na pędzelek, cienką warstwą. Matrycą jest liść kapusty, wielorazową matrycą, podobnie rzecz się ma z liściem klonu. Wymalujmy brzegi liścia i odciśnijmy go na tkaninie. Wychodzą abstrakcyjne kompozycje. Dziełka można zabrać do domu. To być może pierwsze próby płaskodruku we własnym wykonaniu.

Iwona Wróblak
styczeń 2019

















czwartek, 17 stycznia 2019


Minuta smutku. Niezgoda na mord


            Środa godzina 20.00, pod międzyrzeckim Ratuszem jest już kilka osób, inni dochodzą. Znicze palą się od wczoraj. Oświetlając portret Pawła Adamowicza, z kirem. Wspieramy Jurka Owsiaka, który, załamany mordem Adamowicza na scenie w Gdańsku podczas 27. Finału WOŚP, zrezygnował z prezesury Fundacji - dostarczyciela do szpitali polskich wielu setek urządzeń medycznych. Fundacji, której jest pomysłodawcą i założycielem.
Podobnie ten wieczór wygląda w wielu miastach polskich i nie tylko polskich.
            - Zamordowano dobrego człowieka, samorządowca, ojca rodziny, uczcijmy Jego śmierć minutą ciszy...
            „Sound of Silence” wybrzmiewa także w Międzyrzeczu. Piękna poetycka pieśń a’capella.
Krzyk na bruku.
Niezgoda na śmierć.
Na morderstwo. Na zło.
Smutek.
Minuta smutku.

