Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubuska Jednostka Wojewodzka TPG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubuska Jednostka Wojewodzka TPG. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2018


Dotknij świat i poczuj muzykę


            Nauczyć osobę jednocześnie niewidomą i niesłyszącą podstawowych zasad w miarę samodzielnego życia – to jak podarować jej, po części odebraną przez uszkodzenia fizyczne, godność… Dlatego tak ważne jest uczenie, za pomocą sprawdzonych, i stale udoskonalanych technik (także posiłkując się wieloma nowinkami technicznymi), prostych czynności dnia powszedniego. Zajęć w kuchni – jak nalewanie sobie herbaty do kubka, czy stawiania naczyń na stole.
Książka kucharska pisana Brail’em, przewodnik turystyczny z ilustracjami zabytków  – dotykałam wypukłości liter, starałam się odtworzyć kształt budowli przedstawionej na obrazie, zarys konturu bryły budynku… Samodzielnego czytania Lorm’em, Brail’em, chodzenia ulicą; omijania przeszkód, pokonywania krawężników, można się nauczyć.
Jest możliwość przejmowania pewnych funkcji nieczynnych zmysłów przez inne układy sensoryczne. Zapach przypraw kuchennych (jest ważne, co się wrzuci do ciasta…), zamiast napisów na opakowaniu – czy je rozpoznamy? Odpowiednich technik uczy się w szkołach dla osób niewidomych, TPG też prowadzi takie zajęcia – w kameralnym życzliwym otoczeniu, z pomocą fachowych osób, wolontariuszy.
W holu Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury podczas Happeningu, zorganizowanego przez międzyrzeckie TPG, MOK i Gminę Międzyrzecz, mieliśmy możliwość dotknąć – dosłownie – świata niewidomego człowieka. Otworzyć się na doświadczenia, które dla nas są tylko – poznawczą przygodą, ale dla nich – to codzienność… Aby zrozumieć osoby z jednoczesną wadą wzroku i słuchu trzeba – jak mówi starożytne przysłowie, pochodzić w ich butach… Symulacje można ćwiczyć za pomocą dziecięcych klocków – po uprzednim (dla nas widzących) dokładnym zasłonięciu oczu przez specjalne gogle. Jedną z wad wzroku jest lunetowe widzenie. Rozdawano nam – gościom – opaski zasłaniające oczy, przed seansem filmowym z audiodeskrypcją, czyli towarzyszącymi projekcji zapisami wygłaszanych dialogów i słownym opisem akcji filmu, emocji, kulminacyjnych elementów gry aktorskiej.
Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym jest domem, bardzo ważnym, dla osób z dysfunkcjami wzroku i słuchu; dwóch najważniejszych zmysłów dla człowieka. U nas w Międzyrzeczu, za sprawą Pełnomocnika Wojewódzkiego Lubuskiej Jednostki TPG Ewy Skrzek – Bączkowskiej, i grona wolontariuszy – młodzieży z okolicznych szkół, od ponad 10. lat mamy kontakt z tą grupą obywateli naszego kraju, z głuchoniewidomymi. To także miejsce nauki aktywności społecznej grupy wolontariuszy, co roku specjalnie ich się wyróżnia, symbolicznie nagradza, składa gratulacje. Szkoła obywatelskiego myślenia o innych, woli oddania im swojego czasu i uwagi. To wreszcie bardzo ważny aspekt rozwoju osobistego – myślę… Krok do poczucia prawdziwej osobowej ważności, przekonania o istotności miejsca, jakie zajmuje się w społeczeństwie. Uroczystość celebrowania aktu nadania tytułu wolontariusza roku jest starannie nagłaśniana w dostępnych mediach.
Bez wolontariuszy takie osoby jak Ewa, będąca od lat mózgiem przedsięwzięcia pomocy osobom głuchoniewidomym, nie zrobiłaby tak dużo. Osoby są potrzebne do opieki, jako przewodnicy. Ciepło drugiej osoby jest potrzebne wszystkim… Ta wysoka temperatura wzajemnych relacji, opartych na empatii i zrozumieniu, jest widoczna na spotkaniach członków, sympatyków TPG.
