poniedziałek, 11 października 2021

 

W Międzyrzeczu – także – zostajeMY w Europie



Pod Ratusz – w Międzyrzeczu, o 18.00, tak jak w ponad 120 miastach w Polsce, w geście ZA Unią Europejską, ludzie przyszli. Kilkadziesiąt osób. Z flagami – dwiema. Z biało-czerwoną i błękitną unijną, z flagą z godłem naszego miasta. Gdzie nie damy wyrwać/zetrzeć, z flagi, naszych polskich – symboli tego Uczestnictwa w projekcie dla pokoju - gwiazdek...

Jak powiedział konstytucjonalista prof. Marek Chmaj w jednym z wywiadów w prasie:

(...)Wchodząc w 2004 r. do UE wyraziliśmy zgodę na przyjęcie jej dorobku prawnego, w tym Traktatu Z Maastricht (dziś traktat o UE). Traktat ten wskazuje, że UE opiera się na wartościach i prawach m. in. wolności, demokracji, państwa prawnego oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 2 w zw. z art. 6 ust. 3). Wartości te wynikają także z Konstytucji RP; (moje podkreślenie - autorka) TK nie ma uprawnień do orzekania o zgodności Traktatów UE z polską Konstytucją. Ponadto - (...) W orzekaniu brały udział osoby nieuprawnione (dublerzy), stąd opublikowana decyzja formalnie nie jest wyrokiem;(...)”

#ZostajeMy# w Europie. Zostajemy, chcemy zostać, w Unii Europejskiej. Małe flagi unijne są rozdawane ludziom, którzy ciągle dochodzą. Naklejki na samochody. Flaga unijna z serduszkiem. Hymn europejski rozbrzmiewa na placu ratuszowym. Międzyrzecz wpisuje się w ogólnopolskie masowe demonstracje poparcia naszego uczestnictwa w UE, i protestu przeciwko próbom prawnego polexiktu.

Ludzie zabierają głos. Marzyliśmy kiedyś, przed 1989 r. będąc w tzw. wspólnocie państw totalitarnych, o możliwości podróżowania po Europie bez wiz – mamy strefę Schengen, chcieliśmy ochrony prawnej obywatela przed zakusami totalitarnej miejscowej władzy – mamy europejskie trybunały sprawiedliwości. Gołym okiem są widoczne efekty rozwoju naszej gospodarki w oparciu o fundusze unijne, widać je w miastach i we wsiach, trzeba bardzo złej woli, żeby ten fakt kwestionować. Unia to szansa lepszego życia dla młodego pokolenia, dlatego działania Rządu RP kwestionujące wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) trzeba powstrzymać, by za kilka lat móc bez wstydu patrzeć w oczy naszym dzieciom. Unia E. to przede wszystkim cenne dla nas, obywateli, wartości, ale także pieniądze na rozwój – na razie jesteśmy jako Polska, po 17 latach członkostwa, beneficjentami netto na ok. 130 mld euro.

Nasz mały międzyrzecki głos po budynkiem Ratusza miejskiego. Niech TEŻ wybrzmi. Obok głosów wielusettysięcznych manifestacji w wielkich miastach polskich.


Iwona Wróblak

październik 2021 r.












niedziela, 10 października 2021

 

Ziemia Międzyrzecka w Przeszłości – sesja w Bibliotece Publicznej


Tegorocznej prezentacji serii monograficznej (punktowanej) „Ziemia Międzyrzecka w Przeszłości” - tom XIX, dokonali prezes Towarzystwa Historycznego Ziemi Międzyrzeckiej prof. UZ Marceli Tureczek, i współautor mgr Grzegorz Urbanek – redaktorzy naukowi wydawnictwa. Na spotkaniu obecni byli sponsorzy; przedstawiciele władz samorządowych: starościna Powiatu Międzyrzeckiego Agnieszka Olender i w-ce starościna Zofia Plewa oraz zastępczyni burmistrza Agnieszka Śnieg,

Tomy kolejnych „Ziemi Międzyrzeckich...” są każdego roku inne. Są także, z uwagi na znaczenie naukowe, na tle podobnych wydawnictw w regionie, unikalne. W tym roku w tomie siedem referatów – recenzowanych, i kilka tekstów zamieszczonych w dziale: Komunikaty. Słownik Biograficzny przedstawiający sylwetki znanych postaci regionu, teksty te były publikowane w „Gazecie Powiatowej” red. przez Izabelę Stopyra.

Piotr Maciej Dziembowski „Zgodność duplikatów Ksiąg Metrykalnych z oryginałami na podstawie Ksiąg Parafii Ewangelickiej w Policku z lat 1824-1874”. To już kolejny, prezentowany na sesjach THZM, tekst Dziembowskiego; genealoga, spadkobiercy rodu. W ubiegłych latach słuchaliśmy ciekawostek z życia protoplastów rodziny Dziembowskich, efektów długoletnich poszukiwań ich losów w archiwach. Autor pisze o konieczności weryfikacji urzędowych danych pozyskanych z duplikatów ksiąg w archiwach państwowych z oryginalnymi wpisami w księgach parafialnych, szczególnie duże rozbieżności dotyczą informacji o zawartych (lub nie) związkach małżeńskich. Różnice występują także w zapisach dotyczących zgonów i aktów chrztu w tych dwóch źródłach. Należy analizować zarówno księgi metrykalne jak i ich duplikaty, by zweryfikować odszukane informacje – także informacje o innych źródłach, czasami już nie istniejących, i wyznaczyć dalsze kierunki poszukiwań. Dziembowski publikuje obszerne tabele danych osobowych, które mogą posłużyć jako źródłowa baza danych dla przyszłych badaczy.

