Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert muzyka klasyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert muzyka klasyczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2026

 

Muzyka w Raju, dzień następny - o Drogach i bezdrożach Hiszpanii


W kościele św. Jana Chrzciciela, gdzie miał miejsce drugi dzień międzyrzeckiej odsłony Festiwalu Muzyki w Raju w 2026 r. - instrumenty strunowe i francuski zespół „La Nébuleuse” w przygotowanym specjalnie na Festiwal programie „Drogi i bezdroża Hiszpanii”. Imanol Iraola – śpiew, instrumenty perkusyjne, Pierre Baptiste Brioude-Dhénain – gitara, colascione, i Gabriel Rignol – gitara, lutnia. Gości przywitała dyr. Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury Ewelina Izydorczyk-Lewy.

Subtelności brzmień muzyki XVII- i XVIII-wiecznej Hiszpanii, z jej emocjonalnością, rozpoznawalnej poprzez rytm i lirykę. Muzyka hiszpańskiego baroku. Późnorenesansowy, wczesnobarokowy colascione tzw. lutnia żyrafy, z gruszkowatym korpusem przypominającym lutnię i z niezwykle długim gryfem, wywodzący się prawdopodobnie od bliskowschodnich tanburów, którą wysoki Pierre Baptiste Brioude-Dhénain stroił na stojąco. Okrągły ruch ramion Imanol'a Iraola, kiedy uderzał o siebie dwoma kastanietami (idiofonami) - połączonymi sznurkiem wklęśniętymi drewnianymi muszelkami; tradycyjnymi instrumentami perkusyjnymi kojarzącymi się dzisiaj też z hiszpańską kulturą i muzyką ludową. Flamenco bardzo klasyczne, akademickie...

Dzięki niepowtarzalnej akustyce świątyni śpiew, kastaniety i gitary rozchodziły się po naszej sali sali koncertowej docierając do każdego zakątka, otulając nas od podłogi po sufit i prezbiterium z renesansowymi freskami. Delikatne subtelne kaskady fal dźwiękowych, skąpani w nich, wtopieni, słuchamy wyraźnych tembr bębna podkreślającego gorący hiszpański temperament, taneczny folkowy rodowód tej muzyki.

Liczna publiczność nie mogła wypuścić młodych muzyków bez bisu, kilkukrotnego. Czekamy na trzeci ostatni koncert Muzyki w Raju w Międzyrzeczu, program zapowiada się intrygująco.


Iwona Wróblak

sierpień 2026 r.









 


sobota, 20 sierpnia 2022

 

Rajskie koncerty w kościele św. Jana


Burze w okolicy omijają nasz Międzyrzecz, nie przeszkodzą nam w delektowaniu się muzyką. Ostatnie – aż - dwa koncerty w Międzyrzeczu, w kościele św. Jana Chrzciciela.

31. koncert edycji Muzyki w Raju w 2022 r. Francuskie ballady i chansons, mało znane, a piękne - z XIV-XVI wieku. Bardzo wysoki męski głos Dorona Schleifera, i akompaniament Coriny Marti – na dwóch trójkątnych instrumentach klawesynowych, zestawionych ze sobą w prostokąt: clavisimbalum (XV wieczny przodek klawesynu) i klawesyn renesansowy. Francuskie ballady i chansons z XIV – XVI wieku; Lamech Judith et Rachel, i anonimowe, niektóre bez tytułu: Passerose de biauté, Je voy le bon tens, Jet fort qu’en amour, Pour L’amour, Anthonello da Caserta (ok. 1355 – 1402) Dame Gentil en qui, J’ay grant desespoir, Lamech Judith et Rachel de plourer, Indescort Pierre Moulu (ok. 1484 – 1540), Amy souffrez, J’ai mis mon coeur, Nicolas Gombert (ok. 1495 – 1560) Tous les regretz, Pierre Attaignant (ok. 1494 – 1552) Branle commun, Pierre Sandrin (ok. 1490 – 1561) Doulce memoire, Pierre Attaignant Pavane- Gaillarde sur la Pavane, Jean Mouton (ok. 1459 – 1522) / Josquin des Prez (ok. 1450 – 1521), Adieu mes amours. O czym śpiewa Doron Schleifer, gra pianistka? Może o zwykłych sprawach ludzi, które zajmowały ich w tej odległej epoce. Na pewno o miłości... O nastroju piszącego nuty.

Historie ludzkie po starofrancusku. Rytm dawnych epok. Dużo wolniejszy niż teraz. Kontemplujący sztukę i muzykę. Kościelne brzmienie instrumentu, ten drugi klawesyn renesansowy, brzmi nieco inaczej... Jak membrany cienkich sprężynek... Pewne, i delikatnie uderzające w klawisze, dłonie Coriny Marti, muskające je... Ilustracja do tenorowego śpiewu. Są też partie instrumentalne. I a'capella Schleifera... Podziwiamy kunszt wokalny śpiewaka. Wsłuchujemy się z ciekawością w te unikalne kompozycje, klawesynowy dźwięk miękko osiada w katedralnej sali kościoła. Koraliki perełek nut lśnią odbiciem na ściennych renesansowych freskach, jak misterna układanka...