Iwona Wróblak
styczeń 2019





środa, 16 stycznia 2019


Oserduszkowani – dla Owsiaka i idei Jego Fundacji

            Maleńkie dzieciątko wtulone bezpiecznie w czerwone serduszkowe logo WOŚP jak w becik czy poduszkę…
Lekarze mówią - praktycznie nie ma takich operacji, przy których nie wykorzystuje się sprzętu od Jurka Owsiaka. Znajomym widokiem w każdym polskim szpitalu na oddziale pediatrycznym jest oklejona charakterystycznymi serduszkami aparatura medyczna, sprzęt diagnostyczny, elementy wyposażenia oddziałów; Pompy infuzyjne czy insulinowe, pulsoksymetry, kardiomonitory, mobilne ultrasonografy, aparaty RTG, respiratory i inkubatory najnowszej generacji w większości placówek – to standardy, który wyznaczyła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Najwyższa jakość sprzętu to poprawa statystyk wyleczalności o (drobne…) punkty procentowe, w których mieści się - życie dziecka...
            Finał tegoroczny. To już 27 lat grania WOŚP. Koszty własne w ilości 10% Fundacja pokrywa z odsetek i lokat od sponsorów, cała zebrana SUMA idzie na zakup sprzętu. Uratowane kiedyś przez sprzęt Owsiakowy niemowlaki teraz, często pełnoletnie, same zbierają grosiki do puszek … Jest ich wielu. Wcześniaki, które przeżyły, bo szpital dostał uprzednio odpowiednie wyposażenie. W nas w Międzyrzeczu też.
            Serduszkowi wolontariusze z puszkami widoczni także przed wejściem do Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Łącznie ich na terenie miasta było 64. Uczniów międzyrzeckich szkół z opiekunami, harcerzy i osoby dorosłe. Sztab w Międzyrzeczu miał numer 655. Na scenie, w trakcie Finałowego koncertu podziękowaliśmy Im. W tym roku suma zebrana przez międzyrzeczan jest wyjątkowo duża, to 62.700 zł. W holu MOK cenne regionalne książki, piękne wydawnictwa historyczne wystawione są na sprzedaż, która zasili konto WOŚP, ceny bardzo niewygórowane, to gratka dla bibliofilów. Forum Międzyrzeckich Inicjatyw z Jolantą Wojtyś badało poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze.
Sala MOK była pełna, i wszyscy mieli naklejone na ubrania serduszka… Nie wypada inaczej… To wielki dzień dla Polski. I nie tylko tu, w Polsce. Jurek Owsiak, i jego Fundacja, jest znany na całym świecie. W tym roku suma zebrana przez cały okres działalności WOŚP i przeznaczona na zakup sprzętu medycznego osiągnęła miliard złotych…
Na scenie przygotowane gadżety, dużo różnych voucherów – z salonów kosmetycznych, Dworca-Tworca (kompleksowa organizacja imprezy urodzinowej), na zabiegi weterynaryjne z Vikravetu, karnety na naukę tańca u Sylwii Koniecznej, darów od lokalnych firm – lody tradycyjne z kawiarni „Czysta Cafe” , produktów żywnościowych i tematycznej publikacji sklepu firmy „Toda”, zestawu produktów oraz kolacji z Folwarku „Pszczew” Żanety i Łukasza Robaków, wypoczynek w gospodarstwie agroturystycznym A. R. Ignatowiczów w Zamostowie, drewna opalowego razem z dostawą, piłki z autografem Z. Bońka z PZPN daru od burmistrza R. Lorenza, innych rzeczy, pamiątkowe gadżety przysłane przez Sztab WOŚP – koszulek itp. Grawerowane serduszka złotnika Pawła Ziobrowskiego są długo i wysoko licytowane, m.in. przez motocyklistów Klubu West Side Bats – zawsze, jak zauważyłam, obecnych na różnych społecznych imprezach. Licytują ostro też nasi ratownicy ze Rejonowego Sztabu Społecznej Krajowej Sieci Ratownictwa w Międzyrzeczu…
