Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja charytatywna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja charytatywna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

IV Charytatywny Kiermasz Książki

PRZEKAŻ KSIĄŻKĘ – POMÓŻ W LECZENIU!
Podzielcie się książkami, które już przeczytaliście. Niech nie kurzą się niepotrzebnie na półkach. Przekażcie je na szlachetny cel.
            Wystartowały przygotowania do tegorocznego Charytatywnego Kiermaszu Książki, który odbędzie się w dniach 22-23 lipca, podczas Jarmarku Magdaleńskiego w Pszczewie. Celem akcji charytatywnej, prowadzonej pod patronatem PZ Caritas w Pszczewie, będzie zbiórka środków na dalsze leczenie i rehabilitację Mirki Górnej z Pszczewa.

Wszystkie osoby, które zechcą przekazać książkę na kiermasz, zapraszamy do punktów zbiórki książek, które znajdują się w Ośrodku Pomocy Społecznej w Pszczewie, ul. Zamkowa 20 oraz w Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu.
Zbiórka książek potrwa do 30. czerwca.
Uwaga! Prosimy o przekazywanie książek w stanie dobrym i niezniszczonym. Nie zbieramy podręczników szkolnych.

Za każde wsparcie serdecznie dziękuję!

- Mirka Górna
(kontakt: zbiorka.ksiazek@gmail.com)Uwaga! Przyjmujemy książki o różnej tematyce: powieści, literaturę polską i obcą, albumy, książki dla dzieci, młodzieży… z wyjątkiem podręczników szkolnych. Prosimy o książki w stanie dobrym i niezniszczonym.
Za każde wsparcie serdecznie dziękuję!Uwaga! Przyjmujemy książki o różnej tematyce: powieści, literaturę polską i obcą, albumy, książki dla dzieci, młodzieży… z wyjątkiem podręczników szkolnych. Prosimy o książki w stanie dobrym i niezniszczonym.
Za każde wsparcie serdecznie dziękuję! Uwaga! Przyjmujemy książki o różnej tematyce: powieści, literaturę polską i obcą, albumy, książki dla dzieci, młodzieży… z wyjątkiem podręczników szkolnych. Prosimy o książki w stanie dobrym i niezniszczonym.
Za każde wsparcie serdecznie dziękuję!


 Iwona Wróblak
czerwiec 2017

piątek, 11 grudnia 2015

Zumbiary tańczą dla małej Olgi

            W hali sportowej Międzyrzeckiego Ośrodka Sportu i Rekreacji 3 godziny dla małej Olgi Darmograj. I kiermasz świąteczny. Tańczą instruktorki: Karolina, Marlena, Natalia i Anita. Przywiozły ze sobą szkoły Zumby ze Świebodzina i innych miejscowości.
Na parkiecie widać ładnie ruszające się kobiety, w bardzo różnym wieku. Nawet wolontariuszki w mikołajowych czapkach, chodzące z puszkami, w które zbierają środki na leczenie Olgi, też dają się urzec magii zespołowego ruchu do taktów rytmicznej muzyki.
            Olgusia w kolorowej sukience chodzi po widowni i SIĘ UŚMIECHA. Już taka jest. Promienny nieśmiały uśmiech. Też ją kusi, żeby poruszać się  bardziej energicznie… Muzyka przecież gra. Jakbyśmy chcieli, żeby ten uśmiech jeszcze długo nas złocił… Na operację jej serca potrzeba dużo pieniędzy. Wrzucamy wspólnie grosiki, by się nazbierało. Żeby pojechała na leczenie i wróciła. Zdrowsza.
Rodzice i znajomi bardzo się starają. Grali i śpiewali dla niej, tańczyli, „Antiguo More’ i „Trans”, teraz tańczą zumbowiczki. Dla nas widzów to pokaz, że  (dobrze) tańczyć zumbę można już w wieku zaledwie kilku lat…
            Tu zresztą nikt na to nie patrzy. Na umiejętności. Chcesz się trochę poruszać, to wyjdź na parkiet. W dresach i butach. Możesz też mieć ze sobą dziecko, jeżeli nie masz z kim go zostawić. Może się z Tobą pokiwać... Koło mnie właśnie młoda bardzo zgrabna mama przyprowadziła swoją kilkuletnią córeczkę i razem idą pohasać.
            Radość tańca i ruchu, który cieszy. Można pokrzyczeć wyrażając słownie tę radość. Butelki wody stoją w pogotowiu, to energetyczna zabawa, spala się  tłuszczyk, nabiera elegancji w ruchach. Przyda się też nauka na zabawę sylwestrową… Trzy godziny przed nami. Nie trzeba bez przerwy tańczyć. Można chwilę odsapnąć. Ale kusi, gdy inni tańczą, wiem…
6. grudnia. Dzień Świętego Mikołaja. By podarować Oldze na Mikołaja Szansę na zdrowie. Zdrowsze serduszko.
Prosimy o wpłaty z dopiskiem: Olga Darmograj.
Fundacja Serce Dziecka WWW.SerceDziecka.org.pl KRS 00002666644 1 %
Ul. Narbutta 27/1, 02-536 Warszawa, Tel. 22 848 07 60, 605 882 082
Wpłaty złotowe 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Wpłaty w euro Pl 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW


