Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja naukowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja naukowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

Banalność zła – śmiertelna mieszanka


            „Od stygmatu do eksterminacji” – czyli jak rodzi się świat PROSTYCH odpowiedzi. Polsko – niemiecka konferencja w Obrzycach.
Zła nie da się pomyśleć. Jest, bywa, często banalne. Nie ma żadnych motywów, poza tym, co jest konieczne, by awansować w hierarchii urzędniczej. – Chcielibyśmy - mówił w jednym z referatów Michael Oschinski - żeby masowi mordercy mieli w sobie coś bestialskiego, ale oni s ą normalnymi ludźmi,  ale nie dobrymi normalnymi ludźmi.
W Niemczech w latach 60. została przeprowadzona publiczna debata na temat sprawców holokaustu. Zanalizowano przyczyny, sposób myślenia, aspekty wielosetletniej kultury z głęboko w niej zakorzenionym antysemityzmem, i niedawną historię. W Niemczech nie było rewolucji burżuazyjnej, pędu do  indywidualizacji, wolność i autonomię odczuwano jako o b c i ą ż e n i e. Egzystencjalny lęk trwania tu i teraz. Uległa radykalnej restrukturalizacji oświeceniowa idea społeczeństwa zintegrowanego. Do tego doszedł kryzys ekonomiczny lat 30. Mechanizmy obronne tworzą ambiwalencję do starej dawnej moralności. Po wzięciu przez kogoś odpowiedzialności można było przejść od absolutnej deklasacji do absolutnej nobilitacji. Ostatecznie o  przyjęciu nazistowskiej doktryny zadecydowały czynniki sytuacyjne, zachowania grupowe, konformizm, potrzeba autorytetu i niechęć do  indywidualizmu. Czynniki kulturowe i sytuacyjne zmieniły moralność i etykę. Pozbyto się refleksji na temat tego, co się robi. Można powiedzieć, ludzie c  z e k a l i na narodowych socjalistów.
Żydowski stygmat lat 30., kontekst. Niearyjskość Żydów nobilitowała, uszlachcała – mający się za zdrowy – pozostały a r y j s k i  element społeczeństwa, który przestawał sobie zdawać sprawę, czym jest przestępstwo. Zdrowy aryjczyk musiał mieć, jak krzywe lustro - chorego psychicznie albo Żyda. Eugenika stała się nową moralnością, tak jak wykluczenie i antysemityzm. I można było przejąć żydowskie dobra.
Masowy mord stawał się kolektywną pracą konieczną, obowiązkiem. Stwarzał przyzwolenie społeczne na administracyjnie zorganizowane zabijanie. Nastąpiła radykalna radykalizacja niemieckiej rasy i stygmatyzacja innych ras.  
            Sala konferencyjna Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Obrzycach. Konferencja polsko – niemiecka pt. „Od stygmatu do  eksterminacji”. Dyrektor Szpitala Tadeusz Grabski – przełamywanie stereotypów, budowanie partnerstwa obu narodów nie jest sprawą łatwą, szczególnie dla starszego pokolenia. Nie można odciąć się od historii, trzeba o niej pamiętać. Temu służy konferencja w Obrzycach, w miejscu mordu kilku tysięcy ofiar nazizmu. Uczestniczy w nim, jako gospodarz, burmistrz Międzyrzecza Marian Sierpatowski i zaproszeni goście z Niemiec: Ralf Lehmann – burmistrz Bad Freienwalde i Monika Thiemen – burmistrz Charlotteburg – Wilmersdorf (dzielnica Berlina).
Muzeum, które powstanie w Obrzycach, będzie trwałym świadectwem historii. Musimy nauczyć się, mówili goście, wyciągać z niej wnioski. Nie  ma życia niewartego życia. Proste odpowiedzi są fałszywe, za sprawą takich rozwiązań świat stał się miejscem zbrodni. Władysław Biernat, były dyrektor Szpitala w Obrzycach, mówi, że po konferencji będziemy mieli okazję zapalić znicze na zbiorowej mogile ofiar i złożyć kwiaty.
Adam Ruszczyński „Granice wolności i władzy”. Bardzo satysfakcjonujący intelektualnie referat. Eugenika ma swoje korzenie kulturowe. Autor swobodnie analizuje historię i historiozofię naszej kultury. Od Greków, cechujący ich myślenie sceptycyzm, przez antyintelektualizm papieża Grzegorza - do szoku będącego wynikiem XIX w. zdobyczy technicznych – maszyny parowej oraz rewolucji darwinistycznej, która była początkiem reakcji łańcuchowej i wykreowała nowe pokolenie filozofów. Ludźmi przestał rządzić stwórca, władzę przejęła zimna nauka. Jak twierdzi pan Ruszczyński, to  był ślepy zaułek… Na pewno zrodził potworki typu supremacja białych nordyków jako prawo naturalne. Demony przydatności społecznej w  protestanckim etosie pracy. Nie tylko w Niemczech, przedtem w Anglii, Ameryce, Skandynawii. Na eugenikę było wyraźne intelektualne przyzwolenie. „Mein Kampf” nie powstała w próżni, ale tam w Niemczech zostały stworzone warunki likwidacji „zatrutej krwi” siłami władzy państwowej. Wielka była popularność nazizmu wśród niemieckiej elity lekarzy, którzy niczym starożytni bogowie przejęli jako własny program wypaczonego darwinizmu społecznego. Gorzkie owoce ludzkiego umysłu. Nie osądzono sumień. Jakie są granice wolności i władzy. Kto ją ma sprawować i w czyim imieniu i nad  czym… Prometeizm w medycynie jest silnym trendem. Na te pytania nie doczekałam się odpowiedzi. Pan Ruszczyński nie daje jej, nie czuje się uprawniony. Przedstawia, naświetla kontekst i słucha. Skłania nas wszystkich do myślenia.
