niedziela, 27 sierpnia 2017

Kęszyca Leśna gospodarzem Dożynek Gminnych

            Kęszyca Leśna w tym roku została gospodarzem Dożynek Gminnych. Przestronny plac w centrum osady, niegdyś defiladowy, zdołał pomieścić wielu gości, którzy – pomimo że nie przewidziano w tym dniu, na tę ważną gminną uroczystość, kursów autobusów miejskich do Kęszycy Leśnej – prywatnymi samochodami licznie przybyli na Dożynki’ 2017.
            Dziecięcy słupowy Minionek nas witał przez mgnienie w drodze przez kęszyckie lasy na Dożynki, jak też dekoracje z kwiatów. Na scenie powitał gości zespół „Kęszyczanki”, z mini recitalem pieśni do tańczenia i słuchania. Po tradycyjnej mszy św. w pięknym kęszyckim kościele p.w. Miłosierdzia Bożego – z celebracją poświęcenia chleba dożynkowego i wieńców dożynkowych (których istotnym elementem wystroju i dekoracji były wypieczone tegoroczne chleby) i przemarszu korowody dożynkowego, pod przewodnictwem Orkiestry Dętej z Grochowa, rozpoczął się program artystyczny. Wystąpiły wspomniane „Kęszyczanki”, ponadto w programie - Klub Tańca „Fan Dance”, wielogłosowy Chór Dziecięcy „Piccolo” z Ewą Witkowską – jak zawsze nagradzany rzęsistymi oklaskami, za wysoki poziom artystyczny i dziecięcy urok młodziutkich wokalistów. Międzyrzecki Chór Kameralny – dyrygent Paulina Staniec, pieśni bardzo różne, z różnych epok, wykonane a’capella, nasz lokalny dorosły chór z prawdziwego, profesjonalnego zdarzenia. Ludowy Zespół „Nietoperzanie” i jego pieśni ludowe i patriotyczne, oraz  Chór „Echo” z Międzyrzecza z utworami o podobnej tematyce.
            Bezsprzecznie do ciągłego podziwiania były, wystawione w pobliżu sceny, w liczbie kilkunastu, starannie wykonane na stelażach dziełka sztuki florystycznej – wieńce dożynkowe, jeden z głównych, obok dzielenia chlebem, punkt programu – kompozycje w przeróżnych kształtach, z feerią barw naturalnych plonów ziemi. Fioletu winogron, kolorowej palety kwiatów ogrodowych, pomarańczu wielkich kuli dyni, dorodnych kłosów zboża, ujętych w pęki itd., – i wszystkiego, co rośnie na polu i w ogrodzie. Konstrukcje w kształcie wiatraka zbożowego, kosza zbóż, w soczystych barwach końca lata. Każdy wieniec był inny, wszystkie niepowtarzalne, wiele z nich zasługiwało na uwagę, zdjęcie i gratulacje dla twórców. Ostatecznie nagrodzono wieniec z Bukowca.
            Dożynkowe obchody rozpoczęła krótka przemowa gospodarza Gminy, burmistrza Międzyrzecza Remigiusza Lorenza, zawierająca podziękowania od władz gminnych rolnikom za ich trud, podziękowania ludziom wsi pracującym na ziemi rolnej, w przetwórstwie żywności. Także - za przygotowanie Dożynek - delegacjom sołectw w Gminie.
            Gościnna Kęszyca Leśna częstowała gości grochówką i zupą gulaszową, kiełbaskami, serwowanymi w dużych ilościach, o określonej godzinie ustawiły się do dwóch wojskowych kuchni po smaczne zupki spore kolejki. Wiejskie święto serwowało na stoiskach sołeckich specjały okolicznych Kół Gospodyń Wiejskich. Pyszne delikatne Gorzyckie pierożki z grzybami, które zdobyły III miejsce w Konkursie Kulinarnym (Dyplom do publicznego wglądu), potrawa autorstwa Pauliny Maślak, także obok – rodem ze Św. Wojciecha, smakowity serowiec, orzechowiec i drożdżowiec, popis kunsztu kulinarnego pań z tamtejszego KGW.
