Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 października 2020

 

Na skwerku koło Ratusza zabytek z XVII wieku


Archeolog Monika Kaczmarek pędzelkiem doczyszcza odsłoniętą czarną smugę spalonego drewna. To pozostałości drewnianej ściany budynku z XVII wieku. W wykopie wyraźnie jest widoczna granica między twardą gliną klepiska - podłogi domostwa, a zewnętrzem.

Drewniane chaty oblepione gliną, z klepiskiem z gliny, często płonęły – mówi archeolog Hubert Augustyniak z Muzeum Regionalnego ze Świdnicy, prowadzący tu, razem z archeolożką Moniką Kaczmarek, nadzór nad inwestycją rewitalizacji zieleni.

Tkaniny z tego okresu rzadko się zachowują, muszą zaistnieć specjalne okoliczności... Tutaj zakonserwował je ogień... Pani Kaczmarek specjalizuje się w tkaninach z dawnych epok. Na odciśniętym w spalonej warstwie węgla fragmencie tkaniny widać wyraźnie tzw. splot prosty, to mogą być pozostałości worka na zboże. Znalezisko jest na tyle cenne, że zostanie delikatnie, z nadmiarem, wykrojone z podłoża, i posłuży jako negatyw do zrobienia odlewu w gipsie... Znalezione ziarnka będą badane w laboratorium. Worek być może stał na podłodze, albo mógł wisieć podwieszony do sufitu chaty, i spadł na klepisko w momencie pożaru.

Ta część plant nie była w późniejszym czasie podpiwniczona, dlatego w ziemi zachowała się, nie zniszczona późniejszymi wkopami, komora pieca z XVII wieku. Mimo zaplanowanych na głębokość tylko ok. 20-30 cm prac ziemnych zdecydowano się odsłonić głębiej – do dokumentacji i zdjęć – ten zabytek z czasów, kiedy Międzyrzecz nie był jeszcze murowany, a domy drewniane, oblepione gliną, regularnie płonęły w pożarach miasta, co tutaj widać po warstwie spalonej gliny, zbrylającej się pod wpływem wysokiej temperatury. By zmniejszyć zasięg tych pożarów w późniejszym okresie między poszczególnymi działkami budowano granice z cegły.

Próbuję sobie wyobrazić XVII wieczny piec... Mógł być podobny do wiejskich pieców jeszcze do niedawna istniejących na naszej wsi... Stał pośrodku izby. Wydłużony prostokąt z cegieł, obecnie stoi frontem do ulicy Kazimierza Wielkiego. Od strony ul. Rynek widoczny jest wlot do paleniska. Na zewnątrz oblepiony był umieszczonymi w glinie kaflami garnkowymi – w kształcie podłużnych otwartych na zewnątrz mis, okrągłych u góry. Z wierzchu kafle tworzyły zewnętrzną konstrukcję pieca, regulowały ciepło w środku; nadmiar temperatury oddawały na zewnątrz. Archeolog pokazuje mi grudy gliny z negatywami kafli. Piec pełnił też funkcje grzewcze. Zachowały się dwa niepotłuczone kafle garnkowe. Ułamki ceramiki, poczernione pod wpływem temperatury; w kolorze siwym i szarym, będą klejone, wzbogacą kolekcję Muzeum Regionalnego w Świdnicy.

W niewybranej jeszcze do końca komorze pieca widać drobne kości jakiegoś niedużego zwierzęcia, fragmenty żeber, może był tam pieczony, albo schował się czy wpadł w czasie pożaru do zawaliska pieca... Badaniem gatunku zwierzęcia zajmą się archeozoolodzy.

Znalezisko jest wstępnie datowane na XVII wiek... Pan Augustyniak mówi, że ziemia w tym miejscu, jako że miasto było lokowane w obrębie murów w 1248 r., zawiera z pewnością w głębszych warstwach kulturowych zabytki znacznie wcześniejsze...


Iwona Wróblak

październik 2020 r.












sobota, 3 października 2020

 

Planty koło Ratusza – nie zbadane do końca...



Archeolog Hubert Augustyniak łopatką starannie oczyszcza korony fundamentów murów dużych kamienic, i ich ścian działowych – posłużą do zdjęć i dokumentacji, jaką sporządzi z nadzoru archeologicznego nad inwestycją na plantach koło Ratusza. Na planach katastralnych, uwzględniających stosunki własnościowe, będzie widać zarys budowli, archeolog sporządzi zbiorcze zestawienie reliktów budynków według planu zabudowy niemieckiego Meseritz w tym miejscu. Pan Augustyniak prowadził już podobne badania w innych miastach...

Teren tego małego parku po prawej stronie był jeszcze po wojnie zabudowany kwartałem domów widocznych na starych zdjęciach od strony dzisiejszej ul. Kazimierza Wielkiego i Rynku. Pusta przestrzeń podwórka w środku, gdzie były budynki gospodarcze, jest miejscem szczególnie ciekawym, jak mówi archeolog, bo tam znajduje się zwykle ciekawsze zabytki... Pamiętamy ekscytację, jaka nam towarzyszyła, gdy kilka lat temu archeolodzy z Poznania przy okazji nadzoru remontu drogi przed Ratuszem odkryli biegnącą w poprzek ulicy renesansową piwnicę, z pięknym łukowym sklepieniem, od strony plantów wielowarstwowa struktura kończyła się – metalowymi zamkniętymi drzwiczkami...

Tuż po wojnie ruiny budynków, spalili je Rosjanie, zostały wyburzone, znane są wspomnienia międzyrzeczan z porządkowania tego terenu i wywozu rumoszu nad brzegi Obry – by je wzmocnić, cegły z rozbiórki wysyłano na odbudowę Warszawy. Na miejsce nawieziono ziemię, powstał mały park w środku miasta. Obecnie robione są tam nowe ścieżki, wykopy nie będą głębokie, na około 20-30 cm.

Mimo zalegających płytko warstw gruzów udało się uchwycić relikt pieca do wypieku chleba, podstawy jego fundamentu, z warstwami przepalonej gliny, zabytek przypuszczalnie pochodzi z XVII lub XVIII wieku, i ułamki garnkowych kafli piecowych. Na zdjęciach przedwojennych, patrząc od strony dzisiejszej ulicy Wesołej, to być może drugi dom, widać szyld piekarni „Bakerei”. Jak wynika z oględzin ław fundamentów, budynki były XIX wieczne, podobnie jak inne stojące do dzisiaj w bliskości plantów, Międzyrzecz w tym okresie intensywnie się urbanizował. Także widać odsłonięty owalny zarys podłogi klatki schodowej.

Miejsce jest historycznie bardzo ciekawe, było użytkowane przez mieszkańców miasta od stuleci. Stojące tam wtedy, na wschodniej pierzei Rynku, domy należały w XVI., XVII wieku i potem, do miejskiego establishmentu, ludzi majętnych, np. stał tu dom znanego handlarza suknem Jakuba Volmera.