Leszek C. Belzyt z Uniwersytetu Zielonogórskiego „Struktura ludności w powiecie międzyrzeckim w świetle pruskich statystyk językowych w latach 1831-1911.” Prelegent zawodowo zajmuje się historią gospodarczą, badaniami statystycznymi. Jak wiele można odczytać z liczb... Ciekawy obszerny wykład. Pruskie spisy językowe miały cele fiskalne, weryfikowały też efekty polityki germanizacyjnej. Pierwszy spis miał miejsce w 1817 r. - w prowincji wschodniopruskiej. W kolejnych spisach pytano o liczbę osób narodowości polskiej (i litewskiej) potrafiących porozumiewać się w języku niemieckim. W tym czasie językiem urzędowym w państwie pruskim był niemiecki, w szkołach także nauczano w tym języku, więc większość Polaków musiała w jakimś stopniu znać ten język. Osoby dwujęzyczne kwalifikowano jako już zgermanizowane, zaniżając istotnie rzeczywistą liczbę ludności polskojęzycznej. Na zachodnim skraju Wielkopolski przeważała ludność niemiecka i ewangelicka (56,1%), udział katolików zaczął wrastać w drugiej połowie XIX wieku (1890 r - 50%), też liczba wyznawców judaizmu w regionie, wraz z ich wyjazdem na zachód – spadała. Ludność polska w państwie pruskim w latach 1831-1911 stanowiła około 1/4 ogółu mieszkańców.

Katarzyna Sztuba-Frąckowiak „ Ma szlachecką krew, hakatystyczne serce i luterańską duszę – starosta krajowy von Heyking z Obrzyc w oczach współczesnych mu Polaków”. Ernst Baron von Heyking, przedstawiciel typowo pruskiej urzędniczej rodziny, wiernej cesarzowi niemieckiemu, absolwent wydziału prawa, przybył z Poznania do Obrzyc w 1919 r. Asesor rejencyjny, potem landrat w Pszczynie, uzyskał mandat posła w sejmie pruskim. Zachęcał do akcji germanizowania dzieci polskich, jego przeciwnikiem politycznym był poseł Koła Polskiego Wojciech Korfanty. W Prowincji Poznańskiej był prezydentem Policji, ten konserwatysta znany był ze swej bezkompromisowej postawy wobec Polaków. W 1911 r. awansował na urząd starosty krajowego Prowincji Poznańskiej zastępując na tym stanowisku dra Sigismunda von Dziembowskiego, dziedzica Bobowicka. W 1915 r. von Heyking stanął na czele Niemieckiego Głównego Wydziału Opiekuńczego, sprawującego opiekę nad wojskowymi inwalidami, jednak – w założeniu – kombatantami tylko niemieckimi.

Ciekawe fakty z historii Prowincji Poznańskiej u zarania polskiej państwowości... Von Heyking w 1919 r. pojawia się w prasie poznańskiej jako komisarz wyborów, w powojennej trudnej sytuacji gospodarczej zajmuje się też zaopatrzeniem i łagodzeniem skutków olbrzymiej inflacji. Po traktacie wersalskim, w zmieniającej się sytuacji polityczno-społecznej, von Heyking wraz z administracją poznańską przenosi się – do niezajętych przez powstańców wielkopolskich – Piły, a później do Obrzyc, nadal nie chcąc przestać używać tytułu poznańskiego starosty krajowego; żywiąc nadzieję na powrót Poznania w granice Niemiec, i swój powrót do władzy.

Katarzyna Sanocka-Tureczek „Pomnik żołnierzy I wojny światowej w Międzyrzeczu”.

Zaprojektowany przez radcę budowlanego Hensckego Pomnik ofiar I wojny światowej został ustawiony w 1925 r. naprzeciwko szkoły ludowej na Bismarckstraße (ul. Staszica). Przedstawiał, na bazaltowej podstawie, 6 słupów z granitu – 6 ciężkich lat wojny, ustawionych w kręgu, połączonych u szczytu pierścieniem. Tego typu postument był zjawiskiem w tym okresie powszechnym w Polsce i w Niemczech, funkcjonował też jako popularny temat na przedwojennej fotografii widokówkowej. Inicjatorem powstania pomnika była niemiecka organizacja Stahlhelm, działająca w Międzyrzeczu, pomnik miał być symbolem pamięci o poległych w wojnie, lista obejmowała ok. 350 nazwisk (dane metrykalne, zawód, nazwa jednostki wojskowej, miejsce śmierci i pochówku), żołnierzy, początkowo bez względu na wyznanie, z biegiem lat z wymazaniem pamięci o żołnierzach żydowskiego pochodzenia.

Tomasz Szafraniec „Zarys dziejów i ludzie międzyrzeckich sądów w latach 1945-1989”. W okresie Polski Ludowej działało na Ziemi Międzyrzeckiej pięć sądów: Sąd Grodzki w Międzyrzeczu, Sąd Grodzki w Skwierzynie, Sąd Powiatowy w Międzyrzeczu, Sąd Powiatowy w Skwierzynie i Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu (od 1975 r.). Autor opisuje dzieje działającego 75 lat Sądu w Międzyrzeczu, i Sądu w Skwierzynie (1945-1957), przedstawia (imiennie) pracowników Sądu w Międzyrzeczu w oparciu o archiwalia znajdujące się w samym Sądzie i w Archiwum Państwowym w Gorzowie Wlkp.

