Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół św.Jana w Międzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół św.Jana w Międzyrzeczu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2015

DeLuxe i muzyka myśliwska


            Wiele artystycznych, muzycznych rzeczy zadziało się dotąd w pięknym gotyckim naszym kościele św. Jana Chrzciciela, ale koncertu muzyki myśliwskiej tu jeszcze nie mieliśmy.
            Zespół Muzyki Myśliwskiej „DeLuxe” od roku działa przy Kole Łowieckim „Żuraw” w Brójcach. Jego członkami są absolwenci i uczniowie Zespołu Szkół Leśnych w Rogozińcu, ale nie tylko, także myśliwi i sympatycy gry na rogu myśliwskim. Mieliśmy okazję oglądać te instrumenty.
            Deluxe (franc.) znaczy luksusowy, najlepszej jakości. Jest to także nazwa rogu myśliwskiego koncertowego (melton). Instrumenty są bardzo głośne, ciekawie brzmiały w akustycznym wnętrzu katedry gotyckiej.
            Kierownikiem, kompozytorem, menagerem Zespołu jest mgr i inż. sztuki Agnieszka Rybicka, pracownik ZSL w Rogozińcu (róg pless, trąbka I,  waltornia). Członkowie zespołu to w większości uczniowie pani Agnieszki, osoby z różnym stażem muzycznym: Magdalena Szulc (par force – rodzaj francuskiego rogu myśliwskiego), Monika Ratajczak, Mateusz Walkowiak, Wojciech Walkowiak, Tomasz Skrzypczak, Mikołaj Rybicki, Michał Szczygielski, Bartłomiej Halkowicz, Bartłomiej Bejga (pless, trąbka II). Zespół współpracuje z Kołami Łowieckimi, z Zespołem Szkół Leśnych w  Rogozińcu, z Nadleśnictwem, Collegium Salesianum w Szczecinie. Podobne zespoły funkcjonują przy uczelniach kształcących leśników.
            Pani Rybicka, tworząc zespół, zrealizowała swój zamysł stworzenia grupy muzycznej, który byłby nie tylko zespołem sygnalistów myśliwskich. Sygnały myśliwskie, główne motywy tej muzyki, były używane od bardzo dawna na polowaniach, są wplecione w polską i europejską kulturę szlachecką, rogi były częścią rycerskiego ekwipunku. Pani Agnieszka stworzyła z nich samodzielne kompozycje. 
            Wysłuchaliśmy kilku jej własnych kompozycji na myśliwskie motywy muzyczne, oprócz tego także dawnych tradycyjnych i ludowych utworów polskich, niemieckich, czeskich, austriackich i amerykańskich o tematyce myśliwskiej, znanych z przedmiotowej literatury.
            Dzięki prelegentce - dla nas słuchaczy – wieczór z Zespołem „DeLuxe” był  interesującą dawką wiedzy o rogu myśliwskim, tym dawnym, pradziejowym instrumencie i muzyce granej na instrumentarium, pierwotnie służącej porozumieniu między myśliwymi. Dzisiejszy róg (mały i większy) są  instrumentami dętymi wykonanymi z metalu, dawniejsze były wykonane z naturalnych zwierzęcych rogów (np. z tura), pustych w środku, potem także z  drewna. Ich wykonanie było sztuką, wiedzą starannie strzeżoną przez doświadczonych myśliwych. Z przekazów historycznych wiemy o rogach: borówka (duży róg myśliwski), kniejówka (mały róg z ustnikiem z kości), charciówka, trąbka jałowcowa (róg wygięty) i innych. Metalowych rogów używano już w  Cesarstwie Rzymskim – w celach wojennych i jako oprawa ważnych uroczystości, przez wieki zapomniane, dopiero w XIII wieku przybyły do Europy jako zdobycze z wypraw krzyżowych. Muzyka myśliwska była na przełomie XVII i XVIII wieku bardzo modna we Francji, na dworze królewskim w  Wersalu. Znany jest angielski i niemiecki, czeski róg myśliwski. To wielka, obszerna dziedzina wiedzy z zakresu sygnalistki, muzyki i tradycji myśliwskiej. Mogliśmy na koncercie wysłuchać współczesnych rogów myśliwskich, ich możliwości brzmieniowych w aranżacji Zespołu Muzyki Myśliwskiej „DeLuxe” – jako oprawa - podczas uroczystości mszy św. Zaduszkowej i na godzinnym koncercie.