Poznać historię. Dokładnie, do bólu. Statystyki, liczby, nazwiska ofiar. Techniki i miejsca zabijania. Dr Boris Böhm – „Uśmiercanie polskich i  niemieckich pacjentów psychiatrycznych w ramach (konieczny cudzysłów) „eutanazji” – Instytut Pirna – Sonnenstein 1940/41”. Christina Härtel – „Transporty śmierci, deportacja pacjentów z berlińskiego sanatorium Wittenauer do Szpitala w Obrzycach”. W celu uśmiercenia. Historia choroby jednej z  licznych ofiar. Jej nazwisko i imię – niech będzie znane, chociaż tak uczcijmy jej pamięć… Dr Georg Liliental – „Polskie ofiary zakładu śmierci – Hadamar (1942-1945)”. Dr Stefan Elsner – „Specjalistyczna Klinika Rhein-Mosel Andernach oraz Eutanazja – Program Narodowosocjalistyczny”. Higiena rasowa. Posiedzenia sądów zdrowia psychicznego, decydujących o życiu i śmierci. Przeważnie o śmierci… Niemiecka precyzja w dokładnym przytaczaniu - tabel, faktów, dat. Analiza nazistowskiego prawa. Eutanazja, wtedy, to d o b r a  śmierć… Ze strony wykonawców żadnych wyrzutów sumienia… Po wojnie sprawcy nie zostali ukarani.
            Artur Hojan „Techniki zagłady w nazistowskich akcjach eutanazyjnych na terenie Warthegau (1939-1940)”. Zagazowywanie w samochodach specjalnie do tego przystosowanych było efektywne i nie powodowało psychicznego dyskomfortu wśród obsługi. Zabijał tlenek węgla i gaz spalinowy.
Obrzyce. Historia straszna. „Zrozumieć” – tak zatytułował swój referat pomysłodawca konferencji Łukasz Paczkowski. 30.11.1941 r. ze  stanowiska dyrektora szpitala w Obrzycach usunięty został dr Johannes Banse. Na jego miejsce przyjechał członek NSDAP Walter Grabowski. Na  medycynie nie znał się, jego zadaniem było przygotowanie szpitala do akcji uśmiercania psychicznie chorych przywożonych z zachodnich terenów Rzeszy. Przy pomocy veronalu, evipanu, luminalu, połączenia skopolaminy i morfiny, wstrzykiwania powietrza, mordowano nawet dwadzieścia osób dziennie. Na wezwanie Grabowskiego w celu uśmiercania chorych przybyły dr Wernicke i dr Mootz, które miały klasyfikować chorych do eutanazji, i  pielęgniarze: Amanta Ratajczak i Gulke, potem sądzeni w procesie monachijskim. Uśmierceni grzebani byli w zbiorowych mogiłach w pobliskim lesie. Liczba zgładzonych od wiosny 1942 r. do stycznia 1945 r. waha się od 7. do 18 tys. osób. Pan Paczkowski pyta, gdzie - badając przestrzeń semantyczną pojęcia „człowiek” albo „pełnowartościowy człowiek”, znalazłby się „chory psychicznie” albo „pacjent szpitala psychiatrycznego”? Jak daleko deklaratywność tolerancji jest jedynie tym, deklaratywnością… Na ile nasz, obecnie, ciepły do nich stosunek wynika z obowiązku, presji, by być  nowocześni, niefobijni, bez tak niemodnych dzisiaj uprzedzeń. Na ile archetypiczna struktura została pogrążona, na ile zaś ukryta w cieniu? Problem osób psychiczne chorych w epoce chrześcijańskiej nie uległ, wymknął się w dużej mierze, przemianom społecznym, pozostał związany z ingerencją szatana. Większość obrazów zapamiętanych, czy też nazwanych w dzieciństwie po raz pierwszy, w niezmienionej formie pozostaje w nas także w okresie dorosłości, w swej prymitywnej formie. Jeśli w trudnych czasach postanowimy zadbać, byśmy jako społeczeństwo byli psychicznie sprawni, ci, którzy sprawni psychicznie nie są, staną się dla nas zagrożeniem…
Historia osób chorych psychicznie w dziejach to w rzeczywistości historia piętna. Piętno jest narzędziem, z pomocą którego konstruowana jest i  podtrzymywana hierarchia społeczna. (Erying Goffman). Główną osią piętna jest głębokie przekonanie, że osoba piętnowana nie jest w pełni człowiekiem. „Ja odzwierciedlone” to termin, który mówi, że musimy patrzeć na siebie w taki sposób, jak widzą nas inni. Dzięki temu jesteśmy wyczuleni na sygnały, które dotyczą naszych zachowań i czasami drażnią nas ci, którzy nie stosują się do płacenia tej społecznej daniny. Stygmatyzacja jest jednym ze  społecznych schematów obronnych. Solidarność w zwalczaniu inności buduje nie tylko tożsamość społeczną, ale pozwala także we wszelkiego rodzaju odmiennościach upchać zarchetypizowane społeczne demony, z którymi gdyby nie Żydzi, murzyni, homoseksualiści i inni, nie byłoby co zrobić. To grupa, którą można obarczyć za wszelkie zło, która pomoże spuścić nadmuchany europejski balon narodowościowych animozji i uprzedzeń. Uznanie, że  człowiek dotknięty chorobą psychiczną jest nam równy, byłoby niebezpieczne. Byłby to utylitarny obowiązek wynikający z potrzeby utrzymania społecznej równowagi, nie misja, lecz wolny wybór…
Pierwszy prawdziwy kryzys będzie papierem lakmusowym dla odporności na populizm, oparty zazwyczaj o ekstremum, na przekaz - prymitywny nierzadko, ale selektywnie powtarzany. Nowe atrakcyjnie opakowane NIC. Żyjemy w epoce niusów, podawanych niebywale szybko i często. Znika przed nimi obrona i umiejętność koncentracji nad wysublimowanymi sposobami prezentacji idei, wytworów ludzkiego rozumu. Trwają, bijąc się ze sobą w  schizofrenicznym zwidzie, dwa nasze „ja” społeczne. Jedno przyjazne dla odmienności, choć silnie powierzchowne, drugie oparte o archetypy mroczne i  naturalne w swej agresywności.