To muzyka do wielokrotnego odsłuchania. Wykopana z czeluści muzealnych archiwów, przywrócona życiu dzięki umiejętnościom, i wrażliwości jej odkrywców... Ale taka jest – co roku – muzyka prezentowana w koncertach Muzyki w Raju. Właśnie ta mniej znana. Dlatego budzi emocje... Nieznane kusi, zwłaszcza gdy odnajdujemy siebie w umysłowości, aktywności twórczej ludzi, których dawno fizycznie nie ma, ale pozostawili po sobie – nuty...

Wielkie jasnozielone hortensje czekają na ławce kościelnej, by zostać wręczone muzykom. Ostatni koncert międzyrzecki będzie dotyczył Europejskiej Muzyki Lutniowej przełomu XVI i XVII wieku. Michał Gondko przywiózł ze sobą dwie, różnej wielkości, lutnie renesansowe. Chociaż, jak mówi, jest – była ich w Padwie, cała rodzina... Różne rozmiary – altowa, basowa, tenorowa, rożne barwy dźwięku... Oglądamy kopię instrumentów tradycji weneckiej. W Padwie były warsztaty lutnicze. Instrument był zbudowany z 31. listew cisowych, z dużą płytą rezonansową ze świerku. Jak kultura danego regionu kształtowała gusty i zainteresowania muzyczne twórców, słuchaczy? Możemy się tylko domyślać...

Pierwszy utwór – Florilegium. Przekrój muzyki komponowanej na lutnię: włoską - Miscellanea italica: Giulio Cesare Barbetta (ok. 1540 – po 1603), Padoana detta Zo per la Brenta, też anonimowych, jak to często wtedy bywało, twórców, Ricercata, Simone Molinaro (ok. 1570 – po 1633) Saltarello primo, Currentes, Lorenzino Trajetti (zm. 1608), Praeludium Gioan Battista Domenico (ok. 1600), Bergamasco.

Polska muzyki komponowana na lutnię, wpisujemy się w ten europejski nurt lutniowy. Miscellanea polonica: Tobias Hume (ok. 1579 – 1645), A Pollish Vilanell, Ambrosius Albertus Długoraj (ok. 1557 – po ok. 1619) Fantasia, Jacob Reys dit Polonois (ok. 1550 – 1605), Courante Casparus Sieleczky (ok. 1570 – ?), Praeambulum Matthäus Waissel (ok. 1535 – 1602), Polnischer Tanz... czy rozpoznajemy swojskie rytmy? W owym czasie kultura była uniwersalna, słuchano na dworach muzyków z innych krajów, czerpano od siebie inspiracje.

Miscellanea germanica, niemieckojęzyczna: Jak po niemiecku brzmiała lutnia? Autorzy też anonimowi, do autorstwa nie zawsze przykładano wagę - Es sind doch selig alle die, Matthias Reymann (ok. 1565 – po 1625) Galliarda, Johannes Spalkaiber (ok. 1600?) Praeambulum Benedictus de Drusina (ok. 1520 – ok. 1578) Fantasia, Tantz des Graffen von Manßfeldt...

I - Miscellanea anglica: Toys, Barick Bulman (ok. 1600) A Paven, Anonim/John Coprario? (ok. 1570/80 – 1626) Allemandt à Globe / Jigge of Cooper. Flandricum: Nicolas [de] Rans ( przed 1548 – ?), Branles.

Krótkie ludowe tańce francuskie, jak wyglądała do nich choreografia...? John Dowland, słynny lutnista żyjący w czasach Szekspira, słuchamy jego koronkowej kompozycji pt. „Samotnik i samotniczka”, to na bis... Dużo wrażeń muzycznych. Zachwytu instrumentem, i kunsztem wykonawcy.

Program przygotowany specjalnie na Festiwal „Muzyka w Raju 2022”.

