Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka w Raju. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka w Raju. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 sierpnia 2017

Bach na violę da spalla - Jesenka Balic Zunic

            Wiolonczela da spalla – w podziemiach bastei zamkowej w Międzyrzeczu, w koncercie z cyklu „Przedsionek Raju”. Violoncello da spalla - instrument ponownie „odkryty” kilkadziesiąt lat temu, starannie odtworzony według wzorów na starych rycinach. Na nich grał, czy na niego komponował, swoje Suity - Jan Sebastian Bach. Tak (pozornie) trudne do wykonania dla muzyków na innych instrumentach smyczkowych. Jesenka Balic Zunic, skrzypaczka z Chorwacji, mieszkająca obecnie w Danii, zaprezentowała nam grę na da spalla. W programie utwory wybrane pod kątem prezentowanego instrumentu, kolejno: Domenico Gabrielli (1659 – 1690) „Ricercar G-dur nr 6 na wiolonczelę solo”, Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) „Suita G-dur nr 1” - na wiolonczelę solo BWV 1007: Prélude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuetts I&II, Gigue, Domenico Gabrielli „Ricercar d-moll nr 7” - na wiolonczelę solo, a na koniec ponownie - Johann Sebastian Bach „Suita d-moll nr 2” na wiolonczelę solo BWV 1008” - Prélude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuetts I&II, Gigue.
            Wspaniała, unikalna akustyka małej sali, o doskonałej starożytnej słowiańskiej konstrukcji o kształcie okrągłej czaszy wzmacnia efekt mistrzowskiego wykonania przez Jesenkę barokowych utworów słynnych twórców tej epoki. Koncerty Paradyskie, i ich lokalne emanacje – Przedsionki Raju (Paradyskiego), słyną z wynajdowania przez organizatorów (Fundacja Muzyki Dawnej CANOR, dyrektor artystyczny: Cezary Zych, kierownictwo muzyczne: Joanna Boślak-Górniok, koordynatorzy: Michał Niemczyk, Aneta Nowak) smaczków muzycznych typowych dla „Muzyki w Raju”, nieznanych dotąd szeroko, ciekawych utworów wykonywanych przez młodych wybitnych muzyków.
            Wiolonczela da spalla – wielkie, wiolonczelowate w sposobie trzymania przez muzyka - skrzypce, czy altówka, trzymane podobnie jak na rycinach przez dawnych grajków… Czy to niezupełna, jak dawniej sądzono, sprawność plastyczna autorów malowideł?... Jesenka Balic Zunik prezentuje nam przepiękne brzmienie instrumentu… Składające się na starodawny dzisiaj klimat barokowej muzyki. Bach w oryginale na violę da spalla… u nas w bastei zamkowej.
            Piwniczny, podziemny ton koncertu. Domenico Gabrielli, barokowa śpiewność. Epickie fragmenty, wesołe. Monument i nasycenia dźwiękami. Bardzo ozdobne. Widzimy, jak wielkie możliwości ma ten instrument, i jak skrupulatnie jest to wykorzystywane przez Jesenkę. Ześrodkowują się dźwięki w osobie artystki, wieloton instrumentu, starannie oddzielony izolacją od starych cegieł, tworzących kopułę sufitu, która zaczyna się już od podłogi, poziomu wybrukowanego polnymi kamieniami… Jej kamienny chłód daje nam wytchnienie po upalnym dniu, pozwala się skupić na muzyce.
            Johann Sebastian Bach, tytan muzyki epoki baroku, i muzyki wszech czasów – jak mówią; jej monumentalno sakralnego wyrazu. Wibracje Bachowskie – dostojność, piękno w swej uniwersalnej prostocie, która cechuje każdą wielką muzę – także niedoścignione, koronkowe wariacje na temat. Jesenka zagłębia w czeluście poetyki Bacha, w naszej czarownej bastei. Kolejne pokłady monumentalistycznej subtelności, siła i piękno tych kompozycji. Kolejne części Suity, oddzielone od siebie sekundami ciszy – żeby nasze wrażenia miały na to czas, umościły nam się wewnątrz… Dostojny taniec książęcy, należący kulturowo do elity intelektualnej tamtych czasów, soczewka życia społecznego, kulturalno-sakralnego – w swym wielkim znaczeniu dla społeczności kraju i europejskiego chrześcijańskiego kręgu kulturowego.
            6 lat koncertów Przedsionków Raju, w najróżniejszych miejscach – kościołach, muzeach, ostatnio podziemiach MRU… Ideą cyklu, jak powiedział Maciej Zych, prowadzący koncert, jest odkrywanie ciągle nowych miejsc (na Ziemi Lubuskiej) dla muzyki… By jej piękno dotarło do jak najszerszego grona potencjalnych odbiorców. Chociaż na małą frekwencję coroczne koncerty w Paradyżu nie mogą się na pewno skarżyć. Zych podziękował gospodarzowi obiektu, dyr. Muzeum w Międzyrzeczu Andrzejowi Kirmielowi, za udostępnienie sali koncertowej.