Iwona Wróblak
grudzień 2010

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Konferencja harcerska


            Konferencja harcerska w sali Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, zorganizowana przez podharcmistrz Hannę Barczewską i podharcmistrz Marię Sobczak – Siutę, instruktorki Szczepu ZHP „Płomienie” przy S. P. nr 2 im. „Szarych Szeregów”.
Jako gość honorowy była obecna komendant Związku Drużyn Skwierzyna harcmistrz Halina Matysik, reprezentująca komendanta Chorągwi Ziemi Lubuskiej harcmistrza Leszka Kornosza.
Na wykłady zaproszono przedstawicieli władz miasta – przybyła w-ce burmistrz Agnieszka Olender, Rady Miejskiej – przew. Rady Maciej Rębacz. Była dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty Izabela Korejwo, dyrektorzy szkół, instruktorzy harcerstwa. Harcerze ze szczepu ZHP „Płomienie” przy Szkole Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu.
Jednym z punktów programu był wykład dr Artura Dolińskiego z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Dotyczył współczesnej kondycji młodzieży rozpatrywanej w różnych socjologicznych obszarach. Prelegent analizował termin tzw. „trudnej młodzieży”, czyli być może takiej, która sprawia problemy nie końca elastycznemu systemowi kształcenia. Dr Doliński scharakteryzował obecny układ społeczny jako schizofreniczny, stwarzający napięcia i sam  mogący być przyczyną problemów, jakie ma młodzież. Podstawowym dylematem, z którym niekiedy muszą zmierzyć się pedagodzy, jest to, czy  ważniejszy jest efekt dydaktyczny w postępowaniu z młodzieżą, czy skutek wychowawczy…
Zacząć od etapu poznawania nowego człowieka – młodego, jako takiego …
Prawa dziecka. Fakt ich posiadania przez nie karze się obowiązkami, tymczasem powinny one, te prawa, być rzeczą niezbywalną samą w sobie. Różnica między dorosłymi a dziećmi zawiera się w tym, że dorośli mają obowiązki wcześniej niż dzieci, i inne zadania do spełnienia, co wynika z ich roli bycia dorosłymi.
Emocjonalność, napięcia i stres, którego doświadcza młody człowiek. Ponieważ nie istnieje możliwość ich wyeliminowania, próby ku temu mogą prowadzić do zagubienia, bezideowości lub poddania się skrajnym ideologiom.
Młodzież chętnie uczestniczy w wolontariacie. Lecz działalność wolontariacka nie przynosi bezpośredniej korzyści materialnej, która jest  naturalnym bodźcem do działania. To następna sprzeczność obserwowana przez dr Dolińskiego, z którą młody człowiek musi sobie poradzić.
Czy we współczesnym świecie sukces życiowy jest wyborem czy koniecznością? Kształcenie młodego człowieka nie zawiera recepty na  generowanie tego, co jest uznane za sukces, a ustawiona dla niego poprzeczka często bywa nieosiągalna.
Dylemat bardzo na czasie – czy przygotowywać do zawodu czy do życia w grupie społecznej, jaki powinien być priorytet? Myślę, czy należy wybierać między tymi wartościami…
Z badań prelegenta wynika, że obecnie obserwuje się znaczne zróżnicowanie środowiska młodzieżowego. Jednocześnie zwiększa się dystans generacyjny, narasta konflikt międzypokoleniowy i dynamika rozwoju świata. Coraz większy jest rozdźwięk komunikacyjny, nie operujemy tą samą kategorią pojęć. Ogromna oferta, z którą wychodzą ośrodki, ich propozycje spędzania wolnego czasu, zmuszają siłą rzeczy do wyboru, który nie jest  prosty i jednoznaczny. Nie doświadczały tego wcześniejsze pokolenia.
Badacz analizuje ryzyko zachowań niepożądanych społecznie wśród typów reagowania na świat zewnętrzny. Określa je procentowo. Około 30 %  jest aktywna, reszta jest raczej bierna i nie widzi motywacji do działania. Po alkohol sięgają z nudy, dla poprawienia nastroju, z lęku, nieradzenia sobie w  przestrzeni kontaktów społecznych. Prawie połowa nie potrafi regenerować wydatków energetycznych. Najwięcej zachowań faszyzujących znajduje u  tradycjonalistów, których cechuje rygoryzm moralny z tendencją do hermetyzowania i unikania kontaktów społecznych. Jest także spora grupa tzw.  niesklasyfikowanych, czy może tych najbardziej inteligentnych, niedających się zamknąć w formułach…
Szkoła i harcerstwo są, powinny być, wspólnotą oddziaływań wychowawczych. Notuje się niestety epizodyczność miejsca obecności harcerstwa w szkołach. Co można wspólnie zrobić, żeby zmniejszyć wspomnianą schizofreniczność stworzonego przez dorosłych układu społecznego? Pytania akademickie, które pomogły nam uporządkować temat. I szukać odpowiedzi.
Jako swego rodzaju odpowiedź występuje wokalny zespół harcerski. Piosenka harcerska na żywo, śpiewana przez młodzież aktywną, zaangażowaną, prowadzoną przez doświadczone instruktorki harcerstwa. Szczep ZHP „Płomienie” przy S. P.n. nr 2 w Międzyrzeczu.
Gawęda – wykład – pokaz praktycznego harcerstwa realizowanego w drużynie. Podharcmistrz Marii Sobczak - Siuty, powiedziałabym, super -  wykład w formie przypowieści. Mundurki harcerskie to przynależność do określonego ruchu społecznego. Harcerski styl życia wyznacza Prawo i  Przyrzeczenie harcerskie. Mundur nakłada się, kiedy się dojrzeje do tego i chce się znajdować na właściwym szlaku, bo nie jest proste - chodzić w  Mundurze harcerskim. Chodzenie w Nim jest ważne, jest się z tego Faktu dumnym. Dzisiaj odwagą cywilną jest być posłusznym Prawu Harcerskiemu, kiedyś aktem odwagi było branie udziału w Powstaniu Warszawskim. Braterstwo polega na niesieniu pomocy innym, Prawo Harcerskie do tego obliguje. To chęć i wola wyniesiona z faktu bycia harcerzem, człowiekiem otwartym na świat otaczający ludzi i na siebie samego. Krzyż Harcerski jest przysięgą pełnienia całym życiem służby Wolnej Polsce.
Pani Maria przytacza opowieści o dzieciach – harcerzach, o młodych ludziach, w całym jej szacunku do nich, wynikającym z dziesięcioleci jej  pracy jako nauczycielki i instruktorki w ZHP. Z pochylaniem się nad każdym małym człowiekiem, wsłuchaniem się w niego, zadziwieniem jego  osobowością, nigdy nie zrutynizowanym. O ich naturalnej mądrości, logice myślenia, którą można i należy koniecznie dostrzec i zrozumieć, pokory przed drugim człowiekiem, i chęci pomocy mu, jako człowiek, kobieta i instruktor. Dania do ręki pewnego sprawdzonego szlaku drogi, którą może podążać. Jeśli zechce.
A jak, w jaki sposób zechce, mogliśmy słuchać i oglądać przez dłuższy czas, tyle swojej aktywności, obozów harcerskich, miejsc, które odwiedzili, akcji, które podjęli, uroczystości, w których brali udział, harcerze przedstawili nam w krótkim pokazie multimedialnym. Wybrali tylko część wydarzeń z  ostatniego czasu. Na stoliku leżały grube tomy Kronik Szczepu, pełne uśmiechniętych dzieciaków, które fajnie spędzają razem czas ze sobą, ucząc się przy  tym wielu pożytecznych rzeczy. Warto być harcerzem, mówili mi, te 30% naszego pokolenia aktywnych i społecznych, ja sądzę, że to bardzo dużo. Są  obecni, i wszechobecni, w najważniejszych akcjach. To przyszli liderzy naszego społeczeństwa, mam nadzieję, że będą nimi. Czuwaj.