Idziemy do sali na film. Wszyscy. My, sympatycy, jest nas sporo, zaopatrzeni w ciemne opaski, inni – z wolontariuszami. Zazwyczaj oni opowiadają podopiecznym, są ich oczami. Teraz nie będą musieli. To specjalny film z audiodeskrypcją, pt. „Podatek od miłości”. Rzecz o romansie z happy endem – w stylu żyli długo i szczęśliwie, po perypetiach związanych z akceptacją siebie nawzajem, z przemianą osobistą. Ona, Klara, jest pracownikiem urzędu skarbowego, i prowadzi dochodzenie w sprawie Marcina, z zawodu coucha, kiedy ten popadł w tarapaty finansowe ratując przed bankructwem kobietę z dwojgiem dzieci. Ona umorzy sprawę niezapłaconych podatków, ale straci pracę i awans. Za to będzie znowu, jak za młodych lat, śpiewać…  Marcin potem pomoże jej ojcu wyjść z depresji. Ostatecznie połączą się na promie do Szwecji. Akcji filmu towarzyszą zabawne momenty. Jest rezolutna dziewczynka, przyszywana córeczka Marcina, sypiąca mądrościami życiowymi, pełne humoru sytuacje, typy charakterologiczne poszczególnych postaci, nieźle zagrane.
Film skończył się dobrze, nasza wyobraźnia została poćwiczona, tym samym emocje i wzruszenie były większe, niż gdybyśmy oglądali obraz tylko oczami. TPG przygotowało dla nas w ramach Happeningu jeszcze koncert muzykoterapeutyczny. Dyrygentem była muzykoterapeutka Karolina Kaja Szymków z Żagania, razem z Ewą Skrzek – Bączkowską zagrały z nami. To częściowo improwizacja, chociaż – wnioskując z tego, jak starannie Kaja wybierała instrumenty, które po kolei włączały się do gry – nie tak do końca…  
Drobne instrumenty perkusyjne-katabasy, janczary, marakasy, quairo, hang drum, fujary i flet indiański, kij deszczowy, djembe – to bogate instrumentarium. Na nim może grać każdy…  Potrzebny tylko dobry dyrygent, a tego mamy. Muzykują od 5 lat, tak długo trwa współpraca Ewy i Kaji. Sukcesywnie dokupują instrumenty, tak że na sesje jest ich dostatek dla wszystkich chętnych, w różnorodności brzmienia i barwach. Wszystkie są oczywiście naturalne, niekolidujące z naszym odczuciem relaksacji, bo taki mają przede wszystkim cel te koncerty. Co nie przeszkadza, że jako dziełka muzyczne są całkiem dobrze odbieralne.  
Wspólne tworzenie dźwięków. Zaczyna od interludium, śpiew alikwotowy (Kaja uczyła się śpiewać), wtóruje jej Ewa, to bardzo dobry duet, świetnie się rozumiejący. Djembe nadaje rytm, jakby porządkuje scenę muzyczną. Zgarnia dźwięki w jeden strumień. Mój instrument, jakaś grzechotka (jestem w sekcji tzw. grzechotników…) brzmi jak grubsze ziarka piasku. Mamy za zadanie dostosować się do frazy. Wsłuchujemy się, grając, w wielorakie wiązki rytmów, w ich multigłosowość. W wykonaniu Ewy to widoczna (czysta) radość z muzykowania, to chęć dzielenia się tą radością. Bo radość uzdrawia…  Wysoki ton kijów deszczowych, fletów indiańskich. Rytm około trzydziestki muzykantów dostraja się. Śpiewne ptasie trele i piszczałki, to tak brzmi. Jak czysta natura. Jak natura człowieczej sensoryczności. Starannie dobranej wysokością dźwięków – dla celów medycznej muzykoterapii.
Coś nam się wyłania. Najprawdziwsza symfonia pod batutą Kaji. Jak śpiew nieziemskiego księżyca, tembr z lekka wibrujący. Symfonia naturalna. Aktywuje nam się mózg, i coś więcej na pewno… Dźwięki uszeregowują się stopniowo w membrany, struny porządkujące. Pięcio-, czy wielolinie medytacyjne. Gramy rytm serca, najprawdziwszy, i pierwszy słyszany przez nas, jeszcze w okresie prenatalnym. Balafon, coś w rodzaju płaskobrzmiacych cymbałek – można na nim zagrać, kto chce to zrobić… Kolejno podchodzimy do instrumentu. Dołączamy swoje nuty do utworu. Mieć wpływ na to, na co można mieć ten wpływ – na najważniejsze rzeczy; uspokojenie, na wyciszenie. Sunjata...  
Misy tybetańskie to czarowne urządzenia. Ręcznie kute, są różnych kształtów, i brzmią każda inaczej. Pięknie brzmią… Trzeba je trzymać na otwartej dłoni, i uderzać z boku delikatnie pałeczką. Misami, ich dźwiękiem, rozmawiamy ze sobą, podajemy sobie ich dźwięki. Komunikujemy się. Na przekór Ciszy…
Na koniec starodawna poczciwa samba. Kołyszemy się rytm tej sawannowej pieśni naszych przodków, która do dzisiaj przypomina nam o tym, że najpierw powstał Dźwięk…   