Iwona Wróblak

październik 2020 r.







czwartek, 15 czerwca 2017

Chińskie śledztwo. Błogosławieństwo noworoczne na Młyńskiej

Wielkie było oczekiwanie - pasjonatów historii,  międzyrzeczan. Oczekiwanie w związku z planowanym remontem ulicy Młyńskiej, to teren objęty ścisłym nadzorem archeologicznym, jedna z najstarszych ulic naszego miasta o tysiącletniej historii. Ja też z niecierpliwością czekałam. Na wielką przygodę poznawczą. Na przyjazd archeologów, zamierzałam im towarzyszyć…
             Archeolodzy rozważali, czy podczas prac natrafią na cmentarzysko, na którego fragmenty natrafiono podczas badań ratowniczych zrealizowanych w 2002 roku. Niniejsze zapiski to dziennik z tej przygody, fragmenty reporterskich relacji publikowanych na bieżąco w prasie („Kurierze Międzyrzeckim” i „Przekroju Lokalnym”), także na Międzyrzeckim Portalu Informacyjnym emiedzyrzecz.pl. Cieszyły się dużą oglądalnością - historia naszego miasta pasjonuje jego mieszkańców.

Podróż przez Ulicę Młyńską

Kwiecień 2014. Archeolodzy już są na Młyńskiej

            Zgodnie z harmonogramem prac i informacjami, jakich udzielili mi pracownicy firmy realizującej przebudowę ulicy Młyńskiej o robotach, jakie będą wykonywane w ciągu najbliższych dni, od 18 marca 2014 roku archeolodzy są na Młyńskiej, obecny jest z racji nadzoru archeologicznego mgr Wojciech Kaczor z Poznania. Na początek w ciągu jezdnym ulicy, po zebraniu kostki brukowej, znaleziono materiał późnośredniowieczny i wczesnonowożytny – XV i XVI do XIX wieku w warstwie ciemnoszarej próchnicy przemieszane fragmenty ceramiki i kości zwierzęcych.            Jak przeczytałam w „Ziemi Międzyrzeckiej. Zarys dziejów” - publikacji z sesji historycznej z roku 2004: (Agnieszka Indycka, Tadeusz Łaszkiewicz: „Średniowieczne cmentarzysko przykościelne na Rynku w Międzyrzeczu (przy nieistniejącym kościele św. Krzyża”): „W latach 60. XX wieku w trakcie budowy systemu wentylacyjnego schronu znajdującego się pod obecnym budynkiem Urzędu Skarbowego (Rynek 3 – przedtem siedziba KP PZPR), odkryto podobno liczne ludzkie szczątki kostne (informacja ustna mieszkańca Międzyrzecza udzielona autorowi badań w 2002 roku)”.  Czy na nie natrafimy?
            Koparka powoli zdejmuje ziemię z oczyszczonej z kostki brukowej ulicy Młyńskiej. Większość powierzchni to ciemnoszara próchnica, warstwa nienaruszona. Nikłe brązowe ślady drewnianych moszczeń XVI-wiecznej ulicy. Z każdym dniem zbliżamy się do linii Rynku, napięcie rośnie… Może już za chwilę będą kości z pochówków  późnośredniowiecznego cmentarzyska. W zeszłym tygodniu spod łyżki koparki wyłonił się fragment fundamentów XVII-XVIII-wiecznej kamienicy.
            Jest!! Szpachelką wyskrobują znalezisko. To coś większego. Kawał skóry, dobrze wyprawionej, duży fragment. I naczynie, nie potłuczone. W nim jest ten but ze skóry! Ziemia na tej głębokości - od 1,90 do 2 metrów - jest wilgotna, zabytek dobrze się zachował. Z przodu jest wiązany rzemykiem, kokardkę widać wyraźnie. Taki wyższy trzewik, może rycerski albo należący do giermka. Buty w miastach nosili też mieszczanie. Pomyślałam, że podobne widziałam na nogach naszych rycerzy Bractwa Ziemi Międzyrzeckiej, oni przecież wzory czerpią z dawnych rycin. But ze spodem, ze śladami dziurek po szydle, przyszywanym do górnej części. - Na pewno ręcznie szyty - mówią archeolodzy. Jak przeczytałam w literaturze przedmiotu, najbardziej pospolitą w tym okresie techniką łączenia części skórzanych było szycie przez dziurki wcześniej nakłuwane szydłem… O datowaniu znaleziska archeolodzy nie chcą mówić - ustalą to potem specjaliści - znaleźli je w warstwie, w której jest ceramika wczesnonowożytna z XVI-XVIII wieku. Raczej - jak mówią - będzie to bliżej tej pierwszej granicy wiekowej.  Spalenizna, której cienka warstwa jest widoczna, czy to może czasy szwedzkiego potopu, kiedy został zrujnowany nasz zamek? Podobno nawet ceramika po tym okresie wykazuje symptomy technologicznego regresu.

Czerwiec 2014. Jak to się nie zawaliło?!! Młyńskiej tajemnic ciąg dalszy…
            Stojąc nad dziwną walcopodobną strukturą, w środku pustą, która wyłoniła się spod łyżki koparki, słyszę od ludzi taki, jak wyżej, komentarz – Jak to się nie zawaliło?!! Bruk, a potem asfalt nad rozparcelowanymi resztkami ruin pozostałych z rozbiórki wypalonych poniemieckich kamienic był kładziony od około 1949 roku. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze, jak po wojnie w tzw. czynie społecznym odgruzowywali to miejsce, a materiał wywozili wagonikami kolejki na pobliskie brzegi wylewającej corocznie Obry, aby je podnieść i wzmocnić. Czy wiadomo było, że pod cienką warstwą betonu, potem asfaltu, są puste przestrzenie, które mogą tąpnąć pod ciężarem przejeżdżających aut? Według dzisiejszych wymogów miąższość drogi powinna mieć grubość - 25 cm tłucznia, 15 cm stabilizacji, i na wierzchu - 25 cm masy bitumicznej.
            Sklepienie łukowe z cegieł. Konstrukcja jest dużo starsza niż towarzyszące jej fundamenty ław niemieckich kamienic. Widać to po cegłach, i po użytej zaprawie. Z którego wieku? Archeolodzy obracają w rękach ich ułamki i - zdecydowanie wstrzymują inwestycję… Z wywiadów, z rozmów, wiem tyle, że podobnie wyglądające piwnice pobliskiej Apteki Ratuszowej są bardzo stare, może średniowieczne.
Piękna łukowata budowla, sklepienie kolebkowe. Przechodnie komentują: może to sklepienie piwniczne? Z wnętrza wyciągnięto stare bańki po produktach ropopochodnych, może w tym celu pomieszczenie było (powtórnie?) używane. Na dnie wnęki, o wymiarach 1,90 m w najwyższym miejscu i długości 5 m, gruz z cegieł. Od strony Ratusza pomieszczenie kończy się ceglaną ścianą, w niej mały szyb wentylacyjny. Znajdują tu żeliwne zawiasy drzwiczek do jakiegoś wejścia/czy wyjścia, mimo rdzy widać, że są pięknie rzeźbione, również żeliwne zdobienie być może górnej części kominka. Z drugiej strony wnętrze zamyka gruzowisko. Na zewnątrz z góry oglądamy ceglaną powierzchnię, jest nieco przygnieciona - jednak po niej na ulicy przez dziesiątki lat jeździły samochody, z kwadratowym szybem wlotowym, obudowanym później - wyraźnie młodszą cegłą. Same tajemnice! Wszyscy jesteśmy podekscytowani. A miało się już tu - do skrzyżowania z ulicą Waszkiewicza, nic ciekawego, pod względem odkryć historycznych, nie zdarzyć, skoro wcześniej nie uchwycono średniowiecznych pochówków.

