Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć historyczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2016

Póki my żyjemy


            1. dzień września to 70. rocznica wybuchu II. Wojny Światowej. Wiesława Murawska kier. Klubu Garnizonowego – Chcieliśmy uczcić rocznicę spektaklem słowno – muzycznym z udziałem młodzieży.
Dialog starszego pokolenia z młodszym. Jak porozumiewamy się, przekazujemy sobie ważne informacje. Reżyser spektaklu Jolanta Glura opowiada o  swoim dziadku, który walczył pod Bzurą. Jedna z dziewcząt jako element kostiumu scenicznego ma na sobie autentyczną harcerską spódnicę należącą do jej babci. W ramach edukacji masowej pozostały w nas wierszyki, których uczyliśmy się na pamięć. I toposy. Powstań polskich, pożegnań najbliższych, martyrologii. Deklamacjom towarzyszy na ekranie portret szlachcianki błogosławiącej odchodzącego powstańca. „Ta ziemia tyle już wycierpiała, a ciągle niewinna” – ojczyzna, polszczyzna… Dzień zwyczajny bywał też i wtedy, gdy zdarzało się w Polsce kolejne powstanie. Ludzi zajmowały szczegóły codzienne, uprawa warzyw. Była burza lub słoneczny dzień bez błyskawic, które nie ostrzegały. Pozornie końca świata nie miało być. A zdarzał się – koniec świata - tak często w naszej historii. Wraca w czasie rocznic pamięć o ludziach, których już nie ma, w polu krzyż biały jest jak realna prawda o  czasie i historii.
T. Różewicz w swoim słynnym manifeście „Ocalałem prowadzony na rzeź”. Kolumbów rocznik 20. Szukających „nauczyciela i mistrza, który nazwie rzeczy i pojęcia” po hekatombie Oświęcimia. Polska złota jesień wrześniowa kojarząca się z napaścią Niemiec hitlerowskich i Rosji Sowieckiej, walka o  Ojczyznę napadniętą znienacka. Punkt widzenia pokonanego żołnierza, jego smutek, rozpacz i bezradność wobec klęski. Matka czekająca na syna żołnierza, czekająca bez skutku. Syn poległ.
            Cywile w czasie wojny. Obozy. Głód, bunkier, przemoc, upodlenie. Kobieta opowiada. Fragment prozy obozowej.
W jaki sposób dziś pamiętamy. Jak przekazujemy pamięć o czasach wojennych. Harcerstwo jest organizacją szczególnie pielęgnującą narodową pamięć, bazującą na bezpośrednim przekazie w procesie wychowywania dzieci i młodzieży. Na rajdach śpiewa się pieśni. Jednej z nich słuchamy. Kolejny fragment prozy obozowej. „Matka Boska stalagu”. Tym razem opowiadają wzięci do niewoli żołnierze.
Spektakl się kończy – uczciliśmy pamięć tych, którym się ta pamięć należy. Istota jest ta sama. Chodzi o poszukiwanie form czczenia pamięci. Spektaklem, muzyką. Skromnie, w biało – czerwonych dekoracjach, w kościele św. Jana, bez przerostu formy nad treścią. Czytelny przekaz, jasny, znane treści, dobrze je sobie od czasu do czasu przypomnieć…
W spektaklu brali udział aktorzy Teatru „Pchła”: Dominika Nestorowska, Magda Ślusarek, Rafał Skibicki, Hanna Scott – Pomesna. Reżyseria – Jolanta Glura.


Iwona Wróblak
listopad 2009

piątek, 18 marca 2016

O pamięci i niepamięci


            W Dzień Zaduszny pali się kilka zniczy pod tablicą upamiętniającą byłych mieszkańców Międzyrzecza. Jak zwykle w te dni pamięci o zmarłych. Znicze stoją tam zresztą nie tylko wtedy. Mieszkańcy Międzyrzecza, Polacy, pamiętają o byłych mieszkańcach swojego miasta i dają temu wyraz. Jest tak,  odkąd odbyła się pamiętna uroczystość odsłonięcia Tablicy na miejscu byłego cmentarza ewangelickiego. 4.06.1995 r. wmurowano Kamień Pamięci zmarłych od 1609 -1945 r. mieszkańców Międzyrzecza. Odsłonięcie Tablicy to było mądre i dalekowzroczne przedsięwzięcie ówczesnych włodarzy naszego miasta, burmistrza Władysława Kubiaka, i pana Konrada von Tempelhoffa ówczesnego prezesa Heimatkreis Meseritz – Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Międzyrzeckiego, w obecności przybyłych około 150 byłych mieszkańców pochodzenia niemieckiego. Stworzyło ramy istnienia Kultury społecznej i porozumienia – pojednania – taki był testament pana Tempelhoffa - w sakralnym niemal znaczeniu. Znicze stawiają do dziś zwykli mieszkańcy Międzyrzecza. Istnienie Kamienia i upamiętniającej Tablicy jest FAKTEM, o czym przypominam niektórym panom historykom. Pisałam o  tym obszernie przy okazji sesji z 4.02.2011 r. o „Cmentarzach ewangelickich – miejscach niepamięci”(??) w muzeum. Sesji z Tezą. Panowie ci zdają się nie przyjmować FAKTU istnienia Tablicy upamiętniającej do wiadomości. Niektórzy polscy historycy są bardziej wypędzeni od Wypędzonych.
            Spokój Tego Dnia Zadusznego skłania do refleksji. Stary zamknięty cmentarz zniewala spokojem. Mogłabym chodzić po nim godzinami. Szelest spadających liści przypomina o przemijalności rzeczy materialnych. Są krzątający się przy grobach. Niektóre już zapadły się w matkę ziemię. Znicze i tu  stoją. Palą się, jak by stwarzały nowy wymiar. Może tak jest…
Starsza kobieta stoi długo przy okazałym grobie. Myślę najpierw, że przy kimś bliskim. Obchodzę ją szerokim łukiem, nie chcę przeszkadzać. W  modlitwie, czy w czuwaniu. To Mogiła Powstańców Wielkopolskich 1918-19 poległych w walkach o oswobodzenie krainy międzyrzeckiej. Podobno symboliczna. No cóż, chodzi o to, by było miejsce na postawienie znicza. Dużo ich tu stoi. Zapalonych. Cichutko stoję nieopodal. Niemalże słyszę, jak  przesuwa paciorki różańca. Odchodzi. Ja wchłaniam spokój, kobieta o kuli idzie w głąb cmentarza. Na chwilę znika mi z oczu. Czy istniała?  Przywidzenie? Nie, stoi, rozmawia z drugą kobietą. Pewnie sąsiadka lub znajoma z dawnych lat. Notuję nazwiska na Mogile: Żołnierz Nieznany, Stefan Witman, Józef Jokel, Prosfor Piliniuszko (?) jeśli dobrze odczytuję. Na każdej tablicy świeży żonkil i zapalony znicz. Przy Mogile nie śmiałam jej pytać, czy ma tam swoich bliskich, przerywać modlitwy. Teraz się odważam. – Przepraszam… – mówię. Nie mam tam bliskich – odpowiada – ja modlę się w  intencji wszystkich zmarłych. Zresztą to wszystko jedno. W tym Wymiarze wszyscy jesteśmy Bliscy. Jeszcze raz przepraszam. Że mówię cokolwiek. Że  spokój nie jest zupełny.
            Historia tych nagrobków, kapliczek. Jest fascynująca. Odczuwam nagle głód wiedzy. O ludziach. Starsze małżeństwo swoi przy pięciodrzewie w  rogu cmentarza przy wejściu. Wbity w ziemię surowy krzyż z brzozy. I Znicze, dużo zniczy. – To Sybiracy – mówią. I dodają – mieszkaliśmy tu kiedyś. W  naszym mieście, jak w każdym miejscu, gdzie każdy centymetr sześcienny przestrzeni jest naładowany historią indywidualną, w którą jak w drzewie wrośnięte są ludzkie przeżycia.

