Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gminny Ośrodek Kultury w Pszczewie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gminny Ośrodek Kultury w Pszczewie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2015

Dawno temu w Pszczewie…


            Bardzo ciekawa książeczka wydana dzięki Urzędowi Gminy i Domowi Kultury w Pszczewie. To już jej drugie wydanie, poszerzone o cztery opowiadania o losach kobiet z Pszczewa i okolic. Książka łączy zalety typowego wydawnictwa regionalnego z powieścią beletrystyczną. Spełnia swoje cele jako wydawnictwo historyczno – edukacyjne, bo nic tak nie ilustruje czasów, jak dzieje osobiste ludzi uwikłanych w historię.
Zaczyna się bajkowo: „Dnia 22. listopada 1882 r. mój ojciec Józef Golz, lat 24, poślubił 26. letnią Matyldę z domu Bury…”. Dalej ciągnie się rodzinna epopeja o konwencji biografii osobistej. Sto kilkadziesiąt stron pasjonującej, ciekawej lektury. Ojciec Golza, z zawodu kołodziej, żył w czasach, kiedy do  Pszczewa dopiero miały dotrzeć zawieruchy wojen i życie małego miasta toczyło się jak na sielankowym obrazie. Żyli obok siebie spokojnie po sąsiedzku Polacy, Niemcy i Żydzi.
 „Dawno temu w Pszczewie. Wspomnienia Franciszka Golza i innych świadków epoki opracowane i uzupełnione przez Wandę Stróżczyńską i Ewę  Stróżczyńską – Wille.”
            Rozdział pierwszy, o pięknym wstępnym akapicie: „Gdy gęsi dziobami stukały w szyby…” . Są w nim wspomnienia, zasłyszane opowieści domowników z dawnych czasów (napoleońskich),  ilustrowane rodzinnymi fotografiami, tak cennymi dzisiaj ze względu na ich wartość dokumentalną. Dużo ciekawych szczegółów – wnętrze XIX w. mieszczańskiego domu, nasiąknięte panujących w nim obyczajami i zwyczajami; jest i o święcie cesarza Wilhelma (27. stycznia), o podwórkowych kataryniarzach, Wielkim Piątku, świniobiciu. Codzienność na uboczu wielkiej historii, która – jak się okazuje – niekoniecznie musiała jeszcze wtedy natarczywie pukać do drzwi. Pszczewski dzień powszedni widziany oczami czującego się w nim bezpiecznie dziecka, które ma bardzo dobrą (literacką) pamięć i zanotowało wszystko, co będzie w XXI w. interesować dorosłych czytających.
            Obrazki z pszczewskiego wesela i ciekawe postaci pszczewskiego życia towarzyskiego. Kronika miasta. Życie szkolne dzieci. Dowiadujemy się  także o pszczewskich Polakach patriotach, którzy opierali się pruskiej polityce Kulturkampfu. I znowu charaktery ludzkie, a nie przynależność etniczna czy religijna decydowała o postawie człowieka i jego lojalności wobec uniwersalnych zasad etycznych – stara prawda, która dotyczy wszystkich czasów, nawet tych bardzo okrutnych.
            Kołodziej, zawód ojca Golza, to trudna profesja. Wymaga wysiłku fizycznego. Mamy przegląd zajęć i zawodów, jakimi zajmowali się w ubiegłym wieku pszczewianie. Ludzie pracowici i bogobojni, przestrzegający świąt kościelnych i państwowych. Protestancki etos pracy został Golzowi wpojony od  dzieciństwa. Miasto dobrze się rozwijało, na początku XX w. pojawiały się pierwsze samochody, kwitła gospodarka wolnorynkowa, bankowość i  pierwsze manufaktury. Przełomem był rok 1918, klęska Niemiec i abdykacja cesarza, mały pszczewski świat się zawalił, zwłaszcza kiedy miasto, w myśl postanowień Traktatu Wersalskiego z 28. września 1919 r., nie zostało przyłączone do II Rzeczpospolitej - mimo starań dużej części jego mieszkańców. Zmieniły się też stosunki narodowościowe, nowo przybyła niemiecka ludność źle odnosiła się do mieszkających tu od wieków Polaków. Po objęciu władzy przez Hitlera