Iwona Wróblak
grudzień 2015


niedziela, 8 listopada 2015

Muzyka dawna oczami międzyrzeczan

            Muzyka dawna oczami (małych) międzyrzeczan, tych uważnych odbiorców (wyższej) kultury… Już mieliśmy trzy edycje tego Konkursu plastycznego, zainicjowanego przez Zespół Muzyki Dawnej „Antiquo More”. Byliśmy pod wrażeniem artyzmu rysunków przedszkolaków, ich wrażliwości, chłonności na doznania muzyczne, pomimo bardzo młodego wieku, a może właśnie dlatego…
            Impreza się spodobała, dziełka długo zdobiły hol Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury (i przedszkoli oczywiście, tudzież domowych archiwów) i w tym roku mamy następną Edycję. Nie do przecenienia jest edukacyjna i twórcza rola tego przedsięwzięcia, jakie ma w rozwoju dzieci od wieku przedszkolnego, o czym doskonale wiedzą instruktorzy Zespołu „Antiquo More”, nauczyciele z wieloletnim stażem. Nam widzom pokazano, że już kilkuletnim dzieciom należy serwować kulturę na najwyższym poziomie, a one ją z pewnością docenią – już teraz… Dowodem i świadectwem będą rysunki, te linie papilarne młodego człowieka…
            Na sali kinowej MOK widownia składała się prawie w stu procentach z dzieci (razem z opiekunami) w wieku przedszkolnym, i zerówkowym, z prawie wszystkich publicznych i niepublicznych naszych przedszkoli. Po koncercie dzieci zabiorą się za rysowanie (lub malowanie) swoich wrażeń – już to widzę – uwiecznione furkoczące jedwabne flagi w widowiskowym tańcu, to pewnie zapamiętają… Mają całe 10 dni na złożenie prac w Sekretariacie Szkoły Podstawowej nr 2, na najciekawsze z nich będą czekać nagrody.
            Dzisiejszy występ Zespołu dedykowany jest gościowi specjalnemu - malutkiej Oldze Darmograj z Przedszkola nr 6, na operację jej chorego serduszka potrzebna jest ogromna kwota, którą wiele osób stara się dla niej zebrać. Dziewczynce wręczają dzisiaj osobiście ślicznego misia ubrani w wykwintne barokowe stroje członkowie Zespołu „Antiquo More”. Wszyscy trzymamy kciuki za pomyślną operację, na którą Olga musi jechać do Niemiec.
            Agnieszka Juszczak, menadżer Zespołu, opowiada dzieciom o muzyce, która gra „Antiquo More”. Wykonywana była w czasach, kiedy w świecie rzeczywistym były zamki i pałace, takie jakie są w bajkach, rozgrywano na dziedzińcach zamkowych turnieje rycerskie, jeżdżono konno, karetami i powozami. Noszono piękne suknie, których koszt sięgał wartości jednej wsi.
            Muzykę grano w kościołach i na dworach królewskich i książęcych. „Antiquo More” gra oryginalne utwory barokowe i renesansowe, wykonuje je na różnych rodzajach fletów, na skrzypcach i violi da gamba. Katarzyna Chmielewska, kierownik Zespołu, opowiada o tych instrumentach. Flety różnią się wielkością, ale wszystkie mają po osiem dziurek. Najniższy, i zarazem najcichszy dźwięk, wydobywają muzycy z fletu basowego. Mniejsze od niego są flety w kolejności: tenorowy, altowy, sopranowy i najmniejszy – o najwyższym tonie – maleńki sopranino. Skrzypce robiono z drogiego dobrej jakości drewna, do wyrobu (4) strun używano końskiego włosia. Prezentowana jest viola da gamba, (6 strun) instrument charakterystyczny dla epoki renesansu i baroku, mający nieco inny dźwięk niż współczesna wiolonczela. Inaczej też trzyma się smyczek przy grze na tym instrumencie, smyczek ten ma wygięty kształt, inny niż smyczek skrzypcowy.