Iwona Wróblak
grudzień 2011


środa, 16 marca 2016

Droga do wolności – Od nienawiści zachowaj nas, Panie…


            Sala Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury wypełniona po brzegi. Lekcja historii w formie spektaklu – musicalu. Bardzo pojemna i efektywna forma przekazu historii. Wciśnięta między gimnazjalną młodzież z ciekawością obserwuję ich reakcje. Z kolejnymi songami okresu stanu wojennego coraz bardziej cichną. Słuchają. W lwiej części już nie szeptają, nie rozmawiają. Patrzą. Sukces nauczycieli i dyrektor Gimnazjum nr 1 Alicji Witter. Fakty historyczne, pieśni, łopocące biało-czerwone flagi. „Od nienawiści zachowaj nas, Panie…”. Mi się łza w oku kręci, jak pewnie wielu, co pamiętają, chociaż może nie do końca wtedy rozumieli.
            Jak można ewolucyjnie przekształcić niereformowalny zdawałoby się ustrój społeczny w normalną gospodarkę rynkową. Wielu jeszcze nie rozumie do tej pory. To co się udało Polakom. To za co nas cenią w świecie. Szanujmy swoich bohaterów. Mamy ich.
            Lekcja historii, klisza kroniki filmowej. Obramowanej zdjęciami – komunikatami. To też do zapamiętania Historii. Generał Wojciech Jaruzelski ogłaszający stan wojenny. 13. grudnia 1981 r. Pamiętny. Dzisiaj mamy też 13. grudnia.
            Lekcja historii powojennej. Kaleka niepodległość. Raczej nowa podległość. Zgliszcza wojenne… Odbudowa i nadzieja. Płonna.
Pani dyrektor we wstępie: Długo walczyliśmy o wolność… To walka nigdy nieukończona. Wolność dzisiaj jest inna, ale to nie znaczy, że nie trzeba o nią walczyć, zabiegać. Po to ten spektakl, dla młodzieży i nie tylko.
            Znać historię, by rozumieć. „Budujemy nowy dom”. Jeszcze jeden nowy dom…Ojczyzna, jakakolwiek by nie była.  Bo jest takie miejsce u zbiegu dróg(…)uczą nas o Nim ci, co na stos…”. Songi w wykonaniu uczniów. Pytam po spektaklu, czy dużo, według nich, dowiedzieli się biorąc udział w przedstawieniu. Dużo.
Polska, do której powrócili po wojnie wygnańcy. Nie taka, jaką wymarzyli, oczekiwali. Nie taka, jaka być powinna. Gdzie jednostka, jak to było powiedziane przez ucznia-lektora, nie znaczyła wiele wobec idei socjalistycznego dzieła.
Daty. 1956, 1968, 1970, 1976. Karty historii. Wyznaczają etapy walki i dojrzewania społeczeństwa. Lata pięćdziesiąte. 1953 r. – śmierć Stalina przyniosła zmiany też i w Polsce. Polski czerwiec 1956 r. Strajki w Zakładach Hipolita Cegielskiego Poznaniu. Poezje ze sceny. Kartki wiersza zbryzgane krwią. Ofiary śmiertelne, kilkaset zatrzymanych, setki procesów politycznych. Gniewne pieśni, które docierają do młodzieży. Za Katyń, Grodno, Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota, Jałty nie chcemy, komunizmu, sierpa i młota. Spontaniczne brawa. Walka przeciw upokorzeniu. To cechuje Polaków, także bardzo młodych.
Lata 60. Protestująca na uczelniach młodzież. Rządzi ekipa Władysława Gomółki. Kaganek prasie. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza. „Dziady” zdjęte ze sceny teatralnej. Bezpośrednie relacje uczestników zajść ulicznych, zawsze przejmujące. Niech mówią ludzie, którzy to przeżyli. Na Kronice archiwalne zdjęcia z ulic. 23.marca na Politechnice Warszawskiej zatrzymano ponad 2000 osób, kilka tysięcy relegowano z uczelni.
Nie przestańmy czcić świętości swoich, należy dać im moc i sławę. Miejcie nadzieję i niezłomność, która tkwi w nas jak ziarno w duszy przyszłych bohaterów…  Piękne mądre słowa umiejętnie sączone w młode umysły. Widzę, jak kiełkuje powoli to ziarno, w potencjale słuchania uważnego lekcji historii w formie spektaklu-musicalu na scenie MOK. Mam nadzieję, że zobaczę jeszcze to widowisko powtórzone dla mieszkańców, powinno tak się stać.
1970 r. Podwyżki cen żywności i opału. Stocznia Gdańska. Żądania odsunięcia od władzy ekipy rządzącej. Starcia z Milicją i ZOMO. Użyto gazu łzawiącego i pałek. Użyto broni. Na teren stoczni wjechały czołgi. Janek Wiśniewski padł… Niesiono go na drzwiach. Jak broń, oskarżenie. Piękna sekwencja z zapalonymi zniczami, które niosą ludzie wszystkich zawodów, w geście Solidarności - na przód sceny. Przy zgaszonych światłach – hołd rzeczywistym bohaterom. Wymowny, przemawia do młodzieży i do starszych też. Brawa za pomysł inscenizatorski. Słyszę je z widowni. To się zapamiętuje. Na Pomniku Poległych Stoczniowców jest napis – Nigdy Polak nie będzie strzelał do Polaka. Pieśń mi w uchu brzmi – zachowaj nas Panie, od nienawiści…
Hymn Pietrzaka, kabareciarza – długi łańcuch ludzkich istnień, połączonych myślą prostą, żeby Polska... Hymn śpiewany obok Państwowego. Piękna synteza, literacka. Lapidarna. I rok 1976 r. , wyznaczony pieśnią Jacka Karczmarskiego „Mury”. To wtedy załopotały na scenie flagi narodowe. Biało – czerwona melodia. Łańcuch kołysał się u stóp… Psalm stojących w kolejce – Wojciech Trzciński i Krystyna Prońko w widowisku „Kolęda Nocka” powtórzonym w TV tego dnia – po co w kolejce tej stoisz/po szarość (…) co przyniesiesz do domu/kamienne zwątpienie/bądź jak kamień/stój wytrzymaj/kiedyś te kamienie drgną/i poniosą jak lawina… Znowu teraz są modne i sprzedawane na płytach pieśni ze spektaklu, który został zdjęty z anteny po Stanie Wojennym. To dobrze. Wałęsa na zdjęciu w Kronice na scenie MOK. 31.sierpnia – powstanie NSZZ „Solidarność” , ruchu społecznego, który zmieni nasze losy. Wizyta papieża Jana Pawła II – chroń mnie Panie od pogardy, od nienawiści… O którą tak łatwo w czasach przełomu.
Spierają się historycy, czy rzeczywiście istniała groźba pacyfikacji kraju przez stacjonujące wojska radzieckie. Stan wojenny trwał do 23.07.1983 r., internowano wielu działaczy Solidarności, pacyfikowano zakłady pracy, skazywano ludzi na więzienie. Niepodległość i wolność odzyskaliśmy w 1989 r. To bezpośredni przekaz dla słuchającej młodzieży – ta pieśń; ty to masz szczęście/że w tym momencie/żyć ci przyszło/ w kraju nad Wisłą.
Po spektaklu. Daniel z klasy I a powiedział mi – wzruszyłem się. Natalia z III c – forma spektaklu mi się podobała. W domu słyszałam o tym z opowiadań, ile ludzie musieli przeżyć, o kartkach na żywność. Zmienił się mój stosunek do świata. Jestem dumna, że jestem Polką. Janek z II a jest zadowolony, że brał udział w spektaklu. Adrian z II a dowiedział się wielu szczegółów historycznych. To jego debiut na scenie. Uważa, że doświadczył dzisiaj uczucia patriotyzmu i polskości, szacunku dla naszego kraju.
            Podziękowania za piękne widowisko dla jego autorów: Katarzyny Wagner, Małgorzaty Sztuckiej, A. Wawelskiej i Iwony Skwarnej.