początkowo, zdawało się, nic nie zapowiadało hekatomby, bezrobocie zmalało, sytuacja ludzi najbiedniejszych się poprawiła. Pojawiały się jednak w mieście bojówki młodzieży hitlerowskiej z agresywnymi hasłami zwalczającymi Polaków i Żydów. Pokojowe współistnienie nacji mieszkających obok siebie przez stulecia przestało istnieć… Wojna stanęła u wrót Pszczewa, wielu Polaków przymusowo zmobilizowano do niemieckiej armii, kilku działaczy polskich aresztowano i wywieziono do obozów koncentracyjnych. Zbliżała się Armia Czerwona i jej straszni sołdaci o azjatyckich rysach twarzy.
            Codzienność mieszkańców w czasie działania powojennej komendantury radzieckiej. Walka o byt i strach, wywózki do Rosji. Autorzy książki nie  epatują jednak obrazami okrucieństw wojennych, które na pewno miały miejsce. Są to wyważone relacje, wolne od zaczadzenia osobistymi dramatami, z  pewnością wielkimi dla jednostek, i całych społeczności, narodów. Dlatego też ta książka jest ciekawa – nie epatuje zbrodnią, opowiada o ludziach, którzy przeżyli zarówno dobre jak i złe chwile w trudnych czasach, udało im się przeżyć i zachowali ludzki wymiar swojego patrzenia na otoczenie, na  zmiany, z którymi  – nie mogąc im zapobiec – pogodzili się. Ustrzegli się choroby dozgonnej nienawiści, częstej przypadłości ludzi czasów wojny, i nie  tylko wojny. 
            Osobnym rozdziałem jest proces integracji ludności autochtonicznej z ludźmi, którzy przyjechali do Pszczewa po wojnie ze wschodu i Polski centralnej. Stało się tak poprzez małżeństwa i rozwój turystyki, myślę, że także za sprawą upływającego czasu, który zabliźniał rany. Osobom dojrzałym, z  wpojonymi od dzieciństwa zasadami etycznymi (także religijnymi), osobom w nich, w tych zasadach, zakorzenionym – mimo zmiany miejsca zamieszkania, krajobrazu kultury, pozwalał z czasem zaakceptować nową rzeczywistość i poczuć się w miarę bezpiecznymi, w gronie rodziny i bliskich sąsiadów. Zrozumieć, przyjąć do wiadomości, że pojęcie małej pszczewskiej ojczyzny jest bliskie także Niemcom, którzy musieli stąd wyjechać na mocy międzynarodowych traktatów.
            Pszczewska ziemia jest tematem książki. ONA gości na swym terenie ludzi, którzy pracują dla jej dobra, pomnażają swe majątki, przeżywają na  niej swe troski i radości. Mają swoje rodzinne historie, które dzieją się w Pszczewskim majątku (1288 – 1945 r.). Zarządzają nim osoby – pszczewianie – o  narodowości tutejszej. Majątek ziemski jest kawałkiem lokalnej historii gospodarczo-społecznej, wzrasta miłością ludzi, którzy poświęcili mu kilkadziesiąt lat swego życia – po latach Bernhard, syn Wilhelma zu Dohna, byłego właściciela majątku, ze swoją żoną, z nostalgią będą odwiedzać nasz polski dzisiaj Pszczew, dom jego rodziców, dziadków i pradziadków. Dzisiaj Pszczewski Folwark kochają Łukasz i Żaneta Robakowie, odnowili posesję, prowadzą tam hotel z atrakcjami dla turystów.
            Najbardziej wzruszająca ostatnia część książki. Historia (pszczewska) widziana oczami kobiet, ich miłościami do swoich mężczyzn, których kochały nie bacząc na narodowość czy wyznanie. Miłość kobiet (i pewnie odwrotnie - mężczyzn) potrafi zasypać głębokie rowy narodowej niechęci i żalu. Najlepiej, kiedy rodzi się w codzienności wspólnego zamieszkania w jednym domu, wspólnej pracy, zwykłych wzajemnych uprzejmości, które są  konieczne do egzystowania w najtrudniejszych czasach. Rodzi się miłość, a najpierw przyjaźń – ta jest jeszcze cenniejsza, bo stwarza ciepło tak nam  potrzebne, kiedy wielka Historia chłodzi i stwardnia serca zwykłych ludzi.