Anna Socha „Cmentarze poniemieckie na terenie gminy Przytoczna (pow. międzyrzecki) – studium przyrodnicze”. Cmentarze to sfera sacrum i profanum, niemy świadek historii, trwały element krajobrazu kulturowego i przyrodniczego naszej Ziemi Międzyrzeckiej. Wizerunki roślin na płytach nagrobnych, niosące określone przesłanie. Także specyficzny typ ogrodu. Te zapomniane nekropolie to centrum różnorodności biologicznej. Relikty dawnych upraw, roślin pozostałych po nasadzeniach. Drzewa o wymiarach pomnikowych.

15 cmentarzy poniemieckich w gminie Przytoczna, o łącznej powierzchni 4,95 ha. Krasne Dłusko, Krobielewo, Dębówko, Gaj, Lubikowo, Nowa Niedrzwica, Orłowce, Poręba, Stryszewo. I te jeszcze używane – Goraj, Twierdzielewo, Chełmsko, Przytoczna, Rokitno, Wierzbno. Ciekawe informacje o gatunkach roślin zielnych, ozdobnych, krzewów, zachowane w szpalerach lub alejach drzewa – 28 z nich o wymiarach pomnikowych lub zbliżonych do nich (dąb szypułkowy, klon jawor).

Marceli Tureczek „Rzeźba ze sceną ukrzyżowania autorstwa Gerda Brüxa z Kleve na cmentarzu w Kaławie”. Gerd Brüx (1985- 1944) pochodził z szewskiej rodziny, studiował w Akademii Sztuk w Monachium. Wszechstronnie utalentowany, tworzył też grafiki, malował, był pasjonatem teatru kukiełkowego, pisał sztuki teatralne, wiersze. Był artystą neoromantykiem, wychowywał się w kręgu historyzmu, neogotyku, aktywna jego twórczość związana jest ze sztuką sakralną. Rzeźba w Kaławie, zachowana w stanie dobrym, wykonana jest w piaskowcu i posadowiona w murowanej otynkowanej kaplicy. Przedstawia „Grupę Ukrzyżowania”, postacie Maryi i św. Jana Ewangelisty w naturalnych rozmiarach, z wydatnymi realistycznymi cechami, w ujęciu klasycznym. Gerd Brüx jest dzisiaj jako malarz ceniony w Nadrenii – Północnej Westfalii.

Stanisław PietkiewiczMalarz Arnold Topp (1887-1945) w Międzyrzeczu”. Arnold Topp, z wykształcenia nauczyciel (wychowanie fizyczne i rysunek) – pracował w gimnazjum w Meseritz. Postać awangardowa, wybitny ekspresjonista i kubista, tradycyjny Niemiec wierny swojej ojczyźnie i aktualnej władzy - nielubiany przez nazistów... Czytelnik R. Rilke'go, i zdradzający, znęcający się nad żoną mąż... Związany z awangardową grupą artystów „Der Sturm”. W okresie po 1945 r. artysta zapomniany. Posługiwał się techniką olejną, akwarelą, tworzył litografie i ilustracje. Powołany do służby w Wehrmachcie ostatni raz widziany był w styczniu 1945 r. w okolicach Lubusza i tam zaginął, uznany za zmarłego w 1961 r.

Andrzej Chmielewski „Zbrodnia wojenna w lazarecie w Lutolu Suchym – relacja świadków”. Masakra kilkudziesięciu żołnierzy niemieckich oczekujących w lazarecie 463. Dywizji Zapasowej Piechoty na transport do szpitali dokonana przez kilku pijanych żołnierzy radzieckich - w relacji m.in. Huberta Gołka. Pracownia Badań Historycznych i archeologicznych „Pomost” w 2012 r. znalazła zbiorową mogiłę 44 żołnierzy niemieckich i dwóch miejscowych kobiet opiekujących się rannymi. W 2013 r. na cmentarzu w Lutolu Suchym odsłonięto kamień upamiętniający ofiary II wojny światowej, w tym zastrzelonych w lazarecie niemieckich żołnierzy i sanitariuszki.

Anna Socha „Nowe stanowisko tulipana dzikiego (Tulipa sylvestris l.) na ziemi lubuskiej”. Tulipa sylvestris to dla flory polskiej gatunek obcego pochodzenia, tzw. ergazjofit, sprowadzony do Europy Północnej i Środkowej jako roślina ozdobna, naturalnie występuje na terenach stepowych od północnej Afryki po zachodnią Europę i południowo-wschodnią Azję – baseny Morza Śródziemnego i M. Czarnego. Roślina ma 20-50 cm wysokości, z podziemnej cebulki wyrasta, pojedyncza łodyga zakończona u góry kwiatem o barwie niebieskawej i zielonej, występuje na terenach dawnych założeń parkowych, cmentarzy, i starych wiejskich ogrodów. W Międzyrzeczu rośnie łanowo na cmentarzu komunalnym przy ul. Konstytucji 3 Maja, w ilości co najmniej 100 osobników kwitnących.