Iwona Wróblak
styczeń 2012

czwartek, 5 listopada 2015

Leon Szymański – strażnik Pamięci…


             - Kwiaty trzeba złożyć – mówi Leon Szymański prezes Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych. Położyć wiązankę pod  Pomnikiem Pamięci Weteranów II. Wojny Światowej Walczących za Wolność i Niepodległość Ojczyzny.
            Na Podzamczu szelest jesiennych październikowych liści spadających z okolicznych starych okazałych drzew. Mała grupka ludzi, starszych, pamiętających wojnę – i przekazujących tę Pamięć współczesnym… Usiłujących przekazać… Stefan Mazurek, Edward Kral – honorowy prezes ZŻWP,  Roman Kościelski sekretarz ZŻWP z wiązanką kwiatów, Kazimierz Kulas, jeszcze jeden z byłych żołnierzy zawodowych, ja i fotograf… Składamy je,  ukłon, cześć pamięci żołnierzom. Ktoś ma zapałki, znicze zapłoną…
            - To lokalne – mówi pan Szymański – dla uczczenia tradycji, dla żołnierzy tam poległych… Jest okrągła 70. rocznica bitwy pod Lenino. 12.10.1943 r.
12. października był od 1950 r. aż do 1992 r. świętowany jako Dzień Wojska Polskiego. Bitwa pod Lenino, którą w ten sposób upamiętniano, przedstawiana była wówczas jako jeden z największych sukcesów wojska polskiego w czasie drugiej wojny światowej i jeden z fundamentów Polski Ludowej. Jak wiele wydarzeń z polskiej historii XX. wieku jest to opowieść złożona i tragiczna.
Wraz z zerwaniem stosunków polsko-radzieckich w kwietniu 1943 r. Stalin postanowił stworzyć w ZSRR polski ośrodek polityczny alternatywny do  londyńskiego. W ten sposób powstał Związek Patriotów Polskich, na czele którego stanęła Wanda Wasilewska i Alfred Lampe. Następnym krokiem było powołanie polskich oddziałów wojskowych, które walczyłyby obok Armii Czerwonej. Decyzje w tej sprawie podjęto w maju 1943 r. Dowódcą dywizji formowanej w ZSRR został płk Zygmunt Berling, dyplomowany oficer armii II. RP, cieszący się zaufaniem NKWD. Miejscem formowania oddziałów polskich został w maju obóz w Sielcach nad Oką położony na wschód od Moskwy. Ostatecznie w pierwszej fazie formowano oprócz dywizji piechoty (w  składzie: 3 pułki piechoty i 1 pułk artylerii) także m.in. pułk czołgów, eskadrę myśliwską, batalion kobiecy im. Emilii Plater oraz oddziały pomocnicze. Łącznie (według etatu) było to 16 571 żołnierzy.
            Na każdym kroku robiono wszystko, by podkreślać polskość formowanych w Sielcach oddziałów. Według klucza patriotycznego wybrano także patrona nowej jednostki – Tadeusza Kościuszkę. Stanowił on połączenie cech bohatera narodowego i „postępowego”. Zwieńczeniem działań propagandowych była uroczysta przysięga żołnierska, złożona 15. lipca (w rocznicę bitwy pod Grunwaldem) i poprzedzona mszą świętą.
Bitwa ta stała się na długie lata po II. wojnie światowej symbolem "braterstwa broni i wieczystej przyjaźni między siłami zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej a bohaterską Armią Radziecką". Dopiero po transformacji ustrojowej zaczęto wytykać liczne błędy, które popełniono przed i podczas walki. Zarówno wcześniejsze jak i późniejsze publikacje podkreślają, że w 1943 r. pod Lenino obficie polała się polska krew.
             Dywizja Piechoty wyruszyła na front 1. września 1943 r. Choć żołnierze nie dokończyli szkolenia bojowego (ćwiczenia zrealizowano później jedynie częściowo), brakowało oficerów i podoficerów (braki w kadrach uzupełniano wojskowymi radzieckim i żołnierzami po krótkich kursach), kolejny raz postawiono na symboliczną datę. Jak opisują historycy, gdyby planowo zakończyć przygotowania żołnierzy, wymarsz na front mógłby się zbiec z  dużo mniej fortuną dla Moskwy rocznicą - 17 września. 
70. rocznica bitwy pod Lenino - krwawego bojowego chrztu 1. Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki.
Polski dowódca otrzymał od gen. Gordowa rozkaz natarcia na dwukilometrowym odcinku między Połzuchami a wzgórzem 215,5, dalej na zachód do  opanowania rubieży rzeki Paniewki, potem w kierunku Łosiewek i Czuriłowa. Po sąsiedzku, z lewej atakować miała radziecka 290. Dywizja Strzelecka (to w jej pasie było Lenino), z prawej - 42. Dywizja. Jak wynika ze wspomnień Berlinga, oba związki taktyczne były mocno osłabione i liczyły zaledwie około 4 tys. żołnierzy.
         ”Tkwiło tu gdzieś jakieś dramatyczne nieporozumienie. To, z czym się tu zapoznałem, nie wyglądało wcale na przygotowanie operacji zaczepnej armii, przypominało natomiast organizację pościgu za przeciwnikiem takim, jakim on był przed dwoma tygodniami, obitym i zdemoralizowanym. Nie  mogłem obronić się przed wrażeniem, że jestem świadkiem jakiejś przerażającej tragifarsy" - opisał po latach swoje przemyślenia podczas odprawy gen.  Berling. 