Mozaika podziemnych międzyrzeckich tuneli nie kończy się…
W piątek inspektor do spraw archeologicznych Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gorzowie Teresa Witkowska pozwoliła inwestorowi na rozbiórkę sklepienia. Zachowano dla przyszłych badań to, co jest możliwe - bezpieczne minimum tkanki zabytku, jest nim tu zarys fundamentu kamiennego i muru ceglanego.
Mozaika podziemnych międzyrzeckich tuneli nie kończy się na odkrytej w czwartek piwnicy/przejściu w poprzek zabytkowej ulicy Młyńskiej bynajmniej... Okazało się przy tym, że odsłonięto dotąd tylko fragment podziemnego systemu XVI-XVII-wiecznych korytarzy, jakim jest podbudowane nasze miasto, w jego starej części. Po demontażu łukowatego sklepienia od strony plantów pokazał się otwór… archeolodzy zajrzeli tam - ujrzeli korytarz, dalej po kilku metrach wyjście na górę a potem ściana! Zamurowane. Dokąd biegnie? (i co jest w korytarzach). Może uda się to kiedyś zbadać?
Oczywiście nie może być tych korytarzy na żadnej mapie miasta. O tym, że były powtórnie używane, świadczą znalezione w nich kable elektryczne, przewody, skorodowane, na pewno nowożytne - czyli od początku XIX wieku po okres współczesny. Niezidentyfikowane przedmioty żelazne, fragmenty kominków, przedtem zastawa stołowa, sztućce itp. Ściany piwnicy na kamienno-ceglanym fundamencie były też osmolone.

Kolejny zabytek na Młyńskiej
            Doskonale zachowane belki, jest ich pięć – ułożonych w poprzek Młyńskiej. Przypuszcza się, że być może będą widoczne na linii wykopu kanalizacyjnego również dalej, w kierunku skrzyżowania z ulicą Waszkiewicza. Prostopadle do nich, w miejscu, jest ułożony gruby bal wzmacniający ten odcinek. Bale są jasne w środku, po wycięciu do badań fragmentu drewna widoczne są słoje rocznego przyrostu. Drzewa to iglaki, najprawdopodobniej sosna. Dobrze zachowany w wilgotnych warstwach czarnej i szaro-brunatnej ziemi odcinek średniowiecznego traktu prowadzącego kiedyś zapewne do zamku.

Niespodzianka na Młyńskiej…

A już wydawało się, że na Młyńskiej na przewężeniu ulicy do linii Ratusza nic arcyciekawego się nie pojawi, w rodzaju oczekiwanych pochówków, które, jak powiedział dr Marceli Tureczek z Uniwersytetu Zielonogórskiego, zmieniłyby historyczne widzenie tej najbardziej, z punktu widzenia naukowego, interesującej części naszego miasta. Zbliżamy się do miejsca na wysokości zachodniej pierzei Rynku, gdzie w 2002 roku odkryto kilkanaście pochówków - chronologię cmentarzyska określono od około połowy XIII do niemal końca XV wieku. Cmentarzysko zlokalizowane było wokół wzmiankowanego w źródłach pisanych kościoła św. Krzyża. Odkryty podczas badań ratowniczych jego fragment wchodził od zachodniej strony pod terenem dzisiejszego Ratusza. Koparka drążąc wykop pod rurę kanalizacyjną na głębokości ponad metra odsłoniła zwalisko kamienicy, być może XVII czy XVIII-wiecznej, w każdym razie dużo starszej niż budynki stojące po obydwu stronach ulicy Młyńskiej. To niespodzianka, tej kamienicy nie ma na dostępnych mapach. Wchodzi też na około pół metra w obszar dzisiejszej ulicy. Odsłonięte jest ponad 5 metrów jej fundamentów; głazy kamienne, przemieszane warstwy cegieł, struktury gliniastej i szaro-brunatnej ziemi…

Na Młyńskiej historia Międzyrzecza najmłodsza
            Półmetek odcinka ulicy Młyńskiej do skrzyżowania z ulicą Waszkiewicza. Dokładnie naprzeciw Apteki Ratuszowej. Jest ciągle widoczna zabytkowa droga, bale drewniane, moszczenia jej na długości ponad 40 metrów, trakt miejscami zanikający. Średniowieczny.
Ze zdjęć lotniczych (z 1937 roku) wiadomo, że w miejscu dzisiejszej ulicy Młyńskiej, na odcinku od Ratusza do skrzyżowania z ulicą Waszkiewicza, stały okazałe domy. Wyburzono je w latach 50. XX wieku. To właśnie ich grube fundamenty odsłania dzisiaj koparka, widać też zwaliska cegieł, ktoś z pamiętających te czasy przechodniów mówi, była tu kawiarnia. Spod asfaltu, na głębokości kilkudziesięciu centymetrów, wyziera miejscami poniemiecki bruk. Zarys fundamentów mówi, że dzisiejsza Młyńska za Ratuszem ostro wtedy skręcała w prawo i była węższa niż obecnie. Na dzisiejszych plantach także stały domy. Mówi o tym przedwojenne zdjęcie lotnicze z zaznaczoną posesją, po której zostały tylko fundamenty.

O podziemiach międzyrzeckich ciąg dalszy
            Dzięki uprzejmości pań pracujących w Aptece Ratuszowej schodzimy do jej piwnic. Dlaczego? Bo według naszych regionalnych historyków są bardzo stare. Labirynt korytarzy i wnęk. Tamten schron na ulicy miał w najwyższym miejscu metr dziewięćdziesiąt, eksploracja nie sięgnęła podłogi, zaścielonej przez gruz ceglany. Tutaj widać na dnie kamienie. Ściany są pobiałkowane - to zdecydowanie późniejsze, mówi jeden z poznańskich archeologów. Schodzimy wąskimi kamiennymi stopniami na poziom, na którym zarejestrowany jest wykop na Młyńskiej. Jest tak samo głęboko jak odkryte na Młyńskiej piwnice, czyli… to z tej samej epoki? XVI/XVII wiek. Południowa krawędź Młyńskiej przy plantach idzie po linii starej zabudowy istniejącej w tym miejscu przynajmniej od XVI wieku.