Iwona Wróblak
listopad 2015



środa, 18 listopada 2015

Festyn dla ratowania fresków

            Międzyrzeckie freski w kościele św. Jana to prawdopodobnie największe malarstwo ścienne z epoki renesansu w Polsce. Siedzimy z księdzem proboszczem Markiem Walczakiem w bardziej cichym miejscu na plebani, za plecami muzyka i odgłosy dziejącego się w parku przy kościele corocznego Festynu Rodzinnego organizowanego przez Stowarzyszenie „Święty Jan Chrzciciel”. Sztab wolontariuszy, osób pomagających, tłumy ludzi przewijające się. Jest wiele nagród, które tego dnia można wylosować, m. in. lodówka i inny sprzęt AGD.
            Występy na scenie. Międzyrzecka Orkiestra Dęta, Międzyrzecki Chór Kameralny, śpiewający harcerze z Zespołu „Płomienie”, zespoły taneczne „Trans” i „Gold”, młodzi wykonawcy. Wielki wysiłek około setki ludzi pracujących społecznie i zaangażowanie być może kilku setek międzyrzeczan, którzy przyszli tu, aby, oczywiście, miło spędzić czas, i mimochodem zrobić dla kultury coś bardzo istotnego.
            VII Festyn powiatowy, z którego dochód przeznaczony jest na renowację renesansowych fresków odkrytych w 2009 r. w kościele św. Jana –  naszego polskiego dziedzictwa kulturowego w Międzyrzeczu.
            Ta inicjatywa Stowarzyszenia jest na pewno bardzo trafiona. Dzieje się nie po raz pierwszy a pieniądze pozyskane ze sprzedaży losów, z licytacji sprzętów i fantów będą spożytkowane na dobry cel.
Iwona Wróblak - Dzisiaj w parku przy kościele odbywa się festyn, którego celem jest zbiórka funduszy na remont zabytkowych fresków. Kiedy ksiądz dowiedział się, że w kościele św. Jana są freski?
Ks. Marek Walczak -W 2009 r. podjęliśmy działania zmierzające do gruntownego malowania kościoła. Trzeba było zdjąć ze ścian 6 czy 7 warstw farby - i  okazało się, że w prezbiterium spod kolejnych warstw farby zaczęło wychodzić jakieś malarstwo. Po odsłonięciu dużego obszaru sklepienia po wstępnych badaniach stwierdzono, że zabytek jest rzeczywiście stary. W czasie prac w pewnym momencie na bocznej ścianie, kiedy zdejmowano kolejne warstwy farby, ukazała się data: 1545 r., no i już było wiadome, że jest to malarstwo z okresu renesansu. Kolejnym odkryciem było odnalezienie herbu na jednym z  żagli sklepienia w części wschodniej. Jak to później odczytał pan Ryszard Patorski, był to herb Jastrzębiec. W 1545 r. starostą międzyrzeckim był  Wawrzyniec Myszkowski, prawdopodobnie fundator owych fresków. I tak zaczęła się ta przygoda; najpierw podjęto działania ratunkowe, bowiem sklepienie było w dosyć kiepskim stanie, w wielu miejscach odspojone od ścian. Z pomocą przyszła pani dr Bielinis - Kopeć Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Przekazała pewną kwotę na zabezpieczenie