Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarzystwo Pomocy Gluchoniewidomym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarzystwo Pomocy Gluchoniewidomym. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018


Bawić się i balować karnawałowo z TPG…

            Alexandra Banak, z mężem, i córeczką - czyli Dworzec Tworzec, znany z niebanalnych pomysłów i udziału w akcjach charytatywnych – dzisiaj didżejowo, na balu karnawałowym Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Nowe wcielenie Dworca Tworca – i Oli, która szybko dostraja się do atmosfery - tego stricte rodzinnego – spotkania. - Oni się znają jak – łyse koniki… mówi zafascynowana. Takie właśnie spotkania integrują osoby ze znacznym często niedoborem zmysłów wzroku i słuchu, które bez pomocy tłumaczy- przewodników, wolontariuszy, nie mogłyby prowadzić równie aktywnego życia.
W Specjalnym Ośrodku Szkolno - Wychowawczym odbywa się bal zrealizowany w ramach projektu „Zielone światło dla aktywnego rozwoju osób głuchoniewidomych III”, który współfinansowany jest  ze środków PFRON. Wzięły w nim udział osoby głuchoniewidome z województwa lubuskiego. Przedstawiciele społeczności Gorzowa Wlkp, Bytomia Bobrzańskiego, Krosna Odrzańskiego, Sulechowa, Świebodzina, Nowogrodu Bobrzańskiego, Babimostu, Rokitna, i Międzyrzecza – nie wiem czy wszystkich wymieniłam…
Balanga w gościnnym dla TPG, i innych organizacji tego typu, SOSW, przebierańce królują na mieniącym się światłami parkiecie sali gimnastycznej, w wielkim koszu z Dworca Tworca ogromne kapelusze, wymyślne sukienki, peruki (w jaskrawym różu i głębokiej warkoczykowej dziewczynkowatej czerni), na głowach tancerzy rusałkowate wieńce, rogi bawolęce czy inne zwierzakowate, inne zdobne szmatki i dodatki. Trochę ciepło jest w tym pląsać bez przerwy, Ola Banak – za mojej bytności u nich – dwie kreacje sobie zmieniła; z jaskiniowej Łylmy z nieodłączną maczugą na bardziej współczesną bajkową sukienkę, i zza konsolety dołączyła na kółka balujących. Animuje też wspólne zabawy, wspólne baloniki łączą pary, nie wolno ich stracić, trzeba się przytulać… Zamawiane są piosenki – dla Pawła Misiarza, solenizanta urodzinowego i wieloletniego wolontariusza – to ostatnie jest zawsze starannie podkreślane i doceniane na spotkaniach TPG, oraz dla sympatycznej głuchoniewidomej Grażynki, na której twarzy – chyba tylko tutaj i tylko z TYMI ludźmi – gości tego dnia uśmiech, i satysfakcja z kontaktu z drugim człowiekiem, z grupą ludzi.     Ładujemy baterie – my sprawni a nie doceniający swojej sprawności… Życzenia urodzinowe, uściski – tutaj jak najbardziej prawdziwe, to celebrowane uroczystości, staranne niczym rytuał. Poetyckie życzenia – od poetki Eli, i zwyczajne, od kolegów i koleżanek ze Stowarzyszenia. Zuzia – tłumaczka języka migowego, tłumaczy wszystkim te życzenia. Druga wolontariuszka Marta Kostecka prezentuje bardzo wiele energii tanecznej – bo jej podopieczna tego się domaga, bardzo lubią obydwie pląsy, nie mam kamery…
Czasem trzeba odsapnąć. Jest na to miejsce w stołówce SOSW, przy poczęstunku - z kuchni Ośrodka. Rozmawiamy o sprawach, które nie zawsze są widoczne dla sprawnych – o barierach architektonicznych, jak dane miasto to zadanie – pomoc niepełnosprawnym ruchowo obywatelom, realizuje? Czy jest w kręgach decyzyjnych i u  inwestorów taka wrażliwość? I znajomość przedmiotu? Powinna…  Ale niewidomi muszą o to walczyć, informować, i mówić publicznie o tych sprawach. Ewa Skrzek - Bączkowska Pełnomocnik Wojewódzki TPG, korzystając z chwili wolnej, z Kasią Tokarz wypełniają papiery, listy obecności, sprawozdania muszą być robione w terminie. Pyta też uczestników o pomysły na dalsze działania – może wizyta na wystawie dla niewidomych w Warszawie w okresie Targów Rehabilitacyjnych? Byłaby bardzo interesująca.
Przez cały ubiegły rok realizowane były różne projekty. Były w naszym lubuskim TPG ogólnopolskie warsztaty „Poczuj muzykę”, prowadzili warsztaty dla dzieci i młodzieży ze Szkoły Podstawowej nr 1- Zuzanna Cygan przez dwa miesiące wprowadzała dzieci i młodzież w tajniki świata głuchoniewidomych. Podczas wspólnej Wigilii wyedukowana młodzież zamigała im kolędę. Był to projekt współfinansowany przez Gminę Międzyrzecz. Współpracują z WTZ Arkadia w Zielonej - byli u nich z koncertem. Grali też koncert w DPS w Tursku. Założyli zespół „Even”, jako grupę z TPG, i planują dalsze koncerty. Czekamy na nie – słyszałam, jak grają na instrumentach etnicznych. To wielka przygoda z tego typu dźwiękami, i muzycznie jest to dobre.
Czytam napis na wielkim banerze - z Dłonią z alfabetem Lorm’a, mapą ręki, która jest kontaktem z osobą głuchoniewidomą: projekt: „Rozkochać głuchoniemego w samodzielności”. Projekt jest współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacyjnego Osób Niepełnosprawnych (PFRON).  Codzienne działania Lubuskiej Jednostki Wojewódzkiej można wesprzeć wpłacając 1 % podatku i zaznaczając cel szczegółowy - Lubuska JW TPG. KRS to: 0000109895. Widząc, jak działa od wielu już lat to ważne społecznie Stowarzyszenie, na pewno nie będą to stracone pieniądze.

