Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paradyż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paradyż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2018


Les Polysolistes w Paradyżu. Święto śpiewu

Dzień kolejny ośmiodniowego maratonu koncertów w siedzibie Seminarium Duchownego w Paradyżu, Festiwalu „Muzyki w Raju”, który co roku przekształca się w mekkę melomanów muzyki dawnej.
Tym razem, jako pierwszy z dwóch w tym dniu, koncert wokalistów. Gama głosów; zawodowi śpiewacy operowi: Perrine Devillers – sopran, Aline Quentin – alt, Stephen Collardelle – tenor, Marc Mauillon – baryton, Pablo Acosta Martinez – bas. Program, jak napisano, zawierał - Skargi, płacze, lamenty i trochę nadziei…
Język francuski, czy starofrancuski, i łacina, Josquin des Prez (1450/55 – 1521) – krótkie pieśni wykonane przez artystów a,capella: Douleur me bat, Incessament livré suis, Entrée suis, Entré je suis, Guilaume se va chauffer, Mon mary m’a diffamée, Dictez moy bergere, Je ne me puis tenir, N’esse as ung grant dessaisir, Ce povre mendiant / Pauper sum ego, Une musque de Biscaye, La belle se siet: Je ny veultz mary, Si j’ai perdu, Si j’ay perdu
Faulte d’argent, Scaramella, Du mien amant, Mille regretz, Plus nulz regretz, Plusieurs regretz, Se congies prens, Je me complains… Doskonała dykcja. Nieskazitelna akustyka za sprawą architektury wysoko sklepionej katedry Klasztoru Paradyskiego, gdzie dźwięki się kumulują po sklepieniem, uplecione matematycznie w konstrukcje - chmury, opadając łagodnie ku nam, słuchającym, w niebiańskim (rajskim) porządku… obejmuję wzrokiem złociste zdobienia przepysznego barokowego Ołtarza, u którego stóp odbywają się koncerty. Niepowtarzalna jest atmosfera koncertów, których brzmienie muzyczne rozpoznawalne jest w relacjach medialnych.
            Rozmowy muzyczne artystów, wielogłosowe, uzupełniające się, nakładające  - jak dyskurs… Solowe partie wykwitające nagle, chórki dwu i trzy-, czteroosobowe, w konwencji muzyki sakralnej. Pieśni właściwe epoce, z której pochodzą, uchylamy rąbka czasu i wsłuchujemy się w Boskie lamentacje ku Istocie wysokiej – naszym błaganiem, pokorą i uznaniem wielkości ich niebieskiej. Radość i pokora… Etiudy starannie wykonywane, możliwie wierne oryginałom…
            Jak zwykle – i zasłużenie, w Paradyżu - muzycy nagrodzeni zostali rzęsistymi brawami, niewypuszczeni od Ołtarzowej sceny bez bisu… Był przedni. Głos ludzki równy ptakowi. „Śpiew świerszcza”…. Wprawka warsztatowa, również językowa – jedna ze śpiewaczek zapowiedziała utwór w języku polskim…
Polisoliści, doskonały zespół młodych śpiewaków, ich występ był pierwszym tego dnia wydarzeniem. Następnie czekał nas jeszcze drugi koncert, poprzedzony starannym strojeniem klawesynu. Wykonawcy:  Marcus Mohlin – klawesyn. Program: Suity dobrze nastrojone. Kompozytorzy: Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) Preludium i Fuga C-dur z cyklu „Das Wohltemperierte Klavier” BWV 870, III Suita angielska g-moll BWV 808, Preludium, Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte I, Gavotte II, Gigue, Preludium i Fuga c-moll z cyklu „Das Wohltemperierte Klavier” BWV 847, V Suita francuska G-dur BWV 816 Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte, Bourrée, Loure, Gigue. Kolejne minuty wyśmienitej muzyki klawesynowej w mistrzowskim wykonaniu.
            Stała i wierna publiczność zawsze towarzyszy koncertom Paradyskim. Parkingi – obydwa, ten przy Klasztorze i obok, w podwórku, nieodmiennie są pełne. Festiwal wrósł już w krajobraz Ziemi Lubuskiej. Piękny obiekt Zespołu klasztornego w Gościkowie - Paradyżu jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki sakralnej w zachodniej Polsce, to miejsce działalności m.in. Jakuba z Paradyża - wybitnego teologa i filozofa związanego z klasztorem.
Klasztor cysterski, jako bezpośrednią filię opactwa Lehnin w Brandenburgii, ufundował w 1230 r. w swoich dobrach Gastechov wojewoda poznański Mikołaj Bronisz herbu Wieniawa. Zakonnicy nazwali nową siedzibę Paradisus Matris Dei/Paradisus Beatae Mariae Virginis, od czego pochodzi polska nazwa „Paradyż”.  
Ten wczesnogotycki kościół bazylikowy, w obecnym stanie przebudowany w stylu barokowym w 1722 r., z barokowym ołtarzem głównym z 1739 r., można zwiedzać też w dni powszednie. W skład zespołu zabytkowego, w którym mieści się obecnie Seminarium Duchowne, wchodzą obiekty wzniesione z cegły i kamienia: kościół pw. Wniebowzięcia NMP i św. Biskupa Marcina, budynek klasztorny oraz ogrody, które mogą służyć kontemplacji. Obecny kształt kościoła i klasztoru jest wynikiem późnobarokowej przebudowy opartej na pierwotnym założeniu przestrzennym. Zabytek od zamierzchłych czasów pełnił ważną funkcję w burzliwych dziejach zachodnich rubieży Rzeczpospolitej, dzisiaj jest miejscem dla wspaniałej lekcji historii, doskonałym przystankiem dla wycieczek i osób prywatnych, a w sierpniu każdego roku – ponadto, salą koncertową unikalną na naszym ziemiach ze względu na swój charakter i klimat.