wstępne i ponadto otrzymaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego wsparcie w wys. 40 tys. zł, również na  wstępne prace zabezpieczające. Okazało się, że właściwie całe prezbiterium jest pokryte freskami, ukrytymi przez wieki pod warstwami kolejnych farb, że  nieomal 300 m. kwadratowych jest do restauracji. Koszt prac szacowany był na ponad 1 mln zł. Udało się zrealizować przynajmniej część zamierzenia, mianowicie odkrycie malowideł z połowy sklepienia. Odnowiono całą ścianę wschodnią, na której przedstawiona jest scena Sądu Ostatecznego, i część ściany północnej. Zrealizowano to w ubiegłym roku. Tam są z kolei sceny ze Starego testamentu; Adam i Ewa, przekazanie Tablicy Przykazań Bożych przez  Pana Boga Mojżeszowi na Górze Synaj i wywyższenie Węża Miedzianego na pustyni przez Mojżesza, ratującego ludzi przed pokąsaniem i przed śmiercią. Pan Bóg zesłał węże jako plagę przeciwko buntującym się Izraelitom, którzy przez 40 lat wędrowali przez pustynię. I właśnie obok tej sceny z Wężem Miedzianym jest data:1545 r. i inskrypcja łacińska: VDMIE, czyli „Słowo Boże trwa na wieki” - tak się to tłumaczy z łaciny. Prace od 2009 r. są  prowadzone dzięki uprzejmości i ofiarności przede wszystkim Urzędu Marszałkowskiego, który od ich rozpoczęcia wspiera nas dotacjami oraz także, z  przerwą w ubiegłym roku, dzięki Urzędowi Gminy.
IW - Proszę powiedzieć, dlaczego tak cenne są te freski?
Ks. M. W. – Myślę, że coraz bardziej są rozpoznawalne - przez historyków sztuki na razie. To jest już głośne odkrycie w Polsce w tym środowisku. Półtora miesiąca temu ze swoim profesorem byli tu studenci historii sztuki z wrocławskiego uniwersytetu, oglądali je, w 2011 r. odbyła w naszym muzeum sesja naukowa poświęcona właśnie tym freskom, ukazało się już kilka publikacji na ich temat. One powoli wchodzą do świadomości najpierw historyków sztuki, później także pojawią się w przewodnikach turystycznych i niewątpliwie, już będą w całości odnowione, będą wielką atrakcją dla zwiedzających nasze miasto. Ich wartość jest bezcenna ze względu na to, iż uświadamiają nam, że tą świątynię zbudowali nasi rodacy – Polacy, a fundatorem był starosta międzyrzecki. Jest to nasze dziedzictwo kulturowe z epoki renesansu. Jak twierdzą znawcy, fresków średniowiecznych sporo jest w Polsce, uchowały się  mimo wojen, natomiast fresków renesansowych jest bardzo mało. Prawdopodobnie jest to największe malarstwo ścienne z epoki renesansu w Polsce. Wartości artystycznej zbyt wielkiej nie mają być może przestawienia postaci ludzkich, natomiast artysta był fenomenalny w pokazywaniu fantazyjnych kwiatów, które widać na sklepieniu…
IW - Już odrestaurowanym…