Iwona Wróblak
luty 2018








niedziela, 11 grudnia 2016

Okno świata ciszy i mroku. Wigilijne TPG


            Spotkanie Wigilijne TPG, jedna z okazji, przy której Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym (Jednostka Wojewódzka TPG) zebrało się, by  pobyć ze sobą. Przyjeżdżają – z dalekich zakątków naszego województwa, co  miesiąc, mają zawsze ciekawy program zajęć, o zrealizowanie którego dbają wolontariusze skupieni wokół Pełnomocnika Woj. Jednostki Ewy Skrzek – Bączkowskiej. Do stałych elementów spotkań należą koncerty muzykoterapeutyczne, bębniarskie – wspaniała zabawa (dla wszystkich), z jej rewalidacyjnym wielostronnym podtekstem.
            Integrujące było wspólne, poprzedniego dnia, lepienie wigilijnych pierogów, i przygotowywanie innych potraw – robiły to osoby ze znacznym upośledzeniem wzroku i słuchu. Mimo to pierogi wyszły znakomicie, były profesjonalne i bardzo smaczne. Ugotować je pomagały – tak się dzieje od 10.  lat, czyli odkąd powstało w Międzyrzeczu TPG - panie z kuchni Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego, za co im publicznie podziękowaliśmy.
             Są godziny „zero” w życiu wspólnoty TPG. To godziny spotkań wolontariuszy, podopiecznych, sympatyków i przyjaciół, oraz rodzin członków. Czas się zatrzymuje w szczególnej atmosferze empatii i nieskrywanej przyjaźni, właściwej tej prężnie działającej organizacji pozarządowej pożytku bardzo publicznego. Jej rola w społeczeństwie, w strukturach wspierania osób z tymi zasadniczymi niepełnosprawnościami, jest bardzo ważna. Nieoceniona. Świat ciszy i mroku ma tu swoje Okna. Jest nimi radość, społeczne spełnienie, budowanie ważności danej osoby w grupie – która staje się drugą rodziną. Bardzo kompetentną rodziną przyjaciół, pomagającą tej osobie wszechstronnie i we wszystkich niemal dziedzinach życia. Wigilia w TPG domykała cykl tegorocznej dużej aktywności stowarzyszenia, w tym roku świętowaliśmy niedawno 10. Rocznicę powstania naszej Jednostki TPG.
            Gwiazdka (wigilijna) spadła więc w stołówce SOSW, więc Ewa wzięła mikrofon (dokładnie dwa mikrofony - niezbędne dla niedosłyszących oprogramowanie), a Zuzia Marzol – migaczka, zaczęła migać tłumacząc słowa. – Jednoczymy się w narodzinach miłości… Podając sobie dłoń, z  wypisanym na niej brailem – dodam… To nie-symboliczne słowa TUTAJ… Wszystkie nieporozumienia zgasły-gasną. Jesteśmy tu po to, by obdarzać się  ciepłem i życzliwością.
Obdarzamy.
Przez cały rok obdarzają się ciepłem. Wymaga ta akcja wiele pracy, zabiegów. Pozyskiwania funduszy także, wypełniania stosów dokumentacji. Upartej walki o każdego człowieka z niedosłyszeniem i niedowidzeniem. O zapewnienie mu (zagwarantowanego prawnie) komfortu życia. Maksymalnego – z  jego uszkodzeniami. Realizacji jego praw jako człowieka. Wypełniania celów statutowych TPG. Godziny, wiele godzin, pracy społecznej – poza pracą zawodową. Z pomocą wolontariuszy – ważna rzecz, bo nikt Sam nie podoła tak wielkiemu zadaniu. Dlatego na każdym wigilijnym spotkaniu przyznawany jest Tytuł Wolontariusza Roku. W tym roku dostaje go, wraz z pamiątkowym Dyplomem, Karolina Gerc.
            Zaproszony duchowny – jest to tradycją spotkań Wigilijnych, ks. Paweł Tokarczyk z parafii św. Wojciecha, pięknie dopisuje się do atmosfery spotkania słowami: - Miłości każdy potrzebuje, żeby się dokonywała, trzeba miłować...
STÓŁ jest miejscem szczególnym. Jego wigilijna symbolika, religijna także w znaczeniu wzajemnego szacunku dla obdarowanego i obdarującego. W  Kościele jest miejscem ofiarniczym. Gdzie Bóg nauczał ludzi dzielić się z Innymi… Ksiądz miga słowo „kocham”… Zna język migowy z powodów rodzinnych, jego siostra jest niesłysząca. Wymigane Słowo kieruje w stronę Ewy – bo… kobieta, i tak empatyczna jak Ewa, Jest miłością, niech nam  króluje…
Przełammy się… Opłatki krążą, dzielone na cząstki. Całuję niepełnosprawnego Pawła, który jak anioł krąży po sali u boku swojej Mamy, która zmiksowała mu w przywiezionym w tym celu urządzeniu wigilijną rybkę (Paweł nie może jeść w inny sposób). Paweł raz po raz wybucha śmiechem – tak sobie, ja myślę, że udziela mu się atmosfera spotkania. Gratulacje i życzenia zdrowia, szczęścia – i nic nie jest Tutaj udawane…
            TPG, nasz międzyrzecki i wojewódzki. Zgrany zespół działający nieprzerwanie od 10 lat. Każdy daje z siebie to, co najlepsze. Ma okazję się  przekonać, ile, czyli jak Wiele, może z siebie dać. Mimo że tego być może wcześniej się po sobie nie spodziewał… Jest Janusz Rutkowski, nauczyciel katecheta z Gimnazjum nr 1, opiekun Koła „Caritas”. To u niego młodzi ludzie uczą się odkrywać w sobie potęgę kształtowania swojej osobowości poprzez wolontariat. Olbrzymi autorytet i charyzma pana Janusza jako nauczyciela i wychowawcy to wielki wkład w działalność organizacji pozarządowych w naszym mieście i okolicach, jego wychowankowie pomagają przy prawie każdej imprezie miejskiej czy lokalnej. Także są i tutaj, na Wigilii TPG. Pan Janusz też zostaje symbolicznie obdarowany przez TPG małym prezentem. Podziękowania także dla Anny Ciągło - psycholog i Justyny Miłaszewskij z Zielonej Góry.
            Oczekiwany koncert muzykoterapeutyczny zaraz się zacznie. Karolina Kaja Szymków – muzykoterapeutka zasiada z gitarą. Ewa Skrzek – Bączkowska szykuje instrumenty, zasiadają w kręgu. Będą grane i śpiewane – co? Oczywiście kolędy… W specyficznej dla TPG aranżacji bębniarskiej, opartej na wystukiwanym, eksponowanym na różne sposoby rytmie. By kolędy były Słyszane… Także fizycznie, przez osoby z uszkodzeniami sensorycznymi słuchu. By atmosfera empatii roznosiła się falami, drganiami akustycznymi powietrza. By Wigilia zaistniała słyszalnie. Dotykowo - przez powietrze, przez drgania cząsteczek powietrza.
            4 kolędy, najpiękniejsze, najczęściej grane czy śpiewane. Dzieciąteczko w szumie delikatnych relaksująco dzwoneczków. Szeroko rozłożone ręce migającej Zuzi. Kije deszczowe przesypują piasek. Nocna cisza, w której rozchodzi się tajemny dźwięk(i) i Głos. Ululany w nim maleńki Jezus w  grzechotkach…
            Każdej z osobie, która przyjechała na spotkanie Wigilijne TPG, osobie głuchoniewidzącej, pomagała, opiekowała się nią, wolontariuszka. To  osoby: Kasia Tokarz, Zuzanna Marzol, Joanna Rybarczyk, Agata Raciborska - Borowiec, Paweł Borowiec, Bożena Nowak, Weronika Nowak, Karolina Gerc, Katarzyna Borzobohata, Halina Różycka, Ewa Wojtaś, Agnieszka Nawrocka, Małgorzata Miłaszewska.


