piątek, 20 września 2019


Numery telefonów 998, 112 to numery twoich przyjaciół


            W sali widowiskowo – kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury krótki, przejrzysty i treściwy wykład, z kilkuminutowymi ilustrującymi filmikami, szkolenie z cyklu Bezpieczeństwo i Higieny Pracy, po której nastąpił – w części artystycznej, koncert starych przebojów „Czerwonych Gitar”.
Szkolenia przeciwpożarowego nigdy nie za wiele. Formuła masowego uczestnictwa w takim zdarzeniu – dla osób nieobjętych obowiązkowymi szkoleniami pracowniczymi – jest bardzo dobra. Wykorzystano objętość sali widowiskowo – kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury (rozdawane były, na dany dzień szkolenia, bezpłatne bilety wstępu) zachęcając do wzięcia udziału w szkoleniu propozycją oglądania tuż po nim występu zespołu „Bernard Dornowski ex Czerwone Gitary” przypominającego nam znane od dziesiątków lat utwory zespołu „Czerwone Gitary”, przy których większość widowni spędzała swoje młode lata.
Memy do zapamiętania. Numery telefonów alarmowych: 998  - Straż Pożarna, i 112 – numer wszystkich służb, stale były obecne w napisie w tle sceny. Zdarzenia wymagające interwencji służb mogą się zaistnieć zawsze – gwałtowne zjawiska pogodowe, pożar, dobrze jest wiedzieć, jak się wtedy zachować. Czyli – jak przypomniano, trzeba zaalarmować obecne w miejscu osoby - zagrożenie dla ich życia i zdrowia, a następnie – należy powiadomić odpowiednie służby. Można próbować samemu ugasić pożar za pomocą n. p. gaśnicy. Na przeznaczonych do tego urządzeniach (hydrant z wężem gaśniczym, gaśnica (n. p. proszkowa, pianowa), koc gaśniczy z włókna szklanego, odcinający dopływ powietrza), umieszczonych w wyznaczonych dla nich miejscach z reguły jest instrukcja obsługi, i informacja, do jakiego rodzaju pożaru są przeznaczone.
W przypadku nagłej burzy należy zabezpieczyć okna, zabrać z balkonu luźne przedmioty mogące stanowić zagrożenie, a będąc poza domem lepiej jest unikać otwartej przestrzeni.
Zwięzła, przyswajalna dla każdego dawka niezbędnej wiedzy obywatelskiej. Podziękowania prowadzącego strażaka dla instytucji i osób, które pomogły w zorganizowaniu szkolenia.
Część artystyczna. Bernard Dornowski jest założycielem legendarnego zespołu „Czerwone Gitary”. Autentyczny dinozaur polskiego rock and rolla... Pan w tzw. eleganckim wieku, ale jeszcze śpiewający... Oraz instrumentaliści mu akompaniujący, z nieco młodszego pokolenia, bardzo sprawni muzycznie: Bogusław Olszonowicz - śpiew/gitara, Marek Górski - śpiew/gitara, Tomek Przyborowicz - śpiew/gitara basowa, Paweł Szewczyk – perkusja, Dariusz Filipowski - reżyser dźwięku.  
Złote przeboje z lat 60. i 70. ubiegłego wieku, czyli sprzed 50., 60. lat... „Takie ładne oczy”, „Kwiaty we włosach”, "Płoną góry, płoną lasy" itp., przeboje Krzysztofa Klenczona, Seweryna Krajewskiego, śpiewane na pamiętnych festiwalach w Opolu, wydawane na płytach winylowych, kawałek PRL-owskiej historii, będącej częścią naszych życiorysów... Bardzo się widzom podobały. Piosenki wesołe, melodyjne, odkopane z czeluści zapomnienia wynikającego z upływu lat (dziesięcioleci), ze zmiany stylów muzycznych, współczesnej mnogości ich rodzajów, postępu technologicznego w muzyce. „Czerwone Gitary” i ich muzyka mają swoich wiernych fanów do dzisiaj.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019