Iwona Wróblak
grudzień 2018



















wtorek, 13 lutego 2018


Bawić się i balować karnawałowo z TPG…

            Alexandra Banak, z mężem, i córeczką - czyli Dworzec Tworzec, znany z niebanalnych pomysłów i udziału w akcjach charytatywnych – dzisiaj didżejowo, na balu karnawałowym Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Nowe wcielenie Dworca Tworca – i Oli, która szybko dostraja się do atmosfery - tego stricte rodzinnego – spotkania. - Oni się znają jak – łyse koniki… mówi zafascynowana. Takie właśnie spotkania integrują osoby ze znacznym często niedoborem zmysłów wzroku i słuchu, które bez pomocy tłumaczy- przewodników, wolontariuszy, nie mogłyby prowadzić równie aktywnego życia.
W Specjalnym Ośrodku Szkolno - Wychowawczym odbywa się bal zrealizowany w ramach projektu „Zielone światło dla aktywnego rozwoju osób głuchoniewidomych III”, który współfinansowany jest  ze środków PFRON. Wzięły w nim udział osoby głuchoniewidome z województwa lubuskiego. Przedstawiciele społeczności Gorzowa Wlkp, Bytomia Bobrzańskiego, Krosna Odrzańskiego, Sulechowa, Świebodzina, Nowogrodu Bobrzańskiego, Babimostu, Rokitna, i Międzyrzecza – nie wiem czy wszystkich wymieniłam…
Balanga w gościnnym dla TPG, i innych organizacji tego typu, SOSW, przebierańce królują na mieniącym się światłami parkiecie sali gimnastycznej, w wielkim koszu z Dworca Tworca ogromne kapelusze, wymyślne sukienki, peruki (w jaskrawym różu i głębokiej warkoczykowej dziewczynkowatej czerni), na głowach tancerzy rusałkowate wieńce, rogi bawolęce czy inne zwierzakowate, inne zdobne szmatki i dodatki. Trochę ciepło jest w tym pląsać bez przerwy, Ola Banak – za mojej bytności u nich – dwie kreacje sobie zmieniła; z jaskiniowej Łylmy z nieodłączną maczugą na bardziej współczesną bajkową sukienkę, i zza konsolety dołączyła na kółka balujących. Animuje też wspólne zabawy, wspólne baloniki łączą pary, nie wolno ich stracić, trzeba się przytulać… Zamawiane są piosenki – dla Pawła Misiarza, solenizanta urodzinowego i wieloletniego wolontariusza – to ostatnie jest zawsze starannie podkreślane i doceniane na spotkaniach TPG, oraz dla sympatycznej głuchoniewidomej Grażynki, na której twarzy – chyba tylko tutaj i tylko z TYMI ludźmi – gości tego dnia uśmiech, i satysfakcja z kontaktu z drugim człowiekiem, z grupą ludzi.     Ładujemy baterie – my sprawni a nie doceniający swojej sprawności… Życzenia urodzinowe, uściski – tutaj jak najbardziej prawdziwe, to celebrowane uroczystości, staranne niczym rytuał. Poetyckie życzenia – od poetki Eli, i zwyczajne, od kolegów i koleżanek ze Stowarzyszenia. Zuzia – tłumaczka języka migowego, tłumaczy wszystkim te życzenia. Druga wolontariuszka Marta Kostecka prezentuje bardzo wiele energii tanecznej – bo jej podopieczna tego się domaga, bardzo lubią obydwie pląsy, nie mam kamery…
Czasem trzeba odsapnąć. Jest na to miejsce w stołówce SOSW, przy poczęstunku - z kuchni Ośrodka. Rozmawiamy o sprawach, które nie zawsze są widoczne dla sprawnych – o barierach architektonicznych, jak dane miasto to zadanie – pomoc niepełnosprawnym ruchowo obywatelom, realizuje? Czy jest w kręgach decyzyjnych i u  inwestorów taka wrażliwość? I znajomość przedmiotu? Powinna…  Ale niewidomi muszą o to walczyć, informować, i mówić publicznie o tych sprawach. Ewa Skrzek - Bączkowska Pełnomocnik Wojewódzki TPG, korzystając z chwili wolnej, z Kasią Tokarz wypełniają papiery, listy obecności, sprawozdania muszą być robione w terminie. Pyta też uczestników o pomysły na dalsze działania – może wizyta na wystawie dla niewidomych w Warszawie w okresie Targów Rehabilitacyjnych? Byłaby bardzo interesująca.
Przez cały ubiegły rok realizowane były różne projekty. Były w naszym lubuskim TPG ogólnopolskie warsztaty „Poczuj muzykę”, prowadzili warsztaty dla dzieci i młodzieży ze Szkoły Podstawowej nr 1- Zuzanna Cygan przez dwa miesiące wprowadzała dzieci i młodzież w tajniki świata głuchoniewidomych. Podczas wspólnej Wigilii wyedukowana młodzież zamigała im kolędę. Był to projekt współfinansowany przez Gminę Międzyrzecz. Współpracują z WTZ Arkadia w Zielonej - byli u nich z koncertem. Grali też koncert w DPS w Tursku. Założyli zespół „Even”, jako grupę z TPG, i planują dalsze koncerty. Czekamy na nie – słyszałam, jak grają na instrumentach etnicznych. To wielka przygoda z tego typu dźwiękami, i muzycznie jest to dobre.
Czytam napis na wielkim banerze - z Dłonią z alfabetem Lorm’a, mapą ręki, która jest kontaktem z osobą głuchoniewidomą: projekt: „Rozkochać głuchoniemego w samodzielności”. Projekt jest współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacyjnego Osób Niepełnosprawnych (PFRON).  Codzienne działania Lubuskiej Jednostki Wojewódzkiej można wesprzeć wpłacając 1 % podatku i zaznaczając cel szczegółowy - Lubuska JW TPG. KRS to: 0000109895. Widząc, jak działa od wielu już lat to ważne społecznie Stowarzyszenie, na pewno nie będą to stracone pieniądze.