            Koncert dla dzieci to najprawdziwszy teatr taneczno – muzyczny. Jak w dawnych epokach prezentowany jest widzom bez nagłośnienia. Dzieci słuchają uważnie tej mądrej Bajki. Pierwsza z nich – dzieje się w epoce renesansu – ma miejsce pod basteją (podobne są w naszym międzyrzeckim zamku). Rycerze chcą uwolnić zamkniętą na baszcie księżniczkę. Wspinają się po sznurze, walczą z innymi rycerzami, którzy pilnują Księżniczki i Zamku. Akcji Bajki przygrywa na żywo Zespół „Antiquo More”. Młodzi muzycy (uczniowie klas IV-VI) ubrani są w kunsztowne renesansowe stroje, podobne widzimy na obrazach mistrzów z tej epoki. Szyto je z ciężkich aksamitów, taftów i brokatów - w ciemnych kolorach bordo, zieleni; w czerni, zdobione były szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami, np. bursztynem, wyszywane w geometryczne wzory, przetykane srebrną i złotą nicią. Strój kobiecy składał się z długiej halki, sukni i gorsetu, który wiązany był z tyłu. Suknie były długie do stóp i szczelnie przykrywały kobiece nogi. Mężczyźni nosili tuniki, duży koronkowy kołnierz, a na wierzchu mieli peleryny, na nogach bufiaste krótkie spodnie i rajtuzy, na męskiej głowie wypadało mieć kolorowy beret. Zupełnie inna była barokowa moda. Stroje były dużo lżejsze, bardziej wyrafinowane, z licznymi zdobieniami, delikatnymi koronkami, falbankami i kokardkami, w jasnych pastelowych kolorach. Suknie kobiece były też nieco krótsze niż renesansowe, u dołu widoczne miały być eleganckie buciki na obcasiku. Na głowie noszono kunsztowne peruki.
            Prezentowany widowiskowy taniec z flagami (żonglowanie) wywodzi się z Włoch, z miasta Ferrara. Flagi są dosyć ciężkie (około 2 kg), drzewce zbudowane jest z włókna węglowego. Przy żonglowaniu jedwabny materiał wydaje charakterystyczny (furkoczący) odgłos. W późnym średniowieczu i renesansie używano ich do sygnalizowania położenia oddziałów na polu bitwy. Punktem honoru było bronić Flagi (sztandaru) przed przejęciem jej przez wroga. Dbał o to chorąży oddziału. Dzisiaj we Włoszech kultywuje się te tradycje, są prezentowane na festiwalach muzyki dawnej, w Międzyrzeczu kunszt żonglowania flagami oglądamy w wykonaniu Zespołu Muzyki Dawnej „Antiquo More”.
            Druga część Koncertu dzieje się – przypuszczalnie – w barokowym ogrodzie pałacowym, w swobodnej atmosferze, wśród grupy dwórek i dworzan. Podziwiamy lekkość i grację, z jaką nasi aktorzy noszą piękne stroje, wcielają się w postacie barokowych arystokratów. Rozmawiają, jak się domyślamy, o poezji i muzyce, prawią komplementy damom, może deklamują swoje wiersze… (jak u nas w na Obiadach Czwartkowych u króla Stanisława Augusta…). Ciekawe, jak to namalują dzieci?...
            IV Edycja Konkursu Plastycznego została otwarta. Prace oceniać będzie jury. 13. XII. b.r. będzie miał miejsce na sali widowiskowo – kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury uroczysty koncert.
            Przypominamy o innym szczytnym celu koncertu – dla maleńkiej Olgi Darmograj z Przedszkola nr 6 w Międzyrzeczu, ślicznej blondyneczki o bystrych oczach. Olgę czeka bardzo ciężka i skomplikowana operacja serca w Niemczech, którą będzie przeprowadzał wybitny kardiochirurg prof. Edward Malec. Przewidywany koszt operacji to 36 500 euro. O wpłatę proszą jej rodzice: Aneta i Marcin Darmograj -
na konto Fundacji Dziecka WWW.SerceDziecka.org.pl.
ul. Narbutta 27/1, 02-536 Warszawa, tel. 22 848 07 60, 605 882 082.
Wpłaty złotowe: 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Wpłaty w euro: PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW
KRS 0000266644 – wpłaty 1% od podatku