czwartek, 19 września 2019


Narodowe czytanie


            W czytelni Biblioteki Publicznej w Międzyrzeczu - samowar i dwie stylowe filiżanki, przy okrągłym stoliku nakrytym szydełkowym obrusem postawiono wygodne wyściełane fotele, całość dekoracji w stylu końca XIX i początków XX wieku. Literatura, która będzie czytania w ramach ogólnopolskiego Narodowego Czytania też jest z końca XIX i pocz. XX w. Narodowe czytanie polskiej literatury bardzo już klasycznej...
W tle  zaimprowizowanej sceny krótkie biogramy autorów lektur szkolnych. Bruno Schulz, Henryk Rzewuski, Henryk Sienkiewicz, Władysław Stanisław Reymont, Maria Konopnicka, Bolesław Prus i Stefan Żeromski. Fragmenty twórczości tych autorów będą – w ramach ogólnopolskiej akcji Narodowego Czytania – prezentowane; przez członków Dyskusyjnego Klubu Książki przy Bibliotece Publicznej, uczniów szkół podstawowych i ponad podstawowych, przez panie bibliotekarki – razem z kierowniczką Biblioteki Krystyną Pawłowską, i inne osoby.
            Czytanie poprzedziło wykonanie przez Dominikę Hoffman piosenki pt. „Srebrny Ptak”, słowa - Irena Zielińska, muzyka - A. Zarycki.
Jak każe kilkuletnia już tradycja tego Wydarzenia – narodziło się ono z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego – Czytanie... rozpoczyna, w imieniu burmistrza Międzyrzecza Remigiusza Lorenza, sekretarz Anna Sawka, fragmentem utworu Brunona Schulza „Mój ojciec wstępuje do strażaków”  ze zbioru „Sanatorium pod klepsydrą” Wielokrotnie złożone zdania, wysublimowana proza Schulza jeszcze kilka razy będzie nam w tym dniu przypominana... Może zachęci, w tym wypadku myślę, że warto, do powtórnego czytelniczego sięgnięcia do dorobku literackiego autora, to przedwojenny barwny obraz polsko – żydowskiego sztetla, świat, którego już nie ma, i nie będzie, za sprawą wojennego walca historii, co unicestwił na zawsze olbrzymi fragment wieloetnicznej kultury polskiej.
Kameralnie, przy małych stolikach, z kawą i ciasteczkiem, w blasku zapalonych lampek,  zanurzamy się w świat literacki, polską kulturę reprezentowaną przez Brunona Schulza, smakujemy inteligencką prozę jednego z wybitniejszych twórców okresu międzywojennego.
Do Narodowego Czytania wybrano też nowele Henryka Sienkiewicza. „Katarynka”,  XIX wieczne stosunki społeczne, mieszczański światek pewnego podwórka i duchowy rozwój wziętego prawnika, który pod wpływem obserwacji swojej sąsiadki z przeciwka, małej niewidomej dziewczynki, zmienia swój stosunek do zjawiska – dziś już bardzo zapomnianego – muzycznego wędrownego zarobkowania za pomocą urządzenia muzycznego zwanego katarynką (kręciło się na nim korbką wydobywając dźwięki, nie zawsze melodyjne). Wyraziście nakreślone charaktery, smaku jednak ta proza może nabrać dopiero po zapoznaniu się, myślę, z realiami społeczno – gospodarczymi tego mentalnie odległego już, zwłaszcza dla współczesnej młodzieży, okresu historycznego. Historycy literatury na pewno bardzo sobie cenią informacje o czasie opisywanym przez Sienkiewicza, autor zazwyczaj rzetelnie przygotowywał się do pisania, w tym celu wertował wszystkie znane w jego czasach źródła historyczne i inne.
Stefan Żeromski. Opowiadanie „Rozdziobią nas kruki i wrony”. Fragmenty utworu czytała (m.in.) jedna z naszych  - dobrych, aktorek teatru amatorskiego, Krystyna Całus. Nowela pisana wartką prozą, gorzkie rozliczenia z polskimi realiami społecznymi czasów naszych powstań, ostatnie akordy powoli umierającego Powstania Styczniowego z roku 1863 r., m.in. scena bezwzględnej, rutynowej likwidacji przez Rosjan niedobitków powstańców,  bojowników niemających niestety szerokiego poparcia społecznego, które dawałoby, być może, szanse na zwycięstwo w tej bitwie... lub zabicie osób, które Kozacy za nich wezmą... Tutaj też potrzebny byłby, myślę, (bardzo) szeroki komentarz historyczny...  W kontekście wyboru tych, a nie innych pozycji książkowych przeznaczonych do Narodowego Czytania – dostępna literatura jest przecież bardzo bogata - jakie dzisiaj wnioski z polskiej Narodowej martyrologii powinna wyciągać młodzież? Pytanie do twórców kierunków w strategii społeczno - edukacyjnej w polskiej współczesnej szkole...
Eliza Orzeszkowa. Autorka obecna w kanonie lektur szkolnych od kilkudziesięciu lat... W swoim czasie (koniec XIX wieku) była rewolucyjna. Klasyczna XIX wieczna proza przedstawiająca problemy związane ze strukturą społeczną na progu nowego rodzącego się ustroju ekonomicznego, który, bardzo powoli, wypiera (polskie) feudalne zależności społeczne, sztywne podziały na gmin i szlachtę (chłopa i pana). Biedną dziewczynkę z ludu i zamożną panią, która bierze ją sobie (do towarzystwa) jak – ładne zwierzątko domowe, po czym porzuca lub wymienia na inny obiekt zainteresowania – milszy czy młodszy.
Polski, zapóźniony (wobec innych europejskich systemów społecznych) obraz ówczesnego społeczeństwa  – z powodu być może braku suwerenności, odziedziczonych wielowiekowych struktur własnościowych, braku praw obywatelskich dla innych, poza szlachtą, warstw społecznych, jest przedstawiony w noweli Władysława Stanisława Reymonta „ Orka”. Powieść z gatunku surowego realizmu społecznego, praca na wsi (orka gleby) wykonywana siłą ludzkich mięśni... Dzisiaj to niepojęte, brzmi jak bajka. Być może w polskich feudalnych warunkach gdzieś tak bywało... Chociaż zwierzęcy sprzężaj jest znany w wiejskiej ekonomice europejskiej od wielu setek lat... Fragment czytała Anna Wiśniewska z Pszczewa.
W Narodowym Czytaniu wzięły udział: z Dyskusyjnego Klubu Książki - Janina Gajewy, Marzena Wieczorek, Maria Marciniak, Renata Dyla, Honorata Korzeniecka-Postrzygacz, Halina Wojciechowska, Magdalena Puka. Ponadto: Krystyna Całus, Ewa Siwek, Wiesława Murawska, Anna Wiśniewska z Pszczewa, Aleksandra Biela, Krystyna Pawłowska, Halina Brodacka. Wolontariusze i uczniowie:  Wiktoria Rogala i Filip Kostrzewa - opiekun Pani Anna Pielesiak, Karolina Rydzyk kl. V, Michalina Brodacka i Wiktoria Stasiłowicz - kl. VII A z SP nr 1- opiekun Pani Iwona Stańska, Julia Mulawka i Agata Lambrych - uczennice z SP nr 6, wolontariuszki akcji „Spotkania z Książką” - opiekun Małgorzata Bukowska. Z  Liceum Ogólnokształcącego w Międzyrzeczu: Kornelia Kręciszewska, Filip Witkowski - opiekun Dorota Szulc-Pawlak.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019





