Program artystyczny uświetniający 27 Finał WOŚP jest podzielony na dwie części – tańczącą i śpiewającą, trwać będzie od południa do późnych godzin wieczornych. Wróciwszy ze zwycięskich wojaży wystąpili na scenie MOK z okazji Finału WOŚP nasi medaliści (złoto, srebro i brąz) z Zespołu Tańca „Trans” Anny Bubnowskiej, tym razem laury przywieźli z Moskwy. Grupy starsze i młodsze, malutkie kilkuletnie dzieci, i balet najstarszych dziewcząt w przepięknym układzie „Niepodległa”. Tańczyli z serduszkami na kostiumach. Zobaczyliśmy dużo nowych układów, pani Bubnowska i jej instruktorki nie ustają w pracy, układy nieustająco oryginalne – jak styl sztuki choreografii Bubnowskiej, ciekawe w odbiorze i dostosowane do wieku i możliwości amatorskich tancerzy. Szczególnym artyzmem nacechowane są układy przeznaczone dla najstarszych tancerzy – to profesjonalny – jak mówią ci, co nagradzają w świecie nasz międzyrzecki „Trans” – poziom wykonania. Rasowy Teatr tańca, który bywa epicki, malarsko-impresjonistyczny, poetycki, emocjonalny, i inny – śmiało czerpiący inspiracje formy z innych dziedzin sztuk. Piękne, adekwatne do tematu układów, kostiumy, i co ważne, może najbardziej - spontaniczność, radość dzieci z ruchu, z uczestnictwa w sztuce tańca, jest to widoczne. Należeć do „Transu” to wielka przygoda, pomysły głównej instruktorki fascynują, a my podziwiamy jej mistrzostwo, szczególną intuicję w przekładzie zamierzonej idei na poszczególne elementy ruchu scenicznego, i swoisty rytm każdego spektaklu tanecznego, jego wewnętrzną spójność, i dynamikę.   
Tanecznie wystąpili młodzi adepci tańca towarzyskiego z Klubu „Fan Dance”, prezentujący tańce klasyczne i inne – instruktor Piotr Soja. Artystyczne Formy Ruchu, duża grupa dzieci działająca przy MOK Bożeny Biegańskiej – gimnastyczne układy z piłeczkami i kolorowymi taśmami. Indywidualni artyści tancerze: Grzegorz Nowakowski z autorskim, zawsze innym, układem breake dance, zdolny polski wielbiciel kunsztu tanecznego Michaela Jacksona i Kacper Knych.
W drugiej, muzycznej części wieczoru wystąpił Zespół Muzyki Dawnej „Antiquo More” Katarzyny Chmielewskiej, nasz kolejny eksportowy produkt artystyczny, wielokrotnie w kraju i za granicą nagradzany, mający wielkie zasługi edukacyjne dla naszego społeczeństwa, dzięki młodym muzykom i tancerzom możemy dotknąć smaku i blasku muzyki dawnych wieków, szczególnie epoki renesansu i baroku. Zespół dorobił się już grupy studentów na akademiach muzycznych. Oprócz muzyki granej na replikach oryginalnych instrumentach z epoki – kilku rodzajach fletów, gitarze klasycznej, bębnie, zobaczyliśmy też barwny spektakl żonglerki flagami.
Muzyczną ucztą było słuchanie klasyki w fortepianowym wykonaniu przez Partycję Oleksiak i Igora Oleksiaka, uczniów naszej Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Międzyrzeczu, indywidualnie i w duecie. Piękny pokaz śpiewania autorskiego z towarzyszeniem sobie na maleńkiej ukulele zobaczyliśmy w wykonaniu Zofii Derwich ps. „Cynka”. Koncert trwał bardzo długo, koncertowała Marta Plewa i Zespół „The Corners”.
Orkiestra Owsiaka to muzyka wspólna, zespołowa (polska, w naszym kraju wymyślona…) co łzy wyciska, nadzieją tryska, z Dyrygentem, co serce otwiera na zwykłe dobro, co w nas nie umiera… Wrzucamy grosiki, które potem tak mądrze są wydawane na unikalny sprzęt medyczny, kupowany – za doradztwem specjalistów, przez Fundację i wysyłany do szpitali w całej Polsce. Grają z nami na całym świecie. Szczególnie miłym dowartościowującym uczuciem jest pomóc, dostąpić do zacnego grona Tych Którzy Pomagają… Jak powiedział Jurek Owsiak – pomaganie jest dziecinnie proste.
Mamy nadzieję, że Jurek Owsiak, mimo ostatnich wydarzeń, żałoby po zamordowanym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu i emocjonalnej decyzji rezygnacji z funkcji prezesa Fundacji WOŚP – jednak nie zrezygnuje, przemyśli, przecież obiecywał GRAĆ (dotrzyma Tej obietnicy…), nie zrezygnuje - na prośbę naszą wspólną, wszystkich uczestników 27 Finałów wspanialej charytatywnej inicjatywy, tak potrzebnej – Polsce, Polakom, polskiej służbie medycznej, pacjentom szpitali, prośbę – Jurek ZOSTAŃ!! Zostań z nami, nie opuszczaj nas…

