Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Publiczna w Międzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Publiczna w Międzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2025

 

Senior dbający o zdrowie i wygląd


Dzień zdrowia i urody – w każdym wieku. Towarzyszy mu widok wygodnego fotela, starodawnej drewnianej ławki, na której można przysiąść. Przy ciastku i kawie. W Czytelni Biblioteki Publicznej Logo Centrum Usług Społecznych. I stanowiska, przy których można zasięgnąć porady specjalistów. Andrzej Jasiński – protetyka słuchu, doktor udziela rad, jak dbać o uszy, można się też umówić na wizytę. Diabetolog Justyna Syrenicz, dostępna, dzisiaj jest także bez zapisów. Stanowisko Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej; pokaz samobadania piersi. Profilaktyka chorób zakaźnych, zdrowy tryb życia, jak się prawidłowo odżywiać.

Można sobie zmierzyć ciśnienie tętnicze przy stanowisku pielęgniarskim. Katarzyna Laszczak wykonuje merydianowe masaże rąk; to rozluźnia napięcie mięśniowe, pobudza krążenie, na stoliku bańki ogniowe – bardzo stary sposób na zdrowie. I fryzjerzy – z Zakładu Doskonalenia Zawodowego, na stole suszarki do włosów; pięknym można być też na emeryturze, czemu nie. Obecnie modne są fryzury cieniowane; wiele warstw włosów na głowie, panie chętnie korzystają z obecności fryzjerek. Make up, makijaż też jest robiony, by być (jeszcze bardziej) piękną...

Wcześniej były też warsztaty taneczne, niezależnie od stopnia zaawansowania swoich umiejętności, warto się poruszać w rytm muzyki. „Silna lawenda” - lubuska plantacja we wsi Silna w odległości 5 km od Pszczewa, właściciele często są obecni na różnych imprezach kulturalnych, w MOK-u też byli, opowiadali o właściwościach zdrowotnych, uzyskiwanym dzięki lawendzie stanach relaksu i wyciszenia. Produkują na plantacji eteryczny olejek lawendowy, hydrolat lawendowy, syrop lawendowy i syropy z innych ziół, świece z naturalnym olejkiem lawendowym, susz lawendowy w woreczkach, poduszki lawendowe z łuską gryki lub z łuską prosa, olejek eteryczny i hydrolaty z tymianku, szałwii i innych ziół. Powiatowy Zespół Doradztwa Rolniczego – informacje o ekologicznej produkcji żywności. Nadleśnictwo w Międzyrzeczu – było nieco informacji o wpływie przyrody na zdrowie psychiczne i fizyczne.

Dzielimy się naszą działkową wiedzą o ziołach, chwastobójczych, owadobójczych, o starodawnych właściwościach nawłoci, piołunu – mądrość naszych babek, dobrze jest się spotkać i porozmawiać, warto korzystać z mądrości naszych Seniorów.


Iwona Wróblak

październik 2025 r.













 