W „Ziemi Międzyrzeckiej”... tom XIX, w dziale : Polemiki i recenzje - „O Przewodniku turystycznym z 1936 roku wydanym w 2021 roku”- autor Marceli Tureczek. Niemiecki regionalista Steffen Großpietsch wydał „Wędrówki wokół Międzyrzecza i sąsiednich powiatów Skwierzyna, Babimost i powiat wschodniotorzymski”, tekst ukazał się na stronie Facebook „Powiat Międzyrzecki – historia i współczesność”. M. Tureczek ma w swoich zbiorach oryginalne przedwojenne wydanie przewodnika z 1936 r., to tekst o zdecydowanie rewizjonistycznej, nieprzychylnej Polsce wymowie. W broszurze usunięto elementy odniesienia do wydarzeń historycznych lat 30. ubiegłego wieku, brak jest wzmianek o Żydach jako mieszkańcach regionu, zamek w Międzyrzeczu przedstawiany jest jako zabytek Germanów itp. Wydanie współczesne nie posiada krytycznego wobec oryginału komentarza historycznego, za to jest pełne idyllicznych obrazków przeszłości i romantycznego opisu świata utraconego. Takie publikacje podważają dorobek porozumienia i dialogu polsko-niemieckiego po wojnie i nie są rzetelną lekcją historii, szczególnie dla młodego niemieckiego pokolenia.

Podobna, jeśli nie ostrzejsza, w wymowie jest recenzja „Przewodnika...” autorstwa Wolfganga Kesslera „(Nie)historyczne wędrówki na błędnej drodze”. Niemiecki autor pisze o zachowawczo antypolskim charakterze tego tekstu, i o nierzetelności naukowej „kopisty”, plagiatora Steffena Großpietscha.

W tomie jest jeszcze tekst Grzegorza Urbanka „Wojciech Grobelski, Zbąszyń, miasto graniczne, B.D.,Wyd Urząd Gminy w Zbąszyniu,ss.172”. Mikrohistoria w zachodniej Wielkopolsce, mówiąca o przebiegu powstania wielkopolskiego, obecności w Zbąszyniu garnizonu Wojska Polskiego i strukturze Straży Granicznej w Zbąszyniu, i jej działalności, pracy wywiadu, przygotowaniach Niemiec do wojny na Ziemi Międzyrzeckiej.

W końcowej części tomu XIX „Ziemi Międzyrzeckiej w przeszłości”..., Słowniku Biograficznym, noty o znanych postaciach regionu: Nikodemie Grynickim, Władysławie R. Kubiaku, Aleksandrze S. Kużmiczu, Edmundzie Migosiu, Czesławie Mikołajczyku, Januszu Olczaku i Edwardzie Toporowskim.

Publikacja jest dostępna w naszej Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu.


Iwona Wróblak

październik 2021









czwartek, 30 września 2021

 

Rozsypał nam się worek z Koncertami w Szkole Muzycznej...


Filharmonicznie się zadziało się w auli naszej Szkoły Muzycznej... Dzięki staraniom Wiesława Pietruszaka ze Stowarzyszenia „Miłośników Muzyki Organowej i Kameralnej „Sauerianum”, i oczywiście przychylności dyr. PSM Małgorzaty Telegi – Nowakowskiej, miało miejsce już drugie Spotkanie Kameralne „Międzyrzecz 2021” (Patronat Honorowy: Wiesław Ochman, dyr. artystyczny dr hab. Piotr Szychowski), sponsorowane przez Projekt „Lubuskie warte zachodu”, przy wsparciu marszałek woj. lubuskiego Elżbiety Polak.

Koncerty wyśmienite, na europejskim poziomie... W tym ostatnim wzięli udział Szymon Musioł – prorektor Akademii Muzycznej w Poznaniu (fortepian) i jego córka, młodziutka ale bardzo zdolna skrzypaczka Antonina Musioł oraz pianista Jilin Chen z Chin. A czeka nas jeszcze jeden (na razie..?) koncert , 22 października...

Po nas, jak pisał C.K. Norwid, zostanie (…) poezja, i dobroć, i więcej nic... Pozostanie pamięć o wspaniałych koncertach z artystami z najwyższej półki. Uczniowie Szkoły Muzycznej mieli lekcję pokazową, jak należy grać, i My, widzowie, dostęp do kultury najwyższych lotów. Bo Kultura jest (Norwidowym) Dobrem...

Claude Debussy – Chińskie klimaty. "Estamples". Jilin Chen przy fortepianie. Doskonała technika – to uczeń pana Piotra Szychowskiego, którego już wielokrotnie podziwialiśmy w Międzyrzeczu. Z dźwięków wyłuskuję obrazy, miękkie brzmienia, dalekowschodnie, wysmakowanych japońskich pagód, ogrodów feng shui z płynącymi strumyczkami, które koją nasze umysły i dusze, swym porządkiem, mądrością kultury konfucjańskiej liczącą wiele setek lat. Debussy, prekursor, przedstawiciel muzyki współczesnej, impresjonista, był pod wyraźnym wpływem orientalnych kultur muzycznych, podróżował po Azji, tworzył utwory o gęstej fakturze, żywej kolorystyce, czego próbkę mamy w wykonaniu Jilin Chen'a. Smakowanie każdej nutki, staranność w przekazaniu, interpretacji wielości motywów i tematów, tak jak bogata jest stara kultura dalekowschodnia, jako inspiracja dla muzyki współczesnej.

Fritz Kreisler, austriacki kompozytor i skrzypek, jego utwór „Schön Rozmarin”, utrzymany w pogodnym nastroju, wiedeńskie klimaty epoki, której już nie ma, zagrali Szymon Musioł – fortepian i Antonina Musioł – skrzypce. Słodkie romansowe brzmienie skrzypiec, opowieści muzyczne na skrzypcach. Następnie - E. Elgar "Salut d'amour", Camille Saint-Saëns "Łabędż" 13. część "Karnawału zwierząt", i ponownie F. Kreisler "Synkopation" (Synkopy), klasyczny rytm walca wiedeńskiego, jakby na nowo słyszany w którejś z wiedeńskich kafejek, lub w operze. Fragmenty z tych utworów często używane są w muzyce filmowej. Carl Bohm - „Perpetuo Mobile”, Emil Młynarski - „Mazurek G-dur” - dobrze nam znane mazurkowe rytmy, skoczne, taneczne, i polskie, ludowe. Motyw i wariacje na temat wiodący.