Chińskie śledztwo. Błogosławieństwo noworoczne na Młyńskiej
FU - chiński znak błogosławieństwa. Dziwaczne znalezisko na Młyńskiej. Było w zwalisku jednej z piwnic - jest ich przemieszanie, ciekawe historycznie; nawarstwione jedna na drugiej konstrukcje pod niemieckimi budynkami, datowane od XVI wieku po czasy  późnonowożytne, archeolodzy znaleźli - w warstwie nowożytnej (!) COŚ z chińskim ideogramem i wyraźnie widocznym obok wizerunkiem Księgi Przemian I Ching i być może wizerunkami kilku jakichś nierozpoznanych przeze mnie – jest to bardzo zatarte – buddów. Ale to nie Chiny, lecz niemiecki Meseritz przed wojną… Postanowiłam przeprowadzić śledztwo.
            Archeolodzy mówią, że znaleziska trzeba łączyć z kontekstem. Było nim zawalisko (podobno) hotelu należącego, jak mówili mi przybyli tu po wojnie międzyrzeczanie, do formacji nazistowskiej SS, z cukiernią na parterze (po wojnie w tzw. czynie społecznym osiedleńcy te budynki, częściowo wypalone, wyburzali), okazałego białego dwukondygnacyjnego budynku znanego z fotografii lotniczej z 1937 roku (to by się zgadzało - były z NIM, z FU, zastawa - (też i niestłuczone) porcelanowe talerze, salaterka i dzbanuszek do śmietanki (na porcelanie żywe kolory widoczne po przetarciu kurzu kilku dziesięcioleci) firmy Rosentall istniejącej zresztą do dzisiaj (i nadal produkującej porcelanę). Może to obrączka (długości kilku cm) spinająca serwetki, może TO COŚ trzymało zasłony w oknach, albo rogi obrusów (czy cukiernię prowadził Chińczyk? według opinii historyków - raczej nie). To skąd te Chiny? Zastanawiam się… Międzyrzecz już od czasów swej świetności utrzymywał szerokie stosunki handlowe, kupiec Johann Volmer handlował z Chinami (miał dom naprzeciw Ratusza w miejscu dzisiejszego postoju taksówek), sprzedawał im sukno, kontakty z dalekim Wschodem były utrzymywane za pośrednictwem kupców rosyjskich. A może jakiś Chińczyk osobiście zgubił TO na Młyńskiej, będąc tu w interesach? A w ogóle, co tam jest napisane? Może zapytam Chińczyka? Jest ich kilku w Międzyrzeczu, jest chiński sklep (tzw. chińska synagoga – sklep mieszczący się w budynku dawnej synagogi na ul. ks. Piotra Skargi). Pokazuję fotografie. Zapytana Chinka nie ma wątpliwości. Na komórce wystukuje mi tłumaczenie – błogosławieństwo. Noworoczne Błogosławieństwo. Ktoś je przywiózł z Chin i zgubił tu na Młyńskiej - być może.
FU. Chiński znak "Fu" oznacza błogosławieństwo, życzenie szczęścia, powodzenia. FU jest malowany w czasie święta Nowego Roku.
Buddów niestety nie udało mi się zidentyfikować, zbyt zatarte są wizerunki.
            FU chiński znak Błogosławieństwa (ze stopu brązu) – jak zgodnie mówią archeolodzy i znajomy konserwator zabytków – nie jest bardzo stary. Czasy nowożytne, wnioskując o stopniu oksydacji (proces łączenia się pierwiastków i związków chemicznych z tlenem, utlenianie) początek XX wieku, może nawet okres II wojny światowej (w Kęszycy stacjonowali Hindusi, może to oni zgubili?). Powiem więcej, jest drugi FU w Międzyrzeczu (w zbiorach prywatnych). Srebrny, odlany według dokładnie tego samego wzoru, przez dziesięciolecia był pamiątką z czasów szkolnych, prezentem. Znaleziony gdzieś w naszym mieście po wojnie, dorobiono doń spinkę i służył jako broszka. Teraz właścicielka będzie go nosić ze świadomością, CO ZNACZY… (Czy ktoś ma jeszcze taki zabytek z niemieckiego Meseritz??) Po drugiej stronie zabytku są trzy punce (znaki wytwórcze) - moje śledztwo nie jest zakończone.
            Kontakty z kupcami rosyjskimi - jako pośrednikami w handlu z Chinami (taki na pewno był) - temat jest po prostu jeszcze niezbadany, czy dotąd ktoś z naszych regionalnych historyków się tym zajmował?
Łopata archeologa jest najlepszym weryfikatorem historii. Kilka dni temu - była to ostatnia bodajże studzienka wydrążona tuż przed skrzyżowaniem z ulicą Waszkiewicza - porcelanowa wizytówka (?) zestawu myśliwskiego, dobrze zachowana Jeager Porzellan Bavaria – jak się dowiaduję - chińska fabryka Marktrewitz, okres 1925-1945 PMR Jaeger & Co. Kontakty z Chinami nigdy nie ustawały, teraz również je mamy.
    *     *


To moje reporterskie notatki. Pamiętnik wspaniałej przygody. Moje zadanie polegało na relacjonowaniu na bieżąco odkryć na ulicy Młyńskiej - dla międzyrzeczan, na zainteresowaniu opinii publicznej naszą historią. Mam nadzieję, że będziemy mogli zapoznać się z wynikami badań i opracowaniem zabytków, z profesjonalnym sprawozdaniem z nadzoru autorstwa ekipy poznańskich archeologów, którą kierował Wojciech Kaczor, podczas inwestycji przebudowy ulicy Młyńskiej. Naszą wiedzę o historii Ziemi Lubuskiej, Ziemi Międzyrzeckiej, trzeba stale uzupełniać. Inwestycje miejskie są dobrą ku temu okazją.
Iwona Wróblak
maj 2015






czwartek, 20 kwietnia 2017

Sympozjum w Muzeum 


            W spotkaniu brali udział mgr Tadeusz Łaszkiewicz – prelegent, prof. Stanisław Kurnatowski – archeolog, mgr Ewa Garbacz i mgr Teresa Witkowska – archeolodzy, historycy sztuki: mgr Bożena Grabowska i dr Stanisław Kowalski, architekt inż. Henryk kustosz – rzeczoznawca, specjalista od nadzoru archeologicznego, ks. bp Paweł Socha, ks. Marek Walczak i ks. Władysław Nadybał. Był obecny sołtys wsi Św. Wojciech.
            Tematem było milenium męczeńskiej śmierci Pięciu Braci Męczenników w 2003 r. Mgr Tadeusz Łaszkiewicz w skrócie przedstawił wyniki badań archeologicznych na dzień dzisiejszy. Prawdopodobna lokalizacja eremu obejmuje 3 miejsca: 1. miasto, gród – grodzisko jest jednak dużo późniejsze; 2.  ulica Winnica – jest tam XIII w. kościół; 3. wieś Św. Wojciech i rejon wsi Św. Wojciech. W rejonie wsi w 1997r. rozpoczęto prace i odkryto nieznane dotąd fundamenty kościoła z dużych bloków kamiennych i cegły. Wykonano 6 sondaży, odkryto pozostałości 60. grobów szkieletowych oraz relikt muru nowożytnego ceglanego z częściowo zachowaną posadzką, krypty z licznymi przemieszanymi szczątkami kostnymi. Pochówki datowane są - przez zlokalizowane kabłączki skroniowe, na XI-XII w. Znaleziono również brakteaty – monety i pierścienie miedziane i brązowe, grot strzały, ceramikę. Źródła historyczne mówią o nadanej obok kościoła wsi. Klasztor miał charakter pustelniczy, stąd jego oddalenie od grodu. W Św. Wojciechu jest jeszcze jedno, na drugim końcu wsi, stanowisko wczesnośredniowieczne. W tym roku na omawianym terenie wykonano 4 sondaże na cmentarzu przykościelnym, gdzie stwierdzono dużo nawarstwionych na siebie pochówków szkieletowych. Przewodnim tematem badań było zadokumentowanie istnienia tutaj wczesnego kościoła i eremu. O eremie wiemy od Brunona z Kwefurtu, nie ma tam jednak nazwy miejscowości domniemanego obiektu. Zwracano uwagę na  nietypową zabudowę wsi Św. Wojciech z pustym placem w środku, wskazującym na wcześniejszą jej zabudowę - pomimo tego, że nie było takiego obiektu uwidocznionego na żadnej mapie. Znaleziono XIV i XV w. ceramikę i kafle barokowe nie występujące w chłopskich chałupach. Może to  wskazywać na obiekt mieszkalny – budynek plebani w pobliżu kościoła. Trudno będzie natomiast uzyskać bezpośredni dowód na istnienie drewnianego przypuszczalnie eremu. Nie wiadomo też, czy fundacja Chrobrego została do końca zrealizowana, w „Żywocie Św. Romualda” jest tylko wzmianka na  temat jej rozpoczęcia. Co w ziemi przetrwało, czy natrafi się na zabytek? Pan Łaszkiewicz, kończąc swój wykład, był umiarkowanym optymistą. W  dyskusji zabrali głos zaproszeni goście. Pan Łaszkiewicz podniósł sprawę konieczności wejścia do środka kościoła w Św. Wojciechu i przeprowadzenia tam badań w letnim sezonie. Przedstawiciele Kościoła potwierdzili zgodę na przeprowadzenie wykopów. Prof. Kurnatowski zwrócił się do księży z  prośbą o powiadomienie wiernych o randze tych badań, ich doniosłości dla naszego narodowego dorobku kulturowego i naszej lokalnej historii.
            Uroczystości jubileuszowe w 2003 r. stworzą okazję do założenia sanktuarium, drugiego obok Rokitna ważnego miejsca dla środowiska diecezjalnego. Międzynarodowe znaczenie sanktuarium podkreślił przebywający w czasie pielgrzymki w Gorzowie papież, zainteresowani są też nim, z  uwagi na to, że dwóch spośród męczenników było Włochami, również ośrodki spoza kraju.