Iwona Wróblak
sierpień 2018





wtorek, 17 maja 2016

Klawesyn – jak fortepian ze starym srebrem w tle


            Złocenia na ołtarzu w paradyskim kościele. Bajecznie kolorowe barokowe malowidła. U stóp ołtarza otwarty klawesyn. Drugi dzień Muzyki w  Raju. 3 koncerty, prawie do północy.
Bez tłoku wynikającego z wczorajszego dnia otwarcia tej szacownej imprezy. W ławach, na krzesłach melomani, ludzie, którzy przyjeżdżają tu corocznie tylko dla muzyki. Bliziutko chcę podejść, by usłyszeć jak najbardziej, wejść między muzyków.
            Stéphanie Pfister (skrzypce), Emilia Gliozzi (wiolonczela), Martin Gester (klawesyn). W programie 1. koncertu czterech tym dniu utwory czterech kompozytorów: Duphly, Sénaillé, Vivaldi, Schobert.
Skrzypce (z XVIII w.) i srebrzysty klawesyn o niecodziennym brzmieniu, w duecie, lekko i zwiewnie, prawie swawolnie. Dwornie i tanecznie. Wtórują sobie jak pary w tańcu na królewskim dworze. Gotyckiej katedry dźwięk mocny i aksamitny. To 800 lat modlitwy… Przydymione brzmienie starego srebra klawesynu.
Jak potrafi brzmieć klawesyn, jakie snuje opowieści. W połowie muzyczne, w połowie literackie. Niskie smutne tony. Fortepian ze srebrem w tle, ten nie  brzmi ostro. Duże partie na klawesyn, z przyjemnością miękko opadamy w wykwintne dźwięki, jak w wygodny fotel. Gester kończy, chwila ciszy i burza oklasków.
2. część dzisiejszego koncertu. W trojkę po raz drugi zaczynają: skrzypce, wiolonczela i klawesyn. Doskonałe wysokie dźwięki skrzypiec, wiolonczela i nisko brzmiący klawesyn, jak ciemniejsze tło dla tych pierwszych. Prawie niezauważalna wiolonczela, wkomponowana w całość. Prowadzą skrzypce, ilustrujące i określające. Mam nastrój na słuchanie Paradyża, na tle złoceń otaczających mnie zewsząd, przepychu i bogactwa dźwięków, ich  aksamitu i subtelności. Dotknięć. Wiolonczela w duecie z klawesynem też brzmi ciekawie. Klawesyn podkreśla rytm, jak klaśnięcia, lekko uderza pędzlem, a wiolonczela opowiada, kontempluje sama siebie, zapatrzona w swoje brzmienie.
Vivaldi pięknie brzmi. Ostatni utwór tej części koncertu. Stroją się skrzypce. Zaczynają. Trele ptasie na różnych wysokościach, poziomach i układach, wielowątkowo, kwietnie i różnobarwnie. Z uszanowaniem, poważnie potraktowani jesteśmy, my słuchacze, przez wykonawców, przez ich mistrzostwo. Jak się skrzypce włączają w tło na przykład, wykańczające ornamentem wątki muzyczne, niczym piękny obraz na płótnie.
W przerwie, na korytarzach, oglądam odkryte pod warstwami farby i tynku, inskrypcje i ornamenty, w brązie i czerwieni, jaskrawych barwach baroku. Kolorowe łuki sklepień, czerwone konfesjonały, przepyszne kolory. Paradyż złotem kapiący, barwny, stary, szacowny. Kamienie posadzek z  wygrawerowanymi łacińskimi imionami proboszczów i mistrzów.
Dorotce Leclair (sopran) i Yasunori Imamura (lutnia). W programie: Lambert, de Visée, Monsieur du Buisson. Miękki wibrujący sopran z  akompaniamentem lutni. Francuskie pieśni. Potem sama lutnia, bardzo w sobie zasłuchana, wpuszczająca nas w swe brzmienia tylko połową ciekawości naszego odbioru, wystarczalna, skupiona, nie afiszująca się.
Każdy z koncertów paradyskich jest specjalny, ten też jest taki. Pytające dźwięki lutni. Jak utworzyć je na innym poziomie? One odpowiedzą, o  całości zagrają, pojedynczo jak krople i po kilka, jako obiekty same w sobie.
Najciekawsza trzecia część koncertu. Bo obca naszej słowiańskiej kulturze muzycznej. Skandynawowie nie gęsi…parafrazując znane polskie powiedzenie.
Płowe włosy wykonawców. Bolette Roed –flet prosty, Rune Tonsgaard Sorensen – skrzypce,
Andreas Borregaard – akordeon, i jeszcze lutnista dojdzie, zaproszony przez flecistkę.
Na skrzypce motyw powtarzający się, refren, prosty, ludyczny, sag skandynawskich ludowych dalekie echo. Ludowe przyśpiewki do tańczenia, radosne, jak wszędzie na świecie. Bardzo się podoba ta obca muzyka, egzotyczna. Flet prosty, różne rodzaje – najbardziej country, naturalny, prosty w brzmieniu (pozornie…), do wtóru z akordeonem, który nadaje fletowi pogłosowej niższej nuty. Określają te dźwięki mentalność, pewien zasób doświadczeń danego terenu, jego kultury. Muzykalność – czy to otwartość na sposób wyrażania koncepcji istnienia kulturowego?... Jest też subtelniejsza muzyka północna, ale  także zachowująca klimat historyczno – geograficzny regionu. Klamrą zamyka flet początkowy motyw. I nadaje tej muzyce rytu regionalności.
            Trzy różne koncerty, w jednym dniu. 5 godzin muzyki. Z nieodłącznym długim bisem kończy się wieczór. Nie możemy wypuścić tak szybko muzyków.