Iwona Wróblak
styczeń 2019



























wtorek, 15 stycznia 2019


Międzyrzeczanie solidaryzują się z żałobą gdańszczan


            U stóp międzyrzeckiego Ratusza, w sąsiedztwie świątecznej jeszcze choinki, chwila ciszy. Tylko co chwilę ktoś podchodzi, wyciąga z torby znicz, potem zapalniczkę, i zapala…  
            Ta chwila JEST ciszą… W Gdańsku pod Neptunem z głośników wybrzmiewa The Sound Of Silence (Disturbed) – nikt nie ośmielił się zakłócać dźwięku ciszy żałobnej, po zamordowaniu na scenie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – zadźganiu Go nożem w dniu święta radości narodowej, czyli grania charytatywnej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Fundacji Jurka Owsiaka, zbiórki publicznej na specjalistyczny sprzęt szpitalny ratujący zdrowie i życie małych dzieci...
Międzyrzeczanie solidaryzują się z żałobą gdańszczan. Styczniowy wieczór jest zimny, ale grzeje nas blask światełek pamięci, i wzajemna obecność…
Paweł Adamowicz, w wyniku odniesionych ran zmarł w gdańskim szpitalu. Jeszcze wczoraj osobiście brał udział w WOŚP, kwestował z puszką. Dużo wcześniej ekstremiści publicznie pisali jemu, i innym samorządowcom, nekrologi…   
Wystarczył jeden zapraszający wpis na lokalny FB, kilka udostępnień i międzyrzeczanie przyszli, tak jak, w podobnym celu, ludzie w innych miastach i osiedlach. Czuli taką potrzebę – manifestacji: STOP mowie nienawiści… Bo stała się tragedia. Zginął człowiek. Został zamordowany.
Na bruku po międzyrzeckim Ratuszem dostawiane są znicze. Ich łuna jest widoczna z daleka. W środku portret Adamowicza z czarną opaską. Tego, który dawał, przez 20 lat swojej służby dla społeczności gdańszczan, odpór nienawiści. The Sound Of Silence brzmiała wczoraj nie tylko w Gdańsku.
Stoimy w milczeniu i patrzymy w zadumie na płonące znicze. Przez kilkadziesiąt minut.