Iwona Wróblak
październik 2015

wtorek, 29 września 2015

Muzyko - przygniatasz ciężarem rozedrganej harfy

            Urokliwy kościółek p.w. Marii Magdaleny w Pszczewie, miejsce koncertu, malowniczo położony jest na wzgórzu. Na cmentarzyku przy kościele m.in. groby powstańców styczniowych z 1863 r. – Macieja Górnego i Melchiora Górnego, jeden z nich jest fundatorem kościoła; jak dowiaduję się, w  Pszczewie aktualnie mieszka kilka rodzin o tym nazwisku. Obok jest też nagrobek niemieckiego proboszcza parafii Leo Fischbock’a. Pszczew to miasto pogranicza…
            Późnorenesansowa świątynia z elementami barokowymi. Barwne freski na suficie. 27.04. to dzień kanonizacji dwóch papieży – Jana Pawła II i  Jana XXIII, których osobowości odcisnęły się piętnem na historii Europy, historii katolicyzmu.
            Muzyko przygniatasz ciężarem rozedrganej harfy… Koncert, jaki przygotowała pani Donata Marzec – Pawłowska i jej Grupa Wokalna „Bel Canto” składa się – w wielkiej mierze - z utworów przez nią skomponowanych do tekstów Karola Wojtyły, którego beatyfikację tego dnia transmituje z Rzymu wiele stacji radiowych i telewizyjnych na świecie. My też mamy swój koncert, jeden z kilku w okolicy. Muzyczny spektakl jest długi i obfity we wrażenia – 16 utworów, w tym 13 autorstwa pani Donaty. Zacznie go i zakończy tradycyjnie papieska „Barka”, ale głównie – jak powiedział proboszcz parafii ks. Stanisław Klich – medytować będziemy muzycznie tę poezję. Z tego powodu to będzie ważkie artystycznie zdarzenie, dotykające sedna uroczystości poświęconych beatyfikacjom. Papież Jan Paweł II by się na pewno ucieszył – ludzie słuchać będą jego słów, w skupieniu, razem z muzyką, która, staraniem pani Donaty, tak bardzo stara się oddać treść i ducha tekstu, do którego jest pisana.
            Kto śpiewa modli się dwa razy… Teksty pieśni pełne są ewangelicznej filozofii miłości, pani Marzec – Pawłowska starannie je wybrała ze zbioru poezji Wojtyły, ze słynnego „Tryptyku Rzymskiego” napisanego w kwiecie doświadczeń życiowych i kapłańskich papieża, u schyłku jego życia. Jest w  kompozycjach wszystko to, co koresponduje z pełną radości filozofią osobistą pani Donaty Marzec – Pawłowskiej. Są wieloczęściowe, skomplikowane, chociaż tego na pierwszy rzut ucha nie słychać, skromnie pomyślane jako akompaniament do pieśni są same w sobie artystycznym dziełkiem muzycznym. Pani Donata długo uczyła w szkołach muzycznych w Pszczewie i Międzyrzeczu, kilka pokoleń zawdzięcza jej pierwsze muzyczne szlify, ale umiejętność komponowania, jako sztukę tworzenia nowych rzeczy, nie do końca wyniosła ze studiów. Sama się dokształcała, brała też lekcje, chciała tworzyć. I ma w  domu setki dopracowanych utworów, wiele z nich jest zarejestrowanych w ZAIKSie, są artystycznie równoprawne z tekstami, do których je komponuje. Myślę, że warto je słuchać także niezależnie od nich. Wtedy można docenić słuch muzyczny i poetycki pani Donaty, jej umiejętność wyrażania dźwiękami nawet bardzo trudnych filozoficznych treści.
            Tak jest i teraz. Dwutorowy odbiór literatury, tu poezji, słowa Karola Wojtyły. Naprawdę, sposób naszego lokalnego uczczenia dnia beatyfikacji wybitnego Polaka jest bardzo właściwy i zgodny z Jego pośmiertnym życzeniem. Interesująca podróż w głąb duchowości katolickiej Wojtyły.
„Bel Canto” jest zespołem z własnym repertuarem, stale wzbogacanym przez panią dyrygent, która jednocześnie jest kompozytorem i emerytowanym nauczycielem muzyki. Ma wielki potencjał twórczy. Panie: Zofia Michoń, Irena Poszwald, Hanna Ciążyńska, Anna Cyranik, Gabriela Krystkowiak, Ewa  Łazarska, Elżbieta Fryza, Anna Kochman i Grażyna Tupalska, razem z konferansjerką Wiolettą Bubnowską, stworzyły piękny spektakl muzyczno –  poetycki. Smakujemy słowa Wojtyły: ojczyzna/gdy się wyrażam przez nią i zakorzeniam – dla wielu papież jest symbolem polskości i wolności, którą odzyskaliśmy po 1989 r., smakujemy muzykę do wybranych przez panią Donatę fragmentów z poematu „Profile Cyrenejczyka”. Ilustracje muzyczne strof poezji St. Witwickiego „Do sosny polskiej”, pełnego narodowych symboli utworu patriotycznego.
            Żeby jeszcze raz przeżyć koncert – warto jest słuchać wielokrotnie kompozycji pani Donaty, wykonań ich przez panie z Zespołu „Bel Canto”, pięknego szkolonego przez panią Marzec sopranu pani Zofii Michoń, solistki zespołu, jedziemy do Międzyrzecza, do gościnnego artystycznie kościoła św.  Jana, z jego wspaniałą akustyką. Mury gotyckiej świątyni wdzięcznie, razem ze słuchaczami, przyjmą raz jeszcze kolejny piękny koncert, w który wykonawczynie włożyły tyle pracy i serca. W Pszczewie zostały im wręczone, każdej z pań, czerwone okazałe anturium – zauważyłam, że na uroczystości 5.lecia zespołu też te kwiaty im wręczono… Teraz dokonała tego kierownik pszczewskiego Gminnego Ośrodka Kultury Wanda Żaguń. Pszczewski GOK ma opinię szczególnej przychylności dla społecznych animatorów kultury w regionie, co w innych miejscach nie jest takie oczywiste z definicji przeznaczenia tych instytucji. U nas w Międzyrzeczu w kościele św. Jana także pani Donata dostała, w imieniu zespołu, pokaźny bukiet. Cieszymy się, że  mamy panią Donatę z jej pianinem i duszą poetki pełną dźwięków, ciągle jeszcze z wielkimi planami twórczymi na przyszłość dalszą i bliższą, planami koncertów…


