poniedziałek, 20 stycznia 2020


Koncert Chóru Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego

Zaproszony przez dowódcę 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego już gościł u nas w Międzyrzeczu. Pamiętamy piękne operowe głosy solistów, orkiestrę, historyczne stroje, w jakich występowali w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury z okazji Święta Niepodległości.
 Tym razem areną wokalnych popisów wojskowych muzyków było Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski. Widzów powitała Agnieszka Kotarska, kierownik Klubu Wojskowego przy 17 WBZ. Kilkunastoosobowy Chór, dyrygowany przez Artura Małeckiego, wystąpił z ponadgodzinnym recitalem bardziej i mniej znanych kolęd polskich. Wspaniale zaśpiewane partie solowe, pieśni z akcentami narodowymi, na kilka głosów, w ciekawej aranżacji, dobrze brzmiały w przestronnym wnętrzu bazyliki.
Koncert zgromadził liczną publiczność, która nagrodziła artystów rzęsistymi brawami i prośbami o bisy. Cieszymy się ze stałej współpracy 17 WBZ z Zespołem Artystycznym Wojska Polskiego, i czekamy na dalsze koncerty.


Iwona Wróblak
styczeń 2020





niedziela, 19 stycznia 2020


O kulcie – wykład ks. Ernesta Sekulskiego

Maleńcy pastuszkowie w sali starościńskiej Muzeum w Międzyrzeczu przygotowują się do Jasełek. Nasi międzyrzeccy Łemkowie, z ks. proboszczem parafii grekokatolickiej Ernestem Sekulskim, przygotowali dla nas widowisko w wykonaniu najmłodszych. W rączkach małej aktorki lala – niemowlęcy Jezusek, chłopczyk obok uważnie dzierży czerwone widełki (dla niegrzecznych), w rękach drugiego jest i miniaturowy pastorałek (trzymany niczym miecz dobrej i złej mocy w Gwiezdnych Wojnach…). Na sali mamy i ojcowie aktorów w barwnych soroczkach (wyszywane koszule), nasi okoliczni Łemkowie i ciekawscy międzyrzeczanie innych wyznań i narodowości…
Skrzydła aniołowe za chwilę zostaną przypięte…Głównym punktem wydarzenia będzie wykład ks. Sekulskiego pt. „Cerkiew greckokatolicka miejscem kultu Trójjedynego Boga”. Księdza Ernesta pamiętamy z poprzedniego spotkania w Muzeum, byliśmy pod wrażeniem Jego erudycji, a także (nieczęstej) umiejętności przekazywania słuchaczom w przystępny sposób niełatwych treści. Ten wykład także został starannie przygotowany, oparty na dogłębnym zrozumieniu zagadnienia kultu jako takiego, i jego roli cywilizacyjnej na przestrzeni wieków w różnych religiach.
Andrzej Kirmiel, dyrektor Muzeum, w mowie wstępnej wspomniał, że inna kultura nas – na pewno - wzbogaca… Zgadzam się w pełni. Witając zebranych – w języku łemkowskim i polskim, ks. Sekulski, pomysłodawca i organizator spotkania, po wykładzie zaprosił zebranych na łemkowski poczęstunek wigilijny.
Łemkowskie Jasełka. Z ciekawością wsłuchujemy się w rytm i melodię języka, wiele słów jest podobnych, łączy nas przecież ten sam wschodniosłowiański, pierwotny korzeń kulturowy. Uroku spektaklowi dodają dziecięce kreacje, stroje, i chęć by wypaść dobrze i wypowiedzieć swoje kwestie, po łemkowsku, w całości… Kilkuletnie dzieci nauczyły się swoich ról, w domu też kultywują tradycje i religię przodków. Ksiądz Ernest jeździ z tradycyjną Kolędą po domostwach parafian grekokatolickich w Lubniewicach, Świebodzinie, Brójcach, Torzymiu, Osiecku, Poźrzadle i Międzyrzeczu. Ludzie czekają na niego, pokolenie starsze, pamiętające być może jeszcze przymusowe przesiedlenia w ramach akcji „Wisła” z 1947 r., czekają także młodsi ze swoimi dziećmi, by wspólnie zaśpiewać kolędy, porozmawiać. 
Ksiądz Ernest przywiózł ze sobą grubą księgę, monografię pt. „Cerkwie i ikony” autorstwa Jarosława Giemzy, znakomite studium etnograficzne w wyczerpujący sposób omawiające zagadnienia dotyczące zabytków kultury starocerkiewnej. Autor książki będzie gościł z prelekcją w międzyrzeckim Muzeum.