niedziela, 15 września 2019


Europejskie Dni Dziedzictwa w Muzeum Międzyrzeckim


Europejskie Dni Dziedzictwa to największy i najstarszy w Europie projekt społeczno-edukacyjny realizowany co roku we wrześniu. Głównym celem EDD jest szeroko pojęta edukacja historyczna i kulturalna, promowanie różnorodności regionalnego dziedzictwa kulturowego, podkreślenie wspólnych korzeni kultury europejskiej oraz propagowanie dialogu międzykulturowego. Idea Europejskich Dni Dziedzictwa narodziła się 3 października 1985 r. w Granadzie podczas II Konferencji Rady Europy. W 1991 r. Rada Europy ustanowiła Europejskie Dni Dziedzictwa. Organizatorzy EDD  zapewniają bezpłatny dostęp do zabytków i innych obiektów kultury.
W Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego z okazji EDD Wystawa - makaty, kilimy i inne tkaniny barwne, udostępnione ze zbiorów muzealnych. Eksponaty wkomponowane są w stałe ekspozycje muzealne: największą w Polsce kolekcję portretu trumiennego liczącą 38 wizerunków, 18 tablic inskrypcyjnych oraz 160 tablic herbowych pochodzących głównie z XVII – XIX wieku, wystawę etnograficznej ukazującą lokalne obyczaje i kulturę ludową ludności zamieszkującej obszar zachodniej Wielkopolski w okresie do poł. XX wieku, w tym także ludności napływowej; kolekcję strojów ludowych, instrumentów oraz model izby mieszkalnej z końca XIX.
W sali starościńskiej – miejscu ekspozycji portretów trumiennych – gabloty z cennymi szlacheckimi pasami kontuszowymi z XVIII wieku. Pasy są czterostronicowe – czyli składane na cztery strony (w kolorach używanych na czas wojny, pokoju, żałoby i wesela). Misternie zdobione motywami dekoracyjnymi, tkane były z jedwabiu w Manufakturze Paschalisa Jakubowicza w Lipkowie pod Warszawą. Już wtedy jedwabne nici w Polsce, jak i gdzie indziej w Europie, pozyskiwano z hodowli jedwabników, tkano z nich m.in. pasy kontuszowe. Dzisiaj te ocalałe zabytki są bardzo cenne. Eksponowane w gablotach częściowo rozwinięte są z rulonu jak stare księgi… Były niezbędnym, obok karabeli, elementem stroju szlacheckiego w XVIII w. Szlachcice sportretowani na wizerunkach w ekspozycji na pewno byli nimi przepasani. Zamożny szlachcic posiadał kilka takich pasów, w różnych odcieniach kolorystycznych, dopasowanych do barwy kontusza. Pasy były przedmiotem chwały, darowano je wybranym jako cenny prezent sąsiedzki. Szerokie pasy wisiały w domostwach jako ozdoby na ścianach i sprzętach.
Z innych zabytków z okazji EDD w dziale etnograficznym wystawiono zapaskę ręcznie tkaną na płótnie lnianym, ręcznik wyszywany koronką szydełkową, przywieziony przez przesiedleńców z Kresów Wschodnich. W prawosławnej kulturze łemkowskiej, ukraińskiej „rusznik” miał znaczenie symboliczne, uczestniczył w wydarzeniach sakralnych człowieka od urodzin, chrztu, wesela, wyprawy na wojnę po obrządek pogrzebowy – i dalsze życie duszy osoby zmarłej; przez 40 dni „rusznik” był ochroną dla istnienia pośmiertnego, zanim ostatecznie znajdzie ono swoje miejsce. Dalej w izbach – można zobaczyć bogato wyszywane wiejskie spodnie z lnu, sukmany, koszule, kaftany. Uwagę zwracają misternie wykonane wyszywane śnieżnobiałe kobiece czepce z regionu Dąbrówki Wlkp. Kilim tkany we Francji, Belgii z motywami neoklasycznymi, datowany jest na okres międzywojenny. Są też inne tkaniny dekoracyjne z wełny farbowanej i lnu z pocz. XX w. przywiezione z okręgu Tarnopolskiego, dawnego wschodniego województwa II RP., także z Milna, Podola, Ukrainy, wzorzyste geometryczne barwne motywy w kilku podstawowych kolorach. Jest ciekawy kilim huculski.
Europejskie Dni Dziedzictwa są wspaniałą okazją do zobaczenia eksponatów na co dzień – z braku powierzchni wystawienniczej – niedostępnych dla widzów, zamkniętych w czeluściach magazynów muzealnych. Nasze Muzeum posiada jeszcze wiele takich obiektów, liczymy na ich stopniowe udostępnianie np. na wystawach czasowych.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019