Iwona Wróblak

sierpień 2022


















wtorek, 25 czerwca 2019


Vivaldi w Międzyrzeczu

W cyklu koncertów Przedsionkowych, dla Nas, w Międzyrzeczu, Antonio Vivaldi, w dodatku w świątyni św. Jana Chrzciciela, gotyckiej katedralnej budowli znanej ze swej wspaniałej akustyki – najlepszej naszej miejskiej sali koncertowej…
Przedsionek Raju 2019. 13.06. – 4.08.2019 r. Muzyczny projekt w naszym regionie po raz ósmy. Vivaldi - Bach. Ziemia Lubuska, Dolny Śląsk, Wielkopolska. Lubuskie spotkanie muzyczne… po kilku wiekach… włoskiego księdza i niemieckiego kantora – przed laty kompozytorów wzajemne się inspirujących; Antonio Vivaldi, drezdeński artysta muzyk wychowany w tradycyjnej szkole muzyki niemieckiej, starszy kilka lata od Jana Sebastiana Bacha, tworzący w epoce przemian w muzyce barokowej przełomu XVII i XVIII wieku.
Wykonawcy międzyrzeckiego koncertu: Chorwatka Jesenka Balic Zunic – skrzypce, Green Kore – orkiestra barokowa, czyli wspólna inicjatywa Fundacji Muzyki Dawnej „Canor” i orkiestry Kore, oraz Joanna Boślak – Górniok – jedna z najbardziej doświadczonych polskich klawesynistek.
W koncercie zapowiadany Antonio Vivaldi (1678 – 1741). Sinfonia z opery L’incoronazione di Dario RV 719 (Allegro, Andante, Presto), Koncert skrzypcowy g-moll RV 317 (Allegro, Largo, Allegro), Sinfonia z opery Farnace RV 711 (Allegro, Andante, Allegro), Koncert skrzypcowy h-moll RV 387 (Allegro, Largo, Allegro), Sinfonia g-moll RV 157 (Allegro, Largo, Allegro) i Koncert skrzypcowy g-moll RV 332 (Allegro, Largo, Allegro).
            Razem z Cezarym Zychem, pomysłodawcą koncertów „Muzyka w Raju”, powitał nas, liczną zawsze międzyrzecką widownię fanów koncertów muzyki klasycznej, proboszcz ks. Marek Walczak, znany z organizowania dziesiątków koncertów w kościele św. Jana. Czekał nas wspaniały wieczór, koncert z udziałem Jesenki Balic Zunic, jej oryginalnym lirycznym spojrzeniem na muzykę Vivaldi’ego. Sześć krótkich utworów, każdy w trzech częściach, z doskonałym akompaniamentem klawesynu.
            Wspaniale partie na skrzypce. Wiele wątków opowieści muzycznych, w różnym tempie, nastroju i barwie lirycznej. Nostalgia i smutek, dworski skoczny taniec, klasyczny w każdym calu, utwory znane nam z radia, także i te rzadziej wykonywane. Subtelne wykonania smyczkowe, jak pociągnięcia pędzlem impresjonistów na płótnie. Pokaz wirtuozerii młodych muzyków, ich klasy, wpasowanie w całość poetyki wykonawczej Jesenki, fragmenty na wiolonczelę i kontrabas, ale przede wszystkim – skrzypce… I srebrzyście brzmiący klawesyn. Bis był nam też darowany… Jeszcze nas czeka 29.06. Bachowski koncert w Międzyrzeczu-Obrzycach…