Ks. M.W.- Tak, częściowo… Tu fantazja jego była nieograniczona. Są też, myślę, dowodem kultury materialnej, bowiem postaci występujące w scenach Sądu Ostatecznego ubrane są w stroje z tamtej epoki i ukazują nam historię ubioru i obyczaju. Jest jeszcze do odkrycia bardzo ciekawy element, który jeszcze w tym roku nie zostanie ruszony. W ultrafiolecie jest jakiś widok miasta. Nie wiadomo na razie, czy to Jerozolima czy może Międzyrzecz. Jeśli byłoby to nasze miasto, no to byłaby rewelacja!… Jeśli będzie to Jerozolima, to jeszcze większa rewelacja… Może widoczne tam domy są wzorowane na  międzyrzeckich budynkach z danego okresu…To w tej chwili spekulacje, freski są tylko częściowo odsłonięte. W tym roku będą podejmowane dalsze prace, 25. czerwca zostały ustawione rusztowania. W tym roku będzie zakonserwowana kolejna ostatnia część sklepienia. Chciałbym, żeby także Łuk Tęczowy, czyli łuk między prezbiterium a nawą, gdzie także są freski, również w tym roku był zakonserwowany. Urząd Marszałkowski w tym roku przekazał na to 50  tys. zł, 50 tys. przekazała także nasza Gmina Międzyrzecz i 20 tys. zł. dał Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Ponieważ musimy mieć wkład własny parafii, to jest 50 tys. zł., razem kosztorys opiewa na 170 tys. Za taką kwotę w tym roku uda się freski odrestaurować. Byłoby to niemożliwe, gdyby nie hojność parafian, którzy co miesiąc składają ofiary na tacę,  przeznacza się je na renowację tego malarstwa.
IW - I także festyny w tym celu już kilkakrotnie organizowane…
Ks. M.W – Jeden z tych elementów, sposobów pozyskiwania pieniędzy to właśnie festyny, które organizujemy, jak ten trwający teraz właśnie…
IW - Jakiej kwoty jeszcze brakuje?
Ks. M.W.- Trudno mi powiedzieć… To się zmienia… Od dwóch lat na prace konserwatorskie podwyższono VAT - m.in. Niestety nasze państwo patrzy bardzo pazernie na dochody i z tej też działalności… Prace przy renowacji są i tak niesamowicie drogie, i żmudne. Panie konserwatorki, które odsłaniają freski, pracują skalpelem, strzykawką, szkolną gumką myszką, to podstawowe narzędzia pracy. Niekiedy trzeba podklejać niektóre elementy tynku, potem wszystko zabezpieczyć, zakonserwować. Prace bardzo żmudne i bardzo drogie, ale dzięki hojności parafian i urzędów województwa lubuskiego i gminy udaje się je realizować. Natomiast od lat składamy wnioski do Ministerstwa Kultury, no niestety zawsze odpadają, brakuje paru punktów i jakoś nie  przechodzą. Może jeszcze nie dotarło do Ministerstwa Kultury, że mamy tak cenny zabytek na terenie Międzyrzecza. Bardzo cieszę się także ze współpracy z  naszym międzyrzeckim Muzeum, pracownicy muzeum w tym roku pomogli opracować wniosek, który złożyliśmy do Lokalnej Grupy „Ryby” z siedzibą w  Pszczewie i w przyszłym roku zostaną przyznane nam środki na remont okien w kościele, dużych gotyckich okien w sześciu nawach bocznych, które już  wymagały interwencji ratunkowej. Cieszę się, że te kwoty zostały nam przyznane i że w przyszłym roku okna będą wymienione. Nie możemy się zawężać tylko do fresków, musimy podejmować także inne aktualne działania.
