Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Specjalny Osrodek Szkolno-Wychowawczy w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Specjalny Osrodek Szkolno-Wychowawczy w Miedzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 grudnia 2019


Bystry przedszkolak - olimpijskie dziecko

Każdy powinien mieć swoją Olimpiadę. Każdego niemalże dnia recytować swoją Rotę olimpijską – odpowiednią dla swego wieku i możliwości, rzecz jasna. Dzieci z przedszkoli specjalnych – także!
            Ciekawski chłopczyk przybiega do stoliczka, na którym za chwilę będą układane, jako jedno z zadań, puzzle. Układanka kusi, niecierpliwie sięga rączką po kolorowe obrazki, zanim Olimpiada się zacznie na dobre. Bo dlaczego trzeba czekać? On natychmiast chce się bawić! Inne dzieci też nie będą miały z tym wielkich problemów, jak się okaże, mimo ich niepełnosprawności. W Olimpiadzie „Bystry przedszkolak”, zorganizowanej przez Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy w Międzyrzeczu, brały udział dzieci z przedszkoli specjalnych z Sulechowa, Sulęcina, Słubic, Świebodzina i Międzyrzecza.
            Jak mówi mi Paulina Babiak-Gielniewska, nauczycielka w międzyrzeckim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym, która jest, razem z jej koleżanką Justyną Gawor, pomysłodawczynią Olimpiady „Bystry Przedszkolak”, CHODZI O DZIECKO. O jego radość, o zabawę. Może, jak myślę, oprócz realizowania w formie zabaw konkretnych zadań psychoedukacyjnych, o inwestycję wiary nas, dorosłych, i nadziei pokładanej w osobnego małego człowieka, i szacunku dla niego, o przekazany Jemu, dziecku, sygnał(y), że jest ważną (dla nas) indywidualnością. Dowartościować, wzmocnić - olimpijsko - małego człowieka. Tego nigdy nie za wiele.
            Widać, jak stymulująco na dzieci wpływa osobisty, zaangażowany udział członków jury, burmistrza Remigiusza Lorenza, w-ce starościny Zofii Plewy, przedstawicieli sponsorów wydarzenia, i innych osób. Dyrektor SOSW Arletta Stachecka, jest też obecna. Jury wstaje zza Stołu, gdzie punktuje wykonanie zadań, zasiada wśród dzieci na niskich – bardzo stabilnych - krzesełkach, przy niziutkich dziecięcych stołach. Jury osobowo JEST z dziećmi, poświęca im uwagę, raczej wspomaga, niż zachęca do rywalizacji. Bo to nie ten etap… Głośnie przybijanie „piąteczek” dziecięcym rączkom; dzieci chwalone, na każdym etapie ich życia - doceniane, to inwestycja w nich, która na pewno będzie procentować. Wspomagać rozwój.
            W słowach Roty maluszki przyrzekają uroczyście wykonywać zadania w całości, nie oszukując…, przyrzekają - wspaniale się bawić, uśmiechać się (do siebie…?). ... nie płakać, jeśli nie dokończy się zadania!...
Łączenie  kolorowych łańcuszków, dopasowywanie do siebie kawałków jabłka, by powstała okrągła kształtka znanego dziecku owocu, układanie obok siebie w ustalonej kolejności różnokolorowych bardziej abstrakcyjnych kształtek (prostokątów, trójkątów, kwadracików, kółeczek...). Konkurencje wspomagają ćwiczenia percepcji wzrokowo- ruchowej oraz motoryki małej. Zmagania konkursowe przy obecnej na sali (przyjaznej) publiczności kształtują odporność emocjonalną  konieczną do pokonywania trudności, których życie nie szczędzi nikomu. Zachęcają dzieci do aktywności intelektualnej, i do integrowania w grupach przedszkolnych.
            W międzyrzeckiej Olimpiadzie „Bystry przedszkolak” wygrali wszyscy. I takie było założenie przedsięwzięcia, z jego zadaniowym charakterem. Praca nauczyciela w SOSW, jak powiedziała dyr. A. Stachecka, jest trudna, ale daje radość i satysfakcję. Każde z dzieci dostało Dyplom uczestnictwa i upominek, najprawdziwszy olimpijski medal i gratulacje od członka jury. My – obietnicę następnej II Olimpiady. Podobną – z konkurencjami ruchowymi – wcześniej zorganizowano w Sulechowie, u nas ćwiczono umiejętności dzieci - poznawcze, intelektualne, logicznego myślenia.
Pokaźnych rozmiarów sowy, kontury kształtów ptaka wypełniono kolorowymi papierowymi wyklejankami (jedno z zadań) zostały przypięte na ścianach sali gimnastycznej SOSW, każda sowa była inna. Wspólne dziełka dzieci i ich opiekunów, podpisane nazwą miejscowości, autorskie ślady pobytu u nas dzieci z okolicznych przedszkoli specjalnych. Będą zdobić SOSW podobnie jak galeria prac małych wychowanków. Wgląd w barwny świat dziecięcej wyobraźni, której nie ogranicza taka czy inna niepełnosprawność.  
Olimpiadę zakończyła zabawa z planszami i gadżetami Dworca-Tworca. Kilka rodzajów propozycji uczących zabaw, odpowiednich dla dzieci w wieku przedszkolnym. Zabawa - poza terenem macierzystego przedszkola - była wyśmienita.
            Organizatorzy dziękują sponsorom olimpiady, międzyrzeckim firmom i organizacjom, to: Urząd Miasta i Gminy, Stowarzyszenie „Pomoc Dzieciom Niepełnosprawnym”, Ślusarstwo-Tokarstwo Wiesława Ślusarek, Essel Propack, Sklep Papierowy „Biuro Express”, Restauracja Pizzeria „Mafia”, Firma „Instalko” Roman Strzelczyk, Pracownia Reklamy, Perfumeria "Miramar" i Salon Urody "Hollywood".