Iwona Wróblak
październik 2015






sobota, 31 października 2015

Bethel i Łyczek Łyczkowski grali dla Mirki Górnej 


            Już przyzwyczailiśmy się w Międzyrzeczu do cyklicznie rozwieszanych na słupach plakatów z zaproszeniem na koncerty do „Kwinto”.  „Bethel” i  „Łukasz „Łyczek” Łyczkowski & przyjaciele”.
            Konsekwentnie od ponad roku – programowo – w każdą sobotę w budynku po byłej Straży Pożarnej dzieją się niebanalne wydarzenia muzyczne. Nie darmo w salach „Kwinto” ze ścian patrzy na nas postać kultowego Kwinto, muzyka z trąbką z przedwojennego klubu muzycznego.
            To już drugi - charytatywny - koncert dla Mirki Górnej, od urodzenia chorującej na rdzeniowy zanik mięśni. Dochód w całości zostanie przeznaczony na jej leczenie w Indiach. Mirce ostatnie osiągnięcia nauki dały szansę. Została zakwalifikowana na terapię komórkami macierzystymi w  Mayom Hospital w New Dehli. Ma aż 80 % szans na spowolnienie lub zatrzymanie postępu zaniku mięśni, a przede wszystkim – jak sama mówi – szansę na znaczne zwiększenie siły mięśniowej i sprawniejsze funkcjonowanie. Koszt miesięcznej terapii, w tym 7. iniekcji komórek macierzystych, wynosi 30.000 USD. (Fundacja AVALON Bezpośrednia pomoc Niepełnosprawnym, Michała Kajki 80/82/1 04-620 Warszawa z dopiskiem „Mirosława Górna 607 nr konta 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001”)
            Zaroiło się w „Kwinto” od wolontariuszy w czarnych koszulkach z napisem „Bethel” i „Łukasz Łyczkowski i przyjaciele” – z rysunkiem przedstawiającym drabinę do nieba ludzkiej pomocy i solidarności, z logo Klubu Muzycznego „Kwinto” na rękawach, przyjaciół Mirki: pracowników Klubu, i wolontariuszek: dziewczyn – przypadkiem, lub może wcale nie - w naszego międzyrzeckiego Hufca Harcerskiego. Kwestowały z puszkami przez  kilka godzin na ulicach miasta na rzecz pomocy dla Mirki. Nikola Zaremba, Agata Mich, Martyna Matuszewska, Anita Szmyt, Oliwia Matuszewska i  Jowita Szudra. Druhna komendantka Maria Sobczak-Siuta powiedziała im, że jest możliwość pomocy i można się zgłosić. Nie wahały się, chociaż miały  uczestniczyć w kwieście po raz pierwszy.
            Przyniosły już z miasta puszki, w Klubie czekają też na licytację gadżety: piękne plakaty z dzisiejszego koncertu, książki i albumy („Dave Groll – oto moje powołanie”, gruby album „David Bowie”), stosik płyt – m.in. „Pearl Jam”, koszulki i „cegiełki” o nominałach 20 zł i 50 zł. Licytować je będzie Jacek Borowiak. Do ich kupna, do wspierania Mirki, zachęcają też muzycy.
            Zapowiada nam się super-koncert, będzie trwał prawie do północy. Nasyceni muzyką fani obydwóch kapel nie będą chcieli wypuścić artystów.
Łukasz „Łyczek” Łyczkowski & przyjaciele, czyli charyzmatyczny „Łyczek” – wokalista z gitarą rytmiczną, Paweł Soliński – perkusja, djembe, Sławek Stopka – djembe i Łukasz Łabędzki – gitara solowa. Grają razem w Domu Kultury w Sulęcinie już 4 lata. Grają autorskie utwory „Łyczka”. Pamiętam Łukasza, jak grał u nas w Klubie Garnizonowym kompozycje Tadeusza Nalepy i zespołu „Dżem”. Po tak gruntownej szkole bluesa szuka teraz  własnych dźwięków, gromadzi materiał na autorską płytę. Zobaczymy więc, co w duszy Łukaszowej gra. Teksty do piosenek pisze też niebanalne. Myślę, że jeśli się Łukaszowi nieco poszczęści, jeszcze o nim usłyszymy, bo potencjał ma duży. Warto wsłuchać się uważnie w tą muzykę, intonację, wykonanie, być blisko, w niewielkiej odległości, przy Łukaszu, kiedy wczuwa się w to, co śpiewa, co chce powiedzieć – przekazać, uwydatnić. Jak to zrobili dziś fani muzyki w „Kwinto”, gdzie – z braku miejsca (a może kluby muzyczne z natury rzeczy nie powinny być zbyt obszerne) – odległość między widzem a  artystą nie przekraczała metra, co bynajmniej muzykom nie przeszkadzało. Przeciwnie, byli zachwyceni atmosferą Klubu, bliskim kontaktem ze  słuchaczem, tym powerem, jaki daje im koncert na żywo.