Iwona Wróblak
czerwiec 2014

niedziela, 9 sierpnia 2015

Pszczewskie Abecadło czyli Pszczew i jego możliwości

            Na rynku księgarskim ukazała się schludnie wydana publikacja autorstwa Pawła Jakuba Sochackiego. Książka współfinansowana jest przez Unię  Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rybackiego (Lokalna Grupa Rybacka Obra – Warta).
            J.P. Sochacki pochodzi ze Stołunia. Ukończył PWSZ w Sulechowie i AWF we Wrocławiu. Od 16. roku życia publikuje artykuły w prasie lokalnej. Współautor książki „Miód w naturze i kulturze”. Od 2010 r.  felietonista zielonogórskiego miesięcznika „UZetka”. Paweł J. Sochacki nominowany jest do  nagrody dziennikarskiej „Pozytywne pióro”.
            W książce znajdziemy pokrótce nakreśloną historię Pszczewa, od legend po nowożytne dzieje zapisane, z przygraniczną mozaiką narodowości i  religii i aktualnymi informacjami o gminie pszczewskiej. Piękna przyroda okolic i jej ochrona, Pszczewski Park Krajobrazowy – 5 rezerwatów znajdujących się na jego terenie, uroki natury, fauny i flory, urokliwe jeziora, są wpisane w program promocji gminy.
            Pszczew pełen jest możliwości turystycznych i kulturalnych – dzięki ludziom kreującym dzisiaj jego wizerunek. Pszczewskie Abecadło dzisiaj to  bogata oferta rekreacyjno - kulturalna, inicjatywy Gminnego Ośrodka Kultury od lat współpracującego z lokalnymi stowarzyszeniami i organizacjami pozarządowymi, zespołami tańca i śpiewu, ludźmi angażującymi się w życie społeczności, działającymi w otoczeniu zabytków architektury i parków krajobrazowych, pasjonatami. Skorowidz nazwisk i miejsc. Ważnych terminów i pojęć na stałe wpisanych w projekty społeczne i kulturalne gminy. Echo zrozumienia przez władze samorządowe zadań wynikających z kreowania lokalnego wizerunku, spełniania potrzeb i oczekiwań obywateli gminy. Wspaniały przewodnik dla turysty i osób chcących poznać to miejsce – Pszczew, ziemię pszczewską pulsującą życiem współczesnym i historią, umiejącą łączyć spuściznę kulturową z oczekiwaniami i wyzwaniami dnia dzisiejszego. Publikacja to ważny przykład spełniających się marzeń o własnym (autora) uczestnictwie w projekcie realizowanym ze środków unijnych.
                Zaznaczone są w książce ważniejsze wydarzenia cykliczne, jak sławny i prestiżowy nie tylko w okolicy Jarmark Magdaleński, na który co roku zjeżdża coraz więcej ludzi. W centrum, pobliżu głównych atrakcji Jarmarku, na turystów czeka Muzeum „Dom Szewca” z II. poł. XVIII w.,  pielęgnowany zabytek lokalnego rzemiosła z historią rodziny Szewca – dom, jego warsztat pracy i sklep, wzbogacone o ekspozycję archeologiczną znalezisk z badań na terenie Pszczewa i Borowego Młyna, oraz inne pszczewskie zabytki architektury. Nietuzinkową atrakcją turystyczną jest prywatny skansen Pszczelarski Tadeusza Bryszkowskiego. Aktywnie działa dziecięcy Zespół Tańca Ludowego „Mali Pszczewiacy”, Zespół Wokalny „Bel Canto” mający w repertuarze klasyczną muzykę komponowaną przez dyrygent Donatę Marzec – Pawłowską, ambitna formacja „Batteria” grająca muzykę etniczną, inni artyści i koncerty chętnie zapraszane tutaj z okolic przez miejscowy GOK, plenery malarskie i rzeźbiarskie z wystawami. W tym roku także Sesja Historyczna organizowana przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze”, prestiżowa w środowisku akademickim Uniwersytetu Zielonogórskiego, z książkową publikacją referatów „Ziemia Międzyrzecka w przeszłości – tom XIII”, dostępna w dniu konferencji. W 2012 roku z  okazji 750. lecia powstania Pszczewa Towarzystwo Przyjaciół Pszczewa zorganizowało uroczyste obchody Rocznicy z konferencją naukową, koncertami i  licznymi atrakcjami dla mieszkańców. Wydarzenia realizowane są we współpracy Urzędu Gminy Pszczew, Zespołu Szkół w Pszczewie, przedszkola Samorządowego, Ośrodka Pomocy Społecznej, świetlic środowiskowych, sponsorów i pozostałych jednostek samorządowych.
            Z niektórych imprez sportowych - od 1983 r. corocznie, w pierwszą niedziele po trzecim dniu maja, organizowana jest „Pszczewska Dwudziestka – Półmaraton”, której biorą udział także biegacze z okolic Gminy. Na jeziorach organizowane są Mistrzostwa Sportów Wodnych. W Gminie wytyczone są  szlaki piesze, szlaki rowerowe i kajakowe.
Książka jest ciekawie napisana, o przejrzystym układzie tematycznym, bogata w informacje.