czwartek, 26 maja 2016

Dotknąć, zobaczyć, zdobyć

            W Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu spotkanie z Jackiem Pałkiewiczem, znanym podróżnikiem, dziennikarzem, odkrywcą, i jego książkami. To znakomity gawędziarz. Dla słuchaczy ma w zanadrzu wiele opowieści, relacji z przygód, refleksji o miejscach i zdarzeniach, które widział i osobiście ich doświadczył.
            Pałkiewicz pierwszy opisał miejsca, gdzie przed nim nie bywali biali podróżnicy. Kambodża, z ponurą niedawną historią władztwa Kmerów, i jej  starożytne świątynie, które przetrwały. Syberia, mroźne, bardzo mroźne (minus 52 st.) przestrzenie, w nich pozostałości stalinowskich łagrów. Jakuck, piękna azjatycka kraina. Syberyjskie menu – mięso z renifera, które odcina się piłą, a na deser je rybę stroganinę ze zwyczajową rosyjską gorzałką, która w  tej temperaturze nie rozgrzewa. Papua Nowa Gwinea, wymierające wyspiarskie ludy, ich świat tak inny od naszych zachodnich wartości, nie niszczący bezmyślnie swej substancji… Atmosfera sprzed tysięcy lat, która dzieje się w XXI wieku, skamielina, wgląd w epokę kamienia łupanego – dosłownie. Podobnie jest ze społecznościami andyjskimi, odciętymi (jeszcze niedawno) od kontaktów ze światem, teraz jednak i tam ludzie zaczynają nosić dżinsy, wlewa się do nich unifikujący świat anglosaskiej techniki i komunikacji. Ciekawe doświadczenia przebywania na wysokości 4800 m, gdzie jest połowa tlenu, dla ludzi nieprzystosowanych oznacza śmiertelne niebezpieczeństwo choroby wysokościowej, niewydolności oddechowej, zadyszki po zaledwie kilku krokach. Polinezja, pustynie Gobi. Wielka rzeka Amazonka to dla oglądającego te wodne przestrzenie - morze. Od brzegu do brzegu w porze deszczowej jest 40 km.
            Każda wyprawa w odległe zakątki globu to przeżycie, towarzyszący mu strach czy niepewność są twórcze, pozwalają przetrwać. Survival mówi, że nie trzeba wstydzić się strachu, to normalne zjawisko i może ocalić życie…. Pomaga chłodno spojrzeć na nieprzewidziane w obcym środowisku sytuacje. Strach jest przyjazny i pozytywny – tak należy o nim myśleć. Przyswoić go.
            W życiu najważniejsza jest pasja. Taki też tytuł ma jedna z jego książek. „Pasja życia”. Podróżowaniem, czytaniem książek podróżniczych, poznawaniem, interesował się od dziecka. Na szóste urodziny dostał globus, odtąd wodził po nim palcem – i planował podróże. Starannie planował – to  warunek ich powodzenia i bezpiecznego powrotu do domu… Paszport dostał dopiero w wieku 30 lat, takie były czasy. Zaczął od przepłynięcia w  poprzek Oceanu Atlantyckiego samotnie na małej łódce, to dało mu sławę i punkt startu. Ułatwiło planowanie następnych eskapad.
            Zwiedził świat. Puszcze, dżungle, pustynie. Wielkie miasta, nie był jeszcze w kosmosie, ale zna kosmonautów. Poznał wielu ludzi, środowiska, w  których żyją. Sekretem dobrych kontaktów z innymi cywilizacjami jest być może worek prezentów, jaki zawsze ze sobą zabiera… Gościniec. Pokazanie przyjaznych zamiarów. Zawarł w świecie nieraz odległym od nas o tysiące kilometrów wiele znajomości. Wracał do tych miejsc po kilka razy. Śledził przemiany w środowiskach, wyrastanie wielkich metropolii – w ciągu bardzo niedługiego czasu (Dubaj), obserwował ludzi, którzy wprost z epoki industrialnej kamienia łupanego niemalże musieli zacząć żyć w naszym białym świecie XXI wieku. Teraz są pomiędzy tymi światami – mówi Pałkiewicz. Zagubieni. Są (na razie) nikim… nie mieli czasu, by się odnaleźć w epoce smartfonów i komputerów. Czy okażą się elastyczni, przechowają swoje ekologiczne tradycje, przejmując do swego życia przydatne współczesne narzędzia? Nie ma prostej  odpowiedzi… Bo czy alternatywą się świat, w  którym króluje konsumpcyjna filozofia, przyjemność wydatkowania jako nowa religia...