Kult – potrzeba wewnętrzna człowieka, by oddawać komuś-czemuś cześć. Kult – mówi ksiądz Ernest - nie jest dodatkiem do codziennych czynności człowieka, od setek lat w erygowanej osadzie najpierw budowano świątynię, potem - domostwa ludzkie. Najstarsze odkryte stanowiska archeologiczne dotyczące zabytków kultu Istoty Najwyższej znalezione na pograniczu dzisiejszej Turcji i Syrii datowane są na okres neolitu (11 tys. lat temu).
Kult jest cywilizacjogenny. Porządek wyobrażeniowy był czymś najważniejszym (może konstytuującym nasz gatunek?) od zarania najstarszych kultur. W kulcie chodziło o przebłaganie bóstwa, przeciągnięcie jego mocy na swoją stronę. Ofiary przebłagalne były czasem krwawe (u Azteków). Porządek, którzy ludzie sobie ustanowią - wypełniając wolę b(B)óstwa, będzie dla nich błogosławieństwem… U Izraelitów kult miał zawsze znamiona praktycyzmu. Kielich ofiarny był Bożym darem, działał w obydwie strony: zstępująco i wstępująco (do Nieba). W obrządku grekokatolickim ma mocny wydźwięk dziękczynny.
Znany (w podaniach, w zbiorowej pamięci na wszystkich kontynentach…) mit o Potopie, u nas przejęty ze źródeł akadyjskich, sumeryjskich, mówi o konsekwencjach czynienia przez człowieka zła i o karze. Ma za zadanie przynieść opamiętanie. I oczyszczenie. Wtedy będzie im (grzesznikom) wybaczone.  Kult jest zestawem działań człowieka, czynności przez niego wykonanych w tym celu, by zmienić jego skłonności do grzeszenia – to znaczy nieposłuszeństwa zasadom prawa Bożego. Człowiek jest niedoskonały, może nieświadomie naruszyć obiektywny porządek bosko-ludzki (czy ludzko-boski). Samowystarczalność moralna człowieka – jak myślę, brak potrzeby jakiegokolwiek kultu, granic moralnych, brak potrzeby przestrzegania norm społecznych wypracowanych przez cywilizacje (w różnych kulturach, kodeksach podobne w znaczeniu prawa np. obowiązku miłosierdzia) – jest, według ks. Sekulskiego, iluzją… Bóg podtrzymuje świat w istnieniu…
Gniew Boży, jak mówił ksiądz Ernest, osiąga wtedy swoje apogeum, kiedy człowiek zostaje sam, opuszczony…
Dla dawnych Izraelitów relacja z ich Bogiem była życiodajna. Dawała szansę odpoczynku, odrzucenia - na czas sacrum - trudu codziennego życia. Całopalne ofiary ze zwierząt miały symbolizować dokładnie takąż ofiarę symbolicznie złożoną przez wiernych, którzy przez ten akt utożsamiali się z zabitym zwierzęciem. Rytuał spalenia tłuszczu i organów wewnętrznych zwierzęcia ofiarnego (barana, kozła) był starannie przestrzegany, dym unoszący się z ołtarza miał zapach modlitwy. Kontynuacją kultu przejawiającego się w ofiarach ze zwierząt jest, powtarzające się w continuum czasu liturgicznego, przelanie krwi Chrystusa, znowu obecnego jak na Arce. Dla grekokatolików modlitwa ma woń przyjemną, znamionującą pozostawanie modlących się w pieczy Boga. Kropienie krwią Ołtarza jest naznaczaniem Miejsca (określonego fragmentu Ołtarza) esencją życia – dokonuję się wtedy naprawa uszkodzonej relacji z Bogiem. Żydowskie Jom Kippur jest świętem ekspiacji po okresie niewoli babilońskiej (wypędzenia narodu żydowskiego z jego ojczyzny). Okadzenie Ołtarza ma zapobiec - śmierci kapłana…
W obrządku grekokatolickim post eucharystyczny trwa godzinę przed liturgią. Następuje przygotowanie darów. Prosfera to chleb używany do komunii (nawiązanie do starotestamentowej tradycji ofiary). Wino używane do mszy św. jest czerwone, inaczej niż w obrządku łacińskim. Jako ofiara kosmosu… Żywy dar dla zmarłych…
Po tym ciekawym wykładzie zostaliśmy zaproszeni na degustację tradycyjnych potraw Wigilii łemkowskiej. Dobrze doprawionego barszczu, pierożków, ciast przygotowanych przez panie Łemkinie. Także mogliśmy wziąć udział w śpiewaniu kolęd, intonowanych przez starsze pokolenie naszych sąsiadów, zaglądnąć do startych śpiewników, jeszcze pewnie pamiętających czasy sprzed Akcji „Wisła”; w tradycji starej europejskiej kultury, która, bardzo dobrze, że nie zanika – w czym wielka rola obecnego proboszcza parafii grekokatolickiej (młodego wiekiem) księdza Ernesta Sekulskiego.