Iwona Wróblak
grudzień 2019

















środa, 7 lutego 2018










Szansa. Ludzie - do ludzi

            Bar karnawałowy – bo czas karnawałowy. Stroje, kostiumy. Muzyka. Organizacja pozarządowa „Międzyrzeckie Stowarzyszenie dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Uzdolnionej Artystycznie „Szansa” organizuje Bal Karnawałowy - co roku, tradycyjnie w styczniu, w gościnnym Specjalnym Ośrodku Szkolno - Wychowawczym w Międzyrzeczu.
            Bawić się. Czyli integrować. Po to tu przyszli – uczestnicy: dzieci z SOSW, podopieczni ze Środowiskowego Domu Samopomocy. Nauczycielki i opiekunowie balowiczów, tych na wózkach inwalidzkich, i innych – mniej czy bardziej sprawnych fizycznie czy umysłowo. W rogu sali gimnastycznej, gdzie zabawa ma miejsce – basen z piłeczkami, można się nieco (na chwilę) odizolować, zanurzyć w piłkach, poszusować w nich – i tak - odnowionym, ruszyć na parkiet… Za konsoletą zasiadł Sławomir Filus, przygotował odpowiednią muzykę, by dobrze bawili się wszyscy. Pozdrawiamy wróżki, motylki w różach – ozdoby starannie mocowane przez podskokami, doktórki ze słuchawkami, diabełki, kowbojki (i kowboje z rewolwerami), nietoperze i czarowników, śmierci z kościotrupkami na pelerynkach (czy to już Halloween?), śliczne dziewczynki w kostiumach tanecznych ze szkolnego Zespołu tańca „Rytmix” – one umieją tańczyć! Długie sukienki - tak ubrane księżniczki czy królewny mogą ująć w palce, lekko je unieść – taka suknia od czasu do czasu to przyjemność dla każdej kobiety w wieku dowolnym – wiem, próbowałam… Są osoby w samych maskach karnawałowych, jak w Wenecji… Tańczą całkiem malutkie dzieci w ramionach matek… Disco ma tu inny wymiar…
            Na ogółem czuwa Sylwia Guzicka, wieloletnia nauczycielka klas I-III w Szkole Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu, prezes Stowarzyszenia „Szansa”. W przygotowanym programie zabawy – pierwsza konkurencja, pierwszy taniec (tegoroczny bal kładzie nacisk na udział powszechny w zabawie, i za to nagradza gadżetami) – ludzie do ludzi… dobieramy się w dwuosobowe pary i tańczymy… trzeba nieco wysiłku, i wyobraźni, by dostosować się do partnera(rki) dwa razy mniejszego od siebie… Kiedy już, po kilku taktach, się uda – zmiana partnera – na hasło Sylwii właśnie takie: ludzie do ludzi… Nie grzęźniemy w konformizmie sytuacji, które znamy, nie boimy się zmian… Nowa partnerka (partner), i nowa sytuacja… Nowa melodia. Wymaga od nas następnej porcji empatii… Czy umiemy wykrzesać z siebie? Ależ tak! Spokojnie…. Stać nas na więcej niż sobie wyobrażamy (dobrego), a atmosfera b(B)alu ku temu, w Szansie, sprzyja zdecydowanie.
Weronika, niepełnosprawna córeczka państwa Kondracików szeroko uśmiecha się ze swojego wózka inwalidzkiego. Do muzyki, do ludzi – się uśmiecha. Do zabawy, do własnego dobrego samopoczucia. Podobno, jak mówi jej mama, rano za bardzo nie chciało jej się wstać (codziennie wcześnie wstaje do szkoły), ale teraz – wyraźnie nie żałuje, że tu przyszła. Dostaje w konkurencji na najlepszego tancerza nagrodę od jury, ja sądzę, że za ten uśmiech, którego intencję rozumieją nawet ci, którzy na co dzień nie mają osobistych kontaktów z osobami niepełnosprawnymi i nie umieją odczytać ich reakcji. Honoraria w postaci gadżetów są ofiarowywane przez organizatorów także innych tancerzom i tancerkom.
Pociąg – rusza na czele z lokomotywownią, wózkowiczami z opiekunami, którzy ani  na chwilę nie schodzą z parkietu. Czas karnawału, czas zabawy, więc nie wypada siedzieć na ławeczce. Co jakiś czas wracamy na poczęstunek, ciasteczka, soki i owoce. Przynieśli je sponsorzy, jak - Zofia Plewa, i osobiście w czasie balu – cukierki – przyniósł Remigiusz Lorenz.
Po krótkiej przerwie na scenę wkracza dziecięcy Zespół „Rytmix” przy SP nr 2. Małe dziecięce gracje, w ślicznych artystycznych baletowych spódniczkach, dwoje młodzianów w czerwonych koszulkach. Kilkuletnie gracje, to co ma w sobie każde dziecko. Potem być może będą te naturalne umiejętności rozwijać w zespołach tanecznych, na razie - celem jest rozwój motoryczny dziecka.
Baloniki strzelają – nie takie było ich pierwotne przeznaczenie, ale jest z tym zabawa. Zaraz będzie też inna – kowbojska. Team kowbojów w stosownych strojach ze ŚDŚ pokazuje swój taniec, układ choreograficzny do podkładu muzyki z pamiętnej telewizyjnej „Bonanzy” z Dzikiego Zachodu. Będzie też lekcja „makareny”, bardzo modnego kiedyś tańca disco. Kto zapomniał, jak to się tańczyło? Trzy dziewczynki, najbardziej obeznane z tematem, prowadzą lekcje dla wszystkich. Nieskomplikowane ruchy – rączki, głowa, biodra – czy w takiej kolejności?
Widzimy, że przybył Święty Mikołaj z pudłem prezentów. Rozdaje je dzieciom, które zaśpiewają piosenkę czy powiedzą wierszyk. Zaczyna Karolina Szulga, która ma w śpiewaniu bardzo duże doświadczenie. Pierwsi odważni się zgłaszają z sali. Na stoliku oczekują na nie kredki, mazaki, kolorowe książeczki i zabawki, i ładny kotylion przypinany przez panią Sylwię.
Patronat nad Zabawą karnawałową Stowarzyszenia „Szansa” objęło Starostwo Powiatowe. Współorganizatorem wydarzenia jest Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy w Międzyrzeczu. Sponsorzy: Gmina Międzyrzecz, Starostwo Powiatowe, Zofia Plewa, Sławomir Filus, Iwona Stachowiak, Mirosław Szulga, Sławomir Guzicki, Elżbieta i Włodzimierz Szopinscy. Podziękowania dla pań z kuchni SOSW, opiekunom i rodzicom uczestników, członkom Stowarzyszenia „Szansa”, Zespołowi Tanecznemu „Rytmix”, i Zespołowi Tańca z ŚDS w Międzyrzeczu.