            Jacek Pałkiewicz miał odwagę urzeczywistnić swoje marzenia (o podróżach). Marzeń się nie marzy, marzenia się realizuje. Myślę, to dobrze, że  dzisiaj mówi o TAKIEJ odwadze – w spotkaniu z młodzieżą szkolną, a ta stanowi tu większość słuchaczy. To inna alternatywa dla zamknięcia się w  szczelnym kokonie smartfona, który z (użytecznego) narzędzia przeobraża się w więzienie izolujące współczesnego człowieka. Mówi o kontaktach BEZPOŚREDNICH ze światem, o tym, że ciekawie jest dotknąć, zobaczyć (nie tylko na ekranie komórki) – i zdobyć… Być aktywnym, modelować swoje życie. Cenna nauka dla młodych ludzi… może nie tylko młodych. Tylko pierwsi w sztafecie wygrywają (swoje życie), być dorosłym w znaczeniu samodzielnym i odważnym w spełnianiu się, w dążeniach do samorealizacji, można od wczesnego wieku. Dzisiaj, kiedy – jak mówi podróżnik – nie ma ograniczeń ustrojowych, które bardzo pętały możliwości rozwojowe, dzisiaj wystarczy (mocno) chcieć. Dzięki samolotom, paszportom, świat się  spłaszczył, zmniejszył. Do wielu miejsc łatwo jest dotrzeć, oglądać je na żywo. Są przez to, te piękne zakątki świata, jakie widzimy w Internecie, zadeptywane przez turystów… 
            Jakie daje rady dla młodych ludzi, którzy chcieliby podróżować? Jak finansować wyprawy, czy one są bardzo kosztowne? Nie mówi, że jest łatwo. Trzeba tej podróży nie odkładać na (wieczne) jutro... Ze zdjęć podróżniczych spogląda na nas odważna pewna siebie twarz mężczyzny, który wie,  co chce. I to jest akceptowane na twarzach osób na tych zdjęciach, ludzi z innych, z odmiennych kultur… Ta cecha jest ceniona w gatunku ludzkim, czy  w ten sposób zdobywa się charyzmę, która może pomóc przetrwać w ekstremalnych warunkach???... Z pierwszej podróży morskiej przez Ocean Atlantycki zostało mu wspomnienie krążących w koło małej łodzi rekinów czy orek, wielometrowych ścian wlewającej się wody w czasie sztormu, słonej suchości skóry zmoczonej bryzgami oceanu. Człowiek – mówi dziennikarz – może wycisnąć z siebie siłę o ile się nie podda, nie załamie. Ograniczyć go  mogą złe myśli. To było zwycięstwo życia nad porażką – decyzja płynięcia dalej. Okazja, by się sprawdzić, poznać swoje możliwości.
            Pasja jest niezwykle ważna w życiu człowieka. Jakakolwiek pasja, pasja podróżowania, pracy (myślę, że tej symbolicznej Norwidowej…). Pałkiewicza pasja warunkowała, dawała mu paliwo. Czy podróże są bezpieczne? Jeśli są starannie przygotowane, to tak. Te skrajnie niebezpieczne zdarzają się bardzo rzadko. Opowiada o spotkaniu z pumą, o kontakcie z niedźwiedziem, który go jednak nie zaatakował. W jaki sposób się wtedy zachować? Te doświadczenia zdobywał latami. Potem dzielił się nimi z komandosami na szkoleniach przetrwania, które dla nich prowadził. 
            Pałkiewicz, jako dziennikarz, notuje, obserwuje i zwiedza. Docieka prawdy. Na przykład, co się kryje za bogactwem Dubaju? Dla człowieka naszej kultury - brak demokracji, monarchia absolutna. To (dzięki temu?) bezpieczny kraj, gdzie jest mało przestępstw… Policja jest dyskretna… i  skuteczna. Dubajczycy to 15 % społeczeństwa, reszta jest imigrantami z krajów Dalekiego Wschodu, wykorzystywanymi do niewolniczej i słabo opłacanej pracy. Żyją w obozach, gdzie turyści nie zaglądają. Dla bogatych VIPów, niezależnie chyba, czy są obywatelami demokracji parlamentarnych czy nie, są siedmiogwiazdkowe hotele o futurystycznej architekturze. Nowoczesny marketing sprzedażowy szejkowie, królowie i faktyczni książęta tej  krainy, mają opanowany. Monarchia absolutna się dostosowuje do XXI w…. Podróże ZAWSZE kształcą, mówi przysłowie. I mówią też tak ludzie, którzy podróżują. Zawsze warto ich posłuchać, a książki Jacka Pałkiewicza czyta się doskonale.