Iwona Wróblak
sierpień 2017




środa, 12 października 2016

Paradyż  czyli boska sztuka muzyczna w Raju

            Dziewięciodniowy blok koncertów w pocysterskim klasztorze w Paradyżu. Muzyka barokowa w świetnym wykonaniu. Stali coroczni bywalcy melomani, okoliczni i nie tylko. Gospodarze coraz staranniej przygotowują się do obsługi gości i turystów. Są liczni sponsorzy koncertów i fundusze unijne. Szeroko zakrojony program konserwacji zabytkowej budowli, przy okazji koncertów cieszących się dzisiaj bardzo dużym zainteresowaniem. Informacja o koncertach dostępna w Internecie, na słupach ogłoszeniowych, kościołach.
            Na miejscu zostajemy skierowani na wolne miejsca parkingowe. Samochodów jest bardzo dużo, rejestracje miejscowe, ale nie tylko. W środku ławy pełne są gości, we wszystkich możliwych miejscach dostawiono krzesła. Prawie wszystkie będą zajęte. Co sprawia, że muzyka w Raju, czyli Paradyżu, zawsze cieszy się takim wzięciem? Nie wszystkie filharmonie notują tak dużą frekwencję. Czy świetne wykonanie, może wspaniała akustyka gotyckiej świątyni, niepowtarzalny klimat tego miejsca, melomani, wielbiciele muzyki barokowej, spotykający się tutaj co roku.
            Wypada bywać w Paradyżu... Wspaniała to tradycja, oglądać zabytkowe wnętrze kościoła, ze świeżo ostatnio osłoniętymi reliktami gotyckiej polichromii, fragmentami manierystycznej dekoracji ornamentalnej. Przy okazji prac konserwatorskich prowadzone są badania odkrywkowe ścian, spod tynku i farby wychodzą stare freski. Informacja o pracach konserwatorskich znajduje się na tablicach informacyjnych. Projekt finansowany jest ze  Środków Unii Europejskiej w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego oraz ze środków Ministerstwa Kultury i  Dziedzictwa Narodowego. Biało – złota nowoczesna tonacja świątyni zmieni swój charakter na bardziej pierwotny. Turysta zwiedzający kościół zatrzymuje się zazwyczaj przed Ołtarzem, wybitnym dziełem późnobarokowego snycerstwa śląskiego. Ten zabytek również zostanie przywrócony swojej pierwotnej formie, barwnej, kolorowej, wspaniałej, która już dzisiaj, w odsłoniętych fragmentach cieszy oko.  
            Co dzisiaj w programie koncertów? Muzyka w kościołach protestanckich, muzyka średniowieczna. Pierwszy wykonawca; Anna Zylberajch – klawesyn. Johann Jacob Froberger (1616 – 1667) – Toccata F – dur, Ricercar D – moll, suita G – dur. Jean Henry D’Anglebert (1629 - 1691) – Suita D –  moll. J. S. Bach (1685 – 1750) – Suita angielska G – moll, Chaconne de Fhaeton.
            Chłodne wnętrze kościoła. Kamienne płyty podłogi, świadkowie modlitw, śpiewu i medytacji. Wysokie sklepienie. Srebrzyste dźwięki klawesynu. Utwór opowiada o górskiej przygodzie kompozytora, upadku ze wzniesienia. Radosna toccata, utwory inne różne w klimacie i nastroju, z całą gamą uczuć i nastrojów, medytacyjnym skupieniu i ciszy. Na nieodłączny bis usłyszymy, specjalnie dla polskiej widowni – poloneza.
            Przebrzmiał dopiero pierwszy z dzisiejszych koncertów. Co będzie dalej?.. Po przerwie – popis sztuki śpiewu operowego. M. Rzepka (bas) i M.  Eik (sopran). Akompaniuje dwoje skrzypiec i lutnia. Niemiecka muzyka pasyjna. Tercet muzyków i na zmianę wchodzący śpiewacy. Pan Rzepka jest kilkakrotnie proszony o bis. Śpiewaczka jest także wspaniała. Mocne, doskonale wyszkolone głosy.
             Trzeci koncert - pani Eik, będzie solowy. Średniowieczne i ludowe pieśni maryjne. Najstarsze z XIII w., pochodzą ze Szwecji, Anglii. Bardzo ciekawe, mało znane. W takim dobrym wykonaniu na pewno mało słyszane. Artystka śpiewa bez nagłośnienia. To niepotrzebne, jest bardzo dobrze słyszana w każdym zakątku. Zobaczymy ją, jak śpiewając, ubrana w suknię z epoki przemierza kościół idąc w kierunku ołtarza. Przygrywa sobie na lirze korbowej, średniowiecznych skrzypkach, muzyka to ilustracja do jej wspaniałego głosu. 14 pieśni usłyszymy, o Zwiastowaniu, liryczne pieśni ludowe, tradycyjne.
             Niezapomniane wrażenia, jak co roku na koncertach w Paradyżu. Ciekawe, jak za rok będzie wyglądał odrestaurowany pocysterski klasztor, co  jeszcze konserwatorzy odkryją pod warstwami farby i tynku. Co, i kogo, usłyszymy na koncertach...


