Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Regionalistów Środkowe Nadodrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Regionalistów Środkowe Nadodrze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2016

Międzyrzeckie spotkania z historią po raz ósmy


            Sala starościńska. Dyrektor Muzeum mgr Andrzej Kirmiel zaprasza na VIII sesję historyczną, zorganizowaną przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze” i Muzeum w Międzyrzeczu. Sponsorami konferencji jest Starostwo Powiatowe w Międzyrzeczu, Wydawnictwo „Arcanum” – Katarzyna Sanoka – Tureczek, Księgarnia Akademicka – Bogusław Mykietów.
            W programie do przedstawienia, jak co roku, kilkanaście referatów z różnych dziedzin, oscylujących wokół zagadnień dotyczących historii regionalnej.
            Agnieszka Indycka. „Wczesnośredniowieczna ceramika ze Starego Dworu. Przyczynek do początków wsi”. Nadzór archeologiczny związany z  remontem dworu pozwolił na ujawnienie licznych znalezisk ruchomego materiału archeologicznego. Duża ilość artefaktów z różnych okresów, od XII w. do czasów nowożytnych. Założony przez cystersów dwór datowany jest na I. poł. XVIII w. W pobliżu budynku znaleziono kilkadziesiąt fragmentów ceramiki; ręcznie lepione naczynia ze śladami obtaczania. Wskazuje to na wcześniejsze, niż podają źródła historyczne, ślady zasiedlenia wsi.
            Maksymilian Frąckowiak. „Skarb monet z XVI w. z Gorzycy, pow. międzyrzecki”. Gorzyca od pradziejów jest punktem penetracji osadniczej. W  pobliżu XVIII. wiecznych zabudowań folwarcznych znaleziono skarb cennych monet z okresu panowania Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Trojaki i szóstaki koronne o dużej zdolności nabywczej w tamtym okresie, przypuszczalnie depozyt.
            Jakub Adamski. „Późnogotycka architektura kościoła farnego św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu – próba nowej analizy”. Bogaty w szczegóły architektoniczne wykład o najstarszym i najciekawszym zabytku naszego miasta, jego historii. Chociaż na temat zabytku wydano wiele publikacji w  literaturze regionalnej i ogólnopolskiej, budowla jak dotąd nie jest rozpoznana w sposób wyczerpujący. Nie dysponujemy żadnymi pisanymi źródłami historycznymi dotyczącymi datowania powstania kościoła.
            Ryszard Patorski. „Polichromie w kościele p.w. św. Jana Chrzciciela ufundowane przez starostę międzyrzeckiego Wawrzyńca Myszkowskiego”. Podczas prac remontowych w prezbiterium natrafiono na XVI w. polichromie, ufundowane przez ówczesnego starostę międzyrzeckiego Wawrzyńca Myszkowskiego, przedstawiające sceny ze Starego Testamentu. Autor przypuszcza, że namalował je malarz ze Śląska. Polichromie to interesujący dla  historyków i epigrafów przykład malarstwa ściennego z tego okresu.
            Katarzyna Kornak. „Dokumenty księdza Jana Myślęckiego, proboszcza międzyrzeckiej parafii. Próba opracowania materiału archiwalnego”. Dokumenty z początku XVII w. – dekrety, dokumenty kancelarii kościelnej, dokumenty administracyjne ze zbioru należącego do księdza kanonika katedry poznańskiej, niektóre dobrze zachowane. Autentyczna literatura prawnicza z tamtego okresu.
            Bogusław Tomaszewski. „Przebieg i oznaczenie niemiecko – polskiej granicy państwowej”. W wyniku postanowień Traktatu Wersalskiego Międzyrzecz znalazł się w granicach prowincji poznańskiej. Wzdłuż nowej granicy postawiono znaki graniczne, są one świadkami skomplikowanych dziejów naszego regionu.
            Grzegorz Urbaniak. „Niemiecka stacja radiolokacyjna „Tirstein” pod Trzcielem”.
„Tirstein” była jednostką I. kategorii wykrywania nieprzyjacielskich samolotów. Była obsługiwana przez 231. Pułk Lotniczy. Krótka charakterystyka rodzajów radarów używanych przez Niemców.
            Wolfgang D. Brylla. „Międzyrzecz na trasie Wyścigu Pokoju oraz Tour de Pologne”. Pierwsza edycja Wyścigu Pokoju miała miejsce w 1948 r.  ostatnia w 2006 r. W Międzyrzeczu kolarzy gościliśmy w 1961 r. i w latach 1971 – 74. Autor przedstawił sylwetki znanych polskich kolarzy.
            Andrzej Chmielewski. „Koniec niemieckiego Międzyrzecza – wspomnienia ostatniego autochtona”. Referent omówił relacje świadków dramatycznych wydarzeń ze stycznia 1945 r. Skomplikowane życiorysy tzw. autochtonów, ludzi żyjących od wieków na terenie pogranicza polsko – niemieckiego.
            Ryszard Pastorski. „O historii portretów trumiennych z Muzeum w Międzyrzeczu”.
Najciekawsza i największa w kraju kolekcja portretów trumiennych ma również swoją historię najnowszą. Pan Patorski wiele z nich osobiście przywoził do Muzeum z okolicznych krypt i kościołów. Zajmował się też konserwacją uszkodzonych zabytków.
            Publikacja „Ziemia Międzyrzecka w przeszłości, tom VIII”, zawierająca teksty wszystkich wystąpień, jest do nabycia w Muzeum, będzie także do  wypożyczenia w naszych międzyrzeckich bibliotekach. Zachęcam do lektury. To pasjonująca książka, wydawnictwo naukowe, owoc pasji i pracy regionalistów reprezentujących różne dziedziny wiedzy.