Iwona Wróblak
luty 2018








sobota, 6 sierpnia 2016

Usłysz i poczuj muzykę

            Ewa Skrzek – Bączkowska  - muzykoterapeuta, nauczycielka w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Międzyrzeczu. Ewa swoje umiejętności wykorzystuje jako społecznik, wieloletni Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Grzegorz Tatara, muzykoterapeuta, nauczyciel w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Żaganiu, także uczestnik i moderator spotkań w Lubuskim TPG. Kolejny przeciekawy koncert duetu tych dwojga.
            Na zakątku okolonej, na trzy czwarte szerokości - wysokim drzewami, przestrzeni cichej plaży nad Jeziorem Głębokim, oddzielonej (od profanum) parawanikiem – zakreślają półkrąg, gdzie będzie się dział koncert, spektakl koncertowy pod tytułem „Poczuj i usłysz muzykę”. Usłysz Świat… Usłysz Swój świat i ten jak najbardziej zewnętrzny; ich, tych światów - jedność. Poczuj JĄ. Smakuj świat Dźwiękiem na bazie metody Petera Hessa. Metodą relaksu usuwającą gromadzący się nieustannie w codziennych aktywnościach stres, blokady psychiczne. Metodą naturalnie wzmacniającą samouzdrawiające zdolności organizmu.
            Doświadczyć dźwięków. Masaż dźwiękiem to nie tylko przyjemne doświadczenie relaksacyjne, ale subtelnie i świadomie poprowadzona praca z  energią: oczyszczanie czakr, ich harmonizowanie i doenergetyzowanie. Praca nad naszymi emocjami od podstaw, i nad uczuciami, relacjami z innymi. Nad związkami z przeszłości, nie zawsze uświadomionymi, które niejednokrotnie tak nam ciążą. Psychoterapia na (dobre)skróty, polegająca na  rozpuszczaniu istoty problemu… Wibracje dźwięków wnikają głęboko przez nasze pory skóry. Odprężają i wzmacniają.
Afrykańska harfa, kora, piękny instrument gitaro - podobny, wielostrunny (21 strun), która swym delikatnym brzmieniem znakomicie relaksuje i  wprowadza w stan głębokiego odprężenia. Grzegorz akompaniując sobie na niej nuci śpiew alikwotowy i intuicyjny. W duecie z Ewą. Męski delikatny głos i kobiece wsłuchanie się w muzykę. Wsłuchanie w dźwięk jako taki… W dźwięk mający przede wszystkim zastosowanie terapeutyczne.  Chociaż muzycznie też ciekawy – etniczny, folkowy.
            Chętnym słuchaczom koncertu serwowane są plażowe indywidualne masaże dźwiękiem, wspomagane kilkoma instrumentami terapeutycznymi/etnicznymi. To zabieg oczyszczania na poziomie energetycznym i fizycznym. Masaż dźwiękiem opiera się przede wszystkim na metodzie niemieckiego fizyka, Petera Hessa. To naukowa metoda, w której wykorzystuje się brązowe, wzorowane na oryginalnych, tybetańskich, misy terapeutyczne różnej wielkości, i zależnie od potrzeb łączy się je z relaksacją z towarzyszeniem innych instrumentów. Istne kąpiele dźwiękowe… niczym w  wannie z olejkami eterycznymi – w tym się kąpie nasza dusza i ciało, razem z Umysłem… Koncentrycznie rozchodzące się dźwięki. Skupiamy się na  przyjemnym rezonansie pomiędzy dwiema misami uderzanymi jednocześnie. Wibracje przenikają nas głęboko. Ich korzystny wpływ na fizyczne i  psychiczne samopoczucie pojawi się w pełni po jakimś czasie.
            Każda mis(s)a ma daną określoną częstotliwość, która oddziaływuje na poszczególne organy, cząsteczki w nich krystalizują naturalne drgania w  pożądane wibracje, dostrajają pod ich wpływem. Muzykoterapia holistyczna. Bazuje na trzech misach, ustawia się je na newralgicznych organach. Dźwięk leczy… Wystarczy – się otworzyć… Interakcja terapeuty z każdą osobą jest indywidualna.
            Połączyć naukę ze sferą duchową… Jak pisał Nikola Tesla – „Jeśli chcesz znaleźć tajemnice wszechświata, musisz myśleć w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji.” Częstotliwość 432 HZ, znana jako Verdiego 'A' - jest to strojenie, które jest matematycznie spójne z  wszechświatem. Transmituje korzystnie uzdrawiającą energię, ponieważ jest to czysty dźwięk  podstawowej matematyki natury. 440 HZ jest późniejszą, nienaturalnie średnią częstotliwością tunning.