Iwona Wróblak
maj 2016


piątek, 18 grudnia 2015

Siła marzeń – w Dyskusyjnym Klubie Książki…

            Magdalena Witkiewicz – „Szczęście pachnące wanilią”. Książka z gatunku tzw. kobiecych. Jeśli literatura „dla kobiet” to pełne sytuacyjnego humoru obrazki z życia codziennego rodziny, a (książkowy) happy end jest wpisany w filozofię autorki, to dobrze dla gatunku „literatury kobiecej”. Literatury ku pokrzepieniu (wszystkich) czytelników i czytelniczek.
            Marzenia pachnące wanilią i Domem. Dobrze, że książki piszą (również) kobiety spełnione. Skrzące się humorem dialogi, które by tak napisać, trzeba być dojrzałym autorem… Puszysław, czyli pełen powagi i godności Kot, jedno z centrów rodzinnego wszechświata. Zwierzak ewoluuje z imienia Puszek (maleńki i puszysty) do poważnego obywatela dającego przykład, jak się  rodzinnie (na półserio) przytulać. We wzajemnych schronieniach jako  instytucji rodzinnej. Spoczywać w miękkiej puszystości Puszysława Kota.
            Pisać o sprawach (rodzinno-zawodowych) lekkich i poważnych na lekko. Rozśmieszać i wzruszać, poprawiać nastrój.
Pisać książki, które kończą się dobrze. Pisać subtelnie o miłości. Kobieco o miłości. Magdalena Witkiewicz wydała 10 książek. Otrzymała nagrodę dla  „bizneswoman”.
            Typowa kobieta przełamująca własne ograniczenia i słabości. Obawy i lęki. Kobieta wyemancypowana w rozsądny sposób. W zgodnie ze  znaczeniem słowa „emancypacja”… Kobieta współczesna na tle współczesności. W niej zanurzona i patrząca na świat z dystansem – nie za dalekim. Zanurzona w swoich uczuciach, w cielesności. W byciu kobietą – dodam – współczesną kobietą. Ideał?
            Książki kobiece, które czyta się z przyjemnością. Sprawy i zdarzenia życiowe sąsiadki, przyjaciółki, swoje, zobaczone – w sposób… książkowo-pokrzepiający. Zdarzenia i sytuacje, bardzo zwykle, problemy, które można rozwiązać. I wszystko dobrze się skończy, bo to moralitet. Przeczytać o czymś takim warto.
            Lustro, menażeria charakterów w książce. Śmieszne sytuacje, cięte dialogi, humor i dystans do świata i siebie.
Nieodłączną częścią kobiety jest jej praca zawodowa. Własny mały biznes, świat pracy zawodowej. Miejsca zarabiania na utrzymanie i spełnienia zawodowego. Tu – mała cukiernia. Miejsce życia towarzysko – kulturalnego, gdzie przy zakupach spotykają się sąsiedzi. Centrum wymiany informacji i  ploteczek. Zawiązywania znajomości, i przyjaźni osiedlowych, także głębszych. Cukiernia słodkie lusterko do przeglądania się. Do weryfikacji. Na  wesoło, z dystansem, i wiadomo – że dobrze się wszystko skończy, więc warto czytać…
            Do życia podchodzić z uśmiechem. Z realizmem. To nazywam kobiecością. Przelewać na papier szczęście pachnące wanilią. Czyli nie bójmy się  (książkowo) marzyć w bibliotecznym Dyskusyjnym Klubie Książki.