          Dywizja miała ruszyć w dwóch rzutach. W pierwszym, 1. pułk piechoty na lewym skrzydle, a 2. pułk na prawym; w drugim - 3. pułk piechoty. Piechotę powinien wspierać pułk czołgów. Opór Niemców miał natomiast skruszyć 100.minutowy ostrzał artylerii. Później planowano utworzyć wał  ogniowy przed piechotą, który jak tarcza pocisków ułatwiałby jej natarcie. W dniu bitwy plany te jednak zmodyfikowano, co miało fatalne skutki. Z kolei największą naturalną przeszkodą na drodze polskich żołnierzy była dolina rzeki Mierei - bagnista, szeroka na ok. 200 metrów i, jak się wkrótce okazało, niemożliwa do przejścia dla czołgów bez wcześniejszego przygotowania. Po przeciwnej stronie linii frontu znajdowała się dobrze uzbrojona niemiecka 337. Dywizja Piechoty, która liczyła ok. 18 tys. ludzi i mogła liczyć na wsparcie ciężkich dział oraz lotnictwa. Niemcy sprawnie wykorzystali swoje atuty.
Według przekazów, idący do bojowego chrztu "kościuszkowcy" mieli zrobić ogromne wrażenie na Sowietach - wyprostowani, w równej tyralierze, strzelali z marszu. Udało im się opanować pierwszą linię wroga, a potem wzgórze 215,5. Zupełnie inaczej wyglądało to na pasach natarcia sąsiednich radzieckich dywizji, które szybko zaległy. Z godziny na godzinę sytuacja zaczynała się bardziej komplikować. Czołgi grzęzły w błotnistej dolinie Mierei, pozostała część próbowała się przeprawić okrężną drogą. Wywiązały się ciężkie walki. Gdy mgła nad polem walki opadła, do akcji wkroczyło niemieckie lotnictwo. Ataki z powietrza gromiły piechurów. Choć 1. dywizja włamała się ok. 2 km w głąb niemieckiej obrony, brak sukcesów radzieckich dywizji sprawił, że znaleźli się oni w sytuacji, która pozwalała Wehrmachtowi na dotkliwe ostrzały. Jeszcze kilkakrotnie ponawiano próby opanowania planowanych celów. Po południu, gdy sytuacja na froncie była bardziej wyraźna, żołnierzy wsparła artyleria dywizji, a 1. pułk - kompania czołgów. Z  czasem zaczęło jednak brakować amunicji i żywności, a przybywać poległych i rannych, których ewakuacja również kulała. 
Straty wśród Polaków były wielkie. Według oficjalnych danych, ofiary stanowiły 23 proc. stanu dywizji - ponad 3 tys. ludzi, z czego 510 zginęło, 1776 zostało rannych, ok. 650 zaginęło, a 116 zostało wziętych do niewoli. Stanisław Jaczyński w publikacji "Wojsko polskie w ZSRR w 1943 roku wobec powstającego systemu władzy" pisze, że straty były porównywalne do innych ciężkich bojów radzieckich dywizji. Jednak w przypadku niedawno sformowanej polskiej dywizji były to ogromny cios. Po stronie niemieckiej zginęło 1500 żołnierzy. 
Błędy atakujących można mnożyć po każdej ze stron i na każdym niemal szczeblu dowodzenia. Źle przygotowana przeprawa przez dolinę Mierei, dotkliwe braki amunicji, fatalnie działająca łączność…
- Bitwa została gruntownie zakłamana w czasach PRL-u. Polskie pododdziały wysłano na najgorszy odcinek frontu i poniosły ogromne straty. Stalin w  ten sposób wypróbowywał cierpliwość i gotowość do walki tych nieszczęsnych ludzi, których najpierw powsadzał do łagrów, a potem łaskawie wypuścił, by z nich zrobić mięso armatnie – powiedział prof. Wojciech Roszkowski. - Tragedia, bohaterstwo pod przymusem tych żołnierzy powinny zostać upamiętnione. Szeregowiec, który idzie na śmierć, zasługuje na szacunek. (…) Natomiast sens wojskowy był żaden, to była cześć planu politycznego Stalina - przygotowania zaplecza jak najwierniejszych, jak najbardziej oddanych i bezwzględnie lojalnych kadr, które tworzyły PRL - dodał historyk.
Z mojego wywiadu z panem Leonem Szamańskim w dniu 12.10.2013 r. pod Pomnikiem na Podzamczu:
Leon Szymański prezes ZKiBiWP -  ….karta historii… świat idzie z postępem, my zapominamy. Jak i dziś - pamiętamy o 1.września?
 Ja - Czy warto pamiętać o tej bitwie pod Lenino? Była krwawa, niepotrzebna być może, warto pamiętać?
Leon Szymański – Ta pod Lenino? Na pewno była niepotrzebna. Na pewno warto pamiętać.
Ja - Bo ludzie zginęli? –
L.SZ. - Właśnie niepotrzebnie…
Ja - Ale trzeba im oddać cześć?
L.Sz. - Tak.. oczywiście… jak nas nie będzie, to pomniki zostaną…zostanie nasze dzieło, tak szybko nie ulegnie dewastacji. Widzi pani tą tablicę? To  wszystko sam zrobiłem, prawie rok to robiłem.
Ja  - Tak?
L.Sz. - Tak….sam. Nikt nie pomagał, tylko zrobił syn kolegi cokół. Ciąłem proszę pani te części, spawałem, szlifowałem, polerowałem. Z drugiej strony,  widzi pani, ktoś potłukł tego orla… Całe też ogrodzenie zrobiłem..
Ja - Od ilu lat Pan składa tutaj kwiaty?
L.Sz. - Zawsze proszę pani… odkąd pomnik powstał. W 1964 r. został odsłonięty, poświęcony. Od tego czasu wszystkie święta, jak dzień zakończenia wojny, dzień kombatanta, weterana, 1.września. Dawniej sporo ludzi przychodziło… W rocznicę bitwy pod Monte Cassino też, żeby nie powiedzieli, że  uważamy tylko 12.paźniernika.
Ja - Trzeba odczarować święta, rocznice, gdzie zginęli nasi żołnierze -- od polityki?
L.SZ. - Oczywiście… widzi pani (wskazuję ręką)…robiłem tam oświetlenie, przy pomniku jest prąd teraz..