            To była muzyka autorska sensu stricto. W pierwszej części wieczoru. Rozglądam się po gęstniejącym tłumie w Klubie. Tak już jest w Klubie Muzycznym, ludzie są blisko siebie, i to jest dobre. Przychodzi tu kilka pokoleń, nie tylko młodzi i bardzo młodzi, wyżywający się w tańcu, aż podłoga Starej Straży Pożarnej drży i wibruje, od muzyki, energii i dobrej zabawy. Umawiają się tu, na 18. urodziny Karoliny przyszła grupa wolontariuszy z  Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym z Ewą Skrzek-Bączkowską Pełnomocnikiem Wojewódzkim Jednostki TPG. Byli na poprzednim koncercie dla  Mirki, na ten też przyszli. By wspomóc Mirkę i posłuchać muzyki. 18 lat kończy młoda, chociaż już zasłużona, jak mówi Ewa, wolontariuszka Karolina, dziewczyna ma swoje wejście na scenę, urodzinowe życzenia składają jej artyści z zespołu „Bethel”.
            „Bethel” to, jak mówi mi któryś z nich, reggae szeroko pojęte. Bardzo szeroko i dogłębnie, powiedziałabym. Sens filozofii grających tę muzykę zrozumiany gruntownie. Pozytywnego podejścia do pojmowania świata. Radość sama w sobie wyrażana rytmem przede wszystkim, jego spokojem i  uspokojeniem, jakiego się doznaje będąc w jej orbicie. Instrumentalnie uczta muzyczna – takie określenie tego, co usłyszeliśmy, nie wydaje się zbyt  wielkie. Jaka witalność – i profesjonalizm, także kondycja fizyczna… Rozbawili publiczność do czerwoności. Las rąk, szaleństwo przed sceną, amok zupełny… Równy rytm, bardzo podobały mi się partie na trąbce – filmowy trąbkarz Kwinto patrzący ze ścian z ukontentowaniem patrzył na nasze czasy współczesne. Skład zespołu: Grzegorz Wlaźlak – wokalista, gitarzysta, szalenie energetyczny, Szymon Chudy – gitara, Konrad Możdżeń – przeszadzajki (ciekawy ich koloryt wzbogacający ten wyraz muzyki z gatunku reggae), Magdalena Dachowska – gitara basowa, Robert Dachowski – perkusja, Damian Kluźniak - klawisze (umiejętnie urozmaicał i wplatał ich brzmienie w kompozycje) i Piotr Zarówny – wspomniana trąbka. Zespół gra 7 lat. Niedługo się ukaże ich druga płyta, poprzednia ma tytuł „Muzyka serc”.
            Mirko – gramy dla Ciebie - mówią i śpiewają artyści na scenie. Na Twoje zdrowie. „Bethel” śpiewa jej piosenkę o wolności – w tekście: tej  wolności szukam. Można się tu też przed sceną wykrzyczeć, ile gardło zniesie, a może ono dużo. Dlatego ludzie lubią „Kwinto”. To odskocznia, jakiej potrzebują. Pomysł na sobotni wieczór. Pulsuje rytm reggae, ściany a nawet powietrze w „Kwinto” nim wibruje. Zgrały się serca w jeden ruch falujących rąk. Wokalista absolutnie panuje na scenie. Siła współodczuwania muzyki przez publiczność działa i na zespół, myślę. Transowy rytm muzyki… Ładnie wkomponowane partie poszczególnych instrumentów, solówki prawie idealnie dopasowane do całości danej kompozycji, zdaje się, że tu nie ma lidera, że  Zespół to jeden reggaeowy organizm, sprzęgnięty teraz z falami odbioru tańczącej widowni. Ornamenty muzyczne tylko konieczne, chociaż zauważalne, naczelną jest idea filozofii reggae, jej prostota (pozorna). Notuję kolejną frazę z tekstu: zabrali mi skrzydła, abym nie poznał świata… To odkrywanie świata zasłoniętego, ta radość z odsuwania niepotrzebnych zasłon, cieszenie się z poczucia radości, smakowanie jej…Spoczywanie w Niej, w muzyce, w  rytmie, w pewności, w uspokojeniu. I ekspresja tych uczuć. Czyli „Bethel”.