Iwona Wróblak
czerwiec 2019







niedziela, 26 sierpnia 2018


Les Polysolistes w Paradyżu. Święto śpiewu

Dzień kolejny ośmiodniowego maratonu koncertów w siedzibie Seminarium Duchownego w Paradyżu, Festiwalu „Muzyki w Raju”, który co roku przekształca się w mekkę melomanów muzyki dawnej.
Tym razem, jako pierwszy z dwóch w tym dniu, koncert wokalistów. Gama głosów; zawodowi śpiewacy operowi: Perrine Devillers – sopran, Aline Quentin – alt, Stephen Collardelle – tenor, Marc Mauillon – baryton, Pablo Acosta Martinez – bas. Program, jak napisano, zawierał - Skargi, płacze, lamenty i trochę nadziei…
Język francuski, czy starofrancuski, i łacina, Josquin des Prez (1450/55 – 1521) – krótkie pieśni wykonane przez artystów a,capella: Douleur me bat, Incessament livré suis, Entrée suis, Entré je suis, Guilaume se va chauffer, Mon mary m’a diffamée, Dictez moy bergere, Je ne me puis tenir, N’esse as ung grant dessaisir, Ce povre mendiant / Pauper sum ego, Une musque de Biscaye, La belle se siet: Je ny veultz mary, Si j’ai perdu, Si j’ay perdu
Faulte d’argent, Scaramella, Du mien amant, Mille regretz, Plus nulz regretz, Plusieurs regretz, Se congies prens, Je me complains… Doskonała dykcja. Nieskazitelna akustyka za sprawą architektury wysoko sklepionej katedry Klasztoru Paradyskiego, gdzie dźwięki się kumulują po sklepieniem, uplecione matematycznie w konstrukcje - chmury, opadając łagodnie ku nam, słuchającym, w niebiańskim (rajskim) porządku… obejmuję wzrokiem złociste zdobienia przepysznego barokowego Ołtarza, u którego stóp odbywają się koncerty. Niepowtarzalna jest atmosfera koncertów, których brzmienie muzyczne rozpoznawalne jest w relacjach medialnych.
            Rozmowy muzyczne artystów, wielogłosowe, uzupełniające się, nakładające  - jak dyskurs… Solowe partie wykwitające nagle, chórki dwu i trzy-, czteroosobowe, w konwencji muzyki sakralnej. Pieśni właściwe epoce, z której pochodzą, uchylamy rąbka czasu i wsłuchujemy się w Boskie lamentacje ku Istocie wysokiej – naszym błaganiem, pokorą i uznaniem wielkości ich niebieskiej. Radość i pokora… Etiudy starannie wykonywane, możliwie wierne oryginałom…
            Jak zwykle – i zasłużenie, w Paradyżu - muzycy nagrodzeni zostali rzęsistymi brawami, niewypuszczeni od Ołtarzowej sceny bez bisu… Był przedni. Głos ludzki równy ptakowi. „Śpiew świerszcza”…. Wprawka warsztatowa, również językowa – jedna ze śpiewaczek zapowiedziała utwór w języku polskim…
Polisoliści, doskonały zespół młodych śpiewaków, ich występ był pierwszym tego dnia wydarzeniem. Następnie czekał nas jeszcze drugi koncert, poprzedzony starannym strojeniem klawesynu. Wykonawcy:  Marcus Mohlin – klawesyn. Program: Suity dobrze nastrojone. Kompozytorzy: Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) Preludium i Fuga C-dur z cyklu „Das Wohltemperierte Klavier” BWV 870, III Suita angielska g-moll BWV 808, Preludium, Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte I, Gavotte II, Gigue, Preludium i Fuga c-moll z cyklu „Das Wohltemperierte Klavier” BWV 847, V Suita francuska G-dur BWV 816 Allemande, Courante, Sarabande, Gavotte, Bourrée, Loure, Gigue. Kolejne minuty wyśmienitej muzyki klawesynowej w mistrzowskim wykonaniu.
            Stała i wierna publiczność zawsze towarzyszy koncertom Paradyskim. Parkingi – obydwa, ten przy Klasztorze i obok, w podwórku, nieodmiennie są pełne. Festiwal wrósł już w krajobraz Ziemi Lubuskiej. Piękny obiekt Zespołu klasztornego w Gościkowie - Paradyżu jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki sakralnej w zachodniej Polsce, to miejsce działalności m.in. Jakuba z Paradyża - wybitnego teologa i filozofa związanego z klasztorem.
Klasztor cysterski, jako bezpośrednią filię opactwa Lehnin w Brandenburgii, ufundował w 1230 r. w swoich dobrach Gastechov wojewoda poznański Mikołaj Bronisz herbu Wieniawa. Zakonnicy nazwali nową siedzibę Paradisus Matris Dei/Paradisus Beatae Mariae Virginis, od czego pochodzi polska nazwa „Paradyż”.  
Ten wczesnogotycki kościół bazylikowy, w obecnym stanie przebudowany w stylu barokowym w 1722 r., z barokowym ołtarzem głównym z 1739 r., można zwiedzać też w dni powszednie. W skład zespołu zabytkowego, w którym mieści się obecnie Seminarium Duchowne, wchodzą obiekty wzniesione z cegły i kamienia: kościół pw. Wniebowzięcia NMP i św. Biskupa Marcina, budynek klasztorny oraz ogrody, które mogą służyć kontemplacji. Obecny kształt kościoła i klasztoru jest wynikiem późnobarokowej przebudowy opartej na pierwotnym założeniu przestrzennym. Zabytek od zamierzchłych czasów pełnił ważną funkcję w burzliwych dziejach zachodnich rubieży Rzeczpospolitej, dzisiaj jest miejscem dla wspaniałej lekcji historii, doskonałym przystankiem dla wycieczek i osób prywatnych, a w sierpniu każdego roku – ponadto, salą koncertową unikalną na naszym ziemiach ze względu na swój charakter i klimat.

Iwona Wróblak
sierpień 2018





sobota, 5 maja 2018


Vivaldi z Zespołem GREEN Core – świętujemy 3 Maja

            3 Maja tego roku Sala Narad Ratusza Miejskiego zamieniła się w salę koncertową… Przy współpracy z Cezarym Zychem, dyrektorem znanych i prestiżowych corocznych Koncertów muzyki barokowej w Paradyżu zorganizowano, dla uczczenia Święta Konstytucji 3 Maja, koncert pt. „Filharmonia bez filharmonii”. Kameralność wydarzenia, jego poziom artystyczny – myślę – że był filharmoniczny…
            Zespół barokowy GREEN KORE. Młodzi muzycy, jak nasz Łukasz Pendrak, flecista z długim stażem w Zespole Muzyki Dawnej „Antiquo More”, który to zespół jest nagradzany nieustannie na festiwalach muzyki dawnej. Mateusz Maleszka – flet prosty, Karolina Pływaczewska – wiolonczela i profesor Joanna Boślak-Górniok, kierownik Zespołu.
            Program koncertu to muzyka Antonio Vivaldi’ego (1678-1741) – mniej znane kompozycje,  chociaż równie intersujące, tak sądzę;
Sonata e-moll op.1 nr 1 na dwa flety i basso continuo RV 67. Grave, Corrente, Giga, Gavotta.
Sonata d-moll na flet solo RV 13. Grave, Allegro, Largo, Allegro.
Sonata b-dur op.5 nr 17 na dwa flety i basso continuo RV 76. Preludio, Allemanda, Corrente.
Sonata a-moll na wiolonczelę i basso continuo RV 44. Largo, Largo poco, Allegro.
Sonata g-mollop. Nr 1 na dwa flety i basso continuo RV 73. Preludio, Allemanda, Adagio, Caproccio, Gavotta.
            Brzmiący srebrzyście klawesyn pani profesor, i flety na pierwszym planie. Utwory różne w tempie i klimacie. Do tańca, i bardziej refleksyjne, epickie. Z afirmacyjnym refrenem. Klasycyzująca oprawa. Sonaty na wiolonczelę i basso continuo, piękny dialog instrumentów, ich dopowiadanie. Śpiewna tenorem wiolonczela, także rytmizująca, pierwszoplanowa.
            Vivaldi. Niejednorodny, zadziwiający. Nie tylko – gavottowy, dworski. Także eksperymentujący – w ramach konwencji klasycystycznej.
Duet dwóch ptasio brzmiących fletów, i tusz wiolonczeli. Wspaniałe uwieńczenie Święta Konstytucji 3 Maja.
Mamy nadzieję, że podobne koncerty – z inspiracji Cezarego Zycha i burmistrza Międzyrzecza, będą miały jeszcze u nas wielokrotnie miejsce.
           