Iwona Wróblak
styczeń 2013

wtorek, 15 grudnia 2015

Konferencja naukowa w Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie

           

            To już II. Konferencja naukowa prezentująca stan badań zabytków Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. 22. marca w Muzeum Fortyfikacji i  Nietoperzy w Pniewie wygłoszono 8 referatów dotyczących Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, perły architektury militarnej w Europie. Jak  powiedział dyrektor Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie Leszek Lisiecki, spotkania te mają na celu scalenie środowiska pasjonatów tym  zabytkiem. Teksty referatów wygłoszonych przez prelegentów zostaną wydanie w formie zeszytu pokonferencyjnego pod koniec kwietnia.        
Wiedza zgromadzona przez uczestników konferencji daleko wykracza poza zakres informacji przekazywanych turystom zwiedzającym bunkry i  muzeum. To stricte konferencja naukowa, w tym roku, z uwagi na gości z Czech, o wymiarze międzynarodowym. Pasjonująca będzie lektura wspomnianego Zeszytu, wzbogacająca ofertę Muzeum, interesująca nawet dla bardzo wymagających gości. Muzeum staje się ośrodkiem naukowym z  tematyczną biblioteczką, który będą odwiedzać naukowcy zajmujący się architekturą obronną – na miejscu mogący w dodatku prowadzić w terenie dalsze badania.
Moderatorem przedsięwzięcia był Grzegorz Urbanek, znany z referatów wygłaszanych podczas corocznych sesji historycznych w Muzeum w  Międzyrzeczu, organizowanych przez Stowarzyszenie Regionalistów „Środkowe Nadodrze”. Młody naukowiec posiadający ogromną wiedzę na wiele specjalistycznych tematów, niespokojny poszukiwacz nowych wyzwań intelektualnych, który w swoich pracach zarzuca nas ogromem zebranych przez  siebie faktów i szczegółów.
Specjalistyczna wiedza posiadana przez pasjonatów międzyrzeckimi umocnieniami wykorzystywana będzie też w praktyczny sposób. Pozyskane są pieniądze na remont kilku obiektów, prelegenci będą wykorzystani w ich restauracji jako konsultanci naukowi.
Jako pierwszego z przyjemnością wysłuchaliśmy prof. dr hab. Tomasza Nodzyńskiego. „Uwagi o położeniu ekonomicznym prowincji Grenzmark Posen – Westpreussen”, czyli podstawowe informacje o historii gospodarczo – politycznej naszej obecnej ziemi międzyrzeckiej i jej okolic. Twór administracyjny marchii wschodnio - pruskiej powstał w 1922 r. Rozciągał się na przestrzeni ok. 300 km. Obejmował ziemie zabrane Rzeczpospolitej w wyniku rozbiorów. Były to tak zwane przez Niemców prowincje wschodnie. W Niemczech tratowane były jako pierwsza linia oporu w  przewidywanej w krótkim czasie wojnie polsko – niemieckiej mającej na celu, jak sądzili Niemcy, ponowne przyłączenie ich do Polski.
W marchii toczyło się w miarę normalne życie społeczne i gospodarcze. Meseritz było jednym z bardziej zurbanizowanych miast. Jednak poziom życia był w okolicy niższy niż w Niemczech, miała miejsce migracja ludności do rejonów lepiej uprzemysłowionych. W Rzeszy ogólny poziom gospodarczy regionu oceniano źle i tej tendencji rozwojowej nie mógł odwrócić realizowany niemiecki program „Pomocy dla wschodu”. Miało to też  swoje dobre strony w czasie Wielkiego Kryzysu; prowincje wschodnie, z uwagi na brak surowców, miały strukturę bardziej rolniczą i mniejsze zaludnienie, brak wielkich bankrutujących zakładów przemysłowych sprawił, że bezrobocie było tam niższe. Miały za to kluczowe – międzynarodowe - znaczenie tranzytowe, przebiegały przez nie ważne szlaki komunikacyjne. Znacznie gorzej wyglądały drogi lokalne – tu w grę wchodziła polityka i  strategia wojskowa utrudniania projektowanemu polskiemu najeźdźcy ofensywy militarnej. Z tego też powodu mniej niż w pozostałych landach inwestowano w połączenia telekomunikacyjne. Gospodarka rolna opierała się w wielkiej części na małych wiejskich posiadłościach, drobnym rzemiośle i  niewielkiej ilości dużych majątków junkierskich, inaczej niż w pozostałych rejonach Rzeszy.
Następny wykład dotyczył „Kolei Żelaznych Frontu Ufortyfikowanego Łuku Odry – Warty 1936 – 1945”. Pan Robert Michalak jest specjalistą w  kolejnictwie, wie na ten temat prawie wszystko. Już słuchałam jego wykładów o kolei na sesjach w międzyrzeckim Muzeum, w czasie dyskusji wyczerpująco odpowiadał na wszystkie pytania słuchaczy.
Adolf Hitler wizytował linie fortyfikacyjne w 1935 r. W roku następnym rozpoczęto budowę 111. dzieł fortecznych. Aby zapewnić dostawy materiałów budowano linie normalnotorowe i krótkie odcinki lokalne wąskotorowe, bocznice kolejowe, składy materiałów budowlanych - w Kursku czy  Staropolu. Linię kolejową Międzyrzecz – Toporów oddano w 1909 r. Długość kolei budowlanej Kursko – Staropole wynosiła 14,5 km, od niej odchodziły wielokilometrowe odgałęzienia, łączna ich długość to ok. 80 km. Na odcinkach skrzydłowych kolei budowlanej montowano systemy kolei wąskotorowych. Kluczowe znaczenie dla systemu kolei żelaznych miał węzeł w Rzepinie. Odrębnym zagadnieniem była kolej podziemna w MRU.  