Iwona Wróblak
czerwiec 2010

poniedziałek, 15 lutego 2016

X Sesja Historyczna - O Alfie Kowalskim

            Alf Kowalski - Pan za międzyrzeckim Zamku... Dziesiąta jubileuszowa Sesja historyczna – wydarzenie zawsze ważne i wybitne na mapie kulturalnej Międzyrzecza – w tym roku miała charakter szczególny. Zorganizowana przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze” – dr  Marcelego Tureczka, w całości została poświęcona nie dość docenionej postaci twórcy międzyrzeckiego muzeum, wybitnego muzealnika i artysty malarza Alfa Kowalskiego. Miała także nieco inny niż zazwyczaj kształt, kiedy referenci omawiają swoje prace z różnych dziedzin, zamieszczone w  dostępnym w dniu sesji książkowym wydaniu. Przygotowana we współpracy z cenioną już środowisku naukowym naszą międzyrzecką archeolog mgr  Agnieszką Indycką, była na poły dziennikarskim, prowadzonym przez dr Marcelego Tureczka, spotkaniem z dwoma wybitnymi naukowcami: profesorem archeologii Stanisławem Kurnatowskim i dr historii sztuki Stanisławem Kowalskim.
            Wybór prof. Kurnatowskiego i dr. Kowalskiego na główne osoby w dyskusji o Alfie Kowalskim był celujący. Obydwaj panowie, oprócz olbrzymiej wiedzy przedmiotowej, są doskonałymi gawędziarzami, było wielką przyjemnością słuchać ich wspomnień o pierwszym dyrektorze muzeum, z  którym przez wiele lat pracowali.
Alf Kowalski - Pan na międzyrzeckim Zamku – tak sformułowali rolę i znaczenie tego aktywnego i pracowitego człowieka, które całe swoje zawodowe życie i potem - zdrowie poświęcił tworzeniu muzeum, uczestnictwie w kulturze. Pan Tureczek tak też określił cel tegorocznej Sesji – postać pana Alfa powinna być międzyrzeczanom bardziej znana, być autorytetem – dzisiaj to wartość nie spotykana w nadmiarze, szczególnie dla młodych ludzi. Postać kompetentnego muzealnika pasjonata, łączącego szacunek dla regionalnej spuścizny kulturowej ze zrozumieniem istoty kultury narodowej polskiej. Temu służyła jego fascynacja etnografią, polskością ewidentną skupioną i zachowaną w zwartej formie w Dąbrówce Wielkopolskiej, wsiach polskich nie  tylko z nazwy, zachowaną mimo germanizacji bardziej czy mniej dobrowolnej, wojen i okresów zaborów. Temu służyły realizowane plany badań architektoniczno – archeologicznych, mimo bardzo trudnego finansowo okresu tuż powojennego. Jak powiedział prof. Kurnatowski - Alf Kowalski miał wizję swojego życia – celu, dla którego mieszkał i pracował tu w Międzyrzeczu – klarowną ideę stworzenia Czegoś – ośrodka Kultury regionalnej i  jednocześnie oczywiście narodowej. Temu przyporządkował swoją działalność. Realizował ten cel konsekwentnie i uporczywie. Profesor porównał jego efektywność i skuteczność do działań dobrego programisty komputerowego. Wielką jego mądrością była umiejętność współżycia z ludźmi, przekonywania ich do współpracy. Zapewniało mu to niezbędny do działania autorytet i szacunek u lokalnej społeczności, ich życzliwość i pomoc. Obydwaj panowie podkreślali, że pierwszy dyrektor nie unikał kontaktu z ludźmi i pewnie dzięki temu miał tak znakomite osiągnięcia. Dyrektor Kowalski nigdy się nie unosił, nie tracił nad sobą panowania. Dr. Kowalski dodał, że pana Alfa cechowała przy tym solidność. Był dobrym gospodarzem – myślał jak gospodarz, mimo, że muzeum nie do niego należało – był jego zarządzającym pracownikiem w okresie PRL. Myślał i planował perpektywicznie – stąd  – tak sądzę – określenie – Pan na Zamku międzyrzeckim. Kasztelan Kultury. I skromny człowiek o wielkiej kulturze.
Razem ze starostą Grzegorzem Gabryelskim witaliśmy potomków Alfa Kowalskiego, zaproszonych przez Stowarzyszenie na Sesję. Dzisiaj ich  ojciec – tak wybitna postać w historii Ziemi Międzyrzeckiej - został zauważony, a muzeum – jak powiedział starosta – przestało być bezimienne. Użyczyli na potrzeby czasowej wystawy część swoich prywatnych zbiorów prac ojca. Pani Zofia Kasprowicz, autorka pracy magisterskiej o panu Alfie, z  najpełniejszym w tej chwili zbiorem reprodukcji dzieł artysty, powiedziała potem o pilnej potrzebie wydania albumu o Alfie Kowalskim. Trudno się nie z  tym nie zgodzić, należy może zapytać, dlaczego taka książka do tej pory nie została wydana. Muzeum sfinansowało dużo mniej wartościowe publikacje. Może nadanie muzeum imienia Alfa Kowalskiego skłoni dyrektora muzeum do realnych działań w tym kierunku, może chodzi w tym też o modyfikację czy zmianę koncepcji istnienia placówki… Zamiast Heimatu pojęcie małej Ojczyzny…
Dr Marceli Tureczek przedstawił pana Longina Dzierżyca z Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze jako biografa pana Alfa Kowalskiego. Pan  Dzierżyc nakreślił krótko historię powojenną muzeum i działalność ówczesnego dyrektora muzeum. W porównaniu z dziełem Alfa Kowalskiego ilość i  jakość eksponatów w przedwojennej niemieckiej izbie muzealnej w Meseritz nie jest bardzo znacząca, chociaż nie pomijana w pracach naszych regionalistów, w tym pismach Alfa Kowalskiego. Po wojnie Ziemia Lubuska nie obfitowała w ludzi zajmujących się kulturą. Wtedy Muzeum w  Międzyrzeczu razem z jego kompetentnym i pełnym energii dyrektorem było bardzo ważną placówką kulturalną.