Pytam Sylwię Guzicką, prezes „Szansy”,  co w „Szansie” piszczy (piszczało) w ubiegłymi poprzednim roku: Projekty unijne. Wzięli udział w projektach podnoszących kwalifikacje członków „Szansy”: „Sektor III mocny w sieci” i „Wzmocnienie sieci WRZOS w zakresie współpracy z administracją publiczną w sferze socjalnej”. Wzięli udział w projektach finansowanych z Funduszy Europejskich, ogłaszanych w otwartym konkursie ofert przez Urząd Województwa Lubuskiego. Podopieczni byli uczestnikami wielu ciekawych działań i wycieczek w ramach projektów: W 2015 r.-„Trampolina”- „Lubuskie warte zwiedzania” i w 2017 r.- (LIM BIO) - „Barwy wolontariatu-Razem Ciekawiej” (w ramach współpracy ze Szkołą Podstawową nr 2 w Międzyrzeczu). W maju zaplanowali wyjazd do „Tyborskiej Chaty” w Janowcu na lekcję pieczenia chleba. Dzieci poznają tam trudną pracę rolników, tradycje ludowe, będą rozpoznawały zboża i wezmą udział w lekcji „Od ziarenka do bochenka”. W planach jest również czerwcowy wyjazd do Teatru Muzycznego w Poznaniu oraz zwiedzenie studia telewizyjnego TVP3 w Gorzowie Wlkp. W okresie wakacyjnym zapraszamy na XXIII Prezentacje Artystyczne na scenę letnią do Pensjonatu ”Pod Strzechą” nad jeziorem Głębokim w dniach 23-25.08.2018.

Prosimy Państwa o przekazanie 1% podatku na realizacje zamierzonych celów i pomoc osobom niepełnosprawnym w rozwoju ich życia kulturalnego - nr KRS 0000169865-koniecznie dopisek: Cel szczegółowy 1%-„Szansa” Międzyrzecz.



Iwona Wróblak
luty 2018


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Załóż skarpetki nie do pary…