Na koniec, w wykonaniu pana Sz. Musioła "Sonata quasi una fantasia cis-moll op.27 nr 2 (Sonata księżycowa) Ludwiga van Beethovena, jedna z najsłynniejszych sonat (1800-1801 r.) w historii muzyki. Mieliśmy przyjemność wysłuchać wszystkich 3. części . Wsłuchana w siebie, tajemnicza, nocna i mistyczna. Potem jak swoja antyteza, i w trzeciej części – jak zabawa z muzyką, w burzy dźwięków, starannie, po Bethowenowsku, ułożonych, pięknem absolutnym.

Jak, żegnając gości i słuchaczy, zauważyła dyr. M. Telega -Nowakowska, w Międzyrzeczu nie mamy filharmonii, ale mamy – Szkołę Muzyczną... Mamy scenę filharmoniczną, doskonały fortepian, i zaprzyjaźnionych animatorów kultury muzycznej, którzy nas, z artystami, odwiedzają... Czekamy na dalsze koncerty!


Iwona Wróblak

wrzesień 2021 r.













środa, 29 września 2021

 

Chocimska bitwa – wykład w Muzeum


Chocim 1621 r. Wielkie zwycięstwo wojsk koronnych, ostatnie w tamtym stuleciu... W perspektywie był, kilkadziesiąt lat później, Potop szwedzki, który zapoczątkował powolny proces upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Paweł Pawlak, pracownik Muzeum w Międzyrzeczu – w sali zabytkowych portretów trumiennych - wygłosił prelekcję o tamtym wydarzeniu. Mija 400. rocznica odparcia szturmu wojsk Imperium Osmańskiego na obóz wojsk Rzeczypospolitej pod mołdawskim Chocimiem. Armia naszego państwa, złożona z Polaków, Rusinów i Litwinów, stawiła opór przeważającym ją liczebnie wojskom osmańskim.

W XVII wieku Imperium Osmańskie liczyło 30 mln ludzi, Rzeczpospolita – 12 mln. Osmanie borykali się z korupcją w swoim państwie; pobór podatków był dzierżawiony, na czym cierpiała ludność wiejska, emigrując za lżejszym życiem do miast, które stawały się przeludnione. Państwo, na rzecz chrześcijan, traciło intratny monopol na handel z Dalekim Wschodem. Moneta osmańska – akcza, ulegała dewaluacji. Sytuację ekonomiczną pogarszały wojny z Persją.

W Rzeczpospolitej ciągle jeszcze trwała szlachecka koniunktura na zboże, i europejski monopol na saletrę – składnik do produkcji prochu strzelniczego, sytuacja ekonomiczna chłopstwa i rzemieślników była dobra, rozwijała się nauka i górnictwo, miasta niestety, z biegiem lat - coraz mniej... Kończył się też etap samodzielności władcy w polityce zagranicznej. Niskie podatki nie sprzyjały budowie stałej armii do obrony granic, powoływanej tylko na czas zagrożenia bytu państwowego. W porównaniu z innymi krajami Rzeczpospolita była państwem w miarę tolerancyjnym.

Przyczyną konfliktu polsko-osmańskiego była ideologiczna i wojskowa ekspansja turecka. Tatarzy pustoszyli ziemie polskie ok. 300 razy, paląc wsie, zabijając od 300 – do 500 tys, ludzi. Sytuację zaogniały liczne rzesze Kozaków – sotnie awanturników, szlachciców i zbiegłych chłopów, żyjących w swojej demokracji wojennej, luźno związanych z państwem polskim, żywioł trudny do opanowania, nie podporządkowany prawu stanowemu, w wyprawach zwanych kozackimi „chadzkami” plądrujących osady nad Morzem Czarnym, powodując ogromne straty gospodarcze w Imperium Osmańskim.

Jednym z wodzów Rzeczpospolitej był, doświadczony i ceniony przez żołnierzy, hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski, który także miał w swojej karierze starostwo międzyrzeckie, wtedy ważne i bogate. Po jego śmierci (1621 r. ) dowództwo objął Stanisław Lubomirski. Pod Chocimiem był obecny polski młody królewicz Władysław Waza. Hetmanem kozackim (tzw. rejestrowanym) był Piotr Konaszkiewicz-Sahajdaczny.

Po stronie osmańsko-tureckiej wojskami, liczącymi od 130.tys – do 150 tys. żołnierzy zawodowych, dowodził Osman II. Na największą w XVII wiecznej Europie armię składała się kawaleria – spahisi, junacy „deli”, rekrutowani z bałkańskich chrześcijan, akindżi – lekka kawaleria, janczarzy (wśród nich minerzy i saperzy) i cebeci – stanowili oni rdzeń armii osmańskiej. 13 tys. ludzi liczyły walczące po stronie osmańskiej oddziały wojsk lennych z Mołdawii i Wołoszczyzny, zbrojna czeladź to ok. 300 tys. ludzi. Na wyposażeniu Osmanie mieli 150 dział.