Iwona Wróblak
grudzień 2016





wtorek, 1 listopada 2016

TPG daruje wielki świat


            Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym działa w Międzyrzeczu już 10 lat. Główną sprawczynią tej unikatowej organizacji pozarządowej u nas  jest Ewa Skrzek – Bączkowska Pełnomocnik Wojewódzki Lubuskiej Jednostki TPG, pracująca zawodowa jako nauczycielka w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Międzyrzeczu. Ewa, dzięki swojej charyzmie i ogromnej osobistej pracowitości, potrafiła przez ten okres skupić wokół siebie do pomocy przeważnie młodych, wykształconych w zawodzie ludzi, wielu z nich zdobyło kwalifikacje tłumaczy przewodników dla osób z  jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Dla tych ludzi Ewa bezwarunkowo kojarzy się z przywróceniem ich do życia społecznego, kulturalnego, także zawodowego.
            „Dotknąć Sztuką Nieba” to koncerty, które przez kilka lat były organizowane przez TPG. Rocznicowy koncert też będzie w tym stylu. Super koncert będący nie tylko rehabilitacją osób głuchoniewidomych, występujących publicznie razem ze swoimi opiekunami, to także artystyczne przedsięwzięcie, muzyczny występ muzykoterapeutów: Ewy Skrzek – Bączkowskiej, Karoliny Kai Szymków i kilkunastu osób, prezentujących utwory specjalnie aranżowane na dzisiejszą uroczystość.
            W holu SOSW, w jesiennych dekoracjach, mini-wystawa prezentująca próbkę wielorakiej aktywności artystycznej i społecznej podopiecznych Stowarzyszenia. Na uroczystość przybyli prezes Zarządu TPG Grzegorz Kozłowski i Dyrektor Biura TPG z Warszawy Monika Skowrońska, z którą rozmawiam potem o kulisach pracy stowarzyszeń i organizacji, o ważnych przyziemnych sprawach związanych z finansowaniem działalności – współpracą z urzędnikami wszystkich szczebli, których też trzeba uważnie słuchać; temat na ważny i długi artykuł… Forum Międzyrzeckich Inicjatyw  wpiera TPG – dla gości przygotowało ofertę pomiaru poziomu cukru we krwi.
            Powitania gości i podziękowania – za przybycie i za wsparcie. Za patronat (Wojewoda lubuski). Historia TPG międzyrzecka to historia Stasia z  Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie, chłopca z wielorakimi uszkodzeniami, podopiecznego Ewy, którym się zajmowała jako rehabilitantka. Szukała dla  niego pomocy w TPG, pisała pisma do stowarzyszenia i tak zaczęła się historia Jednostki Wojewódzkiej TPG w lubuskiem. Od historii osobistej się  zaczęła, ludzkiej, od zawodowej troski o jedno ludzkie istnienie, by Staś mógł godnie żyć, rozwijać się maksymalnie wykorzystując swe możliwości. Stasiu już nie żyje, ale dzieło, jakie zapoczątkował swoją osobą, jest kontynuowane i przynosi od 10 lat korzyści innym osobom z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu.
            Superbohaterzy. Tak nazywa ich Ewa – osoby głuchoniewidzące. Realizują się i rozwijają mimo uszkodzeń, często poważnych, dwóch najważniejszych zmysłów sensorycznych. Powracają do społeczeństwa ze świata ciszy i mroku, spotykają się z Ewą i innymi wolontariuszami, ze sobą nawzajem, w gościnnych progach Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego – za życzliwym wsparciem i zrozumieniem ze strony dyr. Arlety Stacheckiej. Międzyrzecki SOSW jest sercem naszego TPG.
            Koncerty i spotkania miały miejsce też w lecie w Ośrodku Wypoczynkowym „Głębokie” należącym do Beaty i Jacka Bełzów. Uczestnicy spotkań i wolontariusze realizowali sztuki teatralne, recytowali swoje wiersze, malowali, rzeźbili. Gotowali potrawy – cenna nauka, jak być mimo uszkodzeń maksymalnie samodzielnym. Program tych spotkań jest zawsze bogaty, wielostronny, obejmuje naukę orientacji przestrzennej, metody komunikacji, czynności dnia codziennego, zajęcia kulinarne, zajęcia sportowe, artreterapię, fizjoterapię i muzykoterapię, do której Ewa, zrobiwszy odpowiednie kursy i  przeszkolenia, przywiązuje w pracy zawodowej wiele uwagi. Spotkania naszpikowane są sesjami z doradcami zawodowymi, psychologami i lekarzami innych specjalności. Współpracują z „Fundacją Otwartych Drzwi” z Zielonej Góry i innymi jednostkami wojewódzkimi TPG. Jeżdżą na wycieczki, zwiedzają zabytki. Na zajęciach integracyjnych, comiesięcznych spotkaniach klubowych rozwija się wolontariat Lubuskiej Jednostki wojewódzkiej TPG,  powiedziałabym – szkoła wolontariatu, jaką realizuje Ewa. Efekty są bardzo wymierne. Zdjęcia ze spotkań są kroniką, na kartach której widać, jak – na  korzyść - zmieniają się osoby głuchoniewidzące, rośnie w nich wola i radość życia. Jak otwierają się na świat. Dla jednej osoby – by polepszyć jej jakość życia – WARTO pracować. Tutaj tych osób jest więcej. Stałe grono, które znamy ze spotkań (spotkania są otwarte). Międzyrzeckie TPG jest ich całym wielkim światem – w ich świecie okrojonym przez niepełnosprawność.
            Jurek Godyń mimo bardzo dużej, postępującej utraty wzroku, ciągle tworzy. Jego prace oglądaliśmy wielokrotnie. Jest artystyczną wizytówką naszego TPG. Uczestnicy spotkań tworzą jedną wielką rodzinę, tutaj nabierają pewności siebie, uczą się jak korzystać ze swoich praw zagwarantowanych im w przepisach i ustawach jako obywatele państwa.