Iwona Wróblak
lipiec 2015

poniedziałek, 27 lipca 2015

XIII Sesja historyczna w tym roku w Pszczewie


             W tym roku Sesja historyczna, organizowana przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze” i Starostwo Powiatowe   Międzyrzeczu, miała miejsce w gościnnym Pszczewie, w Gminnym Ośrodku Kultury kierowanym przez – otwartą na WSZYSTKIE kulturalne inicjatywy Wandę Żaguń.
            Wydarzenia naukowo – kulturalne tej rangi nie powinny ograniczać się do Międzyrzecza, w innych miastach dzieje się równie dużo, a może nawet więcej. Pszczewski Ośrodek Kultury jest tego dobitnym dowodem. Gości, słuchaczy sesji historycznej powitał przedstawiciel wójta gminy Krystian Grabowski. Na sesji obecny był starosta międzyrzecki Grzegorz Gabryelski, od lat wspierający spotkania miłośników historii lokalnej. Publikacje posesyjne mają duży prestiż w gremiach naukowców. Sesje, organizowane od 2003 r., objęte są merytoryczną opieką środowiska akademickiego Uniwersytetu Zielonogórskiego. Obecny był Kazimierz Puchan, który jako starosta międzyrzecki towarzyszył pierwszej edycji. Do pisania referatów zapraszani są nie tylko naukowcy, przedstawiciele różnych dziedzin humanistycznych, także ich autorami są amatorzy, pasjonaci historii lokalnej, z  terenów zachodniej Wielkopolski czyli umownie Ziemi Międzyrzeckiej. Celem jest pomoc w promowaniu się młodym przede wszystkim naukowcom.   Jako pierwsza wygłosiła odczyty archeolog Agnieszka Indycka, współredaktorka publikacji posesyjnej. „Grób popielcowy kultury łużyckiej  w  Nietoperku”. Autorska omówiła znajdujące się w zbiorach Działu Archeologii Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej wazowate naczynie gliniane (spełniające funkcje popielnic), zawierające przepalone kości ludzkie, ciałopalnego obrządku pogrzebowego, i towarzyszący ruchomy materiał zabytkowy, inwentarz  grobowy z pochówku grobu popielnicowego ze stanowiska kultury łużyckiej z młodszej epoki brązu, oraz fragment (odwróconej do góry dniem) nieornamentowanej misy, którym nakrywano naczynie. Chronologię grobu określono na III/IV okres epoki brązu.
Drugi referat archeolog Agnieszki Indyckiej to „Grób z osady ludności kultury Przeworskiej w Nowej Wsi” odkryty w czasie budowy gazociągu jamalskiego. Szkieletowy pochówek mężczyzny w wieku 25-35 lat, z obciętymi intencjalnie dłońmi. W czaszce znajdowało się ostrze metalowe, na  kościach obojczykowych mechaniczne uszkodzenia, prawdopodobnie efekty tortur. Nie wiadomo, czy ten człowiek padł ofiarą zabójstwa czy też był przedmiotem okrutnych praktyk lub obrzędów religijnych. W pobliżu zarejestrowano 28 ułamków naczyń glinianych.
            Michał Kwaśniewski „ Polskie teksty pozametrykalne w księgach metrycznych parafii Pszczew z lat 1632-1920”. Stare teksty o charakterze kronikarskim to fascynująca lektura, pozwala zajrzeć w głąb historii lokalnej. Pszczew był w X lub XI w. pierwotnym uposażeniem biskupa poznańskiego, pełnił rolę strażnicy zachodniej granicy państwa Polan. Pszczewscy księża rejestrujący chrzty, śluby i pogrzeby dokonywali różnego rodzaju wpisów pozametrykalnych do ksiąg, były to opisy zdarzeń związanych z historią powszechną i historią kościoła, dotyczące parafii pszczewskiej i jej kościołów, spisy przedmiotów stanowiących wyposażenie kościoła i opisy klęsk żywiołowych, notatki usystematyzowane chronologicznie, osadzone w realiach historycznych i opatrzone komentarzem. M.in. najazd Szwedów na Pszczew podczas wojny trzydziestoletniej w 1631 r., Kulturkampf lat 70.XIX wieku archidiecezji poznańskiej i parafii pszczewskiej, budowa linii kolejowej Międzyrzecz-Międzychód w 1887 r., złoty jubileusz święceń kapłańskich papieża Leona XIII w 1887 r., remont kościoła św. Marii Magdaleny i powiększenie cmentarza w 1828 r., lista komunikujących parafian w 1829 r., inwentarze przedmiotów stanowiących wyposażenie kościoła, opis burzy, epidemii grypy itd. 
            Paweł Stachowiak „Międzyrzecz w dobie wojny siedmioletniej (1758-1762)” . Przemarsze, wymuszenia i rekwizycje odbiły się nie tylko na ówczesnych finansach gospodarki lokalnej, przyczyniły się również do strat demograficznych, negatywne skutki wojny boleśnie odczuło zachodnie pogranicze. Rosjanie dotarli do Międzyrzecza. Starty związane z pobytem Rosjan ocenia się na 80 tys. guldenów, wcielono do armii 40 tys. mężczyzn.
Ciekawostka - w źródłach odnotowano, że ogrody miejskie zamieniono w wielką piekarnię chleba dla wojska, gdzie ciasto wyrabiano bezpośrednio w  nieosłoniętych wykopanych w ziemi jamach.