Iwona Wróblak
styczeń 2020















czwartek, 16 stycznia 2020


Kolędowe spotkania muzyczne w św. Wojciechu

XI Spotkanie Międzyrzeckich Chórów i Zespołów Wokalnych - coroczny koncert mający miejsce w kościele p.w. św. Wojciecha w Międzyrzeczu. W tym roku organizatorzy: Parafia św. Wojciecha w Międzyrzeczu i Chór Międzyparafialny, jako gościa specjalnego zaprosili Wincentyńską Młodzież Maryjną – Scholę Dziecięcą przy Parafii św. Mikołaja w Skwierzynie. Opiekunem zespołu jest ks. proboszcz Kazimierz Małżeński, kierownikiem grupy - Anna Lechowicz. Kilkudziesięcioosobowy chór dziecięcy śpiewał kolędy i pastorałki z akompaniamentem gitar klasycznych.
            Z naszych międzyrzeckich zespołów jako pierwszy wystąpił Chór „Echo” z Klubu Seniora, prowadzony – od 40. lat, przez Jana Plebanka. Następny był, debiutujący na Spotkaniach Kolędowych, Zespół Wokalny Domu Dziennego „Senior+” - pod kierownictwem Wojciecha Witkowskiego. To niedawno powstały, najmłodszy stażem chór w naszym mieście. Chórzyści zaprosili międzyrzeczan – w odwiedziny - do swojej nowo wybudowanej siedziby.
Oprócz pełnienia funkcji organizacyjnych – podziękowań zespołom za udział, wręczenia dyplomów uczestnictwa, gospodarz wydarzenia, Chór Międzyparafialny przy Parafii św. Wojciecha – dyrygowany przez  Elżbietę Skibicką, wystąpił też, jak co roku, z trzema utworami, pastorałkami wykonanymi a’capella.  
Wojciech Witkowski, z wykształcenia dyrygent, prowadzi w Międzyrzeczu kilka chórów. Uczestnicy mają szansę uczyć się śpiewu, wziąć udział w przygodzie ze śpiewem chóralnym, pod fachowym kierownictwem. Jednym z tych chórów jest „Międzyrzecki Chór Kameralny” z Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, który wystąpił razem z Zespołem Wokalnym „Jednego Serca” (zespół istniejący przy Parafii św. Wojciecha). Witkowski dyryguje też dziecięcym Chórem Państwowej Szkoły Muzycznej 1 stopnia, na wiolonczeli i skrzypcach akompaniowały koleżankom i kolegom z chóru Julia Skabardis i Marlena Szpigun.  
Jako ostatni w Kolędowych Spotkaniach wystąpił Zespół Wokalny z Uniwersytetu III Wieku prowadzony przez Sławomira Filusa.
Wieczór kolęd w kościele św. Wojciecha zakończyło wspólne wykonanie przez wszystkie zespoły chóralne kolędy w układzie dwugłosowym a’capella.