            Organizatorzy dziękują wszystkim osobom i instytucjom, władzom miasta i samorządowym, prywatnym sponsorom, wspierającym działalność Towarzystwa. Następuje długa lista nazwisk, organizacja cieszy się w lokalnym środowisku dużym prestiżem.
                Wydarzenia artystyczne „Dotknąć Sztuką Nieba” wpisały się na stałe w kalendarz kulturalny. Mamy próbkę takiego koncertu. Prowadzą go muzykoterapeutki: Karolina Kaja Szymków – razem z Ewą Skrzek – Bączkowską. Zaczyna się od nieinstrumentalnego wstępu opartego na naturalnych dźwiękach wydawanych przez nasze ręce w kontakcie z ciałem, na dotyku – wyraźnym i zdecydowanym – Kontakcie (słuchowo) dotykowym, własnym i  z osobą blisko-siedzącą, Osobą będącą – symbolicznie także, blisko Nas… To ważne, jeżeli nie widzimy
            On – ten Kontakt -  jest tak podstawowy, jak dźwięk gongów tybetańskich, wysyłany medytacyjnie w czeluście umysłu. Które dzięki temu układają się w mandale. Ewa nadaje im koordynacyjny rytm. Towarzyszy ludzkie Słowo – tekst wiersza niewidomej Eli Sirzisko. Towarzyszy jej  bogactwo ilustracji dźwięku jako fal emanujących zewsząd, od strony innych ludzi, z otoczenia, z kosmosu, z przyrody i natury. Pierwotne instrumenty etniczne, starannie wybrane pod kątem właściwej tonacji, ich pogłośnienia wzmacniane – tak by usłyszał je człowiek niedosłyszący...
Ich najdrobniejsze dźwięki by były wzmożone – temu służy dziś technika, a jest bardzo wiele wynalazków, które ułatwiają życie osobom z uszkodzeniami sensorycznymi – w TPG jest do nich dostęp. – Spadająca czarodziejka gwiazdy rządzi światłem… - tak brzmi poetycka ilustracja odczuć osoby objętej opieką TPG.
            Djembe, śpiew intuicyjny – w ten sposób się pobudza odbieranie bodźców z otoczenia, w ten sposób się otwiera człowieka na świat (doznań). Improwizowany śpiew - sięgnięcie po doświadczenie kulturowe człowieka od najdawniejszych dziejów. Od szumu djembe po rytm pierwszy i prostszy, po jego usłyszeniu następuje modulacja własna, własna ekspresja – jak szept, jak krzyk dopiero co odzyskanym głosem… Nadanie mu swego brzemienia indywiduacyjnego. I rytmu.
            Rytm serca. Afrykański, bo stamtąd w ogóle jest rytm (i my jako istoty rytmizujące – współgrające z przyrodą, słuchające z rozmawiające z Nią). Tradycyjny balafon drewniany. Płaski dźwięk. Ciepłe dźwięki drewna, takie są też pewnie w dotyku… Kilka osób w ten sposób realizuje swoje credo, ich  „ja”. Każdego z nas osobowy zestaw atrybutów imiennych, encje, są inne. Własny rytm osobisty – trzeba odkryć tę oczywistą prawdę, że wszyscy je  mamy…  Końcówka słowacka – rodzaj fletu prostego, pierwotnego, jak radość z muzykowania, z wydawania wysokich pięknych dźwięków. Doświadczenia i spadek artystyczny po wielu kulturach  kontynentalnych, dziesiątkach ich tysiącleci istnienia, odkryta także terapeutycznie (a może przede wszystkim). Dzwoneczki (medytacyjne) – co w nas poruszają? Lepiej im się poddać… bo obserwacja zaburzy reakcję podmiotu, a nie o to  chodzi…
            Zapętlenia rytmiczne. Na koniec kumulują je w gamę dźwięków, wspólne afrykańskie serce. Shrutti box. Dziwny hinduski instrument, bardzo pierwotny w swym brzmieniu. Także jest medytacyjny. Wyraźnie kojący, wygładzający fale w naszym rozkołysanym praną wnętrzu. Śpiewają Monika Nowak – wolontariuszka i Basia z Gdańska – kołysz, nas kołysz do snu, chcemy po długim dniu odpocząć… Odpoczynek jest zawsze kojący. Prastara melodia towarzyszy medytacyjnemu shrutti, ukaja nas wszystkich. Misy tybetańskie i dzwoneczki, tajemnicze źródła leczniczych dźwięków – intuicyjnie zdaje się, że je znamy od bardzo, bardzo dawna… Hinduskie boginie nasze (obie muzykoterapeutki) wzięły je w dłonie dźwięk sobie w kole muzykującym przekazując.
            One  - wrażenia, impresje - wykwitają jak potencjały energetyczne z próżni. Są możliwościami ludzi dotkniętymi tak ważnymi dla człowieka uszkodzeniami słuchu i wzroku. Nasz mózg posiada nieprzebrane możliwości, być może zastąpi uszkodzenia, uzupełni, stworzy nowe łączenia między synapsami, między komórkami nerwowymi. Energia powstała z ciszy i z ciszenia, uciszenia hałasu samsarycznego. Kołysze w ciszy nasz dźwięk – lęk  (przed ciszą?)…
            Jest rytm zabawą (uczącą), dziecięcą pełną radości pierwotnej, jak bębnienie dzieci w djembe – obserwuję to po koncercie… Małymi rączkami uderzyć chociaż raz w skóropodobne djembe… Uciecha! Dla mnie też…
            I samym słuchaniem byliśmy na koncercie, relaksującym, odpoczywającym doświadczeniem dnia, chwili. Podziękowania dla Ewy, dla Kai, dla  wolontariuszy…  Bukiety kwiatów. Za dziesięć lat pracy – dla dobra osób, którzy tego bardzo potrzebują. Za stworzenie im świata – najpierw akceptacji, potem fachowej rehabilitacji, wielopoziomowej, kompleksowej.  Fenomen dobra, jakie daje jeden człowiek drugiemu – bez-warunkowo DAJE…