Iwona Wróblak
wrzesień 2010   

poniedziałek, 16 maja 2016

Waldemar Krawiec. Letnie Koncerty Organowe


            Kościół p. w. Św. Jana ponownie gości najwyższej klasy muzyków wirtuozów sztuki gry na organach. Drugi z cyklu tegorocznych koncertów organowych zaszczycił swoją obecnością organista Waldemar Krawiec z Zabrza.
            Urodził się w 1964 r. w Kędzierzynie Studiował w Akademii Muzycznej w Katowicach pod kierunkiem prof. Juliana Gembalskiego, gdzie  ukończył również studia podyplomowe. Uczestniczył w wielu kursach mistrzowskich poświęconych interpretacji muzyki organowej w Polsce, Niemczech i Belgii, prowadzonych przez wybitnych profesorów.
            W chłodnym wnętrzu kościoła czekamy z niecierpliwością na koncert. Słyszeliśmy już tutaj wielu wybitnych wykonawców. Bardzo różny repertuar, ks. proboszcz Marek Walczak niestrudzenie od lat dba o duchowe nakarmienie dusz, również poprzez piękną muzykę. To wspaniały sposób na  zbliżenie do sacrum.
            Zacznij od Bacha. Tak zaczynają się koncerty w kościele. Pan Waldemar Krawiec nas nie zawodzi. J. S. Bach – Preludium i fuga C-dur op. 12.  Dostojny klasyk w klasycznym wykonaniu. Po koncercie pan Krawiec zapytał mnie, co rozumiem pod tym przymiotnikiem - klasyczny. Jest rozpoznany, odpowiadam, w ten sposób grany Bach, przez słuchaczy, takich jak ja, wychowanych przez coroczne edycje Letnich Koncertów Organowych. Dzięki wysiłkowi organizatora koncertów Zdzisława Musiała, nauczyciela w Szkole Muzycznej, propagatora i edukatora społecznego, (również kompozytora), twórcy tradycji międzyrzeckich koncertów, które być może przekształcą się w festiwal, a zasługują na to. I życzliwej pomocy księdza proboszcza, osoby niegłuchej na potrzeby duchowe społeczności, kształtującej je.
            Muzyka dociera do nas zewsząd, spoczywa w nas, koi. Bach, którego znamy. Bach, kompozytor na organy.
Pasje muzyczne pana Krawca; Moritz Brosig – Preludium G-dur op.12 nr 1., Fantasie Es –dur op.54 nr 2. Leon Boëllmann – Verset de Procession „Adoro Te“- czyli: Zbliżam się w pokorze. I nadzieja, i pokora , ta radosna – to słyszymy.  Ogromna droga dojścia Tam i triumfalna wielogłosowość na  Niej, na tej drodze. Jak również - inną odsłonę możliwości instrumentarium, wielkiej orkiestry dźwięków.
 Następny z francuskich XIX w. kompozytorów, tak lubianych przez organistę. Mówi potem, że muzyka romantyczna francuska jest specyficzna. Słuchamy jej. Luis Lefebure – Weły – Sortie B-dur. Wyjście. Dostojnie znów, smutno i refleksyjnie. Dramat, który dobrze się kończy. Wielonożny, zbiorowy.
Alexandre Guilmant: Marche Nuptiale op. 90, Meditation – Prerie op. 90. Medytacja modlitewna. Parafraza na temat. Szum ślubnej sukni, szelest welonu, ostateczność przysięgi. Inny klimat medytacji, wsłuchania się modlitewnego. Następują jej nowe fazy, poruszające odmienne formy energii. Sięgnięcie do  wewnątrz, skoncentrowane, ściszone. Słuchamy dalej - Parafrase sur un Choeur de Judas Macchabee de Handel op.90, Charles Tournemire – Choral – Improvisation sur le „Victimae paschali”. Słuchamy jednej z pięciu improwizacji. Bogata ilustracja tematu. Jak linki naprężonej nie za mocno. Drgania membrany, ile tylko mogą unieść jony powietrza muzycznie wypełnionego, pod sklepieniem gotyckiej katedry, gdzie czasza dachu zaokrągla dźwięk, i  wraca on do nas. I jest on wojowniczy i krzepki, przyczajony i pomiędzy nutami. Zawsze wybrzmiewający do końca. Na różnych wysokościach i  kondygnacjach. Otulający nas siedzących w ławach kościoła.