            Kolorowe. W paski, prążki. Niekoniecznie DO PARY KOLORYSTYCZNEJ… Domowo przypięte, jakby suszące się (po praniu) na sznurku. Zetknięte piętami (kształt helisy DNA…). Zakładamy je 21. Marca NIE DO PARY… Kilka lat temu założono je także w Parlamencie Europejskim. Posłowie, europarlamentarzyści, w tym dniu – nie w garniturowych uniformach. Europa, tu żyjemy, to ojczyzna zasad – jednak – a nie biurokracji… Poszanowania standardów, szacunku dla drugiego człowieka. W jego, Człowieka - poszanowaniu, dla odmienności, dla różnorodności. W kolorowości, w bliskości zwykłej ludzkiej człowieczej…
            Każdy ma prawo do godności. Tych praw nie można odebrać ludziom. Każdy ma – że wrócę do skarpetek, jako że są na plakacie – je posiada. Ma te części swojej symbolicznej człowieczej garderoby w takim czy innym kolorze, ale każdy je nosi. I jest nieprawdą, że musimy się dostosować do innych – pod względem noszenia tych samych Rzeczy (idei, poglądów), tych samych skarpetek
            Ważna jest pełna akceptacja człowieka innego. Nie ma, tak naprawdę, w biologicznej różnorodnosci, jednego garnituru skarpetek – tych samych. W takim razie - ludzie nie mogą żyć OBOK nas, powinni żyć z Nami. Stąd ten pochód… Stąd manifestacje potrzeby życia razem, skoro istnienie nasze wspólne - jest faktem… 
            Światowy Dzień osób z zespółem Downa jest obchodzony od 2005 r. Także Dzień Poezji był to… Ale nie o tym… 
            Śpieszyłam się do naszego międzyrzeckiego Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego, żeby zrobić zdjęcie POCHODOWI osób, które tego dnia manifestowały Światowy Dzień Osób z Zespółem Downa.
Nie wszystkie osoby z SOSW, razem z nauczycielami i opiekunami, przyjaciółmi, poszły na pochód, bo trzeba było zapewnić opiekę dzieciom niepełnosprawnym, które zostały Ośrodkowi powierzone w tym celu – jak co dzień. Jak w każdym dniu: zapewnić trzeba było pełną obsługę – duża pomoc dla rodziców - jak mówi mi jedna z nauczycielek, zapewnić razem z dostępną tu fachową rewalidacją, rehabilitacją, przez kilka godzin codziennie (w dni robocze). Korzystając z faktu zastania nauczycielek w Ośrodku, czekając na powrót pochodu - pytam… To ważne także dla mojej perspektywy widzenia świata, właściwej proporcji wartości (jakie przydajemy własnemu życiu…)
            Pytam o dzieci z zespołem Downa. Jakie są? Trisomia 21 chromosomu i bezmiar miłości… - tak czytałam na wpisie FB u jednej z logopedek… Więc jakie są? Pogodne, ciepłe. Bardzo kontaktowe, potrzebują miłości (jak wszyscy…). Empatyczni, wrażliwi, otwarci. Chcą widzieć siebie jako osobę ważną. Dla nich bardzo istotny jest kontakt – z nami. Nami - posiadającymi tzw. prawidłowy zestaw chromosomów…
W życiu są najważniejsze – szczerość, serdeczność, uśmiech. (Chromosomalna) niepełnosprawność jest też i darem – jak wszystko, jeżeli go takim (mimo wszystko) uczynimy… Panie opowiadają mi, jak bardzo one, te osoby, wsłuchują się w to, co się do nich mówi..., jak łakną kontaktu, zainteresowania…
Stopnie niepełnosprawności bywają różne, mówią mi nauczycielki. W różnym stopniu - utrudniają, wymagają bardziej lub mniej, tej czy innej – rewalidacji. To kwestie medyczne. W dniu 21. Marca, dniu Osób z Zespołem Downa nie o to chodzi…
            Chodzi o to, żeby się (wzajemnie) poznać, zmniejszyć dystans, zrobić krok w kierunku osoby z innym zestawem chromosomalnym… Proces myślenia (proces bycia człowiekiem) jest TAKI SAM. Osoby z Downem mają inne specjalne wyostrzenie obszaru społecznego. Natura razem z chromosomem dała im bogatszy ten wymiar… Pozytywność społeczna osób z Downem jest zauważalna. Ich… dobroć… dobre intencje, nieskłamane powitania „na misia”. Ważne jest to w dobie, gdzie normą niestety bywa, że ludzie zamykają w się w sobie, a rzeczy w życiu istotne się odwartościowują. Hasło dnia bywa: Jesteś inny – jesteś nikim… Świat wesoły, niedepresyjny w znaczeniu koloru dnia codziennego, jest wtedy, kiedy jest dniem takim dla (potencjalnie) WSZYSTKICH… Kiedy szanse na społeczne zaistnienie mamy mniej więcej te same – bez względu na posiadany zestaw, tutaj- chromosomów…