Iwona Wróblak
listopad 2016










 

piątek, 2 września 2016

O dotykaniu sztuką nieba


            - Malowałem te obrazy, jak lepiej widziałem – Jurek Godyń nakłada okulary z umocowanym na nich aparatem słuchowym. Przed restauracją „Pod  Strzechą” pana Jacka Bełza na Głębokim wystawa twórczości artystycznej malarza, sztalugi z obrazami olejnymi, uważne spojrzenie na świat, kolorami i  wrażeniami, typowe dla malarza kolorysty. Jurek z właściwym sobie skupieniem zasiądzie za chwilę do rzeźbienia w glinie.
            Będzie też za chwilę tort – na pamiątkę pierwszego spotkania integracyjnego TPG w województwie lubuskim. Ewa Skrzek – Bączkowska, Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, wymienia czułości ze swoim podopiecznym, małym niepełnosprawnym Stasiem. Wiele obowiązków wynikających z pracy społecznej, obok równie absorbującej pracy zawodowej nauczycielki – rewalidatorki w SOSW, nie jest  w stanie zetrzeć z jej oczu głęboko mieszkającego tam uśmiechu, a praca – jak mówi – a tym bardziej trudności czy przeszkody, są dla niej po prostu jeszcze jednym wyzwaniem... 
            Stasiu – na słoneczku, dla wygody - opoduszkowany, leży na materacykach, jest w centrum uwagi. Ewa zaraziła nieco uśmiechem w pierwszym rzędzie to dziecko. Przy Stasiu jest stale ktoś obecny, rozmawiający z nim, chłopczyk, czule dotykany, otoczony jest profesjonalną opieką, nawet tutaj każdą chwilę wykorzystuje się na rehabilitację. Pani Ewa przywiozła ze sobą na Głębokie z S. P. nr 5 dużo specjalistycznego sprzętu, wielkie piłki do  stymulacji motorycznej, kolorowe chusty, materace. Ze Stasiem witają się przybyli członkowie i sympatycy TPG. Anita, przeszkolona przez Grzegorza –  prezesa TPG, zajmie się stroną internetową Towarzystwa. Przedstawiani sobie, oddawani są pod opiekę licznym wolontariuszom. Jest kilkoro dzieci. Zajmują się nimi Izabela Wójcik, Agnieszka Markiewicz, Agata Raciborska, Aneta Anioł - Kubrycht, Sylwia Bartczak, Barbara Laskowska. To bardzo wysoko kwalifikowani pomocnicy, nauczycielki z SOSW i studentki kierunków pedagogicznych. Daria Pietrzak – koordynatorka wolontariatu TPG, o  Ewie – to bardzo energiczna dziewczyna. Nie widziałam dotąd osoby, która tak stuprocetowo oddawałaby się swojej pracy. Świetna organizatorka, ma  wiele pomysłów i...  potrafi rozciągnąć dobę ponad ustawowe 24 godziny. Obecni wolontariusze, na ręce pani Ewy, dostaną dzisiaj, od Karoliny Szulgi i  jej mamy, symboliczny Kwiat, kompozycja w donicy, jako skromne podziękowanie za ich pracę.
            Prezes TPG Grzegorz Kozłowski opuszkami palców delikatnie dotyka jeden z wypukłych obrazów Jurka. Pejzaż drzewny, Bożena Więckowska (pracownik biura TPG z Warszawy) krótko opowiada mu, co widzi. Pani Ewa zaprasza gości – sprawdźmy, jaka w dotyku jest glina. Joanna Kozakiewicz, plastyczka z wykształcenia, przygotowała małe warsztaty. Różowa, miękka w dotyku glina, co uda nam się ulepić?
            Pan Grzegorz Kozłowski – Bardzo dobrze oddycha się lubuskim powietrzem.
 Grzegorz to specjalista od funkcji oddychania jako sposobu na życie. Od właściwego wykorzystywania mieszanki tlenowej przez nasze płuca. I umysłu przez nasze dusze. – Dobrze jest, kiedy bierze się życie takie, jakim jest. Nie rozczula się nad sobą, szuka w ludziach tego, co dobre i wartościowe. Nie  buduje zbyt konkretnych oczekiwań wobec osób, szczególnie tych nam bliskich. Na bieżąco rozwiązuje problemy, jeśli się pojawią. Dobrze jest humorystycznie patrzeć na swoje niedoskonałości, czerpać radość z małych sukcesów. Też miałem okresy zwątpienia, byłem bardzo nieśmiały, bałem się  świata. Jak się nie słyszy i nie widzi, ten strach się potęguje. Najgorzej jest, kiedy człowiek się w sobie zamyka. Urodziłem się jako dziecko niewidome, rodzice budowali wokół nas, swoich dzieci, atmosferę wzajemnego szacunku, wydobywali z nas to, co dobre, korzystne. 10 lat spędziłem w ośrodku dla niewidomych i słabo widzących w Laskach, to tam, w kontaktach z kolegami przekonałem się, że opłaci się być ciepłym i otwartym. Ważne jest, by  odpowiednio wcześniej znaleźć pomoc. Samemu trzeba wkładać w inwestycje w siebie bardzo dużo pracy. I mieć Źródło doładowania..., dla mnie to wiara, jeśli w wirze spraw codziennych odchodzę zbyt daleko od Niego, staję się nerwowy... Uśmiech, figlarne nieco spojrzenie, takie na wskroś, na mnie także...
 Jak Pan trafił do TPG? - W TPG byłem od początku, od 1984 r., w gronie jego założycieli. W zawodu jestem informatykiem, po UW, po studiach pracowałem w ośrodku obliczeniowym. Dowiedziałem się, że TPG potrzebuje informatyków, jako dobrze funkcjonujący głuchoniewidomy postanowiłem pomóc. No i znalazłem tu żonę...
Po przemianach ustrojowych otworzyły się nowe możliwości, można było myśleć o rozwoju regionalnym. Od 2004 r. z Przemkiem Żydokiem, koordynatorem działań regionalnych TPG, jeździmy po regionach, tworzymy grupy instruktorów we wszystkich 13 województwach, staramy się, by  pracowali w oparciu o władze lokalne. Pragniemy stworzyć organizację nowoczesną, profesjonalną, balansującą w działaniu pomiędzy intuicyjnym docenieniem tzw. pierwiastka ludzkiego, z jego spontanicznością, a potrzebami sprawnie funkcjonującej struktury zarządzania. Dobrze jest to wymieszać. Są nowe możliwości, należy korzystać z funduszy unijnych, z 1 % podatku, sponsoringu. Wyjdziemy z inicjatywą ustawodawczą o języku migowym, tak by  miał rangę jak każdy język obcy (chodzi np. o instytucję tłumacza przysięgłego języka migowego – w sądach) i ustawą o rehabilitacji osób niepełnosprawnych. W 2006 r., kiedy Polska dostała nagrodę Rooswelta za osiągnięcia w integracji osób niepełnosprawnych, prezydent wskazał na nas – na TPG – w uznaniu naszych zasług. Artoterapia dobrze się sprawdza. Ludzi łączy potrzeba poznawania świata wokół siebie. Plenery rzeźbiarskie – mimo uszkodzeń zmysłów człowiek może stworzyć coś, co zachwyca znawców. Ludzie dowartościowują się, kiedy daje się im wewnętrzną szansę zaakceptowania swojej sytuacji poprzez docenienie ich twórczości artystycznej.
            W ostatnich latach wzrasta znaczenie i zastosowanie tyflopedagogiki, nauki o osobach niepełnosprawnych słuchowo, możliwościach pracy i  stymulacji rozwoju.
            Pod namiotem praca z gliną wre. Pani Joanna sugeruje temat, zachęca, by kontynuować działania, cokolwiek wychodzi spod palców adeptów tej  sztuki. Glina – rzeźbiarsko – to wdzięczny materiał, magiczny, ta jest samoutwardzalna, specjalna dla dzieci, dla artoterapii, nie trzeba jej potem wypalać, za to można pomalować. Na wystawie są też inne dziełka, oplecione butelki i medaliony Karoliny. Wyroby z wikliny.
            Poznaję inne osoby zaproszone na dzisiejsze spotkanie integracyjne, Bożenę Więckowską, Jadzię Grabińską, Krystynę Luc (przewodniczącą regionalnego Klubu TPG). O swoich doświadczeniach opowiada mi przewodnicząca Związku Niewidomych Barbara Kazimierczak – nie wstydzę się  poprosić o pomoc, jeśli niedowidzę. Przebywanie w grupie osób o podobnych doświadczeniach pomaga przełamać bariery psychiczne. Zachęca do  korzystania z form pomocy. Biuro Związku Niewidomych mieści się w Bibliotece Publicznej na parterze. Czynne jest w środę od 9.00 do 14.00 i piątek od  8.00 do 12.00. Dyżur mają Aniela Czerniawska, która w Związku Niewidomych zajmuje się dziećmi oraz Maria Szymańska.
            We wspaniałej atmosferze spotkań przyjaciół czekamy na recital poezji śpiewanej Karoliny Szulgi i wiersze Jana Polkowskiego, członka TPG, w  wykonaniu Izabeli Gorczycy. O optymalne nagłośnienie zadbali panowie Sławomir Filus i Rafał Bączkowski.
Karolina spiewa– słuchamy pięknych pieśni, niebanalnych tekstowo i muzycznie. Specjalnie dla niej aranżowanych (Karolina nagrała kilka płyt).Wykonanych z dużą wrażliwością. – Bądźcie pozdrowieni/za waszą czułość/nadwrażliwość/za waszą delikatność... Bądź pozdrowiona, Karolino... I  Izo, brailem czytająca wiersze... Za to, że w twojej twarzy, za okularami, tak dużo wewnętrznego uśmiechu.
Ten świat, świat niewidomych i niesłyszących, to nie jest cisza i ciemność – jak powiedziała na zakończenie Ewa – ten świat ma wiele kolorów i odcieni.
Organizatorzy dziękują: Krzysztofowi Solarewiczowi – z-cy burmistrza (patronat), Mirosławie Kowalik – z kancelarii notarialnej, Jackowi Bełz – Centrum Turystyczne „Duet”, Lucynie Rębacz – Biuro Rachunkowe, Bogumile Świątek - Gastronomia, Zbigniewowi Wójcikowi (masażysta prowadzący prywatną działalność), Lucynie Szagdaj, Agnieszce Kapli i Dariuszowi Nędzy – gabinet fryzjerski i kosmetyczny, pani Alercie Pichlińskiej, dyrektor Sz. P. nr 5 – za  wszechstronną pomoc, Wiesławie Murawskiej – kier. Klubu Garnizonowego – za użyczenie sztalug, SOSW – za nagłośnienie.