Iwona Wróblak
luty 2014

sobota, 19 września 2015

Wielka Gala Transu. Dzieci Dzieciom – charytatywnie, dla (ich) zdrowia

            Na wezwanie - do pomocy w ratowaniu życia chorych dzieci - pani Anny Bubnowskiej kierownik Zespołu Tańca „Trans” przybyli jej wierni międzyrzeccy, a dłuższego czasu nie tylko tacy, fani. Pani Anna działa intensywnie w Skwierzynie, w Lipkach Wielkich, łącznie do jej „Transu” należy około 300 dzieci i młodzieży.
            Udało się pomóc Julce, dziewczynka zwalczyła nowotwór, jest zdrowa… i dzisiaj zatańczy (!) w „Transie” (w układzie „ Przedświąteczna gorączka”). Sukces niebywały! Jakim potężnie wspomagającym leczenie specyfikiem jest NADZIEJA. I serca tych, którzy ją wspomagają – konkretną także pomocą, niezbędnymi środkami finansowymi potrzebnymi na leki, dojazdy na zabiegi, przecież nie każdego stać na leczenie się (!!!). To smutne, że  od pieniędzy czasami zależy ludzkie zdrowie i życie, jakby potężnie nie ograniczała nas już sama natura…
            Poezja teatralno – taneczna z elementami baletu, etiudy taneczne, słowem styl twórczości choreograficznej pani Anny. „Trans” jest rozpoznawalny po pierwszym wejściu jego młodych tancerzy. Po wysokim poziomie artystycznym. Jest ceniony w Polsce. Nasi fani Zespołu też doceniają pracę pani Bubnowskiej, dlatego na Jej wezwanie – do II koncertu charytatywnego, przybyli tak licznie. Bo pani Anna ma autorytet – no i gwarantuje moc wrażeń artystycznym na super poziomie, ogólnopolskim, a to się wszystko działo u nas, na scenie (na przyzwoleniem dyr. MOKu, któremu organizatorzy bardzo dziękują) Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, w dwóch odsłonach.
            Cegiełki wstępu były sprzedawane z przeznaczeniem na leczenie tym razem Wiktorii, Oliwiera i Klaudii. Może znowu to jakże silne bóstwo, jakim są dobre myśli i uczynki, pomoże zwalczyć ich choroby. Bądźmy dobrej myśli i pomagajmy. A na razie cieszmy się ze wspaniałego widowiska, jaki podarowała nam pani Bubnowska i dzieci i młodzież z „Transu”.
            Moc wrażeń artystycznych i estetycznych. Wzruszeń. Najmłodsi uczestnicy koncertu nie mają nawet pięciu lat, rozkosznie wyglądają w  króliczkowych kostiumach, nie mniej jednak ponadto starają się naśladować starszych nieco kolegów i koleżanki, w nieco własnych wersjach figur tanecznych… Ale i tak zbierają najwięcej braw, i to nie tylko od swoich rodziców, skwapliwie fotografujących i filmujących swoje małe taneczne kilkuletnie talenty. Pani Anna tak układa scenariusze, by nawet najmłodsze dzieci znalazły w nich miejsca odpowiadające ich umiejętnościom i  możliwościom – w dodatku te układy są ciekawe dla widzów i czytelne jako zamierzenia artystyczne.
            Do udziału w koncercie charytatywnym zostały zaproszone wokalistki z Pracowni Muzycznej Młodzieżowego Domu Kultury w Gorzowie Wlkp. Bardzo zdolna Agnieszka Bandziak („Eurydyki tańczące”), śpiewająca też w duecie z Moniką Kosecką. Koncert prowadził Patryk Lewicki.
            40 minut układów tanecznych, program, wielka gala „Transu”. Duety, układy solo i małe spektakle teatralno-taneczne – taka nazwa jest uprawniona. Rys niezaprzeczalnego artyzmu jest w wielu z nich. Wiele pomysłów rodzi się nieustannie w bogatej wyobraźni instruktorki naszego najlepszego zespołu tanecznego. Umie je przekształcić w spektakl, inspiracje przerobić na figury taneczne, rozpisać na osoby… Wymyślić stroje, znaleźć ciekawą muzykę – która jest olbrzymim atutem zespołu, słowem zebrać w całość i wykonać zamierzenie. Pani Anna ma już zastępy wychowanych przez  siebie instruktorów – rośnie nam w siłę akademia tańca!
            „Przedświąteczna gorączka”. Zielone smerfetki, mikołajowe, świątecznie się zrobiło na scenie. Potem debiut z Lipków Wielkich” – „Watch Out For This” w wykonaniu młodzieży, super modne, super cool, no i profesjonalne, musi się wykonawcom podobać, nam oczywiście też. Takie figury tańczy się na warszawskich czy innych scenach (czemu by u nas nie?), widać, że oni chcą tańczyć, tym się cieszą, i mają fachową podpowiedź, jak to robić.