Iwona Wróblak
październik 2007

piątek, 29 lipca 2016

Davide Monti – skrzypek Przedsionka Raju


            Świątynia p.w. św. Jana, pierwszy z tegorocznych koncertów w Międzyrzeczu z cyklu „Przedsionek Raju”, będących lokalnym wstępem do  koncertów w Paradyżu. Mieliśmy zaszczyt słuchać jednego z 3. koncertujących w okolicy muzyków – skrzypka Davida Monti z Włoch.
            Doskonała akustyka gotyckiej katedry. Gospodarz parafii ks. Marek Walczak, znany z promowania muzyki i kultury w Międzyrzeczu, zaprasza na  ucztę muzyczną. W programie skrzypce Davida Monti’ego, m.in. improwizacje na barokowe skrzypce.
            Muzyka barokowa ma to do siebie, że pozostawia dużo miejsca na autorskie interpretacje. Wysłuchaliśmy pięknych, nie granych na co dzień często, kompozycji z XVII – XVIII wieku, autorów mniej i bardziej znanych: Johan Hetmich Roman (1694-1758) „Assaggio”, Pietro Antonio Lacatelli (1695 – 1764) „Capricco nr 3”, Georg PfilippTelemann (1681 – 1767) „ Fantazja a-moll na skrzypce solo „Moderato”, „Vivace”, „Presto”, Nicola Matteis (? – 1713) „Alia Fantasia”, improwizowane preludium Pietro Antonio Locatelli „Capriccio nr 23”Il Laberinto Armonico”, improwizowany gigue  Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) „Partia E-dur nr 3 na skrzypce solo, BWV 1006”, „Preludio, „Loure”, Gavotte en Rondeau”, „Menuet I”,  „Menuet II” „Gigue”. Przegląd form barokowych, struktur kompozycji muzycznych z tego okresu – od ich szkicu, konstrukcji inspirowanych folklorem po abstrakcyjne formy muzyczne.  
            Davide Monti, skrzypek z Włoch, jak mówi obecny na koncercie dyrektor paradyskiej „Muzyki w Raju” Cezary Zych, jest niezwykły. To outsider muzyczny, muzyk który opanował sztukę improwizacji na skrzypce barokowe do perfekcji. Mamy dzisiaj próbkę jego umiejętności. Wirtuoz instrumentu, taką ucztę konsumujemy dzisiaj w niezwykłym wnętrzu gotyckiego kościoła św. Jana w Międzyrzeczu, którego pokrywające ściany renesansowe freski, w  dużym procencie zachowane do czasów obecnych pod warstwą tynku, od kilku lat pieczołowicie odrestaurowane, staraniem proboszcza, przez pracownie konserwatorskie, były tematem wielu prac naukowych. Piękna sceneria nad Ołtarzem pomaga nam w skupieniu, oddaniu się kontemplacji wspaniałej paradyskiej muzyki.
             W ciszy wydobyte dźwięki gotyckie i barokowe, śpiewnie i słodko brzmiące w zabytkowych murach – tak jak to potrafią skrzypce… Pobrzmiewające folkowe inspiracje, skoczne wtrącenia, zaledwie kilka nut nadaje im swoisty koloryt. Osobowość Monti’ego – jak się wsłuchuje w swoją grę, bawi się nią, widać, że sprawia mu radość. Siedzimy blisko, akustyka sali właściwie nie potrzebuje mikrofonów… Nuty wtórują sobie – improwizacje oparte na słuchaniu wydźwięku poszczególnych fraz, ich przeczuciu, które my także odgadujemy – i potem z radością sprawdzamy swoje oczekiwania. Niekiedy to dramaturgia opowiadań, czasem zachwyt i zasłuchanie w sobie – w muzyce wewnątrz.
            Skrzypce jak orkiestra, wariacje na jeden z tematów. Zagubienie i znajdowanie się w labiryncie. Jak tworzy się improwizację?  Korzysta z  olbrzymiej wiedzy muzykologicznej, wykształcenia? Czy głębiej wsłuchuje się w kompilację tych elementów. Swoim wykonaniem tworzy nowy wyraz utworu. Wyraz ten dzisiaj, tak jak kiedyś, zgodny z konwencją epoki, z osobowymi inspiracjami, upodobaniami, osobowością. Dodając ornamenty, jak  stiuki budowli. Przeczuwając jej wnętrze przed otworzeniem drzwi do labiryntu, pięknego gmachu sztuki, na styku wierności kanonowi klasyki i jej  osobistego doświadczenia. Jest i trochę dworskiej muzyki – tego przy czym tańczono w gremiach elit, przejaw gustów muzycznych dawnych czasów.