Iwona Wróblak
lipiec 2008 

sobota, 30 lipca 2016

Świat w moich dłoniach



            „Archimedes” na Głębokim. W tomiku wierszy Jana Polkowskiego, głuchoniewidomego poety, czytam: Z mnogości hiobowych doświadczeń/poeta wykuwa materię/wieczne pielgrzymowanie. Tomik ma tytuł: „Tęsknisz za kroplą wody”. Głuchoślepota... jednym odbiera barwy i  dźwięki, światła/drugich gwałtownie wprowadza w rzeczywistość ciszy i ciemności(...) tęsknisz za kroplą wody/usychasz”.
            Tomik leży na stole, obok albumu „Rzeźba głuchoniewidomych”. Wśród innych wydawnictw, wyłożonych w ramach spotkania integracyjnego Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Pośród czytników, innych pomysłowych urządzeń umożliwiającym osobom z dysfunkcją wzrokowo – słuchową uczestniczenie w życiu kulturalno – społecznym. Dotyk wyobraźni, wspólny nam wszystkim, rozumiemy część świata osób głuchoniewidomych, dzisiejsze spotkanie pomoże nam wszystkim jeszcze lepiej się poznać. Bardzo warto.
            W spektaklu przygotowanym przez członków Regionalnego Klubu TPG (osoby z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu, wolontariuszy) we współpracy z Magdaleną Jakubowską, Elżbietą Szafrańską – terapeutkami z Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie usłyszymy teksty pt. Na drogach przyjaźni – to jednocześnie tytuł przedstawienia, wymiar kontaktu międzyludzkiego – Jurek, artysta malarz, mówi: o wspaniałościach świata, które dotyka wyobraźnią – komu miałbym opowiadać, kiedy nie mam przyjaciela. Stwórca dał mu, Adamowi, możliwość poznania, odczuwania, bycia we  wszechświecie, ten świat widzimy, my – oczami, inni – wibracją, dźwiękiem, jeszcze inni wyobraźnią i alfabetem Lorm’a... Nie mogę napatrzyć się,  wzruszona, kiedy jedna z wolontariuszek – Zuzanna Marzol opowiada osobie głuchoniewidomej - o akcji przedstawienia, relacjonuje tekst mówiony, po  prostu opowiada jakąś historię - wodząc palcem po wnętrzu dłoni. Ich kod porozumienia, dwadzieścia kilka liter, język – nie mogę w ten sposób tego nie  powiedzieć – ma coś z intymności najgłębszej ludzkiej sympatii i empatii – dotykanie wnętrza swoich dłoni, skłaniające w tym rodzaju kontaktu do  delikatności. Nic z twardego uściśnięcia towarzysko – biznesowych konwencji, ustalania formy dominacji... Czy trudno się nauczyć tego języka, DOTYKANIA, pytam Martę Kamer, koordynatorkę projektu aktywizacji zawodowej „Weź sprawy w swoje ręce” osób głuchoniewidomych. – Nie – mówi - nie...
            Przekonuje mnie o tym, kiedy wsłuchuję się w klimat „Dróg przyjaźni”, Krystyna Luc. Ciemne okulary. Wyraźne mocno akcentowane frazy własnego jej wiersza o Sieci, która zatrzyma w swych oczkach chwile, ich imiona to łagodność, dobroć. Sieć, która przerywa nużący ciemnością rytm dnia. Słowa tak w niej utkane brzmiące jak dotyki rąk (spoglądam znowu na rozmawiających Lorm’em...). Sieć darować każdemu, jak zapachy bzu (Sylwia Bartczak – tłumacz-przewodnik towarzysząca pani Krystynie trzyma w ręku prawdziwy fioletowy bukiet bzu). Poetka ma taką Sieć, przyjazną, otwartą, gotową, od wszystkich nas – tych, którzy czekają w ciemności. Czekajmy na własne sieci, przestrzenie naszej sympatii – z dobrocią-łagodnością-pokorą... Utwór pełen tekstów podwójnych i znaczeń uniwersalnych, doświadczeń autorki opartych na głębokich przemyśleniach egzystencjalnych. Filozoficznych. Artykułowanych świadomie, z przesłaniem. Jego treścią są odczucia osób głuchoniewidomych.
Jak powiedział później zaproszony i obecny na spotkaniu Kurator Oświaty Ferdynand Sańko, będzie przyjeżdżał na spotkania TPG, żeby usłyszeć wiersze, zobaczyć twórczość, spotkać autorów...
            Karolina Szulga, w jednej z odsłon spektaklu, na Drogach przyjaźni, muzycznie, w konwencji poetyckiej piosenki, mówi o swojej wersji kontaktu, we własnym rodzaju wrażliwości. „Jestem wodą, powietrzem...” w śnie, który jak piękny mit, gdzie stwórcą jest Ona, budująca płaszczyznę i świat, w  którym my słuchający-uczestniczący chcemy być z nią. Świat zrealizowany, Karoliny, tegorocznej laureatki wyróżnienia w VII. Edycji Lady D.  przyznawanego dla niepełnosprawnych kobiet sukcesu, w kategorii kultury i sztuki. Karolina jest jedną z sześciu osób wyróżnionych w tym roku. Pozdrawia Karolina, jak wszyscy występujący, w geście wyciągniętych ku nam, języka Lorm’a otwartych wnętrzy dłoni naszych, w języku „delikatności niemówienia”, zrodzonym z lęku, „że miłość może umrzeć jeszcze przed nami”, pozdrowienia dla tych, którzy, o to, się boją...