Armia sprzymierzonych z Rzecząpospolitą liczyła 60 tys. żołnierzy, w tym 40 tys. bitnych Kozaków rejestrowanych, walczyła słynna ciężkozbrojna husaria ze skrzydłami na plecach – wojsko uniwersalne, walczące także pieszo, także lekka kawaleria arkebuzeria, jazda pancerna – petyharcy, Lisowszczycy; lekka jazda, słynący z okrucieństwa i odwagi. Piechota uzbrojona w nowoczesną na owe czasy broń palną (piechota polsko-węgierska), dobrze wyszkolona, rekrutująca się z biednych chłopów i mieszczan z dóbr królewskich i kościelnych. Najemna piechota z krajów zachodnich, np. Niemiec, i piechota Zaporowska, bardzo bitna, i słabo przez Koronę wynagradzana...

Bitwa, nierozstrzygnięta, trwała przez prawie cały wrzesień 1621 r., ze zmiennym szczęściem. Obydwu stronom konfliktu dawały się we znaki braki aprowizacyjne, szerzyła dezercja. Jednak pochód XVII wiecznego wojowniczego islamu na Europę został powstrzymany.

Iwona Wróblak

wrzesień 2021 r.









wtorek, 21 września 2021

 

Rok Stanisława Lema - 2021


Stanisław Lem (1921-2006 r.) – to najbardziej znany w XX wieku polski pisarz science-fiction. Tłumaczony na 40 języków obcych. Czołowy przedstawiciel polskiej fantastyki naukowej, filozof, futurolog, felietonista i eseista. Jego dzieła wydano w 30 mln egzemplarzy. O biografii, twórczości Stanisława Lema mówiła w Muzeum w Międzyrzeczu Maria Marciniak, która po zakończeniu wystąpienia – jako jedna z wolontariuszy działających na rzecz międzyrzeckiego Muzeum, otrzymała z rąk dyr. Muzeum Andrzeja Kirmiela, Zofii Plewy i Agnieszki Śnieg, tytuł Honorowego Kustosza Muzeum.

Lem ubiera literaturę, opowieść o człowieku i jego współczesnej kondycji psychiczno-społecznej, w kostium technologiczny. W prognozach pisarza dotyczących kierunku, w jakim będzie rozwijać się kultura i cywilizacja, jest zapytanie - wynikające z wykładniczego tempa rozwoju wiedzy, technologii, o możliwe, czy już zaistniałe, zagrożenia dla ludzkości... Wytwór ludzkiego umysłu może się obrócić przeciwko człowiekowi, maszyny stworzą swoją cywilizację, może będą się domagać praw? Komputery już dzisiaj (prawie) samodzielnie kierują samolotami, statkami kosmicznymi.

Czy człowiek się zmienia? Jaka jest obecnie jego kondycja? Wielka ingerencja nauki, osiągnięć techniki, w życie ludzkie, jest faktem. Już jesteśmy cyborgami, powszechne jest wszczepianie metalowych, zastępujących zniszczone czy zużyte, części stawów, kości. Modyfikacja genetyczna, już nie tylko w genomy zwierząt hodowlanych, czy roślin, ale też i w nasz genotyp, jest coraz bardziej odważna. Mimo zakazów etycznych, nauka będzie się rozwijać. Wśród gadżetów technicznych, które zawalają nam (chcą zawalać) krajobraz kulturowy, czy zdołamy zachować swoje (dotychczasowe) miejsce, domenę? Czy to będzie możliwie? Czy w przyszłości stanie się to kwestią bezprzedmiotową...

Lem sądził, że przyszłość świata będzie związana z rozwojem energetyki jądrowej. Czeka na nas wiele nowych wyzwań. Orbitalny śmietnik, na którym krąży wokół planety metalowy złom... Lem był jednym z pierwszych, na pewno w Polsce, który pisał o tych ważnych dla przyszłości człowieka technologicznego rzeczach.

Na przykład, czy kryzys kultury europejskiej ściśle wiąże się z technologizacją naszego życia?

Stanisławowi Lemowi przyznano kilka doktoratów honoris causa (m.in. Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Lwowskiego i Uniwersytetu w Bielefeld). W 1973 r. pisarz otrzymał honorowe członkostwo amerykańskiego stowarzyszenia Science Fiction Writers of America. Nazwiskiem autora nazwano również planetoidę 3836 Lem.

Stanisław Lem współpracował z pismami: „Kuźnica", „Tygodnik Powszechny”, „Nowy Świat Przygód”. Jego powieści: „Człowiek z Marsa”, „Astronauci”, „Szpitala Przemienienia', „Czas nieutracony”, „Obłok Magellana”, „Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego”, „Eden”, „Powrót z gwiazd”, „Solaris”, „Niezwyciężony”, „Głos Pana”, „Opowieści o pilocie Pirxie, „Fiasko”, „Summa technologiae, „Filozofia przypadku”.


Iwona Wróblak

wrzesień 2021 r.








poniedziałek, 20 września 2021

 

Tomasz Owsiany – w swoich podróżach jestem uczestnikiem, nie tylko – widzem...



W Bibliotece Publicznej w Międzyrzeczu spotkanie z Tomaszem Owsianym, podróżnikiem, z wykształcenia romanistą. Owsianemu towarzyszył Tomasz Szwarz ze Stowarzyszenia „Twórcze Horyzonty” ze Wschowy.

Tomasz Owsiany - reporter, autor książek, artykułów. Laureat Nagrody Dziennikarzy Kolosów (za rok 2015) za wyprawę „Pod ciemną skórą Filipin”. W 2018 r. otrzymał Nagrodę im. Andrzeja Zawady na kolejny projekt reporterski „Do wnętrza Gujany Francuskiej”. I w to miejsce na spotkaniu zabrał nas ze sobą...