Iwona Wróblak
lipiec 2016



poniedziałek, 11 lipca 2016

Koncert paradyski


            Paradyż 2009. Pocysterski klasztor. Na co dzień Seminarium Duchowne, od kilku lat miejsce sierpniowych koncertów muzyki barokowej. W tym roku pięć dni spotkań z wybitnymi muzykami.
Drugi dzień koncertu. Gotycki kościół jak zwykle pełen melomanów. Wielu ludzi przez cały rok czeka na paradyskie święto muzyki, wykupuje karnet na wszystkie koncerty. Trzeba przyjść możliwie wcześnie, by zająć dobre miejsce. Między ławkami, także z boku, dostawiono dodatkowe krzesła.
W programie dzisiaj: Antonio Vivaldi „La Pastorella”- siedem concerto i sonata c-moll. Wykonawcy: Alexis Kossenko – flety, Lidewei de Sterc – obój, Magdalena Karola – obój, Kamila Marcinkowska – Prasa – fagot, Ewa Solińska – skrzypce, Kate Hearne – wiolonczela, flet prosty, Joanna Oślak – Górniok – klawesyn. Prawie wszyscy wykonawcy to muzycy młodzi. A po przerwie Georg Muffat – Toccata Octava, Partia C-dur, Ciacona G-dur. Partia d-moll, Toccata decima.
            We wnętrzu zabytkowego kościoła niezwykła atmosfera. Oczekiwanie na muzyków. Zaczyna się punktualnie, powitaniem gości przez Cezarego Zycha.
Partie solowe na flet. Doskonałe. Następny concerto jest taneczny, lekki, zwiewny. Barokowy. Barok to epoka bogata w nurty filozoficzne, muzyczne, kolory i kształty, wybrzmiewa tutaj nam we wspanialej akustyce kościoła. Lekko i rytmicznie, z dbałością o szczegóły pieczołowicie oddane przez młodych przeważnie muzyków.
            W przerwach oglądam odrestaurowane fragmenty renesansowych, barokowych fresków, inskrypcje i malowidła. Stąpam po wytartych setkami tysięcy ludzkich stóp płytach posadzki. Była świadkiem tylu zdarzeń z historii tego miejsca.
            Nieustające brawa, muzycy kilkakrotnie wracają, by jeszcze raz ukłonić się widowni. W drugiej części klawesyn brzmi tak srebrzyście. Strojna „Toccata”. W mroku kościoła dziwnie i tajemniczo wygląda inkrustowany złotem przepyszny Ołtarz. Rzewna „Ciacona”. Wyczyścić umysł i podążać za  muzyką. W sali cisza dźwięczy. Jest ona jedyna niepowtarzalna w paradyskim kościele, przetkana nutami i słuchaniem, odbiorem ich przez tych samych co roku wielbicieli muzyki klasycznej, barokowej.