            Emanacje, które ku nam idą ze sceny zaimprowizowanej w Ośrodku „Archimedes”. Emanacje porozumienia, znalezienia języka wzajemnego przekazu, bogów i bogiń niezależnych od doktryn i religii. Mówienia i słuchania. Sacrum jest w ludzkiej przyjaźni. Izabela Gorczyca Brail’em czyta następny wiersz, poezje Andrzeja Rocha Żakowskiego. Dotyka, dosłownie, na białej kartce wypukłych znaków. Transponuje na mowę. Notuję akapit: „Twoje ręce...” Samorzutnie jeden z widzów miga siedzącej obok kobiecie. Chce przekazać... Jest studentem, ale tego nie uczył się na uczelni... to nie  „tłumaczenie” z języka, próbuje opowiedzieć nam potem swoje wrażenia z kontaktów z osobami głuchymi.
            Jest taka pozycja książkowa, która poleca mi Nina Kołbuc, Petera Heepa „Świat w moich dłoniach”. O osiąganiu sukcesów mimo niepełnosprawności, też z jej powodu. Marek Kabarczyk głuchoniewidomy autor „ Dotrzeć do celu. Życie bez słuchu i wzroku” stworzył pierwszy w Polsce syntezator mowy. Jest założycielem wrocławskiej firmy „Altix”, zatrudniającej osoby niewidome. Mając jedynie 2% wkładu własnego dzięki dofinansowaniu z PFRON można zostać właścicielem różnych urządzeń bardzo ułatwiających codzienne czynności. Uszkodzenia zmysłów dadzą się  zastąpić urządzeniami informującymi dźwiękiem o godzinie, o treści rozmowy telefonicznej, rozpoznającymi - w podczerwieni - światło i kolory, dowolnie powiększającymi litery w tekście. Brail’owskim monitorem, który możemy dopiąć do domowego komputera. Urzędowe dokumenty mogą być „czytane” skanerem, przetwarzane przez komputer specjalnym programem. Książki są dostępne za pomocą czytaka, jest już ich duża biblioteka w kraju.
Informacje są dostępne w literaturze, np. w „Biuletynie Sekcji Rodziców i Opiekunów Dzieci Głuchoniewidomych”, „Kwartalniku Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym „Dłonie i Słowo”.
            W czasie, gdy niektórzy, dzięki zaprzyjaźnionym z TPG plastyczką: Joanną Kozakiewicz, Barbarą Ptak kreują z gliny wytwory swojej wyobraźni, Rafał Bączkowski z airsoftowej „242 Grupy Specjalnej” zachęca wszystkich do niecodziennych wrażeń i sprawdzenia siebie w roli strzelca. Niesamowite odczucia, niecodzienna propozycja, która spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem.
            Dostępni są specjaliści zaproszeni na spotkanie. Prawnik, po wykładzie na temat korzystania przez osoby niepełnosprawne ze swoich obywatelskich praw związanych z uczestnictwem, np. poprzez udział w wyborach do Europarlamentu, w życiu polityczno – społecznym, odpowiada na  liczne pytania indywidualne. Są obecni zaproszeni działający w Stowarzyszeniu „Szansa” Sylwia Guzicka i Hanna Szulga, Barbara Kaczmarczyk z  Polskiego Związku Niewidomych, Arleta Stachecka dyr. Ośrodka Szkolno – Wychowawczego. Obecność tych osób, tak głęboko zaangażowanych w  społeczną pracę na rzecz niepełnosprawnych to także część owego w spektaklu w początkowej scenie odsunięcia na bok ciemnej kurtyny, by świat widowni i sceny stał się jednym.
            Ewa Skrzek – Bączkowska, Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, wspólnie z Jackiem Bełzem właścicielem Centrum Turystycznego „Duet” organizator spotkania integracyjnego, inicjuje nasze zapoznanie, zaproszone osoby z Polski, z Białegostoku, Poznania, Warszawy, obszaru naszego województwa. Kończąc dzień spotkań, rozmów, przeżyć. Artystycznych, osobistych, towarzyskich, poznawczych. Im bliższa bliskość, jak śpiewa w podkładzie muzycznym Michał Bajor, w tańcu jednoczącym, końcowej scenie spektaklu, krąg dłoni, który tworzy. Klimat, atmosferę. I maski sceniczne zdjęte, już nie są konieczne, jako pierwszy etap ochrony, schronienia, niezależności. Tożsamości. Budowanej w  ramach pomocy współobywatelskiej w TPG.
Jak w zamykającym przedstawienie akapicie: „Ludzie, którzy chcą się porozumiewać zawsze znajdą drogę do siebie.”
Na drogach przyjaźni głuchoniewidomych są także Dyrektor Ośrodka Sportu i Wypoczynku w Międzyrzeczu – pan Janusz Iwiński, który po raz kolejny ugościł przybyłe na spotkanie osoby, a także wspierająca organizację pani notariusz Mirosława Kowalik, Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury - Bartłomiej Kucharek, pani Ewa Szarata z Biura Projektów i Kreśleń, internetowy sklep ASG, Urząd Miasta Międzyrzecz, który po raz kolejny dołączył do listy sponsorów. Całość przedsięwzięcia nie powiodłaby się, gdyby nie pojedyncze uczynki ludzi dobrej woli, a przede wszystkim wolontariuszy Lubuskiej Jednostki TPG - na czele z tłumaczem-przewodnikiem Agatą Raciborką, Małgorzatą Miłaszewską, Mateuszem Fornalikiem i wieloma innymi osobami.