            Niektorzy z nich przebili się – do naszej świadomości. Sylwia Żmijewska (nauczycielka w SOSW) pokazuje nam w czasie projekcji film o nich. O tych, co funkcjonują w społeczeństwie normalnie, mają prawo jazdy, grają w tenisa, uprawiają sporty olimpijskie, wykonują różne zawody, są modelkami, siostrami zakonnymi, kończą nawet studia - jedna z osób jest nauczycielką w przedszkolu.
Popatrz na nas trochę inaczej – po to jest Pochód idący dziś ulicami miast. Mamy wszyscy takie same prawa… Prawo do godności.
            Wrócili. Witamy ich, pochodników, wchodzących do sali gimnastycznej SOSW. Zostawiają w holu kolorowe wstążki… Ewa Skrzek-Bączkowska (nauczycielka w SOSW) czyni przygotowania do koncertu muzykoterapeutycznego, wręcza chętnym instrumenty. Siadają w półkolu z bębnami djembe, Ewa intonuje rytm… Jest dzisiaj dyrygentem przyrodniczej orkiestry. Kołatki to dźwięk przypominający klekotanie bociana… Za oknem Echa wiosny. Piosenka dziecięca, urokliwa -  zielona trawa, zielony mech, zielona żaba – rech-rech-rech… Bądźmy dziećmi bawiącymi się djembe – przez minutę, dwie, trzy, to – terapeutyczne! Wyluzowujące… Na opis znaczenia takiej orkiestry zużyto tony tuszu w bardzo naukowych rozprawkach. Ewa (muzykoterapeutka) funduje nam lokalnie takie koncerty – można wziąć w udział osobiście – co jakiś czas. Do koncertu stopniowo włączają się pozostali instrumentaliści – ochotnicy.
            Także ruch jest mile widziany. Tego dnia w SOSW wspólne wychowanków i opiekunów zabawy. Trochę radosnego hałasu na przywitanie wiosny. Jest też band perkusyjny, kierowny przez Sławomira Filusa, nauczyciela w SOSW, który prowadzi zajęcia muzyczne w szkole, w grze biorą udział osoby z zespołem Downa, zespół gra razem od jakiegoś czasu w składzie:  Michał Głyżewski, Mateusz Pasja, Ala Kamińska, Julia Góra.
            Zespół Downa jest trisomią 21. pary chromosomów. Oznacza to, że przy 21. parze jest dodatkowy, trzeci chromosom lub jego fragment.
To choroba genetyczna, występuje z częstotliwością wahająca się od 1:800 do 1:1000 żywych urodzeń, charakteryzująca się niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim lub średnim. Oprócz tego w przebiegu choroby występuje szereg zaburzeń w budowie i funkcjonowaniu organizmu. Osoby dotknięte zespołem Downa mają charakterystyczne fałdy nad powiekami, które sprawiają, że można je łatwo rozpoznać. Choroba zawdzięcza swoją nazwę odkrywcy, lekarza Johna Langdona Down’a, ktory zidentyfikował ją w 1862 roku.
Zespół Downa to naturalna zmienność biologiczna człowieka, której nikt nie jest winny. Tak naprawdę człowiek nie jest w stanie przewidzieć, czy jego dziecko urodzi się z zespołem Downa, nie można w żaden sposób zapobiec nie rozdzieleniu się chromosomów 21. w komórce matczynej albo ojcowskiej. Obecność dodatkowego chromosomu 21. przekształca naturalną grę zależności genów od środowiska i środowiska, wpływa to na długość życia, która zależy również od wad rozwojowych, które mogą towarzyszyć chorobie: schorzenia układu pokarmowego, wady serca czy nadciśnienia. 
            Dzięki lepszemu odbiorowi przez otoczenie osób z zespołem Downa poprawiła się ich długość i jakość życia, w przeciwieństwie do chorych, którzy są izolowani od społeczeństwa. Istnieją organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, skupiajace ludzi opiekujących się osobami z trisomią chromosomu 21. (np. Stowarzyszenie Rodzin i Opiekunow Osób z Zespołem Downa ” Bardziej kochani”, TrocheInaczej.pl.)