Iwona Wróblak
październik 2009

niedziela, 31 stycznia 2016

Muzyka w Raju po raz dziesiąty


            To już X. edycja corocznych sierpniowych bloków koncertów w pocysterskim klasztorze w Paradyżu, wydarzenia, na które czeka wierna armia melomanów wyśmienitej muzyki barokowej, granej na żywo.
            Uznani artyści muzycy, niepowtarzalny klimat gotyckiej świątyni, z jej rozpoznawalną akustyką, wspaniałą architekturą, i przepysznym Ołtarzem.
Klasztor Cystersów w Paradyżu ufundowany został przez wojewodę poznańskiego Bronisza z rodu Doliwów, za zgodą biskupa poznańskiego Pawła i księcia Władysława Odonica. Proces zakładania opactwa rozpoczął się 29 01.1230 r. Dziś w murach klasztoru pocysterskiego znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Zielonogórsko - Gorzowskiej oraz filia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Wielki refektarz zachował barokowe freski z przedstawieniami darów Ducha Świętego. Od 1999 r. w zabytkowych pomieszczeniach klasztoru, przylegających do kościoła Wniebowzięcia NMP i św. Marcina, znajduje się Muzeum paradyskie z bogatym zbiorem pamiątek historycznych, jakie pozostawili po sobie paradyscy cystersi: cenne starodruki z XVII i XVIII w. (Tora - pięcioksiąg Mojżesza, „Dzieła” Tomasza a Kempis, „Roczne dzieje kościelne” Piotra Skargi, liczne księgi liturgiczne), zabytkowe monstrancje, naczynia i stroje liturgiczne. Szaty liturgiczne i relikwiarze świętych wypożyczone z kolekcji przyklasztornego kościoła, która należy do bogatszych w skali Polski. Ponadto znajduje się tam kolekcja obrazów m.in.: portret trumienny Augustyna Dobrowolskiego - opata paradyskiego z XVIII w., obraz pędzla J. C. Schafflera z przełomu XVII/XVIII w. Snycerskie i  polichromowane ze złoceniami, późnobarokowe i klasycystyczne wyposażenie Kościoła poklasztornego NMP i św. Marcina pochodzi niemal w całości z  XVIII w. Wielki ołtarz z 1739 roku jest pierwszorzędnym osiągnięciem późnobarokowego snycerstwa śląskiego. Między kolumnami ustawione są  ponadnaturalne figury świętych. Obrazy olejne na płótnie, autorstwa Feliksa Antoniego Schefflera, przedstawiają Koronację NMP - pośredniczki łask  oraz Św. Marcina w niebie. Po bokach tabernakulum znajdują się misternie rzeźbione gabloty zawierające relikwiarze z XVI i XVII w.  Wczesnoklasycystyczne stalle w prezbiterium zdobione wizerunkami dostojników kościelnych składają się z symetrycznych rzędów piętnastu siedzisk. W  Kaplicy św. Wojciecha widnieją barokowe freski przedstawiające sceny Ostatniej Wieczerzy i Modlitwy w Ogrójcu, a na sklepieniach anioły z Arma Christi. W Kaplicy Matki Boskiej Paradyskiej znajduje się cudowny obraz Matki boskiej z Dzieciątkiem, cel licznych pielgrzymek. Jest to kopia XVII w.  bizantyjskiej ikony z Bolonii, wykonana przez nieznanego artystę w 1650 r. Rokokowy prospekt organów jest autorstwa Joachima Gottloba Petera pochodzi z 3 ćw. XVIII w. Wnętrze kościoła zdobią liczne obrazy olejne m.in.: obraz fundacyjny z 1700 r., przedstawiający akt donacji klasztoru, oraz  scenę bitwy pod Legnicą w 1241 r. Uzupełnieniem wnętrza są m.in.: barokowo - klasycystyczna ambona zwieńczona kolistym baldachimem z  personifikacjami Wiary, Nadziei i Miłości, cztery trójdzielne konfesjonały z ostatniej tercji XVIII w., Ława XVII w., zdobiona akantem, płyty epitafijne umieszczone w posadzce kościoła. Ogrody przylegające do kościoła i klasztoru, ozdobą ich jest zespół pięciu figur kamiennych z XVIII w.,  przedstawiające świętych - św. Floriana, św. Bernarda, Św. Benedykta, i św. Marcina z Tours.
           Trudno, słuchając koncertów, za każdym razem nie oglądać tych wspaniałości, starannie odrestaurowanych, złoconych, które tak znakomicie synchronizują się z klimatem paradyskich muzycznych spotkań z barokiem.