Iwona Wróblak
wrzesień 2010

niedziela, 31 stycznia 2016

Muzyka w Raju po raz dziesiąty


            To już X. edycja corocznych sierpniowych bloków koncertów w pocysterskim klasztorze w Paradyżu, wydarzenia, na które czeka wierna armia melomanów wyśmienitej muzyki barokowej, granej na żywo.
            Uznani artyści muzycy, niepowtarzalny klimat gotyckiej świątyni, z jej rozpoznawalną akustyką, wspaniałą architekturą, i przepysznym Ołtarzem.
Klasztor Cystersów w Paradyżu ufundowany został przez wojewodę poznańskiego Bronisza z rodu Doliwów, za zgodą biskupa poznańskiego Pawła i księcia Władysława Odonica. Proces zakładania opactwa rozpoczął się 29 01.1230 r. Dziś w murach klasztoru pocysterskiego znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Zielonogórsko - Gorzowskiej oraz filia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Wielki refektarz zachował barokowe freski z przedstawieniami darów Ducha Świętego. Od 1999 r. w zabytkowych pomieszczeniach klasztoru, przylegających do kościoła Wniebowzięcia NMP i św. Marcina, znajduje się Muzeum paradyskie z bogatym zbiorem pamiątek historycznych, jakie pozostawili po sobie paradyscy cystersi: cenne starodruki z XVII i XVIII w. (Tora - pięcioksiąg Mojżesza, „Dzieła” Tomasza a Kempis, „Roczne dzieje kościelne” Piotra Skargi, liczne księgi liturgiczne), zabytkowe monstrancje, naczynia i stroje liturgiczne. Szaty liturgiczne i relikwiarze świętych wypożyczone z kolekcji przyklasztornego kościoła, która należy do bogatszych w skali Polski. Ponadto znajduje się tam kolekcja obrazów m.in.: portret trumienny Augustyna Dobrowolskiego - opata paradyskiego z XVIII w., obraz pędzla J. C. Schafflera z przełomu XVII/XVIII w. Snycerskie i  polichromowane ze złoceniami, późnobarokowe i klasycystyczne wyposażenie Kościoła poklasztornego NMP i św. Marcina pochodzi niemal w całości z  XVIII w. Wielki ołtarz z 1739 roku jest pierwszorzędnym osiągnięciem późnobarokowego snycerstwa śląskiego. Między kolumnami ustawione są  ponadnaturalne figury świętych. Obrazy olejne na płótnie, autorstwa Feliksa Antoniego Schefflera, przedstawiają Koronację NMP - pośredniczki łask  oraz Św. Marcina w niebie. Po bokach tabernakulum znajdują się misternie rzeźbione gabloty zawierające relikwiarze z XVI i XVII w.  Wczesnoklasycystyczne stalle w prezbiterium zdobione wizerunkami dostojników kościelnych składają się z symetrycznych rzędów piętnastu siedzisk. W  Kaplicy św. Wojciecha widnieją barokowe freski przedstawiające sceny Ostatniej Wieczerzy i Modlitwy w Ogrójcu, a na sklepieniach anioły z Arma Christi. W Kaplicy Matki Boskiej Paradyskiej znajduje się cudowny obraz Matki boskiej z Dzieciątkiem, cel licznych pielgrzymek. Jest to kopia XVII w.  bizantyjskiej ikony z Bolonii, wykonana przez nieznanego artystę w 1650 r. Rokokowy prospekt organów jest autorstwa Joachima Gottloba Petera pochodzi z 3 ćw. XVIII w. Wnętrze kościoła zdobią liczne obrazy olejne m.in.: obraz fundacyjny z 1700 r., przedstawiający akt donacji klasztoru, oraz  scenę bitwy pod Legnicą w 1241 r. Uzupełnieniem wnętrza są m.in.: barokowo - klasycystyczna ambona zwieńczona kolistym baldachimem z  personifikacjami Wiary, Nadziei i Miłości, cztery trójdzielne konfesjonały z ostatniej tercji XVIII w., Ława XVII w., zdobiona akantem, płyty epitafijne umieszczone w posadzce kościoła. Ogrody przylegające do kościoła i klasztoru, ozdobą ich jest zespół pięciu figur kamiennych z XVIII w.,  przedstawiające świętych - św. Floriana, św. Bernarda, Św. Benedykta, i św. Marcina z Tours.
           Trudno, słuchając koncertów, za każdym razem nie oglądać tych wspaniałości, starannie odrestaurowanych, złoconych, które tak znakomicie synchronizują się z klimatem paradyskich muzycznych spotkań z barokiem.