wtorek, 10 września 2019


Międzyrzecki Rejon Umocniony – miejsce fascynujące


            Długa polna droga, mijamy wsie Pieski i Wysoka… W pewnym miejscu widoczne są dobrze zachowane wieże bramy dawnej wielkiej przedwojennej elektrowni zaspokajającej zapotrzebowanie na energię elektryczną ludności. To fascynujące, że pod nami w ziemi na obszarze dwóch gmin ciągną się korytarze… Niemiecka myśl inżynierska XX w., kopulaste struktury ścienno-sufitowe nad podziemnymi korytarzami, gdzie zasadne, z racji doskonałej akustyki, jest organizowanie koncertów i spotkań. Na takie właśnie się wybieramy. Jan Czachor będzie miał prelekcję z Czesławie Niemenie, muzyku i kompozytorze, i poecie, którego podziwia i słucha już trzecie pokolenie wiernych fanów.
            Uroków Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego nie oddadzą nawet najpiękniejsze zdjęcia, profesjonalnie pokolorowane, artystyczne. Trzeba samemu dotknąć faktury ścian, z naniesionymi na nie przez kilka dziesiątków lat nowymi pamiątkami Historii, graffiti ludzi, których od zakończenia wojny fascynował ten obiekt. Swoista subkultura bunkersów… Współczesne rysunki naskalne… Jest ich kilka warstw, napisano analityczne prace naukowe o tematyce na pograniczu historii i socjologii…
MRU – największe pomilitarne podziemia w Europie, rozpostarte na przestrzeni ok. 100 km. pomiędzy Wartą i Obrą. System podziemnych tuneli o łącznej długości 32 km., kilkadziesiąt schronów bojowych, jazów fortecznych, kilkanaście mostów przesuwnych i obrotowych, kanały taktyczne, sieć magazynów amunicyjnych, dworce – mijanki kolejki wąskotorowej, zbudowane na głębokości do 52 m. – kosztem niewolniczej pracy więźniów i jeńców z całej Europy… Widoczne są jeszcze teraz w najbliższej okolicy ślady fundamentów przymusowych obozów pracy, i ślady struktur nadziemnych, np. tunel w kształcie tzw. podkowy, którego przeznaczenie nie jest jasne. Tunele wzniesiono metodą górniczą w latach 1936 - 39. ubiegłego wieku, jako zaplecze dla potężnych obiektów wyposażonych w półautomatyczne moździerze, stacjonarne miotacze ognia oraz sieć karabinów maszynowych – wszystko ukryte pod pancernymi osłonami o wadze sięgającej do 64 ton. MRU od wielu lat jest tematem specjalistycznych rozpraw magisterskich i doktorskich z wielu dziedzin, organizowane są sesje historyczne.
            Od 2011 r. obiekty MRU znajdują się w rejestrze zabytków i są częścią całorocznych podziemnych tras turystycznych (w trzech wariantach: krótka – do 1,5 godz., długa – do 2,5 godz. i ekstremalna, od 15.VI – 30.VIII, – do 8 godz. podziemnych wędrówek) w ramach Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie, razem z utworzonym w 1980 r. największym rezerwatem nietoperzy w Europie, zimową kryjówką liczącą ponad 35 tys. tych skrzydlatych ssaków.
            Pętla Boryszyńska. Jedno z wejść do podziemnych tuneli. Przewodniczka grupy zakłada grubą zimową kurtkę, trzeba ciepło się ubrać – na dole jest stała, bez względu na porę roku temperatura – 7-10 st. C., rozdawane są duże latarki. Przed nasypem do wejścia do szybu pomalowana na zielono kopula – symbol MRU, po bokach schodów  do szybu – zrekonstruowane dwie budki wartownicze. Przed schodami (zbudowano je dla celów turystycznych) do wejścia w betonie ślady zbrojeń, miejsce, podobnie jak budowa całości umocnień, nie zostało przez Niemców ukończone.
Szyb. Czekamy, jak wyjdzie z niego grupa emerytów, niemieckich turystów. Zasapani wychodzą na powierzchnię… Czekają nas strome 4 piętra w dół, a potem kilkaset metrów marszu w tunelach, które się rozwidlają, w podłodze z szynami wąskotorówki, po bokach czasem strome schodki w górę… Ale będzie sucho, obiecują bywalcy podziemi, inaczej jest w Nietoperku i Kęszycy, gdzie tunele zostały podtopione przez wody podskórne. Wszechobecne graffiti na ścianach, czasem też ekspozycje zdjęć. Jest tajemniczo…
Naszym celem jest komora nr 3, gdzie miała być przez Niemców składowana amunicja. Krzesła ustawiono przez telebimem, Jan Czachor ze Świebodzina, prezes Stowarzyszenia Pamięci Czesława Niemena, przygotował prelekcję o Czesławie Wydrzyckim – Niemenie (1939 – 2004), jego karierze muzycznej, i związkach ze Świebodzinem. Będzie nam dane posłuchać, przypomnieć sobie znane przeboje tego wybitnego muzyka, takie jak „Dziwny jest ten świat”, „Pod papugami”, „Klęcząc przed tobą”, „Jednego serca” i kilkanaście innych, utwory nagrywane z Zespołem „Niebiesko – Czarni” ,„Akwarele”, „SBB”– do słów A. Asnyka, K. Przerwy - Tetmajera, C.K. Norwida, i Jego, Niemena, kompozycje autorskie, z późniejszego okresu, artysty występującego na europejskich scenach, festiwalach jako solista. Po zakończeniu prelekcji – ciasto i ciepła kawa, ta ostatnia szczególnie mile widziana, bo tu na dole jest rzeczywiście zimno, no i słodkie ciasteczka w formie nietoperza z rozpostartymi skrzydłami.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019