Iwona Wróblak
styczeń 2019




środa, 9 stycznia 2019


Nie zapomnijmy o bogactwie kolęd…

            - Bardzo trudno jest śpiewać XIV wieczną kolędę… - mówią mi panie ze znanego (od lat) z występów na festiwalach folklorystycznych Zespołu Ludowego „Ale Babki” z Piesek, niewielkiej wsi pod Międzyrzeczem, gdzie od wielu lat sołectwo, lokalne KGW, i m.in. Zespół „Ale Babki” czynnie uczestniczą w kultywowaniu ludowych tradycji śpiewaczych w Muzycznych Spotkaniach z Folklorem. Trudno jest śpiewać te stare pieśni - ze względu na bogaty w spółgłoski, wymagający przez to starannej dykcji, staropolski tekst. Niejaką trudność też sprawiło kierownikowi artystycznemu „Ale Babek” panu Kazimierzowi Dziembowskiemu (wieloletniemu nauczycielowi klasy fortepianu w PSM I st. w Międzyrzeczu, a przedtem dyrektorowi tej szkoły), napisanie nut do tej pieśni…  Jak mi powiedział, transkrypcją nutową muzyki dawnych wieków zajmują się specjaliści, muzykolodzy. Ale efekt ich pracy, myślę, był znamienity, dostojny, mieszczący się w klimacie średniowiecznej epoki wykonywania monumentalnych, wysokich brzmieniowo, majestatycznych pieśni śpiewanych w kościołach, których proweniencja wywodzi się z hymnów benedyktyńskich…  Ambitny trudny wykonawczo utwór, który podobno wejdzie już w skład repertuaru Zespołu, być może usłyszymy pieśń już w tym roku na lipcowym Festiwalu w Pieskach…
            Cieszę się z uczestnictwa Zespołu „Ale Babki” w spotkaniu muzycznym, w Muzeum międzyrzeckim im. Alfa Kowalskiego, spotkaniu połączonym z retrospekcją historyczną o tym – kolędowym – gatunku twórczości literacko-muzycznej, do którego napisała scenariusz i całość prowadziła Maria Marciniak. Zespół śpiewaczy, tak bardzo – dzięki panu Dziembowskiemu – dbający o wierność duchowi muzycznej twórczości ludowej jest odpowiednią artystyczną oprawą dla tematu kolęd w polskiej, czy szerzej – chrześcijańskiej ( a może nie tylko – europejskiej) kulturze.
            „Śpiewajmy i grajmy mu…”  Nietrudno zauważyć judaistyczne wątki w tej znanej frazie biblijnej, i tytule muzealnego spotkania z kolędami. Korzenie kolęd czy pastorałek – pieśni sakralnych, noworocznych, tkwią korzeniami w głębokiej historii naszej środkowoeuropejskiej kultury, jeszcze (także) prasłowiańskiej...  
            Jak powiedział we wstępie, witając gości, dyrektor Muzeum Andrzej Kirmiel, fakt, że tysiąc lat temu przyjęliśmy administracyjne i kulturowe chrześcijaństwo w obrządku łacińskim jest splotem wydarzeń politycznych tamtego okresu, teoretycznie możliwa była też inna opcja - wschodnia, grecka, w tym wypadku pisalibyśmy dzisiaj cyrylicą… 
Muzeum ma w swych zbiorach eksponaty kolędnicze w dziale etnograficznym – przykłady bożonarodzeniowej twórczości ludowej, chrześcijańskich szopek noworocznych, w tym piękne podświetlane szopki krakowskie. Ich klimat towarzyszył nam w słuchaniu koncertu kolęd w wykonaniu „Ale Babek”, i krótkim przekroju historii polskich kolęd i pastorałek od czasów średniowiecznych po współczesne kompozycje, mieszczące się w konwencji starych pieśni świątecznych, oraz w późniejszym zwiedzaniu ekspozycji.
Starożytni Rzymianie zimowe przesilenie zwykli nazywać czasem niezwyciężonego Słońca (Saturnalia). Słowianie celebrowali Gody, Kres, Stado, Święto Godowe, Szczodre Gody, Święta Zimowego Staniasłońca bądź Kolędy. Wróżono pomyślność w nadchodzącym roku, grupy w rytualnych przebraniach obchodziły wszystkie domy śpiewając kolędy i zbierając zapłatę w produktach naturalnych, całowano się pod podłaźnicą i jemiołą, spożywano 13 potraw, dbając o dodatkowe nakrycie dla zmarłych przodków…
Prasłowiańskie Święta zaczynały się 21-22. Grudnia i trwały od kilku do kilkunastu dni, były początkiem  nowego słonecznego okresu wegetacyjnego. Bóg słońca Swaróg odzyskiwał panowanie nad światem, zamykał się pewien cykl. Godami (staropolska nazwa Świąt Bożego Narodzenia) określano czas przejściowy pomiędzy starym a nowym rokiem. Zwyczaj obdarowywania prezentami bliskich w Wigilię ma swoje korzenie w tradycji prasłowiańskiego Szczodrego wieczoru i - tradycyjnych pierogów nazywanych szczodrakami... U Słowian przesilenie zimowe było również związane z duszami zmarłych przodków, którzy tego dnia przybywali na ziemię. Aby ich dusze mogły się ogrzać na cmentarzach palono ogniska i organizowano rytualne uczty…W późniejszym czasie przeniesiono je do domów.
Szczodre Gody, pradawne święto Słowian, z upływem wieków przekształciły się w obchody Bożego Narodzenia, które wyrugowało postacie Swarożyca, Dadźboga i Swaroga, słowiańskich bogów wiązanych z kultem solarnym, czy Mitry, Ajona, Ozyrysa i innych bóstw, przez różne kultury utożsamianych ze słońcem i odradzającym się życiem.