Duet taneczny: Dorota Adamirowicz i Emilia Rozwodowska w układzie „Motylki”, które z kokonów się pięknie rozwinęły, powiewem swych szat, w  cudne i zwiewne motyle. Występy młodszych dzieci przeplatane są popisami najstarszej grupy. To już balet niemalże – układ „Satysfaction” w pełni nas  artystycznie satysfakcjonuje. Urocze „Dwoneczki”, śliczne błękitne skrzydełka na plecach, którymi potrząsają. Młodziutcy tancerze w układzie „Boys and girls”, współpraca wewnątrz zespołu, tak jest to pomyślane. Solo – układ w wykonaniu Zuzanny Białas, tańczy dla Klaudii, swojej chorej koleżanki z  klasy. „Czary mary” – królestwo iluzji i magii, cylinder i (bardzo małe) króliczki kapeluszowe, które mnożą się wyciągnięte stamtąd. Humorystyczny  układ „Sekretarki” – powab tego zawodu, głównie za sprawą wdzięku dziewcząt, rytm, odgłosy stukania na maszynie. Znowu ciekawy duet w „Tęczy”: Amelia Piotrowicz i Weronika Cierach, a potem spektakl taneczny „Być po tamtej stronie płotu” - o samotności i akceptacji przez grupę, bardzo klarowny, dobra gra aktorska, ten sam rytm grany i tańczony po obydwu stronach metalowego płotu, na koniec się synchronizujący. Duet: Franek Kiernozek i  Natalia Skwarek. Znowu spektakl: „Dobry puls”, serduszkowy, sercowy, bije ono na czerwono w piersiach tancerzy – widoczne, przypięte, ilustrowane jest to pulsowanie dobrych chęci dla chorych dzieci gestami rąk, czas będzie działać na ich korzyść, wyzdrowieją… Kolejny spektakl (ileż my dzisiaj ich  mamy!), wspaniały, nagrodzony; „Rzeźby” . Kamienie też czują, może wzruszone empatią ludzi. Można przekazać te emocje strojem, ruchem, układem figur – właśnie to podziwiamy na scenie! Marmurowo kamienne kostiumy we właściwej im kamienności, tanecznej, ich – kamieni – życie wewnętrzne (cóż o nim wiemy?), niedostrzegalne dla żywych w swej długowieczności, dla nas widzów na kilka minut staje się czytelne, jakby, według naszych standardów, ożywa (co jest żywe i według jakich kryteriów?). Dagmara Śron i Oliwia Wesołowska – duet należy do grupy najstarszych tancerzy, widać klasę ich umiejętności, profesjonalizm, efekt już dłuższej nauki u pani Bubnowskiej. Najmłodsi w układzie „Dobry Dj”, nasza konferansjerka (obok Partyka Lewickiego) dzielnie zapowiadająca, teraz na scenie – piękne błyszczące dyskotekowe kostiumy, a za chwilę Julia solo, w rybim stroju mieniącym się łuskami, giętka i syrenowa, jest co oglądać.
            „TS-Trans” czyli Trans Skwierzyna w układzie hip –hopowym. Bardzo rasowy ten hip-hop, rozumiemy teraz, o co chodzi w tym gatunku muzyki, o jaki rodzaj tańca, ekspresji. Hip-hop u źródeł, pokazany przez wytrawną instruktorkę, podoba się wszystkim, nawet tym, którzy lubią inny gatunek muzyki. „San szi”, czyli krótkie kimona, elementy muzycznej ornamentyki Dalekiego Wschodu, sztuk walk, obyczajów japońskich, gejsze i samuraje, oszczędne gesty, które budzą skojarzenia z tym, co istotne w tym kręgu kulturowym. Występ taneczny solo Anny Nosalik i po niej śpiew solo Agnieszki Bandziak. Poetycka piosenka „Dobranoc, panowie”. Agnieszka ma obok wokalnych na pewno zdolności aktorskie, życzymy jej sukcesów.
            Najmłodsi w widowiskowym układzie „ Kto wypuścił psy”. Na kanwie zachowań naszych czworonożnych przyjaciół pomysłowo przygotowany występ. Psie ogonki i stadne zachowania gromady/sfory. Tajemniczy jaszczurowy układ „Gekony”. Ciemno-czarne wężowe wizualnie oślizłe stroje, wodno-ziemny świat gadów dla nas tajemniczy i nieco groźny, niepoznany, podziwiajmy matkę naturę – jak ona tańczy za sprawą „Transu”! W dziwnym obcym świetle gadziego spojrzenia wdzięcznym ruchem zrzucają gekony swe piękne skóry. Nazwałabym ten spektakl: etiuda wężowa.
A na koniec cudeńko choreograficzne: „Opuszczony plac zabaw” w wykonaniu średniej grupy. Kostyczne ruchy lalek ubranych w szachownice, tak są  doskonałe, nieludzkie – i opuszczone przez nas na naszym placu zabaw. Odeszliśmy ze swego Pokoju, gdzie się bawiły dzieci wszystkich wieków. Zostały same. Ta samotność jest tańczona, gestykulowana, tylko twarze są nieruchome, lalowate, straszne. Sam makijaż, Sama Forma. Pustka, bezcelowość Pokoju po odejściu Dziecka, zabawki powoli zamierają w półruchu, półgeście, jakby skończyła się im energia nakręcenia.
Finał został zatańczony przez cały zespół. Zobaczyliśmy ich w całej okazałości. Jak powiedziano – Lekarstwo, na zwalczenie chorób, i na ciągły naturalny niedosyt wrażeń artystycznych – hasło „Trans” przyciąga w Międzyrzeczu i okolicach zawsze tłumy widzów.
Ostatni akord. Podziękowanie panu Romanowi Strzelczykowi za wspieranie Zespołu – i pani Annie Bubnowskiej (czego prowadzący nie miał w  scenariuszu) za kierowanie zespołem, to od członków i sympatyków Zespołu.