            Marceli Tureczek „ Starostwo pogranicza w Dąbrówce Wlkp. oraz działalność Lucjana Brudły od 2.lutego do 6. maja 1945 r.”. Pierwsze powojenne starostwo działało na terenie byłych niemieckich powiatów: babimojskiego,  międzyrzeckiego i sulechowsko-świebodzińskiego. Lucjan Brudło jest ciekawą postacią, współtworzył powojenną administrację na tzw. Ziemiach Odzyskanych, celem jego działalności była ochrona ludności polskiej. Jako starosta zajmował się sprawami związanymi z aprowizacją, uruchomił młyn, sieć elektryczną, pocztę, zapewnił opiekę lekarską. W referacie gry polityczne i układy lokalne tamtego okresu, przy obecności okupacyjnej Armii Czerwonej – kadencja Brudły trwała krótko, ale jest ciekawym obrazem tamtych czasów.
             Ryszard Patorski „ Kościół św. Jana w międzyrzeczu w latach 1945-2015. Przemiany architektury i wystroju wnętrza”. Kościół ten, zbudowany w latach 1474-1479, to jedna z najstarszych budowli na terenie Międzyrzecza. W czasach swego powstawania usytuowany był w południowo-wschodniej części miasta lokacyjnego, w pobliżu bramy Wysokiej. Pierwszym jego proboszczem po wojnie był ks. dr Henryk Hilchen, człowiek o wszechstronnym wykształceniu. W 1947 r. fara przeszła największe przeobrażenia, jej proboszczem był wtedy ks. Paweł Mikulski. W następnych latach regotyzowano kościół, ołtarze i konfesjonały. W 2005 r. odnowiono zabytkowe organy. W 2009 r. odmalowano cały kościół, przy okazji prac odkryto cenne renesansowe freski z poł. XVI. w. Szczegółowy zapis prac opisano w dokumentach konserwatorskich. Freski polecił wykonać ówczesny starosta międzyrzecki Wawrzyniec Myszkowski. Do prac związanych z przebudową, remontami i wyposażeniem wnętrz zatrudniano w latach 50., 60, ubiegłego stulecia najlepszych fachowców. Bardzo ciekawy, obszerny referat ze zdjęciami i dokumentami.
            Krzysztof Michałowicz „Zarys historii Ochotniczej Straży Pożarnej w Pszczewie”.  Prekursorami powstania Ochotniczej Straży Pożarnej  Zbąszynku byli Józef Gościniak (komendant od 1948 r.), Hieronim Ziemny i Michał Jednorowicz. Działalność OSP  rozpoczęła się od profilaktyki przeciwpożarowej, sprawdzania posesji pod kątem zagrożenia przeciwpożarowego i szkolenia nowej kadry. Wybudowano remizę. W ciągu następnych lat  OSP w Zbąszyniu wzbogacała się o nowy sprzęt pożarniczy, strażacy brali udział w szkoleniach, ćwiczeniach, zawodach i olimpiadach wiedzy pożarniczej i akcjach gaśniczych i interwencjach.
            Ostatni wygłoszony tego dnia referat – archeologa Maksymiliana Frąckowiaka, dotyczył „Grobu majora Wehrmachtu z okolic Nowego Dworu. Wyniki badań archeologiczno-ekshumacyjnych”. Ekshumacje szczątków osób narodowości niemieckiej, poległych w czasie II Wojny światowej na terenie Polski, odbywają się na podstawie „Umowy między Rządem Republiki Federalnej Niemiec a Rządem Rzeczpospolitej Polskiej…” z 8.12.2003 r. Stowarzyszenie „Pomost” od 2002 r. współpracuje z Fundacją „Pamięć” oraz „Niemieckim Ludowym Związkiem Opieki nad Grobami Wojennymi”. W  maju 2014 r. zgłoszono odnalezienie niemieckiego grobu w pobliżu Nowego Dworu. W wykopie bezpośrednio pod powierzchnią drogi leśnej zarejestrowano prostokątną jamę grobową  z zeszkieletowanymi szczątkami niemieckiego żołnierza, z widocznymi śladami urazów na czaszce.  W grobie zalegał karabin Mauser K98k. Przy kości obojczykowej znaleziono fragment pagonu i inne zabytki: etui z książeczką wojskową, odznaczenia niemieckie, nieśmiertelnik, spinki od mankietów, 2 szklane wkłady do wiecznego pióra, guziki od munduru i koszuli. Postawiono tezę, że ciało zabitego oficera wkrótce po śmierci ograbiono z niektórych cenniejszych przedmiotów (buty) i pospiesznie z żołnierskimi honorami pochowano. Prawdopodobnie ten oficer (z 84. Batalionu Budowlanego Werhmachtu) dowodził akcją podkładania ładunków wybuchowych pod mosty w Krobielewie.
            XIII Sesja historyczna w całości dedykowana była Stefanowi Cyraniakowi, lokalnemu dziennikarzowi przez wiele lat piszącemu teksty o historii do „Kuriera Międzyrzeckiego”. Marceli Tureczek podziękował także za wspaniale przyjęcie dyr. GOK Wandzie Żaguń. 
Sesja nie skończyła się razem z ostatnim referatem, dyskusja trwała jeszcze długo. Obecni byli profesorowie z UZ, którzy razem z prelegentami wzięli udział w wycieczce po zabytkach Pszczewa, zwiedziliśmy Dom Szewca. Sesje Stowarzyszenia Regionalistów „Środkowe Naddoodrze” są dla widzów wspaniałą przygodą intelektualną, na deser zostaje nam dokładna lektura publikacji. Książka jest dostępna w naszych bibliotekach. Polecam.