            Z Nietoperka Wacław Nycz przygotował małą wystawę etnograficzną, która – jak powiedział, zawiera zaledwie cząstkę jego prywatnych zbiorów. Oprócz zdjęć dotyczących historii Kęszycy, miasta kiedyś zamkniętego, w którym stacjonowała radziecka jednostka wojskowa, także dokumenty obrazujące część historii Nietoperka, miejsca gdzie po wojnie przyjeżdżali repatrianci z różnych stron. W tym małym okolicznościowym muzeum zgromadził trochę dawnych domowych sprzętów, jak najprawdziwszy kołowrotek z drewnianym krzesełkiem, łopaty do pieczenia chleba, ręcznie tkane kolorowe kilimy przywiezione przez osadników z Milna w powiecie Zborowskim, z polskimi motywami ludowymi, wyglądające jak młynek do mięsa urządzenia do gniecenia maku, do rozdrabniania zboża, czy tarczę zębatą do łuskania kolb kukurydzy. Drewniany cep do młócenia zboża, sito czyli przetak, przepiękny zabytkowy samowar, narzędzia służące do wyrobu materiału z lnu, w kilku etapach przeróbki tego tworzywa. Kilka maselnic – różnych rozmiarów – takich sprzętów nie ma nawet nasze muzeum międzyrzeckie. Koromysło do noszenia wody ze studni, maglownice, niecki do zarabiania chleba, mechaniczny magiel. Także niemiecka przedwojenna – z renomowanej firmy z Berlina, metalowa wirówka do mleka – dowód na wielokulturowość naszych ziem.
            Tematycznie – zważywszy na okazję, czyli Dożynki, doradzał na swoim stoisku Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego. Obok broszur z przepisami na potrawy oferował informacje Sieci o innowacjach w rolnictwie, produkcji żywności, leśnictwie i na obszarach wiejskich, tworzeniu i funkcjonowaniu sieci kontaktów pomiędzy rolnikami, podmiotami doradczymi, jednostkami naukowymi, przedsiębiorstwami sektora rolno-spożywczego oraz pozostałymi podmiotami wspierającymi wdrażanie innowacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich.
            Obok poznawczych walorów, pod namiotem – coś dla uciechy dziecięcej, i nie tylko… Bo malować akwarelami lubi każdy (dzieciak), dorosły też… Wspaniała okazja, żeby pobawić się z w sztukę…  Dworzec-Tworzec Pracownia Twórcza przyniósł swoje maty, które pomagają dzieciom zapanować nad ciałem, kończynami, tak by były zborne, podlegle naszym (mózgowym) zamiarom i chęciom – za pomocą prostej idei kolorowych pól, na które trzeba nastąpić obydwiema nogami czy rękami. Aleksandra Banak ponadto wymalowała dzieciom (zmywalnymi farbkami) wiele kocich wąsów i nosków na buziach. Także były w tym kąciku oblegane przez dzieci zamki dmuchane, na których mogły one poskakać, pozjeżdżać i nacieszyć się chwilą zabawy.
            Wyłożony sztuczną zieloną trawą parkiet przed sceną w godzinach wieczornych miał się stać areną tańców do muzyki z Zespołem „Astor”. Dzięki dobrej pogodzie zabawa trwała do późnych godzin nocnych.