Alf Kowalski urodził się 24.04.1914 r. w rodzinie inteligenckiej o tradycjach patriotycznych. Ojciec zajmował się sztuką, co udzieliło się potem synowi. Alf Kowalski w latach 1935 – 39 studiował w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych w Poznaniu. W czasie wojny został wysłany na  roboty przymusowe, następnie na wschód. Tam także zajmowali się malarstwem. Interesowało go muzealnictwo, zbieranie eksponatów i sztuka. W  Łukowie był referentem d.s. kultury. W 1945 r. wyjechał do Poznania, potem na Ziemie Zachodnie. Początkowo mieszkał w Dąbrówce Wielkopolskiej. Przeniósł się do Międzyrzecza, gdzie pracował w Starostwie jako referent d.s. kultury. Zebrane eksponaty najpierw trzymał w swoim mieszkaniu, potem w budynku Klubu Garnizonowego, gdzie 18.03.1946 r. otworzono formalne muzeum. W 1947 r. zbiory zostały przeniesione do siedziby dawnego budynku Starostwa. Zwolnił się z pracy w starostwie i zajął muzealnictwem. W tym czasie ukończył przerwane przez wojnę studia. Także kursy muzeologii i zabezpieczania zbiorów. Do prowadzenia muzeum był więc fachowo przygotowany. Potwierdzały to oficjalne inspekcje kontrolujące działalność placówki. Najcenniejsze zbiory udało się Kowalskiemu zebrać w okresie tuż po wojnie. Na naszym terenie tylko dwa muzea – Muzeum Narodowe w Poznaniu i Muzeum kierowane przez Alfa Kowalskiego miały w zbiorach cenne dla polskiej kultury portrety trumienne, pokazywane potem na licznych wystawach za granicą. W 1958 r. zbiory w muzeach lubuskich obejmowały ok. 27 000 pozycji, z czego w Międzyrzeczu było 21 000  eksponatów. Alf Kowalski zapobiegł przekazaniu międzyrzeckich portretów do innych muzeów – taka koncepcja była rozpatrywana. W 1954 r. z  inicjatywy dyrektora Kowalskiego zaczęły się intensywne badania archeologiczne. W 1956 r. rozpoczął się remont kompleksu muzealnego. Trwał 10 lat.  Równolegle odbywało się wiele wystaw i imprez kulturalnych. Alf Kowalski pozyskał dla muzeum wiele eksponatów etnograficznych. Za działalność na  rzecz kultury otrzymywał liczne nagrody, w tym ministerialne, ale najbardziej cenił te z nich, które dostawał za działania w regionie. Muzeum przez  pewien czas było placówką autonomiczną. Sytuacja zmieniła się na niekorzyść po 1989 r. w wyniku reformy finansowej.
Muzeum za Alfa Kowalskiego było kuźnią fachowej kadry. Placówką kulturalną z prawdziwego zdarzenia. Pracował tam m.in. archeolog Edward Dąbrowski, dr Stanisław Kowalski. Alf Kowalski brał udział w współtworzeniu wielu innych muzeów – we Wschowie, w Pszczewie, w Wysokiej. Przekazywał tam swoje doświadczenia. Miał też inne plany, które starał się realizować. Chciał założyć w zamkowym parku skansen etnograficzny. Był  współtwórcą nagrodzonego filmu o zamku międzyrzeckim.
Alf Kowalski pracował w Międzyrzeczu 40 lat. To dzięki jego pomysłowości w 1974 r. Międzyrzecz wygrał ze Śremem w Turnieju „Bank Miast”. Pozyskał dla muzeum Karczmę Dworską. Działał też dla lokalnej społeczności – w Lubuskim Oddziale Związku Artystów Plastyków, w Polskim Stronnictwie Demokratycznym, w Radzie Miasta. Był ławnikiem w Sądzie Powiatowym. Malował. W okresie 1945 – 55 prace związane z regionem, potem po 1955 r. zaczął się okres malarstwa eksperymentalnego, bardzo ciekawy. Był propagatorem sztuki, wykładowcą i twórcą. Nosił się z zamiarem założenia szkółki malarskiej, także galerii malarstwa współczesnego. Był człowiekiem niezwykle aktywnym, o wszechstronnych zainteresowaniach, pasjonował się etnografią, archeologią, teatrem, muzyką. Po przejściu na emeryturę 1.01.1986 r. pracował jeszcze przez pół etatu jako specjalista d.s.  wystawiennictwa.
Profesor Kurnatowski i doktor Kowalski osobiście znali pierwszego dyrektora muzeum. Upływa 58 lat, odkąd razem rozpoczęli badania milenijne. W Poznaniu, Gnieźnie, Ostrowie Legnickim, Gieczu, Przemyślu, Grodach Czerwieńskich, Łęczycy – i w Międzyrzeczu z prof. A. Gieysztorem prowadzono badania nad początkami państwa polskiego. Było to zasługą nikogo innego, tylko Alfa Kowalskiego, jego planów badań architektoniczno – archeologicznych i restauracji Zamku, o którym pierwsza wzmianka znajduje się w Kronice Galla Anonima. Razem z Edwardem Dąbrowskim przyjechali, by zrobić konspekt całościowych badań.
Doktor Kowalski opowiadał o realiach pracy naukowca w czasach głębokiego PRL. Alf Kowalski świetnie się sprawdzał jako menadżer i  organizator w tamtych arcytrudnych czasach. Umiał współpracować z instytucjami, wojskiem, wszechstronnie opiekował się naukowcami.
Ryszard Patorski, długoletni były pracownik muzeum współpracował z panem Alfem od 1966 r. Uczył się u pana Kowalskiego rysunku, liternictwa, sztuk konserwacji. Bardzo mile wspomina dzisiaj tamten okres. Spędzali razem dużo czasu, w dni wolne wędrowali pieszo do Chyciny i innych wsi, rozmawiali z tamtejszymi ludźmi. Jeździli także do muzeów na praktyki konserwatorskie. Pan Marian Wieczorek podzielił się wspomnieniami o panu Alfie Kowalskim - znakomitym nauczycielu i rysowniku, pamięta też osobę żony pana Alfa, pani Ewy Kowalskiej, germanistki, jako tej, która  zachęcała do brania udziału w licznych imprezach kulturalnych organizowanych przez muzeum.
Alf Kowalski jest jedną z autentycznych postaci w powieści Eugeniusza Paukszty. Profesor Kurnatowski pamięta pana Pauksztę, kiedy przyjeżdżał oglądać wykopaliska w Międzyrzeczu. W powieści jest uwieczniona nasza restauracja Piastowska, dokąd bohater zapraszał osoby i w sposób pełen entuzjazmu opowiadał o historii i prahistorii Ziemi Międzyrzeckiej, oprowadzał po zakamarkach muzeum międzyrzeckiego.
Jak każda Sesja historyczna, ta także została uwieńczona publikacją, dziesiątą już z kolei, z cyklu „Ziemia Międzyrzecka w przeszłości”. Zapraszam do zapoznania się jej treścią, referatami tam zamieszczonymi. Na pewno znajdzie się w zbiorach międzyrzeckich bibliotek. Artykuły i autorzy: Longin Dzierżyc: „Alf Kowalski (1914 – 1993). Muzealnik i artysta z Międzyrzecza”. Stanisław Kurnatowski: „Moje wspomnienia o Alfie Kowalskim i o  Międzyrzeczu z lat 1954 – 1961”. Stanisław Kowalski: „Wspomnienia o Alfie Kowalskim”. Roman Kasprowicz: „Wspomnienia z Podzamcza”. Zofia Kasprowicz: „Artysta Alf Kowalski”. Joanna Patorska: „Kultura ludowa w zainteresowaniach Alfa Kowalskiego”. Agnieszka Indycka: „Grodzisko w  Międzyrzeczu – Archeologiczne zainteresowania Alfa Kowalskiego”. Marceli Tureczek: „Kilka sprawozdań Alfa Kowalskiego z życia kulturalnego na  terenie powiatu międzyrzeckiego w pierwszych powojennych latach”. Maksymilian Frąckowiak: „Postać Alfa Kowalskiego w powieści Eugeniusza Paukszty „Znak Żółwia”.