Według tradycji autorem pierwszej chrześcijańskiej pieśni bożonarodzeniowej był w XIII wieku św. Franciszek z Asyżu. Zwyczaj kołysania Dzieciątka upodobały sobie później klaryski i karmelitanki, śpiewając kołysanki pełne macierzyńskiego ciepła.
Bartholomeus de Iassel (1360-1407) czyli Bartłomiej z Jasła - filozof i teolog jest autorem czterech poetyckich kolęd łacińskich, które powstały prawdopodobnie w latach 1385-1400. To najstarsze pieśni o Bożym Narodzeniu zachowane do naszych czasów; Buccinemus in hac die – to najstarsza kolędą polskiego autora, tekstu i melodii, Ab aeterno praeconceptam, Mirans stupet in natura, Gaude mundi incola. Autorem najstarszej polskojęzycznej kolędy jest Jan Sczekna, cysters wykształcony w Pradze, profesor Akademii Krakowskiej i spowiednik św. królowej Jadwigi. Ta pierwsza polska kolęda może być tłumaczeniem łacińskiej modlitwy Ave rex angelorum.
Kolebką pojęcia „kolęda" był pogański Rzym. Świętowano pierwszy dzień miesiąca - calendae, i świąteczne noworoczne calendae styczniowe, święto radości i uczt, składania sobie życzeń, obdarowywania prezentami i śpiewania pieśni na cześć gospodarza. Jeszcze w XVI wieku ten pogański zwyczaj „kolędowania"  był obecny na słowiańskich terenach.
Od średniowiecza do XVI wieku pieśni bożonarodzeniowe, oparte na wydarzeniach opisanych w Biblii, miały formę modlitwy i często wzorowane były na hymnach kościelnych. Z biegiem lat coraz częściej autorzy sięgali do opowieści apokryficznych i do pobożności ludowej.
Kolędy - pieśni bożonarodzeniowe przywędrowały do Polski z Zachodu, razem z powstawaniem nowych klasztorów i przybyciem mnichów, zwłaszcza franciszkanów, którzy pielęgnowali kult żłóbka, ale także włoskich benedyktynów. W 1424 roku powstała polska kolęda Zdrów bądź królu anielski. W XVI wieku zaczęto coraz częściej tłumaczyć łacińskie i czeskie kolędy na język polski, to np. średniowieczny utwór Dies est laetitiae czyli śpiewany do dziś Anioł pasterzom mówił. Pierwsze kolędy po łacinie śpiewano w kościołach w XVII wieku. Wiele z kolęd z przełomu XVII i XVIII wieku ma charakter kołysanek: Gdy śliczna Panna Syna kołysała, Lulajże Jezuniu, Jezus malusieńki, Oj maluśki. W okresie baroku kolędy, wchłaniając piosenki ludowe, przybrały postać pastorałek (Dzisiaj w Betlejem, Przybieżeli do Betlejem pasterze, Wśród nocnej ciszy, My też pastuszkowie, Pasterze mili). W okresie klasycyzmu kolędy zyskały nową formę: pojawiły się marsze i polonezy, a nawet kujawiak i mazur. Większość kolęd to dzieła anonimowe, autorem W żłobie leży jest prawdopodobnie Piotr Skarga, jezuita, teolog i pisarz, nadworny kaznodzieja Zygmunta III. Mizerna cicha z XIX wieku jest dziełem poety Teofila Lenartowicza, Bóg się rodzi (1792) napisał Franciszek Karpiński (1741-1825).
Najpopularniejszą kolędą jest Cicha noc, która została przetłumaczona na 300 języków. Napisał ją w 1818 roku w wiosce Oberndorf w Alpach austriackich ksiądz wikary Józef Mohr, muzykę skomponował organista i nauczyciel śpiewu Franz Xaver Gruber.
Słuchaliśmy kolęd w wykonaniu Zespołu „Ale Babki”, słuchaliśmy tekstów pieśni kolędniczych, patriotycznych - w pewnych okresach naszej historii, recytowanych przez panie z Dyskusyjnego Klubu Książki przy Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu… Spotkanie z historią kultury, z najbardziej ważną żywotną jej formą, związaną z sacrum, w wyniku następstwa po sobie, absorbcji praktyk, wierzeń i obrzędów, zwyczajów, których sensu i pierwocin czasem sobie nie uświadamiamy… Jej Nim ciągłość kulturowa cywilizacji ludzkiej, obrządków związanych z tożsamością wspólnotową i regionalną.

Iwona Wróblak
styczeń 2019