Iwona Wróblak
sierpień 2017
























             

niedziela, 20 sierpnia 2017

W malinowym chruśniaku działkowym – Dożynki 2017

            Stosowna do chwili celebra towarzyszyła wręczaniu, przez prezesa ROD „Krecik” Jana Drozdę, Medali – dla najbardziej zasłużonych działkowców, to zwyczajowe docenienie wielu godzin ich codziennej pracy. Organizatorzy, Zarząd, zadbali też o oprawę artystyczną, o muzykę – do tańczenia, i o miejsce do zabawy – specjalnie przygotowane. Szczególnie doceniły to działkowiczki – na oko dwa pokolenia działkowiczek (może trzy – z pociechami…), tańcowały do godzin wieczornych i prawie nocnych… Są Dożynki – trzeba się cieszyć!
            Polski Związek Działkowców w Warszawie przyznał Złotą Odznakę „Zasłużony Działkowicz” - Janowi Maksymiukowi. Okręgowy Zarząd PZD Gorzów wyróżnił – Srebrną Odznaką „Zasłużony Działkowicz”: Henryka Misiarza, Andrzeja Przybysza, Artura Janickiego i Jana Płotczyka. Brązową Odznakę „Zasłużony Działkowicz” otrzymali: Bogumiła Wereszko, Bożena Sima, Ryszard Lorkiewicz, Bogdan Biliński, Zbigniew Ciesiółka, Jerzy Błaszczyk, Roman Turosz, Mirosław Zboralski, Antoni Kuczyński, Leon Topolski, Stanisław Dąbkowski i Marian Bulicz.
 Dyplomami uznania za najpiękniejsze działki uhonorowano: Krzysztofa i Krystynę Krajewskich, Józefinę Masiukiewicz, Janusza Mareckiego, Grażynę Cholaszczyńską, Stefana Mazurka i Anitę Matuszczak.
            Jak mi mówią, panią Józefinę Masiukiewicz często można zastać na jej działce. Tak było przez te lata, 35 lat, chociaż przecież i pracowała zawodowo, i miała dzieci… Nie była pierwsza, która zaczęła uprawiać tu ziemię, na tym tradycyjnie wojskowym Ogrodzie, jednym z pięciu międzyrzeckich ogrodów działkowych, gdzie każdy centymetr jest dotknięty, przesiany rękami ludzkimi, mimo że ziemia jest raczej gliniasta i ciężka.
Spacerujemy z panią Józefiną, jedną z posiadaczy pamiątkowych Medali „Krecik 35 lat”, który zdobi jeszcze kilku działkowców na „Kreciku”, po alejkach ROD. 214 działek, razem z tą z Domem Działkowca, liczy Ogród… Ogrody są różne w charakterze, w zależności od upodobań właścicieli, niektóre to dziełka sztuki florystycznej, wypieszczone, z przystrzyżonymi w baobaby drzewami, przyozdobione feeriami szpalerów barwnych kwiatów, innych roślin, których nazwy bywają obcobrzmiące. Bukszpanami, które łatwo jest modelować w kule i inne kształty. Kwitnące o tej porze roku są nasze międzyrzeckie edeny, jak kiedyś w Raju… Enklawy wypoczynku i pracy jednocześnie – prywatności, nie do przecenienia jako symbole odskoczni od industrialnego dnia codziennego.