piątek, 6 września 2019


KIEDY dorośniesz…


- Co ja mam w głowie?  Zastanawia się młoda dziewczyna, być może kończąca właśnie szkołę… Zasadne pytanie. I wielkie milczenie. – Muszę to wyrzucić. I nie oglądać się za siebie…
W jej Pokoju jest OBCY. To doradca zawodowy. Rekruter po rutynowym szkoleniu marketingowym. Kursie sztampowego prania mózgu, którego efektem ma być zaszczepienie umiejętności sprzedania produktu (obojętnie jakiego…), efektywniejszej poprzez stworzenie sieci sprzedażowej, czy netu. Wszyscy, lub prawie wszyscy mieliśmy do czynienia z tego typu szkoleniami… O jaki produkt w tym wypadku chodzi Obcemu W Pokoju Dziewczyny? On szuka chętnych do pracy w sieciach sklepów LIDL.
Nie chodzi o to, jak myślę, że wszyscy muszą skończyć studia… Nie wszyscy muszą, a w sklepach wielkopowierzchniowych ostatnio lepiej płacą. Chodzi o systemowe KŁAMSTWO, jakie płynie z ust rekrutera. Nowomodny bełkot, posługujący się nowoczesnymi technikami, od pozyskiwania zdobytych informacji, ich analizą socjologiczną wykorzystującą aktualne trendy kulturowe, mający zamącić, zmanipulować słuchającego, i w efekcie sprzedać mu produkt.
Dziewczyna WIE, że Obcy kłamie. Jest inteligentna. Nie wierzy mu. Nie chce być oszukiwana. Manipulowana. Jak każdy młody człowiek chce pracować i spełniać swe marzenia. Bez kitu – jak mówią młodzi… Chce by system społeczny dał jej wizję Jej przyszłości. By system (SIEĆ-NET) stworzył dla Niej miejsce - w społeczeństwie, którego jest (od swojego urodzenia) częścią. Pomógł jej znaleźć ekosystemową niszę, której zajęcie da Jej satysfakcję. Wyszukał, czy pomógł wyszukać, znaleźć, miejsce dla Niej.
Czy jest ważne, o czym Ona marzy? Czy to jest ważne dla Tych, którzy organizują nam życie? Czy na śmielsze projekty, na ambicje młodych – w zasadzie NIE MA ZAPOTRZEBOWANIA?? Na ich pracę, na ich pasje?... Na ich energię, którą chcą wydatkować dla dobra społeczności. Dla własnego rozwoju, który – przecież – nie może kończyć się na szkole…!? Ekologia, ratowanie planety… Być realnie w prawdziwym świecie – to rozumieją przez dorosłość. Słusznie…
Przedtem byli czytającymi, uczącymi się młodymi ludźmi/dziećmi. Według nieco apokaliptycznej wizji - umieszczeni w ramkach, jak w klastrach komórek pamięci wielkiego brata/Komputera - papierowi ludzie w papierowych światach... Gdzie otworzenie KSIĄŻKI nadaje życie postaci. To widowisko szkolne, wypracowane przez mądre systemy edukacji, teatr, który tak chętnie chłonie młody umysł, jest potem, niewiele lat później, kiedy trzeba wybierać dalszą drogę życia – weryfikowany...
Właśnie dorosłam/em) mówią na scenie młodzi aktorzy Grupy Teatralnej „Oczy-wiście” w spektaklu Izabeli Spławskiej. Spektakl jest – …o czytaniu i książkach. Czym one są dla nas? Źródłem informacji/wiedzy, odskocznią od realności, marzeniami… Mamy/ mieliśmy je wszyscy, będąc dziećmi. Czy wyrastamy/wyrośniemy z nich? W CO? W Kogo się przekształcając?
Spektakl powstał na kanwie Sztuki „Kiedyś dorośniesz!” W spektaklu wystawionym przez Grupę Teatralną „Oczy-wiście” reżyserowanym przez Izabelę Spławską grają dzieci i młodzież. Mówią o sobie. Scenariusz jest zmieniony i dedykowany młodzieży stypendialnej. Premiera przedstawienia miała miejsce w dniu wręczenia Stypendiów i Nagrody Burmistrza Międzyrzecza.
W obecności burmistrza Międzyrzecza Remigiusza Lorenza, dyrektora Gminnego Zespołu Oświaty Izabeli Korejwo, dyrektorów szkół, rodziców, innych zaproszonych gości, stypendia i upominki otrzymali najlepsi uczniowie minionego roku szkolnego: Karolina Bańko, Jakub Rutkowski, Zofia Szeremet, Jakub Baraniecki, Mateusz Król, Karol Brzeziński, Julita Lisiecka, Igor Miernik, Anna Patrzała, Tomasz Rogala, Małgorzata Skrzek, Sandra Boryczewska, Julia Dajworska, Katarzyna Pawłowska, Kacper Bik, Anna Wiśniewska, Bartłomiej Pyskowski, Michalina Stankiewicz.
Za projekt: „Z Międzyrzeckiej szuflady”, który zaowocował wydaniem zbiorku najciekawszych opowiadań autorstwa młodych ludzi, nagrody i upominki otrzymali autorzy i inicjator przedsięwzięcia Leszek Utrata.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019