Iwona Wróblak
luty 2012

wtorek, 22 września 2015

Sesja Historyczna w Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej


             XII Sesja historyczna, zorganizowana przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze”. Jak wszystkie poprzednie spotkania również i  ta zwieńczona jest, dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego, wydaniem publikacji o dużej randze naukowej pt. „Ziemia Międzyrzecka w przeszłości. Tom  XII”, pod redakcją Bogusława Mykietów i Marcelego Tureczka.
Tom zawiera siedemnaście artykułów i przyczynków o charakterze historycznym i społecznym, ukierunkowanych na przeszłość i bieżące wydarzenia związane z obszarem nazywanym obecnie Ziemią Międzyrzecką, z których część ma charakter naukowy, inne to głosy popularyzatorskie.
Minutą ciszy uczciliśmy odejście profesor Zofii Hilczer-Kurnatowskiej, wybitnej badaczki dziejów Wielkopolski.
            Agnieszka Indycka: „Znalezisko siekierki brązowej z Nietoperka”. Ciekawy eksponat wydobyty z magazynów międzyrzeckiego muzeum. W  podobnych magazynach zalegają też pewnie inne eksponaty, nie funkcjonujące w literaturze przedmiotu. Siekierkę znaleziono przypadkowo na terenie zwartej zabudowy w Nietoperku w 1985 r. Niestety artefakt został pozyskany jako pojedynczy i bezkontekstowy, trudne jest zatem jego dokładne datowanie. Pokryty jest patyną i zachowany fragmentarycznie, brak mu części obucha. Zachowana część obucha ma równolegle i podwyższone brzegi o  ścienionych (ostrych) grzbietach. Siekierka ma wymiary: długość zachowana – 144 mm, szerokość obucha – 12 mm, grubość obucha przy piętce – 2-4  mm, wysokość ścianek piętki - 9-10 mm, szerokość ostrza - 44 mm, grubość siekierki przy piętce – 29 mm, przy ostrzu – 10 mm. Siekierki brązowe to  jedna z najliczniejszych kategorii narzędzi i przedmiotów codziennego użytku zarejestrowanych na zachodniowielkopolskich stanowiskach kultury łużyckiej. Chronologie siekierek tego typu (wielkopolskiego) określa się od schyłku II do połowy IV okresu epoki brązu.
            Andrzej Kirmiel: „Gdzie mógł znajdować się klasztor Pierwszych Męczenników Polski?” Jest potrzeba ciągłego mówienia o naszej tożsamości, o  wielokulturowości Ziemi Międzyrzeckiej. Według „Męczeństwa św. Wojciecha” przybyły jesienią 966 r. z Niemiec biskup praski Wojciech założył klasztor „ad Mestris locum”. Wiadomo, że planował założyć klasztor misyjny na granicy z pogańskimi plemionami Lutyków i Pomorzan. Na prośbę cesarza Ottona III w 1001 r. przybyli z Italii do Międzyrzecza mnisi benedyktyńscy - Benedykt i Jan (opat międzyrzeckiego klasztoru), dołączyli do nich  (prawdopodobnie) Polacy: Mateusz i Izaak oraz usługujący im miejscowy chłopak Krystyn. Organizację placówki misyjnej wspierał książę Bolesław Chrobry. Misja zakończyła się tragicznie, w nocy z 10. na 11. listopada 1003 r. zakonnicy ponieśli śmierć z rąk miejscowych zabójców. Oficjalnie nazwano ich Pierwszymi Męczennikami Polski a książę Bolesław Chrobry nakazał wznieść bazylikę nad ich wspólnym grobem. W latach 30. XI wieku w  wyniku późniejszej rewolty pogańskiej klasztor został zniszczony a wiedza o jego pierwotnej lokalizacji zatarła się w pamięci. Jedna z teorii upatruje położenie eremu we wsi Św. Wojciech, głównie ze względu na nazwę wsi, pojawia się ona jednak w źródłach dopiero w 1259 r. Referujący skłania się ku  obszarowi dzisiejszego Rynku, około 400 metrów od grodu – ze względu na znaleziony tam w 2002 r. w czasie nadzoru archeologicznego przy remoncie nawierzchni placu ratuszowego XIII-XIV. wieczny cmentarz, sięgający – być może – w swej niezbadanej dotąd warstwie okresu X i XI wieku. Jak pisze w dokumentach, klasztor leżał „w pewnym oddaleniu od grodu”. Mógłby to być też teren dzisiejszej Winnicy, po prawej strony Obry.
            Ryszard Patorski: „Punce konwisarskie na portretach trumiennych, tablicach epitafijnych i herbowych ze zbiorów Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im  . Alfa Kowalskiego w Międzyrzeczu”. Według słownika terminologicznego konwisarstwo to wyrób i obróbka przedmiotów z cyny. Najstarsze organizacje cechowe, także konwisarzy, powstały w końcu XIV wieku w Krakowie, Gdańsku, Toruniu, w XVI wieku warsztaty takie działały też w mniejszych miejscowościach, również na terenie dzisiejszego województwa lubuskiego. Rzemieślnicy międzyrzeccy należeli do cechu poznańskiego, wytwarzali zastawy stołowe i naczynia kuchenne, łyżki, kule, dzbany kubki, tanią biżuterię, wyposażali kościoły w misy chrzcielne, ampułki do wody i wina, świeczniki, lawetarze do mycia rąk. Działalnością pomocniczą było odlewanie w warsztatach blach do produkcji naczyń kutych, flasz, pojemników i do  zespołów trumiennych i sarkofagów. Gotowe wyroby znakowano puncami. „Punca” to „marka miejska oraz mistrzowska” lub znak „konwisarski miejski,  mistrzowski lub jakościowy”, wybity na wyrobie metalowym, najczęściej złotniczym (punca złotnicza). Na terenie Poznańskiego naczynia wykonywano w  trzech tzw. próbach, pierwsza z nich była z czystej cyny (90%), stemplowano je herbem miasta i znakiem konwisarza, a dekretem Zygmunta Augusta z  1558 r. - dodatkowo orłem. Nie wszystkie wyroby znaczono. W zbiorach muzealnych i kolekcjach prywatnych jest spora ilość eksponatów niesygnowanych. Międzyrzecka kolekcja portretów trumiennych, tablic herbowych i epitafijnych liczy obecnie 39 portretów, 19 tablic inskrypcyjnych i  159 herbowych, nie wszystkie są sygnowane. Najstarszy przedstawia wizerunek Elżbiety z Rottenburgów Unrugowej (1659 r.), najmłodszy to jej prawnuk Karol August Unrug (1774 r.). Rzemiosło wielkopolskie reprezentowane jest przez czterech poznańskich konwisarzy; Wacława Smitha, Mathiasa Geretha, Christofa Fischera, Johanna Gottfieda oraz dwóch brandenburskich mistrzów znanych jedynie z inicjałów i miejscowości, w których działali.