IW - Zabytkowa świątynia wymaga ciągłych remontów.
Ks. M.W. - Tak. Trzeba w tym roku choćby wymienić nagłośnienie, głośniki się zużyły, służą od 14. lat, odkąd tu jestem, ich żywotność była bardzo długa. W tym tygodniu zamówię nowe. Przybył w tym roku do naszego kościoła kolejny obraz – bardzo proszę zobaczyć – kopia obrazu Rafaela namalowana przez Romana Kasprowicza. Kapitalny obraz; Matka Boża, Dzieciątko Jezus i mały Jan Chrzciciel, bardzo piękny renesansowy obraz, oryginał znajduje się  w Luwrze. Kopię bardzo pięknie zrobiono, szczegółowo oddano najmniejsze elementy, do obejrzenia niektórych trzeba chyba mieć szło powiększające. Obraz wisi z boku przy Ołtarzu Męczenników, jest tam, bardzo łatwo do niego dotrzeć…
            Ksiądz Marek Walczak znany jest ze swoich szerokich horyzontów intelektualnych, ogromnej wiedzy, którą nie zawsze ujawnia, no i otwarcia na  przeróżne kulturalne inicjatywy organizacji pozarządowych. Od lat dzieje się tam bardzo wiele koncertów. Ksiądz to inwestycja, instytucja kulturalna naszego miasta, gwarancja, że pieniądze sponsorów i składki parafian będą właściwie zużytkowane. Dlatego to zobowiązanie, i jakby to pewnie powiedział, zaszczyt posiadania w kościele, którego jest proboszczem, tak cennego zabytku kultury polskiej został dany właśnie jemu… Bo ksiądz Walczak podoła temu wielkiemu finansowemu wyzwaniu…
            Wracam na plac, do przykościelnego parku. Krzątają się wolontariusze Stowarzyszenia „Święty Chrzciciel”, donoszą sterty ciast, jest grochówka, gofry, inne domowe smakowitości. Centrum miasta przyciąga ludzi. Przychodzą, posłuchają muzyki, posiedzą, rzucą grosz, który zasili konto renowacji bezcennych fresków. Odbywają się losowania nagród, licytacje fantów ofiarowanych na ten cel. Dla dzieci jest przewidziany konkurs na najładniejszy wianek, który zostanie uwity, Klub Młodzieżowy „Młodzi z Arki Przyszłości” maluje chętnym dzieciom fantazyjne makijaże. Stoisko rozstawili diabetycy z międzyrzeckiego „Jeża”, mierzą cukier, udzielają porad. Państwowa Inspekcja Sanitarna propaguje zdrowy styl życia, mierzy tkankę tłuszczową, rozdaje ulotki. Na koniec dnia z koncertem wystąpił Zespół Muzyczny „Werwa”, którego długo nie chciano wypuścić ze sceny. Melodyjne piosenki bardzo chętnie są słuchane w niedzielny wieczór.
Dla zainteresowanych i ciekawych – będzie kolejna sesja poświęcona freskom będzie w Międzyrzeczu w muzeum i w kościele.