poniedziałek, 2 września 2019


Nasza okolica – naszą pasją

Turystyka konna i turystyka kajakowa, bezpośredni kontakt z naturą… W powiecie międzyrzeckim mamy wyjątkowo sprzyjające ku temu warunki naturalne. Kajakiem można dotrzeć w zakątki przyrodnicze, do których nie dociera się z brzegu, zanurzyć się w dziewiczą naturę i oderwać od codziennego zgiełku. Wyciszyć, zrelaksować. Wywołać pozytywne emocje. Turystyka konna jest jedyną formą turystyki aktywnej, która pozwala na nawiązanie unikalnej relacji z inną istotą, wprowadzając potrzebę odpowiedzialności i współpracy.
 Na terenie stadniny koni w Sierczynku, nad rzeką Obrą na odcinku Kuligowo – Św. Wojciech, grupa 30. osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi i psychicznymi, rekrutującymi się m.in. spośród uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej, Domu Pomocy Społecznej - w Międzyrzeczu, będących także członkami Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem Koło Terenowe z powiatu międzyrzeckiego, wzięła udział w zajęciach: „Nasza okolica – naszą pasją”.
Problemy charakteryzujące tę grupę niepełnosprawnych przejawiają się często w  niedostosowaniu społecznym, nadmiernym napięciu psychicznym lub wycofaniu; bierną postawą, brakiem wiary we własne siły, poczuciem braku sprawczości - stąd osoby te wymagają wsparcia w poszukiwaniu pasji i sposobów na dobre życie pełne pozytywnych wydarzeń. W czasie zajęć beneficjenci Projektu uczyli się także bezpiecznego i odpowiedzialnego zachowania w wymagających tego sytuacjach - na wodzie, w obcowaniu ze zwierzętami, odpowiedniego zachowania w warunkach naturalnych - przygotowanie ogniska, samodzielne przygotowanie posiłku, zachowanie czystości.
Aktywności mające ścisły związek z przyrodą, poprzez bezpośredni kontakt z naturą, mają oddziaływanie terapeutyczne, łagodzą napięcia psychiczne i emocjonalne. Wypoczywając w sposób czynny osoby niepełnosprawne mogły dzięki projektowi podziwiać walory przyrody, przekonać się, że można przyjemnie i z korzyścią dla zdrowia spędzać czas.
Ważnym celem zadania jest integracja osób niepełnosprawnych ze środowiskiem lokalnym. Misją Stowarzyszenia jest podnoszenie wiedzy społeczeństwa na temat niepełnosprawności, przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu osób z niepełnosprawnością, podejmowanie działań na rzecz integracji osób z niepełnosprawnościami, profilaktyka niepełnosprawności u dzieci i osób dorosłych poprzez propagowanie zdrowego trybu życia i różnych form aktywności, propagowanie idei nowoczesnych metod rehabilitacji leczniczej, społecznej i zawodowej; zadania wpisujące się w całokształt długofalowych działań na rzecz podniesienia jakości życia tej grupy społecznej.
Zadanie  zostało zrealizowane ze środków finansowych Powiatu Międzyrzeckiego: Zadanie w obszarze turystyki i krajoznawstwa, środki własne PTWK.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019