             Pani Józefina jest klasyczna (pewnie za to jej działka została nagrodzona na Dożynkach) w swoich gustach, chociaż kwiaty też ma, a może dlatego też - jest klasyczna... Ale tak jak inni - lubi patrzeć, jak wszystko rośnie... Mam ładną fasolę – mówi mi… Rzeczywiście, na ogrodzeniu jasiek pnie się dorodnie, pewnie tak wyśmienicie też smakuje… Jest, myślę, do oglądania, a potem – do konsumpcji zimowej.
            Pietruszki, poziomki (duże niczym truskawki, i bardzo słodkie), porzeczki, ogórki. Ma chyba wszystkie domowe warzywa, jak również przyprawy do nich, które nadają mięsom, kluskom, makaronom, swoisty smak. Wszystko ekologiczne, bo swoje. Pani Józefina ma je od maja do jesieni. Warzyw nie kupuje w sklepie, ma je na działce. Marchewki, duży zagon. Kalarepki (słodkie i chrupiące – próbowałam). Wielkie sercowate malinówki-pomidory w szklarence – jak mówi pani Józefina. Najdorodniejszy owoc będzie przeznaczony na nasiona. Zagłębie wysokich malin. W malinowym chruśniaku działkowym pani Józefiny dzisiaj, między innymi - słodkości naturalnie malinowe… Krzewy malin w dużej ilości, kuszące owocami, dorodne w tym roku, bo one podobno lubią wodę… Chruśniak jest okolony płotkiem. Aczkolwiek do wnętrza jest (tajemne) wejście, Leśmianowska dróżka – przed ciekawskimi nieco ukryta... Teren działki upstrzony jest krzakami maleńkich koktajlowych pomidorków, które ładnie w którymś miejscu komponują się z jasnozielonym delikatnym porem. Całości dopełnia altanka – przed wejściem stół i siedzenie dla rodziny - do wypoczynku, obok zlew z wodą podłączoną do miejskich wodociągów, można przez weekend swobodnie mieszkać, czyli pracować - przy przetworach, i wypoczywać…
            Czy to się opłaca? Pytanie źle postawione… Chodzi o ruch, pracę, na tzw. świeżym powietrzu, to trzeba lubić… Działki rodzinne, Rodzinne Ogrody Działkowe, jak mówi mi Zbigniew Krzywak w-ce prezes Okręgowego Zarządu PZD, powstawały z myślą o (niebogatych) emerytach i rencistach, dla podratowania ich skromnego budżetu. Miłość do „własnego” kawałka ziemi (i nieba nad nią, jak mówił niezapomniany Pawlak…) pozostała, tylko teraz staje się - dla młodszego pokolenia działkowiczów - miejscem raczej rekreacji i wypoczynku, niż uprawiania warzyw, areną kolekcjonowania wybranych roślin. 120 lat liczy – zarejestrowana – idea Ogrodów Działkowych w Polsce. 35 lat ogródki działają pod egidą międzyrzeckiego „Krecika”. Piękna nazwa symbolizująca pracowicie krzątającego się w swoim małym zielonym królestwie działkowicza. Nasze lokalne Ogrody dobrze prosperują. Na Dożynkach zwyczajowo już spotykają się prezesi i delegacje Zarządów ROD, wymieniają wieści i doświadczenia. Na „Kreciku” też byli obecni – w komplecie: Romuald Sikorski (członek Prezydium OZ PZD Gorzów) prezes ROD „Wiśniowy”, Zygmund Bratkowski prezes ROD „Wodnik”, Stanisław Wojtaś prezes ROD „Kolejowy”, Mieczysław Jerzykowski prezes ROD „Piastowski” – i gospodarz, prezes ROD „Krecik”, Jan Drozda.