Iwona Wróblak
grudzień 2000

czwartek, 17 grudnia 2015

Międzyrzecz – stąd nasz ród

            Szczególna okazja. Promocja grubego tomu książki „Międzyrzecz. Gród i zamek w wiekach IX-XIV". Ósmy tom serii Origines Polonorum. Tomasz Herbich - dyrektor ds. ogólnych Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, prezentując publikację, przemawiał w imieniu nieobecnego prof.  Przemysława Urbańczyka, redaktora naukowego serii Origines Polonorum. W cyklu wydawniczym ukazało się, poza Międzyrzeczem, siedem znakomitych tomów: m.in. o Wolinie (2 tomy), Przemyślu, Szczecinie, Kołobrzegu, Płocku i Lublinie. Na opublikowanie czekają natomiast opracowania głównych ośrodków grodowych: Gniezna, Ostrowa Lednickiego, Giecza, Poznania. W przyszłości są widoki na dalsze założenia publikacyjne. Ośrodki grodowe wymienione w kronice Galla Anonima, wśród nich Międzyrzecz, były we wczesnym średniowieczu reprezentatywne dla polskiego ośrodka władzy piastowskiej. Rozpoczęły etap formowania się państwa piastowskiego.
            Starannie wydana książka. Encyklopedia wiedzy o naszym szacownym grodzie i zamku. Książka zarówno dla profesjonalistów, jak i dla  amatorów pasjonatów. Nieodzowna, wydaje mi się, lektura dla przewodników turystycznych. Fascynujący pomocniczy podręcznik dla szkół. Książka, którą naprawdę warto MIEĆ na półce. Warto czytać kawałkami – ze względu na olbrzymią ilość zawartych w niej informacji, opracowań naukowych z  różnych dziedzin.
Julia Zimmerman z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej mówiła o działalności tej organizacji, wspierającej polskich naukowców, także autorów tej  publikacji. Na promocji książki obecni byli burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz, współfinansujący wydawnictwo, i starosta Grzegorz Gabryelski.
            Mieliśmy przyjemność wysłuchać świetnych gości, referujących swoje opracowania.
Pierwszy z prelegentów: prof. Michał Kara z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN - "Gród w Międzyrzeczu w kontekście formowania się państwa polskiego". Profesor podziękował osobom, które wsparły przedsięwzięcie wydawnicze. Międzyrzecz to ogromne wyzwanie badawcze. Stanowisko cechuje bogactwo znalezisk i nawarstwień. Projekt badawczy wpisał się w obchody milenium państwa polskiego, jako archeo-historyczny przyczynek do  poznania dziejów najstarszych grodów. Pozyskano nowe informacje na temat genezy państwa polskiego, implikacji kulturowo-cywilizacyjnych tego  procesu. Badania pomogły śledzić ten proces, jego okoliczności - inkorporowania ziem ościennych do protopaństwowego dominium gnieźnieńskiego. Pierwsze wzmianki o Polsce i księciu Mieszku I pochodzą z 963 r.
            Międzyrzecz to ciągłość istnienia miejsca władzy od czasów plemiennych od IX w. do późnego średniowiecza. Najstarszymi znaleziskami wewnątrz wyspy zamkowej, starego grodziska, są jamy zasobowe, które pełniły funkcje spichlerzy, miejsca targowego i jednocześnie ośrodka sakralnego, kultowego. Były centrum życia wspólnoty grodowej, miejscem, gdzie odnawiała się władza, odprawiane były sądy, wiece polityczne.
            Przedpiastowskim gródkiem rządził miejscowy lokalny władca. Piastowie, raczej pokojowo, zawłaszczyli gródek i przekształcili go w sposób trwały w miejsce warowne. Ośrodek włączyli w kształtujący się organizm monarchii piastowskiej. Jej matecznikiem były gródki na wysoczyźnie poznańskiej - w Gnieźnie, Gieczu, Poznaniu, Ostrowie Lednickim. Tam formowały się elity władzy, jak się wydaje, był nią gnieźnieński ród. Ziemie zostały przejęte przez Piastów w sposób pokojowy, jako kulturowo bliskie ośrodkowi gnieźnieńskiemu. Piastowie przejmowali nowe ziemie w swoim sąsiedztwie w różny sposób, metodami politycznymi, na mocy porozumień z okolicznymi wspólnotami, mariaży rodów, wzajemnych korzyści handlowych, skłaniając ich w ten sposób do uznania zwierzchności piastowskiej. Gródki na południu, na obszarze górnej Obry, są wyraźnie naznaczone podbojami wojennymi - badano ich pozostałości, osady zostały po zdobyciu porzucone i już nieodbudowane. Podobnie odrębna od ośrodka gnieźnieńskiego, o własnej spójnej tożsamości kulturowej, jest zachodnia część terenu, gdzie również ekspandowało państwo piastowskie.
            Państwo piastowskie leżało na atrakcyjnej trasie będącej pomostem łączącym strategiczne kierunki w ówczesnej Europie – Wisła/Mazowsze, w  stronę Rusi Kijowskiej, na północy w kierunku Pomorza, Połabia, Wolina i Szczecina, gdzie były rozwinięte ośrodki handlowe, oraz w kierunku południowym - do Czech.
            Dla elit władzy ściągano z zagranicy artykuły luksusowe, ozdoby, uzbrojenie dla drużyny książęcej. Szlakami wodnymi przez Obrę przepływało przez Międzyrzecz z ośrodków ruskich i skandynawskich srebro, zarówno w biżuterii (pierścieniach), jak i w monetach. Pieniądze były potrzebne na żołd dla najemników, na inwestycje państwowe; pałace i kościoły. Pod koniec X wieku powstał erem mnichów benedyktyńskich, który zrodził kult Pięciu Braci.
            Następny wykład wygłosiła Agnieszka Indycka, pracownik Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego - "Międzyrzecz i okolice w  średniowieczu (VI - XV w.) - w świetle wykopalisk". Pierwsze badania archeologiczne w okolicach Międzyrzecza były poczynione w 1825 r. W Wysokiej znaleziono grób z epoki wczesnego brązu. W późniejszym okresie badano gród w Międzyrzeczu i cmentarz w Świętym Wojciechu. Badania na  pszczewskim grodzisku prowadził mgr archeologii Edward Dąbrowski. Systematyczne badania archeologiczne w Międzyrzeczu prowadzono w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Za sprawą kustosza muzeum międzyrzeckiego Alfa Kowalskiego prowadzone były eksploracje grodziska, zamku i podgrodzia międzyrzeckiego, które prowadził, wtedy - mgr, Stanisław Kurnatowski. Lata 90. XX w. to ponowne ożywienie w badaniach archeologicznych przy  okazji inwestycji, przy budowie gazociągu jamalskiego. Wykopaliska prowadzono m.in. w Nowej Wsi, Żółwinie i Pszczewie. W Świętym Wojciechu w  latach 1997 - 2002 badania prowadził mgr Tadeusz Łaszkiewicz, dotyczyły one kwestii lokalizacji eremu 5. braci benedyktynów. W Bobowicku w  sondażowych wykopach odkryto zabytki od epoki neolitu po schyłek wczesnego średniowiecza – m.in. ceramikę całkowicie obtaczaną. Badania ratownicze na obwodnicy przyniosły odkrycie studni z VII-VIII wieku, żarna wczesnośredniowiecznego i inne obiekty. W 2003-2004 r., również na  obwodnicy międzyrzeckiej, na drugiej nitce jezdni, zlokalizowano wczesnośredniowieczne relikty kulturowe: 9 grobów szkieletowych i jeden obiekt sakralny – miejsce obrzędowe w typie sanktuarium. Znaleziono najstarszy zarejestrowany w Wielkopolsce cmentarz z X-XI wieku. W 2008 r. przy ul.  Wybudowanie przy budowie domu mieszkalnego natrafiono na ceramikę z XI wieku. Prowadzono prace z tytułu nadzoru archeologicznego na terenie miasta lokacyjnego w obszarze ulic Świerczewskiego i Spokojnej. Przy modernizacji powierzchni rynku, ulic Lipowej, na zachód od budynku ratusza, odkryto późnośredniowieczny cmentarz przykościelny.
            Beata Banach z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN - "Najciekawsze zabytki z wykopalisk w Międzyrzeczu". Obfitość znalezisk w czasie badań archeologicznych zamku i podgrodzia w latach 50. i 60. zaowocowała licznymi pracami naukowymi. W książce „Międzyrzecz. Gród i zamek w wiekach IX-XIV" można przeczytać na temat kilka rozdziałów. W pierwszych wiekach istnienia grodu popularną zabawą dla dzieci i dorosłych we wszystkich grupach społecznych była gra w kości, także w formie hazardowej (w literaturze są wzmianki o zakazie gry hazardowej), popularna do XVII wieku, kiedy wyparta została przez gry w karty i gry planszowe. Znaleziono 22 kostki do gry. Wyrabiano je z poroża jeleni, z kości zwierząt domowych, drewna, bursztynu, kości słoniowej, kamieni półszlachetnych. Zarejestrowano też 2 pionki do gry w szachy, instrumenty muzyczne; piszczałkę z XII wieku, łyżwy ze zwierzęcych kości długich. Liczne elementy uzbrojenia i oporządzenia jeździeckiego – ostrogi, sprzączki, wędzidła (są podobne do używanych obecnie), posrebrzane strzemiona, podkowy, końską uprząż z okuciami, rozetki, pasy rycerskie z ozdobami, zgrzebła i dużą ilość grotów strzał (do kuszy) – razem około 400 sztuk, różniące się wielkością i sposobem osadzenia. Elementy strojów ze skóry, kołnierze, rzemyki, sakiewki, strzępy tkanin, fragmenty obuwia – niektóre w dobrym stanie – zimowe obuwie z wyższymi cholewkami i letnie lżejsze ciżmy. Ozdoby, pierścionki damskie z tarczką, kółeczka szklane, kuleczki z karneolu i bursztynu, przęśliki, kolekcja noży rzemieślniczych. Znaleziska z wcześniejszych faz osadniczych mają bardziej pokojowy charakter, w późniejszych jest więcej artefaktów wojennych, świadczących o wojennym rzemiośle mieszkańców grodu.
            Prof. Michał Kobusiewicz (Instytut Archeologii i Etnologii PAN) - "Wykopaliska w Międzyrzeczu we wspomnieniach ich uczestnika". Profesor osobiście uczestniczył w wykopaliskach w czasie, kiedy kierownikiem badań był St. Kurnatowski. Prelegent mówił o nowoczesnym charakterze sposobu prowadzenia tych prac, multidyscyplinarnym – dlatego dzisiaj mamy tak ciekawą publikację… Są tam wyniki z laboratoriów archeobotaniki, archeobiologii, zestawy sposobów żywienia we wczesnym okresie piastowskim – ilościowy stosunek upraw i roślin w menu mieszkańców itd. Zachęcam osobiście do lektury książki. Prof. Kobusiewicz opowiadał też o koleżeńskiej dobrej atmosferze w zespole badającym nasz zamek. Wspominał znalezisko ofiary zakładzinowej pod jednym z domostw, wprost wywodzącej się z żywych jeszcze kultów pogańskich – szczątkach koguta.
            Mamy w naszych bibliotekach regionalnych szczególną książkę. Cechuje ją ogromna erudycja, bogactwo wątków, rzetelna wiedza o  międzyrzeckim grodzie i zamku – to znakomita unikalna książka. Nasza międzyrzecka biblia wiedzy o lokalnej historii, naszym dziedzictwie kulturowym.