            Gong jest jednym z najbardziej silnych instrumentów terapeutycznych. Ma w systemach kulturowych kręgu wschodniego bardzo długą tradycję. Był niezbędny w medytacjach. Dzisiaj szum wiatru sobotniego popołudnia wzmaga jego skuteczność. Absorbujemy go od stóp po krańce głowy. Mamy też do dyspozycji szum fal oceanicznych. Bęben ramowy jest dziwnym instrumentem, którego niski (naturalny) dźwięk służy, jak mówi Ewa, do  uziemiania… Do łączności z ziemią. Połączenia somy i psyche. Połączenia za pomocą umysłu, i pracy nad umysłem… Skojarzenia z silną buddyjską mudrą nasuwają się same…
            Shruti box. Śliczne urządzenie o urokliwym dźwięku. Także jest medytacyjne, znane w kulturze kręgu hinduskiego. Instrument do śpiewania mantr. Muzyka i medytacja. Sztuka muzyczna religijna dalekowschodnia. Tutaj relaksacyjna, używana do pracy w grupie. Działania intuicyjne.
            Tinksze. Wesołe dzwoneczki. Dordże bez serca w środku, dzwonek uderzany z zewnątrz. Kije deszczowe, szczególnie milutki dźwięk. Można samemu wziąć go do reki, przechylać i słuchać, jak brzmią przesuwające się wewnątrz ziarenka piasku… Ewa w powolnym rytmie przesuwa się z nim jak  jedna z bogiń w tańcu chińskim. Za chwilę przystanie, by zagrać na jednostrunnej harfie ustnej.
            Tybetańskie litery we wnętrzu jednej z miseczek. Umoszczamy się w pobliżu grających. Przeważnie na leżąco, można w pozycji medytacyjnej, jak  kto woli. Domykamy krąg… Który jak mandala jest zawsze półotwarty, z miejscem na rozwój… Dwa gongi, jeden obok drugiego, mniejszy i większy, na  statywie. Ewa jak bogini czaruje przestrzeń na kolejnym instrumencie. Szum wody i oceanu, strumyk nasz się włącza w to intermedium. Kropelki dźwięków, jak strumyki w jednej wielkiej fali – oceanu. Kije deszczowe różnej wielkości blisko mnie, za uszami, za hipokampem. Narasta szum – do  pewnej granicy, obsypie mnie muzycznie, po Nim będzie, jak się przekonuję nazajutrz, wielki (s)pokój…
Shrutki box jak odgłos zwierzęcia, ciągły lekko narastający, przyczepiam się do niego, lekko dotykam – lekko dotykam innych niż moje dźwięków, bo są  dobre… Śpiew intuicyjny do shruti, człowiek wtórujący dźwiękom natury, mantry naturalne, pierwsze dźwięki Człowieka, zsocjalizowanego czyli duchowego… Mieszkającego na (jego)planecie przy księżycu, przy jego blasku… Przez gardło Grzegorza przetaczają się dźwięki modulowane, Ewa zaczyna wtórować, efekt przenosi się do krańca naszego półokręgu, mantry wychylają się poza krąg, plażowicze ciekawie zaglądają… 
            Czekamy, aż wybrzmią do ostatniego strumienia. Dołącza fujara Ewy, nowy temat, osobny, chropawy, razem z bębnem djembe, afrykański, pierwotny tam-tam owija nam się wokół głowy i na zewnątrz. Przyjąć go i spocząć w nim…
Znów czarowne gongi. Melodia wibrująca po wielokroć. Taniec muzyczny tybetańskich mis(s), intermezzo do gongów, nakładających się na siebie fraz.  Płaski dźwięk przedziera się przez powietrze, z wiatrem, z cząstkami powietrza. Medytacja energetyczna. Mieszanka wiatru, strumieni powietrza i ich  podszewkowego wnętrza, szum oceanicznego uziemienia – z oceanu jesteśmy jako nosiciele helisy DNA… Harfa gra w naszym czystym wnętrzu. Ewa głaska dłońmi djembe, uderzany jest rytm grzechotek. Jeszcze raz śpiew naszego Duetu. Kobiece i męskie pierwiastki zakorzenienia w kulturze duchowej. Dzwoneczki jak odczarowanie przestrzeni, sacrum nam nie-przeszkadzające.
            Powracamy do aktywności. Zalecane jest powolne powracanie. Czy się podzielimy wrażeniami? Czy są słowne, do-opowiedzenia? Poczuj muzykę-dotknij muzykę.