            Bogaty w wydarzenia Dzień świąteczny, różnorodne wydarzenia, które zaproponował nam Urząd Miejski, Biblioteka Publiczna – w której po oficjalnych uroczystościach pod Pomnikiem Tysiąclecia Państwa Polskiego miały miejsce gry i zabawy majowe - z czasów dziadków i pradziadków; Turniej szachowy o „Puchar Burmistrza”, zabawy w Kąciku Malucha, gry i zabawy sportowe, archi–eko– tektura Kazimierza Wielkiego z Pracowni Twórczej Dworzec-Tworzec, budowa makiety zamku, armaty itp., stroje średniowieczne, warsztaty kotylionowe, rękodzieło dla dzieci, zabawy z Teatrem z Mają Wilczewską, Turniej Gier Planszowych.

Iwona Wróblak
maj 2018












niedziela, 5 lutego 2017

Koncert międzyrzecki

            To był koncert dla nas. Anna Ziółkowska swoimi pasjami muzycznymi, które kształciła w Holandii u nauczycieli śpiewu operowego, chciała podzielić się z mieszkańcami miasta i okolic, gdzie się urodziła i wychowała, wystąpić przed swoją małą ojczyzną, która zawsze jest obecna, zawsze gości w jej sercu. Zaśpiewać z innymi muzykami, naszymi znakomitymi śpiewakami, panem Armandem Perykietko i Przemysławem Podębskim (któremu akompaniował Kamil Dziembowski) swoje ulubione arie operowe.
             Nie obyło się bez wielkiej tremy, przed najważniejszą dla niej widownią. Przywiozła ze sobą gości z Holandii, swoich znajomych i przyjaciół, jej  liczna rodzina z Polski przybyła w komplecie. Sytuację stabilizował jej akompaniator Hugo van Dalen, świetny pianista, niezawodny i spokojny jak na  profesjonalistę przystało. Zaskoczył nas precyzją wykonania walca cis F. Chopina, trochę inną, niż jesteśmy przyzwyczajeni, nieco „holenderską” interpretacją tego utworu.
            Koncert prowadził Kazimierz Dziembowski. Usłyszeliśmy m. in. utwory: D. Scarlattiego, G. F. Haendla, W. A. Mozarta, F. Mendelsohna, P.  Czajkowskiego, F. Schuberta. Trudny repertuar nie odstraszył widowni w MOK, ciekawie zabrzmiał „Duettino Zerlina” i „Don Giovanni” W. A. Mozarta na sopran i bas baryton w wykonaniu Anny Ziółkowskiej i Armanda Perykietko. Słuchacze międzyrzeccy i goście z Holandii byli zachwyceni barwą głosu A. Perykietko, a Przemysława Podębskiego pytano, w którym teatrze mogą go usłyszeć. Drugi koncert pani Anny odbył się następnego dnia w kościele p.  w. św. Jana, gdzie śpiewała pieśni kościelne, przy akompaniamencie pana Hugo van Dalena, który jest także organistą. W gotyckim wnętrzu mogliśmy powtórnie słuchać sopranu pani Anny.

            Wieczór koncertowy nie skończył się prędko. Miłośnicy muzyki, przyjaciele i rodzina pani Anny w restauracji przy kawie mogli jeszcze raz  podziękować wykonawcom, porozmawiać z nimi. Holendrzy bardzo cieszyli się, że mogli przyjechać do Polski, zobaczyć nasze miasto. Niektórzy przyjechali tu po raz pierwszy, i chcą przyjechać znowu. Mówią, że wiele się u nas zmienia, wbrew może temu, co my Polacy sądzimy czasem na temat naszej kondycji narodowej, a potencjał, ten najważniejszy składnik powodzenia, tkwi w nas, teraz obywatelach Europy. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, o muzyce, o filozofii, sztuce, o życiu codziennym. Wymienialiśmy adresy i telefony, obiecaliśmy spotkać się znowu. Możemy przecież teraz, my Polacy, wyjeżdżać za granicę bez paszportu. Wierzę, że wraz ze zniesieniem granic otworzy się w nas samych przestrzeń dla współistnienia z innymi narodami, będzie wszędzie bliżej, szczególnie jeśli chodzi o naszą psychikę, o zmiany w tym kierunku. O empatię w kontaktach z ludźmi o niekoniecznie tych samych poglądach, o wolę szukania płaszczyzn wspólnych, np. na bazie muzyki i kultury.