Iwona Wróblak
sierpień 2015

wtorek, 21 lipca 2015

Jarmark Magdaleński w Pszczewie i Mirka Górna pomagająca innym


            Mały Pszczew słynie ze swoich Jarmarków Magdaleńskich. Udało się tam miejscowym promotorom stworzyć produkt turystyczny, który przyjął się w okolicy. To już XXII Jarmark Magdaleński.
            W dniach 18. – 19.07. trudno było zaparkować w pobliżu malowniczego ryneczku. Wypada w tym dniu być w Pszczewie. Kilka tysięcy ludzi tu  przyjechało, by posmakować miejscowych wyrobów, obejrzeć stoiska rękodzielnicze i program artystyczny. Jak pisze w broszurce „Turystyka kulturowa Pszczewa”, niewiele jest takich miejsc, w których tradycja stanowi wartość unikalną, zasadzając się na harmonijnym połączeniu przeszłości z  teraźniejszością, jako całość wtopionym w oryginalną przyrodę. Razem z bogactwem inspiracji kulturalnych wynikających z historii miejscowości leżącej na pograniczu polsko-niemieckim. Jest jeszcze wartość dodatkowa, będąca tutaj oczywistością – szacunek do człowieka otwartego, także dzięki tym  działaniom, na różne opcje pełnego uczestnictwa obywatelskiego w kulturze lokalnej, program realizowany w praktyce.
            Gmina współpracuje od lat z Letschin, partnerską gminą niemiecką, przyjaciele zza miedzy zawsze są obecni na Jarmarkach, zrealizowano razem z polską stroną wiele projektów, w tym roku to „Partnerska integracja kulturalna Pszczew- Letschin”, w ramach Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu „Pro Europa Viadrina”. W nawiązaniu do średniowiecznych tradycji Jarmark Magdaleński odbywa się co roku w lipcu w okresie święta patronalnego (św . Magdaleny). Stoiska rękodzielnicze usytuowane są w pobliżu zabytkowego Domu Szewca. Na ziemi pszczewskiej imprezę uświetniają prezentacje lokalnego dorobku artystycznego, występy zespołów folklorystycznych, a na koniec Jarmarku przewidziany jest koncert gwiazdy sceny polskiej.
            Dzień 18.07. rozpoczęto zawodami wędkarskimi o Puchar Gminy Pszczew. Potem był Otwarty Turniej Skata Indywidualnego, widowisko dla  dzieci „Czego nie wiecie o smokach”, wokaliści ze Studia Piosenki przy GOK, koncert zespołu „Białe Kruki” i Haliny Frąckowiak, a na koniec wspólna zabawa taneczna.
            Pokłosiem tegorocznego letniego pleneru malarskiego „Partnerska Integracja Kulturowa Pszczew – Letchin”, organizowanego przez Gminny Ośrodek Kultury, była prezentowana publicznie wystawa obrazów polskich i niemieckich artystów. Dużo tego dnia jest sztuki w Pszczewie, sztalug , rzeźbiarzy, różnego rodzaju rękodzieła artystycznego, sztuki użytkowej. Cudowianki szydełkowe – urocza nazwa…, rzeźba i płaskorzeźba, w wąskich uliczkach kujący na kowadle (chyba podkowy…) prawdziwy kowal, który grupce turystów – gapiów opowiadał o swoim warsztacie. W bocznych ulicach współczesna oferta, będąca praktycznym przedłużeniem i realizacją tradycji jarmarkowych, gdzie powinno być WSZYSTKO, czyli od ubrań, butów, galanterii skórzanej, firanek, poduszek, pościeli, zabawek dziecięcych, naczyń kuchennych – garnków, sztućców drewnianych po biżuterię rękodzielniczą i zwykłą, susz roślinny i tradycyjnych dekoracji z tego surowca, torby-plecionki ze słomy, akcesoria wędkarskie po potrawy do pokrzepienia się w  maratonie dwudniowych imprez, pieczywo, wędliny, słodkości (chałwy), herbaty i bakalie. Wyroby z miodu w kilku miejscach i pszczelarze. 