Iwona Wróblak
sierpień 2016













sobota, 30 lipca 2016

Świat w moich dłoniach



            „Archimedes” na Głębokim. W tomiku wierszy Jana Polkowskiego, głuchoniewidomego poety, czytam: Z mnogości hiobowych doświadczeń/poeta wykuwa materię/wieczne pielgrzymowanie. Tomik ma tytuł: „Tęsknisz za kroplą wody”. Głuchoślepota... jednym odbiera barwy i  dźwięki, światła/drugich gwałtownie wprowadza w rzeczywistość ciszy i ciemności(...) tęsknisz za kroplą wody/usychasz”.
            Tomik leży na stole, obok albumu „Rzeźba głuchoniewidomych”. Wśród innych wydawnictw, wyłożonych w ramach spotkania integracyjnego Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Pośród czytników, innych pomysłowych urządzeń umożliwiającym osobom z dysfunkcją wzrokowo – słuchową uczestniczenie w życiu kulturalno – społecznym. Dotyk wyobraźni, wspólny nam wszystkim, rozumiemy część świata osób głuchoniewidomych, dzisiejsze spotkanie pomoże nam wszystkim jeszcze lepiej się poznać. Bardzo warto.
            W spektaklu przygotowanym przez członków Regionalnego Klubu TPG (osoby z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu, wolontariuszy) we współpracy z Magdaleną Jakubowską, Elżbietą Szafrańską – terapeutkami z Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie usłyszymy teksty pt. Na drogach przyjaźni – to jednocześnie tytuł przedstawienia, wymiar kontaktu międzyludzkiego – Jurek, artysta malarz, mówi: o wspaniałościach świata, które dotyka wyobraźnią – komu miałbym opowiadać, kiedy nie mam przyjaciela. Stwórca dał mu, Adamowi, możliwość poznania, odczuwania, bycia we  wszechświecie, ten świat widzimy, my – oczami, inni – wibracją, dźwiękiem, jeszcze inni wyobraźnią i alfabetem Lorm’a... Nie mogę napatrzyć się,  wzruszona, kiedy jedna z wolontariuszek – Zuzanna Marzol opowiada osobie głuchoniewidomej - o akcji przedstawienia, relacjonuje tekst mówiony, po  prostu opowiada jakąś historię - wodząc palcem po wnętrzu dłoni. Ich kod porozumienia, dwadzieścia kilka liter, język – nie mogę w ten sposób tego nie  powiedzieć – ma coś z intymności najgłębszej ludzkiej sympatii i empatii – dotykanie wnętrza swoich dłoni, skłaniające w tym rodzaju kontaktu do  delikatności. Nic z twardego uściśnięcia towarzysko – biznesowych konwencji, ustalania formy dominacji... Czy trudno się nauczyć tego języka, DOTYKANIA, pytam Martę Kamer, koordynatorkę projektu aktywizacji zawodowej „Weź sprawy w swoje ręce” osób głuchoniewidomych. – Nie – mówi - nie...
            Przekonuje mnie o tym, kiedy wsłuchuję się w klimat „Dróg przyjaźni”, Krystyna Luc. Ciemne okulary. Wyraźne mocno akcentowane frazy własnego jej wiersza o Sieci, która zatrzyma w swych oczkach chwile, ich imiona to łagodność, dobroć. Sieć, która przerywa nużący ciemnością rytm dnia. Słowa tak w niej utkane brzmiące jak dotyki rąk (spoglądam znowu na rozmawiających Lorm’em...). Sieć darować każdemu, jak zapachy bzu (Sylwia Bartczak – tłumacz-przewodnik towarzysząca pani Krystynie trzyma w ręku prawdziwy fioletowy bukiet bzu). Poetka ma taką Sieć, przyjazną, otwartą, gotową, od wszystkich nas – tych, którzy czekają w ciemności. Czekajmy na własne sieci, przestrzenie naszej sympatii – z dobrocią-łagodnością-pokorą... Utwór pełen tekstów podwójnych i znaczeń uniwersalnych, doświadczeń autorki opartych na głębokich przemyśleniach egzystencjalnych. Filozoficznych. Artykułowanych świadomie, z przesłaniem. Jego treścią są odczucia osób głuchoniewidomych.
Jak powiedział później zaproszony i obecny na spotkaniu Kurator Oświaty Ferdynand Sańko, będzie przyjeżdżał na spotkania TPG, żeby usłyszeć wiersze, zobaczyć twórczość, spotkać autorów...
            Karolina Szulga, w jednej z odsłon spektaklu, na Drogach przyjaźni, muzycznie, w konwencji poetyckiej piosenki, mówi o swojej wersji kontaktu, we własnym rodzaju wrażliwości. „Jestem wodą, powietrzem...” w śnie, który jak piękny mit, gdzie stwórcą jest Ona, budująca płaszczyznę i świat, w  którym my słuchający-uczestniczący chcemy być z nią. Świat zrealizowany, Karoliny, tegorocznej laureatki wyróżnienia w VII. Edycji Lady D.  przyznawanego dla niepełnosprawnych kobiet sukcesu, w kategorii kultury i sztuki. Karolina jest jedną z sześciu osób wyróżnionych w tym roku. Pozdrawia Karolina, jak wszyscy występujący, w geście wyciągniętych ku nam, języka Lorm’a otwartych wnętrzy dłoni naszych, w języku „delikatności niemówienia”, zrodzonym z lęku, „że miłość może umrzeć jeszcze przed nami”, pozdrowienia dla tych, którzy, o to, się boją...