niedziela, 1 września 2019


Romowie - Byliśmy tu przejazdem…


            Romowie od setek lat przejeżdżali przez nasz kraj ze swymi taborami, wyruszywszy  ok. V-VI w. z Indii, w kilku falach emigracyjnych – jeszcze teraz pan Edward Dębicki, rozmawiając ze współczesnymi Hindusami nie ma większych trudności językowych w porozumieniu w hindi, czy sanskrycie - wieczni wędrowcy śpiewający na biwakach pieśni, wolni tym wędrowaniem, czego im, po cichu lub głośniej, często, zasiedziali w małych miasteczkach, zazdrościliśmy…
Pamiętamy słynny przebój Maryli Rodowicz (swego czasu nazywanej „białą Cyganką”) – u nas (Cyganów) czerwień/u nas fiolet/u nas dole i niedole, ale zawsze kolorowo jest wśród nas… Przymus osiedlania się, niszczenie wozów z taboru (których posiadanie wiązało się dla Romów z pokaźną inwestycją finansową) zrealizowany przez władze komunistyczne w Europie Środkowej w latach 60., 70. zniszczył dotychczasowy, liczący setki lat, kultywowany przez dziesiątki pokoleń, styl życia. Przemiany społeczne i gospodarcze, postęp industrialny, pozbawiły ich możliwości wykonywania tradycyjnych zawodów rzemieślniczych i usług, które świadczyli dla ludności mijanych w drodze wsi i miasteczek, co podcięło tradycyjne podstawy ekonomicznego bytu. Została muzyka i spuścizna literacka, piękna poezja i książki wydawane dzisiaj także w języku romskim…
Wspomnienia i refleksje, w formie swoich autorskich książek, i komponowanej muzyki, prezentuje Edward Dębicki (nazwisko zmienione, bowiem prawdziwe w czasie II wojny na terenach wschodnich wiązało się z niebezpieczeństwem utraty życia) założyciel Cygańskiego Teatru Muzycznego „Terno” z Gorzowa Wlkp., znany z inspirowanej autentycznym cygańskim etnosem muzyki (skala tzw. cygańska w muzyce ludowej miała wpływ na mazurki F. Chopina, jej echa są słyszalne w operze „Carmen” G. Bizeta). Utwory pana Dębickiego wykonywane są obecnie w salach filharmonicznych, mimo wieku nadal pisze muzykę także dla orkiestr symfonicznych. W ciągu swojego pracowitego życia artystycznego - 65 lat – kompozytor posiada liczne, w tym najwyższe, odznaczenia nadane za zasługi kulturalne, skomponował 250 piosenek, kilka z nich dzisiaj usłyszymy. Jest zapraszany na spotkania autorskie. Może też za jego inspiracją młode pokolenie wykształconych Romów znów powraca do swych kulturowych etnicznych korzeni.
Spotkanie z Romami w parku przy plebani kościoła p.w. św. Magdaleny w Pszczewie. Urokliwy zakątek, cieple popołudnie. Mieszkańcy Pszczewa, ci starsi, pamiętają jeszcze wozy taborowe zajeżdżające na pszczewski ryneczek. Dzielą się wspomnieniami, są różne... Edward Dębicki, i jego żona Ewa, opowiadają o życiu Cyganów/Romów (wg pana Dębickiego można wymiennie używać tych nazw), dyskutują i wyjaśniają pokutujące do dzisiaj stereotypy dotyczące współegzystowania tak różnych od siebie kultur: cygańskiej i słowiańskiej/bałkańskiej (i innych europejskich). Pani Ewa snuje legendy o kuchni romskiej… O tym, jak barszcz (z braku innych przypraw) doprawiano kwasem mrówkowym (kładziono na mrowisku lnianą szmatkę), a piękna cera i lśniące czarne