Iwona Wróblak
grudzień 2015








czwartek, 8 października 2015

Teren nowego parkingu to część dawnego Przedmieścia Brójeckiego/Poznańskiego


            Niedawno zakończona inwestycja przebudowy parkingu PKO BP na Osiedlu Centrum (przybyło 18 nowych miejsc), realizowana przez firmę Pawła Strzelczyka, obejmowała teren zlokalizowany poza obrębem średniowiecznego miasta lokacyjnego (obwiedzionego pierwotnie murami obronnymi, obecnie nieistniejącymi). To obszar zwany dawniej Przedmieściem Poznańskim, wpisany jest do rejestru zabytków. Przedmieście wzmiankowane jest w  źródłach w 1490 r, jeszcze bez nazwy własnej, dopiero w XIX wieku zaczęto je nazywać „Poznańskim”. Z tego też stulecia pochodzi nazwa „Przedmieście Brójeckie”. Położone jest na wschód od Bramy Wysokiej, wzdłuż drogi w kierunku Pszczewa (na Poznań), aktualnie jest to ulica 30.  Stycznia.
Parking przy PKO BP - wraz z jego nowo oddanym fragmentem przy Banku PKO BP, to część dawnego Przedmieścia Brójecko/Poznańskiego. Przedmieście Brójeckie, położone na wschód od Bramy Wysokiej zwaną Poznańską, czyli historyczny wyjazd z miasta w kierunku południowo-wschodnim, prowadził na Skoki, Wyszanowo, dalej do Brójec, zlokalizowane było na południe od Przedmieścia Poznańskiego. Założenia urbanistyczne tego fragmentu miasta datują się na XVI-XVII w., miejsce powstało w związku z rozwojem przestrzennym miasta, który następował szczególnie w  kierunku wschodnim. Centrum tego obszaru było placem położonym za Bramą Wysoką, zlokalizowanym między ul. Brójecką/Armii Czerwonej a ul.  Strzelecką (obecnie nieistniejącą), na którym w późniejszym okresie odbywał się świński targ. Tam swoje towary sprzedawali mieszkańcy okolicznych miejscowości. Plac zabudowany był po obydwu stronach niskimi domami parterowymi. Zmiany w krajobrazie miejsca zabudowy nastąpiły w początkach lat 70. ubiegłego wieku, kiedy wybudowano ulicę Stoczniowców Gdańskich i powstało w ten sposób Osiedle Centrum. Osiedle bloków zostało wybudowane w miejscu dawnych ulic: Różanej, Strzeleckiej, Wąskiej, Środkowej i Brójeckiej/Armii Czerwonej.