            Przy wejściu na rynek autobus - Mobilny Punkt Poboru Krwi. Oddając krew ratujmy zdrowie i życie, kiedy mamy okazję. Koło kościoła św.  Magdaleny książki ofiarowane na sprzedaż przez wydawnictwa i biblioteki, dla akcji pomocy w leczeniu Jacka i Denisa, zbieraniu środków na ich  rehabilitację. II Charytatywny Kiermasz (dobrej) Książki – w niskiej cenie… Książek jest bardzo dużo, jak mówią mi wolontariuszki, około 2000 sztuk udało się zgromadzić. Wiele to cenne publikacje, np. Normana Daviesa. W tym roku jest ponadto dużo bajek dla dzieci. Fanty przynoszono jeszcze w  dzień Jarmarku, tak wielki jest odzew społeczny akcji, w której bierze czynny udział Mirka Górna – w poprzednim roku zbierająca fundusze na swój wyjazd na leczenie komórkami macierzystymi do Mayom Hospital New Delhi, co udało się zrealizować. Teraz Mirka pomaga innym. Można też było wrzucić coś do puszek na ten cel. Fundacja Dzieciom „Pomóż zdążyć z Pomocą” Bank BPH S.A. O/Warszawa ma nr konta 15 1060 0076 3310 0018 2615 – koniecznie z dopiskiem „2857 Cyranik Jacek – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia” i "Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" ul. Łomiańska 501-685 Warszawa nr KRS0000037904 
z dopiskiem: 5271 Klepczarek Denis Andrzej na pomoc i ochronę zdrowia". Zbiórka odbyła się pod patronatem „Caritas” w  Pszczewie.
            W centrum ryneczku Środowiskowy Dom Samopomocy w Pszczewie zaprezentował wyroby swoich podopiecznych, bardzo artystyczne, wykonane z sercem. Obok na pewno cenne dla kolekcjonerów starocie. Dalej Metaloplastyka, zbroje średniowieczne, inne trybowane w metalu dzieła sztuki, obok malowane na szkle piękne kompozycje. Są też nasze międzyrzeckie mistrzynie rękodzieła artystycznego.
            Nieodłącznym elementem Jarmarku jest konkurs fryzjerski o Grand Prix św. Magdaleny, najlepsi młodzi adepci fryzjerstwa nagradzani są  pucharami, statuetkami i nagrodami rzeczowymi. Po wręczeniu mistrzom fryzjerstwa nagród w części artystycznej wystąpiły dzieci z Zespołu „Pszczółki” z pszczewskiego Przedszkola i Mażoretki „Finezja” ze Wschowy, ostatnio zdobyły złoty medal w Mistrzostwach Europy w układach taneczno- marszowych do orkiestr dętych. Trzy nasze okoliczne zespoły ludowe: „Kęszyczanki” z repertuarem pieśni ludowych i biesiadnych, mający w swoim dorobku wiele występów na lokalnych imprezach (pieśni m.in.: „Dla nas ta noc”, „Pamelo Zegnaj”, Czerwona rosa” i kilka innych) „Duszniczanki” z  Centrum Kultury w Dusznikach – z ciekawym folklorem ze swoich stron i „Nietoperzanie” z Nietoperka pod Międzyrzeczem, młody ale bardzo ambitny zespół. Ze swoim recitalem wystąpił lokalny talent wokalny, pszczewianin Joachim Ryczek, uczestnik i laureat przeglądów piosenki młodzieżowej. Zespół ABBA Show dał koncert na koniec dnia, a gwiazdą wieczoru była Sylwia Grzeszczak z zespołem, na jej występ przyjechało z okolic bardzo dużo ludzi.

Iwona Wróblak
lipiec 2015