Iwona Wróblak
styczeń 2020









środa, 15 stycznia 2020


Przyklejone już mamy serduszka

Nasze serca, na co dzień może nieco schowane – w czeluściach okresu zimowego, i nie jest to związane tylko z niską temperaturą powietrza, za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - na zewnątrz wyszły, nakleiły nam się na kurtki….
Na widowni mamy je wszyscy.  Ludzie z przyklejonymi serduszkami chodzą po ulicach. W tych czasach, naszych polskich/obywatelskich, to symbol przynależenia do pewnego typu wrażliwości społecznej. To znaczy, że WSZYSCY z serduszkami wrzuciliśmy do puszek. Tę przypadłość w Międzyrzeczu, i w Polsce, ma wielu ludzi.
Sala widowiskowo-kinowa Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury pękała w szwach. Wiatr w Żagle 28 Finał dla Dziecięcej Medycyny Zabiegowej.
            Motocykle West Side Bats zaparkowały przed budynkiem MOK. Panowie z klubu motocyklowego są aktywni co roku 12. Stycznia, w czasie kolejnych Finałów. Często sięgają do prywatnych swoich portfeli, ponadto z beczek sami zrobili stylowe siedziska i stół, które były licytowane. Pilnowała ich tłumacz języka migowego Zuzia Cygan, Orkiestra gra też dla głuchoniewidomych. Dla wszystkich gra. I zbiera pieniądze na leczenie, na sprzęt medyczny najnowszej generacji. W naszym szpitalu też widzi się naklejone na aparaturę medyczną serduszka, dar Fundacji Owsiaka. Pediatra Tomasz Jarmoliński opowiadał o swojej znajomości z Tomaszem Grodzkim – obecnie marszałkiem Senatu, cenionym w środowisku medycznym, wśród licznej rzeszy swoich pacjentów lekarzem, od kancelarii Senatu przybył na aukcję dar; zestaw filiżanek do kawy, razem z płytami z muzyka St. Moniuszki i albumem, cena wywoławcza daru w licytacji została kilkukrotnie pomnożona.
            Zlicytowane zostaną liczne vouchery przekazane z naszych lokalnych firm; m.in. z Vikrawetu na szczepienie i odrobaczanie zwierząt, z firmy „Co nieco cukru” - okazały tort, sesja fotograficzna zabytkowym aparatem analogowym u zawodowego fotografa Filipa Pielesiaka (bardzo zażarcie licytowana…), treningi w szkółce piłkarskiej itd. Kupiony został też „Słownik polsko-polski” Jana Miodka, piękne zabawki, obrazy; artystyczne wielobarwne pejzaże.
            W programie artystycznym występy bardzo różnorodne. Muzyka klasyczna w wykonaniu rodzeństwa: półgodzinny koncert duetu fortepianowego Patrycji i Igora Oleksaków, młodych pianistów z Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Międzyrzeczu,  nagrodzanych w konkursach. Solowe wokalistki:  Diana Fiedorowicz, Julita Lisiecka, Zosia „Cynka” Derwich – grająca na ukulele. Wystąpił Kacper Knych. Zobaczyliśmy układy taneczne w wykonaniu Studia Tańca „Gold”, „Artystycznych Form Ruchu”, „Led Dance”, Klubu Tańca Towarzyskiego „Fan Dance”.
Zespół Taneczny „Trans” zaprezentował zapierające dech w piersiach nowe układy. Szalenie wizyjne, profesjonalne w każdym calu – dla fotografów istna uczta, albowiem w którymkolwiek momencie nacisną migawkę, zdjęcie będzie udane – tak doprecyzowany, celowy jest każdy ruch tancerza… Tematy zawsze współczesne. „Korporacja” – marionetkowe postacie w mundurkach, trybiki zaprogramowane jak w maszynie produkcyjnej. Wszechobecna poezja, w pięknie biosfery i jej praw fizycznych – piórka ptasie („Piórko”), ich biel i zwiewność. Dziecięcość i urok tego okresu życia („Top model”), strojenie się małych modelek – bardzo udatne. Poezja cięższego gatunku, egzystencjalna. Ontologia bytu („Być”) wyrażona układem choreograficznym… Biel i czerń, dramat i egzystencja, determinizm i ruch… Jako podkłady Anna Bubnowska wykorzystuje też muzykę klasyczną, powstaje coś na kształt teatralnego studium baletu… To jeden ze sposobów na wyrażenie mistyki Księżyca („Księżyc i przyjaciele”), naszego, ludzkości, naturalnego satelity od zarania dziejów… Jest piękno i tkliwość w pokazaniu miłości dziewczęcej („Wspomnienie róży”) – w kwiatowo-różanej tonacji jej pragnień i nadziei, pierwszych porywów serca…
            O godz. 17.00 zanotowano ponad 50 tys. zł w puszkach, przy końcu licytacji kwota wzrosła do – 100 tys. złotych, jak nigdy w historii naszych międzyrzeckich Finałów WOŚP, a rezultaty dodatkowych licytacji internetowych będą znane dopiero za kilka dni. Podobnie, jak wynika z doniesień w internecie, jest w całej Polsce, w wielu miejscach notuje się rekordowe sumy na koncie WOŚP. Nasze szpitale wzbogacą się o kolejny sprzęt, w tym roku przeznaczony dla dziecięcej medycyny zabiegowej. Lekarze mówią, że bez udziału Fundacji WOŚP Jurka Owsiaka tych urządzeń byłoby zdecydowanie mniej.
Się ma!