Z (krótkiego) przemówienia pana Szymańskiego: (wybrzmiewał właśnie Sygnał z wieży Ratusza o 12.00)
Pan Szymański - … już nikt nie przyjdzie więcej, więc … zaczynamy…
            - Szanowna pani redaktor zebraliśmy się tu, aby wspomnieć naszych rodaków, którzy przed 70.laty stoczyli ciężki bój na białoruskiej ziemi pod  Lenino. Bój to był podobno, tak historycy twierdzą, tak źle przygotowany, źle dowodzony, że niepotrzebnie tam zginęło tylu. Nasza pamięć, chociaż nas  tylko garstka tu jest, jest dla Nich, których garstka jeszcze w Polsce żyje. Póki my żyjemy, złożymy w celu złożenia im pamięci - kwiaty, hołd dla nich.  Ktoś może z obecnych powie słowo?… no to zapalmy znicze… może ktoś ma zapałki?…  Kazimierz Kulas przeczytał kilka zdań, dwa wiersze poezji.

Iwona Wróblak
listopad 2013



środa, 4 listopada 2015

1 listopada na Starym Cmentarzu z gitarą klasyczną Andrzej Kołakowski

             Około 19.00 przy symbolicznym Krzyżu ofiar Katynia zbiera się spora grupa młodzieży z ZSB. Jest też kilku byłych licealistów międzyrzeckich z  1982 r. Wtedy, w stanie wojennym, stawiany był tu przez nich brzozowy kultowy krzyż, o którym wszyscy wiedzieli, czego dotyczy. Także przyjezdni,  którzy zachodzili w swojej wędrówce na przydrożne cmentarze i przy takich jak ten - z surowej brzozy stawiali w Dzień Zmarłych znicze. Przykucam z  notatnikiem przy światełkach lampek. Andrzej Kołakowski wyjmuje z futerału gitarę.

            Wieczornica. Wieczorny obiecany koncert pieśni polskich w wykonaniu Andrzeja. Taki jak kiedyś w 1982 r. Nastrój jest niesamowity. Rozdane zostają śpiewniki. Andrzej – to będzie „Modlitwa Partyzancka”. Inaczej – „Modlitwa obozowa”. Przy cieple lampek notuję: „- do wolnej Polski nam powrócić daj…” Deszczy listopadowy nam nie przeszkadza. Andrzej ma dobry głos, w zadumie w swoim okazałym kapeluszu oparł się plecami o  cmentarny mur, gitarę słychać pewnie daleko. – „O Boże skrusz ten miecz, co siecze kraj..” Cisza. Zapomniane piosenki partyzanckie grane na  Zamkniętym Cmentarzu… - „Poszli chłopcy na walkę wieczną..” Liść mi spadł na notatnik. – „Na znojną walkę trzeba iść z wrogami, największym prawem nam żołnierska cześć…” Część osób ma parasole, ale na szczęście deszcz jest niewielki.
            Andrzej, jak mówi o sobie, sprawca zamieszania – ta uroczystość tutaj przygotowana jest spontanicznie, ja tylko trwam poza słowami. To że  jesteście, jaka będzie ojczyzna, nie jest mi obojętne, za rok się znowu tu spotkamy, mam nadzieję… – „pod urwiskiem żołnierze ostatni śnią sen…” – „Trudno jest stać, gdy cię chcą rzucić na kolana, lecz przysięgaliśmy na Orła i Krzyż…”
            Ktoś prosi o piosenkę „Przysięga” – słuchamy jej: „ Na wolność żywych i wieczną chwałę zmarłych, na czystą biel i gorącą czerwień krwi…” Przysięga Żołnierzy Wyklętych… Jak krople deszczu i płomyki świateł są słowa piosenki. Pan Sewer Wawrzyszko cytuje C. K. Norwida („Siła ich”) - „Ogromne wojska, butne generały/ policje tajne widne i dwu-płciowe/ przeciwko komuż tak się pojednały?/ przeciwko kilku myślom, co nienowe…”.
Kto? Dokładnie i osobowo, postawił wtedy w 1982 roku brzozowy krzyż w rogu przy bramie starego cmentarza? Dzisiaj nie trzeba tego zatajać. Historię trzeba dopisać.


Iwona Wróblak
grudzień 2013


poniedziałek, 2 listopada 2015

Nie zasypujmy historii śmieciami. Międzyrzecki pięciodrzew.