            Emanacje, które ku nam idą ze sceny zaimprowizowanej w Ośrodku „Archimedes”. Emanacje porozumienia, znalezienia języka wzajemnego przekazu, bogów i bogiń niezależnych od doktryn i religii. Mówienia i słuchania. Sacrum jest w ludzkiej przyjaźni. Izabela Gorczyca Brail’em czyta następny wiersz, poezje Andrzeja Rocha Żakowskiego. Dotyka, dosłownie, na białej kartce wypukłych znaków. Transponuje na mowę. Notuję akapit: „Twoje ręce...” Samorzutnie jeden z widzów miga siedzącej obok kobiecie. Chce przekazać... Jest studentem, ale tego nie uczył się na uczelni... to nie  „tłumaczenie” z języka, próbuje opowiedzieć nam potem swoje wrażenia z kontaktów z osobami głuchymi.
            Jest taka pozycja książkowa, która poleca mi Nina Kołbuc, Petera Heepa „Świat w moich dłoniach”. O osiąganiu sukcesów mimo niepełnosprawności, też z jej powodu. Marek Kabarczyk głuchoniewidomy autor „ Dotrzeć do celu. Życie bez słuchu i wzroku” stworzył pierwszy w Polsce syntezator mowy. Jest założycielem wrocławskiej firmy „Altix”, zatrudniającej osoby niewidome. Mając jedynie 2% wkładu własnego dzięki dofinansowaniu z PFRON można zostać właścicielem różnych urządzeń bardzo ułatwiających codzienne czynności. Uszkodzenia zmysłów dadzą się  zastąpić urządzeniami informującymi dźwiękiem o godzinie, o treści rozmowy telefonicznej, rozpoznającymi - w podczerwieni - światło i kolory, dowolnie powiększającymi litery w tekście. Brail’owskim monitorem, który możemy dopiąć do domowego komputera. Urzędowe dokumenty mogą być „czytane” skanerem, przetwarzane przez komputer specjalnym programem. Książki są dostępne za pomocą czytaka, jest już ich duża biblioteka w kraju.
Informacje są dostępne w literaturze, np. w „Biuletynie Sekcji Rodziców i Opiekunów Dzieci Głuchoniewidomych”, „Kwartalniku Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym „Dłonie i Słowo”.
            W czasie, gdy niektórzy, dzięki zaprzyjaźnionym z TPG plastyczką: Joanną Kozakiewicz, Barbarą Ptak kreują z gliny wytwory swojej wyobraźni, Rafał Bączkowski z airsoftowej „242 Grupy Specjalnej” zachęca wszystkich do niecodziennych wrażeń i sprawdzenia siebie w roli strzelca. Niesamowite odczucia, niecodzienna propozycja, która spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem.
            Dostępni są specjaliści zaproszeni na spotkanie. Prawnik, po wykładzie na temat korzystania przez osoby niepełnosprawne ze swoich obywatelskich praw związanych z uczestnictwem, np. poprzez udział w wyborach do Europarlamentu, w życiu polityczno – społecznym, odpowiada na  liczne pytania indywidualne. Są obecni zaproszeni działający w Stowarzyszeniu „Szansa” Sylwia Guzicka i Hanna Szulga, Barbara Kaczmarczyk z  Polskiego Związku Niewidomych, Arleta Stachecka dyr. Ośrodka Szkolno – Wychowawczego. Obecność tych osób, tak głęboko zaangażowanych w  społeczną pracę na rzecz niepełnosprawnych to także część owego w spektaklu w początkowej scenie odsunięcia na bok ciemnej kurtyny, by świat widowni i sceny stał się jednym.
            Ewa Skrzek – Bączkowska, Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, wspólnie z Jackiem Bełzem właścicielem Centrum Turystycznego „Duet” organizator spotkania integracyjnego, inicjuje nasze zapoznanie, zaproszone osoby z Polski, z Białegostoku, Poznania, Warszawy, obszaru naszego województwa. Kończąc dzień spotkań, rozmów, przeżyć. Artystycznych, osobistych, towarzyskich, poznawczych. Im bliższa bliskość, jak śpiewa w podkładzie muzycznym Michał Bajor, w tańcu jednoczącym, końcowej scenie spektaklu, krąg dłoni, który tworzy. Klimat, atmosferę. I maski sceniczne zdjęte, już nie są konieczne, jako pierwszy etap ochrony, schronienia, niezależności. Tożsamości. Budowanej w  ramach pomocy współobywatelskiej w TPG.
Jak w zamykającym przedstawienie akapicie: „Ludzie, którzy chcą się porozumiewać zawsze znajdą drogę do siebie.”
Na drogach przyjaźni głuchoniewidomych są także Dyrektor Ośrodka Sportu i Wypoczynku w Międzyrzeczu – pan Janusz Iwiński, który po raz kolejny ugościł przybyłe na spotkanie osoby, a także wspierająca organizację pani notariusz Mirosława Kowalik, Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury - Bartłomiej Kucharek, pani Ewa Szarata z Biura Projektów i Kreśleń, internetowy sklep ASG, Urząd Miasta Międzyrzecz, który po raz kolejny dołączył do listy sponsorów. Całość przedsięwzięcia nie powiodłaby się, gdyby nie pojedyncze uczynki ludzi dobrej woli, a przede wszystkim wolontariuszy Lubuskiej Jednostki TPG - na czele z tłumaczem-przewodnikiem Agatą Raciborką, Małgorzatą Miłaszewską, Mateuszem Fornalikiem i wieloma innymi osobami.