Iwona Wróblak
sierpień 2013

czwartek, 12 listopada 2015

Zespół z Mińska z koncertem Janowym

             Koncerty Janowe w kościele św. Jana odbywają się wiosną i jesienią. Ten jest IV z kolei. Proboszcz ks. Marek Walczak razem ze Stowarzyszeniem „Międzyrzecki Chór Kameralny” zaprosił na koncert Zespołu z Mińska na Białorusi „Tutejsza Szlachta”.
            Koncert w kościele św. Jana w Międzyrzeczu to jeden z koncertów Zespołu w ramach tournée po Polsce i Niemczech. „Tutejsza Szlachta” działa przy Białoruskim Uniwersytecie Państwowym od 1922 r. Artyści pragną popularyzować muzykę, która brzmiała w pałacach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczpospolitej i pieśni popularne wśród drobnej szlachty. W większości są to mało znane lub całkowicie zapomniane białoruskie ludowe pieśni odnalezione wśród dzieł literatury starożytnej w bibliotekach Mińska i Pragi. Zespół jest laureatem i uczestnikiem wielu festiwali folklorystycznych na Białorusi, Litwie, Ukrainie i w Estonii. Bierze aktywny udział w wydarzeniach kulturalnych. Zespół tworzy muzykę w stylu folk i folk – rock, gdzie ten ostatni czynnik – myślę – podkreśla i uwypukla dramaturgię i klimat uczuciowy pięknej muzyki folklorystycznej. Założycielem i kierownikiem Zespołu jest Liawon Machnacz, wielbiciel i badacz białoruskiej muzyki ludowej. Liderem Zespołu i autorem większości aranżacji jest Olga Gruszczanka, absolwentka Białoruskiej Akademii Muzycznej. Na repertuar składają się piosenki drobnej szlachty – usłyszeliśmy stare białoruskie romanse, pieśni wojenne, psalmy i tańce XVI – XVII. wieczne. Swoją pierwszą płytę nagrali w 2001 r.
            W kościele pyszniły się nam kontusze polskie przewiązane pasami słuckimi i starannie uszyte suknie szlachcianek. Białoruski folklor czasów II. Rzeczpospolitej, kiedy żyliśmy z Białorusinami w jednej wielonarodowej ojczyźnie. Błyskały nam, w układzie tanecznym, szable, podkreślające dostojność i godność stanu szlacheckiego. Podszyte i przeniknięte białoruską kulturą i muzyką. Pięknie brzmiące i współgrające ze sobą cymbały, dudy, flety i trąby. Gitara klasyczna, skrzypce i perkusja. Dała się zauważyć duża kultura muzyczna artystów, ich starannie dobrane szkolone głosy. „Tutejsza Szlachta”, spadkobierca współczesny kultury ziemi, na której żyją artyści, jej zasiedziałego folkloru wibrującego w głosach śpiewających, i historii, której źródeł poszukują, kultywują je i propagują na swoich koncertach. Zobaczyliśmy stare tańce dworskie – układy choreograficzne prosto z zamków książęcych i szlacheckich dworków. Bardzo widowiskowy koncert, pierwszy taki u nas w Międzyrzeczu, spotkał się z serdecznym przyjęciem widzów. Szczególnie podobała się słynna „Bogurodzica”, średniowieczna pieśń, zaśpiewana oczywiście po białorusku, a’capella. Artystów nie wypuściliśmy bez kilku bisów.
            Ks. Marek Walczak podziękował Stowarzyszeniu „Międzyrzecki Chór Kameralny” za zorganizowanie koncertu. Koncert prowadziła Maria Sobczak – Siuta. Także sponsorom, bez których udziału koncert nie byłby możliwy: GBS Międzyrzecz, Jerzemu Gądkowi – Przedsiębiorstwo Handlowo – Usługowe, „Brubet” – Ryszard Winnicki i „Instalko” - Roman Strzelczyk.


Iwona Wróblak
listopad 2013

sobota, 5 września 2015

W ramach Koncertów Jesiennych – koncert papieski „Pamięć i Tożsamość”