Iwona Wróblak
lipiec 2014

wtorek, 21 lipca 2015

Jarmark Magdaleński w Pszczewie i Mirka Górna pomagająca innym


            Mały Pszczew słynie ze swoich Jarmarków Magdaleńskich. Udało się tam miejscowym promotorom stworzyć produkt turystyczny, który przyjął się w okolicy. To już XXII Jarmark Magdaleński.
            W dniach 18. – 19.07. trudno było zaparkować w pobliżu malowniczego ryneczku. Wypada w tym dniu być w Pszczewie. Kilka tysięcy ludzi tu  przyjechało, by posmakować miejscowych wyrobów, obejrzeć stoiska rękodzielnicze i program artystyczny. Jak pisze w broszurce „Turystyka kulturowa Pszczewa”, niewiele jest takich miejsc, w których tradycja stanowi wartość unikalną, zasadzając się na harmonijnym połączeniu przeszłości z  teraźniejszością, jako całość wtopionym w oryginalną przyrodę. Razem z bogactwem inspiracji kulturalnych wynikających z historii miejscowości leżącej na pograniczu polsko-niemieckim. Jest jeszcze wartość dodatkowa, będąca tutaj oczywistością – szacunek do człowieka otwartego, także dzięki tym  działaniom, na różne opcje pełnego uczestnictwa obywatelskiego w kulturze lokalnej, program realizowany w praktyce.
            Gmina współpracuje od lat z Letschin, partnerską gminą niemiecką, przyjaciele zza miedzy zawsze są obecni na Jarmarkach, zrealizowano razem z polską stroną wiele projektów, w tym roku to „Partnerska integracja kulturalna Pszczew- Letschin”, w ramach Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu „Pro Europa Viadrina”. W nawiązaniu do średniowiecznych tradycji Jarmark Magdaleński odbywa się co roku w lipcu w okresie święta patronalnego (św . Magdaleny). Stoiska rękodzielnicze usytuowane są w pobliżu zabytkowego Domu Szewca. Na ziemi pszczewskiej imprezę uświetniają prezentacje lokalnego dorobku artystycznego, występy zespołów folklorystycznych, a na koniec Jarmarku przewidziany jest koncert gwiazdy sceny polskiej.
            Dzień 18.07. rozpoczęto zawodami wędkarskimi o Puchar Gminy Pszczew. Potem był Otwarty Turniej Skata Indywidualnego, widowisko dla  dzieci „Czego nie wiecie o smokach”, wokaliści ze Studia Piosenki przy GOK, koncert zespołu „Białe Kruki” i Haliny Frąckowiak, a na koniec wspólna zabawa taneczna.
            Pokłosiem tegorocznego letniego pleneru malarskiego „Partnerska Integracja Kulturowa Pszczew – Letchin”, organizowanego przez Gminny Ośrodek Kultury, była prezentowana publicznie wystawa obrazów polskich i niemieckich artystów. Dużo tego dnia jest sztuki w Pszczewie, sztalug , rzeźbiarzy, różnego rodzaju rękodzieła artystycznego, sztuki użytkowej. Cudowianki szydełkowe – urocza nazwa…, rzeźba i płaskorzeźba, w wąskich uliczkach kujący na kowadle (chyba podkowy…) prawdziwy kowal, który grupce turystów – gapiów opowiadał o swoim warsztacie. W bocznych ulicach współczesna oferta, będąca praktycznym przedłużeniem i realizacją tradycji jarmarkowych, gdzie powinno być WSZYSTKO, czyli od ubrań, butów, galanterii skórzanej, firanek, poduszek, pościeli, zabawek dziecięcych, naczyń kuchennych – garnków, sztućców drewnianych po biżuterię rękodzielniczą i zwykłą, susz roślinny i tradycyjnych dekoracji z tego surowca, torby-plecionki ze słomy, akcesoria wędkarskie po potrawy do pokrzepienia się w  maratonie dwudniowych imprez, pieczywo, wędliny, słodkości (chałwy), herbaty i bakalie. Wyroby z miodu w kilku miejscach i pszczelarze. 
            Przy wejściu na rynek autobus - Mobilny Punkt Poboru Krwi. Oddając krew ratujmy zdrowie i życie, kiedy mamy okazję. Koło kościoła św.  Magdaleny książki ofiarowane na sprzedaż przez wydawnictwa i biblioteki, dla akcji pomocy w leczeniu Jacka i Denisa, zbieraniu środków na ich  rehabilitację. II Charytatywny Kiermasz (dobrej) Książki – w niskiej cenie… Książek jest bardzo dużo, jak mówią mi wolontariuszki, około 2000 sztuk udało się zgromadzić. Wiele to cenne publikacje, np. Normana Daviesa. W tym roku jest ponadto dużo bajek dla dzieci. Fanty przynoszono jeszcze w  dzień Jarmarku, tak wielki jest odzew społeczny akcji, w której bierze czynny udział Mirka Górna – w poprzednim roku zbierająca fundusze na swój wyjazd na leczenie komórkami macierzystymi do Mayom Hospital New Delhi, co udało się zrealizować. Teraz Mirka pomaga innym. Można też było wrzucić coś do puszek na ten cel. Fundacja Dzieciom „Pomóż zdążyć z Pomocą” Bank BPH S.A. O/Warszawa ma nr konta 15 1060 0076 3310 0018 2615 – koniecznie z dopiskiem „2857 Cyranik Jacek – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia” i "Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" ul. Łomiańska 501-685 Warszawa nr KRS0000037904 
z dopiskiem: 5271 Klepczarek Denis Andrzej na pomoc i ochronę zdrowia". Zbiórka odbyła się pod patronatem „Caritas” w  Pszczewie.
            W centrum ryneczku Środowiskowy Dom Samopomocy w Pszczewie zaprezentował wyroby swoich podopiecznych, bardzo artystyczne, wykonane z sercem. Obok na pewno cenne dla kolekcjonerów starocie. Dalej Metaloplastyka, zbroje średniowieczne, inne trybowane w metalu dzieła sztuki, obok malowane na szkle piękne kompozycje. Są też nasze międzyrzeckie mistrzynie rękodzieła artystycznego.
            Nieodłącznym elementem Jarmarku jest konkurs fryzjerski o Grand Prix św. Magdaleny, najlepsi młodzi adepci fryzjerstwa nagradzani są  pucharami, statuetkami i nagrodami rzeczowymi. Po wręczeniu mistrzom fryzjerstwa nagród w części artystycznej wystąpiły dzieci z Zespołu „Pszczółki” z pszczewskiego Przedszkola i Mażoretki „Finezja” ze Wschowy, ostatnio zdobyły złoty medal w Mistrzostwach Europy w układach taneczno- marszowych do orkiestr dętych. Trzy nasze okoliczne zespoły ludowe: „Kęszyczanki” z repertuarem pieśni ludowych i biesiadnych, mający w swoim dorobku wiele występów na lokalnych imprezach (pieśni m.in.: „Dla nas ta noc”, „Pamelo Zegnaj”, Czerwona rosa” i kilka innych) „Duszniczanki” z  Centrum Kultury w Dusznikach – z ciekawym folklorem ze swoich stron i „Nietoperzanie” z Nietoperka pod Międzyrzeczem, młody ale bardzo ambitny zespół. Ze swoim recitalem wystąpił lokalny talent wokalny, pszczewianin Joachim Ryczek, uczestnik i laureat przeglądów piosenki młodzieżowej. Zespół ABBA Show dał koncert na koniec dnia, a gwiazdą wieczoru była Sylwia Grzeszczak z zespołem, na jej występ przyjechało z okolic bardzo dużo ludzi.

Iwona Wróblak
lipiec 2015