Iwona Wróblak













sierpień 2017

             

niedziela, 13 sierpnia 2017

Było militarnie za budynkiem MOK…

            Piknik Militarny w przeddzień Święta Wojska Polskiego. Na obszerny trawiasty plac zajechały wozy bojowe, w tym jeden medyczny. Żołnierze z naszej 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej – obojga płci – rozstawili dla mieszkańców najprawdziwsze karabiny, oraz moździerz i granatnik, z których można było (bezgłośnie) postrzelać…
            Byli chętni, szczególnie, jak zauważyłam, ci bardzo-bardzo młodzi, rośnie nam żołnierski narybek… Ciężki karabin trudno było utrzymać w rączkach, ale pani żołnierka pomagała… Na matach można się było położyć w pozycji strzeleckiej, po czym naciskać do woli spust granatnika (ręcznego przeciwpancernego) kaliber 40 mm… Moździerze też są, jak się dowiedziałam, jak najbardziej ciągle na wyposażeniu wojska (znamy je z powieści wojennych), to podstawowa broń drużyny wsparcia. A jaką uciechę młodszym adeptom poznawania tajemnic sprzętu wojskowego sprawiło wejście do Wozu ewakuacji medycznej! Zwiedzenie wnętrza, a potem, poprzez górne wyjście - spojrzenie na świat z tej panoramy.
            Karabiny miały tarcze strzelnicze, można było ocenić sprawność swojego oka. Jeden z nich nazywał się – jak mi powiedziano – Beryl C, podłączony był pod kamerkę i monitor, co znacznie ułatwiało celowanie. Jeszcze tylko krótkie pytanko do, na oko – odważnego 7. latka – strzelałeś kiedy? Eeee, nie.. To czas zacząć…
            Może by poćwiczyć odwagę na trampolinie? Jest bezpieczna, na uprzęży nic się nie stanie, widziałam dwulatki ochoczo odbijające się od maty. Tradycyjne (wysokie) zamki dmuchane też były uczęszczane.
             Bardzo ciekawą propozycję twórczego bawienia się w wojsko przedstawiła Pracownia Twórcza Dworzec-Tworzec. Jak powiedziała mi Ola Banak, czołgi tam czynione powstawały z recyklingowych materiałów. Wyglądały potężnie i ciężko, i trofea – wykonane przez siebie – można było zabrać do domu, by samemu, lub z tatą czy mamą, uskuteczniać wielkie bitwy historii… Z tektury można wiele zrobić, mając nożyce i klej. Żołnierzyki na przykład. Były tu też inne zabawy, bardzo uczące i rozwijające dla maluszków. Na wielkiej macie – zagadka, jak umieścić swoje kończyny, by zapełnić nimi pola odpowiedniego koloru, nie jest to proste, a wspomaga rozwój ruchowy. Układanki – domina z postaci zwierząt – większej wielkości, które trzeba ułożyć tak, by pasowały do konceptu. Przeczytałam też napisy na ścieżce z okrągłych pół, na które trzeba zdobyć, skacząc na nie – zrób 5 piruetów, krzyknij – jestem wspaniały!, Teleportacja w pole przyszłości czy na jednej nodze albo Wykonaj 3. sekundowy taniec robota… Trzeba tylko trochę konceptu, by zabawa z dzieckiem była dla niego ciekawa, a przy tym - rozwijająca.
            Dla dorosłych przygotowano poczęstunek, kiełbaski-szaszłyki, piwo i inne napoje. Program artystyczny, który rozpoczął występ Zespołu „Echo” ze Skwierzyny, z recitalem pieśni do śpiewania, tańczenia i nucenia. Piosenkę zaśpiewał 18. letni Kacper Knych. Najciekawsze wydarzenia miały się zacząć wieczorem. Bluesowe święto Wojska Polskiego, w oprawie zespołu Sama River Blues, a potem – gwiazda wieczoru: Sebastian Riedel i „Cree”. Wojskowa noc z bluesem.  Bardzo hucznie, i piskiem motorów zajechali na plac międzyrzeccy motocykliści, w tym Klub West Side Bats, motoklasyczni, w liczbie około dwudziestu. Nagromadzenie w jednym miejscu pięknych maszyn, z kierowcami w skórach, ściągnęło spod parasolów i ław ciekawskich, panowie chętnie udzielali bardzo technicznych informacji, można też było się przejechać na motocyklowym rumaku, tudzież sobie zrobić odnośnie zdjęcie… (i wrzucić na fejsa), w hełmie z siedzenia na Yamaha R6 (podobno rozwija ponad 280 km/h), czy hondzie Goldina – wielkim, jak powiedział właściciel, fotelu telewizyjnym na dwóch kołach, imponującym dla laików, chociaż ma ponad 30 lat… Marka „Suzuki”, motory szosowe, turystyczne i sportowe, opływowe w kształcie maszyny, droższe niż samochody, na które moda jest nieprzemijająca.
            Fotki się trzaskały, piękne graffiti lśniły na blachach z świetle wieczornego słońca, co właśnie wyszło zza chmur. Bluesowy Dzień Wojska koncertowo i punktualnie się rozpoczął. Na scenie panowie z gitarami i rock – blues, solówki na gitarach i klawiszach, a na koniec wisienka – legendarny następca swego ojca Sebastian Riedel zespołem „Cree”. Warte obejrzenia.


Iwona Wróblak
sierpień 2017











piątek, 11 sierpnia 2017

Zapisz się na AWANS

            Zapisz się do Policealnej Szkoły Zawodowej „AWANS” (z uprawnieniami szkoły publicznej) – na kierunek: technik informatyk. Są jeszcze wolne miejsca na rok szkolny 2017/18. Nauka – w tej najstarszej w naszym mieście prywatnej szkole, jest darmowa, odbywa się dwa razy w miesiącu w Międzyrzeczu (w piątki po południu i w soboty od 8.00 rano) w salach budynku dawnego Liceum Ekonomicznego na ulicy Libelta 4. Kontakt: tel. (95) 741-19-89, tel. kom. 607-070-457 e-mail: michalskamaria@op.pl.
            Wiedza praktyczna i teoretyczna jest w zasięgu twojej ręki, do zdobycia na miejscu – w Międzyrzeczu, w niestresującej, miłej – i twórczej -atmosferze, na najnowszym sprzęcie, do dyspozycji chcących się uczyć - doświadczeni nauczyciele informatycy. Można nieodpłatnie wypożyczyć podręczniki szkolne. Jest także możliwość zdawania egzaminu zawodowego.