Iwona Wróblak
czerwiec 2004

środa, 9 listopada 2016

W Zaduszki upamiętniamy zasłużonych międzyrzeczan

            W drodze na zapowiedziany koncert Zaduszkowy w kościele św. Jana jestem świadkiem składania wieńców na symbolicznym obelisku upamiętniającym żołnierzy polskich, którzy ponieśli śmierć w misjach za granicami Polski. Pomnik stoi przy bramie głównej 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej.
            - Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Motto uroczystości w kościele św. Jana. Słynny cytat z poezji ks. Jana Twardowskiego. Wiersz jest przypomniany przez jedną z dziewcząt z międzyrzeckiego Hufca ZHP. Tym pięknym wstępem wspominamy zmarłych mieszkańców ziemi międzyrzeckiej. – Kochamy stale (ludzi), ale za mało… Ciągle za mało, nie dość – dodam. Międzyrzeckie Zaduszki w specjalnej formule – jak mówi proboszcz parafii św. Jana ks. Marek Walczak – to czas wdzięczności wobec ludzi, którzy pozostawili swoją aktywnością społeczną i zawodową niezatarty ślad w pamięci. Organizatorami, sponsorami uroczystości jest Stowarzyszenie „Św. Jan Chrzciciel”, Starostwo Powiatowe, Gospodarczy Bank Spółdzielczy.
            Ks. Marek Walczak przybliża sylwetkę ks. Infułata Henryka Guzowskiego, swojego poprzednika, który był proboszczem parafii od 1976 r. do  1999 r. Wielu międzyrzeczan pamięta tego kapłana, przypominamy jego zdjęcia. Działalność księdza to duży fragment historii największej międzyrzeckiego parafii rzymskokatolickiej i historii miasta. Drugim duchownym, którego wspominamy, jest ks. Józef Ryś („Robotnik”), pełniący obowiązki posługi w parafiach w Żółwinie, Kuligowie i Gorzycy, znany osobom tam mieszkającym.  
            Działacze kulturalni, których już między nami nie ma, chociaż pamięć o nich jest trwała i udokumentowana. Alf Kowalski, słynny pierwszy dyrektor Muzeum międzyrzeckiego, jego założyciel i twórca, współtwórca - naszej unikatowej pod względem ilości zabytków, kolekcji portretów trumiennych. Do Międzyrzecza przyjechał w 1946 r. Opowiada o nim aktualny dyrektor Muzeum Andrzej Kirmiel. Alf Kowalski był świetnym organizatorem, muzealnikiem z wykształcenia i zamiłowania, przez wiele lat animatorem życia kulturalnego, w nieformalnym Klubie Inteligencji. Muzeum było centrum aktywności społecznej i obywatelskiej. Był także cenionym plastykiem, pozostawił po sobie liczne dzieła sztuki.
            Międzyrzeccy lekarze i ludzie medycyny. Mówi o nich Zofia Plewa. Hieronim Szantruczek i Adam Szantruczek, związani z międzyrzeckim szpitalem, chirurdzy. Byli organizatorami życia szpitalnego po wojnie i w latach następnych. Także pracowali społecznie. Międzyrzecki stadion sportowy nosi ich imię. Dr Tadeusz Podbielski. Lekarz weterynarii. Zajmował się nie tylko leczeniem zwierząt. Prowadził prace badawcze na temat wpływu mikroelementów na zdrowie i życie człowieka. Opracował lek pod nazwą TP 1 i TP 2.  
            Nauczyciele międzyrzeccy. Wychowawcy młodzieży. Jednym z nich był Bronisław Stempel, który uczył matematyki dwa pokolenia mieszkańców. Praca u podstaw, która dzisiaj jest pamiętana.
            Bardzo ważny nurt życia społecznego i edukacyjnego, właściwego dla naszego miasta i regionu. Harcerstwo. Hm Wirgiliusz Szuba. Przypomina o  Nim phm Maria Sobczak – Siuta. Na międzyrzeckim cmentarzu przy jego nagrobku, na którym jest Harcerski Krzyż – „Czu-waj”, składane są  przyrzeczenia harcerskie i zobowiązania instruktorskie. Osoba harcmistrza jest symbolem lokalnych tradycji wychowania harcerskiego. Druhna Barbara Denicka, instruktorka 19 DH „Wataha” z Pszczewa, zmarła wskutek ciężkiej choroby, jest znakiem czasu współczesnego harcerstwa, wyrazem jego wewnętrznej solidarności. Organizowano festyny i akcje mające na celu zakup niezbędnych dla jej leczenia drogich leków, Barbary nie udało się  uratować, ale pieniądze będą służyły jej małoletniemu synowi, który został bez rodziców. Przetrwała też osierocona drużyna harcerska, zastęp jej  działaczy podjął trud wychowywania młodzieży w harcerskim duchu mimo odejścia najważniejszej osoby w drużynie. To prezent pośmiertny dla druhny Basi, znanej z zaangażowania i pracowitości.
            Wspaniały pomysł, zaduszkowy, nasz lokalny… Na pewno wiele jest osób w historii naszego miasta i regionu, o których warto wspomnieć – także – przy okazji Zaduszkowego święta. Mamy nadzieję, że tradycja ta będzie kontynuowana.
            Ostatni punkt programu. Występ Kwartetu Smyczkowego im. Mikołaja Góreckiego z Filharmonii Gorzowskiej, w składzie: Maciej Grygiel – I  skrzypce, Łukasz Jaros – II skrzypce, Wiktor Rudzik – altówka i Katarzyna Linkiewicz – wiolonczela. Wspaniały koncert, który iście filharmonicznie wybrzmiał w katedralnym wnętrzu naszej gotyckiej świątyni, muzycy zagrali utwory W.A. Mozarta, J.S. Bacha, F. Chopina, motywu muzycznego z filmu „Lista Schindlera” Johna Williamsa i inne.