            Marceli Tureczek: „Opisy miasta i kościoła pw. Św. Mikołaja w Skwierzynie z lat 1761, 1817, 1860 w świetle dokumentów odkrytych w kuli wieżowej podczas remontu fary w 1934 r.”. W państwie pruskim służba konserwatorska powstała wcześnie, już w XIX w. , odtąd jest tam zwyczaj wytwarzania dokumentów. Wobec niewystarczającej ilości źródeł interesujące są wszelkie materiały, na które natrafia się podczas kwerend. Jest  wielosetletnia tradycja umieszczania dokumentów w kulach wieżowych. Autor zdaje relację z poszukiwań w zasobie Archiwum Brandenburskiego Konserwatora Zabytków w podberlińskim Wünsdorf-Zossen – podczas prac remontowych w wieży kościoła farnego pw. św. Mikołaja Biskupa w  Skwierzynie. Opisy miasta i kościoła z lat 1761-1860 zostały zawarte w pięciu odrębnych dokumentach. W dokumencie z 1761 r. są informacje o królu Auguście III, staroście międzyrzeckim i wojewodzie wielkopolskim Antonim Jabłonowskim, zabytek uzupełnia naszą wiedzę o życiu miasta w XVIII wieku, o osobach pełniących w nim funkcje publiczne, proboszczach parafii, radcach miejskich i ławnikach sadowych, mówi o wydarzeniach – pożarach i  przemarszach wojsk, cenach zboża i mięsa, są w nim fragmenty dotyczące zabudowy miasta. Zredagowany jest w języku niemieckim i łacińskim. Dokumenty z 1817 r. i 1860 r. opisują dzieje kościoła związane z pracami remontowymi oraz prowadzonymi sprawami sądowymi.
            Piotr Maciej Dziembowski: „Testamenty Dziembowskich herbu Pomian z Bobowicka. Materiał źródłowy do genealogii oraz stanu posiadania”. Autor jest potomkiem familii Dziembowskich. Dziembowscy herbu Pomian są rodziną szlachecką wywodzącą swoje nazwisko od miejscowości Dziembowo koło Chodzieży. Jedna z gałęzi tej rodziny weszła w posiadanie Bobowicka około 1755 r, przez małżeństwo Adama Stefana Dziembowskiego z Karoliną Kalckreuth, córką Karola Zygmunta i Elżbiety Bronikowskiej. Zachowało się kilka testamentów przedstawicieli rodziny Dziembowskich z Bobowicka. Dokumenty są ciekawą lekturą obrazującą obyczajowość epoki i stosunki rodzinne, szczegółowo wymieniane są w nich  posiadane dobra ruchome i sukcesorzy. Autor zidentyfikował z imienia i nazwiska około 400 swoich przodków.
            Grzegorz Urbanek: „Najstarsza niemiecka ceglana budowla po prawej stronie Odry. Od propagandy po próbę renowacji zamku międzyrzeckiego w  latach 30. i 40. XX wieku”. Jak czytam w publikacji, rzecz jest o niemieckiej wizji swojej narodowej tożsamości w XX wieku na przykładzie rozważań na  temat renowacji XIV wiecznego zamku w Międzyrzeczu, jak pisze autor, obrazuje ciekawą sinusoidę postrzegania zabytku zależną od istniejącej koniunktury politycznej.
            Robert Michalak: „Kolej lokalna Kostrzyn nad Odrą - Słońsk - Krzeszyce - Rudnica w latach 1896-1945”. Zdaniem Marcelego Tureczka Robert Michalak jest jednym z największych w Polsce specjalistów od historii kolei. Referent uczestniczy co roku w Sesjach w Muzeum, jego wiedza, jak zauważyliśmy, jest ogromna. Pierwsze połączenia  kolejowe w Prusach powstały za sprawą przepisów ustawy o przedsiębiorstwach z 1838 r. Od 1880 r.  rozpoczął się proces budowy przez państwo pruskie oraz jeszcze nie upaństwowione prywatne przedsiębiorstwa kolejowe gęstej sieci również jednotorowych połączeń uzupełniających. Pierwszą drogą żelazną był odcinek Królewskiej Kolei Wschodniej od Krzyża Wlkp. do Bydgoszczy mającej docelowo połączyć Berlin z Królewcem, następnym ważnym połączeniem była kolej z Legnicy i z Wrocławia przez Głogów, Czerwieńsk, Rzepin, Kostrzyn n.Odrą do Szczecina. W 1883 r. przystąpiono do budowy drugorzędnej jednotorowej linii kolejowej ze Zbąszynia do powiatowego Międzyrzecza, w 1887 r. podjęto decyzję o budowie linii Rzepin-Sulęcin-Międzyrzecz. Obszerny referat pana Michalaka mówi m.in. o dziejach tych  inwestycji, ich znaczeniu gospodarczym i społecznym.
            Andrzej Chmielewski: „ Obozy dla internowanych Polaków na terenie Międzyrzecza w latach 1939-1940 w świetle wspomnień byłych więźniów”. Jak mówi autor, był to jeden z pierwszych tego typu obozów w III Rzeszy. Według wspomnień respondentów kilkanaście baraków mieściło się przy  dzisiejszej ulicy Waszkiewicza. Po dwóch miesiącach obóz rozbudowano i przekształcono w centralny punkt zbiorczy dla wszystkich zbiegłych robotników.
            Daniel Koteluk: „ Kolektywizacja wsi międzyrzeckiej w 1950 roku na podstawie materiałów źródłowych”. Istota tego procesu polegała na  marginalizacji a następnie likwidacji zamożnych rolników dysponujących indywidualnymi gospodarstwami.
            Lech Malinowski: „Ochotnicza Straż Pożarna w Międzyrzeczu”. Historia powstania i działalność OSP po wojnie. W 1945 r. międzyrzeczanin Franciszek Pawlak, mistrz kominiarski, wraz z burmistrzem i swoimi kolegami zaczęli zbierać i kompletować sprzęt pożarniczy. Referat jest kroniką międzyrzeckiego pożarnictwa, zawiera dokumenty i ważniejsze wydarzenia z działalności OSP i jej członków.
Marceli Tureczek i Joanna Zięba: „Przywracanie pamięci czy pamięć wybiórcza? Kilka refleksji wokół akcji porządkowania zabytkowych nekropolii ewangelickich na przykładzie cmentarza w Brójcach”. Zabytkowe cmentarze są obiektami specyficznymi, niosą ze sobą szereg treści implikujących w  społecznościach lokalne społeczne postawy. Zagadnienie opieki nad niemieckim dziedzictwem pozostaje dla społeczeństwa polskiego kwestią trudną. Obserwuje się to zwłaszcza w obrębie małych częściowo zamkniętych społeczności. Waga przywiązywana do opieki nad nimi zwykła wynikać z  użytkowej wartości danego zabytku. Przybyłe w 1945 r. grupy społeczne oderwane zostały od swoich wcześniejszych tradycji i zwyczajów, w nowym miejscu zamieszkania zaczęło się samoistne tworzenie sprzyjających więzi. Rozpoczęła się współegzystencja społeczeństwa jednego państwa w obszarze dziedzictwa państwa innego. Ratowanie historii lokalnej, mikrohistorii, pokazane na przykładzie cmentarza grójeckiego, jest laboratorium budowania postaw i wrastania zabytku w świadomość społeczną. W historii dzisiaj szuka się wartości, które mogą służyć współczesnym społecznościom lokalnym i  potrzebie społecznego upodmiotowienia zabytku.
            W tym roku obok artykułów recenzowanych swoje materiały zamieścili między innymi Zbigniew Czarnuch, Robert Romuald Kufel, Aleksandra Makowicz i inni. Gorąco polecam lekturę posesyjnej publikacji „Ziemia Międzyrzecka w Przeszłości. Tom XII”, jest dostępna w naszych bibliotekach.