Kwalifikacje:
E-12 - Montaż i eksploatacja komputerów osobistych oraz urządzeń peryferyjnych
E-13 - Projektowanie lokalnych sieci komputerowych i administrowanie siecią
E-14 - Tworzenie aplikacji internetowych i baz danych oraz administrowanie bazą

Iwona Wróblak
sierpień 2017








niedziela, 6 sierpnia 2017

Bach na violę da spalla - Jesenka Balic Zunic

            Wiolonczela da spalla – w podziemiach bastei zamkowej w Międzyrzeczu, w koncercie z cyklu „Przedsionek Raju”. Violoncello da spalla - instrument ponownie „odkryty” kilkadziesiąt lat temu, starannie odtworzony według wzorów na starych rycinach. Na nich grał, czy na niego komponował, swoje Suity - Jan Sebastian Bach. Tak (pozornie) trudne do wykonania dla muzyków na innych instrumentach smyczkowych. Jesenka Balic Zunic, skrzypaczka z Chorwacji, mieszkająca obecnie w Danii, zaprezentowała nam grę na da spalla. W programie utwory wybrane pod kątem prezentowanego instrumentu, kolejno: Domenico Gabrielli (1659 – 1690) „Ricercar G-dur nr 6 na wiolonczelę solo”, Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) „Suita G-dur nr 1” - na wiolonczelę solo BWV 1007: Prélude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuetts I&II, Gigue, Domenico Gabrielli „Ricercar d-moll nr 7” - na wiolonczelę solo, a na koniec ponownie - Johann Sebastian Bach „Suita d-moll nr 2” na wiolonczelę solo BWV 1008” - Prélude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuetts I&II, Gigue.
            Wspaniała, unikalna akustyka małej sali, o doskonałej starożytnej słowiańskiej konstrukcji o kształcie okrągłej czaszy wzmacnia efekt mistrzowskiego wykonania przez Jesenkę barokowych utworów słynnych twórców tej epoki. Koncerty Paradyskie, i ich lokalne emanacje – Przedsionki Raju (Paradyskiego), słyną z wynajdowania przez organizatorów (Fundacja Muzyki Dawnej CANOR, dyrektor artystyczny: Cezary Zych, kierownictwo muzyczne: Joanna Boślak-Górniok, koordynatorzy: Michał Niemczyk, Aneta Nowak) smaczków muzycznych typowych dla „Muzyki w Raju”, nieznanych dotąd szeroko, ciekawych utworów wykonywanych przez młodych wybitnych muzyków.
            Wiolonczela da spalla – wielkie, wiolonczelowate w sposobie trzymania przez muzyka - skrzypce, czy altówka, trzymane podobnie jak na rycinach przez dawnych grajków… Czy to niezupełna, jak dawniej sądzono, sprawność plastyczna autorów malowideł?... Jesenka Balic Zunik prezentuje nam przepiękne brzmienie instrumentu… Składające się na starodawny dzisiaj klimat barokowej muzyki. Bach w oryginale na violę da spalla… u nas w bastei zamkowej.
            Piwniczny, podziemny ton koncertu. Domenico Gabrielli, barokowa śpiewność. Epickie fragmenty, wesołe. Monument i nasycenia dźwiękami. Bardzo ozdobne. Widzimy, jak wielkie możliwości ma ten instrument, i jak skrupulatnie jest to wykorzystywane przez Jesenkę. Ześrodkowują się dźwięki w osobie artystki, wieloton instrumentu, starannie oddzielony izolacją od starych cegieł, tworzących kopułę sufitu, która zaczyna się już od podłogi, poziomu wybrukowanego polnymi kamieniami… Jej kamienny chłód daje nam wytchnienie po upalnym dniu, pozwala się skupić na muzyce.
            Johann Sebastian Bach, tytan muzyki epoki baroku, i muzyki wszech czasów – jak mówią; jej monumentalno sakralnego wyrazu. Wibracje Bachowskie – dostojność, piękno w swej uniwersalnej prostocie, która cechuje każdą wielką muzę – także niedoścignione, koronkowe wariacje na temat. Jesenka zagłębia w czeluście poetyki Bacha, w naszej czarownej bastei. Kolejne pokłady monumentalistycznej subtelności, siła i piękno tych kompozycji. Kolejne części Suity, oddzielone od siebie sekundami ciszy – żeby nasze wrażenia miały na to czas, umościły nam się wewnątrz… Dostojny taniec książęcy, należący kulturowo do elity intelektualnej tamtych czasów, soczewka życia społecznego, kulturalno-sakralnego – w swym wielkim znaczeniu dla społeczności kraju i europejskiego chrześcijańskiego kręgu kulturowego.
            6 lat koncertów Przedsionków Raju, w najróżniejszych miejscach – kościołach, muzeach, ostatnio podziemiach MRU… Ideą cyklu, jak powiedział Maciej Zych, prowadzący koncert, jest odkrywanie ciągle nowych miejsc (na Ziemi Lubuskiej) dla muzyki… By jej piękno dotarło do jak najszerszego grona potencjalnych odbiorców. Chociaż na małą frekwencję coroczne koncerty w Paradyżu nie mogą się na pewno skarżyć. Zych podziękował gospodarzowi obiektu, dyr. Muzeum w Międzyrzeczu Andrzejowi Kirmielowi, za udostępnienie sali koncertowej.