           Co roku do Paradyża zjeżdża ta sama stała widownia, z okolic Międzyrzecza (mamy blisko) i z dalszych rejonów Polski. Parking przed  Seminarium i w podwórzu zapełnia się gośćmi niemal w całości. Wielu zaopatruje się w karnety, by żaden koncert im nie umknął. A wszystkie są  wspaniałe. Prawdziwe uczty muzyczne.
           Specjalnością paradyskich koncertów są transkrypcje na inne instrumenty, niż pierwotnie zakładano. Różne są opinie muzyków słuchających w ten  sposób wykonywanych utworów. Może to kwestia przyzwyczajenia do określonych konwencji, może niuansów brzmieniowych, które wychwytują specjaliści, w każdym razie efekt jest – moim zdaniem – wystarczająco cudowny. Powiem tak – wszystko, co się słyszy w Paradyżu, jest boskie. Poprzez wirtuozerię wykonawców i specyficzny mikroklimat wysokich gotyckich wnętrz kościoła. Dla mnie jest takie i dla olbrzymiej – sądząc po frekwencji i  owacjach po koncertach – większości słuchaczy.
           Jeden z koncertów, prawie pięciogodzinnych maratonów muzycznych. Grają zespoły muzyków, małe orkiestry, także duety, kwartety. W  programie na przykład J. S. Bach – cóż innego może być w barokowym kościele, do którego muzykę tworzył kompozytor? Sonaty na violę da gamba i  klawesyn – też brzmiałyby ciekawie, tutaj wersja na altówkę i akordeon – cudowny instrument sam brzmiący jak mała orkiestra. Wykonawcy – Inviolata. Lekki i zwiewny Bach …Taki jest w tej altówce i w tym akordeonie. Bach jak zawsze brzmi wspaniale w swym klasycystycznym uporządkowaniu, jak  doskonała geometria. Ilustracje wewnątrz geometrii umysłu, matematyczne. Miękkie brzmienie sonat na przemian z żywszym tempem opowiadań o  zdarzeniach, ornamenty jak złocenia wysoko w górze na sklepieniu kościoła. Barwne freski, elementy wnętrza odkrytego przez konserwatorów, dużo czerwieni. Taka jest też barokowa muzyka. Rozpoznawalny Bach dzięki swemu monumentalizmowi, przy całym skomplikowaniu, katedra muzyki wypiętrzona łukami okien, strzelista, o lekkiej konstrukcji, którą słyszymy, we wspaniałym wykonaniu. W bachowskiej stylistyce zanurzeni, chociaż bez  srebra klawesynu, z całym jej wewnętrznym bogactwem, które – wydaje mi się – jest tu eksponowane przez altówkę, poddajemy się czarowi chwili. Nie  wydaje mi się takie wykonanie – jak pisze w programie dyr. Festiwalu C. Zych – ani trochę ekscentryczne. Zależy, kto czego szuka w Bachu…
           II. część koncertu. Suity i koncerty: J. B. Lully, G. Ph. Telemann, F. Couperin, N. Chedeville, A. Vivaldi. Gra zespół muzyków. Harfa, altówka, skrzypce, bęben, klawesyn, flety... Zaczyna się uczta. Kulminacja nastąpi przy Vivaldim. Wszelkie odmiany uczuć i nastrojów, od żalu po triumf i radość. Zestaw instrumentów to gwarantuje. Nieco inaczej brzmią „Cztery pory roku” w nowej aranżacji. Zachwycam się brzmieniem klawesynu, i fletu, i  skrzypiec… to pora zachwycania, koncerty w Paradyżu. Poddania się. Pozwolenia, by czas, nanizany na nuty, na dźwięki, biegł swobodnie a my obok  podążamy, nie goniąc, jakby pojęcie drogi nie istniało. Była wielka cisza bez Hałasu, do płynięcia swobodnego bez wysiłku, kiedy Cel jest Wszędzie. Brawurowo wykonany Vivaldi, rzęsiste brawa na stojąco. Nagroda dla pierwszych skrzypiec, które są zdumiewające w swym mistrzostwie.
           Ostatnia trzecia późna część koncertu. Wykonawcy: członkowie „The Danish String Quartet”. Zagrają w dwóch duetach. Skrzypce i altówka, a  potem altówka i kontrabas. Za każdym razem dialog dwóch jakości, zestawów brzmień i możliwości instrumentów. Klasyczna stylistyka W.A. Mozarta. Potem M. Ravel jeszcze nie grany w Paradyżu. Skomplikowany, polifoniczny, prawie współczesny. Wirtuozeria wykonawców. Następny koncert już  jutro. Na pewno kościół będzie pełny jak zwykle, z dostawianymi dla widzów krzesłami, z klimatem nabrzmiałym echem baroku.