Iwona Wróblak
czerwiec 2009

wtorek, 12 lipca 2016

Zobaczyć, czyli dotknąć, kawałka historii


            Sceneria jest średniowieczna. Rycerze z Bractwa Ziemi Międzyrzeckiej, przyodziani w swe metalowe zbroje, przygotowali dla gości pokazy walk rycerskich. Można dotknąć kolczugi, ubrać się w ciężki hełm, podnieść miecz. Strzelić z łuku do słomianej tarczy.
Na baszcie Zamku zorganizowano dla członków i sympatyków TPG spotkanie. Mały poczęstunek, potem czas na rozmowy, spotkanie z prawnikiem, doradcą zawodowym. W ramach Projektu realizowanego pod hasłem: „Weź sprawy w swoje ręce”.
Spotkanie otwiera Ewa Skrzek – Bączkowska, Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki TPG. Przedstawia uczestników. Koordynator wolontariatu - Zuzanna Marzoł jest jedną z nich. Jeździ jako tłumacz-przewodnik na warsztaty, doskonali znajomość posługiwania się alfabetem Lorm’a, jak i języka migowego, aby móc porozumieć się z każdą osobą głuchoniewidomą, której potrzebowała będzie pomocy.  Poszukuje także nowych wolontariuszy, którzy chcieliby pomoc rozwinąć nasza organizację, a także zdobyć doświadczenie i nowe umiejętności. Jest też Agata Raciborska, która zadbała o stronę kulinarną spotkania, jest w tym niezastąpiona. Osoby głuchoniewidome zrzeszone w klubie, to nie tylko mieszkańcy naszego miasta, ale całego województwa. Chętnie przyjeżdżają do Międzyrzecza, lecz do tej pory nie były nigdy w tak ważnym dla miasta miejscu. Bardzo się cieszą ze spotkania w  tak wyjątkowej scenerii.
Dużo się dzieje w Towarzystwie Pomocy Głuchoniewidomym. Organizacja ta, w  partnerstwie z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, zaprasza do wzięcia udziału w projekcie realizowanym pod hasłem: "Weź sprawy w swoje ręce".
Celem Projektu jest wsparcie osób z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu (w tym osób, które nie posiadają orzeczenia o niepełnosprawności) w wieku 16 – 60 lat.
Jacek Ciesielski – prawnik zatrudniony w projekcie długo rozmawia z jedną z osób. Dostępna jest na spotkaniu Partycja Leonciuk – Frelichowska – psycholog, Karima Krupska – doradca zawodowy. Pan Ciesielski mówi o sukcesach osób z niepełnosprawnościami, które podjęły pracę zawodową. Doradza się im, jak znaleźć pracę, a nawet założyć własną firmę. Korzystać z istniejących praw, udogodnień i ulg. Istnieją instrumenty prawne, które wyrównują szanse na podjęcie satysfakcjonującej pracy. Aby osoba głuchoniewidoma mogła podjąć pracę potrzebuje sprzętu: aparatów słuchowych, laski, okulary, wiele innych gadżetów. Można uzyskać je w ramach projektu. Ciekawe, czy uda się komuś z głuchoniewidomych zgromadzonych wokół klubu w Międzyrzeczu znaleźć pracę. Zadbać o to jest zadaniem Pani Karimy Krupskiej z Zielonej Góry.  Nawiązuje ona kontakt z pracodawcami, pośredniczy.
W naszym rejonie nie brakuje ludzi wielkiego serca. W Międzyrzeczu jest sprawnie działająca organizacja, Lubuska Jednostka Wojewódzka TPG. Posiada wynajmowany w SOSW lokal, specjalistów. Odbywają się spotkania, organizowane są wspólne wyjazdy na warsztaty. Słucham opowieści o  plenerze w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, na których Jurek Godyń z DPS w Rokitnie tworzył swoje dzieła. Aktualnie w Łucznicy na warsztatach arteterapeutycznych przebywa głuchoniewidoma Pani Ela wraz z tłumaczem przewodnikiem Sylwią Bartczak. Rozmowy toczą się o planowanym wyjeździe do Biskupina, bo historię trzeba poznać, niepełnosprawność jest żadną w tym przeszkodą… 25 września rozpoczną się i do końca roku trwały będą Warsztaty Książki Artystycznej, które poprowadzą Joanna i Hubert Winnik.
Bardzo dużo przedsięwzięć, dla każdego znajdzie się coś, w co może się zaangażować, zrealizować pasję, czy doskonalić umiejętności. Wystarczy tylko chcieć…. nie brakuje nam siły woli, serca, pasji czy chęci niesienia pomocy. Jedyną przeszkodą są ograniczone fundusze.... Los potrzebujących może zależeć również od Państwa. Tak niewiele trzeba żeby wnieść słońce w czyjeś życie. Każdy najmniejszy dar serca znaczy bardzo wiele. Są osoby, które Państwa potrzebują – pomóżcie im zaistnieć.
Organizatorzy dziękują Dyrekcji Muzeum w Międzyrzeczu, właścicielom „Delicje Cafe” oraz „Bractwu Rycerzy Ziemi Międzyrzeckiej” za pomoc w organizacji przedsięwzięcia.

                                                                                                          Kontakt:
tel.:
608370346,
518749630


Iwona Wróblak
październik 2009