włosy młodych Romek wynikała ze stosowania kremu z tłuszczu kurzego. I o tym, że muzyka była/jest (mimo wieku 86 lat) największą miłością jej męża… Przybliża nam stosunki i relacje społeczne w taborowej wspólnocie, szacunek dla starszych, jeszcze dzisiaj widoczny w romskiej społeczności, rolę starszyzny rodowej, wzajemną pomoc i solidarność w grupie etnicznej. Opowiadają o słynnej romskiej poetce Bronisławie Wajs – Papuszy, bliskiej krewnej Dębickich. Oddany jest głos osobom pamietającym tabory i Cyganów/Romów (nazwa „Cygan/ka” wiązana jest z antycygańskimi negatywnymi stereotypami), a mądra starsza wiekiem (bogata matriarchalną wiedzą psychologiczno/kulturową) Romka znów wróży… Chętnych po wróżby jest wielu, ustawia się długa kolejka do stolika…
Popróbujemy romskiego gulaszu z garnka na ognisku (bukiet smaków, potrawa jest dobrze przyprawiona). Posłuchamy mądrych, nazwanych dzisiaj ekologicznymi, bajek dla dzieci, opowieści uczących szacunku dla przyrody. Piękny zabytkowy zdobiony wóz taborowy, cenny eksponat liczący 80 lat, przyjechał na lawecie, nie jest zbyt obszerny w środku, mieszkała w nim cygańska rodzina.
Przeglądam wystawione wydawnictwa w języku roma i polskim. „Ptak umarły” – z rysunkiem sowy, według starych wierzeń romskich zwiastuna nieszczęścia, książeczka – wspomnienia z okresu wojny, wołyńskich strasznych wspomnień pana Dębickiego. Gazetki, foldery, książki, m.in., saga rodu Wajsów i Krużanowskich (Dębickich). Cygańskie ilustrowane bajki dla dzieci – będą czytane zebranym, malowanki dziecięce. Rozbijany jest namiot, ochłoda przed sobotnim sierpniowym upałem, kolorowe chusty zapraszają do przycupnięcia, jak na prawdziwym postoju Romów.
Koncert za chwilę się rozpocznie, tłum widzów gęstnieje przed sceną w parku koło plebani. Romowie w ciągu setek lat wędrowania zapożyczali elementy kultury muzycznej z krajów mijanych, jak mówi pan Dębicki, te piękniejsze motywy… Może bardziej emocjonalne, nośne uczuciowo, jak rosyjskie romanse, szczególnie lubiane przez Polaków. Muzyka cygańska/romska nie ulega modom (ta prawdziwa muzyka, np. Zespołu „Terno”), bałkańskie rytmy, węgiersko/romskie czardasze zachwycają nas nieodmiennie od dziesięcioleci. Na scenie skrzypaczki po konserwatoriach muzycznych, i Edward Dębicki z akordeonem, kahon, gitary klasyczne, piękny głęboki kobiecy mezzosopran, męski tenor. Zdecydowane ruchy tancerki, obszerne suknie rozwijają się jak kolorowe cygańskie motyle kobiece… Koliste ruchy rąk, nadgarstki wysyłają nam ptaki gestów, jak pozdrowienia od kultury liczącej tysiąclecia… Czar pieśni romskich, nieuchwytny jak wolność (i zdolność) do radości muzykowania, jakie są udziałem wielu romskich rodzin z pokolenia na pokolenie. Dębiccy są też w tej sztafecie, od pokoleń, wnosząc swój niebagatelny udział do dorobku artystycznego cywilizacji naszej indoeuropejskiej.
Organizator - Gminny Ośrodek Kultury Pszczew. Stereotypy polskie i nie tylko, ich przełamywanie. Program Narodowego Centrum Kultury. Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura- Interwencje 2019. EtnoPolska”.

Iwona Wróblak
wrzesień 2019