Iwona Wróblak
listopad 2016



niedziela, 31 stycznia 2016

Muzyka w Raju po raz dziesiąty


            To już X. edycja corocznych sierpniowych bloków koncertów w pocysterskim klasztorze w Paradyżu, wydarzenia, na które czeka wierna armia melomanów wyśmienitej muzyki barokowej, granej na żywo.
            Uznani artyści muzycy, niepowtarzalny klimat gotyckiej świątyni, z jej rozpoznawalną akustyką, wspaniałą architekturą, i przepysznym Ołtarzem.
Klasztor Cystersów w Paradyżu ufundowany został przez wojewodę poznańskiego Bronisza z rodu Doliwów, za zgodą biskupa poznańskiego Pawła i księcia Władysława Odonica. Proces zakładania opactwa rozpoczął się 29 01.1230 r. Dziś w murach klasztoru pocysterskiego znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Zielonogórsko - Gorzowskiej oraz filia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Wielki refektarz zachował barokowe freski z przedstawieniami darów Ducha Świętego. Od 1999 r. w zabytkowych pomieszczeniach klasztoru, przylegających do kościoła Wniebowzięcia NMP i św. Marcina, znajduje się Muzeum paradyskie z bogatym zbiorem pamiątek historycznych, jakie pozostawili po sobie paradyscy cystersi: cenne starodruki z XVII i XVIII w. (Tora - pięcioksiąg Mojżesza, „Dzieła” Tomasza a Kempis, „Roczne dzieje kościelne” Piotra Skargi, liczne księgi liturgiczne), zabytkowe monstrancje, naczynia i stroje liturgiczne. Szaty liturgiczne i relikwiarze świętych wypożyczone z kolekcji przyklasztornego kościoła, która należy do bogatszych w skali Polski. Ponadto znajduje się tam kolekcja obrazów m.in.: portret trumienny Augustyna Dobrowolskiego - opata paradyskiego z XVIII w., obraz pędzla J. C. Schafflera z przełomu XVII/XVIII w. Snycerskie i  polichromowane ze złoceniami, późnobarokowe i klasycystyczne wyposażenie Kościoła poklasztornego NMP i św. Marcina pochodzi niemal w całości z  XVIII w. Wielki ołtarz z 1739 roku jest pierwszorzędnym osiągnięciem późnobarokowego snycerstwa śląskiego. Między kolumnami ustawione są  ponadnaturalne figury świętych. Obrazy olejne na płótnie, autorstwa Feliksa Antoniego Schefflera, przedstawiają Koronację NMP - pośredniczki łask  oraz Św. Marcina w niebie. Po bokach tabernakulum znajdują się misternie rzeźbione gabloty zawierające relikwiarze z XVI i XVII w.  Wczesnoklasycystyczne stalle w prezbiterium zdobione wizerunkami dostojników kościelnych składają się z symetrycznych rzędów piętnastu siedzisk. W  Kaplicy św. Wojciecha widnieją barokowe freski przedstawiające sceny Ostatniej Wieczerzy i Modlitwy w Ogrójcu, a na sklepieniach anioły z Arma Christi. W Kaplicy Matki Boskiej Paradyskiej znajduje się cudowny obraz Matki boskiej z Dzieciątkiem, cel licznych pielgrzymek. Jest to kopia XVII w.  bizantyjskiej ikony z Bolonii, wykonana przez nieznanego artystę w 1650 r. Rokokowy prospekt organów jest autorstwa Joachima Gottloba Petera pochodzi z 3 ćw. XVIII w. Wnętrze kościoła zdobią liczne obrazy olejne m.in.: obraz fundacyjny z 1700 r., przedstawiający akt donacji klasztoru, oraz  scenę bitwy pod Legnicą w 1241 r. Uzupełnieniem wnętrza są m.in.: barokowo - klasycystyczna ambona zwieńczona kolistym baldachimem z  personifikacjami Wiary, Nadziei i Miłości, cztery trójdzielne konfesjonały z ostatniej tercji XVIII w., Ława XVII w., zdobiona akantem, płyty epitafijne umieszczone w posadzce kościoła. Ogrody przylegające do kościoła i klasztoru, ozdobą ich jest zespół pięciu figur kamiennych z XVIII w.,  przedstawiające świętych - św. Floriana, św. Bernarda, Św. Benedykta, i św. Marcina z Tours.
           Trudno, słuchając koncertów, za każdym razem nie oglądać tych wspaniałości, starannie odrestaurowanych, złoconych, które tak znakomicie synchronizują się z klimatem paradyskich muzycznych spotkań z barokiem.