Inaczej

Żyją w świecie kotki,/Żyją w świecie pieski,/Tak jak świat nam stworzył/Nasz Ojciec Niebieski.
Żyją ludzie dobrzy,/Żyją ludzie źli/I ja też tu żyję /I też żyjesz ty.
Każdy z nas jest inny,/Wszystko inne ma/Lecz dzięki różnicom/Cały wszechświat trwa.
Mam więcej niż inni/Ciepła i szczerości/Lecz czy to jest powód/By się na mnie złościć?
Nie wiem co to podstęp,/Świat rozumiem szczerze,/Że ty jesteś dobry/Ja też mocno wierzę.
Zanim dziś skierujesz/Na mnie niechęć swą/Wiedz, że gdyby Bóg chciał/Ty mógłbyś być mną.


Jacek Paryła autor Strony: Wiersze i wierszyki Kraków 17.08.2003 r.















Iwona Wróblak
kwiecień 2017


niedziela, 11 grudnia 2016

Okno świata ciszy i mroku. Wigilijne TPG


            Spotkanie Wigilijne TPG, jedna z okazji, przy której Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym (Jednostka Wojewódzka TPG) zebrało się, by  pobyć ze sobą. Przyjeżdżają – z dalekich zakątków naszego województwa, co  miesiąc, mają zawsze ciekawy program zajęć, o zrealizowanie którego dbają wolontariusze skupieni wokół Pełnomocnika Woj. Jednostki Ewy Skrzek – Bączkowskiej. Do stałych elementów spotkań należą koncerty muzykoterapeutyczne, bębniarskie – wspaniała zabawa (dla wszystkich), z jej rewalidacyjnym wielostronnym podtekstem.
            Integrujące było wspólne, poprzedniego dnia, lepienie wigilijnych pierogów, i przygotowywanie innych potraw – robiły to osoby ze znacznym upośledzeniem wzroku i słuchu. Mimo to pierogi wyszły znakomicie, były profesjonalne i bardzo smaczne. Ugotować je pomagały – tak się dzieje od 10.  lat, czyli odkąd powstało w Międzyrzeczu TPG - panie z kuchni Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego, za co im publicznie podziękowaliśmy.
             Są godziny „zero” w życiu wspólnoty TPG. To godziny spotkań wolontariuszy, podopiecznych, sympatyków i przyjaciół, oraz rodzin członków. Czas się zatrzymuje w szczególnej atmosferze empatii i nieskrywanej przyjaźni, właściwej tej prężnie działającej organizacji pozarządowej pożytku bardzo publicznego. Jej rola w społeczeństwie, w strukturach wspierania osób z tymi zasadniczymi niepełnosprawnościami, jest bardzo ważna. Nieoceniona. Świat ciszy i mroku ma tu swoje Okna. Jest nimi radość, społeczne spełnienie, budowanie ważności danej osoby w grupie – która staje się drugą rodziną. Bardzo kompetentną rodziną przyjaciół, pomagającą tej osobie wszechstronnie i we wszystkich niemal dziedzinach życia. Wigilia w TPG domykała cykl tegorocznej dużej aktywności stowarzyszenia, w tym roku świętowaliśmy niedawno 10. Rocznicę powstania naszej Jednostki TPG.
            Gwiazdka (wigilijna) spadła więc w stołówce SOSW, więc Ewa wzięła mikrofon (dokładnie dwa mikrofony - niezbędne dla niedosłyszących oprogramowanie), a Zuzia Marzol – migaczka, zaczęła migać tłumacząc słowa. – Jednoczymy się w narodzinach miłości… Podając sobie dłoń, z  wypisanym na niej brailem – dodam… To nie-symboliczne słowa TUTAJ… Wszystkie nieporozumienia zgasły-gasną. Jesteśmy tu po to, by obdarzać się  ciepłem i życzliwością.
Obdarzamy.
Przez cały rok obdarzają się ciepłem. Wymaga ta akcja wiele pracy, zabiegów. Pozyskiwania funduszy także, wypełniania stosów dokumentacji. Upartej walki o każdego człowieka z niedosłyszeniem i niedowidzeniem. O zapewnienie mu (zagwarantowanego prawnie) komfortu życia. Maksymalnego – z  jego uszkodzeniami. Realizacji jego praw jako człowieka. Wypełniania celów statutowych TPG. Godziny, wiele godzin, pracy społecznej – poza pracą zawodową. Z pomocą wolontariuszy – ważna rzecz, bo nikt Sam nie podoła tak wielkiemu zadaniu. Dlatego na każdym wigilijnym spotkaniu przyznawany jest Tytuł Wolontariusza Roku. W tym roku dostaje go, wraz z pamiątkowym Dyplomem, Karolina Gerc.
            Zaproszony duchowny – jest to tradycją spotkań Wigilijnych, ks. Paweł Tokarczyk z parafii św. Wojciecha, pięknie dopisuje się do atmosfery spotkania słowami: - Miłości każdy potrzebuje, żeby się dokonywała, trzeba miłować...
STÓŁ jest miejscem szczególnym. Jego wigilijna symbolika, religijna także w znaczeniu wzajemnego szacunku dla obdarowanego i obdarującego. W  Kościele jest miejscem ofiarniczym. Gdzie Bóg nauczał ludzi dzielić się z Innymi… Ksiądz miga słowo „kocham”… Zna język migowy z powodów rodzinnych, jego siostra jest niesłysząca. Wymigane Słowo kieruje w stronę Ewy – bo… kobieta, i tak empatyczna jak Ewa, Jest miłością, niech nam  króluje…
Przełammy się… Opłatki krążą, dzielone na cząstki. Całuję niepełnosprawnego Pawła, który jak anioł krąży po sali u boku swojej Mamy, która zmiksowała mu w przywiezionym w tym celu urządzeniu wigilijną rybkę (Paweł nie może jeść w inny sposób). Paweł raz po raz wybucha śmiechem – tak sobie, ja myślę, że udziela mu się atmosfera spotkania. Gratulacje i życzenia zdrowia, szczęścia – i nic nie jest Tutaj udawane…
            TPG, nasz międzyrzecki i wojewódzki. Zgrany zespół działający nieprzerwanie od 10 lat. Każdy daje z siebie to, co najlepsze. Ma okazję się  przekonać, ile, czyli jak Wiele, może z siebie dać. Mimo że tego być może wcześniej się po sobie nie spodziewał… Jest Janusz Rutkowski, nauczyciel katecheta z Gimnazjum nr 1, opiekun Koła „Caritas”. To u niego młodzi ludzie uczą się odkrywać w sobie potęgę kształtowania swojej osobowości poprzez wolontariat. Olbrzymi autorytet i charyzma pana Janusza jako nauczyciela i wychowawcy to wielki wkład w działalność organizacji pozarządowych w naszym mieście i okolicach, jego wychowankowie pomagają przy prawie każdej imprezie miejskiej czy lokalnej. Także są i tutaj, na Wigilii TPG. Pan Janusz też zostaje symbolicznie obdarowany przez TPG małym prezentem. Podziękowania także dla Anny Ciągło - psycholog i Justyny Miłaszewskij z Zielonej Góry.
            Oczekiwany koncert muzykoterapeutyczny zaraz się zacznie. Karolina Kaja Szymków – muzykoterapeutka zasiada z gitarą. Ewa Skrzek – Bączkowska szykuje instrumenty, zasiadają w kręgu. Będą grane i śpiewane – co? Oczywiście kolędy… W specyficznej dla TPG aranżacji bębniarskiej, opartej na wystukiwanym, eksponowanym na różne sposoby rytmie. By kolędy były Słyszane… Także fizycznie, przez osoby z uszkodzeniami sensorycznymi słuchu. By atmosfera empatii roznosiła się falami, drganiami akustycznymi powietrza. By Wigilia zaistniała słyszalnie. Dotykowo - przez powietrze, przez drgania cząsteczek powietrza.
            4 kolędy, najpiękniejsze, najczęściej grane czy śpiewane. Dzieciąteczko w szumie delikatnych relaksująco dzwoneczków. Szeroko rozłożone ręce migającej Zuzi. Kije deszczowe przesypują piasek. Nocna cisza, w której rozchodzi się tajemny dźwięk(i) i Głos. Ululany w nim maleńki Jezus w  grzechotkach…
            Każdej z osobie, która przyjechała na spotkanie Wigilijne TPG, osobie głuchoniewidzącej, pomagała, opiekowała się nią, wolontariuszka. To  osoby: Kasia Tokarz, Zuzanna Marzol, Joanna Rybarczyk, Agata Raciborska - Borowiec, Paweł Borowiec, Bożena Nowak, Weronika Nowak, Karolina Gerc, Katarzyna Borzobohata, Halina Różycka, Ewa Wojtaś, Agnieszka Nawrocka, Małgorzata Miłaszewska.