Iwona Wróblak
grudzień 2015

sobota, 12 grudnia 2015

Światem zadziwienie

Światem Zadziwienie z poezją Wisławy Szymborskiej. My stwarzamy świat – myśleniem….
             Spotkanie z poezją Wisławy Szymborskiej w Bibliotece Publicznej. Montaż poetycko – literacki w wykonaniu młodzieży z Koła Przyjaciół Biblioteki z Gimnazjum nr 1. Tą miłą niespodziankę zafundowali nam uczniowie Gimnazjum nr 1. Okazję do przypomnienia o spuściźnie twórczości Wisławy Szymborskiej. Wielkiej Damy poezji, nie tylko z tego powodu, że w 1996 r. została Laureatką Nagrody Nobla. Nagrody te przyznawane są przez  Szwedzką Akademię bardzo wybitnym twórcom. Mają propagować ich dorobek jako cenną część zdobyczy intelektu naszej cywilizacji. Dyr. Szkoły Alicja Witter, będąc obecna na prezentacji, miała też pewnie na uwadze charakter tej poezji. Jej dojrzałość, mądrość – wiele cech opisanych w opasłych tomach opracowań literackich – i jednocześnie prostotę – z nich wynikającą, świadectwo mistrzostwa Szymborskiej, kandydatki na niezaprzeczalny autorytet dla współczesnej młodzieży i nie tylko młodzieży.
            Cieszy to, że młodzież z tak dużym zrozumieniem recytowała - te nieproste także – testy Autorki. To mądre i wartościowe – Światem Zadziwienie. Dostatecznie pokorne i jednocześnie nieustannie zadające pytania. Te zasadnicze, nazywające. Leksykalne. Definiujące świat i ją samą. Mówiła o sobie –  jestem podobna do siebie… To zachęta do – nieśmiałego z początku – ale zamierzonego ciągłego definiowania siebie. Zadania dla każdego człowieka jego osobistego. Tak to jest z Szymborską, że wymaga wielokrotnego do siebie powracania. Powracania do Niej, do jej Poezji, i do pytań człowieczych, które tam zadaje. Daleko, wydaje mi się, wyszły poza tradycyjny nurt egzystencjalny. To pojęcie filozoficzne jest stale przez nią weryfikowane. Jak wszystkie pojęcia. To w dużej mierze fundamentalna poezja. Jak wielkie budowle, katedry. Niematerialne pomniki myśli. Pomniki - myśli utkane w otoczeniu jej  życia. Wymiarze pięciolinii muzyki jazzowej Elly Fitzgerald, w jaki sposób jazz warunkuje postrzeganie świata?.... Na pewno ważny. Jej pasji filmowych i  teatralnych, fascynacji literaturą, kulturą, z której to stworzyła Świat według Szymborskiej, ciepłą propozycję dojrzałej mądrej afirmacji, gdzie jest  wyważone miejsce na uczucie i rozum, jako przestrzeń precyzyjnie, chociaż nie dogmatycznie, zakreśloną. Tak umoszczone wiersze oprą się próbie czasu, chociaż Kosz jest ważnym antidotum dla zbytniego poddania się słowu, temu mirażowi przez nas stworzonemu, tak potrzebnemu jednak, i nadmiernemu jemu zaufaniu…
            Sprawdzać, nieustannie słuchać… Jak muzyki, sfer przestrzeni. Słuchać siebie i innych. Także ufać swojemu słuchaniu. To odwaga i jednocześnie zakorzenienie, wydaje mi się. Warunkują pogodę ducha, są podstawą i fundamentem, na którym można budować swój rozwój… Stabilnie stać na platformie, by móc mieć wolne ręce do rozbierania kolejnych rusztowań filozoficzno – kulturowych, pojęć i schematów, kiedy już spełnią swoją rolę – jako rusztowania… Dlatego poezja Szymborskiej jest zawsze taka świeża. I interesująca, to wędrówka, nieustanne pójście – chodzenie, jak pisał Norwid – dopokąd…Świat Szymborskiej – świat niezależnych słów i rzeczy napisanych – stworzonych przez ich napisanie…
Napisanie językiem wysublimowanym na kształt kamyków w nurcie rzecznym, otoczaków obmytych przez nurt wodno – czasowy. Gładkich i obłych przez eony chwil, jakie spędziły w neuronach i przekaźnikach, połączeniach i synapsach myśli. Wnioskach odkrytych nagle, zaufanych sobie. Zapisanych. Rzeczy, które mamy w sobie, jak pisze Szymborska w jednym z tekstów, wystarczy je odkryć, wyłuskać… Świadomość naszego istnienia czasami przemyka nam przez myśl, krótko przemyka, warto to zapisać… Myślenie można przeszczepić każdej rzeczy, MY STWARZAMY ŚWIAT – MYŚLENIEM…
            Na przykład nasze zanurzenie w polityce, jeśli zrozumiemy źródłosłów tego pojęcia. Czy też świadomość tego naszego konkretnego istnienia? Szymborska ma zdolność Określania. NAZWAĆ bowiem jest bardzo trudno, a ona to robi… Dlatego jest nasza i ważna.
Przyznaje się do Niej na przykład nasz master Andrzej Gołota. Bokser mówi – brakuje mi Ciebie w narożniku, tego zdefiniowania, myślę. Albo innych rzeczy, już jego własnych. Na koniec pani Witter przytoczyła jedną z recept - sentencji poetki - jej propozycję, czy wręcz lekarstwo, jak można dobrze Istnieć – żyjąc w ciągu dnia tak, żeby mieć noc spokojną. O śnie nocnym zasłużonym, wypoczynku, czystym sumieniu, realizacji i samorealizacji, Pracy za  dnia w ujęciu Norwidowym.
            Lekcja języka polskiego w najprzedniejszej formie, spotkanie z perłą poezji, polską poetką. Wybitnym człowiekiem, kobietą, która kochała ludzi i  lubiła ich kochać. Jak ktoś napisał: radośnie smutna, poważnie żartobliwa, łagodnie ostra, beztrosko frasobliwa, sceptycznie ufna, przewrotnie prostolinijna – i jeszcze wiele innych możliwych zakreśleń magicznego kręgu jej rozumu i Umysłu ludzkiego.
W montażu poetyckim wystąpili: Dominika Pasja, Paulina Laskowska, Ada Masym, Paulina Majkowska, Czarek Pawelski, Oliwia Nawrot, Wioletta Góra, Roksana Sołtys, Adrian Portała, Weronika Słota, Roksana Pietrzak, Agnieszka Maik, Helena Pacuła, Amelia Furede, Weronika Skręty i Simona Szudry. Program opracowały – Iwona Stańska i Krystyna Frankiewicz.