Iwona Wróblak
lipiec 2014


wtorek, 4 sierpnia 2015

Agnieszka Indycka. Promocja książki – Archeologia Mederecensis

            Tak wielu archeologów na raz, jak tego dnia, nie gościmy często w naszym międzyrzeckim Muzeum. Długa kolejka ustawiła się w sali starościńskiej, najpierw aby wręczyć kwiaty, potem uzyskać odręczną autorki dedykację. Publikacja mogła być wydana dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego.
            Agnieszka Indycka jest absolwentką Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (2005 r. – specjalizacja: średniowiecze), członkiem Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich Oddział Lubuski, autorką i współautorką publikacji naukowych i  popularnonaukowych, do tej pory dostępnych jedynie pojedynczo w specjalistycznych pismach. Cieszymy się, że ta zbiorcza książka powstała. Będzie cenną pozycją w bibliotekach i księgozbiorach.
            Bardzo ciekawe było to wydarzenie kulturalne z tego też względu, że prowadził je dr historii Marceli Tureczek. Nic, tylko słuchać, jak rozmawiają: historyk z archeologiem – o naszej regionalnej historii i zabytkach. Jak mówił Marceli Tureczek – tam gdzie nie zachowały się w dostatecznej ilości źródła pisane, inskrypcje, resztę dopisze - być może - łopata archeologa, dodam, że z cennym oprzyrządowaniem laboratoriów naukowych.
            Zawsze kiedy rozmawiam z panią Agnieszką, a (bardzo) skwapliwie dzwonię do niej (w sprawie konsultacji), kiedy w naszej okolicy są  prowadzone, czy to przez nią, czy przez innych archeologów, tzw. nadzory archeologiczne, zawsze mogę spodziewać się jednego – jej odpowiedzi na  moje, czasem nieskoordynowane, pytania, będą rzetelne i wyważone. Dziedzictwa kulturowego – że zacytuję autorkę – nie można spłaszczać i wiedza o  nim powinna być odpowiednio wyważona. Chociaż Nam, ciekawskim obserwatorom nieraz pilnie wiedzieć więcej – i szybciej… Archeolodzy zawsze mi wtedy mówią, że na badania znalezionych artefaktów, w ciszy laboratoriów i bibliotek, potrzeba czasu…
            Teraz jest (leży mi na stoliku) Jej książka, do degustacji bezpośredniej – ogromna ilość faktów, wyników badań, próbka Jej ogromnej wiedzy.
„Archeologia Mederecensis (średniowieczna nazwa Międzyrzecza). Studia i badania archeologiczne na Ziemi Międzyrzeckiej” autorstwa Agnieszki Indyckiej, archeologa zatrudnionego w naszym międzyrzeckim Muzeum. Artykuły autorki zebrane w jednym woluminie, ponad 170 stron tekstu, ilustracji, rycin, fotografii, opatrzonych bogatą bibliografią.
            Czytam książkę… Czuję się jak na wykładzie uniwersyteckim… Rozdział pierwszy: co badano i kiedy w Międzyrzeczu i okolicach? Zarys historii badań archeologicznych. Zaostrza nam potem autorka apetyt na wiedzę o zamku międzyrzeckim, gdzie w ubiegłym wieku w latach 60. prowadzono systematyczne badania. Pani Agnieszka obiecała, że będzie dostępna książka pod redakcją prof. S. Kurnatowskiego o międzyrzeckim grodzisku. Grube tomiszcze, to będzie gratka! Interdyscyplinarna pozycja książkowa, która będzie kompendium wiedzy o naszym wspaniałym zabytku. Czytam dalej – zarys wiedzy o historycznych międzyrzeckich nekropoliach. Jak twierdzą archeolodzy – Międzyrzecz to 1000 (tak!) lat nieprzerwanego osadnictwa, mówi się o historycznym basenie międzyrzeckim, naukowym archeologicznym niemalże „eldorado”, znanym w naukowym światku. Groby odkryto koło Ratusza (połowa XIII – koniec XV w) i na Winnicy (druga połowa XV), pochówki były usytuowane przypuszczalnie przy najstarszych międzyrzeckich kościołach. Chronologia cmentarzysk, interesujące analizy antropologiczne, inne wyczerpujące informacje.
            Bardzo ciekawe są artykuły dotyczące okresu, w którym się pani Indycka specjalizuje; dotyczące wczesnego średniowiecza. Szczegółowa analiza ceramiki znalezionej na stanowiskach archeologicznych w Lutolu Suchym i w Międzyrzeczu-Wybudowanie, technik jej wyrobu. Rysunki – rekonstrukcje naczyń. Skorupki są bardzo ciekawe, jeśli opowiada o nich ktoś, kto się na tym zna. Stary Dwór to wyjątkowo interesujące miejsce, o średniowiecznym rodowodzie, wieś – co ciekawe – zawsze miała tą samą nazwę, takie topologiczne ciekawostki są znamienne, tradycja nazewnictwa jest trwalsza niż  źródła pisane.
            W naszym międzyrzeckim muzeum są przepastne magazyny (miałam okazję je oglądać) pełne fascynujących artefaktów. Piękna nabierają przy odpowiednim (fachowym) komentarzu. Opisane – przypuszczam – zajęłyby w książkach wiele rozdziałów. Pani Agnieszka wyjęła z tych zbiorów np.  siekierkę z brązu (znalezioną w Nietoperku), są w książce jej fotografie i opis. Bardzo dawne ubrania spinano brązowymi szpilami, jedną z nich również szczegółowo opisała autorka. Zabytek znaleziono na cmentarzysku użytkowanym przez ludność kultury łużyckiej (stanowisko pod Międzyrzeczem) – tak dawne są dzieje osadnictwa na naszym terenie! Opisany został też brązowy pierścionek – biżuteria łużycka, figurka ornitomorficzna – gliniany ptak, będący być może zabawką, może też spełniający inne funkcje kulturowe, wykonany z dobrej jakości gliny. Na deser mamy cacko nasze międzyrzeckie, rzecz naprawdę unikatową – gemma rzymska (podobizna cesarza Gordiana III), przypuszczalnie w XIV w. zgubiona (przez kogo?...) na dziedzińcu zamkowym – temat na powieść sensacyjno-historyczną, kamień półszlachetny (karneol) wyjęty przypuszczalnie z  pierścienia, śliczny, jasnoczerwony, z delikatnym rysunkiem – portretem młodziutkiego cesarza rzymskiego, dzieło sztuki samo w sobie. Jest też nasza międzyrzecka łódź jednopienna dębowa, rzadko wystawiana, o niej także możemy obszernie poczytać w książce pani Indyckiej.
            Dla mnie za mało jest tych artykułów, tyle rzeczy ciekawych jest w pomieszczeniach naszego muzeum, nasz rejon jest przebogaty w znaleziska, realizowanie inwestycji ziemnych znacznie poszerzyło wiedzę o dziejach, liczymy na to, że ta książka jest zaledwie pierwsza w dorobku autorki. Bardzo tę publikację polecam do czytania, widziałam, jak nasze panie bibliotekarki, obecne na promocji, niosły ją pod pachą, więc będzie dostępna dla  czytelników.
            Spotkanie w muzeum z okazji promocji książki pani Indyckiej było bardzo smakowite i przypomina mi – podobne sprzed kilku lat - w tym samym miejscu, M. Tureczka z małżeństwem, profesorami Zofią i Stanisławem Kurnatowskimi (z okazji nadania naszemu muzeum imienia Alfa Kowalskiego). Wtedy też był super wywiad z szanownymi gośćmi, godny ogólnopolskiej anteny, w atrakcyjnej formie naukowej gawędy-dyskursu. Wrażenie – ogromna wiedza rozmówców w sposób przystępny przekazywana słuchaczom. Teraz też Marceli Tureczek uczynił promocję książki pani Indyckiej bardzo ciekawą nawet dla tych, którzy dotąd nie interesowali się archeologią – i mieliśmy niedosyt, że spotkanie trwało tak krótko. Była mowa o kreowaniu lokalnej tożsamości (jako celu wydawania takich pozycji książkowych), z tego względu złożono podziękowania Starostwu Powiatowemu, które jest zawsze przychylne podobnym projektom Stowarzyszenia Regionalistów „Środkowe Nadodrze” – jego prezesem jest Marceli Tureczek. Pani Agnieszka opowiadała o badaniach archeologicznych w naszym rejonie, wiemy, że były już prowadzone w 1825 r. Jest jeszcze bardzo wiele do odkrycia, badania ratownicze, przy okazji inwestycji, stawiają naukowcom więcej pytań niż dają odpowiedzi. Mamy nadzieję, że będzie kiedyś okazja prowadzić takie badania, jakie realizowano z inicjatywy Alfa Kowalskiego, byłego dyrektora Muzeum międzyrzeckiego. Uczestniczył w nich przez kilka sezonów prof. Stanisław Kurnatowski, pani Agnieszka ze swej strony mówiła o ogromnym wpływie tego naukowca na jej postrzeganie zawodu archeologa w czasie, kiedy pisała swoją pracę magisterską.
            Z konkluzją pani Indyckiej i pana Tureczka, że naukowcy nie mogą zamykać się ze swoją wiedzą w muzeach – zachowując dziedzictwo kultury tylko dla siebie – zgadzam się w zupełności, i że jest to wyzwanie społeczne. Inwestorzy mają tego pełną świadomość, i ustawowo zagwarantowany obowiązek, pomocy i współpracy z archeologami w sprawowaniu przez nich nadzoru w trakcie prac archeologicznych.
            Jeszcze o naszych międzyrzeckich tajemnicach… Tych spodziewanych, bo nie wiadomo, co jeszcze nasza mała ojczyzna kryje w swoich warstwach stratygraficznych… W kilku punktach to: np. lokalizacja cmentarza związanego z mieszkańcami grodu? Teren wokół kościoła św. Jana nie był w ogóle badany (nie było tam inwestycji), także - gdzie był erem Braci Międzyrzeckich??? Wielki znak zapytania. Będzie inwestycja drogowa na ul.  Świerczewskiego – co odkryje? Obszar byłego cmentarza ewangelickiego – teren nie był po jego likwidacji naukowo eksplorowany. Bez mała każdy centymetr międzyrzeckiej ziemi to tzw. archeologiczna „strefa A”, zawierającą setki lat nieprzerwanego osadnictwa… I z niecierpliwością czekamy na  tegoroczną sesję historyczną.
                                                                                                                                   