Iwona Wróblak
wrzesień 2012

środa, 26 sierpnia 2015

Muzyka w Raju po raz XIII…

            Na te kilka dni, kiedy w Paradyżu jest święto Rajskiej Muzyki, czeka bardzo wielu ludzi. To zaledwie kilkanaście kilometrów od Międzyrzecza, melomani spotykają się tam niemal codziennie. Kilka godzin wyśmienitej muzyki prawie do północy każdego dnia przez tydzień…
            Udało mi się być na dwóch kolejnych koncertach, wielu jest takich, którzy bywają na wszystkich. Paradyskie koncerty są nagrywane, można ich  słuchać w mediach, chociaż nie ma to jak muzyka na żywo, przekaz radiowy tylko w części oddaje atmosferę uczestniczenia na żywo w akustycznym majestacie piękna katedry gotyckiego pocysterskiego klasztoru, nasiąkłego przez lata wspaniałymi wykonaniami muzyki barokowej.
            Jeden z Dni koncertów. Dzień pierwszy - Otwarcie. Dyrektor Cezary Zych, wraz z muzykami, bez długich wstępów zaprosił do wysłuchania programu. Johann Friedrich Fasch (1688 – 1758) Symfonia na smyczki g-moll, FWV M:g1 Allegro un poco, Andante, Alla breve, Allegro, Georg Philipp Telemann (1681 – 1767) Koncert a-moll na 2 flety proste, TWV52:a2, Gravement, Vistement, Largement, Vivement, Christoph Graupner (1683 – 1760) Koncert E-dur na flauto d'amore, GWV 728, Allegro, Moderato, (…), (…), Georg Philipp Telemann Uwertura e-moll „l’Omphale”, TWV 55:e8 Ouverture, Pastorale, Bourrée, Passepied, Les Jeux, Les Magiciens, Menuet en rondeau, Johann Joachim Quantz (1697 – 1773) Koncert fletowy G-dur, QV 5:173 Allegro assai, Lento – Andante, Vivace… Kompozytorzy nie tak znani jak ci wielcy, ale warci posłuchania…
Trzy koncerty przedzielone krótkimi przerwami. W międzyczasie słynne paradyskie serniki co roku przygotowywane przez siostry zakonne. Bardzo smaczne. Kawa i Herbarta. A także – koniecznie – osobne podziwianie paradyskiego kościoła, pieczołowicie kilka lat temu odrestaurowanego, z historią jego przebudowy w czasie wieków jego istnienia widoczną w zachowaniu fragmentów architektonicznych (literatura na ten temat jest olbrzymia…) Monument ośmiu wieków Historii powala w chłodzie starych kamieni posadzki, obrazach opatów – założycieli klasztoru, i muzyki jako takiej - absolutnej, jak mówią słuchacze, najnowszej historii kulturalnej tej wspanialej budowli.
            Jeszcze nam w uszach brzmią ostatnie nuty pierwszego z koncertów, a już dzwonek zaprasza na następny tego dnia. Wykonawcy:
Alexis Kossenko – flety Traverso (ider), Corina Marti – flet prosty, Bolette Roed – flet prosty - wiele obiecują swoimi umiejętnościami, które mieliśmy okazję w Paradyżu podziwiać wielokrotnie. W programie: Johann Friedrich Fasch (1688 – 1758), Georg Philipp Telemann (1681 – 1767), Christoph Graupner (1683 – 1760), Johann Joachim Quantz (1697 – 1773), Jean-Baptiste Quentin (fl. 1718 – ok. 1750). To jest doskonałe… A jeszcze czeka nas  trzeci koncert, prawie do północy, a te ostatnie koncerty, na których już nie ma tak wielu ludzi, są najciekawsze, zawsze z niespodzianką. To smaczki muzyczne, utwory i wykonania ich raczej rzadkie.
            Tym razem: Corina Marti – clavisimbalum, flety, a w programie: Dit le Bourguygnon. Muzyka późnośredniowieczna na dworze burgundzkim… Kompozytorzy także anonimowi, jak kiedyś bywało. Ponadto Walter Frye (? – 1475?), Philippe de Vitry (1291 – 1361), Pierre de Moulin / Anonim, Gilles de Binchois (ok. 1400 – 1460) / Anonim, Bartolino da Padova (II poł. XIV w.) / Anonim. Starofrancuskie klimaty, mamy przedsmak muzyki, jakiej słuchali ludzie w tej części średniowiecznej Europy, wtedy centrum kulturalnego świata…
            Następny dzień koncertowy pod znakiem śpiewu. Soprany i mezzosopran. Capucine Keller, Barbara Kusa. Towarzyszą im: Elena Andreyev – wiolonczela, Étienne Galletier – teorba, arcylutnia, Pierre Gallon – klawesyn. W programie: Henry Du Mont (ok. 1610 – 1684), Magnificat na 2 soprany i  b.c., Benedico te (antienne à Ste Cécile) na sopran i b.c., Quam dilecta na 2 soprany i b.c., Pavane na organy solo - Marc-Antoine Charpentier (1643 – 1704), André Campra (1660 – 1744), Paolo Lorenzani (1640 – 1713), Guillaume Gabriel Nivers (ok. 1632 – 1714)… W drugim tego dnia koncercie znany nam: Alexis Kossenko – flet Traverso, ponadto młodzi francuscy wykonawcy, bardzo sprawni: Anna Besson – flet traverse, Paulina Ptak – wiolonczela,
Robin Pharo – viola da gamba, Marianna Henriksson – klawesyn, Jean Rondeau – klawesyn. Pietro Locatelli (1695 – 1764) kompozytor z przełomu
XVII i XVIII wieku w przepięknych sonatach.  
  A na końcu - Michał Gondko – lutnia i Polonica – polskie ślady w europejskich antologiach muzyki lutniowej ok. 1600. Coś niesamowitego… (Chorea polonica, Chorea polonica (Albert Długoraj), Cantio polonica, Villanella (Albert Długoraj), Villanella polonica, Chorea polonica, Chorea polonica
Fantasia (Albert Długoraj), 4 Polnischer Tantz, Praeludium (Diomedes Cato), Galliarda (Diomedes Cato) / Danza, Gagliarda (Kasper Sielicki), Fantasia (Albert Długoraj) itd…
            Polska muzyka, której może zbyt mało na prestiżowych koncertach. Ale nie wszędzie, jak się okazuje.