           Co roku do Paradyża zjeżdża ta sama stała widownia, z okolic Międzyrzecza (mamy blisko) i z dalszych rejonów Polski. Parking przed  Seminarium i w podwórzu zapełnia się gośćmi niemal w całości. Wielu zaopatruje się w karnety, by żaden koncert im nie umknął. A wszystkie są  wspaniałe. Prawdziwe uczty muzyczne.
           Specjalnością paradyskich koncertów są transkrypcje na inne instrumenty, niż pierwotnie zakładano. Różne są opinie muzyków słuchających w ten  sposób wykonywanych utworów. Może to kwestia przyzwyczajenia do określonych konwencji, może niuansów brzmieniowych, które wychwytują specjaliści, w każdym razie efekt jest – moim zdaniem – wystarczająco cudowny. Powiem tak – wszystko, co się słyszy w Paradyżu, jest boskie. Poprzez wirtuozerię wykonawców i specyficzny mikroklimat wysokich gotyckich wnętrz kościoła. Dla mnie jest takie i dla olbrzymiej – sądząc po frekwencji i  owacjach po koncertach – większości słuchaczy.
           Jeden z koncertów, prawie pięciogodzinnych maratonów muzycznych. Grają zespoły muzyków, małe orkiestry, także duety, kwartety. W  programie na przykład J. S. Bach – cóż innego może być w barokowym kościele, do którego muzykę tworzył kompozytor? Sonaty na violę da gamba i  klawesyn – też brzmiałyby ciekawie, tutaj wersja na altówkę i akordeon – cudowny instrument sam brzmiący jak mała orkiestra. Wykonawcy – Inviolata. Lekki i zwiewny Bach …Taki jest w tej altówce i w tym akordeonie. Bach jak zawsze brzmi wspaniale w swym klasycystycznym uporządkowaniu, jak  doskonała geometria. Ilustracje wewnątrz geometrii umysłu, matematyczne. Miękkie brzmienie sonat na przemian z żywszym tempem opowiadań o  zdarzeniach, ornamenty jak złocenia wysoko w górze na sklepieniu kościoła. Barwne freski, elementy wnętrza odkrytego przez konserwatorów, dużo czerwieni. Taka jest też barokowa muzyka. Rozpoznawalny Bach dzięki swemu monumentalizmowi, przy całym skomplikowaniu, katedra muzyki wypiętrzona łukami okien, strzelista, o lekkiej konstrukcji, którą słyszymy, we wspaniałym wykonaniu. W bachowskiej stylistyce zanurzeni, chociaż bez  srebra klawesynu, z całym jej wewnętrznym bogactwem, które – wydaje mi się – jest tu eksponowane przez altówkę, poddajemy się czarowi chwili. Nie  wydaje mi się takie wykonanie – jak pisze w programie dyr. Festiwalu C. Zych – ani trochę ekscentryczne. Zależy, kto czego szuka w Bachu…
           II. część koncertu. Suity i koncerty: J. B. Lully, G. Ph. Telemann, F. Couperin, N. Chedeville, A. Vivaldi. Gra zespół muzyków. Harfa, altówka, skrzypce, bęben, klawesyn, flety... Zaczyna się uczta. Kulminacja nastąpi przy Vivaldim. Wszelkie odmiany uczuć i nastrojów, od żalu po triumf i radość. Zestaw instrumentów to gwarantuje. Nieco inaczej brzmią „Cztery pory roku” w nowej aranżacji. Zachwycam się brzmieniem klawesynu, i fletu, i  skrzypiec… to pora zachwycania, koncerty w Paradyżu. Poddania się. Pozwolenia, by czas, nanizany na nuty, na dźwięki, biegł swobodnie a my obok  podążamy, nie goniąc, jakby pojęcie drogi nie istniało. Była wielka cisza bez Hałasu, do płynięcia swobodnego bez wysiłku, kiedy Cel jest Wszędzie. Brawurowo wykonany Vivaldi, rzęsiste brawa na stojąco. Nagroda dla pierwszych skrzypiec, które są zdumiewające w swym mistrzostwie.
           Ostatnia trzecia późna część koncertu. Wykonawcy: członkowie „The Danish String Quartet”. Zagrają w dwóch duetach. Skrzypce i altówka, a  potem altówka i kontrabas. Za każdym razem dialog dwóch jakości, zestawów brzmień i możliwości instrumentów. Klasyczna stylistyka W.A. Mozarta. Potem M. Ravel jeszcze nie grany w Paradyżu. Skomplikowany, polifoniczny, prawie współczesny. Wirtuozeria wykonawców. Następny koncert już  jutro. Na pewno kościół będzie pełny jak zwykle, z dostawianymi dla widzów krzesłami, z klimatem nabrzmiałym echem baroku.


Iwona Wróblak
wrzesień 2012