                                                                                                                       Iwona Wróblak
luty 2015
 




poniedziałek, 27 lipca 2015

XIII Sesja historyczna w tym roku w Pszczewie


             W tym roku Sesja historyczna, organizowana przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze” i Starostwo Powiatowe   Międzyrzeczu, miała miejsce w gościnnym Pszczewie, w Gminnym Ośrodku Kultury kierowanym przez – otwartą na WSZYSTKIE kulturalne inicjatywy Wandę Żaguń.
            Wydarzenia naukowo – kulturalne tej rangi nie powinny ograniczać się do Międzyrzecza, w innych miastach dzieje się równie dużo, a może nawet więcej. Pszczewski Ośrodek Kultury jest tego dobitnym dowodem. Gości, słuchaczy sesji historycznej powitał przedstawiciel wójta gminy Krystian Grabowski. Na sesji obecny był starosta międzyrzecki Grzegorz Gabryelski, od lat wspierający spotkania miłośników historii lokalnej. Publikacje posesyjne mają duży prestiż w gremiach naukowców. Sesje, organizowane od 2003 r., objęte są merytoryczną opieką środowiska akademickiego Uniwersytetu Zielonogórskiego. Obecny był Kazimierz Puchan, który jako starosta międzyrzecki towarzyszył pierwszej edycji. Do pisania referatów zapraszani są nie tylko naukowcy, przedstawiciele różnych dziedzin humanistycznych, także ich autorami są amatorzy, pasjonaci historii lokalnej, z  terenów zachodniej Wielkopolski czyli umownie Ziemi Międzyrzeckiej. Celem jest pomoc w promowaniu się młodym przede wszystkim naukowcom.   Jako pierwsza wygłosiła odczyty archeolog Agnieszka Indycka, współredaktorka publikacji posesyjnej. „Grób popielcowy kultury łużyckiej  w  Nietoperku”. Autorska omówiła znajdujące się w zbiorach Działu Archeologii Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej wazowate naczynie gliniane (spełniające funkcje popielnic), zawierające przepalone kości ludzkie, ciałopalnego obrządku pogrzebowego, i towarzyszący ruchomy materiał zabytkowy, inwentarz  grobowy z pochówku grobu popielnicowego ze stanowiska kultury łużyckiej z młodszej epoki brązu, oraz fragment (odwróconej do góry dniem) nieornamentowanej misy, którym nakrywano naczynie. Chronologię grobu określono na III/IV okres epoki brązu.
Drugi referat archeolog Agnieszki Indyckiej to „Grób z osady ludności kultury Przeworskiej w Nowej Wsi” odkryty w czasie budowy gazociągu jamalskiego. Szkieletowy pochówek mężczyzny w wieku 25-35 lat, z obciętymi intencjalnie dłońmi. W czaszce znajdowało się ostrze metalowe, na  kościach obojczykowych mechaniczne uszkodzenia, prawdopodobnie efekty tortur. Nie wiadomo, czy ten człowiek padł ofiarą zabójstwa czy też był przedmiotem okrutnych praktyk lub obrzędów religijnych. W pobliżu zarejestrowano 28 ułamków naczyń glinianych.
            Michał Kwaśniewski „ Polskie teksty pozametrykalne w księgach metrycznych parafii Pszczew z lat 1632-1920”. Stare teksty o charakterze kronikarskim to fascynująca lektura, pozwala zajrzeć w głąb historii lokalnej. Pszczew był w X lub XI w. pierwotnym uposażeniem biskupa poznańskiego, pełnił rolę strażnicy zachodniej granicy państwa Polan. Pszczewscy księża rejestrujący chrzty, śluby i pogrzeby dokonywali różnego rodzaju wpisów pozametrykalnych do ksiąg, były to opisy zdarzeń związanych z historią powszechną i historią kościoła, dotyczące parafii pszczewskiej i jej kościołów, spisy przedmiotów stanowiących wyposażenie kościoła i opisy klęsk żywiołowych, notatki usystematyzowane chronologicznie, osadzone w realiach historycznych i opatrzone komentarzem. M.in. najazd Szwedów na Pszczew podczas wojny trzydziestoletniej w 1631 r., Kulturkampf lat 70.XIX wieku archidiecezji poznańskiej i parafii pszczewskiej, budowa linii kolejowej Międzyrzecz-Międzychód w 1887 r., złoty jubileusz święceń kapłańskich papieża Leona XIII w 1887 r., remont kościoła św. Marii Magdaleny i powiększenie cmentarza w 1828 r., lista komunikujących parafian w 1829 r., inwentarze przedmiotów stanowiących wyposażenie kościoła, opis burzy, epidemii grypy itd. 
            Paweł Stachowiak „Międzyrzecz w dobie wojny siedmioletniej (1758-1762)” . Przemarsze, wymuszenia i rekwizycje odbiły się nie tylko na ówczesnych finansach gospodarki lokalnej, przyczyniły się również do strat demograficznych, negatywne skutki wojny boleśnie odczuło zachodnie pogranicze. Rosjanie dotarli do Międzyrzecza. Starty związane z pobytem Rosjan ocenia się na 80 tys. guldenów, wcielono do armii 40 tys. mężczyzn.
Ciekawostka - w źródłach odnotowano, że ogrody miejskie zamieniono w wielką piekarnię chleba dla wojska, gdzie ciasto wyrabiano bezpośrednio w  nieosłoniętych wykopanych w ziemi jamach.