Iwona Wróblak
sierpień 2015




piątek, 14 sierpnia 2015

Przedsionek Raju w Międzyrzeczu


            Cykl kilkunastu koncertów, w ramach cyklu poprzedzającego paradyską „Muzykę w Raju”, zakończył występ wiolonczelistki Eleny Andrejew w  kościele św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. To czwarta edycja koncertowych „Przedsionków”. „Muzyka w Raju” jest jednym z najważniejszych w Polsce festiwali muzyki dawnej na instrumentach z epoki baroku. Od 13. lat ma miejsce w urokliwym pocysterskim klasztorze. Od czterech lat koncerty główne poprzedzają występy muzyków w różnych miejscach, w tym roku mieliśmy 27 koncertów w 25. salach koncertowych.
            E. Adrejew  po raz trzeci występuje na koncertach z cyklu „Przesionek Raju” na Ziemi Lubuskiej. Studiowała grę na wiolonczeli i kameralistykę w  Paryżu i Moskwie. Jest w trakcie realizacji nagrania kompletu suit wiolonczelowych Jana Sebastiana Bacha. W gotyckiej wysoko wysklepionej katedrze kościoła św. Jana usłyszeliśmy „Suitę c-moll nr 5” na wiolonczelę solo, BWV 1011: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte I & II, Gigue, a po  przerwie, po zmianie instrumentu na 4. strunowy: „Suitę D-dur nr 6” na wiolonczelę solo, BWV 102: Prelude, Allemande, Courane, Sarabande, Gavotte I  & II, Gigue.
            Nasz najstarszy obecnie kościół ma również, podobnie jak świątynia w Paradyżu, dzisiaj Wyższe Seminarium Duchowne w Gościkowie-Paradyżu, swój niepowtarzalny muzyczny mikroklimat rozpoznawalny przez słuchaczy już po pierwszych dźwiękach. Dzięki gościnności proboszcza ks. Marka Walczaka, znanego z propagowania muzyki i kultury w kościele św. Jana, naszej ważnej stale obecnej w kulturalnych krajobrazie miasta sali koncertowej o  wspaniałej akustyce, mieliśmy niewątpliwą przyjemność wysłuchania pięknych suit J.S. Bacha, mistrzowsko wykonanych. Podziękowania złożono też  burmistrzowi Remigiuszowi Lorenzowi. Suity Bachowskie to utwory ciepłe, i lotne w naszym odbiorze, jak muśnięcie strun smyczkiem, w półcieniu swego wyistnienia, mimochodem dotknięte, w tańcu nut. Dworski zwiewny smutek w wesołości czy wesołość w smutku, subtelność ich przekazu czyli kunszt muzyczny Eleny Andreyev. Wsłuchani w poetykę jej wykonań zanurzyliśmy się na ponad godzinę w świat bachowskich dźwięków, tego króla muzyki nowożytnej, od którego, jak mówią, zaczęło się wszystko, co piękne w muzyce.
            Koncerty w Paradyżu rozpoczną się od 16.08. 2015 r. i będą trwały do 23.08.2015 r. To święto melomanów z całej Polski. Co roku zjeżdżają na  koncerty wielbiciele muzyki barokowej wykupując karnety na wszystkie koncerty.
            Klasztor paradyski jest jednym z najciekawszych zespołów zabytkowych Ziemi Lubuskiej. Od połowy XIII wieku był ważnym ośrodkiem życia religijnego i intelektualnego, promieniując swoimi wpływami na ziemie Wielkopolski, Śląska i zachodniej Europy. To wyjątkowej urody kościół, z bogato polichromowanymi krużgankami i refektarzem, reprezentacyjne pomieszczenia opackie czy zakonne zbiory biblioteczne należały w późnych wiekach średnich i w okresie baroku do najbogatszych w tej części Polski i Europy. Jak wiemy z historii cystersów z położonego w Brandenburgii Lehnina sprowadził do Gościkowa, za zgodą księcia wielkopolskiego Władysława Odonica i biskupa poznańskiego Pawła, wojewoda poznański Bronisz z rodu Doliwów, który w 1230 r. wystawił dokument fundacyjny, w którym określono miejsce powstania przyszłego opactwa – wieś Gastecove (Gościkowo). Bronisz nadał cystersom dziewięć wsi ze swoich dóbr rodowych. W 1236 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie fundacji i wprowadzenie zakonników do nowego klasztoru.

Iwona Wróblak
lipiec 2015