Bardzo szczegółowo o kolei podziemnej w MRU opowiadali Maja Cierniewska i Maksymilian Cierniewski, pasjonaci tematu. („Kolej podziemna MRU – plan i realizacja”). Rozstaw szyn wagonów wynosił 600 mm. Wagoniki i szyny dostosowywano do wymiarów tuneli. Wykład bogaty w dane techniczne, o ładowności, prędkościach, parametrach. Pan Cierniewski jest elektronikiem z zawodu, pracuje w Instytucie Pojazdów Szynowych „Tabor” w Poznaniu, w którym prowadzi się prace badawcze. Swoją przygodę z MRU zaczęli w 2006 r. na pętli boryszyńskiej. Fortyfikacjami interesowali się zawsze. Słuchaczom zaimponowali swoją ogromną wiedzą zdobytą samodzielnie.
Petr Suchánek, Libor Martinů, Vladimir Kamenický, Miroslav Urban „Sieć łączności MRU w świetle najnowszych ustaleń”. Nasi czescy goście opowiadali o technikach łącznościowych w MRU. Stosowano kable z drutami aluminiowymi, winylowymi, miedzianymi. Znaleziono zabytkowe zawory kablowe. Zachował się stojak z uziemieniem w prefabrykowanej szafie elektrycznej, także instrukcje łączności, rysunki. Pracuje się nad  rekonstrukcją sieci łączności, z powodu braku odnośnych map odtwarza się szczegóły podczas rekonesansów w terenie.
Grzegorz Urbanek Od frontu fortecznego po pozycję uzbrojeniową. Plac budowy MRU w latach 1937 – 39”. Pan Urbanek dotarł do czwórki niemieckich oficerów głównodowodzących budową MRU. Poznaliśmy ich nazwiska, stopień wojskowy, charakterystykę i zakres odpowiedzialności. Siłę roboczą do budowy rekrutowano m. in. z Międzyrzecza. Przeprowadzano liczne inspekcje budowy. Kilkakrotnie zmianie ulegały plany, wprowadzano poprawki w realizacji etapów budowy fortyfikacji. Poznaliśmy szczegóły wyposażenia wewnętrznego obiektów, ich socjalu, kuchni i szpitala.
Dr Janusz Miniewicz„Niemiecka koncepcja frontu ufortyfikowanego”. MRU jest perłą wśród fortyfikacji w Europie. Należy do obiektów stałych odpornych na bombardowanie. Jest systemem podziemnych wyrobisk i chodników. Prelegent dokonał porównania MRU z innymi systemami umocnień na zachodzie. Posiłkując się rysunkami technicznymi poznaliśmy strukturę podobnych obiektów w Europie, ich funkcje. Także historię zmian niemieckiej koncepcji frontu ufortyfikowanego na przestrzeni lat. Rozbudowywanie ich części podziemnej miało uchronić produkcję zbrojeniową i  ludność cywilną. W MRU jej rozmiary pod powierzchnią ziemi wielokrotnie przewyższają część nadziemną.
Dr Jacek Biesiadka„Formy niemieckiej fortyfikacji stałej w latach 1933 – 38”. Systematyzujący wykład o różnicach pomiędzy fortyfikacjami stałymi, budowanymi w czasie pokoju, i polowymi – konstruowanymi przez wojsko w czasie działań wojennych. Punkt oporu charakteryzuje samodzielność w podejmowaniu decyzji, posiadanie różnych rodzajów broni, jednolite dowództwo i zdolność do obrony okrężnej. Jest odporny na  bomby, ostrzał i odłamki. Rodzaje form fortyfikacji stałej to pozycja i front forteczny. Ten ostatni stawiał długotrwały opór w oblężeniu. Pozycja natomiast mogła być częścią frontu, jej opór był czasowy, wiązała słabsze siły wroga.
Ostatnia tego dnia prelekcja. Archeolog Maksymilian Frącowiak„Ekshumacje szczątków niemieckich żołnierzy i cywilnych ofiar II. Wojny światowej przeprowadzone w latach 1999 – 2012 na terenie powiatu międzyrzeckiego”. W myśl międzynarodowej umowy dotyczącej opieki nad grobami niemieckimi i polskimi dokonywane są procesy ekshumacji szczątków żołnierzy i innych osób poległych w czasie wojny. Uczestniczy w projekcie Fundacja „Pamięć”, Stowarzyszenie „Pomost” w Poznaniu, podlegające „Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa”. Na postawie informacji lokalnych, materiałów archiwalnych i badań lokalizuje się cmentarze i miejsca mogił. Ustalana jest tożsamość zmarłych. Na ziemiach polskich poległo ok.  500 tys. Niemców, znaleziono szczątki 144 tys. osób. Nawiązana została współpraca z Heimatkreis Meseritz, organizacji zrzeszającej byłych mieszkańców powiatu. Uporządkowano kilka cmentarzy na terenie powiatu. Akcji patronują lokalna prasa i media, biorą udział instytucje. W latach 1999 – 2002  przeprowadzono ekshumacje w 26. miejscowościach, razem 196. osób. W grobach znaleziono liczne zabytki: nieśmiertelniki, fragmenty dokumentów. Pan  Frackowiak opowiadał o poszczegónych stanowiskach archeologicznych. Jeden z niemieckich cmentarzy wojskowych, gdzie przeniesiono szczątki, znajduje się w Starym Czarnowie.
Konferencję zakończyła promocja najnowszej książki Andrzeja Chmielewskiego: „1945 Policko. Krwawa Pułapka”. Zebrane przez autora relacje świadków z wydarzeń, ich osobiste wspomnienia, przeplatane garścią faktów historycznych, zdjęć i rycin. Ciekawa książeczka do nabycia w księgarniach i kioskach.