Iwona Wróblak
wrzesień 2015

sobota, 8 sierpnia 2015

Odkryto stare koryto rzeki Paklicy

            
            Dalszy ciąg prac przy przebudowie ulicy Świerczewskiego. Nadzór archeologiczny nad inwestycją prowadzi archeolog Agnieszka Indycka, pracownik Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego.
            Firma budowlana, mijając skrzyżowanie ulic Konstytucji 3 Maja i Świerczewskiego, wyszła już z pracami ziemnymi poza granicę średniowiecznego miasta lokacyjnego. Jego mury, widoczne na planie J. Harnischa z 1780 roku, i fosa miejska znajdowały się na północ od ulicy Konstytucji 3 Maja. Brak napotkanych podczas nadzoru artefaktów wcześniejszych niż późnonowożytne świadczy o tym, że ta część miasta powstała w  dopiero w XIX wieku.
            Na wysokości budynku Poczty Polskiej pracownicy firmy PRINŻ wbijają w grunt za pomocą urządzenia zwanego „młotem” tzw. larsseny, (model grodzicy, stalowa ściana służąca do zabezpieczania wykopów) czyli długie, tutaj sześciometrowe pale zaporowe z blachy ze stali nierdzewnej, odpornej na  korozję. Larsseny używane są przy tworzeniu zbiorników wodnych, wykopów ziemnych. Tworzą rodzaj szczelnej ściany oporowej, wykonanej poprzez wbijanie lub wciskanie naprzemiennie zazębiających się, kolejnych profili z blachy falistej. Obudują ściany wykopu w celu zapewnienia ich stateczności przy dalszych pracach, jako gródź.
            Wody gruntowe, podziemne źródła często towarzyszą pracom ziemnym. Dużo tej wody od początku towarzyszy inwestycji na ulicy Świerczewskiego. Może to bliskość rzeki Paklicy? Jej starorzecze zostało właśnie, na wysokości budynku byłego Ogniska Muzycznego, odkryte przy  drążeniu jednego z czterech wykopów wzdłuż w ciągu ulicy Świerczewskiego. Wyróżnia się ciemną barwą i rzecznym iłem. Rzeka meandrowała na przestrzeni lat, była też regulowana jeszcze przed wojną przez Niemców.

Iwona Wróblak
czerwiec 2015




środa, 5 sierpnia 2015

 Nowinki z nadzoru archeologicznego w robotach na Świerczewskiego

            Obecna ulica Świerczewskiego, w czasie istnienia miasta lokacyjnego, była ulica peryferyjną, ślepą, biegnącą do murów, bez przebicia w postaci bramy miejskiej. Tu kończyło się miasto. Pewnie z tego względu, we fragmencie za kościołem św. Jana, wymoszczona była tylko chrustem i gałęziami , których resztki znaleziono w nienaruszonej przez późniejsze wykopy ciemnej warstwie kulturowej, w badanych fragmencie na północ od ulicy Chłodnej do Cukierni „Karpicko”.
            Zagadką jest znaleziona tam mała (średnica prawie około 1 cm), niekreślonej jasnej barwy kulka szklana. Archeolodzy zastanawiają się, do czego służyła… Znaleziono też żelazny fragment noża, także trochę ceramiki późno nowożytnej i fragmenty skór – dość częste artefakty w Międzyrzeczu w  rejonie starego miasta lokacyjnego.