            - Trzeba odnowić stary spróchniały pomnik katyński (żeby nie wysypał ktoś tu przez pomyłkę śmieci…) – powiedział Andrzej Kołakowski, będąc tu  kilka dni u rodziny na Wszystkich Świętych. Kupił za swoje pieniądze krzyż i razem z przyjaciółmi wmurował go na Starym Cmentarzu, w rogu przy  bramie, na miejscu starego spróchniałego brzozowego, który był może stylowy i oddawał swoją formą męczeństwo polskich oficerów zamordowanych w  m. n. Katyniu, ale niestety, z biegiem lat ulegał nieuchronnej destrukcji.
            Sfotografowałam ten krzyż czekając na pana Kołakowskiego, który z młodzieżą i jej opiekunami z Zespołu Szkół Budowlanych miał przybyć za  jakąś chwilę. Skromny pomnik w kształcie surowego pnia brzozowego oddawał poniewierkę wojenną i powojenną, bezdeń ziemnych rowów, do których  wrzucane były ciała pomordowanych, potem tułaczkę ich rodzin, poszukiwania kości i miejsc pochówku. A także pełne zakłamania komunistyczne milczenie, które po wojnie towarzyszyło hasłu „Katyń”. Schowany w rogu tuż przy wejściu od bramy (jakiś czas temu nowo odmalowanej przez uczniów ZSB) przez lata PRL-u uchował się przed czujnym okiem Urzędu Bezpieczeństwa (inaczej niż ten na nowym Cmentarzu na Oczku) – zakonspirowany absolutnie, bez tabliczki – w miejscu nabrzmiałym Pamięcią Polaków, która to miejsce generowała, stwarzała niejako. Ta Pamięć była cząstką historii Polaków bolesną, Katyniem. Umówionym znakiem, stygmatem, do którego przychodzili przyjezdni i w obręb ogrodzenia Pnia Brzozy wstawiali swój  osobisty i Polki/Polaka znicz.
            „Zbrodnia Katyńska" jest pojęciem umownym, odniesionym do jednego z miejsc eksterminacji polskiej elity przywódczej w latach II. wojny światowej, najwcześniej odkrytego - lasu katyńskiego pod Smoleńskiem. To skrytobójczy mord dokonany przez Sowietów na blisko 22. tysiącach obywatelach państwa polskiego, których - po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski 17. września 1939 r. - wzięto do niewoli lub aresztowano. Na  podstawie tajnej decyzji Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5. marca 1940 r.,  zgładzono strzałem w tył głowy około 15 tysięcy jeńców przetrzymywanych wcześniej w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i  Starobielsku oraz 7 tysięcy osób osadzonych w więzieniach zachodnich obwodów republik Ukraińskiej i Białoruskiej, tj. terenach wschodnich Polski,  włączonych w 1939 r. do Związku Sowieckiego.
            Ofiarami byli głównie znaczący obywatele państwa polskiego: oficerowie Wojska Polskiego i policji, urzędnicy administracji państwowej oraz  przedstawiciele intelektualnych i kulturalnych elit Polski. Zginęli zakopani bezimiennie w masowych dołach cmentarnych - co najmniej w pięciu miejscach na terenie Związku Sowieckiego. Jeńcy z trzech obozów specjalnych NKWD transportowani byli pociągami w kwietniu-maju 1940 r. do miejsc egzekucji: Katynia (obóz w Kozielsku), Kalinina (obóz w Ostaszkowie), Charkowa (obóz w Starobielsku). Zabici w Kalininie (obecnie Twer) zakopani zostali w  Miednoje. Pozostali, przetrzymywani w więzieniach i tam mordowani, grzebani byli w nieustalonych dotąd miejscach; znane są dwa takie na Białorusi i  Ukrainie (Kuropaty pod Mińskiem i Bykownia pod Kijowem).
            Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i nawiązaniu oficjalnych stosunków przez Rząd Polski na Uchodźstwie i Rząd Związku Sowieckiego latem 1941 r. władze ZSRR nie przekazały Polakom - mimo ich starań - jakichkolwiek informacji w sprawie „zaginionych" (oficerów i żołnierzy). ZSRR  zerwał sojusz w kwietniu 1943 r., kiedy stacjonująca w rejonie Smoleńska armia niemiecka odkryła cmentarzysko w lesie katyńskim i zaatakowała propagandowo ZSRR. Władze sowieckie odpowiedziały taktyką zrzucenia winy na Niemców, którzy rzekomo mieli wymordować Polaków po wejściu na  te tereny w 1941 roku. Stalin, korzystając z pretekstu „oszczerstw wobec ZSRR" zerwał stosunki z Rządem Polskim na Uchodźstwie (w Londynie). Sprawa „katyńska" była przez cały okres ZSRR jedną z najściślej strzeżonych tajemnic Kremla.
            - (pytam) pan Andrzej był jednym z ilu, którzy wstawiali ten (wskazuję ręką międzyrzecki pod pieciodrzewem stary krzyż)? Andrzej Kołakowski – nie, tej zasługi sobie nie przypiszę…. Tutaj kto inny stawiał ten krzyż, ja rzeczywiście wtedy nie… natomiast został on ten krzyż postawiony w roku 1982 r.  (w stanie wojennym). Jeszcze wtedy byłem w ogólniaku (pan Kołakowski jest międzyrzeczaninem). Wtedy postawienie go wiązało się z usunięciem ze szkoły, nawet z utratą wolności i ten krzyż był rokrocznie odwiedzany przez młodych ludzi. I myśmy się tu zawsze 1. listopada spotykali, śpiewaliśmy tu patriotyczne pieśni, robiliśmy wieczornice. Ten krzyż przetrwał całą komunę i kilka dni temu ze smutkiem stwierdziłem, że stoi całkiem wypróchniały, a te kontenery,  które tam widzicie ze śmieciami, stały tuż przy płocie… Na Wszystkich Świętych w naturalnym sposób on by został zasypany śmieciami i tu by było symboliczne przysypanie ludzkiej pamięci hałdą śmieci. Ten krzyż upamiętniał polskich oficerów zamordowanych w Katyniu, w sposób okrutny strzałem w  tył głowy, ale wtedy ten krzyż był upamiętnieniem wszystkich miejsc kaźni. Opowiem wam (obecnej grupce młodzieży) o takim małym Katyniu koło Rzeszowa, ludzie nazywają to małym Katyniem, tam też żołnierze Armii Krajowej byli mordowani przez Sowietów. Tylko że Stalin wydał polecenie – kula kosztuje pięć kopiejek. I w związku z tym nad dołem takim samym jak w Katyniu ci żołnierze byli zarzynani nożami… Owijano im spodnie dookoła szyi, żeby krew nie tryskała, przecinano im tu (ruch ręki wokół gardła)  tętnice szyjne i do dołu wrzucano często jeszcze żywych… Kiedy ekshumacje się odbywały, szkielety były w takich pozycjach, że widać było, że osoby wrzucane tam były jeszcze żywe. Jak przyjechałem do Międzyrzecza na kilka dni, ciągle to jest  moje miasto, mieszkam w Gdańsku na co dzień, pomyślałem sobie, że szkoda, że dzisiaj nie ma kogoś, kto by się tym miejscem zajął na stałe… Kogoś, kto  będzie strażnikiem pamięci najprościej mówiąc… Ci ludzie, którzy ginęli w Katyniu, w kazamatach bezpieki, zasługują na pamięć. Ja mam ogromną prośbę do was (do młodzieży), żebyście tej pamięci nie pozwolili zasypać śmieciami… Wielką niespodziankę sprawiliście mi, że tu jesteście, myślałem że będzie nas  tylko dwóch. Wkopiemy też krzyż, zabetonujemy, poświęcimy. Będziemy wierzyć, że ktoś będzie o niego dbał. Dzisiaj już jestem pewny, że tak będzie.        
            (rozmawiam z Tadeuszem Ziębą, obecnym dzisiaj u stóp katyńskiego krzyża, międzyrzeczaninem, jak mówi o sobie, bardzo starym,) - pierwszą tablicę robił jeszcze ksiądz Piotr Mazurek z kościoła św. Jana. Andrzej przyjechał i zobaczył, że to jest zaniedbane i zakupił krzyż, kupił nową tablicę, i  dowiedziałem się, że on ma taką misję i ochotę to zrobić ….więc dlaczego ma chłopak sam to robić??. Więc dzięki uprzejmości Roberta Kubiszewskiego…, który przyprowadził młodzież z Technikum Wojskowego Logistycznego z Zespołu Szkół Budowlanych (I klasa)… działamy. Będzie też doskonała okazja, żeby poznać trochę tej najnowszej bolesnej historii …
            Robert Kubiszewski – ponieważ patronem Szkoły jest generał „Nil” - jeden z Żołnierzy Wyklętych, a o tym też m.in. Andrzej Kołakowski śpiewa,  uznaliśmy, że podwójnie jest to dla nas ważne, bo po pierwsze ciągłość historyczna, to młodzież szkolna z Międzyrzecza narażała swoje zdrowie tutaj w  1982 r., po drugie, coś jesteśmy winni, tym których też krzyż katyński upamiętnia.   
W zeszłym roku szkoła obchodziła jubileusz i ma patrona. Jest nim generał August Emil Fieldorf „Nil”. To też jest postać symboliczna. Bo tak jak ten krzyż prawdopodobnie byłby przysypany śmieciami, tak przez 50 lat jego ciało, doczesne szczątki, też przysypano śmieciami, przysypano niepamięcią. Leżały pod  płotem. 50 metrów od mogił tych ludzi, którzy go skazali na śmierć. Tylko że oni leżeli w Alei Zasłużonych… to co należy upamiętnić – należy upamiętnić…
            Tylko że niech to będą te symbole, które nas wszystkich jako Polaków jednoczą…
Krzyż dojechał do nas (ze Skwierzyny). Wcześniej młodzi ludzie z ZSB uprzątnęli i zagrabili teren wokół pięciodrzewu. Wykopano dół, wstawiono weń  ochronną metalową rurę, wsypano w środek stabilizujący krzyż sypki beton, który z czasem nawilgnie. Udeptano ziemię wkoło. Jeszcze tylko duże znicze, które przyniosła młodzież. Pan Andrzej Kołakowski, sprawca zamieszania – jak mówi o sobie, je zapalił. 
Stoimy chwilę jeszcze w miejscu, kątem oka patrzę, jak chłopcy trzy metry dalej, niejako z rozmachu, poprawiają kamienie na jakimś zniszczonym nagrobku. Stary zamknięty cmentarz jest miejscem szczególnym. Zawiera pamięć nie tylko naszą. Jakoś przeniknęły z miejsca za płotem (teraz jest tam park) stare nagrobki międzyrzeczan z przedwojnia. Czytam napis na prostopadłościanie kamienia: Familie Kirschoht – Antonie Oebland 27.11.1876 –  12.11.1937. Śmierć i narodziny w listopadzie…. W głębi cmentarza dużo, bardzo dużo maleńkich dziecięcych grobów… Niektóre ślady krótkiego życia są gorączkowo przywracane… Wzruszenie budzi ułożony z czterech kostek Polbruku krzyżyk na grobie chyba niemowlęcia… jest tak malutki. Dzieci z  SP 3, w ochronnych żółtych kamizelkach, chyba ze dwie klasy, zachęcane są przez opiekunki do zapalenia swoich zniczy na bezimiennych grobach. Prowadzi się je do Pomnika Powstańców Wielkopolskich. Gdzie już dużo zniczy się pali. Najpierwsze lekcje z lokalnej historii.
            Stary zamknięty cmentarz. Krzyż zrobiony ze spawanych pod kątem prostym metalowych prętów. Nieco przekrzywiony, myślę, jaki jest samotny, dobrze, że pręty są mocne i nie tak szybko się rozpadną. Może ktoś wybierze ten skrawek ziemi chroniący czyjeś prochy na swoją lampkę? Powoje oplatające cmentarne drzewa. Płytko pod ziemią jeszcze widoczne są ślady fundamentów kwater grobowych. Obok nowsze groby. Ludzie chowani byli, jak wszędzie, jedni na drugich. Taka jest natura rzeczy, że zapominamy.