           Co roku do Paradyża zjeżdża ta sama stała widownia, z okolic Międzyrzecza (mamy blisko) i z dalszych rejonów Polski. Parking przed  Seminarium i w podwórzu zapełnia się gośćmi niemal w całości. Wielu zaopatruje się w karnety, by żaden koncert im nie umknął. A wszystkie są  wspaniałe. Prawdziwe uczty muzyczne.
           Specjalnością paradyskich koncertów są transkrypcje na inne instrumenty, niż pierwotnie zakładano. Różne są opinie muzyków słuchających w ten  sposób wykonywanych utworów. Może to kwestia przyzwyczajenia do określonych konwencji, może niuansów brzmieniowych, które wychwytują specjaliści, w każdym razie efekt jest – moim zdaniem – wystarczająco cudowny. Powiem tak – wszystko, co się słyszy w Paradyżu, jest boskie. Poprzez wirtuozerię wykonawców i specyficzny mikroklimat wysokich gotyckich wnętrz kościoła. Dla mnie jest takie i dla olbrzymiej – sądząc po frekwencji i  owacjach po koncertach – większości słuchaczy.
           Jeden z koncertów, prawie pięciogodzinnych maratonów muzycznych. Grają zespoły muzyków, małe orkiestry, także duety, kwartety. W  programie na przykład J. S. Bach – cóż innego może być w barokowym kościele, do którego muzykę tworzył kompozytor? Sonaty na violę da gamba i  klawesyn – też brzmiałyby ciekawie, tutaj wersja na altówkę i akordeon – cudowny instrument sam brzmiący jak mała orkiestra. Wykonawcy – Inviolata. Lekki i zwiewny Bach …Taki jest w tej altówce i w tym akordeonie. Bach jak zawsze brzmi wspaniale w swym klasycystycznym uporządkowaniu, jak  doskonała geometria. Ilustracje wewnątrz geometrii umysłu, matematyczne. Miękkie brzmienie sonat na przemian z żywszym tempem opowiadań o  zdarzeniach, ornamenty jak złocenia wysoko w górze na sklepieniu kościoła. Barwne freski, elementy wnętrza odkrytego przez konserwatorów, dużo czerwieni. Taka jest też barokowa muzyka. Rozpoznawalny Bach dzięki swemu monumentalizmowi, przy całym skomplikowaniu, katedra muzyki wypiętrzona łukami okien, strzelista, o lekkiej konstrukcji, którą słyszymy, we wspaniałym wykonaniu. W bachowskiej stylistyce zanurzeni, chociaż bez  srebra klawesynu, z całym jej wewnętrznym bogactwem, które – wydaje mi się – jest tu eksponowane przez altówkę, poddajemy się czarowi chwili. Nie  wydaje mi się takie wykonanie – jak pisze w programie dyr. Festiwalu C. Zych – ani trochę ekscentryczne. Zależy, kto czego szuka w Bachu…
           II. część koncertu. Suity i koncerty: J. B. Lully, G. Ph. Telemann, F. Couperin, N. Chedeville, A. Vivaldi. Gra zespół muzyków. Harfa, altówka, skrzypce, bęben, klawesyn, flety... Zaczyna się uczta. Kulminacja nastąpi przy Vivaldim. Wszelkie odmiany uczuć i nastrojów, od żalu po triumf i radość. Zestaw instrumentów to gwarantuje. Nieco inaczej brzmią „Cztery pory roku” w nowej aranżacji. Zachwycam się brzmieniem klawesynu, i fletu, i  skrzypiec… to pora zachwycania, koncerty w Paradyżu. Poddania się. Pozwolenia, by czas, nanizany na nuty, na dźwięki, biegł swobodnie a my obok  podążamy, nie goniąc, jakby pojęcie drogi nie istniało. Była wielka cisza bez Hałasu, do płynięcia swobodnego bez wysiłku, kiedy Cel jest Wszędzie. Brawurowo wykonany Vivaldi, rzęsiste brawa na stojąco. Nagroda dla pierwszych skrzypiec, które są zdumiewające w swym mistrzostwie.
           Ostatnia trzecia późna część koncertu. Wykonawcy: członkowie „The Danish String Quartet”. Zagrają w dwóch duetach. Skrzypce i altówka, a  potem altówka i kontrabas. Za każdym razem dialog dwóch jakości, zestawów brzmień i możliwości instrumentów. Klasyczna stylistyka W.A. Mozarta. Potem M. Ravel jeszcze nie grany w Paradyżu. Skomplikowany, polifoniczny, prawie współczesny. Wirtuozeria wykonawców. Następny koncert już  jutro. Na pewno kościół będzie pełny jak zwykle, z dostawianymi dla widzów krzesłami, z klimatem nabrzmiałym echem baroku.