Iwona Wróblak
grudzień 2016





wtorek, 1 listopada 2016

TPG daruje wielki świat


            Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym działa w Międzyrzeczu już 10 lat. Główną sprawczynią tej unikatowej organizacji pozarządowej u nas  jest Ewa Skrzek – Bączkowska Pełnomocnik Wojewódzki Lubuskiej Jednostki TPG, pracująca zawodowa jako nauczycielka w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Międzyrzeczu. Ewa, dzięki swojej charyzmie i ogromnej osobistej pracowitości, potrafiła przez ten okres skupić wokół siebie do pomocy przeważnie młodych, wykształconych w zawodzie ludzi, wielu z nich zdobyło kwalifikacje tłumaczy przewodników dla osób z  jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Dla tych ludzi Ewa bezwarunkowo kojarzy się z przywróceniem ich do życia społecznego, kulturalnego, także zawodowego.
            „Dotknąć Sztuką Nieba” to koncerty, które przez kilka lat były organizowane przez TPG. Rocznicowy koncert też będzie w tym stylu. Super koncert będący nie tylko rehabilitacją osób głuchoniewidomych, występujących publicznie razem ze swoimi opiekunami, to także artystyczne przedsięwzięcie, muzyczny występ muzykoterapeutów: Ewy Skrzek – Bączkowskiej, Karoliny Kai Szymków i kilkunastu osób, prezentujących utwory specjalnie aranżowane na dzisiejszą uroczystość.
            W holu SOSW, w jesiennych dekoracjach, mini-wystawa prezentująca próbkę wielorakiej aktywności artystycznej i społecznej podopiecznych Stowarzyszenia. Na uroczystość przybyli prezes Zarządu TPG Grzegorz Kozłowski i Dyrektor Biura TPG z Warszawy Monika Skowrońska, z którą rozmawiam potem o kulisach pracy stowarzyszeń i organizacji, o ważnych przyziemnych sprawach związanych z finansowaniem działalności – współpracą z urzędnikami wszystkich szczebli, których też trzeba uważnie słuchać; temat na ważny i długi artykuł… Forum Międzyrzeckich Inicjatyw  wpiera TPG – dla gości przygotowało ofertę pomiaru poziomu cukru we krwi.
            Powitania gości i podziękowania – za przybycie i za wsparcie. Za patronat (Wojewoda lubuski). Historia TPG międzyrzecka to historia Stasia z  Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie, chłopca z wielorakimi uszkodzeniami, podopiecznego Ewy, którym się zajmowała jako rehabilitantka. Szukała dla  niego pomocy w TPG, pisała pisma do stowarzyszenia i tak zaczęła się historia Jednostki Wojewódzkiej TPG w lubuskiem. Od historii osobistej się  zaczęła, ludzkiej, od zawodowej troski o jedno ludzkie istnienie, by Staś mógł godnie żyć, rozwijać się maksymalnie wykorzystując swe możliwości. Stasiu już nie żyje, ale dzieło, jakie zapoczątkował swoją osobą, jest kontynuowane i przynosi od 10 lat korzyści innym osobom z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu.
            Superbohaterzy. Tak nazywa ich Ewa – osoby głuchoniewidzące. Realizują się i rozwijają mimo uszkodzeń, często poważnych, dwóch najważniejszych zmysłów sensorycznych. Powracają do społeczeństwa ze świata ciszy i mroku, spotykają się z Ewą i innymi wolontariuszami, ze sobą nawzajem, w gościnnych progach Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego – za życzliwym wsparciem i zrozumieniem ze strony dyr. Arlety Stacheckiej. Międzyrzecki SOSW jest sercem naszego TPG.
            Koncerty i spotkania miały miejsce też w lecie w Ośrodku Wypoczynkowym „Głębokie” należącym do Beaty i Jacka Bełzów. Uczestnicy spotkań i wolontariusze realizowali sztuki teatralne, recytowali swoje wiersze, malowali, rzeźbili. Gotowali potrawy – cenna nauka, jak być mimo uszkodzeń maksymalnie samodzielnym. Program tych spotkań jest zawsze bogaty, wielostronny, obejmuje naukę orientacji przestrzennej, metody komunikacji, czynności dnia codziennego, zajęcia kulinarne, zajęcia sportowe, artreterapię, fizjoterapię i muzykoterapię, do której Ewa, zrobiwszy odpowiednie kursy i  przeszkolenia, przywiązuje w pracy zawodowej wiele uwagi. Spotkania naszpikowane są sesjami z doradcami zawodowymi, psychologami i lekarzami innych specjalności. Współpracują z „Fundacją Otwartych Drzwi” z Zielonej Góry i innymi jednostkami wojewódzkimi TPG. Jeżdżą na wycieczki, zwiedzają zabytki. Na zajęciach integracyjnych, comiesięcznych spotkaniach klubowych rozwija się wolontariat Lubuskiej Jednostki wojewódzkiej TPG,  powiedziałabym – szkoła wolontariatu, jaką realizuje Ewa. Efekty są bardzo wymierne. Zdjęcia ze spotkań są kroniką, na kartach której widać, jak – na  korzyść - zmieniają się osoby głuchoniewidzące, rośnie w nich wola i radość życia. Jak otwierają się na świat. Dla jednej osoby – by polepszyć jej jakość życia – WARTO pracować. Tutaj tych osób jest więcej. Stałe grono, które znamy ze spotkań (spotkania są otwarte). Międzyrzeckie TPG jest ich całym wielkim światem – w ich świecie okrojonym przez niepełnosprawność.
            Jurek Godyń mimo bardzo dużej, postępującej utraty wzroku, ciągle tworzy. Jego prace oglądaliśmy wielokrotnie. Jest artystyczną wizytówką naszego TPG. Uczestnicy spotkań tworzą jedną wielką rodzinę, tutaj nabierają pewności siebie, uczą się jak korzystać ze swoich praw zagwarantowanych im w przepisach i ustawach jako obywatele państwa.