Iwona Wróblak
grudzień 2013



poniedziałek, 28 września 2015

Manifestować Pamięć o Sierpniu

           Sala Narad w międzyrzeckim Ratuszu. Minęło 35 lat od utworzenia Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych „Solidarność”, ruchu społecznego, który zapoczątkował zmiany polityczne w Bloku wschodnim, a Polsce przyniósł niepodległość. Zarząd Międzyszkolnej Komisji i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Międzyrzeczu zaprosił na Galę Dnia Solidarności i Wolności działaczy „Solidarności” lat 80. i tych nieco młodszych ich sympatyków.
            Zaczątkiem przemian był czerwiec 1979 r., kiedy na Placu Zwycięstwa w Warszawie papież Jan Paweł II wygłosił pamiętną homilię. Demontaż komunizmu rozpoczął się w Gdańsku w 1980 r., w sierpniu narodziła się „Solidarność”, potem nadszedł rok 1989 i Polska, wysiłkiem całego narodu, stała się krajem wolnym i niepodległym. Zapoczątkowane zostały przemiany a przed społeczeństwem stanęły nowe wyzwania i nowe cele. Wolność została nam, jak powiedział papież Jan Paweł II - zadana, jako obowiązek, cel i wartość, którą trzeba pielęgnować, rozwijać i bronić. W 35. Rocznicę powstania NSZZ „Solidarność” ideały Sierpnia i etos „Solidarności” - prawda, nadzieja, wolność, godność, sprawiedliwość - obowiązują i wzywają nas do  pogłębionej refleksji. Dzisiaj, kiedy czas heroizmu minął, w życiu codziennym zmagamy się z konsekwencjami bolesnej transformacji ustrojowej. Trzeba jednak pamiętać o ideach, które przyświecały pokoleniu „Solidarności”, byśmy nie zatracili znaczenia naszego wspólnego wielkiego, pokojowego zwycięstwa. Manifestowali pamięć o Sierpniu.         
            Na Galę Obchodów Dnia Solidarności i Wolności przybyli przedstawiciele władz związkowych:  przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”– Jarosław Porwich, z-ca przewodniczącego Zarządu Regionu –  Waldemar Rusakiewicz, przedstawiciele władz powiatu: z ramienia Starosta Powiatu Międzyrzeckiego - Zofia Plewa, burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz oraz dyrektor Szkoły Muzycznej w Międzyrzeczu Małgorzata Telega i uczniowie Szkoły Muzycznej, którzy wystąpili z krótkim programem artystycznym. Młodzi muzycy z klasy nauki gry na gitarze: kwartet Marty Machunik, klasy gry na skrzypcach: kwartet Jolanty Helwig i klasy gry na saksofonie: duet Czesława Nowakowskiego. Zaprezentowali krótki program artystyczny złożony z utworów muzyki klasycznej.
Pamięć o Sierpniu w nas żyje. Jest tęsknotą za klarownym celem, jakim była walka z narzuconym nam obcym systemem polityczno – gospodarczym. Wspomnienia o tamtych czasach, okresie heroizmu i walki u nas na Ziemi Międzyrzeckiej, odżyły w czasie prezentacji multimedialnej kolekcji archiwalnych zdjęć. Pokaz był wyrazem uznania dla tych, którzy tworzyli „Solidarność” na naszym terenie, niektórzy z nich byli obecni na  uroczystości Gali Solidarności, kilku z nich niestety już nie żyje – minutą ciszy oddaliśmy im hołd.
            Symbolicznym wyrazem szacunku dla Rocznicy 35. lecia powstania NSZZ „Solidarność” i 25. rocznicy Wolności była uroczysta ceremonia wbicia – przez zaproszonych gości - gwoździ pamiątkowych na drzewcu Sztandaru, ufundowanego Międzyszkolnej Komisji i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Międzyrzeczu 5 lat temu (w 30. rocznicę powstania Solidarności), symbolu łączności z atmosferą nadziei tamtego okresu, gestem naszej tożsamości i  jedności historii ze znakami czasów współczesnych, dzisiaj równie aktualnych jak 35 lat temu, które są jak zobowiązanie kontynuacji dla następnego pokolenia. 
            Symboliczne podziękowanie za zasługi dla lokalnych postaci ruchu związkowego, krzewienia ideałów i wartości, wychowania młodzieży w tym  duchu nastąpiło w postaci uhonorowania osób wyróżnieniami, medalami i odznakami. Wręczyli je przew. ZR NSZZ „Solidarność” Jarosław Porwich i w-  ce przew. Waldemar Rusakiewicz, w zastępstwie Starosty - Zofia Plewa oraz burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz. Wyróżnienie Feniks 2014  otrzymała Danuta Woźniak, Medal „Zasłużony dla  Regionu Gorzowskiego NSZZ Solidarność” - Mariusz Wąsiel, Grzegorz Skrzek i Maria Antonowicz. Odznakę Srebrną Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” za zasługi dla NSZZ Solidarność w dziedzinie oświaty i wychowania: Kazimierz Antonowicz, Roman Strzelczyk, Hanna Sikorska, Aleksandra Pempera i Teresa Kaminiarczyk. Odznakę Srebrną Krajowej Sekcji Oświaty i  Wychowania NSZZ „Solidarność” za zasługi dla NSZZ Solidarność w dziedzinie oświaty  i wychowania: Tomasz Bączkowski, Bartosz Leyko, Józef Piotrowski i Grażyna Korowacka. Odznakę Złotą Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” za szczególne zasługi dla NSZZ Solidarność w dziedzinie oświaty i wychowania: Maria Antonowicz, Zbigniew Dębicki, Grzegorz Skrzek, Mirosława Szanda, Jadwiga Sokołowska i  Dorota Ruta – Zdanowicz. Odznakę Złotą Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” za szczególne zasługi dla NSZZ Solidarność w  dziedzinie oświaty i wychowania: Piotr Szanda, Ewa Zabielska, Krzysztof Marzec, Mirosław Matyjaszczyk i Sewer Wawrzyszko.
            „Solidarność”, jak powiedział Jarosław Porwich, osiągnęła wiek Chrystusowy. Jest czas na refleksje… Organizacja była – w założeniu - Związkiem zawodowym walczącym o prawa pracownicze, co się nie zdezaktualizowało. Dziękowano zaproszonym osobom za ich wkład w walkę, która wpisywała się w klimat ogólnopolskiego zrywu narodu walczącego o odzyskanie przez Polskę miejsca jej należnego w wolnej Europie. Lokalnie chodziło też o  protest przeciwko składowaniu w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego odpadów radioaktywnych.
 Jubileusz – zdaniem Zofii Plewy – jest powodem naszej dumy z Polski wolnej i niepodległej, wartości najbardziej cennej, jaką wywalczyliśmy wszyscy jako naród, dzięki ideałom „Solidarności” - oddania, poświęcenia i odwagi osobistej, której nie sposób przecenić. Remigiusz Lorenz mówił, że  zwycięstwo „Solidarności” było akcesem do Wspólnoty Europejskiej. W związku z tym czeka nas wiele zadań. By im sprostać trzeba zatrzymać się na  chwilę – w momencie takim jak ten – celebrowania 35. Rocznicy powstania NSZZ „Solidarności”, pomyśleć o kierunku, w jakim zdążamy, mając zaplecze, jakim jest zwycięska walka narodu o odzyskanie własnej godności (zwycięstwo nieczęste w naszej historii). Było to możliwe dzięki upartej i  konsekwentnej postawie ludzi obecnych na uroczystości, którym dzisiaj chcemy podziękować.
Krzysztof Marzec, dyr. Gimnazjum nr 2 – nasz naród jest specyficzny w Europie, niepokorny, mamy to w genach, dlatego jesteśmy tutaj w Ratuszu. Jesteśmy też po to, żeby pomagać i wspierać lokalne działania również dzisiaj. Dodam od siebie, że jesteśmy obecnie także w Europie - jako podmiot, ważny członek Wspólnoty wolnych krajów, trzeba z tego korzystać.
Nie można żyć bez kapitału – zaznaczył Roman Strzelczyk, lokalny przedsiębiorca, właściciel firmy budowlanej – trzeba pracować nad poprawianiem bytu ludzi tutaj na miejscu. Masowa emigracja zarobkowa nie jest dobrym zjawiskiem, mamy nadzieję, że doświadczenia setek tysięcy ludzi pracujących dzisiaj w europejskim środowisku rynkowym zostaną wykorzystane dla poprawiania naszej rodzimej gospodarki, a nasi przedsiębiorcy będą mieli lepsze warunki dla rozwijania swoich firm.

Iwona Wróblak
wrzesień 2015