Gujana Francuska (Ameryka Poludniowa), jako należąca do Francji, jest częścią Unii Europejskiej. To francuskie terytorium zależne o statusie departamentu zamorskiego, graniczące na zachodzie z Surinamem, a na południu i południowym wschodzie z Brazylią, liczy 300 tys. mieszkańców. Główne miasta to Cayenne, Kourou, Saint-Laurent-du-Maroni. Remire-Montjaly i Matoury.

Gujana Francuska to dwa światy; nowoczesne wybrzeże, z postkolonialną architekturą gdzie są wszystkie szkoły ponadpodstawowe - z internatami, a w Kourou mieszkają pracownicy Gujańskiego Centrum Lotów Kosmicznych, i interior południowy, z pierwotnym lasem. Część mieszkańców tego kraju z powodzeniem odnajduje się na wybrzeżu, egzystują w obu kulturach, inni są rozdarci między dwoma światami; religia i duchowość Indian jest inna niż europejska. Zdarzają się samobójstwa wśród indiańskich dzieci, które, wyrwane ze swojego środowiska, słabo znające język francuski, tęsknią za rodziną.

Na południu także są przemiany społeczne. Wiejskie szkoły na wzór francuski. Lodówki, i aparaty komórkowe... Fakt bycia faktycznym, takim jak Paryżanie, Francuzem, ma swoje zalety – waluta euro, francuskie zasiłki społeczne, opieka zdrowotna. Jest się jednak uzależnionym od obcej kultury. Alkohol, wyrabiany domowym sposobem, jest nie tylko, jak dawniej, elementem tożsamości, tradycji, także współcześnie bywa przyczyną przemocy domowej.

Pierwotny las tropikalny. Maronowie – potomkowie niewolników przywiezionych przez Holendrów, to wytrawni nawigatorzy, podróżują swymi pirogami rzeką graniczną oddzielającą/łączącą Gujanę Francuską i Surinam; Unię Europejską od Ameryki Południowej...

Indianie Teko. Wayanowie. Mówią w języku tahi-tahi. Zajmują się tradycyjnym rzemiosłem, wyrobem lodzi, łowią ryby i wyplatają narzędzia z roślin do ich połowu. Uprawiają bawełnę do tkania np. hamaków, i maniok, będący tu podstawą wyżywienia; w tzw. anakondach odciskają sok ze zmielonych bulw manioku, który po ugotowaniu staje się nietrujący, i smaczny, z mąki maniokowej piecze się placki.... Zajmują się lokalną sztuką ludową nazywaną stylem tembe. Szamańskie instrumenty są jednocześnie narzędziami. Zanika jednak sztuka rzeźbienia, kiedyś artefakty, zawierające - w formie splotów, znaków i symboli, przekazywanych z pokolenia na pokolenie – wiadomość, określony kod, maksymy odwiecznej mądrości, dzisiaj są już tyko malowanymi dekoracjami.

Wyznają animizm – z elementami reinkarnacji. Autor opowiadał o ceremonii przesłuchania zmarłego z jego intencji i czynów w jego ziemskim życiu. Dla społeczności ważne są relacje z duchami przodków – tzw. pałeczkarze wystukują rytm, by nawiązać z nimi kontakt. Zadają starszyźnie wioskowej pytania o okoliczności śmierci i życia osoby zmarłej. Ważne, żeby nie parał się czarną magią, bo mogłoby to skutkować utratą przez niego prawa do pełnego pogrzebu, a część jego duszy nie odrodziłaby się. Przez pewien czas zmarłemu towarzyszy muzyka, czuwają przy nim bliscy ze wspólnoty.

Owsiany mówił o swoich rozmowach z szamanem, lokalnym prorokiem, którego ustami mówił duch. Szaman wiele lat cieszył się kultem wśród społeczności indiańskiej, ale misjonarze katoliccy z Ameryki nie lubili konkurencji, w postaci tradycyjnych wierzeń indiańskich, i szkody poczynione przez ich działalność w tradycyjnej kulturze i duchowości indiańskiej okazały się trwałe. Obecnie zacierają się granice między kulturami.

Żyjący na północy kraju Kreole są potomkami niewolników sprowadzonych przez Francuzów, są gujańską klasą średnią i uważają się za prawowitych Gujańczyków. Do Francuzów mają żal za strukturalne zacofanie ich kraju, drożyznę, niedoinwestowany przemysł, brak miejsc w szkołach dla ich dzieci. Ich protesty przyniosły częściowy skutek.

W Gujanie Francuskiej mieszkają też osadnicy z Laosu, rolnicy i sadownicy uprawiający ziemię. Uciekli przed wojną w swoim kraju razem z księdzem katolickim, który ich jednak nie zmuszał do przyjęcia swojej religii.

10 % ludności Gujany Francuskiej to Francuzi, pracownicy budżetówki, ale też i outsiderzy; artyści, awanturnicy, ludzie którzy przyjechali tu jakiś czas temu i zostali.

Garimpeiros – to nielegalni poszukiwacze złota wypłukują ten kruszec z wyrobisk w gujańskich rzekach – zanieczyszczając niestety rtęcią przyrodę gujańską, zamulając wody rzek. To ubodzy Brazylijczycy uzależnieni od bonzów, szefów sieci przestępczych gangów. Walczą z nimi instytucje państwowe, policja, inne służby, ale bez wyraźnego skutku.


Iwona Wróblak

wrzesień 2021 r.










sobota, 18 września 2021

 

Gorzki Norwidowy chleb jest polskość


200. Rocznica urodzin C. K. Norwida, w auli Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Międzyrzeczu, była uczczona godnie – koncertem kameralnym, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Organowej i Kameralnej „SAUERIANUM”. Koncert prowadził Wiesław Pietruszak. Sponsorem cyklu koncertów, które miały wcześniej miejsce w Drezdenku, Krzyżu Wlkp. i Sierakowie, była Fundacja PZU. Gości przywitała dyrektorka PSM Małgorzata Telega-Nowakowska.