 Iwona Wróblak
lipec 2015

wtorek, 4 sierpnia 2015

Agnieszka Indycka. Promocja książki – Archeologia Mederecensis

            Tak wielu archeologów na raz, jak tego dnia, nie gościmy często w naszym międzyrzeckim Muzeum. Długa kolejka ustawiła się w sali starościńskiej, najpierw aby wręczyć kwiaty, potem uzyskać odręczną autorki dedykację. Publikacja mogła być wydana dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego.
            Agnieszka Indycka jest absolwentką Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (2005 r. – specjalizacja: średniowiecze), członkiem Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich Oddział Lubuski, autorką i współautorką publikacji naukowych i  popularnonaukowych, do tej pory dostępnych jedynie pojedynczo w specjalistycznych pismach. Cieszymy się, że ta zbiorcza książka powstała. Będzie cenną pozycją w bibliotekach i księgozbiorach.
            Bardzo ciekawe było to wydarzenie kulturalne z tego też względu, że prowadził je dr historii Marceli Tureczek. Nic, tylko słuchać, jak rozmawiają: historyk z archeologiem – o naszej regionalnej historii i zabytkach. Jak mówił Marceli Tureczek – tam gdzie nie zachowały się w dostatecznej ilości źródła pisane, inskrypcje, resztę dopisze - być może - łopata archeologa, dodam, że z cennym oprzyrządowaniem laboratoriów naukowych.
            Zawsze kiedy rozmawiam z panią Agnieszką, a (bardzo) skwapliwie dzwonię do niej (w sprawie konsultacji), kiedy w naszej okolicy są  prowadzone, czy to przez nią, czy przez innych archeologów, tzw. nadzory archeologiczne, zawsze mogę spodziewać się jednego – jej odpowiedzi na  moje, czasem nieskoordynowane, pytania, będą rzetelne i wyważone. Dziedzictwa kulturowego – że zacytuję autorkę – nie można spłaszczać i wiedza o  nim powinna być odpowiednio wyważona. Chociaż Nam, ciekawskim obserwatorom nieraz pilnie wiedzieć więcej – i szybciej… Archeolodzy zawsze mi wtedy mówią, że na badania znalezionych artefaktów, w ciszy laboratoriów i bibliotek, potrzeba czasu…
            Teraz jest (leży mi na stoliku) Jej książka, do degustacji bezpośredniej – ogromna ilość faktów, wyników badań, próbka Jej ogromnej wiedzy.
„Archeologia Mederecensis (średniowieczna nazwa Międzyrzecza). Studia i badania archeologiczne na Ziemi Międzyrzeckiej” autorstwa Agnieszki Indyckiej, archeologa zatrudnionego w naszym międzyrzeckim Muzeum. Artykuły autorki zebrane w jednym woluminie, ponad 170 stron tekstu, ilustracji, rycin, fotografii, opatrzonych bogatą bibliografią.
            Czytam książkę… Czuję się jak na wykładzie uniwersyteckim… Rozdział pierwszy: co badano i kiedy w Międzyrzeczu i okolicach? Zarys historii badań archeologicznych. Zaostrza nam potem autorka apetyt na wiedzę o zamku międzyrzeckim, gdzie w ubiegłym wieku w latach 60. prowadzono systematyczne badania. Pani Agnieszka obiecała, że będzie dostępna książka pod redakcją prof. S. Kurnatowskiego o międzyrzeckim grodzisku. Grube tomiszcze, to będzie gratka! Interdyscyplinarna pozycja książkowa, która będzie kompendium wiedzy o naszym wspaniałym zabytku. Czytam dalej – zarys wiedzy o historycznych międzyrzeckich nekropoliach. Jak twierdzą archeolodzy – Międzyrzecz to 1000 (tak!) lat nieprzerwanego osadnictwa, mówi się o historycznym basenie międzyrzeckim, naukowym archeologicznym niemalże „eldorado”, znanym w naukowym światku. Groby odkryto koło Ratusza (połowa XIII – koniec XV w) i na Winnicy (druga połowa XV), pochówki były usytuowane przypuszczalnie przy najstarszych międzyrzeckich kościołach. Chronologia cmentarzysk, interesujące analizy antropologiczne, inne wyczerpujące informacje.
            Bardzo ciekawe są artykuły dotyczące okresu, w którym się pani Indycka specjalizuje; dotyczące wczesnego średniowiecza. Szczegółowa analiza ceramiki znalezionej na stanowiskach archeologicznych w Lutolu Suchym i w Międzyrzeczu-Wybudowanie, technik jej wyrobu. Rysunki – rekonstrukcje naczyń. Skorupki są bardzo ciekawe, jeśli opowiada o nich ktoś, kto się na tym zna. Stary Dwór to wyjątkowo interesujące miejsce, o średniowiecznym rodowodzie, wieś – co ciekawe – zawsze miała tą samą nazwę, takie topologiczne ciekawostki są znamienne, tradycja nazewnictwa jest trwalsza niż  źródła pisane.
            W naszym międzyrzeckim muzeum są przepastne magazyny (miałam okazję je oglądać) pełne fascynujących artefaktów. Piękna nabierają przy odpowiednim (fachowym) komentarzu. Opisane – przypuszczam – zajęłyby w książkach wiele rozdziałów. Pani Agnieszka wyjęła z tych zbiorów np.  siekierkę z brązu (znalezioną w Nietoperku), są w książce jej fotografie i opis. Bardzo dawne ubrania spinano brązowymi szpilami, jedną z nich również szczegółowo opisała autorka. Zabytek znaleziono na cmentarzysku użytkowanym przez ludność kultury łużyckiej (stanowisko pod Międzyrzeczem) – tak dawne są dzieje osadnictwa na naszym terenie! Opisany został też brązowy pierścionek – biżuteria łużycka, figurka ornitomorficzna – gliniany ptak, będący być może zabawką, może też spełniający inne funkcje kulturowe, wykonany z dobrej jakości gliny. Na deser mamy cacko nasze międzyrzeckie, rzecz naprawdę unikatową – gemma rzymska (podobizna cesarza Gordiana III), przypuszczalnie w XIV w. zgubiona (przez kogo?...) na dziedzińcu zamkowym – temat na powieść sensacyjno-historyczną, kamień półszlachetny (karneol) wyjęty przypuszczalnie z  pierścienia, śliczny, jasnoczerwony, z delikatnym rysunkiem – portretem młodziutkiego cesarza rzymskiego, dzieło sztuki samo w sobie. Jest też nasza międzyrzecka łódź jednopienna dębowa, rzadko wystawiana, o niej także możemy obszernie poczytać w książce pani Indyckiej.
            Dla mnie za mało jest tych artykułów, tyle rzeczy ciekawych jest w pomieszczeniach naszego muzeum, nasz rejon jest przebogaty w znaleziska, realizowanie inwestycji ziemnych znacznie poszerzyło wiedzę o dziejach, liczymy na to, że ta książka jest zaledwie pierwsza w dorobku autorki. Bardzo tę publikację polecam do czytania, widziałam, jak nasze panie bibliotekarki, obecne na promocji, niosły ją pod pachą, więc będzie dostępna dla  czytelników.
            Spotkanie w muzeum z okazji promocji książki pani Indyckiej było bardzo smakowite i przypomina mi – podobne sprzed kilku lat - w tym samym miejscu, M. Tureczka z małżeństwem, profesorami Zofią i Stanisławem Kurnatowskimi (z okazji nadania naszemu muzeum imienia Alfa Kowalskiego). Wtedy też był super wywiad z szanownymi gośćmi, godny ogólnopolskiej anteny, w atrakcyjnej formie naukowej gawędy-dyskursu. Wrażenie – ogromna wiedza rozmówców w sposób przystępny przekazywana słuchaczom. Teraz też Marceli Tureczek uczynił promocję książki pani Indyckiej bardzo ciekawą nawet dla tych, którzy dotąd nie interesowali się archeologią – i mieliśmy niedosyt, że spotkanie trwało tak krótko. Była mowa o kreowaniu lokalnej tożsamości (jako celu wydawania takich pozycji książkowych), z tego względu złożono podziękowania Starostwu Powiatowemu, które jest zawsze przychylne podobnym projektom Stowarzyszenia Regionalistów „Środkowe Nadodrze” – jego prezesem jest Marceli Tureczek. Pani Agnieszka opowiadała o badaniach archeologicznych w naszym rejonie, wiemy, że były już prowadzone w 1825 r. Jest jeszcze bardzo wiele do odkrycia, badania ratownicze, przy okazji inwestycji, stawiają naukowcom więcej pytań niż dają odpowiedzi. Mamy nadzieję, że będzie kiedyś okazja prowadzić takie badania, jakie realizowano z inicjatywy Alfa Kowalskiego, byłego dyrektora Muzeum międzyrzeckiego. Uczestniczył w nich przez kilka sezonów prof. Stanisław Kurnatowski, pani Agnieszka ze swej strony mówiła o ogromnym wpływie tego naukowca na jej postrzeganie zawodu archeologa w czasie, kiedy pisała swoją pracę magisterską.
            Z konkluzją pani Indyckiej i pana Tureczka, że naukowcy nie mogą zamykać się ze swoją wiedzą w muzeach – zachowując dziedzictwo kultury tylko dla siebie – zgadzam się w zupełności, i że jest to wyzwanie społeczne. Inwestorzy mają tego pełną świadomość, i ustawowo zagwarantowany obowiązek, pomocy i współpracy z archeologami w sprawowaniu przez nich nadzoru w trakcie prac archeologicznych.
            Jeszcze o naszych międzyrzeckich tajemnicach… Tych spodziewanych, bo nie wiadomo, co jeszcze nasza mała ojczyzna kryje w swoich warstwach stratygraficznych… W kilku punktach to: np. lokalizacja cmentarza związanego z mieszkańcami grodu? Teren wokół kościoła św. Jana nie był w ogóle badany (nie było tam inwestycji), także - gdzie był erem Braci Międzyrzeckich??? Wielki znak zapytania. Będzie inwestycja drogowa na ul.  Świerczewskiego – co odkryje? Obszar byłego cmentarza ewangelickiego – teren nie był po jego likwidacji naukowo eksplorowany. Bez mała każdy centymetr międzyrzeckiej ziemi to tzw. archeologiczna „strefa A”, zawierającą setki lat nieprzerwanego osadnictwa… I z niecierpliwością czekamy na  tegoroczną sesję historyczną.
                                                                                                                                   
                                                                                                                       Iwona Wróblak
luty 2015