Iwona Wróblak
czerwiec 2009

wtorek, 12 lipca 2016

Zobaczyć, czyli dotknąć, kawałka historii


            Sceneria jest średniowieczna. Rycerze z Bractwa Ziemi Międzyrzeckiej, przyodziani w swe metalowe zbroje, przygotowali dla gości pokazy walk rycerskich. Można dotknąć kolczugi, ubrać się w ciężki hełm, podnieść miecz. Strzelić z łuku do słomianej tarczy.
Na baszcie Zamku zorganizowano dla członków i sympatyków TPG spotkanie. Mały poczęstunek, potem czas na rozmowy, spotkanie z prawnikiem, doradcą zawodowym. W ramach Projektu realizowanego pod hasłem: „Weź sprawy w swoje ręce”.
Spotkanie otwiera Ewa Skrzek – Bączkowska, Lubuski Pełnomocnik Wojewódzki TPG. Przedstawia uczestników. Koordynator wolontariatu - Zuzanna Marzoł jest jedną z nich. Jeździ jako tłumacz-przewodnik na warsztaty, doskonali znajomość posługiwania się alfabetem Lorm’a, jak i języka migowego, aby móc porozumieć się z każdą osobą głuchoniewidomą, której potrzebowała będzie pomocy.  Poszukuje także nowych wolontariuszy, którzy chcieliby pomoc rozwinąć nasza organizację, a także zdobyć doświadczenie i nowe umiejętności. Jest też Agata Raciborska, która zadbała o stronę kulinarną spotkania, jest w tym niezastąpiona. Osoby głuchoniewidome zrzeszone w klubie, to nie tylko mieszkańcy naszego miasta, ale całego województwa. Chętnie przyjeżdżają do Międzyrzecza, lecz do tej pory nie były nigdy w tak ważnym dla miasta miejscu. Bardzo się cieszą ze spotkania w  tak wyjątkowej scenerii.
Dużo się dzieje w Towarzystwie Pomocy Głuchoniewidomym. Organizacja ta, w  partnerstwie z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, zaprasza do wzięcia udziału w projekcie realizowanym pod hasłem: "Weź sprawy w swoje ręce".
Celem Projektu jest wsparcie osób z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu (w tym osób, które nie posiadają orzeczenia o niepełnosprawności) w wieku 16 – 60 lat.
Jacek Ciesielski – prawnik zatrudniony w projekcie długo rozmawia z jedną z osób. Dostępna jest na spotkaniu Partycja Leonciuk – Frelichowska – psycholog, Karima Krupska – doradca zawodowy. Pan Ciesielski mówi o sukcesach osób z niepełnosprawnościami, które podjęły pracę zawodową. Doradza się im, jak znaleźć pracę, a nawet założyć własną firmę. Korzystać z istniejących praw, udogodnień i ulg. Istnieją instrumenty prawne, które wyrównują szanse na podjęcie satysfakcjonującej pracy. Aby osoba głuchoniewidoma mogła podjąć pracę potrzebuje sprzętu: aparatów słuchowych, laski, okulary, wiele innych gadżetów. Można uzyskać je w ramach projektu. Ciekawe, czy uda się komuś z głuchoniewidomych zgromadzonych wokół klubu w Międzyrzeczu znaleźć pracę. Zadbać o to jest zadaniem Pani Karimy Krupskiej z Zielonej Góry.  Nawiązuje ona kontakt z pracodawcami, pośredniczy.
W naszym rejonie nie brakuje ludzi wielkiego serca. W Międzyrzeczu jest sprawnie działająca organizacja, Lubuska Jednostka Wojewódzka TPG. Posiada wynajmowany w SOSW lokal, specjalistów. Odbywają się spotkania, organizowane są wspólne wyjazdy na warsztaty. Słucham opowieści o  plenerze w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, na których Jurek Godyń z DPS w Rokitnie tworzył swoje dzieła. Aktualnie w Łucznicy na warsztatach arteterapeutycznych przebywa głuchoniewidoma Pani Ela wraz z tłumaczem przewodnikiem Sylwią Bartczak. Rozmowy toczą się o planowanym wyjeździe do Biskupina, bo historię trzeba poznać, niepełnosprawność jest żadną w tym przeszkodą… 25 września rozpoczną się i do końca roku trwały będą Warsztaty Książki Artystycznej, które poprowadzą Joanna i Hubert Winnik.
Bardzo dużo przedsięwzięć, dla każdego znajdzie się coś, w co może się zaangażować, zrealizować pasję, czy doskonalić umiejętności. Wystarczy tylko chcieć…. nie brakuje nam siły woli, serca, pasji czy chęci niesienia pomocy. Jedyną przeszkodą są ograniczone fundusze.... Los potrzebujących może zależeć również od Państwa. Tak niewiele trzeba żeby wnieść słońce w czyjeś życie. Każdy najmniejszy dar serca znaczy bardzo wiele. Są osoby, które Państwa potrzebują – pomóżcie im zaistnieć.
Organizatorzy dziękują Dyrekcji Muzeum w Międzyrzeczu, właścicielom „Delicje Cafe” oraz „Bractwu Rycerzy Ziemi Międzyrzeckiej” za pomoc w organizacji przedsięwzięcia.

                                                                                                          Kontakt:
tel.:
608370346,
518749630


Iwona Wróblak
październik 2009