Iwona Wróblak
sierpień 2017




piątek, 4 sierpnia 2017

Kim ja jestem – warsztaty teatralne

            To zadanie dla nich na dzisiaj. Warsztaty teatralne z Izabelą Spławską - instruktorem teatralnym, reżyserką spektakli, z których wiele zdobyło nagrody i wyróżnienia na konkursach ogólnopolskich. 3. dzień warsztatów. Szkoda, że ostatni… Dzieciaki tak dobrze się bawią. Zbiorowe łał!, kiedy pani Izabela pokazuje im, co można (teatralnego) zrobić z płachtą foli. Która normalnie może służyć - do nakrywania mebli na przykład. Teraz kilkumetrowa płachta służy im za firmament…
Folia już grała w spektaklach pani Izy. Może wygaszać dźwięki. To jedna z tych rzeczy, na co dzień powszechnie używanych, które się przemieniają w teatrze w różne nieprzewidywalne zdarzenia sceniczne. Szukać dla folii takich zastosowań… Zrobić z niej kostium sceniczny, pelerynkę dla aktora – prezentowana jest na Szymonie Michalaku, aktorze ze starszej grupy teatralnej (Zespół Teatralny „Oczy-wiście”). Szymon i jego kolega z Zespołu, Olek Ciślak, pomagają pani Izabeli w warsztatach, które prowadzi w ramach wakacyjnych zajęć z dziećmi w Międzyrzeckim Ośrodku Kultury. Grupa liczy po dwadzieścia kilkoro dzieci – tak jest każdego dnia.
            Proszę pani – to kim ja jestem? Prezentują się – jako lokomotywa, deszcz, leśnik, ziemia, płyta, itd… Izabela Spławska odpowiada – super!  Zadanie polega na zagraniu czegoś lub kogoś, byciu CZYMŚ innym niż zazwyczaj, postacią, rzeczą…
Jak zawsze dziecięca wyobraźnia zadziwia (jeśli ma się do niej klucz). Jak zawsze jest wdzięcznym materiałem, tworzywem – szczególnie dla teatru. Obmyśleć rolę dla siebie, wcielić się w postać. To co robimy – mówi pani Izabela - to etiudy. Zadania, które rozbudowujemy o wasze pomysły. Tych nie brakuje. Kawał dobrej aktorskiej roboty. Wcielić się w postać, uosobić. Tworzyć. Przemiana rzeczy oczywistych w nieoczywiste.
Byłem smutkiem, byłem burzą…
Garaż pani Izabeli jest –mówi – czarną dziura, z której wyciąga się czarodziejskie niemalże gadżety. Jak wspomniana folia. Która szumi jak fale morskie. Folią można się nakryć – poczuć jak… dziecko w inkubatorze – słyszę komentarz jednego z chłopców. Jest jak paralotnia na niebie – spadamy w dół… Balon, spadochron. Wszystkie dzieci chcą dotknąć falującej folii…
            Niekoniecznie więc – dla dzieci cennymi zabawkami – są drogie gadżety. Wyobraźnia sama w sobie jest wartością dodaną, która już niewiele potrzebuje, zwłaszcza ta dziecięca… Chodzi o to, by wyobraźni Tej, teatralnej, myślę – dotknąć, własnymi paluszkami, by doświadczyć, by zagrać rolę, by być w swoim centrum… Miejscu bezpiecznym, czyli akceptowanym, Grupy (teatralnej), najlepiej w grupie pani Izabeli…