Iwona Wróblak
maj 2013

wtorek, 8 grudnia 2015

Żyj smacznie, zdrowo i tak też mieszkaj

            Ideał? W wersji naszych pań z lokalnych Kół Gospodyń Wiejskich to nie utopia, a nasza lokalna firma budowlana „Instalko” Romana Strzelczyka już buduje takie domy i mieszkania… Mogliśmy się o tym przekonać – degustując smaczne potrawy, które dla nas, międzyrzeczan, przygotowały. Słuchając prezentacji o tym, jak płacić mniejsze rachunki za media, mieszkać bardziej komfortowo pod każdym względem.
            Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nie tylko ekologiczna poprawność ofert ma dla nas ozdrowieńczy wpływ – także ma znaczenie, kto i w jaki sposób nam ją przedstawia. Dom i osoby kochające, z którymi razem będziemy spożywać codzienny i świąteczny posiłek…
            W jednej z sal Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury smakowita impreza przygotowana przez Urząd Miasta i Gminy pt. „Zdrowo Żyj – zdrowo buduj”. Edukacyjne i towarzyskie spotkanie. Degustacja i bardzo specjalistyczne wykłady o organizowaniu sobie przestrzeni mieszkalnej.  
            Jedzenie tam prezentowane było po prostu smaczne. Nie ma jak wiejska kuchnia. KGW Kęszyca. Pokaz, co można zrobić ze szpinaku, ciecierzycy, płatków gryczanych. Na pewno też uzyskać przepis na te dania. KGW Kaława. Naworka czyli zupa mleczna. Potrawy z mięsa z dużą ilością warzyw (mięso nie powinno się jadać więcej niż dwa razy w tygodniu). Degustowaliśmy kaczkę nadziewaną kapustą, zupę z dyni. KGW Pniewo. Pierożki z  fasolą, smakowity własnego wypieku chleb z dodatkami ziaren i pestek z dyni, słonecznika etc., paszteciki, placek z marchwi. KGW Nietoperek. Pierniczki, potrawy z grochu, pierogi ruskie, kluski na parze, jogurty z truskawek. Specjalny Ośrodek Szkolno - Wychowawczy. Żywienie technologiczne. Pokaz umiejętności uczniów gastronomicznych klas zawodowych. Gołąbki, kotlety, sałatki warzywne – jakie dania można zrobić używając kaszy. KGW  Pieski. Kanapeczki – z twarogiem, awokado, rogaliki kruche i drożdżowe, ślimaczki z ciasta. KGW Kalsko. Placek drożdżowy, potrawy z ziemniaków –  babka, groch z kapustą. KGW Wysoka. Chleb na zakwasie ze smalcem. KGW Gorzyca, Kursko. Wiesław Korejwo z Pszczewa ma zarejestrowany produkt lokalny - miód magdaleński i wyroby z wosku. Kolejka ustawiła się do nalewek z kwiatów akacji, naturalnych bzów, jaśminu.           
            Polski stół. Można na nim prezentować potrawy nie tylko wprost wywodzące się z kuchni polskiej. Co to znaczy – polska kuchnia, w kraju leżącym w środku Europy, gdzie kulturowe wpływy żywieniowe przychodzą do nas z różnych stron świata od wielu setek lat? A jednak. Może wrócimy do słowiańskich jeszcze roślin i ziół, do kultury jedzenia, która ma ponad, być może, tysiąc lat…
            Nawiasem mówiąc, jednak, i te tradycyjne, i nowe wzorce muszą być przefiltrowane przez zasadę UMIARU w jedzeniu, rozsądek w spożywaniu ilości potraw dziennie. Dostosowanie ich energetycznej wartości do wysiłku fizycznego, aktualnych potrzeb organizmu.
            Po części informującej o zdrowym (i smacznym) żywieniu, części degustacyjnej – wykłady. Zaproszono specjalistów z różnych dziedzin, których rady należałoby zasięgnąć planując budowę domu. Funkcjonalność a ład przestrzenny – „Anta Architekci” Dariusz Górzny. Rozwiązania architektoniczne mające na uwadze, obok zabezpieczenia potrzeb fizjologicznych, bezpieczeństwa, przynależności, uznania i samoakceptacji, też funkcjonalność i ład  przestrzenny. Biorące pod uwagę całość, optymalizację, uwarunkowań społeczno – gospodarczych, środowiskowych. Kulturowych i kompozycyjno - estetycznych. Konstruowanie przestrzeni wspólnej mieszkańców i indywidualnej, nacisk na rozbicie na strefę dzienną i nocną, na wypoczynek i pracę. Z  miejscem na intymność naszego życia. Żyjmy w zabudowie harmonijnej, nierozproszonej i spójnej kompozycyjnie. Feng shui słowiańskie, środkowoeuropejskie, wynikające z doświadczeń w eksploatacji, ekonomicznych rachunków i nowych osiągnięć technicznych, zastosowania nowoczesnych ekologicznych materiałów. Postępu technologicznego w budowie nowych urządzeń grzewczych.
            Roman Strzelczyk mówił o „Rozwiązaniach innowacyjnych i standardowych”, oraz o „Fotowoltaice i bateriach słonecznych” –. Rozwiązania nowej generacji cechujące się prostotą konstrukcji, samowystarczalnością, niskimi kosztami eksploatacji. Nowe domy buduje się na płycie hydrobetonowej. Czas budowy obiektu 4. kondygnacyjnego nie przekracza 1. miesiąca. Ogrzewane są energią własną lub tzw. energią białą, odnawialną. Wykorzystuje się ciepło odzyskiwane z wilgoci. Czarny dym z kominów, niebezpieczny dla zdrowia i życia, chorobotwórczy,  może – i powinien - zniknąć z krajobrazu… Ciepło zgromadzone latem będzie używane w okresie zimowym. Kolektory słoneczne są coraz tańsze, na pewno to ekonomiczna inwestycja. Są budowane elektrownie słoneczne. Zużyta woda z powodzeniem w tym samym obiekcie może być wtórnie wykorzystana.
            Dawid Mukomiłow „ Sinus Polska” – „Ukryte magazyny energii”. Trzeba bazować na odnawialnych źródłach energii. Należy do nich słońce, wiatr, urządzenia wykorzystujące geotermię. Są to źródła powszechnie dostępne, chociaż bardzo rozproszone i występujące periodycznie. Trzeba je  zmagazynować i wykorzystać ich ciepło utajone poprzez zmianę stanu skupienia wody – w procesie zamarzania i topnienia. Wykorzystać darmową energię z powietrza – w prostych i sprawdzonych rozwiązaniach w urządzeniach do ogrzewania oraz podgrzewania wody użytkowej. Na miejscu były  dostępne szczegółowe opisy techniczne urządzeń.
            Stefan Reszewski „Heat Quality” – Wykorzystanie źródeł OZE (Odnawialnych Źródeł Energii). Transformatory ciepła są urządzeniami bardzo wydajnymi, już używanymi i sprzedawanymi na rynku. Michał Itkowiak „Arislon” prezentował powietrzne pompy ciepła dla domów i mniejsze – dla  mieszkań. Jak pozyskać środki na te inwestycje? Daniel Sobolewski z Urzędu Marszałkowskiego mówił o sposobach pozyskiwania środków finansowych z Unii Europejskiej. UE kładzie duży nacisk na ekologię, na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Na odnośnej stronie UM znajdziemy kontakt do D.  Sobolewskiego i biura, gdzie otrzymamy potrzebne informacji i pomoc.
            Twórczość i rękodzieło artystyczne tego dnia królowało w holu MOK. Zrobione m.in. z surowców wtórnych, dziergane, klejone, wyszywane dziełka autorstwa Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie 38, Skwierzynie, Międzyrzeczu i Jasieńcu. Z Powiatowego Ośrodka Wsparcia „Razem Raźniej” w Skwierzynie, Warsztatu Terapii Zajęciowej w Międzyrzeczu. Autorskie prezentacje swoich wyrobów przez Halinę Iwanowską i Edytę Dubojską.

Iwona Wróblak
grudzień 2015

             







piątek, 6 listopada 2015

Godnością jest się obdarowanym…

            Konferencja naukowa w sali konferencyjnej Samodzielnego Publicznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu – Obrzycach. Trzeba ciągle – nieustannie – odnajdywać  g o d n o ś ć, uczyć się tego odnajdywania  j e j  od doświadczonych – mówił profesor Victor Sedlak z Brytyjskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego w referacie „O godności dla Drugiego”.