            Organizatorzy dziękują wszystkim osobom i instytucjom, władzom miasta i samorządowym, prywatnym sponsorom, wspierającym działalność Towarzystwa. Następuje długa lista nazwisk, organizacja cieszy się w lokalnym środowisku dużym prestiżem.
                Wydarzenia artystyczne „Dotknąć Sztuką Nieba” wpisały się na stałe w kalendarz kulturalny. Mamy próbkę takiego koncertu. Prowadzą go muzykoterapeutki: Karolina Kaja Szymków – razem z Ewą Skrzek – Bączkowską. Zaczyna się od nieinstrumentalnego wstępu opartego na naturalnych dźwiękach wydawanych przez nasze ręce w kontakcie z ciałem, na dotyku – wyraźnym i zdecydowanym – Kontakcie (słuchowo) dotykowym, własnym i  z osobą blisko-siedzącą, Osobą będącą – symbolicznie także, blisko Nas… To ważne, jeżeli nie widzimy
            On – ten Kontakt -  jest tak podstawowy, jak dźwięk gongów tybetańskich, wysyłany medytacyjnie w czeluście umysłu. Które dzięki temu układają się w mandale. Ewa nadaje im koordynacyjny rytm. Towarzyszy ludzkie Słowo – tekst wiersza niewidomej Eli Sirzisko. Towarzyszy jej  bogactwo ilustracji dźwięku jako fal emanujących zewsząd, od strony innych ludzi, z otoczenia, z kosmosu, z przyrody i natury. Pierwotne instrumenty etniczne, starannie wybrane pod kątem właściwej tonacji, ich pogłośnienia wzmacniane – tak by usłyszał je człowiek niedosłyszący...
Ich najdrobniejsze dźwięki by były wzmożone – temu służy dziś technika, a jest bardzo wiele wynalazków, które ułatwiają życie osobom z uszkodzeniami sensorycznymi – w TPG jest do nich dostęp. – Spadająca czarodziejka gwiazdy rządzi światłem… - tak brzmi poetycka ilustracja odczuć osoby objętej opieką TPG.
            Djembe, śpiew intuicyjny – w ten sposób się pobudza odbieranie bodźców z otoczenia, w ten sposób się otwiera człowieka na świat (doznań). Improwizowany śpiew - sięgnięcie po doświadczenie kulturowe człowieka od najdawniejszych dziejów. Od szumu djembe po rytm pierwszy i prostszy, po jego usłyszeniu następuje modulacja własna, własna ekspresja – jak szept, jak krzyk dopiero co odzyskanym głosem… Nadanie mu swego brzemienia indywiduacyjnego. I rytmu.
            Rytm serca. Afrykański, bo stamtąd w ogóle jest rytm (i my jako istoty rytmizujące – współgrające z przyrodą, słuchające z rozmawiające z Nią). Tradycyjny balafon drewniany. Płaski dźwięk. Ciepłe dźwięki drewna, takie są też pewnie w dotyku… Kilka osób w ten sposób realizuje swoje credo, ich  „ja”. Każdego z nas osobowy zestaw atrybutów imiennych, encje, są inne. Własny rytm osobisty – trzeba odkryć tę oczywistą prawdę, że wszyscy je  mamy…  Końcówka słowacka – rodzaj fletu prostego, pierwotnego, jak radość z muzykowania, z wydawania wysokich pięknych dźwięków. Doświadczenia i spadek artystyczny po wielu kulturach  kontynentalnych, dziesiątkach ich tysiącleci istnienia, odkryta także terapeutycznie (a może przede wszystkim). Dzwoneczki (medytacyjne) – co w nas poruszają? Lepiej im się poddać… bo obserwacja zaburzy reakcję podmiotu, a nie o to  chodzi…
            Zapętlenia rytmiczne. Na koniec kumulują je w gamę dźwięków, wspólne afrykańskie serce. Shrutti box. Dziwny hinduski instrument, bardzo pierwotny w swym brzmieniu. Także jest medytacyjny. Wyraźnie kojący, wygładzający fale w naszym rozkołysanym praną wnętrzu. Śpiewają Monika Nowak – wolontariuszka i Basia z Gdańska – kołysz, nas kołysz do snu, chcemy po długim dniu odpocząć… Odpoczynek jest zawsze kojący. Prastara melodia towarzyszy medytacyjnemu shrutti, ukaja nas wszystkich. Misy tybetańskie i dzwoneczki, tajemnicze źródła leczniczych dźwięków – intuicyjnie zdaje się, że je znamy od bardzo, bardzo dawna… Hinduskie boginie nasze (obie muzykoterapeutki) wzięły je w dłonie dźwięk sobie w kole muzykującym przekazując.
            One  - wrażenia, impresje - wykwitają jak potencjały energetyczne z próżni. Są możliwościami ludzi dotkniętymi tak ważnymi dla człowieka uszkodzeniami słuchu i wzroku. Nasz mózg posiada nieprzebrane możliwości, być może zastąpi uszkodzenia, uzupełni, stworzy nowe łączenia między synapsami, między komórkami nerwowymi. Energia powstała z ciszy i z ciszenia, uciszenia hałasu samsarycznego. Kołysze w ciszy nasz dźwięk – lęk  (przed ciszą?)…
            Jest rytm zabawą (uczącą), dziecięcą pełną radości pierwotnej, jak bębnienie dzieci w djembe – obserwuję to po koncercie… Małymi rączkami uderzyć chociaż raz w skóropodobne djembe… Uciecha! Dla mnie też…
            I samym słuchaniem byliśmy na koncercie, relaksującym, odpoczywającym doświadczeniem dnia, chwili. Podziękowania dla Ewy, dla Kai, dla  wolontariuszy…  Bukiety kwiatów. Za dziesięć lat pracy – dla dobra osób, którzy tego bardzo potrzebują. Za stworzenie im świata – najpierw akceptacji, potem fachowej rehabilitacji, wielopoziomowej, kompleksowej.  Fenomen dobra, jakie daje jeden człowiek drugiemu – bez-warunkowo DAJE…


Iwona Wróblak
listopad 2016