            Koncerty Jesienne mają w kościele św. Jana dużą historię. Organizowane od kilku lat zawsze grupują dużą widownię i nie są to tylko parafianie. Proboszcz parafii ks. dziekan Marek Walczak jest znany w Międzyrzeczu z mecenatu kulturalnego. Nasza najstarsza w mieście gotycka świątynia jest  otwarta na inicjatywy lokalnych animatorów kultury.
            Stefan Furtak jest prezesem Stowarzyszenia „Międzyrzecki Chór Kameralny”. Zespół, pod kierunkiem dyrygentki Marii Sobczak – Siuty, nie tylko dobrze śpiewa. Jest pomysłodawcą i animatorem corocznych wydarzeń kulturalnych w Międzyrzeczu, bardzo ważnych wydarzeń, Festiwalu „Międzyrzecka Uczta Chórów Amatorskich” (MUCHA), którego odpryskiem jest Koncert Jesienny „Pamięć i Tożsamość”. Poczynione w czasie MUCHY znajomości i kontakty towarzyskie procentują bowiem następnymi koncertami w Międzyrzeczu i rewizytami.
            Cztery chóry, obok naszego Międzyrzeckiego Chóru Kameralnego, który także wziął udział w prezentacji, uczestniczyły w Koncercie Jesiennym. Chór Akademicki Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego ze Szczecina, Chór Instytutu Muzyki Uniwersytetu Zielonogórskiego, Chór Cantate deo Sława i Zespół Instrumentalny Akademii Sztuk ze Szczecina. Połączonymi chórami dyrygowała Iwona Wiśniewska – Salamon. Na koncert do udziału zaproszone zostały dwa pięknie brzmiące soprany: Grażyna Flicińska – Panfil i Beata Panfil. Przerywnikiem były recytowane przez harcerzy z  12. Starszoharcerskiej Drużyny ZHP „Ogień” wybrane fragmenty poezji Karola Wojtyły.
            Kościół św. Jana przywitał nas odrestaurowanymi freskami, cennym i unikalnym zabytkiem epoki renesansu, coraz to nowe jego fragmenty są  odsłaniane w ramach prac konserwatorskich. Portret papieża Jana Pawła II u Ołtarza z wiązanką kwiatów towarzyszył koncertowi. Ks. M. Walczak przywitał gości – słuchaczy; władze samorządowe, przedstawicieli Urzędu Miasta i Gminy i zachęcił do wsłuchania się w ucztę muzyczną.
            Koncert rozpoczął Międzyrzecki Chór Kameralny. Pieśni religijne, sublimacje wyznań wiary – w różnych odcieniach i tonacjach, przeplatane recytacjami, frazami, które już weszły w obieg przysłów. Stale wertowany jest pod tym względem poemat „Tryptyk Rzymski”, lektura bardzo wartościowa, cieszy to, że naszego papieża się czyta coraz wnikliwiej. Notuję fragmenty, które utkwiły mi w pamięci - „miłość mi wszystko wyjaśniła…/z  wolna wszystko wypełniam nicością aby serca nakłonić do tchnienia Twojej miłości…/ zmieszały się chwile i wieczność…/że nie dość miłuję przebacz Panie…/zapamiętaj serce te spojrzenia w który wieczność ciebie czeka… perełki z poezji Wojtyły. Z przyjemnością słuchaliśmy pieśni solo obydwu pań – szkolonych sopranów, z cichym akompaniamentem połączonych chórów, końcowe „Ave Maria” na wielogłos. Z każdym wykonaniem coraz więcej chórzystów brało udział w koncercie, na koniec dołączył do nich tercet – dwoje skrzypiec i obój. W tym zestawieniu: z połączonymi chórami i  instrumentem klawiszowym – 6. częściowa kompozycja bardzo dynamicznie prowadzona przez dyrygent ze Szczecina Iwonę Wiśniewską-Salamon „Missa Nowa”.
            Na koniec – „Barka”, zaintonowała ją prof. Flicińska – Panfil, do której dołączyli nie tylko chórzyści, lecz także słuchacze koncertu Jesiennego. Wspaniały koncert, jeszcze jeden taki z cyklu wydarzeń koncertowych w kościele św. Jana, tym razem poświęcony beatyfikowanemu papieżowi Janowi Pawłowi II.
            Koncert nie mógłby się odbyć, gdyby nie pomoc współorganizatora: Stowarzyszenia „Forum Inicjatyw Międzyrzeckich” i sponsorów: GBS Międzyrzecz, „Instalko” Roman Strzelczyk, Jerzy Gądek PHU, Brukbet R.Winnicki, Międzyrzecz - Suszarnia, MPWiK, Bud-Pol Baucholz, Centrum Ubezpieczeń i Leasingu „Polonia” Wiesław Salej. Organizatorzy dziękują MOK za nagłośnienie koncertu.