Iwona Wróblak
wrzesień 2012

środa, 26 sierpnia 2015

Muzyka w Raju po raz XIII…

            Na te kilka dni, kiedy w Paradyżu jest święto Rajskiej Muzyki, czeka bardzo wielu ludzi. To zaledwie kilkanaście kilometrów od Międzyrzecza, melomani spotykają się tam niemal codziennie. Kilka godzin wyśmienitej muzyki prawie do północy każdego dnia przez tydzień…
            Udało mi się być na dwóch kolejnych koncertach, wielu jest takich, którzy bywają na wszystkich. Paradyskie koncerty są nagrywane, można ich  słuchać w mediach, chociaż nie ma to jak muzyka na żywo, przekaz radiowy tylko w części oddaje atmosferę uczestniczenia na żywo w akustycznym majestacie piękna katedry gotyckiego pocysterskiego klasztoru, nasiąkłego przez lata wspaniałymi wykonaniami muzyki barokowej.
            Jeden z Dni koncertów. Dzień pierwszy - Otwarcie. Dyrektor Cezary Zych, wraz z muzykami, bez długich wstępów zaprosił do wysłuchania programu. Johann Friedrich Fasch (1688 – 1758) Symfonia na smyczki g-moll, FWV M:g1 Allegro un poco, Andante, Alla breve, Allegro, Georg Philipp Telemann (1681 – 1767) Koncert a-moll na 2 flety proste, TWV52:a2, Gravement, Vistement, Largement, Vivement, Christoph Graupner (1683 – 1760) Koncert E-dur na flauto d'amore, GWV 728, Allegro, Moderato, (…), (…), Georg Philipp Telemann Uwertura e-moll „l’Omphale”, TWV 55:e8 Ouverture, Pastorale, Bourrée, Passepied, Les Jeux, Les Magiciens, Menuet en rondeau, Johann Joachim Quantz (1697 – 1773) Koncert fletowy G-dur, QV 5:173 Allegro assai, Lento – Andante, Vivace… Kompozytorzy nie tak znani jak ci wielcy, ale warci posłuchania…
Trzy koncerty przedzielone krótkimi przerwami. W międzyczasie słynne paradyskie serniki co roku przygotowywane przez siostry zakonne. Bardzo smaczne. Kawa i Herbarta. A także – koniecznie – osobne podziwianie paradyskiego kościoła, pieczołowicie kilka lat temu odrestaurowanego, z historią jego przebudowy w czasie wieków jego istnienia widoczną w zachowaniu fragmentów architektonicznych (literatura na ten temat jest olbrzymia…) Monument ośmiu wieków Historii powala w chłodzie starych kamieni posadzki, obrazach opatów – założycieli klasztoru, i muzyki jako takiej - absolutnej, jak mówią słuchacze, najnowszej historii kulturalnej tej wspanialej budowli.
            Jeszcze nam w uszach brzmią ostatnie nuty pierwszego z koncertów, a już dzwonek zaprasza na następny tego dnia. Wykonawcy:
Alexis Kossenko – flety Traverso (ider), Corina Marti – flet prosty, Bolette Roed – flet prosty - wiele obiecują swoimi umiejętnościami, które mieliśmy okazję w Paradyżu podziwiać wielokrotnie. W programie: Johann Friedrich Fasch (1688 – 1758), Georg Philipp Telemann (1681 – 1767), Christoph Graupner (1683 – 1760), Johann Joachim Quantz (1697 – 1773), Jean-Baptiste Quentin (fl. 1718 – ok. 1750). To jest doskonałe… A jeszcze czeka nas  trzeci koncert, prawie do północy, a te ostatnie koncerty, na których już nie ma tak wielu ludzi, są najciekawsze, zawsze z niespodzianką. To smaczki muzyczne, utwory i wykonania ich raczej rzadkie.
            Tym razem: Corina Marti – clavisimbalum, flety, a w programie: Dit le Bourguygnon. Muzyka późnośredniowieczna na dworze burgundzkim… Kompozytorzy także anonimowi, jak kiedyś bywało. Ponadto Walter Frye (? – 1475?), Philippe de Vitry (1291 – 1361), Pierre de Moulin / Anonim, Gilles de Binchois (ok. 1400 – 1460) / Anonim, Bartolino da Padova (II poł. XIV w.) / Anonim. Starofrancuskie klimaty, mamy przedsmak muzyki, jakiej słuchali ludzie w tej części średniowiecznej Europy, wtedy centrum kulturalnego świata…
            Następny dzień koncertowy pod znakiem śpiewu. Soprany i mezzosopran. Capucine Keller, Barbara Kusa. Towarzyszą im: Elena Andreyev – wiolonczela, Étienne Galletier – teorba, arcylutnia, Pierre Gallon – klawesyn. W programie: Henry Du Mont (ok. 1610 – 1684), Magnificat na 2 soprany i  b.c., Benedico te (antienne à Ste Cécile) na sopran i b.c., Quam dilecta na 2 soprany i b.c., Pavane na organy solo - Marc-Antoine Charpentier (1643 – 1704), André Campra (1660 – 1744), Paolo Lorenzani (1640 – 1713), Guillaume Gabriel Nivers (ok. 1632 – 1714)… W drugim tego dnia koncercie znany nam: Alexis Kossenko – flet Traverso, ponadto młodzi francuscy wykonawcy, bardzo sprawni: Anna Besson – flet traverse, Paulina Ptak – wiolonczela,
Robin Pharo – viola da gamba, Marianna Henriksson – klawesyn, Jean Rondeau – klawesyn. Pietro Locatelli (1695 – 1764) kompozytor z przełomu
XVII i XVIII wieku w przepięknych sonatach.  
  A na końcu - Michał Gondko – lutnia i Polonica – polskie ślady w europejskich antologiach muzyki lutniowej ok. 1600. Coś niesamowitego… (Chorea polonica, Chorea polonica (Albert Długoraj), Cantio polonica, Villanella (Albert Długoraj), Villanella polonica, Chorea polonica, Chorea polonica
Fantasia (Albert Długoraj), 4 Polnischer Tantz, Praeludium (Diomedes Cato), Galliarda (Diomedes Cato) / Danza, Gagliarda (Kasper Sielicki), Fantasia (Albert Długoraj) itd…
            Polska muzyka, której może zbyt mało na prestiżowych koncertach. Ale nie wszędzie, jak się okazuje.