Iwona Wróblak
styczeń 2020













wtorek, 14 stycznia 2020


Pod Ratuszem międzyrzeckim – Dźwięk Ciszy

            Pamięci zamordowanego rok temu prezydenta Pawła Adamowicza. „Song of silence” (dźwięk ciszy) Disturbed -
… odpalmy świeczki… teraz nadszedł czas… A’capella, tak jak wtedy, rok temu pod Ratuszem w Międzyrzeczu, od bruku odbijał się krzykiem rozpaczy głos artysty. Podkładu muzycznego nie trzeba, nie trzeba szumu, wystarczy cisza, jej dźwięk.
Dokładnie rok temu terrorysta nożownik dokonał politycznego mordu na Prezydencie Gdańska, w chwilę po tym, jak ten na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział, że Gdańsk dzieli się dobrem…
            Zapalamy znicze. U stóp naszego międzyrzeckiego Ratusza. Solidarnie, niech zapłonie światełko pamięci, tak jak to się dzieje w wielu miastach polskich, minutą ciszy czczących Pamięć przyzwoitego człowieka.
            Pod Ratuszem wsłuchujemy się w pieśń o ciszy, w Krzyk ciszy. Czujemy w skórze jak zapach strumienia bratniej krwi przelanej w naszej ojczyźnie, na pokojowej imprezie. Pomimo tej strasznej rocznicy mamy wpięte, przyklejone serduszka. W ten sposób byliśmy-jesteśmy razem w tej Żałobie - wrzucając monetę do puszki WOŚP - niektórzy dużo więcej; Międzyrzecz zebrał rekordowe prawie 100 tys. złotych! I nie są ostatnie dane.
            Aleksandra Dulkiewicz prezydent Gdańska – pilnie strzeżona na scenie i poza nią, nie przestraszyła się, mimo nieustających pogróżek, tak jak wdowa po P. Adamowiczu – też kwestująca z puszką. Tegoroczna zbiórka na zakup sprzętu medycznego będzie w Polsce rekordowa – na przekór mordercy Pawła Adamowicza, hejtowi i mowie nienawiści.
Pod Ratuszem międzyrzeckim zapłonęło Serce ułożone ze świeczek.