Iwona Wróblak
listopad 2014

piątek, 14 sierpnia 2015

Przedsionek Raju w Międzyrzeczu


            Cykl kilkunastu koncertów, w ramach cyklu poprzedzającego paradyską „Muzykę w Raju”, zakończył występ wiolonczelistki Eleny Andrejew w  kościele św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. To czwarta edycja koncertowych „Przedsionków”. „Muzyka w Raju” jest jednym z najważniejszych w Polsce festiwali muzyki dawnej na instrumentach z epoki baroku. Od 13. lat ma miejsce w urokliwym pocysterskim klasztorze. Od czterech lat koncerty główne poprzedzają występy muzyków w różnych miejscach, w tym roku mieliśmy 27 koncertów w 25. salach koncertowych.
            E. Adrejew  po raz trzeci występuje na koncertach z cyklu „Przesionek Raju” na Ziemi Lubuskiej. Studiowała grę na wiolonczeli i kameralistykę w  Paryżu i Moskwie. Jest w trakcie realizacji nagrania kompletu suit wiolonczelowych Jana Sebastiana Bacha. W gotyckiej wysoko wysklepionej katedrze kościoła św. Jana usłyszeliśmy „Suitę c-moll nr 5” na wiolonczelę solo, BWV 1011: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte I & II, Gigue, a po  przerwie, po zmianie instrumentu na 4. strunowy: „Suitę D-dur nr 6” na wiolonczelę solo, BWV 102: Prelude, Allemande, Courane, Sarabande, Gavotte I  & II, Gigue.
            Nasz najstarszy obecnie kościół ma również, podobnie jak świątynia w Paradyżu, dzisiaj Wyższe Seminarium Duchowne w Gościkowie-Paradyżu, swój niepowtarzalny muzyczny mikroklimat rozpoznawalny przez słuchaczy już po pierwszych dźwiękach. Dzięki gościnności proboszcza ks. Marka Walczaka, znanego z propagowania muzyki i kultury w kościele św. Jana, naszej ważnej stale obecnej w kulturalnych krajobrazie miasta sali koncertowej o  wspaniałej akustyce, mieliśmy niewątpliwą przyjemność wysłuchania pięknych suit J.S. Bacha, mistrzowsko wykonanych. Podziękowania złożono też  burmistrzowi Remigiuszowi Lorenzowi. Suity Bachowskie to utwory ciepłe, i lotne w naszym odbiorze, jak muśnięcie strun smyczkiem, w półcieniu swego wyistnienia, mimochodem dotknięte, w tańcu nut. Dworski zwiewny smutek w wesołości czy wesołość w smutku, subtelność ich przekazu czyli kunszt muzyczny Eleny Andreyev. Wsłuchani w poetykę jej wykonań zanurzyliśmy się na ponad godzinę w świat bachowskich dźwięków, tego króla muzyki nowożytnej, od którego, jak mówią, zaczęło się wszystko, co piękne w muzyce.
            Koncerty w Paradyżu rozpoczną się od 16.08. 2015 r. i będą trwały do 23.08.2015 r. To święto melomanów z całej Polski. Co roku zjeżdżają na  koncerty wielbiciele muzyki barokowej wykupując karnety na wszystkie koncerty.
            Klasztor paradyski jest jednym z najciekawszych zespołów zabytkowych Ziemi Lubuskiej. Od połowy XIII wieku był ważnym ośrodkiem życia religijnego i intelektualnego, promieniując swoimi wpływami na ziemie Wielkopolski, Śląska i zachodniej Europy. To wyjątkowej urody kościół, z bogato polichromowanymi krużgankami i refektarzem, reprezentacyjne pomieszczenia opackie czy zakonne zbiory biblioteczne należały w późnych wiekach średnich i w okresie baroku do najbogatszych w tej części Polski i Europy. Jak wiemy z historii cystersów z położonego w Brandenburgii Lehnina sprowadził do Gościkowa, za zgodą księcia wielkopolskiego Władysława Odonica i biskupa poznańskiego Pawła, wojewoda poznański Bronisz z rodu Doliwów, który w 1230 r. wystawił dokument fundacyjny, w którym określono miejsce powstania przyszłego opactwa – wieś Gastecove (Gościkowo). Bronisz nadał cystersom dziewięć wsi ze swoich dóbr rodowych. W 1236 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie fundacji i wprowadzenie zakonników do nowego klasztoru.

Iwona Wróblak
lipiec 2015