Iwona Wróblak
sierpień 2015




piątek, 14 sierpnia 2015

Przedsionek Raju w Międzyrzeczu


            Cykl kilkunastu koncertów, w ramach cyklu poprzedzającego paradyską „Muzykę w Raju”, zakończył występ wiolonczelistki Eleny Andrejew w  kościele św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. To czwarta edycja koncertowych „Przedsionków”. „Muzyka w Raju” jest jednym z najważniejszych w Polsce festiwali muzyki dawnej na instrumentach z epoki baroku. Od 13. lat ma miejsce w urokliwym pocysterskim klasztorze. Od czterech lat koncerty główne poprzedzają występy muzyków w różnych miejscach, w tym roku mieliśmy 27 koncertów w 25. salach koncertowych.
            E. Adrejew  po raz trzeci występuje na koncertach z cyklu „Przesionek Raju” na Ziemi Lubuskiej. Studiowała grę na wiolonczeli i kameralistykę w  Paryżu i Moskwie. Jest w trakcie realizacji nagrania kompletu suit wiolonczelowych Jana Sebastiana Bacha. W gotyckiej wysoko wysklepionej katedrze kościoła św. Jana usłyszeliśmy „Suitę c-moll nr 5” na wiolonczelę solo, BWV 1011: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte I & II, Gigue, a po  przerwie, po zmianie instrumentu na 4. strunowy: „Suitę D-dur nr 6” na wiolonczelę solo, BWV 102: Prelude, Allemande, Courane, Sarabande, Gavotte I  & II, Gigue.
            Nasz najstarszy obecnie kościół ma również, podobnie jak świątynia w Paradyżu, dzisiaj Wyższe Seminarium Duchowne w Gościkowie-Paradyżu, swój niepowtarzalny muzyczny mikroklimat rozpoznawalny przez słuchaczy już po pierwszych dźwiękach. Dzięki gościnności proboszcza ks. Marka Walczaka, znanego z propagowania muzyki i kultury w kościele św. Jana, naszej ważnej stale obecnej w kulturalnych krajobrazie miasta sali koncertowej o  wspaniałej akustyce, mieliśmy niewątpliwą przyjemność wysłuchania pięknych suit J.S. Bacha, mistrzowsko wykonanych. Podziękowania złożono też  burmistrzowi Remigiuszowi Lorenzowi. Suity Bachowskie to utwory ciepłe, i lotne w naszym odbiorze, jak muśnięcie strun smyczkiem, w półcieniu swego wyistnienia, mimochodem dotknięte, w tańcu nut. Dworski zwiewny smutek w wesołości czy wesołość w smutku, subtelność ich przekazu czyli kunszt muzyczny Eleny Andreyev. Wsłuchani w poetykę jej wykonań zanurzyliśmy się na ponad godzinę w świat bachowskich dźwięków, tego króla muzyki nowożytnej, od którego, jak mówią, zaczęło się wszystko, co piękne w muzyce.
            Koncerty w Paradyżu rozpoczną się od 16.08. 2015 r. i będą trwały do 23.08.2015 r. To święto melomanów z całej Polski. Co roku zjeżdżają na  koncerty wielbiciele muzyki barokowej wykupując karnety na wszystkie koncerty.
            Klasztor paradyski jest jednym z najciekawszych zespołów zabytkowych Ziemi Lubuskiej. Od połowy XIII wieku był ważnym ośrodkiem życia religijnego i intelektualnego, promieniując swoimi wpływami na ziemie Wielkopolski, Śląska i zachodniej Europy. To wyjątkowej urody kościół, z bogato polichromowanymi krużgankami i refektarzem, reprezentacyjne pomieszczenia opackie czy zakonne zbiory biblioteczne należały w późnych wiekach średnich i w okresie baroku do najbogatszych w tej części Polski i Europy. Jak wiemy z historii cystersów z położonego w Brandenburgii Lehnina sprowadził do Gościkowa, za zgodą księcia wielkopolskiego Władysława Odonica i biskupa poznańskiego Pawła, wojewoda poznański Bronisz z rodu Doliwów, który w 1230 r. wystawił dokument fundacyjny, w którym określono miejsce powstania przyszłego opactwa – wieś Gastecove (Gościkowo). Bronisz nadał cystersom dziewięć wsi ze swoich dóbr rodowych. W 1236 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie fundacji i wprowadzenie zakonników do nowego klasztoru.

Iwona Wróblak
lipiec 2015