Iwona Wróblak
styczeń 2020






poniedziałek, 13 stycznia 2020


Dworzec-Tworzec wrzuca na WOŚP

            Serduszko i puszka, nieodlepione nigdy (S)serduszko…
Twórczo i głośno, ekologicznie i sportowo w siedzibie Wypożyczalni Strojów Karnawałowych Dworca – Tworca.… Na czas WOŚPowy przesunięto wieszaki z karnawałowym dobytkiem w głąb czeluści Tworca… Miejsce być musi – acz niewielkie (kameralne) – na tańce i harce… Na śpiewy i bębnienia, jak się za chwilę okaże… Bo w sukurs Oli (Aleksandry Banak) i jej  męża (znanego niegdyś jak mocny muzykalny JUZEK z grupą) przybędzie ze swoimi dziwacznymi instrumentami Ewa Skrzek- Bączkowska, też osobistość międzyrzecka, znana jako wieloletnia prezes TPG (już niestety nie istniejące jako organizacja), aktywnie działająca, i tak na pewno będzie nadal, na rzecz osób z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Obecnie Ewa (nauczycielka w SOSW) twórczo również pracuje muzykoterapeutycznie w „Centrum Rozwoju Bliżej Siebie”.
            Miski z różnej wielkości surowym makaronem, z ryżem – przesypywany generuje dźwięk-szelest, manualnie ćwiczy też małe rączki. Tuby, które można nimi napełniać, po czym te samorodne kije deszczowe - zaklejać (by się makarono-ryż nie wysypał) i ewentualnie kolorowym papierem ozdabiać z zewnątrz… Zrobić Swój Własny Instrument do grania! Ewa namawiać będzie, by taki Głos swój osobisty dobyć też z małego gardła… Im wcześniej (zacząć mówić o swoich potrzebach emocjonalnych) tym lepiej… Artykułować je, by nie cichły niezauważone. Potrzeby akceptacji w grupie, mówienie, by Nas usłyszano i myśmy (mówiąc) zauważyli, że inni też mają głos… W grupie lepiej się słyszy…
Bębnić można do skutku… Na najprawdziwszych djembe. Hałasować na marakesach (Ewa dyskretnie będzie sterować tym „hałasem”…)
Na razie pani Aleksandra w akcji – mistrzyni stwarzania pola do nieskrępowanej spontanicznej zabawy w grupie, tak potrzebnej dzisiaj w erze wsobnego zapatrzenia smatrfonowego.
Swoją stópkę, z jednej i drugiej strony, lepiej jest złączyć z sąsiedzką, nie ślizgają się wtedy na podłodze, rozstawiając swoje nóżki utworzymy bramkę (nie za małą i nie za dużą!). I baczyć, by nie wpuścić toczonej nisko piłki (najłatwiej to zrobić sąsiadowi, bo się nie spodziewa…). Prosta zabawa (takie najlepsze), koturn wszelki znika, i zadęcie (zawsze niedobre), jest za to dużo śmiechu… - nie myśleć – mówi Aleksandra – odbijać piłkę…
            Z zabaw standardowych kultywowanych tu można np. robić obrazy na temat. Okrągłe siedziska w środku na podłodze, karty papieru i pojemnik z flamastrami. Można będzie oklejać wielkie czerwone Serducho. Jest ich tu dużo, w różnych konfiguracjach. Gwarno i rojno w wypożyczalni, dzieci i ich opiekunowie się zmieniają, ale pusto nigdy nie jest, i czas tu szybko mija. Aleksandra dyskretnie doradza rodzicom, by – poszli w tym czasie na spacer… dzieciaki potrzebują czasami pokrzyczeć głośniej, i żeby oko rodzicielskie bez przerwy na nich nie patrzyło…   
            Oryginalna puszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy stoi na stoliku, Finał 28 będzie jutro, zawartość zostanie przeliczona i przekazana do Sztabu Orkiestrowego, dzieci mają radość wrzucając tam pieniążek własnoręcznie – i od małego jest wychowanie ku służeniu sobą - dla społeczności…
            Wkracza na scenę Dworcowo-Tworcową Ewa, tworzy się powtórnie Krąg Wielkiej Mocy, dziecięcej-człowieczej, zabawy uczestnictwa grupowego we wspólnocie, ćwiczenia tego uczestnictwa – które kiedyś stanie się obywatelskim… Na razie nauka poprzez zabawę – jako najskuteczniejsza w edukacji. Dlaczego robimy krąg? Trzeba to wyartykułować… ŹLE jest komuś POZA kręgiem, poza kołem. W Nim (w społeczeństwie, w organizacji państwa zapewniającego nam bezpieczeństwo w podstawowych dziedzinach…) czujemy się po prostu dobrze, nie będąc pominiętymi, czy odepchniętymi. Jest to wprost powiedziane, taka lekcja praw i obowiązków wspólnotowych…
            Ewa. Lekcje śpiewu naturalnego, które brała na czeskich uczelniach, owocują uwagą dzieci. Zachęca je do prostych zgłosek, przetarcia gardziołek, do słuchania rytmów tkwiących w nich od urodzenia, a może wcześniej… Wokaliza przedwieczna, i dziecięca, ze źródeł mających swe korzenie w tysiącleciach ontogenezy naszego gatunku, i współistnienia nas w biosferze… Obudźmy nasz głos.
Kalimba tak gra, że robi się cieplej, i nie chodzi o Celsjusza. Niektóre instrumenty pasują szczególnie do nas, i to jest osobnicze, jak układanka fraktalna. Hańgram jest czarny i wydaje magiczne dźwięki, które układają nasze usta w uśmiech wewnętrznej aprobaty (siebie…).
            Nikomu nie chce się wychodzić z Koła na Dworcu-Tworcu, z koła Ewy Skrzek-Bączkowskiej, leczącego nasze ciało-dusze z wtórnego rozbicia na pozornie przeczące sobie składowe. Jesteśmy jak liście drzew, jak płatki śniegu, przystawalne do siebie, i do drobinek powietrza, i wszelkich istnień, materialnych bardziej czy mniej. Jesteśmy w kręgu przestrzennym, wielkiej mocy, i Pomocy wzajemnej. I Finału WOŚP, symbolizowanego tu przez puszkę, do której wrzucamy własny symboliczny pieniążek, nasz wkład w skuteczne, najnowszym sprzętem medycznym, leczenie najmłodszych.

Iwona Wróblak
styczeń 2020