Iwona Wróblak
maj 2013

niedziela, 27 września 2015

Nazywam się Marian Zacharski… interesuję się historią, piszę książki…


            Na stoliku w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury grube tomiszcza ostatnio wydanych książek gen. Mariana Zacharskiego. Tzw. literatura faktu, metody i techniki funkcjonowania służb specjalnych, kulisy ich pracy, szczegółowe opisy akcji wywiadowczych. Wiadomości z pierwszej ręki, od oficera tychże służb. Fascynująca lektura dla miłośników tego rodzaju historii. Zebrało się ich sporo na spotkaniu z autorem, mieli przygotowane szczegółowe pytania – dotyczące nie tylko publikacji autora...
M. Zacharski (ur. w 1951 r. w Gdyni), oficer polskiego wywiadu cywilnego, autor powieści z gatunku historii i literatury faktu. Ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W 1975 r. wyjechał do USA jako przedstawiciel firmy „POLAMCO”, która była wtedy przykrywką dla jego szpiegowskiej działalności. W 1977 r. nawiązał kontakt z Wiliamem Bellem pracującym przy projektach dla Departamentu Obrony USA. Do 1981 r. kupił dla polskiego wywiadu poufne informacje na temat m.in. budowy systemów radarowych, rakiet i samolotów i wielu innych tajemnic wojskowych, za co  sąd w Los Angeles w USA skazał go na karę dożywotniego więzienia. Aktem łaski prezydenta R. Reagana Zacharski został w 1985 r. wraz z innymi 3  wschodnioeuropejskimi szpiegami wymieniony na 25 więźniów przetrzymywanych w więzieniach bloku wschodniego. Od 1990 r. pracował dla Biura Ochrony Państwa. W 1995 r. uczestniczył w akcji mającej na celu zwerbowanie rosyjskiego agenta Władimira Ałganowa. Został awansowany na stopień generała przez Lecha Wałęsę. W związku z „aferą Olina” w 1996 r. opuścił Polskę. Stało się tak po przegranej w wyborach na prezydenta Lecha Wałęsy i  elekcji na fotel głowy państwa Aleksandra Kwaśniewskiego.
 Publikacje Marian Zacharskiego: „Nazywam się Zacharski. Marian Zacharski. Wbrew regułom”, „Rosyjska ruletka”, „Rotmistrz”, „Dama z  pieskiem”, „Operacja Reichswera”, „Krwawiąca granica” i bestseller „Kody Wojny. Niemiecki wywiad elektroniczny w latach 1907 – 45 a losy polskich, sowieckich, alianckich kodów i szyfrów”.
Gen. M. Zacharski książki zaczął pisał z początku po to, żeby – jak mówi – oczyścić się z zarzutów udziału w intrygach, jaki mu stawiano w  związku ze sprawą „Olina” (domniemane pseudonim byłego premiera Józefa Oleksego, postawiono mu zarzut współpracy z obcym (rosyjskim) wywiadem, w wyniku czego Oleksy podał się do dymisji a jego rząd upadł). Ponadto powodem jego aktywności literackiej jest to, że generał interesuje się historią, a że ma dosyć rozległą wiedzę o funkcjonowaniu naszego państwa z racji pełnienia służby w BOP, myślę, że dobrze jest, że powstała literatura faktu jego autorstwa oparta na gruntownej wiedzy wyniesionej wprost z kuluarów naszej wewnętrznej polityki państwowej. To cenny wkład dokumentalny dla przyszłych pokoleń historyków, ich studiów nad okresem Polski po 1989 r.