            Marceli Tureczek „ Starostwo pogranicza w Dąbrówce Wlkp. oraz działalność Lucjana Brudły od 2.lutego do 6. maja 1945 r.”. Pierwsze powojenne starostwo działało na terenie byłych niemieckich powiatów: babimojskiego,  międzyrzeckiego i sulechowsko-świebodzińskiego. Lucjan Brudło jest ciekawą postacią, współtworzył powojenną administrację na tzw. Ziemiach Odzyskanych, celem jego działalności była ochrona ludności polskiej. Jako starosta zajmował się sprawami związanymi z aprowizacją, uruchomił młyn, sieć elektryczną, pocztę, zapewnił opiekę lekarską. W referacie gry polityczne i układy lokalne tamtego okresu, przy obecności okupacyjnej Armii Czerwonej – kadencja Brudły trwała krótko, ale jest ciekawym obrazem tamtych czasów.
             Ryszard Patorski „ Kościół św. Jana w międzyrzeczu w latach 1945-2015. Przemiany architektury i wystroju wnętrza”. Kościół ten, zbudowany w latach 1474-1479, to jedna z najstarszych budowli na terenie Międzyrzecza. W czasach swego powstawania usytuowany był w południowo-wschodniej części miasta lokacyjnego, w pobliżu bramy Wysokiej. Pierwszym jego proboszczem po wojnie był ks. dr Henryk Hilchen, człowiek o wszechstronnym wykształceniu. W 1947 r. fara przeszła największe przeobrażenia, jej proboszczem był wtedy ks. Paweł Mikulski. W następnych latach regotyzowano kościół, ołtarze i konfesjonały. W 2005 r. odnowiono zabytkowe organy. W 2009 r. odmalowano cały kościół, przy okazji prac odkryto cenne renesansowe freski z poł. XVI. w. Szczegółowy zapis prac opisano w dokumentach konserwatorskich. Freski polecił wykonać ówczesny starosta międzyrzecki Wawrzyniec Myszkowski. Do prac związanych z przebudową, remontami i wyposażeniem wnętrz zatrudniano w latach 50., 60, ubiegłego stulecia najlepszych fachowców. Bardzo ciekawy, obszerny referat ze zdjęciami i dokumentami.
            Krzysztof Michałowicz „Zarys historii Ochotniczej Straży Pożarnej w Pszczewie”.  Prekursorami powstania Ochotniczej Straży Pożarnej  Zbąszynku byli Józef Gościniak (komendant od 1948 r.), Hieronim Ziemny i Michał Jednorowicz. Działalność OSP  rozpoczęła się od profilaktyki przeciwpożarowej, sprawdzania posesji pod kątem zagrożenia przeciwpożarowego i szkolenia nowej kadry. Wybudowano remizę. W ciągu następnych lat  OSP w Zbąszyniu wzbogacała się o nowy sprzęt pożarniczy, strażacy brali udział w szkoleniach, ćwiczeniach, zawodach i olimpiadach wiedzy pożarniczej i akcjach gaśniczych i interwencjach.
            Ostatni wygłoszony tego dnia referat – archeologa Maksymiliana Frąckowiaka, dotyczył „Grobu majora Wehrmachtu z okolic Nowego Dworu. Wyniki badań archeologiczno-ekshumacyjnych”. Ekshumacje szczątków osób narodowości niemieckiej, poległych w czasie II Wojny światowej na terenie Polski, odbywają się na podstawie „Umowy między Rządem Republiki Federalnej Niemiec a Rządem Rzeczpospolitej Polskiej…” z 8.12.2003 r. Stowarzyszenie „Pomost” od 2002 r. współpracuje z Fundacją „Pamięć” oraz „Niemieckim Ludowym Związkiem Opieki nad Grobami Wojennymi”. W  maju 2014 r. zgłoszono odnalezienie niemieckiego grobu w pobliżu Nowego Dworu. W wykopie bezpośrednio pod powierzchnią drogi leśnej zarejestrowano prostokątną jamę grobową  z zeszkieletowanymi szczątkami niemieckiego żołnierza, z widocznymi śladami urazów na czaszce.  W grobie zalegał karabin Mauser K98k. Przy kości obojczykowej znaleziono fragment pagonu i inne zabytki: etui z książeczką wojskową, odznaczenia niemieckie, nieśmiertelnik, spinki od mankietów, 2 szklane wkłady do wiecznego pióra, guziki od munduru i koszuli. Postawiono tezę, że ciało zabitego oficera wkrótce po śmierci ograbiono z niektórych cenniejszych przedmiotów (buty) i pospiesznie z żołnierskimi honorami pochowano. Prawdopodobnie ten oficer (z 84. Batalionu Budowlanego Werhmachtu) dowodził akcją podkładania ładunków wybuchowych pod mosty w Krobielewie.
            XIII Sesja historyczna w całości dedykowana była Stefanowi Cyraniakowi, lokalnemu dziennikarzowi przez wiele lat piszącemu teksty o historii do „Kuriera Międzyrzeckiego”. Marceli Tureczek podziękował także za wspaniale przyjęcie dyr. GOK Wandzie Żaguń. 
Sesja nie skończyła się razem z ostatnim referatem, dyskusja trwała jeszcze długo. Obecni byli profesorowie z UZ, którzy razem z prelegentami wzięli udział w wycieczce po zabytkach Pszczewa, zwiedziliśmy Dom Szewca. Sesje Stowarzyszenia Regionalistów „Środkowe Naddoodrze” są dla widzów wspaniałą przygodą intelektualną, na deser zostaje nam dokładna lektura publikacji. Książka jest dostępna w naszych bibliotekach. Polecam.


Iwona Wróblak
sierpień 2015