 ODZYSKIWANIE GODNOŚCI I WOLI ŻYCIA. To temat konferencji.
Przyczynkiem do dyskusji o ponadczasowym aspekcie terapii i uzdrawiania człowieka, jego duszy, psychiki była historia wyjęta z powojennych dziejów obrzyckiego Szpitala (gdzie w ramach tzw. Akcji „Eutanazja”, czyli „oczyszczania narodu niemieckiego”, uśmiercono ponad 10. tys. chorych psychicznie ludzi). Po wyzwoleniu – chyba to nie był przypadek? – w tym miejscu, w Szpitalu w Obrzycach spotkało się dwóch ludzi – radziecki dowódca wojsk wyzwalających płk Jewsiej Dawidowicz Goldowski i lekarz Richard Rosenberg niemiecki pacjent Szpitala. Porozumieli się i zaczęli wspólnie kierować placówką…
            To nie był przypadek. Rosenberg, niemiecki dentysta i Goldowski, radziecki oficer, którego oddziały wyzwalały Obrzyce, psychoanalityk pochodzenia żydowskiego, przed wojną pracujący w szpitalu psychiatrycznym w Kijowie, placówce założonej w 1701 r. jeszcze przez Piotra I. W Rosji tradycje psychoanalityczne do 1922 r. były silne, upadły wraz z pojawianiem się negatywnego stosunku do Lwa Trockiego. Richard Rosenberg, jeden z  ostatnich przedwojennych pacjentów Szpitala, był lekarzem stomatologiem, obydwóch z nich więc łączyła przysięga Hipokratesa i – etos pomocy drugiemu człowiekowi. W języku współczesnym sytuację, jaką dzięki wzajemnemu porozumieniu i swoistej przyjaźni stworzyli, nazywa się pierwszą społecznością terapeutyczną. W sensie ludzkim – powojenną współpracą zwycięzców i pokonanych. Po hekatombie wojennej zaczątek normalnego życia… Symboliczne i ponadczasowe.
            Szpital Obrawalde (dzisiejsze Obrzyce) powstał w latach 1901 – 1904. Był przeznaczony dla 700. pacjentów, mieścił ich z czasem do 1100. W  Szpitalu psychiatrycznym był też oddział somatyczny, ginekologiczny, dziecięcy z placem zabaw, dom opieki dla starszych ludzi. Od 1922 r. Obrawalde było ośrodkiem administracyjnym Marchii Granicznej. W ciągu 40. lat swego istnienia stało się osadą, samowystarczalnym gospodarstwem ze 114 ha  ziemi, z tkalnią, farmą warzywną, rzeźnią, kuchnią, pralnią, budynkami zaplecza gospodarczego i technicznego, salą kinową, basenem i domami mieszkalnymi. Przed zwycięstwem ideologii nazistowskiej miało tradycję godnego traktowania człowieka. Ale 30.XI. 1941 r. ze stanowiska dyrektora szpitala w Obrzycach usunięty został dr Johannes Banse i na jego miejsce przyszedł członek NSDAP Walter Grabowski. Miał zadanie przygotowania szpitala do akcji uśmiercania psychicznie chorych przywożonych z zachodnich terenów Rzeszy. Także jeńców wojennych i przeciwników reżimu hitlerowskiego. Chorym podawano dawkę leków usypiających a następnie specyfiki powodujące zgon. Wywożono ich do pobliskiego lasu i chowano w  zbiorowych mogiłach. Akcja zabijania pacjentów rozpoczęła się wiosną 1942 r. a skończyła tuż przed wejściem wojsk radzieckich w styczniu 1945 r.
            Doktor R. Rosenberg po opuszczeniu Szpitala przez wojska sowieckie został mianowany dyrektorem i pełnił tę funkcję do czasu przejęcia szpitala przez władze polskie. Tym samym pacjenci wzięli odpowiedzialność za funkcjonowanie szpitala, organizowali środki niezbędne do życia. Konferencja jest nie tylko upamiętnieniem wydarzeń wojennych, ale przede wszystkim uhonorowaniem współpracy i trudów ludzi, którzy po wyzwoleniu potrafili wrócić do codziennego zdrowego i godnego życia. Duch humanitarnego stosunku do pacjentów był kontynuowany po wojnie. Długoletnim dyrektorem ekonomicznym Szpitala był Johann Boche.
Tematem konferencji było zagadnienie tendencji naprawczych tkwiących w ludziach i pracy psychoanalitycznej.
Referaty wprowadzające wygłosili: Victor Sedlak z Brytyjskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego: „O godności dla Drugiego” i prof. Henry Zvi  Lothane z Amerykańskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego: „O roli miłości w psychoanalizie”.
 W dyskusji panelowej wzięli udział: Edyta Biernacka, Alicja Bobowska, Maciej Musiał, Olga Pilinow, Katarzyna Wawelska z „Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego”, Piotr Dworczyk z „Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej” i Ora Dresner z „Brytyjskiego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego”. Konferencję prowadziła Teresa Gałązka-Bazydło z „Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej” - Kierownik Oddziału Leczenia Zaburzeń Nerwicowych i Osobowości w Międzyrzeczu - Obrzycach i Wojciech Hańbowski z „Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego” - superwizor Całodobowego Oddziału Leczenia Zaburzeń Nerwicowych i Osobowości.