Norwid – miłość koneserów poezji, pisarz, poeta aktualny jak niewielu... Jak pisał poeta - Gorzki to chleb jest polskość – i to się nie zdezaktualizowało...

Cytować Norwida słuchając kompozycji F. Chopina. Recytując Norwidowy kultowy „Fortepian Chopina”; ostatnie chwile życia kompozytora, tak jak je literacko wspominał Norwid - (….) nie stargam ci ja je, ja uwydatnię....

Cytaty z wierszy Norwida, z jego pism i listów, na stałe zagościły w polskiej kulturze, znacząc naszą literaturę dziegciem konstruktywnej krytyki nurtów filozofii myśli polityczno-społecznej ostatnich stuleci; - „(…) Jestem z kraju (pisał), gdzie od blisko 100. lat każdy czyn ze wcześnie, każda myśl - za późno...(...)”. Norwid jest – w sposób polski, co jest stosunkowo nieczęste – uniwersalny (jak Chopin...). Poeta ma odwagę mieć zdanie odrębne, jak byśmy dzisiaj powiedzieli; epoka jego była taka, że szamotał się (artystycznie) w dramaturgii naszej historii, w dialogu z zastaną formą stylu literackiego, który stał się – niezupełny....I to znamię, odziedziczone po 123. latach niewoli, bardzo wolno znika... Jak pisał prof. W. Gomulicki - (…) „szansa wyjścia (literatury polskiej) z opłotków została stracona...(...)”. Bo polskość, z wkładem kulturowym własnym, gdzie Stopami jest ziemia i krajobraz jej kultury, w który wrosła, to też uniwersalność przeżyć narodu w środku Europy, z jego dziwną historią, która tak nas naznaczyła.

Piękne strofy Norwidowie... urzekają Nas i dzisiaj.

Norwid przywrócony naszej oficjalnej literaturze dopiero 80 lat temu. Styl Norwidowy, nieco inny od głównego nurtu - obolałej polskości, zakleszczonej w nieco skostniałej formie postromantycznej, po-Mickiewiczowskiej, jak mówią poloniści, w czasach współczesnych szkodliwej... Norwid już wtedy, w XIX wieku, nie widział szansy dla Polski w mesjanistycznej idei męczeńskiej, cierpiętniczej, uważał, że trzeba ją uniepotrzebnić... Bo naród nie powinien pomagać, czy wręcz – współuczestniczyć, w swym unicestwienieniu... C.K. Norwid – zdrój krynicy wspaniałej poezji, myśli filozoficznej, nowatorskich form wypowiedzi, pisarz nie stroniący od neologizmów.

Kompozytor Józef Nowakowski był przyjacielem Norwida. Jego utwór – „Fantazję na temat motywu z Opery „Halka” St. Moniuszki usłyszeliśmy w wykonaniu prof. Piotra Szychowskiego – fortepian. Jak mówił do zgromadzonych na widowni uczniów Szkoły Muzycznej pan Pietruszak – na „Halkę” trzeba przyjść, posłuchać tej opery... Dzieci uczące się gry na skrzypcach, na fortepianie itd. są bogatsi o cały jeden świat... W utworze typowe dla stylistyki muzycznej epoki powstań dramatyczne frazy, przetykane ludowymi inspiracjami, skoczne motywy, zakorzenione w kulturze ziemi. Nuty pełne Chopinowskiego dramatyzmu tego wieczoru rzeźbiły we mnie przeżycia, do których na pewno, nie tylko ja, powrócę. Pociągnięcia smyczka godne pióra Norwidowego, utwór dopasowany klimatem do stylistyki jego poezji. Klarowna kompozycja, we wspaniałym wykonaniu pianisty, którego znamy z poprzednich koncertów prowadzonych przez pana Pietruszaka. „Arie Jontka” z Opery „Halki”

Chopin. „Nokturn cis-moll” na skrzypce – Celina Kotz, i fortepian. Przepięknie wykonany, z dyskretnym akompaniamentem prof. Szychowskiego. Jarosław Bręk – bas-baryton, zaśpiewał pieśń „Co rano skoro ustępują cienie...”, „Błogosławione pieśni malinowe”...

Klasyka Bachowska. „Adagio Sonata g-moll” J.S. Bacha. Monumentalne, poukładane, kojące swym niezniszczałym klasycyzmem.

Znowu F. Chopin, który tak pięknie brzmi pod palcami pianisty P. Szychowskiego. „Preludium Des-dur „Deszczowe”. Nutki jak kropelki wody w końcu klata w międzyrzeckiej PSM, uporczywie artystyczne... Potem część „Oratorium...” Jana Pendereckiego, początkowe frazy wiersza „Fortepian Chopina”, zaśpiewane przez Jarosława Bręka. Penderecki wtórujący słowom Norwida, muzyce Chopina, jego wariacje na temat obydwóch polskich twórców, poety i kompozytora...

„(…) do bez-tęsknoty, i do bez-myślenia (…) Tęskno mi Panie (...)” Moja Piosnka C.K. Norwida (bardzo) patriotyczna, chociaż daleka od nacjonalizmu. Zakochana w (Z)ziemi, z której wyrosła, i w niebie (nad tą ziemią), w które była zapatrzona...


Iwona Wróblak

wrzesień 2021