Iwona Wróblak
wrzesień 2015




wtorek, 18 sierpnia 2015

Bartek w Gruzji z aparatem - wędrujący w Poszukiwaniu…


            Nowe wcielenie Bartka Orła, którego dotąd znaliśmy z aktywności harcerskiej, jako wieloletniego instruktora („Dreptaki” drużyna „Nieprzetartego Szlaku” z Rokitna). Fotoreporter wędrownik, którego gna nieprzeparcie w świat. To część harcerskiego wędrowania, jak by nie patrzeć….
W sali na parterze Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury oglądamy Wystawę jego fotografii z Gruzji, które Bartek zrobił w drodze do Indii. Po co tam jechał? Droga jest po to, by iść, trawestując Edwarda Stachurę. Poznawać. Miejsca, ludzi, historię, klimat, kuchnię etc. Wszystko. Zabierając ze sobą rodzinę, przyjaciół. Za niewielkie pieniądze – Bartek mówi, że ZNACZNIE drożej jest nad polskim morzem… Służy adresami i telefonami (można go  znaleźć na Facebooku). To poważna propozycja, pomoże w organizacji wyjazdów turystów indywidualnych oraz grup. Są dobre połączenia lotnicze z tym  rejonem świata.
Zachęca – jak to harcerz-instruktor – do wędrowania.
Krystyna Pawłowska – kustosz Biblioteki Publicznej, otwiera oficjalnie wystawę. Wiązanka kwiatów dla naszego lokalnego społecznika. Myślę, że  harcerze powinni częściej je otrzymywać… Teraz to okolicznościowe podziękowanie. Tak na co dzień powinny być wręczane - za powiew optymistycznego myślenia z ich strony. Za wzorzec aktywności niespokojnej, która nigdy nie spocznie, bo taka jest filozofia harcerskiego systemu wychowania i samodoskonalenia. Ja się nie dziwię, że harcerze wędrują, pięknie, że ze swoich podróży robią wystawy zdjęć, że opowiadają o nich.
Czułam się jak na harcerskiej gawędzie, kiedy Bartek opowiadał o całkiem niezaplanowanej wizycie na gruzińskim weselu, to daleko więcej niż  lektura przewodników i chłodne oko zbieracza widokówek (chociaż mówił mi, że przewodniki piszą ludzie kompetentni i warto im ufać). Mi się podoba ta żarliwa i nieco dziecinna (z ogromnym szacunkiem dla dzieci) chęć poznawania.
Bartłomiej Orzeł – lat 35, zamieszkały w Przytocznej, mgr ekonomii turystyki Uniwersytetu Szczecińskiego, instruktor harcerski, podróżnik, miłośnik sztuki (muzyka, poezja, fotografia). Pierwsza wystawa w Międzyrzeczu przedstawia fotografie z dwóch wypraw: z roku 2013 i 2014.
Gruzini – opowiada – mają wiele cech, które łączą ich z Polakami. Gościnność, szacunek dla sacrum, dla religii, przywiązanie do historii. Łączy ich  państwo, o które w dziejach toczyli krwawe boje. Gruzja to, obok Armenii, najstarsza organizacja państwowa na świecie… Na fotografiach widać tę  dostojność w ludziach, zakorzenienie we własnej narodowej historii i religii. Prawosławie i islam tam dobrze współegzystują – w obronie wzajemnej i  sojuszu wobec wspólnego zewnętrznego wroga. Mimo ostatniej wojny z 2008, której echa widać, Gruzini są pogodni – i lubią Polaków. Jest tam bezpiecznie – podkreśla Bartek. Rozwodzi się nad smakowitościami kuchni gruzińskiej, czujemy na językach ostre szaszłyki i słynne pierogi z sosem w  środku. Miasta gruzińskie – „herbaciane Batumi”, znane z piosenek, są przepiękne. Oglądamy obrazki z Tbilisi (zapraszamy na wystawę, które będzie przez cały kwiecień). Gruzińskie kobiety o orientalnej urodzie, chodzące częściej w spódnicach niż spodniach, jak mówi Bartek – wyzwolone i świadome swojej wartości.
Ludzie i architektura, krajobrazy i współczesność, historia, zabytki, mentalność ludzi tego kraju i nowe przyjaźnie, które Bartek gwarantuje. Zaprasza do  Gruzji, sam na pewno jeszcze tam wróci. Do Indii też zajedzie, to będzie temat na osobną historię, z pewnością wielowątkową.


Iwona Wróblak
marzec 2015