            Z przepastnego wnętrza garażu pani Izabeli wyciągnięta została też stara pacynka, którą zrobiła kilka lat temu w ramach zajęć na studiach. Jajo ze styropianu obciągnięte materiałem, nazywa się Migawka. Królewna, która pokłóciła się z rodzicami. Ma problem, bo jest samolubna, nie umie się zaprzyjaźnić. Nie ma uszów (więc nie można jej o tym powiedzieć…), Migawka nie jest człowiekiem – mówi pani Izabela, kiedy któreś dziecko pyta, czy Migawka ich nie podsłuchuje. Jest projekcją problemów, które możemy przerzucić na Lalę, i w ten sposób spróbować się od nich uwolnić, przepracować, mówiąc językiem fachowym. Dokonać rozróżnienia między projekcją człowieka – a człowiekiem właściwym. Migawka nie jest przecież całkiem zła – mówi instruktorka. Zobaczcie laleczkę – dotknijcie… Szmacianka idzie w obieg, niemożność zaprzyjaźnienia się zostaje dotknięta, pomacana… Lalę – Migawkę trzeba po prostu wykąpać w eliksirze dobroci… Jakież to proste… ale sama Migawka – bez dzieci – by sobie nie poradziła… Jeszcze tylko ustalić zaklęcie – naprędce konstruowane są przez dzieci zaklęcia-wierszyki-rymowanki. Zostajemy przy poczciwej Abrakadabrze… I stała się dobra Królewna, która wraca do Domu, która przysposabia-absorbuje w swojej osobowości rodziców, ich wzorce… Powstaje sztuka teatralna, dobra i mądra, bo to spektakl dla dzieci…  
            Do miski z wodą wlać nieco barwnika, może żeby lepiej było widać przemianę – to moja projekcja. Przy okazji pooglądać Kroplę – jak wygląda w świetle starego rzutnika. Na scenie gasi się światło. Robi się czarownie. Pulsuje zabełtana kolorowa woda (barwnik spożywczy), czyjaś ręka miesza ją, robią się dziwne konstrukty, wyobraźnia dziecięca szaleje, spontaniczne komentarze…  Kosmiczna pomidorówka, złota kula..
            Wczoraj była opowieść o Dziewczynce, Zohar, która boi się ciemności, i szuka Księżyca, by mieć w tym lęku towarzysza… Czytana i komentowana przez dzieci Bajka-rymowanka (pt. „Noc bez księżyca”), której tekst autorzy (Shira Gefen, Etgar Keret) szczególnie rymują, kiedy dialogi toczą się z osobami-instytucjami, jak policjant na przykład.
Duże koło na koniec Warsztatów, pani Izabela siada z dziećmi. Omówienie. Co robiliśmy pierwszego dnia? Z papieru - kostiumy. Bawiliśmy się w kosmos, szukaliśmy księżyca. Teleportacja. Demony przemieniły się w dobre demony. Udawaliśmy zwierzęta. Poznaliśmy trudne słowa takie jak – rola, wcielenie się w role. Wszystko się podobało – mówią dzieci. Stary rzutnik, z którym można (teatralnie) zrobić więcej niż z nowym…


Iwona Wróblak
sierpień 2017