            Prof. Victor Sedlak: Pomagając w odnalezieniu godności ludzkiej dajemy jednocześnie osobie zdrowie psychiczne. W społeczeństwie, gdzie nie  jest ona, jednostkowa godność, jedną z podstawowych wartości, człowiek traci poczucie własnej godności i -- wolę życia (to jest powiązane...); w  obozach koncentracyjnych i radzieckich łagrach doznana trauma była tak wielka, że nawet po odzyskaniu wolności popełniano samobójstwa. Bycie niewolnikiem zabija poczucie godności, wolność zewnętrzna w indywidualnym procesie emancypacji jest niezbędna.
Można atakować w pojedynczym człowieku jego osobistą godność - jako istoty ludzkiej, ale nie można mu jej zabrać, dopóki on sam jej się nie wyrzeknie. Psychiczna rzeczywistość jest taka, że godnością się jest obdarowanym z zewnątrz, przez drugiego człowieka (społeczeństwo) – jest on niezbędny jako lustro, interakcja… Te ważne psychologiczne zagadnienia nie dość często są dyskutowane.
            Współcześnie histerię jako jednostkę chorobową przestano uważać za symulowanie choroby, tym samym pacjenta (jego godności) i jego cierpienia nie obdziera się z wiarygodności. W średniowieczu histeryk uznawany był za opętanego przez diabła. Celem ustrojów totalitarnych, jak komunizm i  hitleryzm, było odebranie ludziom poczucia godności i szacunku dla siebie.
            Rozwój dziecka przebiega przez etap wczesnego poczucia wielkiej własnej wartości, ta omnipotencja jest autentycznym odczuciem. Zadaniem terapeuty (matki) jest pozbawienie go powyższej iluzji – w procesie aż do całkowitego samorozpoznania, do uznania zależności od innych ludzi. Matka (terapeuta) powinna traktować dziecko z należytym szacunkiem (niezależnie od tego, jak dziecko traktuje samego siebie), co znaczy, że musi się pogodzić z faktem, że dziecko jest czymś innym od niej, i od jej wyobrażenia o nim. Odnaleźć – to ważne – w sobie ciekawość badawczą wobec dziecka. Odnosić się do jego przeżyć z szacunkiem. I z życzliwością – miłością. Odkryć (czy ciągle odkrywać) instynkt poszukiwania wiedzy o sobie i swoich przeniesieniach na pacjenta (dziecko)….
W brytyjskiej szkole myślenia psychoanalitycznego obecne jest zagadnienie aktywnego tzw. przeciwprzeniesienia. Stosunek terapeuta – pacjent powinien być oparty na szacunku do niego. Fenomen, jakim jest choroba psychiczna, to godny przeciwnik dla ich obu – pacjenta i lekarza, i ma on solidną podstawę, by istnieć. Własne reakcje na chorobę pacjenta i jego z nią, tą chorobą, interakcje są aktualnym przedmiotem naukowych dociekań w  psychoanalizie brytyjskiej. Psychoterapeuta współgra z własnym nieświadomym przeniesieniem. Zasadnicze znaczenie ma świadomość posiadania przez  pacjenta wrażliwości. To model setting, gdzie u analityka wrażliwość i wsparcie uzupełniają się i warunkują. Należy dążyć do jak najmniejszego współczynnika przeniesienia u psychoterapeuty w procesie leczenia… Wtedy, jak zrozumiałam, możliwa jest bezstronna życzliwość, tym samym możliwość efektywnej pomocy, której nie zaciemnia osobiste przeniesienie… Bardzo trudna rzecz, bowiem terapeuci są tylko ludźmi, ich dotyczy i  porusza Drugi Człowiek, są od niego jak inni, zależni, w pewnym stopniu tożsami, a jednak – muszą zachować kliniczny osąd i dystans wobec ich  problemów - niezbędny, żeby leczyć. W wyniku tego pacjent uczy się rozumieć sam siebie i tym samym może nauczyć się odzyskiwać utracone poczucie własnej godności. Rozwijać wolę życia…
            Rozgorzała gorąca dyskusja, w której udział wzięli nie tylko zaproszeni do niej goście. Na sali obecni byli praktykujący psycholodzy, psychiatrzy i  terapeuci, mieli wobec wygłoszonego, świetnego zresztą, referatu własne opinie i przemyślenia. Przywoływali przypadki kliniczne, z jakimi się spotkali w  swojej pracy. Temat fascynujący, daleko – myślę – wykraczający poza wąskie techniczne zagadnienia leczenia zaburzeń psychicznych. Przykłady z  literatury, na które powołał się prof. Sedlak, mówiły, jak bardzo wszechstronne powinno być doświadczenie psychoanalityka, a jego wiedza - holistyczna, wiedza której używa się jako narzędzie, bardzo to jest widoczne przy lekturze książek znanych lekarzy psychiatrów. Dla laika także jest to ciekawe… poznanie duszy, psychiki ludzkiej, wiedza na granicy i obrzeżach wielu nauk nie tylko humanistycznych.
Termin „godny” z łaciny znaczy – nakarmiony, sięgający po należny mu autorytet, obdarowany z zewnątrz. Jeśli jesteśmy nią wcześniej obdarowani – potrafimy odzyskać utraconą godność. - Zdrowie psychiczne polega na tym, żeby godność odnajdywać – skwapliwie notuję słowa profesora Sedlaka komentującego zapytania i refleksje dyskutantów z sali. Godność to też możliwość (odwaga…) mówienia prawdy. Proces ten jest możliwy, jeżeli jednostka uczy się z doświadczania świata, którego komponentem są inni ludzie…
Godność to poczucie autonomii – poprzez myślenie pozwalające na jej odzyskanie. Chorobowe jest skupianie się na własnym przetrwaniu, zdrowie jest --  kreatywnością…
Jeszcze o rozpoznaniu własnego uczucia nienawiści. Jako takiego… Bardzo trudne, każdy przyzna…Nadmierny sentymentalizm jest czynnikiem upośledzającym rozwój pacjenta (dziecka), ale dobrze jest nieść w sobie życzliwość i umieć ją pokazywać. Uwewnętrznić obiekt, który odnosi się do nas z  szacunkiem – to już konkretna technika autoterapeutyczna… Złote myśli profesora, człowieka o ogromnej kulturze myślenia, dużo dające nawet laikowi.

Prof. Henry Zvi Lothane: „O roli miłości w psychoanalizie”.
            Bezsprzecznie istnieje współzależność między miłością a godnością. Seks i sfera intymna zawiera się w tych wartościach i jest z nimi współmierna, przenika je. Zdrowienie następuje często przez doznanie miłości, nerwice są zdeterminowane przez indywidualne zaburzenia w odczuwaniu uczucia miłości, spowodowane przez zniszczenie zdolności do niej. Zawsze między człowiekiem a człowiekiem zachodzi dramat w sensie ich wzajemnego oddziaływania na siebie. Sen (Zygmunt Freud) dramatyzuje przeżycia i konflikty. Ważniejsze jest często nie to, co jest nam przez daną osobę komunikowane, ale w jaki sposób to następuje. Żyjemy w przestrzeni miłości i dramatu uczuć we wszystkich jego przejawach. Żywa tkanka emocjonalna istot, powiedziałabym, z pewnością - czujących, a takimi są wszyscy ludzie.
            Kliniczny przypadek pacjentki podany z sali: miłość jest tak niezbędna, że wyrażana jest i odczuwana również do matki zdecydowanie patologicznej. Zrozumienie tego otworzyło proces terapeutyczny. Przywołana jest postać Korczaka. Janusz Korczak nie stawiał diagnoz, towarzyszył rozwojowi dziecka. Rolą psychoanalityka jest przyjęcie przez niego – terapeuty – postawy miłości przez duże „M”, jako narzędzia leczniczego, zdecydowane jej, konieczne, oderotyzowanie - we wszystkich znaczeniach. Jak by powiedział profesor Sedlak – przeciwprzeniesienie.

            W Wielkopolsce i województwie lubuskim psychoterapia psychoanalityczna jest dostępna w Całodobowym Oddziale Leczenia Zaburzeń Nerwicowych i Osobowości w Międzyrzeczu (NFZ) oraz w gabinetach psychoterapeutów psychoanalitycznych w Poznaniu, Gorzowie Wlkp., Zielonej Górze i Międzyrzeczu. Psychoterapia indywidualna prowadzona jest przez terapeutów analitycznych – członków Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej, zrzeszonych również w Wielkopolsko – Lubuskim Kole PTPP. Bazę dla działalności stanowią:  
Ośrodek Psychoterapii i Myśli Psychoanalitycznej – Poznań ul. Sienkiewicza 5/7 tel. 600 261 725
Całodobowy Oddział Leczenia Zaburzeń Nerwicowych i Osobowości – Międzyrzecz ul. Poznańska 109 tel. 95 742 88 08
Studium Psychoterapii Psychoanalitycznej Poznań – tel. 501 303 059


Iwona Wróblak
listopad 2013